motyw literacki
Okrucieństwo
143fragmenty
39lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 31 fragmentów
- Quo vadis 21 fragmentów
- Stara baśń 8 fragmentów
- Rok 1984 6 fragmentów
- Dawid Copperfield 5 fragmentów
- Krzyżacy 5 fragmentów
- Ogniem i mieczem 5 fragmentów
- Przestrogi dla Polski 5 fragmentów
- Beniowski 4 fragmenty
- Książę i żebrak 4 fragmenty
- Medaliony 4 fragmenty
- Przygody Tomka Sawyera 4 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
…W końcu wracał zawsze, kiwając wyraziście głową, do tego okropnego uczucia, kiedy serce w nim jakby zamarło, z chwilą gdy się znalazł na owym statku. Potem na jakiś czas stracił pewno zupełnie świadomość, w każdym zaś razie nie zdawał sobie sprawy z faktów. Musiał być z pewnością okropnie chory na morską chorobę i okropnie nieszczęśliwy.…
Oto obraziliście ludy téj ziemi, i z oszczepami stoją, czyhając na was; psy ich nawet czyhają, aby z was którego rozedrzeć. Spotkałże z was kto kiedy Ostiaka i obszedł się z nim łagodnie i po ludzku? Zaprawdę, koło psa nie przeszedł żaden, nie uderzywszy go nogą jak węża. O ludzie bez pamięci i serca!
…Hajdamaki nas w dzień napadli biały, Ojca nie było, my same w komorze Kobiety, kiedy rznęli, my krzyczały, Matkę i babkę i maleńkich — Boże! Nie mogę o tem ja oświecić Pana, Ja patrząc, byłam sparaliżowana. „Kozak mnie jeden, jak kawałek drzewa Wyprostowaną wziął, i dał popowi; Pop kupił, teraz przedać się spodziewa, Jeśli mnie piasek ten wrący uzdrowi.…
…Pozostawszy sam ze mną, pan Murdstone zamknął drzwi i, siadając naprzeciw mnie, wpatrzył się we mnie. Nie spuszczałem i ja też z niego oka. Czułem, jak mi serce głośno i szybko bije w piersiach. — Dawidzie — rzekł, zaciskając usta — jak ci się zdaje, co robię z krnąbrnym psem lub koniem? — Nie wiem — odrzekłem. — Smagam go. Uprzednią odpowiedź wyszeptałem cicho, teraz tchu mi zabrakło w piersiach.…
Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą, haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią, malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg, wyszywali wisielcami drzew płynące morze. Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami. Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg, przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.…
— Strzeżcie się więc Asyrii — ciągnął Chaldejczyk — bo dziś jej godzina. Okrutny to lud!... gardzi pracą, żyje wojną. Zwyciężonych wbija na pale lub obdziera ze skóry, niszczy zdobyte miasta, a ludność uprowadza w niewolę. Odpoczynkiem ich jest polować na srogie zwierzęta, a zabawą — strzelać z łuku do jeńców lub wyłupywać im oczy.…
W istocie, żal mi go; lecz widno nieba Dla ukarania nas zobopólnego Chłosty mię swojej zrobiły narzędziem. Pogrzeb mu sprawię i odpłacę godnie Śmierć mu zadaną. — Dobranoc tymczasem. Miłość to moją tak zatwardza duszę; Chcąc być łagodnym, okrutnym być muszę.
Danglars tylko nie dręczył się o nic i nie martwił. Danglars był nawet wesoły, bo zemścił się na wrogu, zapewnił sobie na statku stanowisko, które już by utracił. Danglars należał do tych ludzi wyrachowanych, co rodzą się z piórem za uchem i kałamarzem w miejsce serca: wszystko na świecie sprowadzało się dlań do mnożenia lub odejmowania; liczbę cenił więcej od człowieka, gdy ta liczba mogła powiększyć zysk, który……
Przypomniał sobie, jak raz cisnął kamieniem w psa. A Stefan powiedział: — Myślisz, że pies to nie człowiek? Stefan inaczej chciał powiedzieć: że pies czuje, jak człowiek, że psa i kota, i żabę też boli. A Kajtuś co? Rozgadał na podwórku i w szkole. Wyśmiewali, dokuczali Stefanowi: — Psi wujaszek! Psi wujcio! Stefan płakał. — Beksa! Jak bezmyślny i brutalny może być człowiek. Gdy się nie zastanowi.…
Otóż, aby odwrócić plagę trzęsienia ziemi i aby zarazem napędzić strachu don Issacharowi, spodobało się Eminencji zainicjować uroczyste autodafé, na które zaszczycił mnie zaproszeniem. Dano mi doskonałe miejsce; między mszą a egzekucją roznoszono damom chłodniki.…
— Panowie zbójcy! Nie wiem, jakim sposobem człowiek, którego stopa moja w tej chwili depcze, przedostał się do wnętrza naszej jaskini. Zapewne, ukryty w krzakach obok skały, podsłuchał słów zaklętego czterowiersza. Możemy przypuszczać, że komukolwiek ze swoich przyjaciół lub krewnych powierzył tajemnicę Sezamu wraz z zaklętym czterowierszem.…
Oj nie żyje! Gdy nas Rosyjanie Wzięli w dwunastym roku, spędzili jak trzodę I na Sybir zawiedli... Dwóchset naszych było. Wiarusy kęs nadpsute, oficerstwo młode; A jak wzajem sprzyjali, wspomnieć starcu miło; Jeden drugiemu nigdy nie powie jak «Bracie», Chleb łamią jak opłatki, w jednej chodzą szacie. Ten, o którym rzecz wiodę, zwał się Kazimierzem.…
— No właśnie. I trzeba się było zapytać, jak bić. — Naczelnik widział pręgi i nic nie mówił. — Bo naczelnik nie uczył się medycyny. Jego rzecz pilnować porządku, a za życie i zdrowie ja jestem odpowiedzialny przed królem i kolegami. Tak, mój kochany, uczyłem się medycyny u profesora Kapusty, u radcy sanitarnego Kapusty. Łysy był jak kolano, a wszystko z rozumu. Koledzy moi, Virchow i Dżenner — mają pomniki. A ja co?…
— Ach! — rzekł brat Rotgier. — Gdyby tu między nami był Markwart Salzbach albo Szomberg, który szczenięta Witoldowe wydusił, ci znaleźliby radę na Juranda. Cóż Witold! Namiestnik Jagiełłów! Wielki kniaź, a pomimo tego Szombergowi nic... Wydusił Witoldowi dzieci i nic mu!... Zaprawdę, brak między nami ludzi, którzy na wszystko potrafią znaleźć sposób...
…Na pytanie, za co zamknięto je w więzieniu, kobiety odpowiedziały, że są baptystkami. Król uśmiechnął się i zapytał: — Czyż to jest przestępstwo zasługujące na karę więzienia? Przykro mi bardzo, że niedługo stracę wasze towarzystwo; bo przecież z tak błahego powodu nie będą was długo więzili.…
Zwycięstwo, królu, wahało się jeszcze, Armie podobne dwom były pływakom, Co się chwytając śmiertelnym uściskiem, Daremnią całą sztuki swojej biegłość. Srogi Macdonwald (wart być buntownikiem, Tak wszystkie ludzkiej natury sprosności Do jego podłej zleciały się duszy) Przyzwał do siebie z zachodnich wysp kernów I gallowglasów, a zmienna fortuna Do buntownika uśmiechać się zdała, Jakby chcąc jego nałożnicą zostać.…
— To co pani naprzód opowiedzieć? — powtarza, przymykając oczy ze zmęczenia. — W Ravensbrück nas, owszem, męczyli. Znęcali się zastrzykami, wyrabiali na kobietach praktyki, otwierali rany... I to ich doktorzy robili, inteligencja. Ale tam byłyśmy niedługo, tylko trzy tygodnie. Stamtąd zabrali nad do innego lagru, do fabryki amunicji.
tańcując Zabij dla mnie księcia Jana. — Dla mnie hrabiego Henryka. — Prosimy cię ślicznie o głowę arystokraty. — Szczęść się twojemu sztyletowi! —
— Mości panowie towarzystwo! Tatarczuk zdrajca i Barabasz zdrajca, na pohybel im! Tłuszcza odpowiedziała wyciem straszliwym. W izbie wszczęło się zamieszanie. Wszyscy kurzeniowi powstali ze swych miejsc. Jedni wołali: „Lacha! Lacha!", inni starali się rozruch uciszyć, a wtem drzwi pod naciskiem tłumu roztworzyły się na oścież i do środka wpadła tłuszcza obradująca na dworze.…
Uciszono się z wolna i oczy gawiedzi Zwróciły się na wielki, świeży trup niedźwiedzi. Leżał krwią opryskany, kulami przeszyty, Piersiami w gęszczę trawy wplątany i wbity; Rozprzestrzenił szeroko przednie krzyżem łapy, Dyszał jeszcze, wylewał strumień krwi przez chrapy, Otwierał jeszcze oczy, lecz głowy nie ruszy; Pijawki Podkomorzego dzierżą go pod uszy, Z lewej strony Strapczyna, a z prawej zawisał Sprawnik i……
— Jegomość dziś szatki duchowne nosisz, a za młodu bijałeś rebelizantów, jakośmy słyszeli, wcale nie zgorzej... — Bijałem, bom był powinien, jako żołnierz, i nie to mój grzech, ale to, żem ich przy tym jako zarazy nienawidził. Miałem swoje prywatne racje, o których nie będę wspominał, bo to dawne czasy i rany owe zaschły. W tym się kajam, żem nad powinność czynił.…
Bitwa wre coraz gorętsza. Frankowie i poganie zadają cudowne ciosy. Jeden naciera, drugi się broni. Tyle kopij strzaskanych i krwawych. Tyle podartych chorągwi i tyle sztandarów. Tylu dobrych Francuzów stradało młode życie! Nie ujrzą już swoich maci ani swoich żon, ani ziomków, którzy czekają ich w wąwozie. Karol Wielki płacze nad tym i zawodzi, ale na co się zda jego skarga! Nie doczekają się od niego pomocy.…
Ów pan zostawił mnie zanurzonego w niepokoju. Był to zwyczaj wprowadzony przez panującego monarchę i jego ministra (bardzo różny, jak mi powiadano, od zwyczajów dawnych), że kiedy dwóch osądzi kogoś na okrutne stracenie dla dogodzenia urazie monarchy albo złości faworyta, cesarz powinien mieć mowę do całej rady, sławiąc wielką litość swoją i łagodność jako przymioty znane i uznawane przez cały świat.…
Nas nauczono. Nie ma litości. Po nocach śni się brat, który zginął, któremu oczy żywcem wykłuto, któremu kości kijem złamano; i drąży ciężko bolesne dłuto, nadyma oczy jak bąble — krew.
Świtało, gdy Rafał zbudzony został z twardego snu przez straszne uczucie. Targnął się z ziemi... W mgnieniu oka poczuł, że jest związany. Chciał prawą ręką dosięgnąć sztyletu, który miał w zanadrzu, ale ręka nie ruszyła się z miejsca. Uczuł, że sztyletu już nie ma. Leżał twarzą ku ziemi, z rękoma w łokciach i dłoniach, z nogami w kolanach i stopach spętanymi powrozem, przywiązany do świerkowego pnia.…
W ustawicznych podjazdach, walkach i napadach zdziczał, przyzwyczaił się do krwi przelewu tak, że nie lada co mogło poruszyć w nim, dobre zresztą z natury, serce. Zakochał się w ludziach gotowych na wszystko i niepohamowanych. Imię jego zasłynęło wkrótce złowrogo. Mniejsze oddziały nieprzyjacielskie nie śmiały się wychylać z miast i obozów w stronach, w których straszliwy partyzant grasował.…
…Jedna z dziewcząt klęczy całkiem z boku, a w wyprostowanych nad głową rękach trzyma belkę, wielką i ciężką. Co chwila esesman, pilnujący komanda, popuszcza smyczę psa. Pies rwie się do jej twarzy, ujadając wściekle. — Złodziejka? — domyślam się leniwie. — Nie. Złapali ją w kukurydzy z Petrem. Petro uciekł — odrzekł Andrzej. — Wytrzyma pięć minut? — Wytrzyma. To twarda dziewka. Nie wytrzymała.…
Toteż Baryka czuł się szczególnie samotnym, samotnym aż do śmierci. Śmierć stała się dlań obojętną i niemal pożądaną. Ohydny wiatr Nord lecący z gór Kaukazu, pociski armatnie bijące z południa, dym płonących źródeł naftowych, zaduch trupi wszędzie, głód, pragnienie, wszy, brud i nędza legowiska, którym by niegdyś psa podwórzowego nie poczęstował, nie były tak dokuczliwe, jak owa pustka we wnętrzu i niemożność……
…Noc ciemna obrana do wyrznięcia sporniejszych mieszkańców głównego miasta i do zatracenia najcnotliwszych obywateli w narodowym zgromadzeniu. Ciągnęły przysposobione działa, bomby, kule, roszty, spisy, miecze, noże na własny naród. Już w pewnym zamku, w starej despotyzmu katuszy, zdradą wpuszczonych kilkaset niewinnych ludzi kartacze w miazgę zsiekły. Zatrzymał się Głos. Spojrzałem po całym zgromadzeniu.…
Na wszystkich ulicach i zaułkach było pełno błota; właściwie nic tam nie widziałem prócz błota, i to czarnego jak smoła. Wszędzie było pełno świń nurzających się w błocie i wesoło pochrząkujących. Idziesz sobie ulicą i spotykasz zabłoconą po same uszy maciorę z całą gromadą prosiąt; chcesz ją minąć i myślisz, że ci się to uda. Nieprawda!…
Potem znowu zaczęła się męka, gdyż pastor powrócił do nudnych tematów. Nagle Tomek przypomniał sobie o skarbie, który miał w kieszeni i wyjął go. Był to duży czarny chrząszcz z potężnymi szczypcami, ochrzczony przez niego „szczypawką". Za mieszkanie służyło mu pudełko od zapałek. Zaraz na początku chrząszcz ugryzł Tomka w palec.…
…Chciałbym całować jej usta aż do bólu! Chciałbym słyszeć jej krzyk w moich ramionach. Chciałbym zabić Aula i Pomponię, a ją porwać i zanieść na ręku do mego domu. Nie będę dziś spał. Rozkażę ćwiczyć którego z niewolników i będę słuchał jego jęków... — Uspokój się — rzekł Petroniusz. — Masz zachcianki cieśli z Subury. — Wszystko mi jedno. Muszę ją mieć.
Dorodny, dziewięcioletni łobuz wyskoczył zza stołu, grożąc Winstonowi zabawkowym pistoletem automatycznym, podczas gdy jego młodsza o jakieś dwa lata siostra wykonywała identyczny gest, trzymając w rękach kawałek drewna. Oboje mieli na sobie granatowe spodenki, szare koszulki i czerwone chusty — umundurowanie Szpiegów.…
— Miłościwy pan aż jutro dopiero do siebie was przypuści — rzekł mu Smerda po cichu. — Macie czas spocząć i język nagotować. Przykazał mi, abym was głodem nie morzył, a u nas też nikt z niego nie umarł, chyba w lochu pod wieżą... — dodał z uśmiechem. — Dziś — szepnął na ucho Niemcowi — dziś jego miłość ma chmurne czoło i oczy krwawe... Lepiej, że was na jutro odłożył... — Zbliżył się jeszcze bardziej do ucha Hendze.…
— Ty, Gumowicz, akurat tyle umiesz z arytmetyki, co pachciarska kobyła... — rzucił mu na pożegnanie. Te dwa ostatnie wyrazy pan Majewski wygłosił w brzmieniu polskim. Sprawiło to szalony efekt. Malcy wszczęli okropny krzyk radości. — Pachciarska kobyła. Oho-ho... — Gumowicz — pachciarska kobyła!... Gumowicz usiadł na miejscu i po swojemu zwiesił głowę.…
Te kwiaty, które tu dziś wam przyniosłam, to są żonkile. Widzicie — o! — mają słupki i pręciki i w ten sposób się zapładniają, że owad, gdy wchodzi... Taż ja się tego, Panie Święty, jeszcze w normalnej szkółce uczył! Ale takie mnie ciągotki biorą, gdy księżna pani... Hej! Hej! Hej! Oderwać się od tego nie mogę. Taka płciowa ponura nuda i płciowa beznadziejność wprost straszna, jak w dożywotnim więzieniu.…
Tak się dziś poprawili Turcy na łeb z pieca Po wczorajszej przegranej, czym Chodkiewicz wznieca Pierwsze swe w sercu zdanie; znowu rady sprasza Do siebie; tu wywody, tu racyje znasza, Żeby Turkom dać pole i Marsem otwartém Z nimi się bić. Kiedy ci przed dziecinnym żartem Tak wszetecznie pierzchnęli, cóż wżdy o nich trzymać? Smoła, bydło, ladaco; rzezać, kłuć, brać, imać!…
Na widok białych dzieci rozlegały się i tu także nieprzyjazne okrzyki, ale motłoch nie groził im przynajmniej śmiercią. Może nie śmiał tego uczynić tuż pod bokiem Mahdiego, a może bardziej przywykł do widoku jeńców, których wszystkich przeniesiono zaraz po zdobyciu Chartumu do Omdurmanu. Staś i Nel widzieli jednak piekło na ziemi.…
Kessler zaprowadził wszystkich do wielkich żelaznych klatek, w których żyła gromada małp. Długim kijem, przez kraty, zaczął je drażnić; małpy na sam jego widok zaczęły się cofać w głąb, a przestraszone kijem rzucały się na sufit, czepiały się bocznych krat i przeraźliwymi głosami wściekłości i rozpaczy pobudziły Kesslera do wesołego śmiechu i zaciętszego ich podrażniania.…
Przewracał się na posłaniu, jęczał i od czasu do czasu mruczał jakieś skargi. A ona siedziała oddzielona stołem od łóżka, śledząc każdy jego ruch i każde słowo; przerażenie, bezsensowne przerażenie przed tym człowiekiem, którego nie mogła zrozumieć, zaczynało ją ogarniać. Nie było już w niej teraz nic więcej prócz macierzyńskiego instynktu i tej niepoczytalnej trwogi.…
„Przychodzą matki w śmiertelnej koszuli I przed ołtarzem moim klęczą krwawe; Ta krzyczy: wczoraj syn mój legł od kuli, O! wskrześ go, wskrześ go! — druga woła: ave! Płód mój nożami z żywota wypruli, Poskarż się za mnie! — trzecia mi na ławę Rzuciła parę niedoszłego płodu Prosząc: nakarm je, bo umarły z głodu...…
Pan Murdstone powolnym i uroczystym krokiem wprowadził mnie do mego pokoju, pieszcząc wzrokiem przybory do wymiaru sprawiedliwości. Gdy zamknął za nami drzwi, złapał mnie za głowę. — Panie Murdstone! Panie! — wołałem. — Nie bij mnie, proszę! Nie bij! Staram się uczyć, wierz mi! Tylko wobec pana i pańskiej siostry zapominam tego, czegom się wyuczył. — Czy tak? — wycedził przez zęby. — Zobaczymy.…
Podchodziła Morgana po kolei do wszystkich miechów i z każdego miecha wydobywał się szept głuchy. — Czy już czas? Morgana zaś wciąż odpowiadała: — Nie jeszcze. Tylko ostatni, trzydziesty ósmy miech milczał i nie ozwał się żadnym szeptem. Morgana zajrzała do milczącego miecha i zobaczyła, że pełen jest oliwy. Pobiegła z powrotem do kuchni i zamiast małego naczynia wzięła duże wiadro.…
Nudno! Szkoda, żem puścił tego szambelana, Co jak mops na dwu łapach przede mną tańcował. Skacz! skacz! skacz! Rad bym dostać Machmuda sułtana, Aby skakał przede mną... Będę go częstował Dymami siarki, prochu, aż w dymie uduszę... patrzy na ściany Cóż to, na ścianach gmachu pył spostrzegam brudny? Tam w końcu pająk sidła zastawuje musze. Pył... pył...…
— Widzisz, iże ma tylko jedną źrenicę, wykap mu ją. W głosie jego była jakaś niemoc i zgrzybiałość, ale właśnie dlatego straszny rozkaz wydawał się jeszcze straszniejszy. Toteż pochodnia zadrżała nieco w ręku kata, jednakże pochylił ją i wkrótce na oko Juranda poczęły spadać wielkie, płonące krople smoły, a wreszcie pokryły je zupełnie od brwi aż do wystającej kości policzka.
…Od pierwszej chwili uznał za swój obowiązek przygotowywać się do swego urzędu królewskiego przez rozmowy z więźniami przy każdej sposobności. Dzieje ich cierpień szarpały mu serce. Wśród przybyłych znajdowała się stara, ogłupiała kobieta, która ukradła tkaczowi kilka łokci sukna i miała być za to powieszona.…
— Przed obozem byłyśmy dwa miesiące na Pawiaku. Co tam wyprawiali, jakie robili zbrodnie na ludziach! Zastrzyki, ściąganie krwi dla żołnierzy... I dopiero wieszali albo brali na rozstrzał. Nigdy nie wzięli zdrowego człowieka na rozstrzał, tylko z nim przedtem wszystko zrobili.
Ale zdawało się, że nikt nie chce pierwszy podnieść ręki na starca. Na nieszczęście jednak pułkownik pośliznął się we krwi i upadł. Leżący nie wzbudzał już tego szacunku czy też przestrachu i wnet kilkanaście ostrz pogrążyło się w jego ciało. Starzec zdołał tylko wykrzyknąć: „Jezus Maria!". Zaczęto siekać leżącego i rozsiekano w kawałki.
Pokazujemy 48 z 143 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.