Czytam Lektury

Dla rodziców i nauczycieli

Zanim wpuścisz tu dziecko, warto wiedzieć, co ono zobaczy i czego my się o nim dowiemy. Poniżej odpowiedzi bez marketingowej owijki — razem z tym, czego nie robimy i dlaczego.

Cztery rzeczy, które można sprawdzić

Żadnych reklam

Na żadnej stronie nie ma banerów, okienek, filmów przed tekstem ani odnośników sponsorowanych. Nic nie miga i nic nie odciąga od czytania.

Nie jest to wyłącznie nasza dobra wola. Artykuł 28 aktu o usługach cyfrowych zakazuje reklamy profilowanej wobec małoletnich, a to jest nasza główna grupa odbiorców. Gdybyśmy kiedykolwiek włączyli reklamy, mogłyby być wyłącznie kontekstowe — dobierane do treści strony, nie do osoby.

Bez konta i bez danych osobowych

Nie prosimy o e-mail, imię, wiek ani klasę. Nie ma rejestracji, logowania ani „kontynuuj przez Google”.

Miejsce, w którym dziecko skończyło czytać, jego notatki, plan czytania i ustawienia zostają w pamięci przeglądarki na tym urządzeniu. Nie wysyłamy ich nigdzie — nie mamy serwera, który mógłby je przyjąć. Wyczyszczenie danych przeglądarki kasuje je bezpowrotnie, także dla nas.

Nie ładujemy też żadnych skryptów śledzących ani liczników odwiedzin.

Za darmo, bez haczyków

Wszystkie 138 lektur i wszystkie funkcje — plan czytania, notatki, audiobooki, tryb offline, ustawienia dla dysleksji. Nie ma wersji płatnej, limitu stron ani „pierwszego rozdziału za darmo”.

Możemy sobie na to pozwolić, bo nie kupujemy tekstów. Utwory w domenie publicznej są wolne od opłat licencyjnych, a serwis to statyczne pliki — utrzymanie kosztuje tyle co hosting.

Całe teksty, nie streszczenia

Publikujemy pełne utwory, od pierwszego do ostatniego zdania. Nie ma tu bryków, opracowań ani gotowych wypracowań — bo dokładnie te rzeczy sprawiają, że uczeń nie czyta książki.

Teksty pochodzą z biblioteki WolneLektury.pl, prowadzonej przez Fundacja Wolne Lektury. Są w domenie publicznej albo na wolnej licencji — legalne do czytania, kopiowania i pobierania.

Jak korzystać w szkole

Kilka rzeczy, które bywają przydatne na lekcji, a nie rzucają się w oczy.

Częste pytania

Czy serwis jest naprawdę darmowy?

Tak, w całości i bez warunków. Nie ma wersji płatnej, limitu stron ani konta premium. Utwory w domenie publicznej są wolne od opłat licencyjnych, a serwis to statyczne pliki — utrzymanie kosztuje tyle co hosting.

Czy dziecko zobaczy reklamy?

Nie. Nie ma banerów, okienek, filmów przed tekstem ani odnośników sponsorowanych. Artykuł 28 aktu o usługach cyfrowych zakazuje reklamy profilowanej wobec małoletnich, a to nasza główna grupa odbiorców.

Jakie dane zbieracie o dziecku?

Żadnych danych osobowych. Nie prosimy o e-mail, imię ani wiek, nie ma rejestracji. Postęp czytania, notatki i ustawienia zostają w pamięci przeglądarki na urządzeniu dziecka — nie wysyłamy ich nigdzie. Nie ładujemy też skryptów śledzących.

Skąd pochodzą teksty i czy są legalne?

Z biblioteki WolneLektury.pl, prowadzonej przez Fundacja Wolne Lektury. To utwory w domenie publicznej albo na wolnej licencji — legalne do czytania, kopiowania i pobierania.

Czy znajdę tu streszczenia i gotowe wypracowania?

Nie i nie planujemy tego dodawać. Publikujemy pełne teksty, bo bryki i opracowania sprawiają właśnie, że uczeń nie czyta książki. Dajemy natomiast narzędzia ułatwiające czytanie: objaśnienia trudnych słów, plan czytania i zapis miejsca.

Czy serwis działa bez internetu?

Tak. Na stronie lektury jest przycisk „Pobierz do czytania bez internetu” — tekst zapisze się w przeglądarce i będzie działać w autobusie, pociągu albo szkole bez wifi.

Coś jest nie tak?

Jeśli znajdziesz błąd w tekście, złe przypisanie lektury do klasy albo cokolwiek, co budzi wątpliwości — napisz: michal@finanseodczarowane.pl. Serwis prowadzi Michał Szcześniak, naukowiec i nauczyciel akademicki.