motyw literacki
Miłość silniejsza niż śmierć
29fragmentów
20lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Balladyna 3 fragmenty
- Napój cienisty 3 fragmenty
- Romeo i Julia 3 fragmenty
- Antygona 2 fragmenty
- Lalka 2 fragmenty
- Łąka 2 fragmenty
- Ballady i romanse 1 fragment
- Boska Komedia 1 fragment
- Cierpienia młodego Wertera 1 fragment
- Dziady, część II 1 fragment
- Hymny 1 fragment
- Nad Niemnem 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Ja ci nie każę niczego, ni, choćbyś Pomóc mi chciała, wdzięczne by mi było, Lecz stój przy twojej myśli, a ja tego Pogrzebię sama, potem zginę z chlubą. Niechaj się zbratam z mym kochanym w śmierci Po świętej zbrodni; a dłużej mi zmarłym Miłą być trzeba, niż ziemi mieszkańcom, Bo tam zostanę na wieki; tymczasem Ty tu znieważaj święte prawa bogów.
Słuchaj dzieweczko! — Ona nie słucha. — To dzień biały! to miasteczko! Przy tobie nie ma żywego ducha, Co tam wkoło siebie chwytasz? Kogo wołasz, z kim się witasz? — Ona nie słucha. — To jak martwa opoka Nie zwróci w stronę oka, To strzela wkoło oczyma, To się łzami zaleje, Coś niby chwyta, coś niby trzyma, Rozpłacze się i zaśmieje. — „Tyżeś to w nocy? to ty Jasieńku! Ach! i po śmierci kocha!…
Niech słońce zagaśnie, Jeśli mi ciebie kto wydrze, kochanku. Ty jesteś moim! moim! moim wiecznie! Choćbyś miał księżyc za ślubny pierścionek, Choćbyś miał księżyc, to ja go rozłamię, Zagaszę księżyc, który cię prowadzi Do pocałunków, do kochanki domu. Ach bądź mi wiernym! błagam cię! zaklinam! Na twoje własne szczęście. Ach! zaklinam! Bo zginiesz, luby... nie... razem zginiemy, Ale ty zginiesz także, gdy ja zginę...…
Dzień gasnął, wszystko, co żyje na ziemi, Ukołysane trudy i niewczasy W czarniawe nocy topiło wezgłowie; Jam się uzbrajał jeden iść w zapasy Z drogą, z rzeczami litości godnymi, Co pamięć moja bez błędu opowie. O genijuszu, bądź po mojej chęci! Ty, co pisałeś, com widział, pamięci! Tu się pokaże twoje uszlachcenie. «Poeto!» rzekłem, «wprzód osądź, czy mogę O własnej sile iść w tak wielką drogę?…
Wszystko to przemija, ale wieczność cała nie ugasi żaru życia, którego nabrałem wczoraj z ust twoich i którym jestem przepojony! Kochasz mnie! Ramię moje cię objęło, usta me spoczęły na twych wargach, szepcących słowa upojne. Jesteś moja!... Tak, moja jesteś, Loto, na wieki! I cóż stąd, że Albert jest mężem twoim? Mężem? A więc w oczach... tego...…
To jest nad rozum człowieczy! Pasterko! znasz tę osobę? W tym są jakieś straszne rzeczy. Po kim ty nosisz żałobę? Wszak mąż i rodzina zdrowa? Cóż to! nie mówisz i słowa? Spojrzyj, odezwij się przecie! Czyś ty martwa, moje dziecię? Czegóż uśmiechasz się? czego? Co w nim widzisz wesołego?
O przyjdź! O boski przyjdź proroku! Salome ciebie woła z płomieniami w oku! Na tę słoneczną miłości polanę, pomiędzy żądz rozkwitłe czarodziejskie zioła Salome cię woła! O przyjdź!... Salome, kłęby włosów rozwiawszy miedziane, niby wieków pożaru krwawiące się łuny, w złocistej harfy uderzyła struny i śpiewa... O przyjdź!... O przyjdź, proroku blady!…
Kosą grozi twa miłość, co pożera kwiaty, Sierpem zgarniasz do duszy mych maków szkarłaty, Lecz miłości się nie boję, Jeno w zgrozie ci dostoję, Bo i Bogu jest słodki powiew mojej szaty!
Wszystko to robił, ponieważ kochał ją miłością idealną, więcej niż własne życie. I czuł się zupełnie szczęśliwym, jeżeli uśmiechnęła się do niego, życzliwiej spojrzała albo po jakiejś wyjątkowej zasłudze serdecznie uścisnęła go za rękę.…
Justyna wpatrywała się w stary grobowiec i w pamięci jej uparcie powtarzać się zaczęła strofa pieśni, którą niedawno uniesiona wspomnieniem wydeklamowała przed nią Marta: A gdy kto przyjdzie albo przyjedzie Pomyśli sobie: Złączona para, złączona para Leży w tym grobie! Jan i Cecylia! Czy kochali się oni? Czy świat ich rozłączał, a połączyła mogiła? Jak żyli?…
Powiedz — schylona ponad mogiłą — Śpiącemu w mogił obłędzie, — Gdzie się podziewa to, co mną było, A nigdy mną już nie będzie?» — Nic nie odrzekła w trwodze dziecięcej, Lecz martwa padła na wrzosy. Pewno kochała o wiele więcej, Niż myślał — kusząc niebiosy. Padła w ustroniu ojesieniałem, Gdzie kwiatom — straszno różowieć, By kochankowi całym swym ciałem Dać tę jedyną odpowiedź!
Ja sam przed lat trzydziestu wielki afekt miałem Ku pannie Marcie, której serce pozyskałem. Byliśmy zaręczeni; Bóg nie błogosławił Związkowi temu i mnie sierotą zostawił, Wziąwszy do chwały swojej nadobną Wojszczankę, Przyjaciela mojego córę Hreczeszankę. Pozostała mi tylko pamiątka jej cnoty, Jej wdzięków, i ten oto ślubny pierścień złoty.…
— Bo prawdę rzekłszy, okrutnie nam dobrze ze sobą i tak myślę, że gdyby jedno z nas poległo, to by drugie bez miary tęskniło. Basia doskonale zrozumiała, że mały rycerz mówiąc: „gdyby jedno z nas poległo" zamiast: „umarło" — siebie miał na myśli.…
— Pojmuję twoją desperację... ale zawsze... tyś, widzisz, zdrajcę ojczyzny wypuścił, który ciężkie paroksyzmy na Rzeczpospolitą w przyszłości sprowadzić może... Nie ma co, Jędrek! Zasłużyłeś się dzisiaj okrutnie, aleś w końcu dobro publiczne dla prywaty poświęcił. — A ty, ty sam, co byś uczynił, gdyby ci powiedziano, że nóż na gardle panny Anny Borzobohatej trzymają?... Wołodyjowski począł okrutnie wąsikami ruszać.…
Panna Wanda strzegła swej tajemnicy jak oka w głowie. Od dawna wiedziała, że musi umrzeć z tej niezrozumiałej choroby, którą się zaraziła na widok tego obcego pana. Wiedziała, że umrze przez tego pana, a marzenia jej zawierały tylko tyle, żeby on kiedyś — kiedyś przyszedł na jej mogiłę i usiadł przy wzgórku ziemnym — na chwilę!…
Słuchaj dzieweczko! — Ona nie słucha. — To dzień biały! to miasteczko! Przy tobie nie ma żywego ducha, Co tam wkoło siebie chwytasz? Kogo wołasz, z kim się witasz? — Ona nie słucha. — To jak martwa opoka Nie zwróci w stronę oka, To strzela wkoło oczyma, To się łzami zaleje, Coś niby chwyta, coś niby trzyma, Rozpłacze się i zaśmieje. — „Tyżeś to w nocy? to ty Jasieńku! Ach! i po śmierci kocha!…
…Julio! kochanko moja! moja żono! Śmierć, co wyssała miód twojego tchnienia, Wdzięków twych zatrzeć nie zdołała jeszcze. Nie jesteś jeszcze zwyciężoną: karmin, Ten sztandar wdzięków, nie przestał powiewać Na twoich licach i bladej swej flagi Zniszczenie na nich jeszcze nie zatknęło. Tybalcie, tyż to śpisz pod tym całunem?…
…«Że miłość gorsza nad wszelką przygodę, Że masz się kochać, wolisz skoczyć w wodę». Klaro! zmiłuj się, w wodę! — to za wiele! Tak, nie inaczej! tak było w tym dziele. Taką więc sprawą rzecz wcale nieładna, Że każda kocha, nie topi się żadna. Bo do przyszłości duch każdy przykuty, Żyje dla nieba, kocha dla pokuty. O, wy mężczyźni! Piekło was zrodziło! Że nie ma kraju, gdzie by was nie było!
Więc zrywam się i biegnę! Wiatr po niebie dzwoni! Serce w piersi zamiera... Nie!... To — Bóg, nie oni!...
Marysia, Widmo Miałem ci być poślubiony, moja ślubna ty. Bywałeś mój narzeczony, przyrzekałeś mi. Byłaś dla mnie słońce złote, w moim domku zimno mnie. Mróz jakisi od wos wionie, zimnem ubiór dmie. Ogniem, żarem lico płonie, zaś krew w tobie wre. Miałam ci być poślubiona i mój ślubny ty. Maryś, Maryś, narzeczona, długie moje sny. Ka ty mieszkasz, kaś ty jest?…
…«O, ty nieszczęsny! cóżeś ty uczynił! Czy szał cię jaki opętał złowrogi? Wychodź, o synu, błagalnie cię proszę!» Lecz syn na niego dzikim łysnął wzrokiem I twarz przekrzywił, a słowa nie rzekłszy Ima się miecza; wraz ojciec ucieczką Uszedł zamachu; natenczas nieszczęsny W gniewie na siebie nad ostrzem się schyla I miecz w bok wraża; lecz jeszcze w konaniu Drętwym ramieniem do zmarłej się tuli, A z ust dyszących……
Wchodzi Filon — fantastycznie ubrany. O! starcze! Gdzie jest kochanka moja? Nie ożyła. Ach to mi pokaż, gdzie leży mogiła Serca mojego?... Niechaj widzę, jakie Kwiaty wyrosły z posianej nadziei. Blade być muszą... O! wieczna płacznico! Czemu bezczynny błądzisz w leśnej kniei?…
Nawołujcie się, ludzie, pod jasnym lazurem, Chórem w światy spojrzyjcie, zatrwóżcie się chórem! Miłość, wichrem rozpędzona, Wszystko złamie i pokona, Zaś tych, co się sprzeciwią, w śnie skrępuje sznurem!
Później Wokulski nie umiał nawet przypomnieć sobie, o czym mówili w podobnych chwilach. Najczęściej milczeli. Raz zapytała go: dlaczego ślimaki pływają pod powierzchnią wody? drugi raz — dlaczego obłoki mają tak rozmaitą barwę? Tłomaczył jej i wówczas zdawało mu się, że całą naturę od ziemi do nieba ogarnia w jednym uścisku i składa jej pod nogi.…
Więc zrywam się i biegnę! Wiatr po niebie dzwoni! Serce w piersi zamiera... Nie!... To — Bóg, nie oni!...
…Julia się budzi. budząc się i podnosząc O pocieszycielu! Gdzie mój kochanek? Wiem, gdzie być powinnam I tam też jestem; lecz gdzie mój Romeo? Hałas za sceną. Cóż to za hałas? Julio, wyjdźmy z tego Mieszkania śmierci, zgrozy i zniszczenia. Potęga, której nikt z nas się nie oprze, Wniwecz zamiary nasze obróciła. Pójdź; twój mąż leży martwy obok ciebie. I Parys także.…
Oto malinowy Dzbanek, a oto nóż. A te maliny Były pod głową zabitej dziewczyny, Nóż był w jej piersiach. Niechaj z tego dzbanka Wypłynie nowy Eurotas płaczu, Niech zaprowadzi smutnego kochanka Falą przejrzystą do kochanki grobu, A ja mu powiem: «Strumyku tułaczu, Dzięki ci wieczne, w grobie dla nas obu Będzie spoczynek i cichości morze. Przebacz, Apollo! promienisty Boże!…
Trzeba nam dalej płynąć, Za kresem ścigać kres, I w śmierci się rozminąć I spotkać się wśród łez. — «Czy wiesz, że twe pieszczoty Są tylko drganiem tęcz?» — «O, męcz mnie, duchu złoty, Miłością trudź i męcz!» Zmęczonym — dłuższa droga, — Zmęczonym — krótszy zgon. — «Widziałeś go?...» «Czy Boga?» — — «Był tutaj.» — «To — nie on!…
Monteki, bracie mój, podaj mi rękę; Niech to oprawą będzie dla mej córki; Więcej nie mogę żądać. Lecz ja mogę Więcej dać tobie nad to: każę bowiem Posąg jej ulać ze szczerego złota, By się nie znalazł szacowniejszy pomnik Po wszystkie czasy istnienia Werony Jak ten, pamięci Julii poświęcony. Tak i Romeo stanie przy swej żonie; Dzieląc za życia, złączmy ich po zgonie. Ponurą zgodę ranek ten skojarzył;
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.