motyw literacki
Tajemnica
137fragmentów
54lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Lalka 11 fragmentów
- Klechdy sezamowe 10 fragmentów
- Trzej muszkieterowie 10 fragmentów
- Balladyna 8 fragmentów
- Napój cienisty 8 fragmentów
- Potop 8 fragmentów
- Faraon 5 fragmentów
- Hamlet 5 fragmentów
- Odyseja 4 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 4 fragmenty
- Beniowski 3 fragmenty
- Dzieje Tristana i Izoldy 3 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Ta dolina dochodzi do Brenzett i Colebrook, a wznosi się aż do Darnford, targowego miasteczka oddalonego o mil czternaście. Jest to teren pracy mego przyjaciela Kennedy'ego, który zaczął praktykować jako doktor w marynarce, a potem był towarzyszem pewnego znakomitego podróżnika, w czasach kiedy istniały jeszcze kontynenty o niezbadanym wnętrzu. Referaty doktora o faunie i florze zdobyły mu sławę w kołach naukowych.…
Oto powiedziałbym wam tajemnicę, że jednych dusze idą w słońce, a drugich dusze oddalają się od słońca na ciemne gwiazdy, lecz nie zrozumiecie mnie! Powiedziałbym wam, dlaczego żyjecie i dlaczego się rodzą miliony dusz nowych, i na jaki cel dane jest ciało; lecz nie pojmiecie mnie! Lecz mówię wam, bądźcie spokojni nie o jutro, lecz o dzień, który będzie jutrem śmierci waszéj.…
Ale nie zdradzaj twej myśli nikomu, Kryj twe zamiary, ja też je zataję. O nie! Mów głośno, bo ciężkie ty kaźnie Ściągnąć byś mogła milczeniem na siebie.
…Tu przerwał dudarz i szukał okiem, Dostając listek z papierka: Lecz już nie była między natłokiem Ta, której szukał — pasterka. Z daleka tylko poznał sukienkę, Bo w chustce skryła twarz boską; Jakiś młodzieniec wiódł ją pod rękę; Już ich nie widać za wioską. Przybiegła zgraja, gdzie starzec siedział. «Co to jest?» wszyscy pytają... On nic nie wiedział — może i wiedział, Ale nie mówił przed zgrają.
Bańka z kryształu, którą wichry wydmą Z błękitu fali... i barwami kwiatu Malują zorze. — Ale bądź spokojną, Ja nie wyjawię tajemnicy światu, Zostawię ciebie przeznaczeniem spójną Z ręką rycerza i ze zbrodni ręką; A ręka zbrodni dalej zaprowadzi. Usychaj wiecznie tajemnicy męką. Każda malina może ciebie zdradzi, Ta wierzba ciebie widziała, Korą wyśpiewa... Lękaj się drzewa! Lękaj się kwiatu!…
Bo jak jeszcze Dżeka nie było na świecie i ojciec jeszcze nie był mamusi mężem, bardzo dawno — więc ojciec chciał się z mamą ożenić, ale dziadek nie dawał. Bo mama była córką kupca i była bogata, a ojciec był zupełnie biednym robotnikiem, jeszcze nawet biedniejszym niż teraz. Długo dziadek nie pozwalał tatusiowi ożenić się z mamą, więc ojciec martwił się długo. Ale mama też chciała wyjść za mąż za ojca.…
Z tych ciał otrutych przeze mnie zgnilizny Sądzę, że taki słup płomienny wstanie I zaprowadzi żywych do Ojczyzny Prędzej, niż prorok... i wyspowiadanie Emigracyjnych wnętrz... Są różne blizny, Których rozcięcie i poodmykanie Więcej dobrego zrobi, jak ja sądzę, Niż dowiedzenie przez księży, że błądzę.
— Toście zaraz z wieczora poszli?... — Tak, poszedłem na dworskie, pod las, bo tam na oziminę lubią kozy wychodzić... Ćma była, tom siedział długo... aż tu na świtaniu rogacz idzie... Przyczaiłem się tak, że ino z pięć kroków był ode mnie... nie strzeliłem, bo okrutny był, kiej wół... to myślę... nie uredzę... Puściłem go... a w jaki pacierz abo dwa... łanie wyszły... Wybrałem se najlepszą...…
— Siądź przy mnie... — rozkazał stary po jego wyjściu. Juści, że przysiadła na brzeżku, ledwie płacz powstrzymując. — W komorze znajdziesz nieco grosza... Schowaj, by ci go nie wydarli... — Gdzie? Trzęsła się już ze wzruszenia. — We zbożu... Mówił wyraźnie, odpoczywając po każdym słowie, a ona, tłumiąc strach jakiś, cała była w jego oczach, świecących dziwnie. — Antka broń... Pół gospodarki sprzedaj, a nie daj go...…
…Po odejściu tych ostatnich zauważyłem, że panowie Gulpidge i Henry Spiker, rozdzieleni dotąd, sprzymierzają się przeciw nam, zwykłym śmiertelnikom, zamieniając przez stół tajemnicze słowa porozumienia. — Owa sprawa — mówił pan Spiker — pierwszej wierzytelności, na cztery tysiące pięćset funtów, nie wzięła pożądanego obrotu. — Mowa o D czy A? — spytał Gulpidge. — C przeciw B — odrzekł pierwszy.…
Nocy cicha, gdy wschodzisz, kto ciebie zapyta, Skąd przychodzisz; gdy gwiazdy przed sobą rozsiejesz, Kto z tych gwiazd tajnie przyszłej drogi twej wyczyta! «Zaszło słońce», wołają astronomy z wieży, Ale dlaczego zaszło, nikt nie odpowiada; Ciemności kryją ziemię i lud we śnie leży, Lecz dlaczego śpią ludzie, żaden z nich nie bada.…
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Z czujnym słuchem, z bacznym okiem Spieszmy się w tajnym obrzędzie, Z cichym pieniem, wolnym krokiem; Wszak nie nucim po kolędzie, Nucimy piosnkę żałoby; Nie do dworu z nowym rokiem, — Ze łzami idziem na groby. Póki ciemno, głucho wszędzie, Spieszmy się w tajnym obrzędzie. Spieszmy cicho i powoli, Poza cerkwią, poza dworem, Bo ksiądz gusłów nie dozwoli, Pan się zbudzi nocnym chorem.…
…Natychmiast w owe wieczory, kiedy Brangien zdołała oddalić króla Marka i zauszników, Izolda śpieszyła do przyjaciela. Przybywa zwinna i trwożna zarazem, śledząc przy każdym kroku, czy zausznicy nie zasadzili się za drzewami. Ale skoro Tristan ją zoczył, z otwartymi ramionami rzuca się ku niej. Wówczas chroni ich noc i życzliwy cień wielkiej sosny.…
Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony, A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony. I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie, I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie... Mówili o niej: „Łka, więc jest!”
— Ten człowiek był skrzywdzony — mówił książę — trzeba znaleźć jego dzieci, wykupić i dać im kawałek ziemi w dzierżawę. — Ale trzeba to zrobić w wielkiej tajemnicy — wtrącił Tutmozis — bo inaczej zaczną się wieszać wszyscy chłopi, a nam, ich panom, żaden Fenicjanin nie pożyczy miedzianego utena. — Nie żartuj. Gdybyś widział oblicze tego chłopa, nie zasnąłbyś jak i ja...…
Lecz ponoć w dwojej postaci — jakąż to siłą nieznaną? — byłaś w Egipcie i Troi — i tu, i tam cię widziano. O, nie powiększaj strachami rozterki i nie budź dziwa, bo w niepewności wciąż żyję, gdzie, która jestem prawdziwa. A potem, wieści tak mówią, w krainie wieczystych cieni byliście, ty i Achilles, miłośnie z sobą złączeni, że za małżonkę cię pojął — on, co cię kochał za życia.…
Kto tam grzmi konno po skalistej drodze? Wygięty naprzód, na wiatr puścił wodze, Kopyt tętenty jak grzmoty po grzmotach Wciąż budzą echa drzemiące po grotach. Koń jak kruk czarny, a na bokach piana, Jak gdyby świeżo z morza zszumowana. Wieczór już uśpił fale morskich toni, Ale nie serce tej dzikiej pogoni. Groźnie na jutro niebo się zachmurza Ale groźniejsza w sercu Giaura burza.…
— Nie ma niewiadomego poza zapytaniem człowieka. Nie ma go nigdzie, tylko w człowieku.
Tak mówi książę. Wprawdzie jego mowa Zaleca zwykłe do drogi przybory: Lecz za co nagle i niezwykłej pory? Dlaczego postać była tak surowa? A kiedy mówił, choć gwałtowne słowa Biegą, że jedno drugiego nie ścignie: Zda się, jakoby wyszła ich połowa, A reszta w piersiach przytłumiona stygnie. Ta postać coś mi niedobrego wróży, I głos ten myśli spokojnej nie służy.
Skoro przybiera postać mego ojca, Muszę z nim mówić, choćby całe piekło, Rozwarłszy paszczę, milczeć mi kazało. Co do was, moi panowie, jeśliście Tę okoliczność dotąd zataili, Trzymajcież ją i nadal pod zamknięciem, I co bądź zdarzy się tej nocy, bierzcie Wszystko na rozum, ale nie na język; Nagrodzę wam tę dobroć. Bądźcie zdrowi. Pomiędzy jedenastą a dwunastą Zejdziem się na tarasie.
W niewielkiej zatoczce kołysała się zakotwiczona korweta o smukłych masztach. Na szczycie najwyższego z nich powiewała flaga z herbem hrabiego de Monte Christo. Na tarczy widniała złota góra na tle przejrzystego, błękitnego morza. Na wierzchołku góry wznosił się szkarłatny krzyż.…
Odwróciłem się do niego tyłem na znak szacunku i patrzyłem na mgłę. Jak długo będzie trwała? Był to widok wprost beznadziejny. Drogę do tego Kurtza — który rył się w ziemi, w pogoni za kością słoniową, wśród tego przeklętego gąszczu — osaczały takie niebezpieczeństwa, jakby był zaczarowaną księżniczką śpiącą w zamku z bajki.
Bo to przy chorym wszyscy kłamią, a żona najwięcej. Ale kamizelka — ta już nie skłamie!... Dziś patrząc na starą kamizelkę widzę, że nad jej ściągaczami pracowały dwie osoby. Pan — co dzień posuwał sprzączkę, ażeby uspokoić żonę, a pani co dzień — skracała pasek, aby mężowi dodać otuchy.
Sam Gryz wyszedł z chałupy i przystanął tuż, w pobliżu. „Dziwnie on jakoś przystanął! — pomyślał baczny Kiepas. — Nie po swojemu i nie po zwyczajnemu, jakby udawał tylko, że przystanął, aby oczy ludzkie otumanić..."
…A świat jest piękny i dla każdego dostępny. Pełno na świecie bajek — ale najpiękniejsze bajki kryją się w lesie. Bajki czają się w gęstych krzakach, szumią w rozchwianych gałęziach, dzwonią w powietrzu wtedy właśnie, kiedy i cisza dzwoni. Bo kto się ciszy długo przysłuchiwał, ten wie, że cisza w uszach dzwoni. Mówiąc te słowa, Ali-Baba zaczął się tak długo przysłuchiwać ciszy leśnej, aż zadzwoniła mu w uszach.…
Stój, dumny władco! Jest sąd i na ciebie!... W Maryjenburgu wiem ja loch podziemny: Tam, gdy noc miasto w ciemnościach zagrzebie. Schodzi na radę trybunał tajemny. Tam jedna lampa na podniebiu sali I w dzień, i w nocy się pali; Dwanaście krzeseł koło tronu stoi, Na tronie ustaw księga tajemnicza, Dwunastu sędziów, każdy w czarnej zbroi; Wszystkich maskami zamknięte oblicza, W lochach od gminnej ukryli się zgrai, A……
Boże! jak ten stary Rósł zapałem w olbrzyma; lecz ja nie mam wiary, Gdzie ludzie oddychają, ja oddech utracam. Z wyniosłych myśli ludzkich niedowiarka okiem Wsteczną drogą do źródła mętnego powracam. Dróg zawartych przesądem nie przestąpię krokiem. Teraz czas świat młodzieńca zapałem przemierzyć I rozwiązać pytanie: żyć? alboli nie żyć? Jam bezsilny!…
Maciuś spojrzał smutnemu królowi prosto w oczy. — Królu — powiada — jak uciekłem, co robiłem i jak tu przybyłem, jest tajemnicą. Jest to tajemnicą nie tylko moją, ale i tych dobrych albo głupich ludzi, którzy wiedzieli albo nie wiedzieli, że pomagają królowi-tułaczowi. Nie powiem, bo nie chcę, żeby mieli przykrości. Smutny królu, ja już teraz nikomu, nikomu, nawet tobie nie ufam.…
Matka dziewczynek przyjęła króla życzliwie, okazując mu wielkie współczucie; opuszczenie jego i widoczny zamęt jego umysłu sprawiały jej ból. Była ona wdową żyjącą w skromnych warunkach, zniosła w życiu wiele cierpienia i wiedziała, co czują nieszczęśliwi.…
Jak nie umkną te majstrówny w gąszcz leśny! «Teraz gońcie nas, szukajcie, gdzieżeśmy!» Zabiegały, zamigały wiewem białym; Białe sarny tak by w borze biegały. Z drzew wynurzą się, oczyma zaświecą, Zaobłoczą i w zadrzewie ulecą. Byłoż tam mocowań, łaski, zadyszania, Kiedy chłopak skoczną pannę doganiał! Byłoż tam całowań, pisku, zamierań, Gdy do drzewa chłopak pannę przypierał! A łoskotu, a chichotu, przeciwień!...…
„Był na Hugonotach w ósmym rzędzie krzeseł z niejaką Matyldą...???" Na pociechę mógłby sobie powiedzieć, że w tym samym katalogu równie posiadają notatki dwaj inni jego koledzy, a także inkasent, posłańcy, nawet — służący Paweł. Skąd Rzecki znał podobne szczegóły z życia swych współpracowników? Jest to tajemnica, z którą przed nikim się nie zwierzał.
Więc się wietr obrocił, Ten ci ji zasię nawrócił. A gdy do Rzyma przyjął, Bogu dziękował, Iż ji do swej ziemie przygnał. A rzekąc: «Już tu chcę cirzpieć Mękę i wsztki złe file jimieć U mego oćca na dworze, Gdym nie przebył za morze».…
Dla białych ludzi prowadzących interesy w porcie i dla kapitanów okrętów był on po prostu Jimem. Miał, rozumie się, również nazwisko, ale bardzo pragnął, by go nie wymieniano. Jego incognito, podziurawione jak rzeszoto, kryło nie osobnika, lecz pewne zdarzenie. Gdy wiadomość o nim rozniosła się w porcie, gdzie w tym czasie przebywał — rzucał to miejsce i udawał się gdzie indziej — najczęściej dalej na wschód.
Książę Cumberlandu! Ten kamień, który zawala mi drogę, Przeskoczyć muszę, jeśli upaść nie chcę. Przymrużcie, gwiazdy, ogniste źrenice, Na czarne duszy mojej tajemnice! Niechaj mej ręki oko me nie widzi! Niech się czyn spełni, którym wzrok się brzydzi!
— Pustynia jest piękna — dodał. To była prawda. Zawsze lubiłem pustynię. Siadasz na wydmie. Nic nie widać. Nic nie słychać. A jednak w ciszy coś promieniuje... — Piękna dodaje pustyni fakt, że skrywa gdzieś studnię — powiedział Mały Książę. Ze zdziwieniem zrozumiałem nagle to tajemnicze promieniowanie piasku. Kiedy byłem małym chłopcem, mieszkałem w starym domu, w którym, jak chciała legenda, był zakopany skarb.…
Mało komu tam się uda Napatrzyć się na te cuda, Mało kto w wieczornej ciszy Tę borową baśń usłyszy, Mało kogo bór przypuści Do tajemnych swych czeluści, Gdzie się kryją jego dziwy: Świat jak z bajki — a prawdziwy!…
Zazdroszczę mu, bo duszę do trosk ma niezdolną, Nie wie, co to jest — nędza i żal i pustkowie. Poznał przepych tajemnic! Niech wszystko opowie, Bo już — czas! Bo już dłużej przemilczać nie wolno!
Gdy świt różanopalcą urodził Jutrzenkę, Syn Odysa się z łoża porwał, wdział sukienkę Chędogą, a przez ramię zawiesił miecz srogi, Pięknymi postołami białe opiął nogi I wyszedłszy z komnaty, jak niebianin śliczny, Wydał rozkaz keryksom, aby okoliczny Lud kędziornych Achiwów na wiecę zwołali; Więc na głos ich Achaje zewsząd się ściągali.…
…Któż zbadał puszcz litewskich przepastne krainy, Aż do samego środka, do jądra gęstwiny? Rybak ledwie u brzegów nawiedza dno morza; Myśliwiec krąży koło puszcz litewskich łoża, Zna je ledwie po wierzchu, ich postać, ich lice: Lecz obce mu ich wnętrzne serca tajemnice; Wieść tylko albo bajka wie, co się w nich dzieje.…
Napotkane drzwi otworzyły się. Książę wprowadził swego sekretarza do małej salki i wyszedł. Gdy za chwilę powrócił, był we fraku zapiętym na wszystkie guziki, w czarnych pończochach i płytkich trzewikach ze stalowymi klamrami. Spod jego fraka wysuwał się biały fartuch z jedwabiu, niedosięgający kolan, a z lewego ramienia na prawy bok szła szeroka, biała szarfa. Na ręku miał rękawiczki.…
— Nie mnie, ale was, bom ja tyle jeno winien, żem wam obywatelów rabować dozwolił. Ale mniejsza z tym. Stulże pysk, Kokoszko, i nie powiadaj o niczym słowa Oleńce, ani o pojedynkach, ani zwłaszcza o owym strzelaniu do portretów i o dziewczętach. Gdyby się wydało, na was winę złożę. Czeladzi już wspomniałem i dziewkom, że niechby które słowem wspomniało, każę pasy drzeć.
Co mu się też śni — co tam przepływa pod czarującą płaszczyzną spadzistego czoła? Co też to widać w tych oczach głucho zamkniętych, pod cienistymi powiekami? Jakiś namiętny krzyk dobywa się z pulsującego gardła! Jakieś gwałtowne, dzikie, srogie widowisko jawi się przed nim, bo prosty nos naciąga się jak cięciwa łuku, nozdrza drgają, a wargi niezrównanych ust odsłoniły grozę i groźbę prześlicznych białych zębów!…
— O nie, w tym wypadku taka przysięga nic nie da. To dobre przy jakichś głupstwach, na przykład z dziewczynami, bo te i tak w końcu wszystko wypaplają. Ale w takiej poważnej sprawie przysięga musi być zrobiona na piśmie. I podpisana własną krwią!…
Będzie musiał zaczynać wszystko od początku. To może trwać całymi latami. Przejechał dłonią po twarzy, ucząc się jej nowego kształtu. Miał głębokie bruzdy w policzkach, kości jarzmowe ostro sterczały, zaś nos był spłaszczony. Poza tym, odkąd widział się w lustrze, wstawiono mu protezę. Niełatwo zachować pokerową twarz, kiedy człowiek nie zna własnego wyglądu. Zresztą kontrolowanie wyrazu twarzy to za mało.…
Powiedz jej, aby pod pozorem spowiedzi przyszła za parę godzin do celi ojca Laurentego, tam ślub weźmiemy.
Nie lękałabym się niczego, gdyby każdy patrzał na cię moimi oczyma: w osobie twej znajduję dostateczne usprawiedliwienie wszystkiego, com uczyniła. Moje serce, na swoją obronę, może się powołać na wszystkie twoje przymioty, poparte jeszcze długiem wdzięczności, który niebo kazało mi względem ciebie zaciągnąć.…
Słabo oświetlone, ciemne i uroczyste ich wnętrza pachniały głębokim zapachem farb, laku, kadzidła, aromatem dalekich krajów i rzadkich materiałów. Mogłeś tam znaleźć ognie bengalskie, szkatułki czarodziejskie, marki krajów dawno zaginionych, chińskie odbijanki, indygo, kalafonium z Malabaru, jaja owadów egzotycznych, papug, tukanów, żywe salamandry i bazyliszki, korzeń Mandragory, norymberskie mechanizmy……
Obym ja się mógł dziwić choć na pół godziny! Cóż więc znaczą te wszystkich powarzone miny, Zacząwszy od Dobrójskiej? — na ciebie ladaco, Że się krzywi, to dobrze; ale na mnie za co? Siedzieliśmy u stołu jakby w trzynaścioro, I wszystkim czas dość krótki szedł diable niesporo.…
Pokazujemy 48 z 137 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.