motyw literacki
Czary
136fragmentów
36lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Klechdy sezamowe 28 fragmentów
- Klechdy polskie 17 fragmentów
- Balladyna 9 fragmentów
- Napój cienisty 7 fragmentów
- Ballady i romanse 6 fragmentów
- Potop 6 fragmentów
- Baśnie 5 fragmentów
- Quo vadis 5 fragmentów
- Wesele 5 fragmentów
- Lalka 4 fragmenty
- Ogniem i mieczem 4 fragmenty
- Sklepy cynamonowe 4 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
…Alicja postanowiła więc wziąć szybki łyk, a kiedy poczuła, że płyn jest przepyszny (smakował jak mieszanka tarty czereśniowej, budyniu, ananasa, pieczonego indyka, grzanek z masłem i toffi), szybko wypiła wszystko do dna. — Co za dziwne uczucie! — zawołała Alicja. — Chyba składam się jak teleskop! Rzeczywiście: miała teraz tylko dwadzieścia pięć centymetrów wzrostu.…
Użyję więc przeciwko temu księdzu ognia niebieskiego, aby go spalić, i stracę go w oczach dzieciątek. A skoro wyrzekł Szaman słowo przekleństwa, zapalił się ów pop na koniu i wyszły mu z piersi płomienie, które się złączyły w powietrzu nad głową. I przelękniony koń unosić go zaczął po stepie palącego się; a potem wzdrygnąwszy się, zrzucił z siebie węgiel siedzący na siodle do ostatka.…
Żołnierzowi, co grał zucha, Wszystkich łaje i potrąca, Świsnął szablą koło ucha: Już z żołnierza masz zająca. Na patrona z trybunału, Co milczkiem wypróżniał rondel, Zadzwonił kieską, pomału: Z patrona robi się kondel. Szewcu w nos wyciął trzy szczutki, Do łba przymknął trzy rureczki, Cmoknął: cmok! i gdańskiej wódki Wytoczył ze łba pół beczki.
Ach, patrz! na słońca promyku Wytryska z wody Goplana; Jak powiewny liść ajeru, Lekko wiatrem kołysana; Jak łabędź, kiedy rozwinie Uśnieżony żagiel steru, Kołysze się — waha — płynie. I patrz! patrz! lekka i gibka, Skoczyła z wody jak rybka, Na nezabudek warkoczu Wiesza się za białe rączki, A stopą po fal przezroczu Brylantowe iskry skrzesza. Ach czarowna! któż odgadnie, Czy się trzyma z fal obrączki?…
Toteż gdy noc nadeszła, sklep zamknięto i wszyscy spokojnie zasnęli, wyszedł krasnoludek ze swojej kryjówki, udał się do sypialnego pokoju i wziął od pani dar wymowy. We śnie go wcale nie potrzebowała, a on mógł po kolei obdarzać nim różne przedmioty, które tym sposobem równie dobrze, jak pani kupcowa, wypowiadały swoje myśli i uczucia.…
Nowa męczarnia wierszem wyśpiewana Da treść dwudziestej z mojej pierwszej pieśni, Która opiewa kary potępionych. Skłoniony zajrzeć do rozwartej cieśni, Co się czerniła wśród skał rozszczepionych, A cała we łzach bolesnych skąpana: Widziałem duchy; krągłą jej doliną, Cicho płaczące, wciąż idą i płyną, Jako na ziemi lud za procesyją.…
— Cie... dziedziczka zapowietrzona. — A stara ino w kościele siaduje, a na książce się modli, a na odpusty chodzi! — Prawda, ale czarownica to też jest; a Wawrzonowym krowom to chto mleko odebrał, co? A jak na Jadamowego chłopaka, co jej śliwki w sadku obrywał, jakieś złe słowo powiedziała, to mu się zaraz taki kołtun zbił i tak go pokręciło, Jezus!…
Jeśli duch ten jeszcze w ciele, Wymów teraz jego imię, Ja na czarodziejskie ziele W tajemniczym zaklnę rymie; I duch ciało swe zostawi, I przed tobą się objawi.
Po co pytać, czasu strata, Gdy cię wyrwę z tej opoki, Wszystkie ciekawości świata Własnymi odwi[e]dzisz kroki. Znam czarodziejską naukę, Wiem dzielność tego zwierciadła, Wraz go na drobiazgi stłukę, By z ciebie ta larwa spadła". To mówiąc, nagłym zamachem Dobył miecza i przymierza, Ale młodzieniec z przestrachem — „Stój!" — zawołał na rycerza.…
…Lecz gdy pewnego dnia książę przyszedł do swojej willi, zastał w pokoju sypialnym piękną szesnastoletnią tancerkę fenicką, która za cały strój miała złotą obręcz na głowie i delikatny jak pajęczyna szal na ramionach. — Któż ty jesteś? — zapytał książę. — Jestem kapłanką i twoją służebnicą, a przysłał mnie pan Dagon, ażebym wypłoszyła twój gniew na niego. — Jakże potrafisz to zrobić? — O tak...…
Ni mniej, ni więcej, jeno Gryz bez żadnej widomej przyczyny znikł z jego oczu. Ani znaku, ani śladu po sobie z rozmysłu pewno nie zostawił. A na miejscu Gryza zjawił się kozioł czarny, jako zastępca nagły a nieprzewidziany. „Takie to on zajęcie dla siebie po nocy obmyślił! — zawołał w duchu Kiepas, do cna zgorszony. — Nie dość mu tego, że Gryzem jest na utrapienie własne i cudze!…
„Ciekawy jestem, gdzie oni pochowają swoje skarby?" — pomyślał Ali-Baba na drzewie. Tymczasem kapitan, trzymając konia za uzdę, spojrzał surowo na swoich podwładnych i zapytał: — Czy wszyscy jesteście? Czy żadnego z was nie brak? — Jest nas czterdziestu wraz z tobą! Żadnego nie brak — żadnego nie brak — żadnego nie brak! — zawołali chórem zbójcy.…
…Żółw, z którego to zgrzebło utoczył mi tokarz Prędzej chodził... To zgrzebło, pokaż mi je — pokaż!... Łzy mi płyną... poznaję Twardowskiego grzebień, On mię zgrzebłem tym czesał, gdy w psa wlazłszy skórę U nóg mu się łasiłem.
Byłoż owo, nie było? Opowiedz nam, bracie, Co się nocy dzisiejszej działo w twojej chacie? Widzieliśmy, ludzie prości, Niepojętość Zieloności Za oknami — na ścianach i na twojej szacie. Mówimy śpiewający, bo łatwiej przy śpiewie Mówić o tym, co było, a czego się nie wie... Psy, poległe nad potokiem, Poglądały ludzkim wzrokiem, I wzrok ludzki był w gwiazdach i w tym ślepym drzewie.…
…Cóż to — myślał — czy moje życie ma zależeć od kaprysu jednej kobiety?... Czy nie znajdę stu innych?... Alboż pani Meliton nie obiecywała, że mnie zapozna z trzema, czterema, równie pięknymi?... Raz, do licha, muszę się ocknąć!...” Ale zamiast ocknąć się, coraz głębiej zapadał w opętanie. Zdawało mu się w chwilach świadomości, że na ziemi jeszcze chyba istnieją czarodzieje i że jeden z nich rzucił na niego klątwę.…
Przeznaczeń siostry, dłoń w dłoni, Posłanki lądów i toni, Tak kołują, krążą tak. Trzy te biorę, te trzy ty, Do dziewiątki jeszcze trzy. Koło czarów zakreślone.
…Wróżka, lecąca jutra niepewnym śródniebiem, Nagle przed nim stanęła. Był wieczór dość cichy. A ona w cudach pilna i w radości chyża Utkała z pajęczyny, skradzionej spod płota, Suknię, co prześwituje do oczu pobliża Oddalami w szkarłatach zanikłego złota... Szczypta złudy... Źdźbło jawy... Zaufaj, nim zgaśnie! Wdzięk nicości zdrobniałej... Garść zlękłego głogu...…
…Przypomniał sobie ową wiosnę spędzoną niegdyś na wsi, gdy chleba i mąki po chatach ubogich brakło, gdy matki zielskiem dzieci swe żywić musiały, gdy dobytek marniał bez paszy, a kto z otręb podpłomyk miał, ten się za szczęśliwego liczył. Więc kiedy echo pieśni też ucichło, westchnął i rzekł: — Teraz wiem, że wiosna jest! Ptaki śpiewają, kwiat zakwita, a głodni ludzie płaczą.…
„Przybywamy do wyspy Ajolii, zagnani Wiatrem. Syn Hippodata, Ajol mieszkał na niej. Był to przyjaciel bogów i od nich kochany. Pływającą tę wyspę strzegą w okręż ściany Spiżowych wałów, nie mniej i pobrzeżne skały. Dzieci miał on dwanaście, które się chowały: Sześć ślicznych cór i synów też sześciu. Z synami Pożenił swoje córy, braci ze siostrami.…
Na wysokich, suchych stepach bujały stada koni dzikich o kudłatych głowach i krwawych oczach. Rzeki roiły się rybą i ptactwem wodnym. Dziwna to była ziemia, na wpół uśpiona, ale nosząca ślady dawniejszego życia ludzkiego. Wszędzie pełno popieliszcz po jakichś przedwiecznych grodach; same Łubnie i Chorol były z takich popieliszcz podniesione; wszędzie pełno mogił nowszych i starszych, porosłych już borem.…
Widok tych biednych, a jednak tak szczęśliwych w tej chwili, zdawał się najwięcej zajmować Ducha, zatrzymał się bowiem wraz ze Scroogem przy drzwiach jednego z piekarzy i podnosząc pokrywy naczyń w chwili, gdy niosący je przechodzili mimo niego, okadzał ich posiłek dymem swej pochodni.…
Pan Błyszczyński sprawdzał ogród, czy dość czarom jego uległ, — I czy szum i poszum dość jest rzeczywisty, — I czy liszaj na dębie — jadowity brzydulek — Dość się wgryza w złudną korę i w pień śnisty?... Badał jeszcze, czy ptak-lilia dość skowrończo w przyszłość śpiewa, I czy wąż-tulipan wiosny jest oznaką... I spojrzeniem przymuszał przeciwiące się drzewa, By do zwykłych podobniały jako tako...…
— Że nagle, to nagle. Mieszkała u pani Marcinowej Zamoyskiej, która naonczas z mężem w Częstochowie bawiła. Wołodyjowski cały dzień u niej przesiadywał, trochę na mitręgę narzekał i mówił, że chyba za rok do Krakowa dojadą, bo ich wszyscy po drodze zatrzymują. I nie dziwota! Takiego żołnierza jak pan Wołodyjowski każdy rad ugościć, a kto złapie, to trzyma.…
Żołnierzowi, co grał zucha, Wszystkich łaje i potrąca, Świsnął szablą koło ucha: Już z żołnierza masz zająca. Na patrona z trybunału, Co milczkiem wypróżniał rondel, Zadzwonił kieską, pomału: Z patrona robi się kondel. Szewcu w nos wyciął trzy szczutki, Do łba przymknął trzy rureczki, Cmoknął: cmok! i gdańskiej wódki Wytoczył ze łba pół beczki.
— Ale już idźta stąd... On bez was, Niemce, zginął, mój Stasiek!... — wykrzyknął chłop. — Raz oczarowaliśta go, że ino zemdlał, ale teraz... użyliście takiej mocy, że mi utonął... — Człowieku! — zawołał bakałarz — co ty mówisz?... Alboż my nie chrześcijanie, jak i ty?... Czy nie odżegnywamy się szatana i spraw jego, jak i wy?... Chłop patrzył mu w twarz błędnym wzrokiem. — A bez cóż on utonął?...…
— A co mnie Hiszpanie! Mało ich to! Naszych garsteczka. Gdzie jednego ubędzie, tam ci już dziura na zawsze. Czymże to ją zatkać? Ich kupa zginie, zaraz druga kupa w to miejsce wyrasta. Po chwili dodał tajemniczym szeptem: — Paniczu, mnie się widzi, że ja wykrył prawdę. — No? — Ony, choć to i chrześcijanie są, i katoliki prawowierne, ale nie może inaczej być, tylko, musi, to są Żydy chrzczone. — Cóż ty pleciesz?…
— Ze Szwedami trudniej, bo rzadko który nie charakternik... Od Finów się sztuki zażywania czarnych nauczyli i każdy ma dwóch albo trzech diabłów do posługi, a są i tacy, którzy mają po siedmiu. Ci ich w czasie potyczki okrutnie strzegą... Ale jeśli tu przyjdą, to diabli nic nie wskórają, bo tu, w takim okręgu, z jakowego wieże widać, moc diabelska nie może nic sprawić.
…A jak się usuwa brodawki zdechłym kotem? — To jest tak: bierzesz kota i idziesz z nim na cmentarz nocą w dniu, kiedy pochowano jakiegoś bezbożnika. O północy przyjdzie diabeł albo nawet dwa i trzy, ale widzieć ich nie można, najwyżej usłyszy się coś jakby wiatr, a czasem nawet ich rozmowę.…
— Słuchaj mnie, Marku! Wczoraj byłyśmy z Ligią w tutejszych ogrodach i spotkałyśmy Poppeę, a z nią małą Augustę, którą niosła Murzynka Lilith. Wieczorem dziecko zachorowało, a Lilith twierdzi, że zostało urzeczone i że urzekła je ta cudzoziemka, którą spotkały w ogrodach.…
„Lepiej teraz niż przedtem”. „Dlaczego?” „Bo lepiej. To dowód oczywisty. Świat się coraz krzepi. Nabrał z laty rozumu, a im bardziej stary, Tym dzielniej zeszły, co go szpeciły, przywary”. „Ale dlaczego lepiej?” „Dlatego że byli Lepsze syny od ojców, co nas poprawili”. „Więc zmyślał ów Horacy?” „Zmyślał”. „Toć i wierzę”. „Człowiek przedtem był prosty i dziki jak zwierzę, Dziś jest istność rozumna, ale jak rozumna!…
Słabo oświetlone, ciemne i uroczyste ich wnętrza pachniały głębokim zapachem farb, laku, kadzidła, aromatem dalekich krajów i rzadkich materiałów. Mogłeś tam znaleźć ognie bengalskie, szkatułki czarodziejskie, marki krajów dawno zaginionych, chińskie odbijanki, indygo, kalafonium z Malabaru, jaja owadów egzotycznych, papug, tukanów, żywe salamandry i bazyliszki, korzeń Mandragory, norymberskie mechanizmy……
…Lecz, żeby w nocy jechać do jeziora, Trzeba być najśmielszym z ludzi. Bo jakie szatan wyprawia tam harce! Jakie się larwy szamocą! Drżę cały, kiedy bają o tém starce, I strach wspominać przed nocą. Nieraz śród wody gwar jakoby w mieście, Ogień i dym bucha gęsty, I zgiełk walczących i wrzaski niewieście I dzwonów gwałt, i zbrój chrzęsty.…
Idzie nad wodą, błędny krok niesie, Błędnemi strzela oczyma: Wtem wiatr zaszumiał po gęstym lesie, Woda się burzy i wzdyma. Burzy się, wzdyma, pękają tonie, O niesłychane zjawiska! Ponad srebrzyste Świtezi błonie Dziewicza piękność wytryska. Jej twarz, jak róży bladej zawoje, Skropione jutrzenki łezką: Jako mgła lekka, tak lekkie stroje Obwiały postać niebieską.…
W zwiewnych nurtach kostrzewy, na leśnej polanie, Gdzie się las upodobnia łące niespodzianie, Leżą zwłoki wędrowca, zbędne sobie zwłoki. Przewędrował świat cały z obłoków w obłoki, Aż nagle w niecierpliwej zapragnął żałobie Zwiedzić duchem na przełaj zieleń samą w sobie.…
— Widziałeś węża? — Widziałem. — Nie tyś go zaklął, by się nam ukazał? — Nie. — Spotka nas jakieś nieszczęście, gdyż ci głupcy nie zdołali węża zabić! — Spotka was szubienica. — Milcz. Czy twój ojciec jest czarownikiem? — Jest — odpowiedział bez wahania Staś zrozumiawszy w jednej chwili, że ci dzicy i przesądni ludzie uważają ukazanie się płaza za złą wróżbę i za zapowiedź, że ucieczka im się nie uda.…
Kto mnie wołał, czego chciał — zebrałem się, w com ta miał: jestem, jestem na Wesele, przyjedzie tu gości wiele, żeby ino wicher wiał. Co się w duszy komu gra, co kto w swoich widzi snach: czy to grzech, czy to śmiech, czy to kapcan, czy to pan, na Wesele przyjdzie w tan. Aj, aj, aj — aj, aj, aj, a cóz to za śmieć?! Tatusiowi powiadaj, że tu gości będzie miał, jako chciał, jako chciał.…
„Patrz w kontrakt, Mefistofilu, Tam warunki takie stoją: Po latach tylu a tylu, Gdy przyjdziesz brać duszę moją, Będę miał prawo trzy razy Zaprząc ciebie do roboty, A ty najtwardsze rozkazy Musisz spełnić co do joty. Patrz, oto jest karczmy godło, Koń malowany na płótnie; Ja chcę mu wskoczyć na siodło, A koń niech z kopyta utnie.…
Słuchajcie mię cicho, diabliki... Oto, Chochlo, polecisz za moim kochankiem; Idź przy nim, przed nim, za nim, jak skoczne ogniki, I błąkaj po murawach tak, by przed porankiem Nie trafił do mieszkania — ani do tej chaty, Gdzie mieszkają dwie piękne dziewczęta — dwa kwiaty, Córki wdowy... rozumiesz... a o wschodzie słońca Tu miłego przyprowadź. Będę go bez końca Błąkał i sadzał w błocie... cha! cha! cha! cha! cha!…
Żył sobie niegdyś bardzo złośliwy czarodziej. Całą jego przyjemnością było dokuczać ludziom, czynić źle, ze wszystkiego się wyśmiewać i każdą rzecz przedstawiać z najgorszej strony. Wymyślił wreszcie i zrobił takie sztuczne zwierciadło, iż wszystkie rzeczy piękne i dobre wyglądały w nim szkaradnie, a nawet śmiesznie, ponieważ były wykrzywione, zamazane, niewyraźne — za to złe rzeczy widać w nim było doskonale.…
Nowa męczarnia wierszem wyśpiewana Da treść dwudziestej z mojej pierwszej pieśni, Która opiewa kary potępionych. Skłoniony zajrzeć do rozwartej cieśni, Co się czerniła wśród skał rozszczepionych, A cała we łzach bolesnych skąpana: Widziałem duchy; krągłą jej doliną, Cicho płaczące, wciąż idą i płyną, Jako na ziemi lud za procesyją.…
Pentuer milczał, jakby nie słysząc pytania, i powoli wydobył ze swej cudownej torby mały posążek bóstwa z rozkrzyżowanymi rękoma. Posążek ten wisiał na sznurku; kapłan puścił go wolno i szepcąc modlitwę uważał. Posążek po pewnej liczbie wahań i kręceń się zawisnął spokojnie. Ramzes przy świetle pochodni ze zdziwieniem przypatrywał się tym praktykom. — Co to robisz? — spytał kapłana.…
„Jakiś ty mądry! — pomyślał Kiepas z radością złowieszczą w duszy. — Córkę rodzoną do miasta z chałupy wygnałeś, aby ci tylko w twych wybrykach czartowskich nie przeszkadzała! Wiem teraz przynajmniej, z kim mam do czynienia! Nie wiem tylko, kto w twej chałupie główną i odpowiedzialną jest osobą. Czy ty, czy kozioł, czy oboje razem? Kto z was gospodarzy, a kto komu usługuje?…
— Nigdy nie wiadomo, gdzie się bajka kryje! — zawołał Ali-Baba, oglądając skałę. — Zdawało mi się dotąd, że bajki najczęściej kryją się w strumieniach, kwiatach, gwiazdach i w obłokach. Na skały zaś patrzyłem zazwyczaj jak na rzeczy martwe, puste i bez bajek. Tymczasem pierwsza bajka, do której w życiu się zbliżam, ukryła się w skale. Powiedziawszy te słowa, Ali-Baba pogłaskał ręką skałę twardą i zimną, i zawołał.…
…Dziś pierwszy dzień wieku, Dziś mamy prawo stwarzać królów i nędzarzy Na całą rzekę stuletniego cieku. Więc temu narodowi stwórzmy dygnitarzy, Aby nimi zapychał każdą rządu dziurę. A gdy wzrośnie ich potęga, Ten naród, jak piękna księga, W starą oprawiona skórę, Pargaminowym świecić będzie czołem. Dobra rada, stańcie kołem, Stwarzajmy ludzi do rządu. Zawołajcie czarownicy...…
Widowisko, trwające około dwu godzin, polegało na tym, że Palmieri za pomocą wzroku usypiał swoje media, w taki jednak sposób, że mogły one chodzić, odpowiadać na pytanie i wykonywać rozmaite czynności. Prócz tego uśpieni przez magnetyzera w miarę jego rozkazów objawiali bądź niezwykłą siłę muskularną, bądź jeszcze niezwykłejszą nieczułość lub nadwrażliwość zmysłów.…
Czarownice znikają. Ziemia, jak woda, ma także swe bańki; To były bańki ziemskie; gdzie zniknęły? W powietrzu; co nam zdało się cielesne, Jak gdyby oddech w wiatr się rozpłynęło. Ach, jakbym pragnął, by zostały dłużej! Czy to stworzenia były tu istotne Lub czyśmy jedli zatrute korzonki, Których nasz rozum został niewolnikiem?
Palce nurza smukłe W czarnoksięskiej skrzyni mrok, I wyciąga kukłę, Co ma w nic utkwiony wzrok. To — jej kochan z drewna, Zły, bezmyślny, martwy głuch! Moc zaklęcia śpiewna Wprawia go w istnienia ruch. On nic nie rozumie, Lecz za niego działa — czar... Panna Anna umie Kusić wieczność, trwonić żar... W dzień od niego stroni, Nocą — wielbi sztywny kark, Nieugiętość dłoni, Natarczywość martwych warg.…
— Nie bój się, uczony mężu! Wodził on nas, powiedziem my jego! Toć w księdze twojej stało, że w nagłej trwodze małe Krasnoludki w wielkich Krasnoludów zamienić się mogą! Jakże to uczynić? Ale Koszałek-Opałek tak zębami szczękał ze strachu, że i słowa przemówić nie mógł. — Prędzej, prędzej! — wołał Podziomek. A już Cygan do polanki dobiegał. — Trze... trze... trzeba...…
Pokazujemy 48 z 136 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.