motyw literacki
Zemsta
196fragmentów
44lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 25 fragmentów
- Krzyżacy 16 fragmentów
- Quo vadis 12 fragmentów
- Trzej muszkieterowie 11 fragmentów
- Hamlet 9 fragmentów
- Odyseja 9 fragmentów
- Chłopi, Część druga - Zima 8 fragmentów
- Klechdy sezamowe 8 fragmentów
- Konrad Wallenrod 8 fragmentów
- Pan Wołodyjowski 8 fragmentów
- Balladyna 7 fragmentów
- Iliada 7 fragmentów
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Gdy to mówił Szaman, niektórzy się przelękli, lecz jeden z pijanych, chwyciwszy za dzban gliniany, rzucił go na proroka i włos mu krwią poczerwienił. Ująwszy więc za topór, Anhelli chciał się zemścić, ale go zatrzymał Szaman, mówiąc: bądź cierpliwy. Kto tu za rok powróci, będzie płakał nad nimi; dlaczegóż brać zemstę z tych, którzy jutro będą rzeczą godną litości? Boże! Nie karz ich.…
Mniej szkodzi impet jawny niźli złość ukryta. Ukąsił idącego brytan hipokryta. Rzekł nabożniś: «Psa obić nie bardzo się godzi, Zemścijmy się inaczej, lepiej to zaszkodzi». Jakoż widząc, że ludzie za nim nadchodzili, Krzyknął na psa, że wściekły; w punkcie go zabili.
Uzbrajam chamy i lecę do Gnezna Mścić się za ciebie...
«Nie wiesz, kto wkoło naszej góry kroczy, Wprzód nim śmierć jemu dała polot chyży, Co jak chce, mruży i otwiera oczy?» «Wiem, że tu idą jacyś dwaj przychodnie; Kto on, ja nie wiem: ty, co stoisz bliżej, Aby rad odrzekł, zapytaj łagodnie». Tak wsparte jeden na drugim dwa duchy, Ode mnie w prawo między sobą gwarzą.…
— Antek, pójdę ino do pisarza i w to oczymgnienie przyjdę do cie... — Co? Na dwór skargę podajecie? — A bez kogo to padła moja graniasta? — Dużo ta wskóracie! — Swojego darować nie daruję. — I... borowego przyprzeć gdzie w boru do chojaka, sprać czym twardym, żeby mu aż żebra zapiszczały — zaraz byłaby sprawiedliwość.
— Poganiaj, Pietrek, prędzej! — przynaglali, rozglądając się niespokojnie po niebie. Przycichli jakoś; szli bezładnie bokami drogi, bo środkiem był srogi piasek, że tylko niekiedy co tam któraś zawziętsza, dopadłszy wozu, ulżyła se, pokrzykując zajadle: — Ty świnio! Ty tłumoku! A do sołdatów, łajdusie zapowietrzony! — Używałaś, to nażrej się teraz wstydu, posmakuj zgryzoty! — darły się nad nią.…
Ksiądz nadbiegł, kowal, sołtys, a w końcu i wójt skądciś się zjawił, ale choć pijany, że ledwie się trzymał na nogach, zaczął wrzeszczeć i wyganiać ludzi, bych na pomoc lecieli dworowi. Ale nikt się z tym nie śpieszył, a jeno zły pomruk zerwał się w ciżbie: — Niechaj chłopów puszczą, to polecą ratować!…
Nie to nie, napraszał się nie będzie, ale i po kątach krył nie będzie, ni ustępywał nikomu z drogi! Kiej na udry, to na udry! Ale dlaczego to wszystko? Że się z ojcem pobił?... Pierwszy raz to we wsi czy co! Czy to Józek Wachnik nie bije się co dni parę?... Czy to Stach Płoszka nie przetrącił kulasa swojemu? A nikt im marnego słowa nie powiedział, ino jego postponują, bo na kogo Pan Bóg, to i wszyscy święci.…
Darmo żebrze, darmo płacze: My tu czarnym korowodem, Sowy, kruki i puchacze, Niegdyś, panku, sługi twoje. Któreś ty pomorzył głodem, Zjemy pokarmy, wypijem napoje. Hej, sowy, puchacze, kruki, Szponami, krzywymi dzioby Szarpajmy jadło na sztuki! Chociażbyś trzymał już w gębie, I tam ja szponę zagłębię; Dostanę aż do wątroby. Nie znałeś litości, panie!…
Nie dbam, jaka spadnie kara, Mina, Sybir czy kajdany. Zawsze ja wierny poddany Pracować będę dla cara; W minach kruszec kując młotem, Pomyślę: ta mina szara To żelazo, — z niego potem Zrobi ktoś topór na cara. Gdy będę na zaludnieniu, Pojmę córeczkę Tatara; Może w moim pokoleniu Zrodzi się Paleń dla cara. Gdy w kolonijach osiędę, Ogród zorzę, grzędy skopię, A na nich co rok siać będę Same lny, same konopie.…
— Przychodzimy błagać cię, panie, ażeby ciało naszego wodza, a twego sługi, Patroklesa, nie było wydane egipskim kapłanom, lecz spalone według greckiego obyczaju. Książę zdziwił się. — Chyba wiadomo wam — rzekł — że ze zwłok Patroklesa kapłani chcą zrobić mumię pierwszej klasy i umieścić ją przy grobach faraonów. Czy może większy zaszczyt spotkać człowieka na tym świecie?…
Radzę, Janie, daj pokój przedsięwzięciu swemu, Bo bądź krótko, bądź długo, przedsię przydzie k'temu, Że się człowiek obaczy, a co mu dziś miło, To mu będzie za czasem wstyd w oczu mnożyło. Tę rozkosz, którą teraz tak drogo szacujesz, Puścisz taniej po chwili, gdy prawdę poczujesz. A tak, co ma czas przynieść, uprzedź go ty raczej, Odmień swój bieg, a żagle nakręć w czas inaczej!…
I Chamora i Szechema, syna jego, zabili ostrzem miecza, i zabrali Dinę z domu Szechema i odeszli. Synowie zaś Jakuba naszli na zabitych, i zrabowali miasto, w którym zhańbili siostrę ich. Trzody ich, rogaciznę ich, i osły ich, i co było w mieście i co na polu, zabrali.
Zbliża się godzina, O której w srogie, siarczyste płomienie Muszę powrócić znowu. Biedny duchu! Nie lituj się nade mną, ale bacznym Uchem ogarnij to, co ci mam odkryć. Mów, powinnością moją słuchać ciebie. Jak niemniej zemścić się, gdy mnie wysłuchasz. Zemścić się?
Idą na się zmartwychwstali — w oku mściwy skrzy się gniew, rozpaczy kurcz wypręża rozchylone wargi, kroplisty pot oblewa policzki zapadłe, kudły włosów zlepia gęsta krew. Z wyciem hien, z rykiem lwów, z psów szczekaniem, z rżeniem koni, które cugli nie zaznały, łkając, jęcząc, grożąc, klnąc, poszarpane miecąc skargi, pędzi tuman ludzkich żądz.
Gniew Achilla, bogini, głoś, obfity w szkody, Który ściągnął klęsk tyle na greckie narody, Mnóstwo dusz mężnych wcześnie wtrącił do Erebu, A na pastwę dał sępom i psom bez pogrzebu Walające się trupy rycerskie wśród pola: Tak Zeusa wielkiego spełniała się wola Odtąd, gdy się zjątrzyli sporem niebezpiecznym Agamemnon, król mężów, z Achillem walecznym. Od kogóż tej niezgody pożar zapalony?…
— Panowie zbójcy! Wróg nasz dotąd żyje i każdej chwili może się przedostać do naszej zaklętej jaskini! Jest on przebiegły i trudno dać sobie z nim rady. Z jego to przyczyny Alof zginął od miecza w waszych oczach. Tak zginie każdy, kto nie potrafi spełnić wziętego na siebie obowiązku. Któż z was, panowie zbójcy, odważy się teraz pójść na poszukiwanie wroga? Wszyscy milczeli, patrząc na ściętą głowę Alofa.…
«Wielkość! i znowu wielkość, mój aniele! Wielkość, dla której jęczymy w niedoli!... Kilka dni jeszcze, niech serce przeboli, Kilka dni tylko — już ich tak niewiele... Stało się! Próżno po czasie żałować; Płaczmy — lecz niechaj drżą nieprzyjaciele: Bo Konrad płakał — ażeby mordować.
Samiż tylko rycerze ujdą nam bezkarni? Słuchaj! wśród narodów wiela Jednemu się ludowi dzień ogromny zbliża. Idź tam, jego rycerze noszą krzywe szable Jako księżyc dwurożny, jako rogi diable; I rękojeść tych kordów nie ma kształtu krzyża. Pomóż im — oni mają walkę rozpoczynać Taką, jakąśmy niegdyś z panem niebios wiedli. Oni się będą modlić, zabijać, przeklinać.…
— Matka jej przyjechała z Litwy z księżną Anną Danutą, która wydała ją za grabię Juranda ze Spychowa. Gładka była i możnego rodu, nad wszystkie inne panny księżnie miła i sama księżnę miłująca. Dlatego też córce dała to samo imię: Anna Danuta. Ale pięć lat temu, gdy przy Złotoryi Niemcy napadli na nasz dwór, ze strachu zmarła. Wtedy księżna wzięła dzieweczkę i od tej pory ją hoduje.…
„Więc przypuśćmy — mówił — że w rezultacie po wszystkich moich zabiegach — odtrąci mnie... No?... słowo honoru, że natychmiast wezmę utrzymankę i będę z nią siadał w teatrze obok loży państwa Łęckich. Zacna pani Meliton, a może i ten... Maruszewicz wynajdą mi kobietę mającą podobne do niej rysy (za kilkanaście tysięcy rubli można i to nawet znaleźć).…
Rany boskie! Jak mi się kto spyta, jak moja synowa z domu... To powie mama, że nie z domu, ale z chałupy. To będzie najgorsza kara...
Powieść o Akteonie: wiosna szumi w borze. Podpatrzył w blask boginię skąpaną w jeziorze. Za karę go w jelenia przedzierzgnęła mściwie.
Wchodzi Leonard i Przechrzta. Czy znasz hrabiego Henryka? Wielki Obywatelu, z widzenia raczej niż z rozmowy — raz tylko, pamiętam, przechodząc na Boże Ciało, krzyknął mi — „Ustąp się" — i spojrzał na mnie wzrokiem pana — za co mu ślubowałem stryczek w duszy mojej. —
Porwano oto pełne życie w pełni świeżości kras i uwiedziono w noc i grób i uwiedziono na rozdroża i łęgi zapadłe. Patrzajcie, krzywda się stała: Oto wszystko widzicie umarłe, powiędłe i zgasłe i zbladłe; ziemia się stała jako trup, drzewa obnażone z szat, zdeptany owoc i kwiat. Hej, wy Eumenidy lotne, do zemsty! do zemsty mściwe! Krzywdy się stały straszliwe. Zburzona spokojność chat i cichość małżeńskiego łoża.…
I skoczy pędem do izby, a Podziomek tymczasem hyc z boćka na samo dno gniazda. Zagrzebał się w słomę, skulił, siedzi, a wygląda szparką z boku, co to będzie dalej. Jakoż nie czekając, leci baba z ożogiem. Spojrzy na strzechę: nic nie ma. Bocian tylko rozkraczył się nad broną na czerwonych nogach i klekocze wesoło, rozgłośnie. — A gdzież się ów podział? — krzyknie baba. — Czy tuman mi na oczy padł, czy co?…
Muzo! Męża wyśpiewaj, co święty gród Troi Zburzywszy, długo błądził i w tułaczce swojej Siła różnych miast widział, poznał tylu ludów Zwyczaje, a co przygód doświadczył i trudów! A co strapień na morzach, gdy przyszło za siebie Lub za swe towarzysze stawić się w potrzebie, By im powrót zapewnić! Nad siły on robił, Lecz druhów nie ocalił: każdy z nich się dobił Sam, głupstwem własnym.…
Wieczorem widział namiestnik jeńców i był przy śmierci młodego Potockiego, który mając gardło przebite strzałą, żył tylko kilka godzin po bitwie i umarł na ręku pana Stefana Czarnieckiego: „Powiedzcie ojcu... — szeptał w ostatniej chwili młody kasztelan — powiedzcie ojcu, żem... jako rycerz...", i nie mógł nic więcej dodać. Dusza jego opuściła ciało i uleciała ku niebu.…
…Myślił zrobić wycieczkę, porwał karabelę I z ganku krzycząc sługom wydawał rozkazy; Obróciwszy się do mnie, rzekł: »Za mną Gerwazy!« Wtem strzelono spod bramy... Stolnik się zająknął, Zaczerwienił się, zbladnął, chciał mówić, krwią chrząknął: Postrzegłem wtenczas kulę, wpadła w piersi same. Pan słaniając się, palcem ukazał na bramę: Poznałem tego łotra Soplicę! poznałem! Po wzroście i po wąsach!…
— Michale, nie wątp, że i nad tobą jest miłosierdzie, bo to grzech, a przecie nie możesz tego wiedzieć, co cię jutro czeka? Może ta sama Krzysia, wspomniawszy na twoje sieroctwo, jeszcze intencję odmieni i słowo ci zdzierży? Po wtóre, słuchaj mnie, Michale, zali i to nie pociecha, że ci one gołębie sam Bóg, nasz Ojciec miłosierny, zabiera, nie zaś mąż po ziemi chodzący? Sam powiedz, czyliby tak było lepiej?…
Bitwa wre coraz gorętsza. Frankowie i poganie zadają cudowne ciosy. Jeden naciera, drugi się broni. Tyle kopij strzaskanych i krwawych. Tyle podartych chorągwi i tyle sztandarów. Tylu dobrych Francuzów stradało młode życie! Nie ujrzą już swoich maci ani swoich żon, ani ziomków, którzy czekają ich w wąwozie. Karol Wielki płacze nad tym i zawodzi, ale na co się zda jego skarga! Nie doczekają się od niego pomocy.…
A teraz k temu obróć myśli swoje Jakobyć szkody nieprzyjaciel twoje Krwią swą nagrodził i omył tę zmazę, Której dziś niesiesz prze swej ziemie skazę.
Strata koni niemal do obłędu doprowadziła Ślimaka. Wprawdzie zbił, skopał i wygnał z domu Owczarza, ale to jeszcze nie wyczerpało jego gniewu. Duszno mu było w izbie, więc wybiegł na dziedziniec i chodził po nim wzdłuż i wszerz, blady, z zaciśniętymi pięściami, z krwią nabiegłymi oczyma, upatrując spode łba, na czym by mógł wywrzeć zemstę. Przypomniał sobie, że trzeba krowom rzucić paszy.…
Zbliżył się powoli i wtedy dopiero szczegółowo rozpoznał wszystko. Te ręce związane kręcono, widać, włożywszy kołek w miejscu ich złączenia, gdyż ramiona wylazły z rozpękłego munduru, jak nagie kolana wyłażą z podartych spodni. Usta były zakneblowane gałganem zwiniętym w kołek, nos oberżnięty, uszy wyrwane ze łba, w obnażonych piersiach ze trzydzieści czarnych ran. Kiszki wywleczone z brzucha leżały na ziemi.…
— Kmicic spalił Wołmontowicze! — krzyknęła chórem szlachta. — Pomordował mężów, niewiasty, dzieci! Kmicic to uczynił!... — My ludzi jego wybili! — rozległ się głos Butryma Józwy. — A teraz jego głowy chcemy!... — Jego głowy! Krwi! Rozsiekać zbójcę!
Ani podsądny, ani członkowie karzącego ciała niewiele przywiązywali wagi do wyroku. Obity zwierzchnik zaskarżył wychowańca do sądu. Lecz nim nadszedł termin powołania napastnika przed kratki, jakieś tajemnicze siły tłukły co noc szyby w mieszkaniu dyrektora gimnazjum nie pozostawiając ani jednej — mazały dziegciem i innymi źle woniejącymi merkaptanami drzwi, schody i ściany jego willi — wrzucały mu do gabinetu przez……
Wybiegając z domu, ujrzał Sida wchodzącego na piętro po zewnętrznych schodach. Glina była pod ręką... W powietrzu zaroiło się od kul. Świstały wokół uszu Sida, niczym grad; zanim ciotka Polly zdążyła się zorientować i nadbiec z odsieczą, kilka kulek weszło już w bezpośredni kontakt z ciałem brata, a Tomek w ekspresowym tempie przeskoczył parkan i zniknął.…
…Wreszcie niemałą pociechą była mu myśl, że Ligia, jeśli nie zostanie uratowaną, to będzie pomszczoną i zasłoniętą przez śmierć od hańby. Wierzył, że Winicjusz dokona wszystkiego, co przyrzekł. Widział jego wściekłość i znał zapalczywość wrodzoną całemu temu rodowi.…
On żyw! W tryumfie! A Merkucjo trupem! Precz, pobłażliwa teraz łagodności! Płomiennooka furio, ty mną kieruj! Tybalcie, odbierz nazad swoje „podły"; Zwracam ci, co mi dałeś! Duch Merkucja Wznosi się ponad naszymi głowami Dopominając się za swoją twojej. Ty lub ja albo oba musim legnąć.
Wyborna sposobność, aby się zemścić na rządcy... Odkąd wkręcił się do domu, wszystko tańcuje, jak on zagra, nikt już ani pisnąć nie może. A i kije dzisiejsze także dobrze pamiętam.
— Ajści. Jak mię tatuś oddali do szkoły na stancyją, tom ci dopiéro zobocéł, jak se to ślachta jedzą. Bierze takie świecące widełki, źgnie ono miso, dopieros je do gęby niesie nikiej chłop snopek w zápole... Emocja, jakiej doświadczał Radek, słuchając tych dialogów, była z pewnością palącym wstydem, ale obok niego czaiła się zemsta ukryta w masce obojętności i wzgardy tak głęboko jak iskra w krzemieniu.…
Książę przystąpił do ołtarza, przyklęknął, następnie otworzył skrzyneczkę. — Patrz pan — rzekł doń, wyjmując z niej wielką kokardę z błękitnej wstążki, iskrzącą się brylantami. — Patrz pan, oto są te nieocenione zapinki, z którymi, przysiągłem sobie, będę pochowany. Królowa dała mi je, królowa mi je odbiera; wola jej, jak boska, niech będzie spełniona we wszystkim.…
Zaraz za zeribą, z której zostały tylko kołki, leżał pierwszy koń zżarty prawie do połowy, o sto kroków drugi ledwie napoczęty, a zaraz za nim trzeci z wyszarpanym brzuchem i ze zgruchotanym łbem. Wszystkie straszny przedstawiały widok, oczy bowiem miały otwarte, pełne zakrzepłego przerażenia, i wyszczerzone zęby. Ziemia była stratowana, w zagłębieniach całe kałuże krwi.…
Lubię, chłopcze, żeś mi żwawy — Lecz nie o tym teraz mowa, Daj więc baczność na me słowa: Rejent wykradł narzeczonę I chce tobie dać za żonę; Miałby tryumf w tym sposobie, Lecz ja umiem radzić sobie — Lub do turmy pójdziesz na dno, Gdzie, że siedzisz, ciężko zgadną, Albo — rękę oddasz Klarze. — A jeżeli Starościanka Pójść nie zechce do ołtarza, Jest tu druga jej bratanka, Tej za ciebie pójść rozkażę.…
O biedny kwiatku! na toż ty się kwiecił, By cię na krzyżu ćwiekami przybito? Czemuż nie było mnie tam na Golgocie, Na czarnym koniu, z uzbrojoną świtą! Zbawiłbym Zbawcę — lub wyrąbał krocie Zbójców na zemstę umarłemu.
«Za Konstantyna, gdy z Cezarów drzewa Zerwał się orzeł, a przeciwna gwiazda, Nie ta, gdy leciał w Eneasza tropy, Widziała, jak siadł na stolicy nowej; Dwieście i więcej lat ptak Jowiszowy Gościł na Wschodzie, na krańcu Europy, W pobliżu Idy, skąd wyleciał z gniazda. Tam rządził światem w swoich skrzydeł cieniu; Chodząc z rąk do rąk przez koleje różne, Ptak przysiadł w końcu na moim ramieniu.…
— A ty się opamiętaj i nie pomstuj, boć to ojciec rodzony! Słyszysz! — Dobrze pamiętam! — odparł ze złością. — Grzech śmiertelny i obraza boska. A nic ten dobrego nie zwojuje sobie, któren w zapamiętałości rękę podnosi na ojców i przeciwi się przykazaniom Bożym. Masz rozum, toś o tym wiedzieć powinien. — Sprawiedliwości chcę ino. — A pomsty szukasz, co? Antek nie wiedział, co rzec na to.…
A tymczasem na wsi nastał straszny czas sądu i kary, że już i nie opowiedzieć, co się tam wyrabiało. Jakoby dur ogarnął Lipce, a ludzie zgoła się powściekali — bo co jeno było rozważniejsze, pozamykało się w chałupach lub uciekło na pola — zaś reszta, pozbierana nad stawem w gromady i jakby opita złością, wrzała coraz zapalczywiej, jurząc się nawzajem krzykami, że już każden się wydzierał, każden pomstował, każden……
Pokazujemy 48 z 196 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.