motyw literacki
Pozycja społeczna
431fragmentów
64lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Lalka 54 fragmenty
- Potop 21 fragmentów
- Nad Niemnem 20 fragmentów
- Szewcy 20 fragmentów
- Przestrogi dla Polski 16 fragmentów
- Ziemia obiecana 16 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 15 fragmentów
- Ludzie bezdomni 13 fragmentów
- Przedwiośnie 13 fragmentów
- Chłopi, Część druga - Zima 12 fragmentów
- Ogniem i mieczem 12 fragmentów
- Pan Wołodyjowski 12 fragmentów
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Atłas w sklepie z kitaju żartował do woli; Kupił atłas pan sędzic, kitaj pan podstoli. A że trzeba pieniędzy dać było kupcowi, Kłaniał się bardzo nisko atłas kitajowi. Gdy przyszło dług zapłacić, a dłużnik się wzbraniał, Co rok się potem kitaj atłasowi kłaniał.
Głupcze! Niedoścignionych gwiazd szalony kupcze! Ty, co na dworach szukałeś kochanki: Precz! precz ode mnie, kwiecie beznasienny,
Bo jak jeszcze Dżeka nie było na świecie i ojciec jeszcze nie był mamusi mężem, bardzo dawno — więc ojciec chciał się z mamą ożenić, ale dziadek nie dawał. Bo mama była córką kupca i była bogata, a ojciec był zupełnie biednym robotnikiem, jeszcze nawet biedniejszym niż teraz. Długo dziadek nie pozwalał tatusiowi ożenić się z mamą, więc ojciec martwił się długo. Ale mama też chciała wyjść za mąż za ojca.…
Nie jestem jednak zmienny, więc gdy raz zdecydowałem się wejść pomiędzy ludzi jako istota im równa, nie chciałem zrzekać się tego zamiaru. Widziałem i wiedziałem teraz wszystko, co się dzieje na świecie, więc mogłem z wiedzy tej korzystać. Gdybym zaczął wydawać pismo, byłbym się stał bogaczem w mgnieniu oka, bo wszyscy rozchwytaliby je na wyścigi, ażeby poznać tajemnice bliźnich.…
Przydał mu także Tatara spod Waki, Syna jednego Mołły, na tłumacza; Są to od dawna zagnieżdżone ptaki W Litwie, lud prosty; lecz jeszcze oracza Pozłota wschodnia trzyma się — i znaki, Które na twarzach rycerstwo wytłacza, Widome dotąd, z wieśniaczego lica Błysną, jak krzywych mieczów błyskawica.…
Jakoż i sąd wszedł; najpierw gruby, wysoki dziedzic z Raciborowic, a za nim dwóch ławników i sekretarz
…dziedzic pogadawszy z tym i owym o różnościach, wziął od kowala kieliszek, przepił do wszystkich i powiedział do Hanki: — Jeśli komu żal Macieja, to mnie z pewnością najwięcej, bo żeby teraz żył, to bym się ze wsią ugodził dobrowolnie. Może i dałbym, czegoście pierwej chcieli! — ozwał się głośniej, tocząc dokoła oczami. — Ale mam to z kim pomówić? Przez komisarza nie chcę, a ze wsi nikt pierwszy się nie zgłasza!…
— Przeciek pan Jacek dał mu dziesięć chojarów. — Dał mu? Powiadali mi coś o tym, ale nie uwierzyłem. — Bo to i nie do wiary! Zrazu nikto nie powierzył. Obiecał, ale przeciech niejeden obiecuje. „Obiecanka cacanka, a głupiemu radość", powiedają. A pan Jacek dał Stachowi list i kazał mu z nim iść do dziedzica. Nawet Weronka się przeciwiła, by szedł, bo powiada: „Co będzie buty darł na darmo?…
Jak gospodynią była, to i przyjacielstwo z nią trzymali wszyscy, cięgiem ktoś do chałupy zaglądał, czegoś potrzebował i w oczy dobrość świadczył... a teraz stoi oto w pośrodku drogi i biedzi się, gdzie iść, do kogo?... Nie, napraszała się nie będzie nikomu, rada by ino z kobietami pogwarzyć po dawnemu.…
…Ludzie wyższych sfer trzymają się zawsze w pewnym chłodnym oddaleniu od prostego ludu, jakby się obawiali, że stracić coś mogą na zbliżeniu, ale zdarzają się wartogłowy i kpiarze, okazujący prostaczkom pozorną łaskawość po to jeno, by swawolą swą dotknąć tym boleśniej jeszcze.…
Gdyby cicha, łagodna postać nauczyciela porównana być mogła do buhaja lub niedźwiedzia, porównałbym nas, chłopców, do zgrai psów osaczających to zwierzę, taka naraz zapanowała w szkolnej izbie wrzawa. Przypominam go sobie siedzącego za pulpitem wśród piekielnej iście wrzawy, z bolącą głową, opartą na ręku, daremnie usiłującego wywiązać się z zadania.…
Gdy znów do murów klajstrem świeżym Przylepiać zaczną obwieszczenia, Gdy »do ludności«, »do żołnierzy« Na alarm czarny druk uderzy I byle drab, i byle szczeniak W odwieczne kłamstwo ich uwierzy, Że trzeba iść i z armat walić, Mordować, grabić, truć i palić; Gdy zaczną na tysiączną modłę Ojczyznę szarpać deklinacją I łudzić kolorowym godłem, I judzić »historyczną racją« O piędzi, chwale i rubieży, O ojcach, dziadach……
Pani Ewelina dumała o swej niedoli. Nie przesadzała bynajmniej myśląc, że jest bardzo nieszczęśliwą. Istotnie, wdowa od lat wielu, bezdzietna, z sercem gorącym a samotnym, nie była nawet tak bogatą, aby móc zawsze przebywać tam, gdzie życie przedstawiało dla niej najwięcej jeszcze uroków, a najmniej smutków i znudzenia.…
…A propos balsam, Bajkow! — tobie by się zdało Trochę balsamu, bo masz takie trupie ciało, A żenisz się. Czy wiecie, on ma narzeczoną; Drzwi z lewej strony odmykają się — Lokaj wchodzi — Senator pokazując drzwi Tę panienkę, tam patrzaj, białą i czerwoną.…
Generał, ramolcio nieźle zakonserwowany, trzymał się z właściwą powagą. Pisarza i wójta przy tej improwizowanej wieczerzy prawie nie dostrzegał, znosił jednak bez protestu ich obecność i nic nie miał przeciwko temu, żeby spożywali z apetytem kurczęta, płaty pieczeni na zimno takiej i owakiej, żeby przymknąwszy oczy „spuszczali" kielichy „bretnalówki", „zagryzali" rzeczone kielicha szklanicami piwa, a „rozgrzewali……
…Po chwili jego dostojność, oswobodzony, przeszedł na drugą stronę rowu, a żołnierze prawie w powietrzu odnieśli chłopa na koniec maszerującego oddziału. Dali mu kilkadziesiąt kułaków, a zawsze zbrojni w trzciny podoficerowie odliczyli mu kilkadziesiąt kijów i nareszcie — rzucili u wejścia do wąwozu.…
Nie bądź mi hardym, chociaś wielkim panem, Jam nie starostą ani kastellanem, Ale gdy namniej podweselę sobie, Siła mam w głowie panów równych tobie.
Nie myśl inaczej. Natura ludzka, kiedy się rozwija, Nie tylko rośnie co do form zewnętrznych; Jak w budującej się świątyni — służba Duszy i ducha zwiększa się w niej także. Być może, iż on ciebie teraz kocha, Że czystość jego chęci jest bez plamy; Ale zważywszy jego stopień, pomnij, Że jego wola nie jest jego własną.…
— Moja droga — rzekła markiza — zajmuj się swoimi ptaszkami, spanielami i szmatkami, a nie mieszaj się do spraw urzędowych swojego przyszłego męża. Dziś broń odpoczywa, a decyduje toga, jest takie przysłowie łacińskie, w którym zawiera się głęboka myśl. — Cedant arma togae — rzekł skłoniwszy się Villefort. — Nie śmiałam odezwać się po łacinie — odpowiedziała markiza.
Gniew Achilla, bogini, głoś, obfity w szkody, Który ściągnął klęsk tyle na greckie narody, Mnóstwo dusz mężnych wcześnie wtrącił do Erebu, A na pastwę dał sępom i psom bez pogrzebu Walające się trupy rycerskie wśród pola: Tak Zeusa wielkiego spełniała się wola Odtąd, gdy się zjątrzyli sporem niebezpiecznym Agamemnon, król mężów, z Achillem walecznym. Od kogóż tej niezgody pożar zapalony?…
W WestfaliiWestfalia — Wolter, prawdopodobnie dla jakichś osobistych wspomnień, darzył Westfalię szczególną antypatią., w zamku barona de Thunder-ten-tronckh, żył młody chłopiec, którego natura obdarzyła charakterem najłagodniejszym w świecie. Fizjonomia odzwierciadlała jego duszę. Posiadał dość zdrowy sąd o rzeczach, przy dowcipie niezmiernie prostym; mniemam, iż z tej przyczyny dano mu imię Kandyda.…
Wójtowa słynęła z piękności i z pańskiej niemal ogłady. Pielęgnowała się starannie i nie szczędziła dokoła swej osoby zachodów rozmaitych. Nosiła się po miejsku i miała właśnie na świadomych swej urody nóżkach pantofle z kokardami, które wójt dwa lata temu z miasta jej przywiózł w podarunku imieninowym.…
Aladyn zmokły po kolana, ze źdźbłami trzciny we włosach, biegł wesoło, dumny z tego, że ze wszystkich przechodniów, zgiełkliwie tłoczących się po ulicy, jemu tylko jednemu udało się na oczy własne ujrzeć księżniczkę. Maruda od dawna się już zbudziła i nie widząc w chałupie Aladyna, domyśliła się, że pobiegł nad rzekę.…
Chłopiec jadł z wielkim apetytem, a pod wpływem pożywnego śniadania przybyło mu sił i humoru. Co było osobliwego w tym wszystkim, to to, że obie strony sądziły, iż przymykają oczy na różnice stanu, ale żadna ze stron nie zdawała sobie sprawy, że jej jakąś łaskę wyświadczano.…
W tych czasach autor tej gawędy Dla różnych swoich wad i przywar, Których mu Stwórca nie poskąpił, Salonów jeszcze nie dostąpił, A w kuchni już nie wysiadywał. Bo dawniej, w swem chłopięctwie lubem, Gdy spleen dziecinny go ogarniał, Kuchnia mu była pierwszym klubem, Jak potem knajpa i kawiarnia. Następnym był już Pen-Club... Sorry, Wolę ten łódzki do tej pory.…
— Otóż Wokulski był wtedy u Hopfera subiektem i miał już ze dwadzieścia parę lat. — W handlu win i delikatesów? — Tak. I jak dziś Józio, tak on wówczas podawał mi piwo, zrazy nelsońskie... — I z tej branży przerzucił się do galanterii? — wtrącił ajent. — Zaczekaj pan — przerwał radca. — Przerzucił się, ale nie do galanterii, tylko do Szkoły Przygotowawczej, a potem do Szkoły Głównej, rozumie pan?...…
…Jedno młode dziecię było, To jim więc wzjawiło, A rzekąc: «Aza wy nie wiecie o tym, Kto to umarł? Jać wam powiem. U Eufamijanać leży, O jimże ta fała bieży; Pod wschodem ji najdziecie, Acz go jedno szukać chcecie». Więc tu papież z kardynały, Cesarz z swymi kapłany Szli są k niemu z chorągwiami, A zwony wżdy zwoniły samy
Rozumiejąc te trzy powody, to jest: 1. poszanowanie pracy, 2. brak zbyt wybitnych różnic w wykształceniu, 3. brak zbyt wybitnych różnic różnic w obyczajach — można dopiero zrozumieć demokrację amerykańską i w ogóle amerykańskie życie.…
Mnie trzymała na miejscu siła nietajemnicza: ciekawość jest najsilniejszym uczuciem i to ona nie dawała mi odejść; chciałem zobaczyć, jakie wrażenie wywoła to wszystko na młodym chłopcu, który stał z rękami w kieszeniach, odwrócony plecami i patrzył poprzez gazony esplanady na żółty portyk hotelu Malabar, z miną człowieka wybierającego się na spacer, gdy tylko przyjaciel jego będzie gotów.…
Judym kłaniał się jeszcze z wrodzonym plątaniem się nóg, gdy pani Niewadzka rzekła z akcentem żywego interesu w tonie mowy: — Znałam, tak, nie mylę się, kogoś tego nazwiska, pana Judyma czy pannę Judymównę, na Wołyniu bodaj... zdaje się, że to tak, na Wołyniu... A pan z jakich okolic? Doktor Tomasz rad by był udać, że nie słyszy tego pytania.…
Ależ, proszę pani, wypadek może się zdarzyć wszędzie. W porządnej kamienicy wypadki się nie trafiają. Czy pani widziała kiedy przed hrabską kamienicą Pogotowie? Nie! A potem ta publika w gazetach!
Kobietę z kwiatami trudno byłoby nazwać od razu panną z wyższego towarzystwa albo też dziewczyną z niższych warstw wiejskiej ludności. Wyglądała trochę na jedno i na drugie. Wysoka, choć znacznie od towarzyszki swojej niższa, ubrana była w czarną wełnianą suknię, bardzo skromną, która jednak wybornie uwydatniając jej kształtną i silną, w ramionach szeroką, a w pasie cienką kibić zdradzała znajomość żurnalu mód i……
A w sieni król, że wielbił prostotę kobiecą, Ściskając pokojówkę w miłosnym rabunku, Zdrętwiał na samym wstępie tego pocałunku, Co twarz w dziób niedorzeczny wydłużył mu nieco...
Któż jest ten dziwny żołnierz — oparty na szabli obosiecznej, z główką trupią na czapce, z drugą na felcechu, z trzecią na piersiach? — Czy to nie sławny Bianchetti, taki dziś kondotier ludów, jako dawniej bywali kondotiery książąt i rządów? — On sam, JW. Panie — dopiero od tygodnia do nas przybyły. — Nad czym tak zamyślił się Generał? — Widzicie, Obywatele, ową lukę między jaworami?…
„A choćbym tak chłopa tego spytał, czy już wiosna przyszła?" Ale się nadął wielką pychą ze swojej mądrości i rzecze sam do siebie: „Nie przystoi to uczonemu mężowi od chłopa rozumu pożyczać".
— Ale ja was znam, zdrajcy! — huknął. — Chcecie krewniaczkę chłopu oddać, byle was tylko w zagarniętej nieprawnie włości zostawił...
— Przyznaję, że wiele jest rzeczy, z których mogłem osiągnąć korzyści, a z których jednak nie korzystałem — odparł siostrzeniec. — Między innymi, święta Bożego Narodzenia! Mimo to zawsze myślę o nich nie tylko jako o świętej i czcigodnej pamiątce dla całego chrześcijańskiego świata, ale także jako o chwilach bardzo upragnionych. Są to bowiem chwile dobre, pokrzepiające, miłościwe, radosne.…
Rok 1781 był pamiętny dla Nowogródka, w tym roku bowiem był sejmik bardzo forsowny: kilka tysięcy szlachty zjechało się na wybory pisarza ziemskiego. Po śmierci pana Tadeusza Danejki książę wojewoda wileński prowadził pana Rejtena, brata owego wielkiego Tadeusza powszechnie w województwie lubionego; a że zwykle u nas wybory były jednomyślne, nikomu przez myśl nie przeszło, ażeby ktokolwiek mógł z nim o ten urząd……
…Przynajmniej tom skorzystał, że mi w moim domu Nikt nigdy nie zarzuci, bym uchybił komu W uczciwości, w grzeczności; a powiem to śmiało, Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą. Niełatwą, bo nie na tym kończy się, jak nogą Zręcznie wierzgnąć, z uśmiechem witać lada kogo; Bo taka grzeczność modna, zda mi się kupiecka, Ale nie staropolska, ani też szlachecka.…
Mellechowicza przy czytaniu listu nie było, gdyż oddawszy go wyszedł zaraz niby na ludzi spojrzeć, a w gruncie rzeczy z obawy, by mu do czeladnej odejść nie kazano.
Cesarz każe się gotować do pogrzebu Rolanda i Oliwiera, i arcybiskupa Turpina. W swoich oczach każe otworzyć ciała wszystkich trzech. Każe złożyć ich serca w jedwabne całuny: chowają je w trumnie z białego marmuru. Potem wzięto ciało trzech baronów i złożono je pięknie umyte pachnidłami i winem w jelenich skórach.…
— A jabłka tu są w zimie? — spytał Jędrek. — Jabłek nie ma, ino pomarańcze. — Pewnie ze sto razy lepsze od jabłek?... — spytał Jędrek, a oczy mu się zaiskrzyły. Chłop pogardliwie machnął ręką. — Iii... Skosztowałem ci ja jedno takie. Małe jak kartofel, zielone, a paskudne — że by pies wypluł... — I oni takie jedzą? — Co nie mają jeść. — A to oni są głupie — rzekł Jędrek.…
Ledwiem się nie udusił paskudztwem, którym mi małpa zapchała gębę, ale moja kochana guwernantka wydłubała je z mych ust małą igłą, wtedy napadły mnie womity, co mi sprawiło wielką ulgę. Byłem tak słaby i połamany od ściskania tej bestii, że przez piętnaście dni musiałem leżeć w łóżku. Król i cały dwór przysyłali co dzień pytać się o moje zdrowie, a królowa przychodziła sama kilka razy nawiedzać mnie w tej chorobie.…
We wrześniu puszczony został na wolność. Jako szlachcic nie otrzymał nawet zwykłej porcji kijów, którą prawo austriackie żegnało swoich pupilów więziennych.
…Harde jakieś szaraki!... Chciałem im dać nagrodę za fatygę, to jeszcze się na mnie żachnęli i nuż przymawiać, że to może orszańska szlachta munsztułuki bierze, ale laudańska nie! Bardzo mi szpetnie przymawiali! Co ja słysząc, myślę sobie tak: nie chcecie pieniędzy, każę wam dać po sto bizunów. Na to panna Aleksandra chwyciła się za głowę. — Jezus Maria! I waćpan to uczynił? Kmicic spojrzał zdziwiony.…
— A może już nie będzie transportów do komina? — rzuciłem złośliwie. — Widzisz, jak zelżało na lagrze, nieograniczona ilość paczek, bić nie wolno. Pisaliście przecież listy do domu... Rozmaicie mówią o rozporządzeniach, sam przecież gadasz. Zresztą, do cholery, ludzi zabraknie.…
Siedząc już na dobrej posadzie, zdrowy, w sile wieku, przystojny „młody człowiek" postanowił ożenić się, oczywiście w kraju. Wziął tedy urlop jednomiesięczny i w czasie, którym dowolnie rozporządzał, po odtrąceniu okresu podróży, wszystko załatwił: wyszukał sobie dozgonną towarzyszkę życia, wykonał prawidłowe „konkury", zjednał sobie przychylność rodziców, „doznał wzajemności" — (choć panna za czymś tam, czy za kimś……
Przeciwnie w Polsce panujący, to jest możnowładcy i szlachta od wieków nie zatrudniali się narodem, tylko sobą samymi. Nie starali się tak urządzić Narodu Polskiego, aby się powiększała jego praca, ludność i bogactwa. Gdyż nie na urządzeniu narodu, ale tylko na urządzeniach wspólnych między sobą zasadzali swoją potęgę i szlachetność.…
Pokazujemy 48 z 431 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.