motyw literacki
Śmiech
134fragmenty
49lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 16 fragmentów
- Krzyżacy 9 fragmentów
- Lalka 6 fragmentów
- Napój cienisty 6 fragmentów
- Klechdy polskie 4 fragmenty
- Nad Niemnem 4 fragmenty
- Quo vadis 4 fragmenty
- Szewcy 4 fragmenty
- Ziemia obiecana 4 fragmenty
- Bajki i przypowieści 3 fragmenty
- Dziady, część III 3 fragmenty
- Lord Jim 3 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Paw się dął, szklniące pióra gdy wspaniale toczył. Orzeł górnie bujając, gdy go w locie zoczył, Rozśmiał się i przeleciał. Wrzasnął paw — w śmiech ptacy. «Nie znają się — powtarzał — na rzeczach prostacy». «Znają się — rzekł mu orzeł — wdzięk cenić umieją, Ale gardzą przysadą i z dumnych się śmieją».
…Tymczasem młoda Hudyma, rumiana Jako brusznica, rzucając za siebie (Pewnie w parobku jakim rozkochana) Oczy — i śmiechy... którym nie pochlebię Mówiąc, że były tak głośne i śpiewne, Jak w lasach, kiedy jękną nimfy drzewne, A potem echo gra kaskadą dużą Tonów — śmiejąc się za siebie,
Na lisa przebrali w kożuch do góry wełną Jaśka, z przezwiska Przewrotny — gap to był, niedojda i prześmiewisko całej wsi. Parob już wyrosły, a z otwartą gębą chodził, z dziećmi się zabawiał, do wszystkich dziewczyn się zalecał, a mocno głupawy, ale że to jedynak na dziesięciu morgach, to go wszędy prosili — zajączkiem zaś była Józia Borynianka. Śmieli się też, śmieli, mój Jezus!
— Na ostatek opowiem jeszcze jedną historię, krótką, bo mi pilno tańcować, a i dzieuchy krzywe, że do nich nie przychodzę! Wiecie, zmówiny dzisiaj Kłębianki ze Sochą Wickiem. Gdybym chciał, moje by były z Małgośką, moje! Bo ano było tak: „We czwartek zwalili się do starego Kłęba z wódką!…
— Nie wiadomo — mówił — kto zasadził ten stary orzech. Powiadają, że ten, to znów inny pastor. Ale owo młodsze drzewo ma tyle lat, co moja żona, a więc w październiku skończy lat pięćdziesiąt. Ojciec jej zasadził je rankiem tegoż dnia, w którym wieczorem przyszła na świat. Był moim poprzednikiem na stanowisku proboszcza, a trudno wysłowić, jak bardzo miłował ten orzech. Ja go również bardzo kocham.…
Cesarz! — Jego Imperatorska Mość — a! Cesarz wchodzi, A! — co? — nie patrzy! zmarszczył brwi — spojrzał ukosem? Ach! — Najjaśniejszy Panie — ach! — nie mogę głosem — Głos mi zamarł — ach, dreszcz, pot, — ach! dreszcz ziębi, chłodzi. — Ach, Marszałek! — co? do mnie odwraca się tyłem. Tyłem, a! senatory, dworskie urzędniki! Ach, umieram, umarłem, pochowany, zgniłem, I toczą mię robaki, szyderstwa, żarciki.…
Rankiem Tristan okrył się wielką postrzępioną burką. Umalował miejscami twarz cynobrem i łupką z orzecha, iżby podobny był choremu zżartemu trądem. Wziął do ręki misę drewnianą dla zbierania jałmużny i grzechotkę trędowatego. Wchodzi w ulice grodu św. Łubina i zmieniając głos, prosi jałmużny każdego przechodnia. Czy zdoła bodaj ujrzeć królowę?…
Nawet Knopf, chodzący katar żołądka (tudzież kiszek), zeschły neurastenik, istota jadająca tylko rzeczy niektóre, lekkostrawne, niekwaśne, suche, i to takie właśnie, jakich na wsi zapadłej, a osobliwie w Górach Świętokrzyskich, nikt nigdy, jak świat światem, nie tylko nie jadał, nie widział, ale nawet nie znał z nazwiska — nudziarz nie sypiający po nocach, nie znoszący piania kogutów, szczekania psów, bełkotu……
Nie rzekł jako żyw żaden więtszej prawdy z wieka, Jako kto nazwał bożym igrzyskiem człowieka. Bo co kiedy tak mądrze człowiek począł sobie, Żeby się Bóg nie musiał jego śmiać osobie? On, Boga nie widziawszy, taką dumę w głowie Uprządł sobie, że Bogu podobnym się zowie.…
Jak król motylów, za wiosny powrotem, Na skrzydłach jasnych purpurą i złotem Znad szmaragdowej Kaszemiru błoni Wzlatuje, dzieci wabiąc do pogoni, I z ziół na zioła i z kwiatów na kwiaty Ciągnie myśliwców, i myli ich czaty, Wreście uleci i niknąc w obłoku Zostawia żałość w sercu i łzy w oku: Podobnie piękność wabi starsze dzieci, Tak bystro lata i tak wdzięcznie świeci, To łowców trwoży, to nadzieją mami, Gonią……
O, pozbądźcie się tego ze szczętem. Tym zaś, co u was grają błaznów, zakażcie jak najsurowiej prawić co bądź więcej nad to, co stoi w ich roli; są bowiem między nimi tacy, co się namawiają do śmiechu, aby w pewnej liczbie jałowych spektatorów także śmiech wzbudzić, i to właśnie w chwili, kiedy przypada jaki szczegół sztuki zasługujący na uwagę.…
Kiedy ci przy okręcie zwodzą bój okrutny, Przed obliczem Achilla staje Patrokl smutny; A jako zdrój spod skały hojne wody toczy, Tak obfitymi łzami płyną jego oczy. Wzruszon Pelid tak mówić do niego zaczyna: — «Patroklu!…
— Czy to prawda, że w Paryżu zawsze się śmieją? — rzekł Kandyd. — Tak — odparł labuś — ale wściekając się równocześnie; tutaj wyrzekają na wszystko, trzymając się za boki od śmiechu; ba, śmiejąc się, czynią rzeczy najbardziej haniebne.
Wczoraj właśnie Kiepas Gryza na jarmarku spotkał. Gryz głaskał po grzbiecie kupionego przed chwilą kozła. Gryz był zadumany, a kozioł czarny. — Kozła kupiłeś? — spytał Kiepas, uśmiechając się pogardliwie, bo ilekroć Gryza zaoczył, tylekroć już zawczasu pogardliwym się stawał. — Kupiłem — odmruknął Gryz. — Ileś dał? — zagabnął go ciekawie Kiepas. Gryz powiedział, ile dał.…
…Parysada była tak piękna, że sama zawsze dziwiła się swojej urodzie. Oczy miała pełne zdziwienia, a usta pełne śmiechu. Śmiała się nieustannie. Nigdy łza nie zabłysła w jej oczach. Nie umiała płakać. Obydwaj bracia bardzo ją kochali i spełniali każde jej życzenie.
Almanzor wszystkich wzajemnie witał, Wodza najczulej uścisnął, Objął za szyję, za ręce chwytał, Na ustach jego zawisnął. A wtem osłabnął... padł na kolana... Ale rękami drżącemi Wiążąc swój zawój do nóg Hiszpana, Ciągnął się za nim po ziemi. Spojrzał dokoła, wszystkich zadziwił: Zbladłe, zsiniałe miał lice, Śmiechem okropnym usta wykrzywił, Krwią mu nabiegły źrenice. «Patrzcie, o giaury! jam siny, blady...…
Trzeba wiary. Bo widzi panicz, kiedy gada sługa stary, To w słowach dziecku dawać nie będzie trucizny. Błąkałem się ja długo z dala od ojczyzny I tak mi było ciężko od tęsknego żalu, Że żołnierze ciesali kołki na wąsalu; Odcinając się szablą, nie brałem pociechy, Bo żadnych kłosów ludziom nie wysieją śmiechy, A smutek niby mądra książka w sercu żyje I mówi wiele rzeczy, i człowiek nie gnije Jak muchomor pod sosną……
— Jak się o coś zapytać, albo coś zrobić, to albo krzyczą na nas i złoszczą się, albo się z nas śmieją. Tak być nie powinno. Dorośli myślą, że wszystko wiedzą, a tak wcale nie jest. Mój tatuś nie mógł wyliczyć przylądków w Australii i wszystkich rzek w Ameryce; nie wiedział, z jakiego jeziora wypływa Nil. — Nil nie jest w Ameryce, tylko w Afryce — odezwał się z miejsca inny poseł. — Wiem lepiej od ciebie.…
— Stój! — A ty se siednij — odpowiedział żartobliwy glos. — Coście za jedni? — Coście za drudzy? — A czemu nas najeżdżacie? — A czemuż drogę zagradzasz? — Odpowiadaj, bo kusze napięte. — A u nas... wypięte; strzelaj!
I pilnie wpatrywał się w rysy jej widma, które mu napełniało duszę; ale — znowu nie dostrzegł ani śladu niechęci. Owszem — figlarny uśmiech.
Oparł się o poręcz fotela i trząsł się ze śmiechu. Nigdy w życiu nie słyszałem czegoś równie bolesnego jak ten śmiech. Padł on jak zaraza na tę wesołość wywołaną osłami, piramidami, bazarami i czy ja wiem czym? Przez całą długość galerii głosy umilkły, blade twarze jednym ruchem zwróciły się ku nam, a cisza stała się tak wielka, iż spadająca na dywan łyżeczka sprawiła donośny hałas.
I Mały Książę wybuchnął uroczym śmiechem, który mocno mnie zirytował. Chciałbym, żeby moje nieszczęścia traktowano poważnie.
Śmiała się ona zawsze, ta rozkoszna, jasnowłosa kobietka — śmiała się leżąc jeszcze w kołysce, potem u kratek konfesjonału — wreszcie u stopni ołtarza, gdy wlokła za sobą szumiący tren jedwabnej białej szaty. Śmiech powitał nawet krzyk jej córki — bo nawet w cierpieniach umiała coś zabawnego wynaleźć.
Wojnę domową śpiewam więc i głoszę, Wojnę okrutną, bez broni, bez miecza, Rycerzów bosych i nagich po trosze; Samo ich tylko męstwo ubezpiecza — Wojnę mnichowską. Nie śmiejcie się, proszę: Godna litości ułomność człowiecza! Śmiejcie się wreszcie, mimo wasze śmiéchy Przecież ja powiem, co robiły mnichy.
Zażyła pani zapałek... taka trywialna trucizna... Ludzie się śmieli. I jeszcze jak się to skończyło. Cała komedia — gdyby pani była umarła — no...
— Przedstawiam nowemu sąsiadowi naszemu najznakomitszego muzyka okolicy naszej... przepraszam! Litwy... a może i Europy... Zaniedbany ubiór jego przebaczą mu nawet damy, ponieważ jest artystą. Od urodzenia podobno aż do dnia dzisiejszego pracuje nad muzyką. Majątek, panie, przepracował... Ale gra za to... gra... — Puść mnie pan... przy damach... przy nieznajomym człowieku...…
Spoza drzew gęstwy goryl kosmaty Śmieszliwym ślepiem wyzierał w światy. Małpował orła, gdy ranny strzałą Wlecze po ziemi nic warte ciało. I lwa małpował, kiedy w barłogu Kłem spłoszonemu zagraża Bogu. I, drwiąc, przedrzeźniał wieczności minę, Kiedy z błękitu schodzi w dolinę. Aż śmierć, wtulona w szary przyodziew, Stanęła przed nim, że zbladł nad spodziew!
— Filip! — krzyknęła — a kożuch? Teraz dopiero zobaczyłem, że ojciec bez kożucha wrócił. Nie miałem jednak czasu wielce się rozglądać, gdyż ojciec Piotrusia za ręce chwycił i siarczystego młynka z nim wywinął. Potem głośno się rozśmiał, Piotrusia puścił i, na łóżku matczynym siadłszy, śmiał się, aż mu łzy po twarzy sczerniałej pociekły. Otarł je prędko rękawem starego spencerka.
Ledwo rumianopalca rankiem błysła Zorza, Święta moc Alkinoja porwała się z łoża. Wstał i Odysej, grodów burzyciel on gracki, I obaj z Alkinojem szli na plac feacki W niewielkiej od okrętów leżący oddali; Tam na gładkich kamieniach obaj posiadali. Atenea tymczasem i chwili nie traci. Gród przebiega w keryksa dworskiego postaci, Przemyślna, chcąc zapewnić powrót Odysowi. Kogo spotka, każdemu takie słowo powie: „Nuże!…
— Co mówicie, mości panowie, o tych pismach? — spytał Chmielnicki. Kozacy milczeli. Wszelkie obrady, dopóki wódka nie rozgrzała głów, zaczynały się zawsze w ten sposób, iż żaden z atamanów nie chciał pierwszy głosu zabrać. Jako ludzie prości a chytrzy, czynili to głównie z obawy wyrwania się z głupstwem, które by mogło wnioskodawcę na śmiech narazić lub zjednać mu na całe życie szyderczy przydomek.…
…Albo walczyć oszczepem — lecz z własnej ochoty, A nie z musu: gdyż oszczep strzelcom poruczony Nie dla natarcia, ale tylko dla obrony. Tak było po staremu. A więc mnie zawierzcie, I waszej rejterady do serca nie bierzcie, Kochany Tadeuszku i wielmożny grafie; Ilekroć zaś wspomnicie o dzisiejszym trafie, Wspomnijcie też starego Wojskiego przestrogę: Nigdy jeden drugiemu nie zachodzić w drogę, Nigdy we dwóch nie……
Pani stolnikowa poczęła drgać i piszczeć głośniej jak zwykle, Basia zaś stała na środku izby, zmieszana, odurzona, dysząc mocno, gryząc wargi i tłumiąc łzy, które przemocą cisnęły się jej do oczu. Wiedziała, że tym bardziej będą się śmieli, jeżeli wybuchnie płaczem, i koniecznie chciała się wstrzymać, ale widząc, że nie zdoła, wypadła nagle z izby.
…Bo jeżeli się ktoś zanosi gwałtownym śmiechem, to również prowadzi do gwałtownych przemian wewnętrznych. — Zdaje mi się — powiada. — Zatem także, jeśliby ktoś w poezji dawał ludzi wybitnych a zanoszących się śmiechem, nie trzeba tego przyjmować. A jeszcze mniej: bogów.
…W bliskości siedziały siostry księcia, podobne do niego bardzo, szczególnie trzecia, ostatnia z brzegu. Była to jeszcze dziewczynka, jeszcze nie panna, lat może szesnastu. Przynajmniej robiono z niej młódkę. Miała włosy jasne, tak jasne jak ziarno dojrzałej sandomierskiej pszenicy. Przecudne, subtelne rysy, proste a wykwintne, drgały ciągłym śmiechem.…
…Małoż to ojcowie nałamali na mnie rózeg w konwencie, abym do statku przyszedł i różne piękne maksymy spamiętał, przewodniczki żywota... — A którążeś najlepiej spamiętał? — „Kiedy kochasz, padaj do nóg" — ot tak! To rzekłszy, pan Kmicic już był na kolanach, panienka zaś wołała, chowając nogi pod stołek: — Dla Boga! Tego w konwencie nie uczyli! Daj waćpan spokój, bo się rozgniewam... i ciotka zaraz przyjdzie...…
Tu się rozśmiało wielu, co już znaczy, Że najzupełniej prawda okazaną, I, że mówiący pięknie się tłumaczy, I już o sztuce tu nie rozmawiano.
Wśród tysiąca określeń usiłujących scharakteryzować człowieka, istotę najtrudniejszą do określenia, spotykamy i takie, że człowiek to animale risibile, to jest zwierzę zdolne do śmiechu. Że jednak moglibyśmy spotkać przypadkiem w ogrodzie zoologicznym jakieś stworzenie przejawiające choć w małym stopniu zdolność podobną, więc sama ta definicja nie bardzo by nam pochlebiała.…
Potem znowu zaczęła się męka, gdyż pastor powrócił do nudnych tematów. Nagle Tomek przypomniał sobie o skarbie, który miał w kieszeni i wyjął go. Był to duży czarny chrząszcz z potężnymi szczypcami, ochrzczony przez niego „szczypawką". Za mieszkanie służyło mu pudełko od zapałek. Zaraz na początku chrząszcz ugryzł Tomka w palec.…
Po odsunięciu kotary dzielącej atrium od tablinum dom otwarty był na przestrzał, tak że przez tablinum, przez następny perystyl i leżącą za nim salę, zwaną oecus, wzrok biegł aż do ogrodu, który widniał z dala jak jasny obraz, ujęty w ciemną ramę. Wesołe dziecinne śmiechy dolatywały stamtąd do atrium. — Ach, wodzu — rzekł Petroniusz — pozwól nam posłuchać z bliska tego szczerego śmiechu, o który dziś tak trudno.…
Winston turlał się po ogromnym korytarzu, szerokim na kilometr, zalanym cudownym, złotym światłem. Rycząc ze śmiechu, co sił w płucach wykrzykiwał zeznania. Przyznawał się do wszystkiego, nawet do rzeczy, które zdołał przemilczeć, kiedy go torturowano. Opowiadał całe swoje życie publiczności, która już je na wylot znała.…
„Zgodzić przeciwne rzeczy cud, mówią, w naturze; Wierzę, ale nie u nas. W każdej koniunkturze My mamy coś nad innych. Rzadkim przywilejem Obdarzeni, gdzie inni płaczą, my się śmiejem, Więc gdzie się drudzy śmieją, my płakać gotowi. Ten przywilej czy sławę, czy hańbę stanowi, Nie moja rzecz objawiać, a choćbym objawił, Któż by wierzył?
Lata upływały. Zarządzono z inicjatywy księdza plebana zgodę między aptekarzem a doktorem, gdy skonstatowano dodatnie zjawisko „ochłonięcia" tego ostatniego. Antagoniści zaczęli odtąd wspólnie orać w wincie, choć doktor z obrzydzeniem zawsze patrzył na farmaceutę. Stopniowo i obrzydzenie nieco się zmniejszyło. Zaczął chodzić z wizytą do aptekarza i emablować jego żonę.…
Ty się śmiejesz zawsze. Ty zaś nie płacz, a losy będą ci łaskawsze. Odchodzi w lewe drzwi środkowe. O miłości, miłości! ty żalów przyczyno! Złorzeczyć ci nie mogę, bo mile łzy płyną. Lecz Klaro! kiedyż równą odpłacisz mi miarą? Kiedyż ze mną zapłaczesz? Klaro! Klaro! Klaro!
Nagle Hengo, wychyliwszy się, ujrzał we drzwiach u podsienia oświeconą księżycem masę czarną. Była to kupa ludzi związana rękami, nogami splątana, zębami się trzymająca, mordująca, dusząca, która jak wał jaki wytoczyła się w podsienie, a z niego po kilku stopniach runęła w podwórzec, na ziemię. Tu spadłszy, ta ciżba cała, splątana z sobą, dusić się zaczęła, tarzając się w piasku, gniotąc i mordując.…
Ten Gumowicz był synem akuszerki, kobiety bardzo biednej, ogromnie energicznej i krzykliwej. Mama Gumowiczowa zjawiała się czasami na dolnym korytarzu, rozmawiała z księdzem Wargulskim i panem Majewskim, wypytywała się o stopnie i sprawowanie swego Romcia, który już drugi rok siedział w klasie wstępnej, a nieraz wobec wszystkiego tłumu groziła mu pięścią.…
…Sam pogardzam sobą za ten nędzny „witz", a na lepszy mnie nie stać. zimno To po co w ogóle robić „witze"? Zły przykład naszych dowcipnisiów w literaturze: dowcip im dawno zjełczał, a „witze" robią, kanalie, wciąż.
— Koń ten stanowczo jest, a raczej był, barwy jaskra polnego — ciągnął nieznajomy, zwróciwszy się do swoich słuchaczy z okna i jakby nie widząc d'Artagnana albo wcale nie zważając na niego. — Kolor ten jest bardzo znany w botanice, lecz u koni, przynajmniej jak dotąd, był nader rzadki. — Łatwo to z konia się śmiać, na to nie trzeba takiej odwagi, jak śmiać się z jego pana!…
Ale ponieważ radość objawia się u Murzynów śmiechem, więc jął bić się dłońmi po biodrach i śmiać się jak szalony. — Spętaj tego konia — rzekł Staś — zdejmij z niego zapasy, napal ognia i zagotuj wody.
Pokazujemy 48 z 134 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.