motyw literacki
Wierność
57fragmentów
24lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 24 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 5 fragmentów
- Trzej muszkieterowie 3 fragmenty
- Antygona 2 fragmenty
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 2 fragmenty
- Kordian 2 fragmenty
- Lalka 2 fragmenty
- Anhelli 1 fragment
- Faraon 1 fragment
- Hamlet 1 fragment
- Krzyżacy 1 fragment
- Mały Książę 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
I zaczął owe dzieciątka nauczać podług nowéj wiary ruskiéj i podług nowego katechizmu. I pytał dzieci o rzeczy niegodne, a pacholęta odpowiadały mu, przymilając się, albowiem miał u siodła kosze z chlebem i mógł je nakarmić; a były głodne. Więc obróciwszy się ku Anhellemu, Szaman rzekł: powiedz! nie przebrałże miary ten ksiądz, zasiewając złe ziarno i każąc czystość dusz tych maleńkich?…
Ja ci nie każę niczego, ni, choćbyś Pomóc mi chciała, wdzięczne by mi było, Lecz stój przy twojej myśli, a ja tego Pogrzebię sama, potem zginę z chlubą. Niechaj się zbratam z mym kochanym w śmierci Po świętej zbrodni; a dłużej mi zmarłym Miłą być trzeba, niż ziemi mieszkańcom, Bo tam zostanę na wieki; tymczasem Ty tu znieważaj święte prawa bogów.
Naraz pies jakiś zaczął szczekać i na ludzi rzucać się zajadle, a kiej go odegnali, w progu usiadł i przeraźliwie zawył. — Wściekł się czy co? Czyj to? — pytał ksiądz, chroniąc się ździebko za baby. — Dyć to Kruczek, nasz... Juści, żal mu szkody... Czujący piesek... — jąkał Bylica, idąc go przyciszać.
— Teraz powiem ci najgorszą rzecz, nieszczęśliwy panie — szeptał Pentuer. — Pamiętaj jednak, aby nieprzyjaciele Egiptu nie dostrzegli smutku w tobie... Następca poruszył się. — Twoja druga kobieta, Sara Żydówka... — Czy także uciekła?... — Zmarła w więzieniu... — O bogowie!... Któż śmiał ją wtrącić?... — Sama oskarżyła się o zabójstwo syna twego... — Co?...…
Bogdaj to trwałe, zbyt wytrwałe ciało Stopniało, w lotną parę się rozwiało! Lub bogdaj Ten, tam w niebie, nie był karą Zagroził samobójcy! Boże! Boże! Jak nudnym, nędznym, lichym i jałowym Zda mi się cały obrót tego świata! To niepielony ogród, samym tylko Bujnie krzewiącym się chwastem porosły. O wstydzie! że też mogło przyjść do tego! Parę miesięcy dopiero, jak umarł!…
Wężu Adamowy! Ewo moja! Adama zastąpią ci drudzy, A ja cieszę się z serca, że gdzieś moi słudzy, Wygnani z willi, z czołem spuszczonym ku ziemi Pójdą tą samą drogą, za ślady mojemi, I będą zbierać złoto, tam gdzie łzy upadną.
A zakonnicy nie okazali też zdziwienia, albowiem takie ślubowanie nie obowiązywało do niczego. Ślubowano częstokroć niewiastom zamężnym, a w rodach znamienitych, wśród których zachodni obyczaj był znany, każda prawie miała swego rycerza.…
Wokulski przytulił twarz do ziemi. Zdawało mu się, że z każdą łzą spada mu z serca jakiś ból, jakiś zawód i rozpacz. Wykolejona myśl poczęła układać się do równowagi. Już zdawał sobie sprawę z tego, co robił, i już zrozumiał, że w chwili nieszczęścia, kiedy go wszystko zdradziło, jeszcze pozostała mu wierną — ziemia, prosty człowiek i Bóg...
Ponieważ na jego rozchylonych ustach rysowało się coś na kształt uśmiechu, powiedziałem sobie jeszcze w duchu: „W tym uśpionym małym książątku najbardziej wzrusza mnie jego wierność wobec pewnego kwiatu, obraz róży, która promieniuje w nim jak płomień lampy, nawet kiedy śpi...
Bardzo samotne i jednostajne życie prowadząc, pustelnicą zupełną pani Andrzejowa zostać nie mogła. Kiedy niekiedy odwiedzano ją, tu i ówdzie ukazywała się w domach krewnych i sąsiadów. Rzeczą więc było nie tylko naturalną, ale nieuniknioną, że raz ktoś zapragnął posiąść serce jej i rękę.…
Czy mnie poznajesz, Mario? — Przysięgłam ci na wierność do grobu. —
Sowiooka bogini tchnęła w pierś królowej, Rozumnej Penelopy, pomysł tej osnowy: Żeby gładkie żelaza, kołczan, łuk Odysów Poznosić w wielką izbę, gachom do popisów — I do rzezi, co zaraz potem się rozpocznie. Więc na wschody, ku szczytom zamku szła niezwłocznie, Gdzie klucz miedny z słoniową rączką wziąwszy w dłonie, Do najdalszej komory w swych służebnic gronie Zeszła, kędy pokłady królewskie schowane: Złoto, spiż i……
— Fortuna kołem się toczy i pysznych poniża — rzekł książę. — Nie chcieliście waszmościowie przyjść na zaprosiny nasze, teraz zaś sami przychodzicie. — Wasza książęca mość! — rzekł śmiało Osiński. — Duszą całą chcieliśmy pod waszą książęcą mością służyć, ale zakaz był wyraźny. Kto go wydał, niech zań odpowiada. My prosim o przebaczenie, choć niewinni, bo jako wojskowi musieliśmy słuchać i milczeć.…
…Człowieka, który, równie miłośnik widoków, Z głową zadartą, ręce włożywszy w kieszenie, Zdawało się, że liczył oczyma kamienie. Poznał go zaraz, ale musiał kilka razy Krzyknąć, nim głos Hrabiego usłyszał Gerwazy. Szlachcic to był, służący dawnych zamku panów, Pozostały ostatni z Horeszki dworzanów; Starzec wysoki, siwy, twarz miał czerstwą, zdrową, Zmarszczkami pooraną, posępną, surową.…
Tatar posadził go zaraz na zydlu obitym owczą skórą i postawiwszy przed nim pełny kusztyczek gorącego napoju, spytał: — A pan Nowowiejski zawszeli chce chłopa swego ze mnie uczynić? — Już o tym mowy nie ma — odparł pan podstoli nowogrodzki. — Prędzej by pan Nienaszyniec mógł się do ciebie przyznać, ale i jemu nic po tobie, bo tam już siostra jego albo zmarła, albo zgoła nie życzy sobie w losie odmiany.…
Cesarz wrócił z Hiszpanii. Przybywa do Akwizgranu, najpiękniejszego miasta we Francji. Wstępuje do pałacu, idzie do sali. Oto wychodzi ku niemu Oda, piękna panienka. Rzecze królowi: „Gdzie jest rotmistrz Roland, który przysiągł pojąć mnie za żonę?". Karol czuje wielki ból i strapienie. Płacze, szarpie białą brodę: „Siostro, droga przyjaciółko, o kogo ty pytasz? O umarłego. Dam ci lepszego w zamian.…
Damy powinny płacić podatki od swej piękności, przyjemnego wyglądu i zręczności w ubiorze na równi z mężczyznami, czyli podług ich własnego rozumienia o sobie, ale w zamian żadnej opłaty od wierności, czystości obyczajów, rozsądku i dobrej natury nie należy wyciągać, bo wszystek dochód, który by stamtąd można mieć, nie wystarczyłby nawet na poborców.
Tam odbyła się rewia powszechna. Cedro i Rafał Olbromski spodziewali się ujrzeć cesarza. Ujrzeli go też w samej rzeczy. We mgle wietrznego ranka dostrzegli stojącego nieruchomie daleko, daleko na urwistym brzegu. Za nim błyszczał barwami mundurów sztab i wyprężone, połyskliwe gwardie konne.…
„Sercem ukochana, najdroższa, nieodżałowana Oleńko! Wszelkiemu to jest przyrodzone stworzeniu, a zwłaszcza człowiekowi, choćby i najlichszemu, że za krzywdy swoje mścić się musi, a kto by mu co złego uczynił, tedy on mu tym samym rad płaci.…
— Było to u mnie wieczorem. Petroniusz począł lekko mówić i żartować, jak on czyni zwykle, a wówczas Paweł rzekł mu: „Jak możesz, mądry Petroniuszu, przeczyć, że Chrystus istniał i zmartwychwstał, gdyś nie był wówczas na świecie, Piotr zaś i Jan widzieli Go, i ja widziałem w drodze do Damaszku? Pierwej zatem niech twoja mądrość wykaże, iż jesteśmy kłamcami, a potem dopiero zaprzeczy naszym świadectwom".…
Po jej oddechu poznał, że znowu zasypia. Chciałby dalej rozmawiać o swojej matce. Z tego, co pamiętał, nie była w żadnym wypadku kobietą niezwykłą ani tym bardziej szczególnie inteligentną, cechował ją jednak pewien rodzaj szlachetności i czystości — po prostu dlatego, że dochowywała wierności swoim wartościom. To, co czuła, było szczere, nie podlegało zewnętrznym wpływom.…
Nie — otwartości mężczyzna się boi, Chciałby mgłą zawsze okryć swoją duszę, By mieć dwa światła i stać między dwiema. Skąd o mężczyznach takie złe mniemanie? Owszem, pochlebne. ironicznie Głębokie problema; Nie mój to rozum rozwiązać go w stanie. Zwodzić i zdradzać wszak najmilsza sztuka? Każdy z niej chluby, w niej nagrody szuka: Im więcej ofiar naliczy, nakłamie, W tym chwalebniejsze uwieńczy się znamię.…
— Paniczek to nawet nie wie, że nam gniadą ukradli! — zawołał nagle Jędrek, służący za fornala. — Gniadą ukradli? — rzekł Marcinek jak zbudzony ze snu. — Przecie gniada idzie przed twoim nosem u dyszla... — E!... i cóż ta z tego, kiedy ją ukradli... — Czy on prawdę mówi, mamusiu? — Opowiedzże paniczowi, jak to było!... — rzekła matka Marcinka. Gniada klacz była ulubienicą całego folwarku.…
Wielu bowiem mogło szczycić się godłem silny, lecz mało szlachty mogło zasłużenie nosić dewizę wierny. Do ostatnich jednak należał de Tréville. Był to człowiek rzadki, z posłuszeństwem psa, odwagą ślepą, okiem bystrym i potężną dłonią, któremu wzrok dany był jakby tylko po to, aby dojrzeć niezadowolenie królewskie z jakiejś osoby, a ręka, aby winowajcę uderzyć, chociażby nim był Besme, Maurevers, Poltrot, de Méré……
Grobie, ty mojej łożnico miłości, Mieszkanie wieczne, ciemnico sklepiona! Idę do moich, których tylu gości W pozgonnych domach boska Persefona. Za wami idę ja, co w życia wiośnie Zginęłam, prawie nie zaznawszy świata.…
Zmartwiał naraz. Wszystko przycichło i stanęło w miejscu. Błyskawica otworzyła mu oczy z pomroki śmiertelnej, niebo się rozwarło przed nim, a tam w jasnościach oślepiających Bóg Ociec, siedzący na tronie ze snopów, wyciąga ku niemu ręce i rzecze dobrotliwie: — Pódziże, duszko człowiecza, do mnie. Pódziże, utrudzony parobku... Zachwiał się Boryna. Roztworzył ręce jak w czas podniesienia. — Panie Boże, zapłać!…
Na jaką idę śmierć?... Na rozstrzelanie... Grzegorz pada na kolana. Kordian bierze w obie ręce jego siwą głowę i całując mówi przerywanym głosem Bądź zdrów — mój wierny — ojcze... odchodzi wyciągając ręce Panie! panie! panie! pada na ziemię... Potem zrywa się i wybiega spiesznie za Kordianem
— Więc i pan, panie Szlangbaumie, chcesz, ażeby za tobą szli w ogień? — spytałem. — Naturalnie. Przecie jedzą mój chleb, mają u mnie zarobki! ja im płacę pensję... Myślałem, że Lisiecki, który posiniał słuchając tych bredni, palnie go w ucho. Pohamował się jednak i tylko spytał: — A czy wiesz pan, dlaczego my za Wokulskim poszlibyśmy w ogień?... — Bo on ma więcej pieniędzy — odparł Szlangbaum. — Nie, panie.…
Z kąta, kędy wisiał portret nieboszczyka, Ostatniego z rodziny Horeszków Stolnika, Z małych drzwiczek, ukrytych pomiędzy filary, Wysunęła się cicho postać, na kształt mary: Gerwazy; poznano go po wzroście, po licach, Po srebrzystych na żółtej kurcie Półkozicach.…
— Niech ten zginie marnie, kto od osoby waszej książęcej mości w niebezpieczeństwie odstąpi! Książę spojrzał bystro w twarz Kmicica. — A ty... nie odstąpisz?... Młody rycerz zapłonął. — Wasza książęca mość!... — Co chcesz mówić? — Wyspowiadałem się waszej książęcej mości ze wszystkich grzechów moich, i taka ich kupa, że jeno ojcowskiemu sercu waszej książęcej mości zawdzięczam przebaczenie...…
— Nie, przyprowadź mi wszystkich czterech. Chcę im podziękować. Wierne serca są rzadkością, de Tréville, wierność należy nagradzać.
Ja sam przed lat trzydziestu wielki afekt miałem Ku pannie Marcie, której serce pozyskałem. Byliśmy zaręczeni; Bóg nie błogosławił Związkowi temu i mnie sierotą zostawił, Wziąwszy do chwały swojej nadobną Wojszczankę, Przyjaciela mojego córę Hreczeszankę. Pozostała mi tylko pamiątka jej cnoty, Jej wdzięków, i ten oto ślubny pierścień złoty.…
— Mości panowie — rzekł po chwili milczenia Skrzetuski — trudna z tym człowiekiem sprawa, bo jako Turek w swego Mahometa, tak on wierzy w swego Radziwiłła. Sam myślałem jako i wy, że mu dla korzyści albo dla ambicji służy, ale to tak nie jest. Nie zły to człowiek, jeno obłąkany. — Jeśli swego Mahometa dotąd wyznawał — rzekł Zagłoba — tom diablo w nim ową wiarę podkopał.…
— No, no — zawołał — jesteście mężni młodzieńcy, zuchwali przy blasku słońca, wierni w ciemnościach. Dobrze jest być strzeżonym, jeżeli drugich strzeże się uczciwie.
Lecz Hrabia, z Telimeną wszedłszy niespodzianie, Uważał młodej pary czułe pożegnanie, Wzruszył się i rzuciwszy wzrok ku Telimenie: «Ileż — rzekł — jest piękności choć w tej prostej scenie! Kiedy dusza pasterki z wojownika duszą, Jak łódź z okrętem w burzy, rozłączyć się muszą! Zaiste! nic tak uczuć w sercu nie rozpala, Jako kiedy się serce od serca oddala.…
— Wówczas — mówił dalej niskim głosem hetman — i nasza fortuna spadłaby tak nisko, jak wprzód była wysoko... Pan Andrzej zerwał się z miejsca z iskrzącymi oczyma, z rumieńcami na twarzy i zakrzyknął: — Wasza książęca mość! Co to jest?...…
Tylko kapral Dobrzyński Sak ani kapeli Nie słucha, ani tańczy, ani się weseli. Ręce w tył założywszy, stoi zły, ponury, Wspomina swe dawniejsze do Zosi konkury; Jak lubił dla niej nosić kwiaty, pleść koszyczki, Wybierać gniazda ptasie, robić zauszniczki. Niewdzięczna! Chociaż tyle pięknych darów strwonił, Choć przed nim uciekała, choć mu ojciec bronił: On jeszcze!…
Czasem przesuwała się przed nim postać hetmana, posępna, ogromna, groźna. Ale może właśnie dlatego, że się od niej oddalał coraz bardziej, ta postać stawała mu się prawie drogą. Dotychczas uginał się przed Radziwiłłem, teraz zaczynał go kochać.…
…W dzień na koniu, w nocy na łożu rozmyślał o tym, co się przytrafiło, i zawsze dochodził do wniosku, że nie mógł to być prosty przypadek, ale prędzej wskazówka boża i przepowiednia, że jeśli wytrwa, jeśli z dobrej drogi nie zejdzie, z tej właśnie, którą mu Oleńka ukazała, to dziewczyna mu wiary dochowa i dawnym afektem obdarzy.…
Pokazujemy 39 z 57 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.