motyw literacki
Miłość
625fragmentów
71lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Lalka 63 fragmenty
- Quo vadis 51 fragmentów
- Fraszki 39 fragmentów
- Romeo i Julia 35 fragmentów
- Napój cienisty 27 fragmentów
- Pan Wołodyjowski 27 fragmentów
- Nad Niemnem 25 fragmentów
- Trzej muszkieterowie 24 fragmenty
- Potop 23 fragmenty
- Boska Komedia 19 fragmentów
- Balladyna 17 fragmentów
- Cierpienia młodego Wertera 17 fragmentów
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Jakże daleko było mu do profesora, gorzelnika, a choćby i do pisarza, którzy ile razy chcieli, mogli wejść do wójtowskiej chaty i gadać z wójtową. Jemu zaś nie o wiele chodziło. Pragnął tylko, żeby jeszcze choć raz jeden, jedyny i ostatni raz w życiu, oparła mu kiedy wójtowa na ramieniu rękę i spojrzała w oczy tak jak w kościele.…
Czcić swe rodzeństwo nie przynosi wstydu. Nie był ci bratem ten, co poległ drugi? Z jednego ojca i matki zrodzonym. Czemuż więc niesiesz cześć, co jemu wstrętna? Zmarły nie rzuci mi skargi tej w oczy. Jeśli na równi z nim uczcisz złoczyńcę? Nie jak niewolnik, lecz jak brat on zginął. On, co pustoszył kraj, gdy tamten bronił? A jednak Hades pożąda praw równych. Dzielnemu równość ze złym nie przystoi.…
«Uciekam się — rzekł Damon — Aryście, do ciebie, Ratuj mnie, przyjacielu, w ostatniej potrzebie: Kocham piękną Irenę. Rodzice i ona Jeszcze na moje prośby nie jest nakłoniona». Aryst na to: «Wiesz dobrze, wybrany z wśród wielu, Jak tobie z duszy sprzyjam, miły przyjacielu. Pójdę do nich za tobą!» Jakoż się nie lenił: Poszedł, poznał Irenę i... sam się ożenił.
Wtem słychać tarkot, wozy jadą drogą, I wóz znajomy na przedzie; Skoczyły dzieci, i krzyczą, jak mogą: „Tato, ach tato nasz jedzie!" Obaczył kupiec, łzy radośne leje, Z wozu na ziemię wylata: „Ha, jak się macie, co się u was dzieje? Czyście tęskniły do tata? Mama czy zdrowa? ciotunia? domowi? A ot! rozynki w koszyku..." Ten sobie mówi, a ten sobie mówi, Pełno radości i krzyku.
Świat cały Na próżno zbiegłem przeglądając mnóstwa Dziewic śmiertelnych. Nieraz wzrok łakomy Śledził spod złotej kapeluszów słomy Żniwiarek twarze, podobne czerwienią Makom zbożowym. Nieraz poglądam Na białe płótna, łąk jasną zielenią Słońcu podane; rojąc serca szałem, Że z bieli płócien jako z morskiej piany Alabastrowa miłości bogini Wyjdzie na słońce. Ach!…
Dziewiąty raz jednakże podrzucona, piłka wzleciała niezmiernie wysoko i już nie wróciła. Chłopczyk szukał jej długo, nareszcie zaprzestał. — Wiem ja dobrze, gdzie ona! — szepnął bąk z westchnieniem. — Dostała się na pewno do gniazda jaskółki, pobrali się i są szczęśliwi. Im więcej myślał o tym, tym więcej żałował, że stracił piłkę, którą kochał coraz bardziej. Kochał właśnie dlatego, że jej dostać nie mógł.…
Dzień gasnął, wszystko, co żyje na ziemi, Ukołysane trudy i niewczasy W czarniawe nocy topiło wezgłowie; Jam się uzbrajał jeden iść w zapasy Z drogą, z rzeczami litości godnymi, Co pamięć moja bez błędu opowie. O genijuszu, bądź po mojej chęci! Ty, co pisałeś, com widział, pamięci! Tu się pokaże twoje uszlachcenie. «Poeto!» rzekłem, «wprzód osądź, czy mogę O własnej sile iść w tak wielką drogę?…
…Boryna wczoraj, na rozpleciny, dał jej osiem sznurków korali, wszystkie, jakie mu ostały po nieboszczkach... Leżały na dnie skrzynki, nawet ich nie przymierzyła... Nie stała o nie, nie stała dzisiaj o nic... Leciałaby tylko gdzieś przed się, choćby w cały świat... ale gdzie? Abo to wiedziała! Mierziło się jej wszystko, a do głowy wciąż wracało powiedzenie matczyne o Antku... — Jakże, on by wygadywał, on?...…
To rad nierad wziął książkę i powlókł się jak zwykle w pole; i tam kajś daleko za wsią, na miedzach, pod gruszami, na granicznych kopcach, przesiadywał, zagłębiony w czytaniu albo jeno se medytujący. Ale Jagusia dobrze już znała te samotne schroniska, dobrze wiedziała, kaj go szukać utęsknionymi oczami, kaj się nieść do niego choćby jeno tą myślą radosną; krążyła bowiem kole niego kieby ten motyl w kręgu światła i……
Do tego zaś często, coraz częściej nawiedzały ją wspominki o Antku. Prawda, jako pod sam koniec, nim go wzięli, wielce ku niemu ochłodła i te spotykania już były jeno strachem i męką; na ostatku zaś ukrzywdził ją jeszcze tak bardzo, aż dusza pęczniała żalem na przypominki... Ale miała wyjść do kogo, wiedziała, że tam, pod brogiem, o każdym zmierzchu czeka na nią i wypatruje...…
Antek usiadł na jakichś workach pod okienkiem, dwojaki wziął pomiędzy kolana i łakomie pojadał kapustę z grochem, a potem kluski ziemniaczane z mlekiem, a Hanka ukucnęła mimo i z rozczuleniem wpatrywała się w niego. Wysechł był od pracy, poczerniał, a od tego robienia na mrozie twarz mu miejscami łuszczyła się ze skóry, ale mimo to urodny się jej widział jak nikt drugi na świecie.…
O niespełna godzinę drogi od miasta znajduje się miejscowość, zwana Wahlheim. Położona jest bardzo uroczo na wzgórzu, a dotarłszy ścieżyną na jego szczyt za wioską, można objąć spojrzeniem całą dolinę. Jest tu poczciwa gospodyni, nalewająca gościom uprzejmie i ochoczo mimo swych lat, to wina, to piwa, to kawy, a ponadto, rzecz główna, są tu dwie lipy, cieniące rozłożystymi konarami niewielki placyk przed kościołem……
…Młody kotłowy chwilowo zastępowany tylko bywał w południe i śpieszyć się musiał. Zaledwie zjadł, żegnał się szerokim znakiem krzyża, całował matkę w zapracowaną wychudłą rękę, chwytał furażerkę, a gwizdnąwszy na pożegnanie kosowi, zbiegał w trzech susach z facjatki na dół.…
Do nóg biała spływa szata, Włos z wietrzykami swawoli, Po jagodach uśmiech lata, Ale w oczach łza niedoli. Na głowie ma kraśny wianek, W ręku zielony badylek, A przed nią bieży baranek, A nad nią leci motylek. Na baranka bez ustanku Woła: baś, baś, mój baranku, Baranek zawsze z daleka: Motylka rózeczką goni I już, już trzyma go w dłoni; Motylek zawsze ucieka.…
Ale ta miłość moja na świecie, Ta miłość nie na jednym spoczęła człowieku Jak owad na róży kwiecie: Nie na jednej rodzinie, nie na jednym wieku. Ja kocham cały naród! — objąłem w ramiona Wszystkie przeszłe i przyszłe jego pokolenia, Przycisnąłem tu do łona, Jak przyjaciel, kochanek, małżonek, jak ojciec: Chcę go dźwignąć, uszczęśliwić, Chcę nim cały świat zadziwić,
…Jest i musi być kędyś, choć na krańcach świata, Ktoś, co do mnie myślami wzajemnymi lata! O, gdybyśmy dzielące rozerwawszy chmury, Choć przed zgonem tęsknymi spotkali się pióry, Lub słowem tylko, wzrokiem, — dosyć jednej chwili, Dosyć, by się dowiedzieć tylko, żeśmy żyli. Wtenczas dusza, co ledwie czucia swe ogarnia, W której rozkosze truje wiązadeł męczarnia, Z ciemnej, głuchej jaskini stałaby się rajem!…
Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony, A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony. I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie, I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie... Mówili o niej: „Łka, więc jest!”
Pisarz, gdy ocknął się w objęciach kochanki, zrozumiał, że jest takim nędzarzem, jakim był wczoraj na gościńcu. Ale nie żałował swoich bogactw, ponieważ miał kobietę, która kochała go i pieściła! — Więc wszystko znikło, a ona nie znikła!... — zawołała naiwnie Kama. — Litościwy Amon zostawił mu ją na pociechę — rzekł książę. — O, to Amon był tylko dla pisarza litościwym — odparła Kama.…
Ciebie zła lwica w ogromnej jaskini Nie urodziła, moja gospodyni, Ani swym mlekiem tygrys napawała; Gdzieżeś się wżdy tak sroga uchowała, Że nie chcesz baczyć na me powolności Ani mię wspomóc w mej wielkiej trudności? O którą samażeś mię przyprawiła, Że chodzę mało nie tak jako wiła. Wprawdzie żeć się już nie wczas odejmować; Ja ciebie muszę rad nierad miłować.…
I rzekł Laban: „Lepiej, że dam ją tobie, niżbym miał oddać ją mężowi innemu; pozostań u mnie".
Za mąż za Konstantego wyszła z prawdziwej miłości, więc można powiedzieć, że była sama sobie winna.
Nie myśl inaczej. Natura ludzka, kiedy się rozwija, Nie tylko rośnie co do form zewnętrznych; Jak w budującej się świątyni — służba Duszy i ducha zwiększa się w niej także. Być może, iż on ciebie teraz kocha, Że czystość jego chęci jest bez plamy; Ale zważywszy jego stopień, pomnij, Że jego wola nie jest jego własną.…
Święta miłości kochanej ojczyzny, Czują cię tylko umysły poczciwe! Dla ciebie zjadłe smakują trucizny, Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe. Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny, Gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe, Byle cię można wspomóc, byle wspierać, Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.
Słyszałam głuche wieści, że młodzian zszedł z niebiosów w bursztynach jędrnego ciała, w złocie jutrznianych włosów. Po co Ci, bogów wybrańcze, dla ludzkiej ginąć nędzy? Szczęściem ma warga się śmieje, scałuj to szczęście co prędzej!... Wgryź się w te moje piersi, do mego przylgnij łona, ja Ci swe kwiecie rozwinę, jak róża w słońcu spłoniona... Idę-ć ja, grzeszna Maryja, idę-ć przez piaski pustyni, hen!…
…— Zbyteczna jest twoja surowość i płonne twoje obawy. Choćbyś mnie nawet z rąk na wolność moją rusałczaną wypuścił, nie ujdę ci i nie umknę, bo kocham! Na dźwięk tego wyrazu Dziura gębę rozwarł jak do okrzyku i palce, w warkoczu zanurzone, rozluźnił. Warkocz opadł na pszenicę, gromadząc się na jej powierzchni we złote wzgórze, którego lekkość widoczniała w miarę, jak wiatr, rozczesując, objętość mu przydawał.…
Aladyn zmokły po kolana, ze źdźbłami trzciny we włosach, biegł wesoło, dumny z tego, że ze wszystkich przechodniów, zgiełkliwie tłoczących się po ulicy, jemu tylko jednemu udało się na oczy własne ujrzeć księżniczkę. Maruda od dawna się już zbudziła i nie widząc w chałupie Aladyna, domyśliła się, że pobiegł nad rzekę.…
Wilija, naszych strumieni rodzica, Dno ma złociste i niebieskie lica: Piękna Litwinka, co jej czerpa wody, Czystsze ma serce, śliczniejsze jagody. Wilija w miłej kowieńskiej dolinie, Śród tulipanów i narcyzów płynie: U nóg Litwinki kwiat naszych młodzianów, Od róż kraśniejszy i od tulipanów.…
…Więc idę na świat rąbać nadpróchniałe drewna. Miłość? zapomnę o niej — wśród światowej burzy Pozostanie głos wspomnień... jak pieśń dzika, rzewna, Jak pieśń żurawia, co się opóźnił w podróży I samotny szybuje po błękicie nieba. Ostatni, z licznych szczęsnych tłumów odbłąkany. Trzeba mi nowych skrzydeł, nowych dróg potrzeba. Jak Kolumb na nieznane wpływam oceany Z myślą smutną i z sercem rozbitym...…
Zbyszko zaś szedł ku księżnej, trzymając przy piersiach Danusię, która objąwszy go jedną ręką za szyję, drugą podnosiła w górę luteńkę z obawy, by się nie zgniotła. Twarz miała śmiejącą się i uradowaną, choć trochę przestraszoną.…
albowiem miłości zabrakło w domu pana, w którym zamieszkaliśmy pół roku temu. i pora przyszła najwyższa poprosić o nowy dom.
Nie, czytelniku... Całkiem płonne Są twe obawy, że rozpocznę Na temat imion snuć przestronne Poetyczności zaobłoczne. Nie podejrzewaj, że Anielę W związku z imieniem wyanielę, Że wdam się, à la Iłła miła, Co z tego wierszy tom zrobiła, W sprawy magiczne i wróżebne; Są one tutaj niepotrzebne... Nie sądź też, chytry czytelniku, Że zaraz zrobi się «cudownie»...…
Nie nacicha ta miłość, co nie zna rozłąki! Usta moje i piersi spragnione są Łąki! Tam mój obłęd i ostoja, Gdzie ty szumisz, Łąko moja! Jakże pachną rozprute według ściegów pąki! Rosą zwilżyj mi rzęsy, skostniałe od skwaru, Zgłuchłe uszy orzeźwij falą twego gwaru, A ja w kwiatach spodem dłoni Nauzbieram różnej woni I omyję twarz spiekłą w źródłach twego czaru.…
— Ależ ja do żadnego z nich nie mam pretensji. Może — odrobinę — do ciebie, żeś tak mało pisał o... mieście... W dodatku bardzo często ginął „Kurier" na poczcie, robiły się luki w wiadomościach, a wtedy męczyły mnie najgorsze przeczucia. — Z jakiej racji? Wszakże u nas nie było wojny — odparł ze zdziwieniem pan Ignacy. — Ach tak!... Nawet dobrze bawiliście się. Pamiętam, w grudniu mieliście świetne żywe obrazy.…
To mnie sprowadza do historii jego miłości. Myślicie zapewne, że jest ona podobna tym, przez jakie wy przechodziliście. O uszy nasze obija się tyle podobnych rzeczy i większość nie uważa ich nawet za miłosne epizody. Są to jakieś wybryki młodości, skutki temperamentu i pokus, z góry skazane na zapomnienie. Zapatrywanie to może i tu dałoby się zastosować... Zresztą — nie wiem.…
W zakątku tworzącym jakby niewielką izbę, oświetloną jednym oknem, stoi na niewysokim piedestale tors białej Afrodyty. Sznur owinięty czerwonym pluszem nikomu do niej przystępu nie daje. Judym widział już był ten cenny posąg, ale nie zwracał nań uwagi, jak na wszelkie w ogóle dzieła sztuki. Teraz zdobywszy w cieniu pod ścianą wygodną ławeczkę jął dla zabicia czasu patrzeć w oblicze marmurowej piękności.…
— Jeżeli ktoś kocha kwiat, który istnieje w jednym tylko egzemplarzu pośród milionów i milionów gwiazd, wystarczy mu patrzeć na te gwiazdy, a będzie szczęśliwy. Mówi sobie: „Mój kwiat jest gdzieś tam...". Ale jeżeli baranek zje kwiat, to jakby dla niego nagle zgasły wszystkie gwiazdy! I to niby nie jest ważne!
Wiesz! Zbyszko znów poszedł na lumpkę. Nie ma go? Nie ma. Coś bym ci powiedziała, ale przysięgnij się, że nikomu nie powiesz... nachyl się... Zbyszko lata za Hanką. Po co?... E... bo ty... co z tobą gadać!... no, powiedz sama, czy można z tobą gadać? No, bo mówisz, że lata. No — lata — czy zaczepia — czy kocha się — czy jak... Och, Hesiu! Zbyszko? No co? nie byłaś na Halce? nie wiesz, jak to się dzieje?…
Benedykt skończył szkołę agronomiczną i do swego Korczyna wrócił w roku 1861. Matki nie miał już od dawna; ojciec mu zmarł przed paru laty; siostra była zamężna. W zamian mniej niż o dwie mile od Korczyna, na pięknym folwarku swym gospodarował od lat kilku już ożeniony, starszy brat jego, Andrzej; a młodszy, po skończeniu uniwersyteckiego kursu, tylko co wrócił do rodzinnego domu z zamiarem użycia w nim niedługiego……
Znój mu wargi przynaglił. Znój, na pewno znój! Szedł do niej po ciemnościach, jak wicher po łanie! Kto ma oczy — niech widzi! Był ich cały trój: On i barłóg, i ona I wyrychlił ramiona, By ją porwać na trwałe wbrew światu kochanie! Biel jej ciała przywłaszczał. Biel, na pewno biel! A chłonęła go w siebie ciszkiem jak mogiła.…
Nazajutrz przyszedł zziębnięty i, zacierając skostniałe ręce, od progu zawołał: — Ciesz się, Anulku! Wisła tylko patrzeć jak puści, bo się wiatr na zachód obrócił. A matka, spojrzawszy na ojca, klasnęła w ręce i aż na pościeli siadła. — Filip! — krzyknęła — a kożuch? Teraz dopiero zobaczyłem, że ojciec bez kożucha wrócił.…
Czuję, że powinienem cię kochać. — Dobiłeś mnie tym jednym: „powinienem". — Ach! lepiej wstań i powiedz — „nie kocham" — przynajmniej już będę wiedziała wszystko — wszystko. —
O matko, przykrać ta koszula, którą przywdzieję, ślubna jemu, przemieszkująca tam w pustoszy. O matko, przykreć to wezgłowie, które podadzą służebnice, gdy legnę w jego łożnice. Jakoż uchylę moich losów? Orkusa miłość jak oddalę? Ja Orkusowi ślubowana, czarem miłości zniewolona; oto się już tajemnie palę i oto już tajemnie płonę, bym jego uznała pana a on przytulił mnie żonę.
Zatym wstał Aleksander i tak mówić począł: «Przy pierwszej posłów skardze dałem dostateczną Sprawę o sobie; teraz nie chcę uszu waszych Słowy proznymi bawić, ale maluczko co Powiedziawszy, ostatek na Boga przypuszczę I na łaskę ojcowską, i was wszytkich zdanie.…
Eos z łoża ślicznego Titona gdy wstała, Na bogów i na ludzi zdrój światła wylała, A na wiecu zasiedli niebianie zebrani, Śród nich Zeus, pan wszystkiego, wszyscy mu poddani. Atenie na myśl przyszły Odysa cierpienia, Ninie jeńca Kalypsy, i do zgromadzenia Rzekła: „Ojcze Kronidzie, wy bogowie inni!…
— Nieszczęście by chyba waćpanu taka służba przynieść mogła. A namiestnik przechylił się przez drzwiczki kolaski i tak mówił z cicha a tkliwie: — Przyniesie, co Bóg da, a choćby też i ból, przeciem ja do nóg waćpanny upaść i prosić o nią gotowy. — Nie może to być, rycerzu, abyś waćpan dopiero mnie ujrzawszy, tak wielką miał do onej służby ochotę.…
…Tak o tobie nic nie wiem, tak cudownie nic nie wiem, Że miłością jest ta moja — niewiadomość!» Umilkł nagle pan Błyszczyński i popatrzył w dal niecałą, Świateł i przeznaczeń było coraz więcej. A on kochał ją w usta, kochał w stopy, w pierś białą, — I minęło różnych czasów sto tysięcy!…
Wojski, chlubnie skończywszy łowy, wraca z boru, A Telimena w głębi samotnego dworu Zaczyna polowanie. Wprawdzie nieruchoma, Siedzi z założonymi na piersiach rękoma, Lecz myślą goni źwierzów dwóch; szuka sposobu, Jak by razem obsaczyć i ułowić obu: Hrabię i Tadeusza. Hrabia panicz młody, Wielkiego domu dziedzic, powabnej urody, Już trochę zakochany: cóż? może się zmienić! Potem, czy szczerze kocha?…
Zanim więc pan Michał z powrotem do Warszawy dojechał, zastał listy zapowiednie na jego imię z ramienia wojewody ruskiego wydane. Uważając zaś, że ojczyzna zawsze przed prywatą iść powinna, myśli o prędkim weselu poniechał, a na Ukrainę ruszył. Kilka lat w tamtych stronach wojował mając zaledwie sposobną porę list od czasu do czasu do utęsknionej panienki posłać, żyjąc w ogniu, w niewypowiedzianych trudach i pracy.
Pokazujemy 48 z 625 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.