motyw literacki
Zdrada
191fragmentów
43lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 49 fragmentów
- Quo vadis 11 fragmentów
- Pan Wołodyjowski 10 fragmentów
- Rok 1984 9 fragmentów
- Chłopi, Część druga - Zima 8 fragmentów
- Hymny 8 fragmentów
- Ogniem i mieczem 8 fragmentów
- Satyry 7 fragmentów
- Krzyżacy 6 fragmentów
- Lalka 5 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 5 fragmentów
- Pieśń o Rolandzie 5 fragmentów
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
O Tebańczycy, nareszcie bogowie Z burzy i wstrząśnień wyrwali to miasto; A jam was zwołał tutaj przed innymi, Boście wy byli podporami tronu Za Laiosa i Edypa rządów, I po Edypa zgonie młodzieniaszkom Pewną swą radą służyliście chętnie. Kiedy zaś oni za losu wyrokiem Polegli obaj w bratobójczej walce, Krwią pokalawszy braterskie prawice, Wtedy ja władzę i tron ten objąłem, Który mi z prawa po zmarłych przypada.…
Choć przykro, trzeba cierpieć; choć boli, wybaczyć, Skoro tylko kto umie rzecz dobrze tłumaczyć. Wszedł wilk w traktat z owcami. O co? O ich skórę; Szło o rzecz. Widząc owce dobrą koniunkturę Tak go dobrze ujęły, tak go opisały, Iż się już odtąd więcej o siebie nie bały. W kilka dni ten, co owczej skóry zawżdy pragnie, Widocznie, wśród południa, zjadł na polu jagnię. Owce w krzyk! A wilk na to: «Po cóż narzekacie.…
…Pani na kształt upiora Z krzykiem do chatki leci. Ha! ha! zsiniałe usta, Oczy przewraca w słup, Drżąca, zbladła jak chusta: «Ha! mąż, ha! trup!» «Niewiasto, Pan Bóg z tobą! Co ciebie tutaj niesie? Wieczorną, słotną dobą, Co robisz sama w lesie?» — «Tu za lasem, za stawem, Błyszczą mych zamków ściany, Mąż z królem Bolesławem Poszedł na Kijowiany.…
Ha!... zaklaskał w borze — Wyszła ze świeczką... O, mój wielki Boże! Co tam pan Grabek powie na te zdrady. Bo też ta siostra chce iść za Kirkora, A jam widziała na kwiatkach ugora, Ba! i pod naszą osiną słyszałam Sto pocałunków... przebacz mi, o! Chryste, Że sądzę miłość, której ach! nie znałam...
Język, co wprzódy zranił mnie do tyla, Żem spłonął wstydem, wnet balsam żądany Podał i leczył jak włócznia Achilla, Co i raniła, i leczyła rany. I milcząc szliśmy od tej smutnej jamy, Brzegiem krążącej wokoło niej tamy; Tam nie noc, zmrok był pół nocny, pół dzienny, Widziałem tylko szary grunt kamienny, Lecz echo za mną dźwiękiem rogu grało, Dźwiękiem, co mógłby zagłuszyć trzask grzmotu.…
Ale w jakiejś minucie Tereska, przejrzawszy prawdę do dna, odepchnęła go od siebie i zakrzyczała, bijąc słowami kieby biczem: — Cyganisz jak pies! Zawdyś me ocyganiał! Już me teraz nie zwiedziesz! Strach ci Jaśkowego kija, to się wijesz kiej ta przydeptana glista! A ja mu zawierzyłam jak komu najlepszemu! Mój Boże, mój Boże!…
…Tereska, opamiętaj się, miejże rozum, ozorów złych nie utniesz... Jasiek wróci, to się i tak dowie. Pomiarkuj, parobek na miesiąc, a mąż na całe życie! Dobrze ci radzę. — Co wy powiedacie? Co? — bełkotała, niby nie rozumiejąc. — Nie udawaj głupiej, wszyscy wiedzą o was. Mateusza odpraw, póki czas, to Jasiek nie uwierzy. Stęsknił się do ciebie, łacno wmówisz, co ino zechcesz.…
Leżał wznak, z rękami pod głową, tak blisko przy niej, a tak daleko sercem, daleko myślami — leżał nieruchomy, bez oddechu prawie, bez pamięci, bo Jagusine oczy znowu wyjrzały z ciemności i modrzyły się w księżycowej poświacie... A Hanka przysunęła się bliżej jeszcze, przywarła gorącą twarzą do jego ramienia, przywarła sercem całym.…
Któż tu mówi o winach; — są inne przyczyny — Kto długo był w więzieniu, widział, słyszał wiele — A rząd ma swe widoki, ma głębokie cele, Które musi ukrywać. — To jest rzecz rządowa — Tajniki polityczne — myśl gabinetowa. To się tak wszędzie dzieje — są tajniki stanu — Ale Pan z Litwy, — a! a! — to jest dziwno Panu. Panowie na wsi, to tak chcecie o cesarstwie Wiedzieć wszystko, jak gdyby o swym gospodarstwie.
Ramzes znał historię swego kraju i pamiętał, że w Egipcie wiele rzeczy przebaczono wielkim. Wielki pan mógł zepsuć kanał, zabić ukradkiem człowieka, drwić po cichu z bogów, brać prezenta od posłów obcych mocarstw... Ale dwa grzechy były nieodpuszczalne: zdrada kapłańskich tajemnic i zdrada faraona. Człowiek, który popełnił jedno lub drugie, znikał, czasami po upływie roku, spośród sług i przyjaciół.…
— Elżbieto... — Ponieważ ciągle milczała, powiedział: — To jeszcze nie wszystko. Jest gorsza rzecz. Ona jest teraz w ciąży. I właśnie... Na ten raz Elżbiecie udało się wyrwać z jego powstrzymujących rąk. Zastąpił jej drogę we drzwiach domu, unieruchomił ją w objęciu. Jego ramiona zwarły się na jej plecach, zaskoczyły na siebie jak szczęki buldoga. W tym żelaznym uchwycie z trudem łapała oddech.…
…Stryj! Nie zawiodły mnie przeczucia moje. Ten to bezwstydny, cudzołożny potwór Zdradnymi dary, czarami wymowy (Przeklęte dary, przeklęta wymowa, Która tak może złudzić!) ku sromocie Potrafił skłonić wolę mojej niby Cnotliwej żony. O Hamlecie! cóż to Był za upadek! Ode mnie, którego Miłość statecznie chodziła dłoń w dłoni Z ślubną przysięgą, w objęcia nędznika, Którego dary przyrodzone były Naprzeciw moich tak liche!…
Jeszcze nie zapiał kur, a na piekielnej przełęczy, nad dnem Styksowych otchłani, siedzi pod złomem niebotycznej grani pramatka Grzechu, jasnowłosa Ewa, z gadziną zdrady u swych białych stóp.
Wójt cenił ją, kochał, dogadzał we wszystkim i niczego nie skąpił. Tym większą była rozpacz jego w tej chwili. — Źle się dzieje! — powtórzył wójt. — Nie jestem ja, widać, ani wójtem, ani mężem twoim, jeno osłem i dudkiem w jednej osobie, która nie tylko głowę, lecz i kożuch zgubiła, żeby ludziom, po drodze spotkanym, swą nikczemność i hańbę odsłonić!…
— Nie rozumiem — rzekła pierwsza niewolnica — czemu Chryzeida nie kocha naszego króla. Pięć lat minęło od czasu jak się pobrali, a król zawsze jest dla niej pełen miłości i dobroci. — Żal mi naszego króla! — rzekła druga niewolnica. — Wziął za żonę czarownicę, bo jestem pewna, że Chryzeida jest czarownicą.…
Postrzegli wszyscy, kiedy wajdelota Mówił o zdrajcach, jak się Witołd mienił, Zsiniał, pobladnął, znowu się czerwienił: Dręczy go równie i gniew, i sromota; Na koniec, szablę ściskając u boku, Idzie, zdziwioną gromadę roztrąca, Spojrzał na starca, zahamował kroku I chmura gniewu nad czołem wisząca Opadła nagle w bystrym łez potoku. Powrócił, usiadł, płaszczem twarz zasłania I w tajemnicze utonął dumania.
…Patrz, tam z kotła pary Znów się jakiś twór wylęga. Twarz ma okropnej poczwary, Przez pierś jeneralska wstęga. Witajcie go! oto twór Niszczyciel, jakby horda Nogajca. On w stolicy owłada dział mur, On z krwi na wierżch wypłynie — to zdrajca! A gdy zabrzmi nad miastem dział huk, On rycerzy ginących porzuci; Z arki kraju wyleci jak kruk, Strząśnie skrzydła, do arki nie wróci... Kraj przedany on wyda pod miecz.
— I był jako wielkolud — ciągnął dalej zakonnik — i dęby z korzeniami wyrywał, a w piękności, w graniu na lutni i w śpiewaniu nikt w całym świecie sprostać mu nie mógł. A raz, gdy był na dworze króla francuskiego, rozmiłowała się w nim królewna Helgunda, którą ojciec na chwałę Bogu do zakonu chciał oddać, i uciekła z nim do Tyńca, gdzie w sprosności oboje żyli, gdy żaden ksiądz ślubu chrześcijańskiego dać im nie……
— Nie — mówił bas — on z tych dostaw nie obmyje się nawet szarym mydłem. Kupiec galanteryjny robi dostawy! Warszawiak jedzie do Bułgarii!... — Pański brat, inżynier, jeździł za zarobkiem jeszcze dalej — odezwał się półgłos. — Zapewne! — przerwał bas. — Czy może i sprowadzał perkaliki z Moskwy? Tu jest drugi sęk: zabija przemysł krajowy!... — Ehe! he!... — zaśmiał się ktoś dotąd milczący — to już do kupca nie należy.…
Jim pomyślał, że to nieładnie tak przechwalać się swymi czynami. Huragan wywołał w tym chłopcu równie fałszywy heroizm, jak w nim strach. Gniewał się na ten brutalny spisek nieba i ziemi, który go zaskoczył niespodzianie i ogłuszył gotowość na wszystkie niebezpieczeństwa.
Wielka afera, że pani mąż, no i ta dziewczyna... to swoja rzecz... Ależ to była moja sługa. To szkaradztwo. Ja tego znieść nie mogłam. Skoro się przekonałam... Zażyła pani zapałek... taka trywialna trucizna... Ludzie się śmieli. I jeszcze jak się to skończyło. Cała komedia — gdyby pani była umarła — no... Sama żałuję. Nie mówię dlatego — tylko że to niby śmierć, to zawsze coś niby... ale tak... no...…
Justyna wypadkiem znalazła się na tej ścieżce i nie myślała wcale o tym, dokąd ją ona zawiedzie. Więcej instynktownie niż rozmyślnie uciekała od tego wszystkiego, co ją raniło, nudziło i poniżało. Od kilku lat cierpiała wiele i coraz więcej... Dlaczego czuła się tak głęboko i bez ratunku nieszczęśliwa? Jakim sposobem życie jej taki kierunek przybrało?…
Ledwo na mnie spojrzała w czereśniowe sady, A już ją umęczyłeś za nikły cień zdrady!
Zdradziłeś mnie. znika Przeklęta niech będzie chwila, w której pojąłem kobietę, w której opuściłem kochankę lat młodych, myśl myśli moich, duszę duszy mojej...
Kto będzie im wrogiem? Książę. Oni jego pochwycą?! Zdradą!! Nie! Oni tam wlecą gromadą i pochwycą książęcia w pół-śnie. Pójdziesz za nimi! Nie!! — – Niech walczą twarzą w twarz, niech pierś o pierś ubroczą, niech działa na się zatoczą, tej nocy walce wydolę, niech wyjdą w pole! Uderzą miecz o miecz! Przeznaczeniu ty nieposłuszna; Rzecz ma się dopełnić już. Ty wielka, a ty małoduszna!…
Ledwo rumianopalca rankiem błysła Zorza, Święta moc Alkinoja porwała się z łoża. Wstał i Odysej, grodów burzyciel on gracki, I obaj z Alkinojem szli na plac feacki W niewielkiej od okrętów leżący oddali; Tam na gładkich kamieniach obaj posiadali. Atenea tymczasem i chwili nie traci. Gród przebiega w keryksa dworskiego postaci, Przemyślna, chcąc zapewnić powrót Odysowi. Kogo spotka, każdemu takie słowo powie: „Nuże!…
— Mości panowie! — rzekł Chmielnicki, gdy uciszyło się cokolwiek za oknami. — Już wy mądrze osądzili, że koszowy ataman człowiek sprawiedliwy. Ale jeśli ataman nie zdrajca, to kto zdrajca? Kto ma przyjaciół między Lachami? Z kim oni w konszachty wchodzą? Do kogo listy pisują? Komu osobę posła zlecają? Kto zdrajca?
…Ach, któż by potem pisnąć śmiał o Targowicy?... Bracie, póki Ponarom stać, Niemnowi płynąć, Póty w Litwie Sopliców imieniowi słynąć; Wnuków, prawnuków będzie Jagiełłów stolica Wskazywać palcem, mówiąc: oto jest Soplica, Z tych Sopliców, co pierwsi zrobili powstanie!» A na to Sędzia: «Mniejsza o ludzkie gadanie; Nigdy nie dbałem bardzo o pochwały świata: Bóg świadkiem, żem niewinien grzechów mego brata; W politykę……
Pan Zagłoba dopatrzył wreszcie jednego z dworzan po polsku ubranego, więc kazał stanąć i pewien dobrego popasu, wysadził już jedną nogę z wasągu, a jednocześnie spytał: — A czyj to dwór taki foremny, że i król foremniejszego mieć nie może? — Czyjże ma być — odpowiedział dworzanin — jak nie pana naszego, księcia koniuszego litewskiego? — Kogo? — powtórzył Zagłoba. — Czyś waść głuchy?…
Bitwa wre coraz gorętsza. Frankowie i poganie zadają cudowne ciosy. Jeden naciera, drugi się broni. Tyle kopij strzaskanych i krwawych. Tyle podartych chorągwi i tyle sztandarów. Tylu dobrych Francuzów stradało młode życie! Nie ujrzą już swoich maci ani swoich żon, ani ziomków, którzy czekają ich w wąwozie. Karol Wielki płacze nad tym i zawodzi, ale na co się zda jego skarga! Nie doczekają się od niego pomocy.…
Ta propozycja była przyjęta przez całe zgromadzenie z wielkim nieukontentowaniem. Admirał Bolgolam porwał się, cały w ogniu, i uniesiony złością rzekł, że się dziwuje, iż sekretarz stanu śmie radzić zachowanie życia zdrajcy; że usługi, któreś oddał, są podług prawdziwych maksym stanu szkaradnymi zbrodniami, że ty, któryś mógł od razu ugasić pożar, kropiąc uryną pałac cesarski (czego nie mógł wspomnieć bez……
Gniew wzbierał coraz więcej w sercu Oleńki i zawziętość przeciw towarzyszom pana Kmicica wzrastała, jak wzrasta ból w ranie świeżo zadanej. Bo też zraniono w niej okrutnie i miłość własną kobiecą, i tę ufność, z jaką całe czyste uczucie oddała panu Andrzejowi. Wstyd jej było za niego i za siebie, a ów gniew i wstyd wewnętrzny szukał przede wszystkim winnych.
Były jednak oczy, które wyśledziły to obopólne wyjście kochanków, aczkolwiek wyszli różnymi drzwiami. Karolina Szarłatowiczówna, która żyła w stanie nieustającej euforii, pewna, jak zapisał, że Cezary jej sprzyja, boć tyle razy z rozkoszą ją całował, śledząca niczym najbystrzejszy szpieg i najzmyślniejszy detektyw każde jego spojrzenie, dojrzała ze strasznym zdumieniem, raz, drugi, trzeci, dziesiąty, setny……
— Szczęśliwyś, że posiadasz tę, którą kochasz. — Ja? Wiesz, co mnie jeszcze bawi w Chryzotemis? Oto, że ona mnie zdradza z moim własnym wyzwoleńcem, lutnistą Teoklesem, i myśli, że tego nie widzę. Niegdyś kochałem ją, a teraz bawią mnie jej kłamstwa i jej głupota. Chodź ze mną do niej. Jeśli pocznie cię bałamucić i kreślić ci litery na stole palcem umoczonym w winie, wiedz o tym, że nie jestem zazdrosny.
Z takimi dziećmi, pomyślał Winston, życie tej kobiety musi być koszmarem. Jeszcze rok, może dwa, a będą dwadzieścia cztery godziny na dobę wypatrywać u niej najdrobniejszych choćby przejawów nieprawomyślności. Prawie wszystkie dzieci są potworne.…
Boże! Romeo przelał krew Tybalta? On to, niestety, on, on to uczynił. O serce żmii pod kwiecistą maską! Krył–że się kiedy smok w tak pięknym lochu? Luby tyranie, anielski szatanie! Kruku w gołębich pierzach! Wilku w runie! Nikczemny wątku w niebiańskiej postaci! We wszystkim sprzeczny z tym, czym się wydajesz. Szlachetny zbrodniu! Potępieńcze święty!…
„Naucz, panie Aleksy, jak to zostać panem. Nie o takim ja mówię, co wysokim stanem I wspaniałym tytułem dumnie najeżony, Albo jaśnie wielmożny, albo oświecony, Co tydzień daje koncert, co dzień bal w zapusty, A woreczek w kieszeni maleńki i pusty; Ale o takim mówię, co w czarnym żupanie I w bekieszce wytartej, rano na śniadanie Skosztowawszy z garnuszka piwa z serem ciepło Lub wczorajszą pieczonkę przypaloną……
Mimo to, nie wiem, czy dobrze uczyniłem, zakopując w ogrodzie dziesięć tysięcy talarów, które mi wczoraj oddano. Dziesięć tysięcy talarów w złocie, to suma dosyć... Na stronie, spostrzegając Kleanta i Elizę O nieba! Sam się zdradziłem! Zapał mnie uniósł; lękam się, iż rozprawiając sam ze sobą, mówiłem zbyt głośno.
Nie — otwartości mężczyzna się boi, Chciałby mgłą zawsze okryć swoją duszę, By mieć dwa światła i stać między dwiema. Skąd o mężczyznach takie złe mniemanie? Owszem, pochlebne. ironicznie Głębokie problema; Nie mój to rozum rozwiązać go w stanie. Zwodzić i zdradzać wszak najmilsza sztuka? Każdy z niej chluby, w niej nagrody szuka: Im więcej ofiar naliczy, nakłamie, W tym chwalebniejsze uwieńczy się znamię.…
Zresztą nie ukrywaliśmy przed naszymi czytelnikami stanu majątkowego d'Artagnana. Nie był on milionerem bynajmniej. Wprawdzie nie brakło mu nadziei zostania nim w przyszłości, lecz czas, który oznaczył sobie na tę szczęśliwą przemianę, dość był jeszcze daleki. A co za rozpacz widzieć ukochaną kobietę pragnącą tysiąca drobnostek składających się na jej szczęście i nie mieć możności ich dostarczenia.…
— A więc jestem ocalona! — Nie, Fatmo — odpowiedział pan Rawlison — nie mów o ocaleniu, albowiem powiedziałem ci już, że śmierć nie grozi ani tobie, ani twoim dzieciom. Czy jednak chedyw pozwoli na twój odjazd, nie ręczę, albowiem Smain nie jest chory, ale jest zdrajcą, który zabrawszy rządowe pieniądze nie myśli wcale o wykupieniu jeńców od Mohammeda-Achmeda.…
Wina ojca idzie w syna; niegodnych synowie niegodni; ten przeklina, ów przeklina — ród pamięta, brat pamięta, kto te pozakładał pęta i że ręka, co przeklęta, była swoja.
Żem się zmienił, być to może; Trudnoż kochać nieustannie! Lecz gdy karcić mnie wypada, Cóż przystoi zmiennej Annie? — Nie szukałaś zbyt daleko, Nie czekałaś czas zbyt długi — Podstolemu spadło wieko, Już ci Cześnik na usługi, I niech dzisiaj Cześnik ziewnie, Jutro krajczy będzie pewnie. Ja wyrzutów ci nie robię, Owszem, owszem, szczęść ci Boże, Lecz co czynić wolno tobie, Niechże każdy czynić może.…
„O wy, co mieszkacie w wodzie, Siostry moje, Świtezianki, Słuchajcie w ciężkiej przygodzie Głosu zdradzonej kochanki. Kochałam pana tak szczerze, On mię przysięgał zaślubić; Dziś księżnę za żonę bierze, Krysię ubogą chce zgubić.
Człowiek, co się o berło Lachów upomina, Nie chciał wystąpić w szranki; jak podła gadzina Kryje się, a zebrawszy, co mówię! ten podły Obietnicami, złotem, zakupiwszy sobie Mnogich stronników... rycerz z nieznanymi godły, Walką chce tron owładać i na moim grobie Stanąć jako na pierwszym szczeblu królowania.…
Język, co wprzódy zranił mnie do tyla, Żem spłonął wstydem, wnet balsam żądany Podał i leczył jak włócznia Achilla, Co i raniła, i leczyła rany. I milcząc szliśmy od tej smutnej jamy, Brzegiem krążącej wokoło niej tamy; Tam nie noc, zmrok był pół nocny, pół dzienny, Widziałem tylko szary grunt kamienny, Lecz echo za mną dźwiękiem rogu grało, Dźwiękiem, co mógłby zagłuszyć trzask grzmotu.…
— Powiedziały mu o wszystkim! Śmierci bym się była prędzej spodziała niźli jego powrotu. Byłam u księżego lnu... Przylatuje któraś i powiada... Dziw trupem nie padłam... Szłam jak na śmierć... Nie było cię doma... Poszłam cię szukać... Nie było cię we wsi... Kołowałam z godzinę, ale musiałam iść... Wchodzę do chałupy... A on stoi na środku blady kiej ściana... Skoczył do mnie z pięściami... O prawdę pyta...…
— Wracalim podleśną drogą ku krzyżowi, aż tu Gulbasiak leci naprzeciw i krzyczy zestrachany: „Pod jałowcami jakieś zabite leżą!". „Zabite, to zabite", myślę, „ale warto zawdy obejrzeć". Poszłyśmy... Widzim z dala, prawda, leżą jakieś ludzie kieby nieżywe... Jeno im kulasy sterczą spod jałowców. Filipka me ciąga, by uciekać...…
Pokazujemy 48 z 191 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.