motyw literacki
Wierność
75fragmentów
35lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 24 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 5 fragmentów
- Dzieje Tristana i Izoldy 3 fragmenty
- Giaur 3 fragmenty
- Hrabia Monte Christo 3 fragmenty
- Trzej muszkieterowie 3 fragmenty
- Antygona 2 fragmenty
- Beniowski 2 fragmenty
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 2 fragmenty
- Kordian 2 fragmenty
- Lalka 2 fragmenty
- Anhelli 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
I zaczął owe dzieciątka nauczać podług nowéj wiary ruskiéj i podług nowego katechizmu. I pytał dzieci o rzeczy niegodne, a pacholęta odpowiadały mu, przymilając się, albowiem miał u siodła kosze z chlebem i mógł je nakarmić; a były głodne. Więc obróciwszy się ku Anhellemu, Szaman rzekł: powiedz! nie przebrałże miary ten ksiądz, zasiewając złe ziarno i każąc czystość dusz tych maleńkich?…
Ja ci nie każę niczego, ni, choćbyś Pomóc mi chciała, wdzięczne by mi było, Lecz stój przy twojej myśli, a ja tego Pogrzebię sama, potem zginę z chlubą. Niechaj się zbratam z mym kochanym w śmierci Po świętej zbrodni; a dłużej mi zmarłym Miłą być trzeba, niż ziemi mieszkańcom, Bo tam zostanę na wieki; tymczasem Ty tu znieważaj święte prawa bogów.
…Starosta bardzo przytoczył ciekawie To, co o żonach rzekł filozof Bijon, Że jeśli piękną weźmiesz, toś w obawie; A jeśli brzydką, toś unieszczęśliwion... Dylemma, które w wielkiej było sławie Za Jezuitów, w filozofii klasach, Bo myśl w nim chodzi tak, jak na zawiasach.
Naraz pies jakiś zaczął szczekać i na ludzi rzucać się zajadle, a kiej go odegnali, w progu usiadł i przeraźliwie zawył. — Wściekł się czy co? Czyj to? — pytał ksiądz, chroniąc się ździebko za baby. — Dyć to Kruczek, nasz... Juści, żal mu szkody... Czujący piesek... — jąkał Bylica, idąc go przyciszać.
— Peggotty! Nie wyjdziesz za mąż? — Ja, pani? — odrzekła Peggotty, wytrzeszczając oczy. — Nie, nigdy! — Przynajmniej nie teraz, nie zaraz — prosiła tkliwie matka moja. — Nigdy! — wołała Peggotty. Matka moja ujęła jej rękę. — Nie opuszczaj mnie, kochanie, pozostań ze mną... Nie na długo już może... Nie wiem, co bym poczęła bez ciebie. — Porzucić panią! Ja bym miała porzucić!…
Słuchajcie, panowie mili, pięknego zdarzenia, Tristan wychował był psa, charta, pięknego, żywego, lekkiego w biegu; ani hrabia, ani król żaden nie ma lepszego do polowania z łukiem. Wołano go Łapaj. Trzeba go było zamknąć w ogrodzeniu spętanego za pomocą kłody uwieszonej u szyi; od dnia bowiem, w którym stracił z oczu pana, odmawiał wszelkiej strawy, drapał łapami ziemię, płakał, wył. Wielu litowało się nad nim.…
— Rozłucki! Ty nie śmiej tu przed nami hardo stać! Nie śmiej w nas patrzeć takimi oczami! Tyś zaprzysięgał czy nie? Coś zrobił z twoją przysięgą? Odpowiadaj! Przysięgałeś czy nie? — Przysięgałem — rzekł. — Przysięgałeś — jął znowu krzyczeć Szczukin na całą karczmę, gniotąc stół pięściami — a z tą świętą przysięgą to coś zrobił? Tyś z szeregu uciekł do wroga! To prawda czy nie? — To prawda.…
— Teraz powiem ci najgorszą rzecz, nieszczęśliwy panie — szeptał Pentuer. — Pamiętaj jednak, aby nieprzyjaciele Egiptu nie dostrzegli smutku w tobie... Następca poruszył się. — Twoja druga kobieta, Sara Żydówka... — Czy także uciekła?... — Zmarła w więzieniu... — O bogowie!... Któż śmiał ją wtrącić?... — Sama oskarżyła się o zabójstwo syna twego... — Co?...…
Kochałem — miłość często drogę znajdzie Tam nawet, kędy głodny zwierz nie zajdzie, A miłość taka, śmiała na przygody, Czyliżby miała zostać bez nagrody? Gdzie? kiedy? po cóż mam głosić przed światem? — Byłem szczęśliwy w miłości — dość na tem. A przecież często żałuję — daremnie! — Wolałbym nie być kochany wzajemnie. Ona umarła — jak?…
Bogdaj to trwałe, zbyt wytrwałe ciało Stopniało, w lotną parę się rozwiało! Lub bogdaj Ten, tam w niebie, nie był karą Zagroził samobójcy! Boże! Boże! Jak nudnym, nędznym, lichym i jałowym Zda mi się cały obrót tego świata! To niepielony ogród, samym tylko Bujnie krzewiącym się chwastem porosły. O wstydzie! że też mogło przyjść do tego! Parę miesięcy dopiero, jak umarł!…
— Mercedes! — z pola dał się słyszeć radosny głos — Mercedes! — Ach! — krzyknęła dziewczyna, promieniejąc z radości. — Widzisz, że o mnie nie zapomniał, jeśli wrócił... — Podskoczyła ku drzwiom, otworzyła je i krzyknęła: — Chodź, tutaj jestem, Edmundzie! Fernand blady i drżący cofnął się nagle w tył, jakby węża spostrzegł i natrafiwszy na krzesło, upadł na nie bez sił. Edmund i Mercedes stali, tuląc się w ramionach.…
…Dygnitarz ten lubił kobiety do szaleństwa. Kunegunda wydała mu się najpiękniejszą istotą na ziemi. Pierwszą rzeczą, o którą zapytał, było, czy jest żoną kapitana. Ton, jakim zadał pytanie, przestraszył Kandyda: nie śmiał powiedzieć, że jest żoną, ponieważ w istocie nią nie była; nie śmiał powiedzieć, że siostrą, bo nie była nią również, mimo że to wygodne kłamstwo było niegdyś w modzie u starożytnych i mogło się……
Wężu Adamowy! Ewo moja! Adama zastąpią ci drudzy, A ja cieszę się z serca, że gdzieś moi słudzy, Wygnani z willi, z czołem spuszczonym ku ziemi Pójdą tą samą drogą, za ślady mojemi, I będą zbierać złoto, tam gdzie łzy upadną.
A zakonnicy nie okazali też zdziwienia, albowiem takie ślubowanie nie obowiązywało do niczego. Ślubowano częstokroć niewiastom zamężnym, a w rodach znamienitych, wśród których zachodni obyczaj był znany, każda prawie miała swego rycerza.…
— To stary Blake Andrews, który przez całe życie wiernie służył naszemu domowi — uczciwy to człowiek o szlachetnym sercu. Taki przynajmniej był niegdyś. Ale pewnie nie jest już wierny dzisiaj; teraz oni wszyscy są łgarzami. Tak, on mnie pozna, ale pewnie zaprze się mnie jak wszyscy inni. Staruszek rozejrzał się dokoła, przyglądając się twarzom, i rzekł: — Widzę tu tylko zwyczajną hałastrę uliczną. Któryż to ma być?…
Wokulski przytulił twarz do ziemi. Zdawało mu się, że z każdą łzą spada mu z serca jakiś ból, jakiś zawód i rozpacz. Wykolejona myśl poczęła układać się do równowagi. Już zdawał sobie sprawę z tego, co robił, i już zrozumiał, że w chwili nieszczęścia, kiedy go wszystko zdradziło, jeszcze pozostała mu wierną — ziemia, prosty człowiek i Bóg...
Ponieważ na jego rozchylonych ustach rysowało się coś na kształt uśmiechu, powiedziałem sobie jeszcze w duchu: „W tym uśpionym małym książątku najbardziej wzrusza mnie jego wierność wobec pewnego kwiatu, obraz róży, która promieniuje w nim jak płomień lampy, nawet kiedy śpi...
Bardzo samotne i jednostajne życie prowadząc, pustelnicą zupełną pani Andrzejowa zostać nie mogła. Kiedy niekiedy odwiedzano ją, tu i ówdzie ukazywała się w domach krewnych i sąsiadów. Rzeczą więc było nie tylko naturalną, ale nieuniknioną, że raz ktoś zapragnął posiąść serce jej i rękę.…
Czy mnie poznajesz, Mario? — Przysięgłam ci na wierność do grobu. —
Sowiooka bogini tchnęła w pierś królowej, Rozumnej Penelopy, pomysł tej osnowy: Żeby gładkie żelaza, kołczan, łuk Odysów Poznosić w wielką izbę, gachom do popisów — I do rzezi, co zaraz potem się rozpocznie. Więc na wschody, ku szczytom zamku szła niezwłocznie, Gdzie klucz miedny z słoniową rączką wziąwszy w dłonie, Do najdalszej komory w swych służebnic gronie Zeszła, kędy pokłady królewskie schowane: Złoto, spiż i……
— Fortuna kołem się toczy i pysznych poniża — rzekł książę. — Nie chcieliście waszmościowie przyjść na zaprosiny nasze, teraz zaś sami przychodzicie. — Wasza książęca mość! — rzekł śmiało Osiński. — Duszą całą chcieliśmy pod waszą książęcą mością służyć, ale zakaz był wyraźny. Kto go wydał, niech zań odpowiada. My prosim o przebaczenie, choć niewinni, bo jako wojskowi musieliśmy słuchać i milczeć.…
…Człowieka, który, równie miłośnik widoków, Z głową zadartą, ręce włożywszy w kieszenie, Zdawało się, że liczył oczyma kamienie. Poznał go zaraz, ale musiał kilka razy Krzyknąć, nim głos Hrabiego usłyszał Gerwazy. Szlachcic to był, służący dawnych zamku panów, Pozostały ostatni z Horeszki dworzanów; Starzec wysoki, siwy, twarz miał czerstwą, zdrową, Zmarszczkami pooraną, posępną, surową.…
Tatar posadził go zaraz na zydlu obitym owczą skórą i postawiwszy przed nim pełny kusztyczek gorącego napoju, spytał: — A pan Nowowiejski zawszeli chce chłopa swego ze mnie uczynić? — Już o tym mowy nie ma — odparł pan podstoli nowogrodzki. — Prędzej by pan Nienaszyniec mógł się do ciebie przyznać, ale i jemu nic po tobie, bo tam już siostra jego albo zmarła, albo zgoła nie życzy sobie w losie odmiany.…
Cesarz wrócił z Hiszpanii. Przybywa do Akwizgranu, najpiękniejszego miasta we Francji. Wstępuje do pałacu, idzie do sali. Oto wychodzi ku niemu Oda, piękna panienka. Rzecze królowi: „Gdzie jest rotmistrz Roland, który przysiągł pojąć mnie za żonę?". Karol czuje wielki ból i strapienie. Płacze, szarpie białą brodę: „Siostro, droga przyjaciółko, o kogo ty pytasz? O umarłego. Dam ci lepszego w zamian.…
Damy powinny płacić podatki od swej piękności, przyjemnego wyglądu i zręczności w ubiorze na równi z mężczyznami, czyli podług ich własnego rozumienia o sobie, ale w zamian żadnej opłaty od wierności, czystości obyczajów, rozsądku i dobrej natury nie należy wyciągać, bo wszystek dochód, który by stamtąd można mieć, nie wystarczyłby nawet na poborców.
Tam odbyła się rewia powszechna. Cedro i Rafał Olbromski spodziewali się ujrzeć cesarza. Ujrzeli go też w samej rzeczy. We mgle wietrznego ranka dostrzegli stojącego nieruchomie daleko, daleko na urwistym brzegu. Za nim błyszczał barwami mundurów sztab i wyprężone, połyskliwe gwardie konne.…
„Sercem ukochana, najdroższa, nieodżałowana Oleńko! Wszelkiemu to jest przyrodzone stworzeniu, a zwłaszcza człowiekowi, choćby i najlichszemu, że za krzywdy swoje mścić się musi, a kto by mu co złego uczynił, tedy on mu tym samym rad płaci.…
Wśród tyle roztargnienia, nie stałem się zmiennym, Czas wszystek poświęcałem pierwszej powinności, Odpoczynek wspomnieniom i czułej miłości. Ani rozumiej, żem jest tak płochy, tak słaby, Abym się przez łudzące dał uwieść powaby. Te piękności tak bardzo podobać się chciwe, Widziałem bardziej próżne aniżeli tkliwe; Wolą być przez czcicielów roje otaczane, Niż szczerze kochać i być nawzajem kochane.…
Tu zadrżyj każdy, kto musisz żyć w takim kraju, gdzie żołnierz despocie przysięga. W tym powszechnym oburzeniu się niemyślącego mnóstwa przeciw tak chwalebnemu i tak rozumnemu postąpieniu prawdziwie obywatelskich żołnierzy, ja przypadkiem stałem obok człowieka w jakiejsiś barwie: suknia na nim biała, guziki żółte, wyłogi czerwone, a naokoło podwójnym galonem szamerowany.…
— Było to u mnie wieczorem. Petroniusz począł lekko mówić i żartować, jak on czyni zwykle, a wówczas Paweł rzekł mu: „Jak możesz, mądry Petroniuszu, przeczyć, że Chrystus istniał i zmartwychwstał, gdyś nie był wówczas na świecie, Piotr zaś i Jan widzieli Go, i ja widziałem w drodze do Damaszku? Pierwej zatem niech twoja mądrość wykaże, iż jesteśmy kłamcami, a potem dopiero zaprzeczy naszym świadectwom".…
Po jej oddechu poznał, że znowu zasypia. Chciałby dalej rozmawiać o swojej matce. Z tego, co pamiętał, nie była w żadnym wypadku kobietą niezwykłą ani tym bardziej szczególnie inteligentną, cechował ją jednak pewien rodzaj szlachetności i czystości — po prostu dlatego, że dochowywała wierności swoim wartościom. To, co czuła, było szczere, nie podlegało zewnętrznym wpływom.…
Nie — otwartości mężczyzna się boi, Chciałby mgłą zawsze okryć swoją duszę, By mieć dwa światła i stać między dwiema. Skąd o mężczyznach takie złe mniemanie? Owszem, pochlebne. ironicznie Głębokie problema; Nie mój to rozum rozwiązać go w stanie. Zwodzić i zdradzać wszak najmilsza sztuka? Każdy z niej chluby, w niej nagrody szuka: Im więcej ofiar naliczy, nakłamie, W tym chwalebniejsze uwieńczy się znamię.…
— Paniczek to nawet nie wie, że nam gniadą ukradli! — zawołał nagle Jędrek, służący za fornala. — Gniadą ukradli? — rzekł Marcinek jak zbudzony ze snu. — Przecie gniada idzie przed twoim nosem u dyszla... — E!... i cóż ta z tego, kiedy ją ukradli... — Czy on prawdę mówi, mamusiu? — Opowiedzże paniczowi, jak to było!... — rzekła matka Marcinka. Gniada klacz była ulubienicą całego folwarku.…
Wielu bowiem mogło szczycić się godłem silny, lecz mało szlachty mogło zasłużenie nosić dewizę wierny. Do ostatnich jednak należał de Tréville. Był to człowiek rzadki, z posłuszeństwem psa, odwagą ślepą, okiem bystrym i potężną dłonią, któremu wzrok dany był jakby tylko po to, aby dojrzeć niezadowolenie królewskie z jakiejś osoby, a ręka, aby winowajcę uderzyć, chociażby nim był Besme, Maurevers, Poltrot, de Méré……
Więc w takim postanowieniu, Z takimi na herbie godłami, Zrozumiesz, co serce mi gada: Ojcu wydajesz ty wojnę, Nie mogę być tobie pomocą, Więc kładę te kości spokojne, Niech gniewy je twoje druzgocą.
Grobie, ty mojej łożnico miłości, Mieszkanie wieczne, ciemnico sklepiona! Idę do moich, których tylu gości W pozgonnych domach boska Persefona. Za wami idę ja, co w życia wiośnie Zginęłam, prawie nie zaznawszy świata.…
Nie stracił... wtenczas po włosku: addio! Po polsku: pisuj do mnie na Berdyczów. Okropne słowa! jeśli nie zabiją, To serce schłoszczą tysiącami biczów. Panna Aniela, dziewczę z białą szyją, Była z rodziny dostatniej A...wiczów... Kochała wiernie — wierność była w modzie... Lecz ojciec — ten stał jak mur na przeszkodzie.
Zmartwiał naraz. Wszystko przycichło i stanęło w miejscu. Błyskawica otworzyła mu oczy z pomroki śmiertelnej, niebo się rozwarło przed nim, a tam w jasnościach oślepiających Bóg Ociec, siedzący na tronie ze snopów, wyciąga ku niemu ręce i rzecze dobrotliwie: — Pódziże, duszko człowiecza, do mnie. Pódziże, utrudzony parobku... Zachwiał się Boryna. Roztworzył ręce jak w czas podniesienia. — Panie Boże, zapłać!…
Przed namiotem Artura, rozciągnięto na zielonej trawie bogaty kobierzec z nicejskiego jedwabiu. Relikwie świętych dobyte z puzder i szkatuł były już narządzone. Wielebny Gowen, Żyrflet i kasztelan Ke strzegli ich.…
Widzę kapłanie, że tobie obrzydłem, Drżysz i odwracasz oczy pełne trwogi; I tegom dożył! żem stał się straszydłem, Jestem dla ludzi jako ptak złowrogi. Prawda, że miałem drapieżność jastrzębia, Żem latał niszcząc i lejąc krwi strugi, Alem się uczył kochać od gołębia, Umrę nie znając, co kochać raz drugi. Dobrze by było nieraz ludzi dumnych Uczyć przykładem ptaków bezrozumnych!…
…to uczyniło razem półtora roku. Czy najbardziej uwielbiany kochanek może żądać więcej? I wyszeptał wiersz angielskiego poety: Frailty, thy name is woman! — W sześć miesięcy później — mówił dalej Caderousse — odbył się ślub w kościele des Accoules. — W tym samym, gdzie miała wyjść za Edmunda — szepnął ksiądz. — Ot, zmieniła tylko narzeczonego.…
Na jaką idę śmierć?... Na rozstrzelanie... Grzegorz pada na kolana. Kordian bierze w obie ręce jego siwą głowę i całując mówi przerywanym głosem Bądź zdrów — mój wierny — ojcze... odchodzi wyciągając ręce Panie! panie! panie! pada na ziemię... Potem zrywa się i wybiega spiesznie za Kordianem
— Więc i pan, panie Szlangbaumie, chcesz, ażeby za tobą szli w ogień? — spytałem. — Naturalnie. Przecie jedzą mój chleb, mają u mnie zarobki! ja im płacę pensję... Myślałem, że Lisiecki, który posiniał słuchając tych bredni, palnie go w ucho. Pohamował się jednak i tylko spytał: — A czy wiesz pan, dlaczego my za Wokulskim poszlibyśmy w ogień?... — Bo on ma więcej pieniędzy — odparł Szlangbaum. — Nie, panie.…
Z kąta, kędy wisiał portret nieboszczyka, Ostatniego z rodziny Horeszków Stolnika, Z małych drzwiczek, ukrytych pomiędzy filary, Wysunęła się cicho postać, na kształt mary: Gerwazy; poznano go po wzroście, po licach, Po srebrzystych na żółtej kurcie Półkozicach.…
— Niech ten zginie marnie, kto od osoby waszej książęcej mości w niebezpieczeństwie odstąpi! Książę spojrzał bystro w twarz Kmicica. — A ty... nie odstąpisz?... Młody rycerz zapłonął. — Wasza książęca mość!... — Co chcesz mówić? — Wyspowiadałem się waszej książęcej mości ze wszystkich grzechów moich, i taka ich kupa, że jeno ojcowskiemu sercu waszej książęcej mości zawdzięczam przebaczenie...…
— Nie, przyprowadź mi wszystkich czterech. Chcę im podziękować. Wierne serca są rzadkością, de Tréville, wierność należy nagradzać.
Dzień już obrano, ustanowiono porę. Diuk przybywa ze swymi przyjaciółmi, Tristan ze swymi. Kapelan śpiewa mszę. Wobec wszystkich, u bramy klasztoru, wedle prawa świętego Kościoła, Tristan zaślubia Izoldę o Białych Dłoniach. Wesele było huczne i bogate.…
Widzę kapłanie, że tobie obrzydłem, Drżysz i odwracasz oczy pełne trwogi; I tegom dożył! żem stał się straszydłem, Jestem dla ludzi jako ptak złowrogi. Prawda, że miałem drapieżność jastrzębia, Żem latał niszcząc i lejąc krwi strugi, Alem się uczył kochać od gołębia, Umrę nie znając, co kochać raz drugi. Dobrze by było nieraz ludzi dumnych Uczyć przykładem ptaków bezrozumnych!…
Pokazujemy 48 z 75 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.