motyw literacki
Śmierć
537fragmentów
85lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Napój cienisty 53 fragmenty
- Quo vadis 42 fragmenty
- Fraszki 19 fragmentów
- Iliada 19 fragmentów
- Potop 19 fragmentów
- Hamlet 15 fragmentów
- Balladyna 14 fragmentów
- Romeo i Julia 14 fragmentów
- Hymny 13 fragmentów
- Odyseja 13 fragmentów
- Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią 13 fragmentów
- Krzyżacy 12 fragmentów
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Lecz mówię wam, bądźcie spokojni nie o jutro, lecz o dzień, który będzie jutrem śmierci waszéj. A gorsze jest jutro życia, niż jutro śmierci. Choć nie tak myślą ludzie podli i ludzie małego serca. Rzekły więc do Szamana zgraje: któż ci dał władzę nauczać o życiu i o śmierci? Oto mamy między sobą księży, do nich należy słowo boskie.
We wsi nikt nie wiedział o przyczynie śmierci Rozalii. Umarła dziewucha — to trudno. Widać, że już tak było przeznaczone. Alboż to jedno dziecko co rok we wsi umiera, a przecie zawsze ich jest pełno.
Patrzcie, o patrzcie, wy ziemi tej dzieci, Na mnie, kroczącą w smutne śmierci cienie, Oglądającą ostatnie promienie Słońca, co nigdy już mi nie zaświeci, Bo mnie Hadesa dziś ręka śmiertelna Do Acherontu bladych wiedzie włości. Ani zaznałam miłości, Ani mi zabrzmi żadna pieśń weselna; Ale na zimne Acherontu łoże Ciało nieszczęsne me złożę.
Od wieków trwał na puszczy dąb jeden wyniosły; W cieniu jego gałęzi małe drzewka rosły. A że w swojej postaci był nader wspaniały, Że go doróść nie mogły, wszystkie się gniewały. Przyszedł czas i na dęba pełnić srogie losy; Słysząc, że mu fatalne zadawano ciosy, Cieszyły się niewdzięczne. Wtem upadł dąb stary, Połamał małe drzewka swoimi konary.
…«Córko — rzecze jej stary — Nie masz zbrodni bez kary, Lecz jeśli szczera skrucha, Zbrodniarzów Pan Bóg słucha. Znam ja tajnie wyroku, Miłą ci rzecz obwieszczę: Choć mąż zginął od roku, Ja go wskrzeszę dziś jeszcze». — «Co, co? jak, jak? mój ojcze! Nie czas już, ach, nie czas! To żelazo zabójcze Na wieki dzieli nas! Ach znam, żem warta kary, I zniosę wszelkie kary, Byle się pozbyć mary.…
Młody, Przeklinaj ze mną — oni klątwy warci. Bogdaj doznali, co pomór i głody! Bogdaj piorunem na poły pożarci, Padając w ziemi paszczą rozdziawioną, Proch mieli płaszczem, a węża koroną. Bogdaj! — Klnąc zbójcę potargałem siły, Wściekłem się jako brytan uwiązany. Bo też ja kiedyś byłem pan nad pany, Stutysiącznemu narodowi miły, Żyłem w purpurze, dziś noszę łachmany; Muszę przeklinać.…
I polny kwiatek zdawał się wzajemnie dla niego tylko rozwijać się, kwitnąć, rozlewać woń leciuchną. Cieszył oczy dziecka, radował jego serce. Chłopczyk kochał go bardzo i na niego zwrócił ostatnie spojrzenie, kiedy ten świat opuszczał. Od roku biedny na ziemi kaleka jest szczęśliwym aniołem w niebie; od roku zapomniany kwiatek stał na oknie, zwiądł, usechł i ze śmieciami wyrzucono go w końcu na ulicę.…
«Przeze mnie droga w gród łez niezliczonych. Przeze mnie droga w boleść wiekuistą, Przeze mnie droga w naród zatraconych. Mój budowniczy był wzniosłym artystą, Sprawiedliwości dna grunt mój dosięga. Mnie zbudowała wszechmocna potęga, Mądrość najwyższa, miłość samodzielna. Przede mną rzeczy nie było stworzonych Prócz nieśmiertelnych — i jam nieśmiertelna!…
— A bo ty co kiej widzisz! — krzyknął z wściekłością. — A bo ty stoisz o moje!... Taka krowa, taki haman, że i drugiej nie w każdym dworze by znalazł! Wyrzekał coraz żałośniej i obchodził ją, próbował podnieść, ciągał za ogon, zaglądał w zęby, ale krowa dyszała chrapliwie i coraz ciężej, krew przestała płynąć, tylko krzepła w czarne, spieczone żużle — wyraźnie już zdychała.…
Nad całą wsią zaciężyła ta śmierć Borynowa. Dzień był przeciek śliczny, rozsłoneczniony, pachnący zwiesną i luby, że nie wypowiedzieć, a dziwny smutek owiewał chałupy i dziwna cichość zaległa wszystkie drogi. Ludzie chodzili osowiali, markotni a srodze strapieni, każdy jeno wzdychał żałośnie, rozwodził ręce i zadumywał się nad człowieczą smutną dolą.
— Są jeszczech dobre i miłosierne ludzie, są... — szeptała, opatrując troskliwie torbecki. Jakże, uciułała sobie tyla, że musi starczyć na pochowek. Przeciech od dawnych już lat o tym jeno deliberowała i w to całą duszę kładła, że skoro śmierci porę Pan Jezus spuści, aby się to mogło stać we wsi swojej, w chałupie, na łóżku zasłanym pierzynami, pod rzędem obrazów — tak jako umierały gospodynie wszystkie.…
Więcej niźli czterdzieści chłopa pracowało od samego świtania; kieby to stado dzięciołów spadło na bór, przypięło się do drzew i kuło tak zawzięcie i zajadle, że drzewa padały jedne po drugich, poręba rosła, pocięte olbrzymy leżały pokotem niby łan stratowany, a jeno kajś niekaj niby te osty kwarde sterczały smukłe nasienniki pochylając się ciężko jako matki żałośnie płaczące nad pobitymi, kajś niekaj szeleściły……
Ach, czemuż nie ma już przyjaciółki młodości mojej! Ach, ach, czemuż ją poznałem? Powinienem sobie powiedzieć: nierozsądny jesteś, szukasz, czego na ziemi znaleźć niepodobna! Posiadałem ją jednak, odczuwałem to serce, tę wielką duszę i czułem się w jej obecności czymś więcej, niż jestem, byłem bowiem wszystkim, czym zostać mogłem. O Boże! Czyż wonczas pozostała bezczynną bodaj jedna z sił duszy mojej?…
Naraz rozległ się huk straszliwy. Zatrzęsły się ściany, posypał gruz z komina. Okienko z szczękiem wypadło. Wielki, iskrzasty słup dymu buchnął w niebo razem z fontanną cegieł i wielkimi odłamami rozwalonego komina, wypełniając izbę przeraźliwym blaskiem. Wdowa, jak stała, tak skamieniała słupem. Ani jednego krzyku nie wydały jej zmartwiałe usta.…
D. O. M. GUSTAVUS OBIIT M. D. CCC. XXIII CALENDIS NOVEMBRIS z drugiej strony: HIC NATUS EST CONRADUS M. D. CCC. XXIII CALENDIS NOVEMBRIS
Nie łam twych rączek, niewiasto młoda, Nie płacz, i oczek, i dłoni szkoda. Te oczki innym źrenicom błysną, Te rączki inną prawicę ścisną. Od lasu para gołąbków leci, Para gołąbków, a orlik trzeci: Uszłaś, gołąbko, spojrzy do góry, Czy jest za tobą mąż srebrnopióry? Nie płacz, nie wzdychaj w próżnej żałobie, Nowy małżonek grucha ku tobie, Nóżki z ostrogą, szyją mu wieńczy Wstążka błękitna, a kolor tęczy.…
Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił! Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił! Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną... I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!
Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą, haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią, malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg, wyszywali wisielcami drzew płynące morze. Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami. Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg, przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.…
A w tym miejscu odezwał się faraon: — „O promieniejący na niebie! Pozwól, ażebym wstąpił do wieczności, połączył się z czcigodnymi i doskonałymi cieniami wyższej krainy. Niechaj wraz z nimi oglądam twoje blaski z rana i wieczorem, kiedy łączysz się z twoją matką Nut.…
Byłem u Ciebie w te dni przedostatnie Niedocieczonego wątku — — — Pełne jak mit, Blade jak świt, — Gdy życia koniec szepce do początku: „Nie stargam cię ja — nie! — Ja, u-wydatnię!..."
Byłem ojcem niedawno, dziś nie mam nikogo, Co by mię tak zwał, takem w dzieci zniszczał srogo. Wszytki mi śmierć pożarła; jedno śmierć połknęło, Haftkę lichą połknąwszy, tak swój koniec wzięło.
— To był ogrodnik w pałacu — powiedziała surowo i na chwilę oparła kapiącą łyżkę o brzeg pełnego słoja. — Umarł nagle na wiosnę, jak w trephauzie ścinał groszki do pokojów. Bo w trephauzie było bardzo gorąco, a on był chory na serce.
Czytelniku, jeżeliś przepatrzył cierpliwie I nierad snadź do końca — czemu się nie dziwię: Bo w żmudnem zaplątaniu, gdy wątku nie schwyta Podraźniona ciekawość, gniewa się niesyta — Za co książę sam został, a wyprawił żonę? Za co śród boju przyniósł niewczesną obronę? Czy księżna własną wolą zastąpiła męża? Przecz Litawor na Niemce jął się do oręża?... Dostatnich odpowiedzi na próżno byś badał.…
Jakkolwiek świeżo tkwi w naszej pamięci Zgon kochanego, drogiego naszego Brata Hamleta, jakkolwiek by przeto Sercu naszemu godziło się w ciężkim Żalu pogrążyć, a całemu państwu Zawrzeć się w jeden fałd kiru, o tyle Jednak rozwaga czyni gwałt naturze, Że pomnąc o nim, nie zapominamy O sobie samych.…
Święta miłości kochanej ojczyzny, Czują cię tylko umysły poczciwe! Dla ciebie zjadłe smakują trucizny, Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe. Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny, Gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe, Byle cię można wspomóc, byle wspierać, Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.
Słyszałam głuche wieści, że młodzian zszedł z niebiosów w bursztynach jędrnego ciała, w złocie jutrznianych włosów. Po co Ci, bogów wybrańcze, dla ludzkiej ginąć nędzy? Szczęściem ma warga się śmieje, scałuj to szczęście co prędzej!... Wgryź się w te moje piersi, do mego przylgnij łona, ja Ci swe kwiecie rozwinę, jak róża w słońcu spłoniona... Idę-ć ja, grzeszna Maryja, idę-ć przez piaski pustyni, hen!…
Gniew Achilla, bogini, głoś, obfity w szkody, Który ściągnął klęsk tyle na greckie narody, Mnóstwo dusz mężnych wcześnie wtrącił do Erebu, A na pastwę dał sępom i psom bez pogrzebu Walające się trupy rycerskie wśród pola: Tak Zeusa wielkiego spełniała się wola Odtąd, gdy się zjątrzyli sporem niebezpiecznym Agamemnon, król mężów, z Achillem walecznym. Od kogóż tej niezgody pożar zapalony?…
Dostałem nominację, oczywiście, i dostałem ją bardzo prędko. Zdaje się, że towarzystwo dowiedziało się o śmierci jednego z kapitanów, który został zabity w bójce z krajowcami. To było moje szczęście i tym bardziej zachciało mi się jechać. Dopiero w długie miesiące potem, gdym usiłował odzyskać ciało owego kapitana, dowiedziałem się, że źródłem kłótni było nieporozumienie co do kur. Tak, dwóch czarnych kur.…
Jaskółki świergotały w czereśni, co rosła pod przyzbą; promień słońca wchodził przez szybę i oblewał jasnością złotą, rozczochraną główkę dziecka i twarz, w której nie zostało kropli krwi. Ów promień był niby gościńcem, po którym mała dusza chłopczyka miała odejść. Dobrze, że choć w chwilę śmierci odchodziła szeroką, słoneczną drogą, bo za życia szła po prawdzie ciernistą.…
— Wiem i nie zapieram się tego — odparł wyraźnie kozioł. — Nigdy nie wiadomo, co za stworzenie pod powłoką ludzką na świat przychodzi. Każdy z niej dla siebie i po swojemu korzysta. To tylko pewna, że właściwy jej użytek jest dotąd jeszcze nieznany nikomu.…
— Czy bez Kassima wracasz? — Bez Kassima — odpowiedział Ali-Baba. — A co masz w oczach? — spytała Morgana, przyglądając się zapłakanym oczom Ali-Baby. — Łzy — rzekł Ali-Baba. — A co masz w ustach? — spytała znowu Morgana. — Złe wieści — odparł Ali-Baba. — A co masz w workach? — spytała wreszcie Morgana. — Zwłoki mego brata — szepnął Ali-Baba.…
Kiedy zaraza Litwę ma uderzyć, Jej przyjście wieszcza odgadnie źrenica: Bo jeśli słuszna wajdelotom wierzyć, Nieraz na pustych cmentarzach i błoniach Staje widomie morowa dziewica, W bieliźnie, z wiankiem ognistym na skroniach, Czołem przenosi białowieskie drzewa, A w ręku chustką skrwawioną powiewa. Strażnicy zamków oczy pod hełm kryją; A psy wieśniaków, zarywszy pysk w ziemi, Kopią, śmierć wietrzą i okropnie wyją.…
Zabił się — młody... Zrazu jakaś trwoga Kładła mi w usta potępienie czynu, Była to dla mnie posępna przestroga, Abym wnet gasił myśli zapalone; Dziś gardzę głupią ostrożnością gminu, Gardzę przestrogą, zapalam się, płonę, Jak kwiat liściami w niebo otwartemi Chwytam powietrze, pożeram wrażenia. Myśl Boga z tworów wyczytuję ziemi I głazy pytam o iskrę płomienia.…
O Panie, który ziemicą tą władasz, Widzisz, jak garnie się wsze pokolenie Do twych ołtarzy; jedni, to pisklęta Długiego lotu niezdolne, a drugich Wiek już pogarbił; ja służę Zeusowi A tamci innym bogom; równe tłumy Siadły gdzie indziej, gdzie chramy Pallady I tam, gdzie ołtarz Ismena popielny, Bo miasto — jak ty sam widzisz — odmęty Złego zalały i lud bodaj głowę Wznosi wśród klęski i krwawej pożogi, Mrąc w ziemi……
— Zabili i nie zabili. Sama umarła ze strachu. Pięć roków temu pokój był, nikt o wojnie nie myślał i każdy bezpieczno chadzał. Pojechał książę wieżę jedną w Złotoryi budować, bez wojska, jeno z dworem, jako zwyczajnie czasu pokoju. Tymczasem wpadli zdrajcy Niemcy, bez wypowiedzenia wojny, bez żadnej przyczyny...…
…podglądamy chorych, którzy wyglądają z okien całkiem na nas. i wiem, że dziewczyna, która z uśmiechem mnie wita od paru dni żegna się z tym światem. a ja jej macham, cokolwiek to znaczy. dziś ujrzałem pana w oknie naprzeciwko. w tym samym oknie, gdzie dziewczyna mieszka.
Ogrodnikowi — nie utaję — Niewola była obojętna, Nie miał wspólnego z Polską tętna; Kraj cierpiał — on nie cierpiał z krajem, Kraj żył nadzieją — on jej nie miał, Kraj broczył krwią, a on kamieniał I w myślach mruczał swym zwyczajem: «Powstanie robią... cóż, powstanie... Śmierć przyjdzie, nic nie pozostanie. Mój ojciec w lasy chodził bić się. Ja nic nie mówię... chcecie, idźcie...…
A na to odpowiedział ojciec: — Będzie sprawiedliwość, choćby i Napoleona nie stało. Ale i Napoleon się znajdzie. — Nie wierzę — mruknął pan Raczek. — A jak się znajdzie, to co?... — spytał ojciec. — Nie doczekamy tego. — Ja doczekam — odparł ojciec — a Ignaś doczeka jeszcze lepiej.…
Synku miły i wybrany, Rozdziel z matką swoją rany; A wszakom cię, Synku miły, w swem sercu nosiła, A takież tobie wiernie służyła. Przemów k matce, bych się ucieszyła, Bo już jidziesz ode mnie, moja nadzieja miła.…
— Musiało to być dla pana nieprzyjemne — powiedziałem mimochodem. — Więc przypuszczasz pan — rzekł Jim — że myślałem o sobie, mając na karku sto sześćdziesiąt osób, uśpionych na tym pokładzie, a mnóstwo innych na ogólnym, niewiedzących o niczym? Gdyby nawet był czas, nie można byłoby ich uratować, gdyż brakowało łodzi ratunkowych dla wszystkich.…
U trumny panny L. przyszła mi do głowy myśl, że człowiek sprawiedliwy żyje tu na ziemi daleko dłużej niż głupiec. Małe, skurczone, uśmiechnięte zwłoki panny L. oddziałały dziś na mnie daleko silniej niż niejedna rozprawa mędrca. Jej nauczycielstwo nie skończyło się z chwilą śmierci.…
Jeszcze nie, królu, lecz miałem sposobność Rozmawiać chwilę z świadkiem jego śmierci. Na rusztowaniu zdradę swoją wyznał, O twe królewskie błagał przebaczenie, Swój żal serdeczny za zbrodnię objawił. Nic piękniejszego nie miał w swoim życiu, Jak chwila, w której z życiem się tym żegnał; Umarł, jak człowiek, co umrzeć się uczył; Skarb swój najdroższy oddał obojętnie, Jak liche cacko.
— Dziwne z ciebie zwierzę, cienkie jak palec... — powiedział w końcu. — Ale jestem potężniejszy niż palec króla — odparł wąż. Mały Książę uśmiechnął się. — Nie jesteś zbyt potężny... nie masz nawet nóg... i nie możesz nawet podróżować... — Mogę cię przenieść dalej niż statek — powiedział wąż. Owinął się Małemu Księciu wokół kostki, zupełnie jak złota bransoleta.…
Piasku, to tobie szeptali leżąc, wracając w ciebie krwi nicią wąską, dzieci, kobiety, chłopi, żołnierze: „Polsko, odezwij się, Polsko". Piasku, pamiętasz? Wisło, przepłyniesz szorstkim swym suknem po płaszczu plemion. Gdy w boju padnę — o, daj mi imię, moja ty twarda, żołnierska ziemio.
Widziałem, jak wpuścili jednego więźnia. Kajdanki miał z tyłu, boso, czarne nogi, tylko spodnie, a tak był nagi. Była fioletowa zasłona, za nią drugi pokój i prokurator. Starszy preparator rozmawiał później z katem i opowiadał. Więc słyszeli mowę prokuratora, szum, jakieś rozciąganie, tupanie, jakby ktoś biegał. I uderzyło żelazo. Kat meldował, że wyrok wykonany.…
Ale... takim jak ja, to cygany los wyklną. Mnie zawsze najgorsze się trafi. Potrzebne mi to było. Boże! Boże!... To chyba się utopić. Dużo by ci pomogło. Śmierć na wszystko pomoże. Głupia jesteś. Ale!...
Wszystko to po upływie pewnego czasu wydawać się mogło snem napełnionym widzeniami prawie nadprzyrodzonymi: tak niezmiernie inne było to, co nastąpiło po nim... Kiedy Benedykt obudził się z tego snu swojej pierwszej młodości, spostrzegł przede wszystkim, że zabrakło mu obu braci.…
Módlmy się śród drzew Za zdeptany wrzos, — Za przelaną krew, Za zburzony los! I za śmierć od kul, — I od byle rdzy! I za cudzy ból — I za własne łzy!
Pokazujemy 48 z 537 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.