motyw literacki
Ojczyzna
202fragmenty
45lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 41 fragmentów
- Przedwiośnie 13 fragmentów
- Konrad Wallenrod 10 fragmentów
- Lalka 10 fragmentów
- Pan Wołodyjowski 10 fragmentów
- Wesele 10 fragmentów
- Ogniem i mieczem 9 fragmentów
- Satyry 9 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 8 fragmentów
- Beniowski 7 fragmentów
- Kwiaty polskie 7 fragmentów
- Dziady, część III 6 fragmentów
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Oto ja znałem ojców waszych także nieszczęśliwych i widziałem, jak żyli bogobojnie i umierali, mówiąc: Ojczyzno! Ojczyzno!
O Tebańczycy, nareszcie bogowie Z burzy i wstrząśnień wyrwali to miasto; A jam was zwołał tutaj przed innymi, Boście wy byli podporami tronu Za Laiosa i Edypa rządów, I po Edypa zgonie młodzieniaszkom Pewną swą radą służyliście chętnie. Kiedy zaś oni za losu wyrokiem Polegli obaj w bratobójczej walce, Krwią pokalawszy braterskie prawice, Wtedy ja władzę i tron ten objąłem, Który mi z prawa po zmarłych przypada.…
Jadą ze wsi wozy Aprowizacyjne, Jadą na wieś wozy Asenizacyjne. Przy rogatce się minęły Pod szlabanem, Jak kareta ślubna z karawanem. Przyjechała na targ zielenizna, Przyjechał nawóz na pole, I zaczęła nowy dzień ojczyzna, Żeby pełnić posłannictwo dziejowe I odegrać historyczną Rolę.
O matko Polsko, jak dawno nie grzmiało Na twoich stepach takie dzikie hasło! Jak dawno ludziom na stepie nie dniało Krwawo — i słońce na szablach nie gasło! Co dnia się mijasz z twoją dawną chwałą, Zło się na twoich obszarach rozpasło; — Zaledwo chłopek dawną wiarę chowa I serce... A ty się już rodzisz nowa, W żłobku serc naszych biednych położona Na zwiędłym kwiecie marzeń i popiołów; Matki my biedne...…
Hanka raz wraz macała za pazuchą, czy ma pieniądze, a rozmyślała, że przepyta się tu i owdzie, a może znajdzie, może uprosi robotę jaką dla Antka, a we świat mu iść nie da! Teraz dopiero przyszło jej do głowy, co był wygadywał, i aż ją zamroczyło to przypomnienie. Nie, póki życia na drugą wieś się nie przeniesie, pomiędzy obcych nie pójdzie, ady by uschnęła z tęsknicy!…
Gdy znów do murów klajstrem świeżym Przylepiać zaczną obwieszczenia, Gdy »do ludności«, »do żołnierzy« Na alarm czarny druk uderzy I byle drab, i byle szczeniak W odwieczne kłamstwo ich uwierzy, Że trzeba iść i z armat walić, Mordować, grabić, truć i palić; Gdy zaczną na tysiączną modłę Ojczyznę szarpać deklinacją I łudzić kolorowym godłem, I judzić »historyczną racją« O piędzi, chwale i rubieży, O ojcach, dziadach……
Czytałem ja o wojnach; — w dawnych, dzikich czasach, Piszą, że tak okropne wojny prowadzono, Że nieprzyjaciel drzewom nie przepuszczał w lasach I że z drzewami na pniu zasiewy palono. Ale car mędrszy, srożej, głębiej Polskę krwawi, On nawet ziarna zboża zabiera i dławi; Sam szatan mu metodę zniszczenia tłumaczy. I uczniowi najlepszą nagrodę wyznaczy.
I była w tem Polska, od zenitu Wszechdoskonałości dziejów Wzięta, tęczą zachwytu — — Polska — przemienionych kołodziejów! Taż sama, zgoła, Złoto-pszczoła!... (Poznałciże bym ją na krańcach bytu!...)
Tuśmy się mężnie prze ojczyznę bili I na ostatek gardła położyli. Nie masz przecz, gościu, złez nad nami tracić, Taką śmierć mógłbyś sam drogo zapłacić.
Na Termopilach? — Nie, na Cheronei Trzeba się znowu załamać koniowi; Bo jestem z kraju, gdzie widmo nadziei Dla małowiernych serc, podobne snowi.
Święta miłości kochanej ojczyzny, Czują cię tylko umysły poczciwe! Dla ciebie zjadłe smakują trucizny, Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe. Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny, Gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe, Byle cię można wspomóc, byle wspierać, Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.
Smutno mi, Boże! Dla mnie na zachodzie Rozlałeś tęczę blasków promienistą; Przede mną gasisz w lazurowej wodzie Gwiazdę ognistą... Choć mi tak niebo Ty złocisz i morze, Smutno mi, Boże! Jak puste kłosy z podniesioną głową, Stoję rozkoszy próżen i dosytu... Dla obcych ludzi mam twarz jednakową, Ciszę błękitu. Ale przed Tobą głąb serca otworzę: Smutno mi, Boże!…
Gdy z pola do Olimpu bogowie wrócili, Wątpliwy na przemianę los wojny się chyli I między Symoentu a Ksantu koryty Z obydwu stron spiżowe latają dziryty. Mur Greków, Telamona syn, postrachy sieje, Łamie zastęp trojański, odżywia nadzieje. Eusora syn, Akamas, rycerz między Traki I najdzielniejszy bronią, i jak olbrzym jaki Wzrostem ciała ogromny, legł z jego prawicy.…
Słowa kapitana sprawiły wielkie wrażenie na zbójcach. Sumienie ich było obarczone taką niezliczoną ilością zbrodni i kradzieży, że żaden z nich nie śmiałby wejść do miasta, gdzie zewsząd czyhało niebezpieczeństwo. W mieście mogli wykryć obecność zbójcy, oddać go pod sąd i ukarać. Dlatego też zbójcy zamyślili się głęboko i milczeli, poruszając z lekka wąsami i gładząc ręką olbrzymie brody.…
Wilija, naszych strumieni rodzica, Dno ma złociste i niebieskie lica: Piękna Litwinka, co jej czerpa wody, Czystsze ma serce, śliczniejsze jagody. Wilija w miłej kowieńskiej dolinie, Śród tulipanów i narcyzów płynie: U nóg Litwinki kwiat naszych młodzianów, Od róż kraśniejszy i od tulipanów.…
W przeszłość patrzę ciemną I widzę cień kobiety w żałobie — kto ona? Patrzę w przyszłość — i widzę tysiąc gwiazd przede mną, A cień przeszłości ku nim wyciąga ramiona; Te gwiazdy to sztylety... Kraj nasz dawny widzę. Mądrość rządców na starym zaszczepiła drzewie Kraj młody, oba kwitły na jednej łodydze Jako dwie róże barwą różne w jednym krzewie.…
Miastu, któregoś dzieckiem, służyć radą Jest obowiązkiem miłości i prawa.
Ogrodnikowi — nie utaję — Niewola była obojętna, Nie miał wspólnego z Polską tętna; Kraj cierpiał — on nie cierpiał z krajem, Kraj żył nadzieją — on jej nie miał, Kraj broczył krwią, a on kamieniał I w myślach mruczał swym zwyczajem: «Powstanie robią... cóż, powstanie... Śmierć przyjdzie, nic nie pozostanie. Mój ojciec w lasy chodził bić się. Ja nic nie mówię... chcecie, idźcie...…
— A może tęsknota — przerwał Wokulski. — Zjadała mi ona każdą chwilę wolną od pracy, każdą godzinę odpoczynku. Nalej mi wina, Ignacy. Wypił, zaczął znowu chodzić po pokoju i mówić przyciszonym głosem: — Pierwszy raz spadło to na mnie w czasie przeprawy przez Dunaj trwającej od wieczora do nocy. Płynąłem sam i Cygan przewoźnik. Nie mogąc rozmawiać przypatrywałem się okolicy.…
Wezbrana fala przerwała tamę woli. Stary ryknął i rzucił się na ziemię; jego mleczne włosy zmieszały się z piaskiem nadmorskim. Oto czterdzieści lat dobiegało, jak nie widział kraju, i Bóg wie ile, jak nie słyszał mowy rodzinnej, a tu tymczasem ta mowa przyszła sama do niego — przepłynęła ocean i znalazła go, samotnika, na drugiej półkuli, taka kochana, taka droga, taka śliczna!…
Skupienie wszystkich Polaków w jednym jakimś stanie, połączenie ich w jedną całość, zakładanie urządzeń własnych ochronnych mogłoby wynaradawianie się opóźnić, ale ponieważ nic podobnego nie istnieje i istnieć nie może, ponieważ Polacy żyją rozproszeni po całych Stanach, wynarodowienie więc przyszłych zwłaszcza pokoleń jest tylko rzeczą czasu.…
Po upływie roku, jednego z ostatnich dni czerwca Judym zbudził się w Warszawie. Była godzina dziesiąta rano. Przez uchylone okna włamywał się do pokoju łoskot ulicy Widok, starodawny, znajomy łoskot drynd tłukących się o kamienie wielkości bułki chleba.…
Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę, Będziem Polakami. Dał nam przykład Bonaparte, Jak zwyciężać mamy.
Tęskno mi ówdzie, gdzie któż o mnie stoi? I tak być musi, choć się tak nie stanie Przyjaźni mojej! Tęskno mi, Panie.
„Trzeba się tylko o wszystkie warunki detalicznie rozpytać i żeby mi pozwalali, choć raz na trzy lata, w te strony przyjechać, bo jeżeli na zawsze... to z tęsknoty zdechnę..." Wtem z trzaskiem otworzyły się drzwi i do gabinetu wpadło małe stworzenie skaczące jak konik polny i przy każdym skoku rozwiewające dokoła głowy włosy mające barwę dojrzałej pszenicy, gdy ją ozłaca słońce.…
Tymczasem obrzęd się kończy — dziecię płaczące odnoszą do kolebki. przed kolebką Jerzy Stanisławie, dopiero coś został chrześcijaninem i wszedł do towarzystwa ludzkiego, a później zostaniesz obywatelem, a za staraniem rodziców i łaską Bożą znakomitym urzędnikiem — pamiętaj, że Ojczyznę kochać trzeba i że nawet za Ojczyznę zginąć jest pięknie...
Wszytkom ja to widziała jako we zwierciedle, Że z korzyści swej nie miał długo się weselić Bezecny Aleksander, ale mu w czas mieli I dobrą myśl przekazić przeważni Grekowie. Więc on, jako drapieżny wilk rozbiwszy stado, Co nadalej uciekał, a oni zaś, jako Pasterze ze psy za nim. I ledwe do tego Nie przyjdzie, że wilk owcę na ostatek musi Porzucić, a sam gdzie w las sromotnie uciecze.…
— Od innego nie ścierpiałbym takiej mowy, ale i ty bacz, aby twa śmiałość mej cierpliwości nie pożarła. Piekłem mnie straszysz, o prywatę i zdradę mnie pomawiasz, a skądże wiesz, jeśli własne tylko krzywdy mścić idę? Gdzież to bym znalazł pomocników, gdzie owe tysiące, które się już za mną opowiedziały i opowiedzą, gdybym jeno własnych ucisków chciał dochodzić? Spójrz, co się dzieje na Ukrainie? Hej!…
…Bóg często dla korzyści drugich niegodnym sługom swoim wielkie rzeczy objawia. W tym względzie doświadczałem i ja Jego łaski. Oto rok siódmy temu, gdy w celi mojej, gorzko płacząc nad ojczyzną, modliłem się, ujrzałem anioła Polski. Widziałem jego tak, jak na was przytomnych patrzę; a Bóg raczył udzielić siły, żem mógł znieść oblicze tego mocarza niebieskiego.…
Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie: Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.
Po wojnie węgierskiej, po której odbył się ślub pana Andrzeja Kmicica z panną Aleksandrą Billewiczówną, miał także wstąpić w związki małżeńskie z panną Anną Borzobohatą Krasieńską równie sławny i zasłużony w Rzeczypospolitej kawaler — pan Jerzy Michał Wołodyjowski, pułkownik chorągwi laudańskiej. Ale przyszły znaczne mitręgi, które sprawę opóźniły i przewlokły.…
Tak filozofował nad tym, co mu o Anglii opowiadałem. Bladłem i czerwieniłem się z oburzenia, widząc moją kochaną ojczyznę, mistrzynię nauk, panią morza, plagę Francji, wzór Europy, siedlisko cnoty, pobożności, honoru i prawdy, przedmiot dumy i zazdrości świata, tak wzgardliwie potraktowaną i najdotkliwiej obrażaną.
— Tak jest! Jeśli nie słowy, to uczynkami; jeśli nie ty mnie, to ja ciebie... Bo nie pójdę za człowieka, na którym ciężą łzy ludzkie i krew ludzka, którego palcami wytykają, banitem, rozbójnikiem zowią i za zdrajcę mają! — Za jakiego zdrajcę?... Nie przywodźże mnie do szaleństwa, abym zaś czego nie uczynił, czego bym potem żałował.…
A z braci mych żadnego w domu nie zastałem? Młodszego za towarzysza do znaku oddałem, Uczy się służby; właśnie ściągnęła brygada, A średni zaś w cywilnej komisji zasiada; Tęskno mi bez nich, ale w tem chlubę znajduję, Że każdy syn mój służy, żaden nie próżnuje. A ja właśnie podobne ułożenie ganię, Któż się przy gospodarstwie, przy domu zostanie?
— Polska piechota maszeruje dobrze, gdy ją polscy prowadzą oficerowie, ku chwale Ojczyzny — wykrzyknąłem, zeskakując z parapetu. Plecy zagrzały mi się tak, jakby je kto skrobał rozpalonymi szpilkami. — Przez sześć lat w lagrze piątkami łazili, teraz odpoczęli dwa miesiące i znów łażą, chwała Bogu i Ojczyźnie, po czterech, a zamiast kapów — oficerowie na czele.…
Kto kocha, widzieć chce choć cień postaci, I tak się kocha matkę, ojca, braci, Kochankę, Boga nawet, więc mi smutno, Że mazowieckie ani jedno płótno Nie jest sztandarem sztuce, że ciosowy W krakowskiem kamień zapomniał rozmowy, Że wszystkie chaty chłopskie krzywe, że kościoły Nie na ogiwie polskim stoją, że stodoły Za długie, świętych figury patronów Bez wyrazu; od szczytu wież aż do zagonów Rozbiorem kraju forma……
Gdy syn stawał w otworze schronienia pod schodami, Seweryn Baryka wyciągał do niego trzęsące się ręce i rzucał pytanie zawsze jednakie: — czy nie ma pociągu? — To nie było marzenie, nawet nie żądza powrotu do kraju macierzystego, lecz jakiś szał duszy. Jechać! — to był jedyny okrzyk, który się od tego człowieka słyszało.…
Powiem, kto mojej Ojczyźnie szkodzi. Z samych panów zguba Polaków. Oni zniszczyli wszystkie uszanowanie dla prawa. Oni, rządowego posłuszeństwa cierpieć nie chcąc, bez wykonania zostawili prawo. Oni zupełnie zagubili wyobrażenie sprawiedliwości w umysłach Polaków. Oni prawo zamienili w czczą formalność, która tylko wtenczas ważną była, kiedy prawo ich dumie, łakomstwu i złości służyło.…
„Naucz, panie Aleksy, jak to zostać panem. Nie o takim ja mówię, co wysokim stanem I wspaniałym tytułem dumnie najeżony, Albo jaśnie wielmożny, albo oświecony, Co tydzień daje koncert, co dzień bal w zapusty, A woreczek w kieszeni maleńki i pusty; Ale o takim mówię, co w czarnym żupanie I w bekieszce wytartej, rano na śniadanie Skosztowawszy z garnuszka piwa z serem ciepło Lub wczorajszą pieczonkę przypaloną……
Tam na północ, ku Polsce, świécą gwiazd gromady, Dlaczegoż na téj drodze błyszczy się ich tyle? Czy wzrok twój, ognia pełen, nim zgasnął w mogile, Tam wiecznie lecąc, jasne powypalał ślady? Polko! — i ja dni skończę w samotnéj żałobie: Tu niech mi garstkę ziemi dłoń przyjazna rzuci.…
Choćby nie było na świecie Jednego już nawet Polaka, To ja jeszcze zginąć muszę Za miłą moją ojczyznę, I za ojców moich duszę Muszę zginąć... na okopach, Broniąc się do śmierci szpadą Przeciwko wrogom ojczyzny.
Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami; Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny: Dziś was rzucam i dalej idę w cień — z duchami, A jak gdyby tu szczęście było, idę smętny. Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica Ani dla mojej lutni, ani dla imienia: Imię moje tak przeszło, jako błyskawica, I będzie, jak dźwięk pusty, trwać przez pokolenia.…
Dopieroż teraz Osman, co się dotąd wahał, Dotąd się rwać przymierza dziadowskiego strachał, Jakoby go na wściekłym rozpasał umyśle, Już w Krakowie popasa, już koń poi w Wiśle. Równie dzik nie po miejscu trafiony od strzelca, Żurzy się i sina mu piana kipi z kielca, Świszczy i szczere iskry nozdrzem pryska srodze, Sierść jeży, i na trzaski bliskie drzewo głodze.…
Niechaj mnie Zośka o wiersze nie prosi, Bo kiedy Zośka do ojczyzny wróci, To każdy kwiatek powie wiersze Zosi, Każda jej gwiazdka piosenkę zanuci. Nim kwiat przekwitnie, nim gwiazdeczka zleci, Słuchaj — bo to są najlepsi poeci. Gwiazdy błękitne, kwiateczki czerwone Będą ci całe poemata składać.…
Taki mi się snuje dramat groźny, szumny, posuwisty jak polonez; gdzieś z kazamat jęk i zgrzyt, i wichrów świsty. — Marzę przy tym wichrów graniu o jakimś wielkim kochaniu. Bohater w zbrojej, skalisty, ktoś, jakoby złom granitu, rycerz z czoła, ktoś ze szczytu w grze uczucia, chłop „qui amat", przy tym historia wesoła, a ogromnie przez to smutna.…
Najbielsza moja! Najsmutniejsza! w tobie Śpiewają jakieś pieśni — i nad tobą; Otóż ja złączyć chciałbym pieśni obie I uczcić grób twój dawny tą ozdobą, Którą widziałem na rycerzy grobie, Kamienną, dużą, rycerską osobą, Dla której kilka lamp grobowych spalisz, A potem z grobu wstająca — rozwalisz. I nie pamiętaj o mnie w tej godzinie, Gdy cię Bóg wielkim darem uweseli...…
Gdy znów do murów klajstrem świeżym Przylepiać zaczną obwieszczenia, Gdy »do ludności«, »do żołnierzy« Na alarm czarny druk uderzy I byle drab, i byle szczeniak W odwieczne kłamstwo ich uwierzy, Że trzeba iść i z armat walić, Mordować, grabić, truć i palić; Gdy zaczną na tysiączną modłę Ojczyznę szarpać deklinacją I łudzić kolorowym godłem, I judzić »historyczną racją« O piędzi, chwale i rubieży, O ojcach, dziadach……
…Lubo car wszystkie ziarna naszego ogrodu Chce zabrać i zakopać w ziemię w swoim carstwie, Będzie drożyzna, ale nie bójcie się głodu; Pan Antoni już pisał o tym gospodarstwie. Jaki Antoni? Znacie bajkę Goreckiego? A raczej prawdę? Jaką? Powiedz nam, kolego.…
Pokazujemy 48 z 202 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.