motyw literacki
Kochanek romantyczny
58fragmentów
16lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Cierpienia młodego Wertera 32 fragmenty
- Balladyna 5 fragmentów
- Nad Niemnem 3 fragmenty
- Nie-Boska komedia 3 fragmenty
- Kordian 2 fragmenty
- Lord Jim 2 fragmenty
- Napój cienisty 2 fragmenty
- Dziady, część II 1 fragment
- Dziady. Widowisko, część I 1 fragment
- Klechdy polskie 1 fragment
- Konrad Wallenrod 1 fragment
- Lalka 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
…a przekonam ciebie, Że smutek serca... Niechaj cię pogrzebie, Mdława istoto. Nic niech nic zabije; A twój grobowiec zamknie nic. O luba! Nieznaleziony twój obraz pokazując na serce tu żyje! Nieznalezienie gorsze niźli zguba; Jam cię nie znalazł, a widzę przed sobą! Idę do lasu, gdzie będę sam — z tobą... Błogosławiony wyobraźni cudzie, Ty mnie ocalasz!
Ach, czemuż nie ma już przyjaciółki młodości mojej! Ach, ach, czemuż ją poznałem? Powinienem sobie powiedzieć: nierozsądny jesteś, szukasz, czego na ziemi znaleźć niepodobna! Posiadałem ją jednak, odczuwałem to serce, tę wielką duszę i czułem się w jej obecności czymś więcej, niż jestem, byłem bowiem wszystkim, czym zostać mogłem. O Boże! Czyż wonczas pozostała bezczynną bodaj jedna z sił duszy mojej?…
Jeszcze mara! Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie? do jednej z wieśniaczek Pasterko, ot tam w żałobie... Wstań, bo czy mi się wydaje, Czy ty usiadłaś na grobie? Dziatki! patrzajcie, dla Boga! Wszak to zapada podłoga I blade widmo powstaje; Zwraca stopy ku pasterce I stanęło tuż przy boku. Zwraca lice ku pasterce, Białe lice i obsłony, Jako śnieg po nowym roku.…
…Gdzież jesteś, samotności córo tajemnicza? Niechaj się twój duch uwieńczy Choćby marnym, nikłym ciałem; Okryj się choć rąbkiem tęczy Lub jasnym źródła kryształem! Niechaj twojej blask obsłony Długo, długo w oczach stoi! Niech twych ust rajskimi tony Długo, długo słuch się poi! Świeć mi, słońca niech źrenica Olsnie marz[ąc] twoje lica; Piej, syreno! w lubych głosach Usnę, marzyć o niebiosach! Ach, gdzie cię szukać?…
— Topielec czaruje nas, rusałki, swą bladością, bo my słabe i kruche, a on pieszczotom naszym bezoporny — szepnęła nagle, wdychając jadowitą dla niej woń piołunu. — Chciałabyś, abym swój opór w śmierci zatracił? — spytał nieco chełpliwie Dziura, dziękując w duszy sobie samemu za uciułany zapobiegliwie zapas piołunu. — Chciałabym — odrzekła z prostotą Majka.…
Wyszli nocnymi orzeźwić się chłody: Jedni zasiedli zamkowy krużganek, Drudzy przechodzą gaje i ogrody. Noc była cicha, majowej pogody; Z dala niepewny wyglądał poranek; Księżyc, obiegłszy błonie szafirowe, Z odmiennym licem, z różnym blaskiem w oku, Drzemiąc to w ciemnym, to w srebrnym obłoku, Zniżał swą cichą i samotną głowę; Jak dumający w pustyni kochanek, Obiegłszy myślą całe życia koło, Wszystkie nadzieje……
Ciemny się błękit nieba wyświeca za mgłami, Ach księżyc! patrz tam, pani! księżyc srebrny, pełny Stanął i patrzy na nas, chmur srebrzyste wełny Spadły nań — leci, jakby wyrywał się z chmury; Teraz go na pół gałąź rozcina spróchniała, Teraz śród czarnych liści krąg chowa ponury... Pani! gdy kiedyś! kiedyś!…
„Kupiec?... Zatem przyjechał na wieś albo starać się o posażną pannę, albo wydobyć od prezesowej pieniądze na jakieś przedsiębiorstwa." W każdym razie sądziłam, że pan jest człowiek zimny, rachunkowy, który chodząc po lesie taksuje drzewo, a na niebo nie patrzy, bo to nie daje procentu. Tymczasem cóż widzę?...…
To mnie sprowadza do historii jego miłości. Myślicie zapewne, że jest ona podobna tym, przez jakie wy przechodziliście. O uszy nasze obija się tyle podobnych rzeczy i większość nie uważa ich nawet za miłosne epizody. Są to jakieś wybryki młodości, skutki temperamentu i pokus, z góry skazane na zapomnienie. Zapatrywanie to może i tu dałoby się zastosować... Zresztą — nie wiem.…
— Kuzynko — zaczął — czy nie cofniesz tych słów, które tylko co powiedziałaś?... Zupełnie i nigdy! Więc o przeszłości zapomniałaś zupełnie i nigdy niczym dla mnie nie będziesz... nawet przyjaciółką... siostrą? Ależ ja nie mogę... Osłupiała zrazu, oblana gorącem jego słów i wzroku, prędko jednak i ruchem gwałtownym rękę swą z dłoni jego wyrwała. — Czego chcesz ode mnie? — zawołała.…
Ledwo dziewczyna przyszła z daleka, — Dreszcz go obleciał skrzydlaty. Zatrzepotała martwa powieka, — I z grobu wyjrzał na światy. — «Dobrze, żeś przyszła! Gniję daremnie, Własnego niepewny cienia! Gdziem jest, że oto — nie ma mnie we mnie? Są tylko moje cierpienia.…
Pokój sypialny — lampa nocna stoi na stole i blisko oświeca Męża śpiącego obok Żony. — przez sen Skądże przybywasz, nie widziana, nie słyszana od dawna — jak woda płynie, tak płyną twoje stopy, dwie fale białe — pokój świątobliwy na skroniach twoich — wszystko, com marzył i kochał, zeszło się w tobie. przebudza się Gdzież jestem! — ha, przy żonie — to moja żona. — wpatruje się w Żonę.…
«O ty — rzekł — jakimkolwiek uczczę cię imieniem, Bóstwem jesteś czy nimfą, duchem czy widzeniem! Mów: własna li cię wola na ziemię sprowadza, Obca li więzi ciebie na padole władza? Ach, domyślam się, — pewnie wzgardzony miłośnik, Jaki pan możny, albo opiekun zazdrośnik, W tym cię parku zamkowym jak zaklętą strzeże! Godna, by o cię bronią walczyli rycerze, Byś została romansów heroiną smutnych!…
Niemniej jednak po wyjeździe Wołodyjowskiego panna Krzysia była zdumiona tym, co zaszło, i że już klamka zapadła. Jadąc do Warszawy, w której nigdy przedtem nie była, wyobrażała sobie, że będzie wcale inaczej. Oto na konwokację i elekcję zjadą dwory biskupie i dygnitarskie, świetne rycerstwo podąży ze wszystkich stron Rzeczypospolitej.…
Marysia, Widmo Miałem ci być poślubiony, moja ślubna ty. Bywałeś mój narzeczony, przyrzekałeś mi. Byłaś dla mnie słońce złote, w moim domku zimno mnie. Mróz jakisi od wos wionie, zimnem ubiór dmie. Ogniem, żarem lico płonie, zaś krew w tobie wre. Miałam ci być poślubiona i mój ślubny ty. Maryś, Maryś, narzeczona, długie moje sny. Ka ty mieszkasz, kaś ty jest?…
Krrrokodyla! ironicznie Tylko tyle! Co za koncept, u kaduka! Pannom w głowie krokodyle, Bo dziś każda zgrozy szuka. To dziś modne, wdzięczne, ładne, Co zabójcze, co szkaradne! — Dawniej młoda panieneczka Mile rzekła kochankowi: «Daj mi, luby, kanareczka» — A dziś każda swemu powié: «Jeśli nie chcesz mojej zguby, Krrokodyla daj mi, luby!»
Widzę tego pasterza, co się zwie tułaczem, Wygnanym z kraju szczęścia, i po całym świecie Szukał próżno kochanki... dziś kocha się w kwiecie, W słońcu, w gwiazdach... w jutrzence... niech ujrzy te ciało...
O nie, nie łudzę się! Widzę w jej ciemnych oczach niekłamane współczucie dla siebie i zajęcie mą dolą. Czuję i mogę chyba tyle zaufać sercu memu... czuję... czyż wolno mi wyrzec to niebiańskie słowo... czuję, że mnie kocha! Kocha mnie!... O, jakiejże przez to sam dla siebie nabrałem wartości... o jakże sam siebie ubóstwiam, od chwili, kiedy mnie ona kocha? Mówię to tobie, bowiem zrozumiesz mnie!…
«O! przypłynę ja kiedyś we wspomnień łańcuchu, Zatrzymam się... wspomnienia krokiem się nie ruszą... Aż powiesz: »Natrętny duchu! Ciężysz na duszy mojej twoją cichą duszą Jak księżyc, mórz oczyma podnoszący ciemnie. Jesteś wszędzie, koło mnie, nade mną i we mnie...« Luba, jam koło ciebie i z tobą i w tobie...…
— Na Jowisza! — pan wie, to rzecz poważna — do kpin się nie nadaje! — szepnął pośpiesznie Jim, gdym stanął po raz pierwszy na progu ich domu. Tak, w romansie ich nie było miejsca na żarty; wśród nieszczęść życiowych zamienili przysięgi jak rycerz z dziewicą na nizinach nawiedzanych przez duchy. Światło gwiazd im wystarczało, światło tak słabe, iż nie mogło cieniom nadać kształtów i wskazać przeciwnego brzegu rzeki.
Przestałaś lubić muzykę, Justyno, ale może jeszcze kochasz poezję. Czy jeszcze cokolwiek lub kogokolwiek kochasz? Cóż stało się z tą, którą niegdyś nazywałem moją iskrą i moim światłem księżyca? Jakie ty piękne, Justyno, miałaś niegdyś zapały i marzenia! Teraz spotykam istotę zimną i trzeźwą, z pospolitością życia pogodzoną, z prawami świata liczącą się i zapytuję: co stało się z tamtą?…
…Gdzie ów czas, który płynął, nim wszystko się stało? Trzebaż było aż takiej miłości i trwogi, Bym ją stracił, gdy byłem już do niej wpół drogi? Trzebaż było aż Boga i strzały, i pawia, Bym takiego dosięgnął w ciemności bezprawia? Gdyby Bóg się nie spłoszył, a ptak się nie minął, Boga tylko bym zabił! Bóg tylko by zginął! Ale tak się to niebo skiełznęło po niebie, Że nie wiem, czy za Boga — czy zmarła za siebie?…
Piękna okolica — wzgórza i łasy — góry w oddali. Tegom żądał, o to przez długie modliłem się lata i nareszciem już bliski mojego celu — świat ludzi zostawiłem z tyłu — niechaj sobie tam każda mrówka bieży i bawi się dźbłem swoim, a kiedy go opuści, niech skacze ze złości lub umiera z żalu. — Tędy — tędy. — przechodzi Góry i przepaście ponad morzem — gęste chmury — burza.…
…Miłość — to światło, to niebo, to życie! A jam nie kochał! o biada mi! biada! spostrzega ciało Aliny Cóż to za bóstwo?... Jak marmury blada! Nieżywa?... Boże! a taka podobna Do nieśmiertelnych bogiń — i nieżywa — Jak nad nią płacze ta wierzba żałobna! A moja dusza na marzenia tkliwa Łez dla niej nie ma?... Samotność popsuła Źródło łez moich!... Jaka postać cudna!... Jak ona wczoraj musiała być czuła!…
— Zobaczę ją! — wołam budząc się rankiem i spoglądając radośnie na słońce. — Zobaczę ją! — Na cały dzień nie mam pragnień innych. Wszystko, wszystko skupia się w tej nadziei.
— Spodziewam się, że nie myślisz, kuzynko, abym tu przyszedł w celu opowiadania ci o lądach i o wodach tego świata... Nie zmieniając postawy oczy na niego podniosła: — Gdy tu wchodziłeś, zapytywałam cię właśnie, kuzynie, o przyczynę... — Przyczyna taka. Chciałem cię zapytać czy to prawda, że pan Różyc stara się o ciebie, i czy... ewentualnie... masz zamiar poślubić tego już teraz wszechstronnie chudego milionera?…
w oddaleniu Do mnie, mój luby. Jakże już daleko, a ja przesadzić nie zdołam przepaści. — w pobliżu Gdzie skrzydła twoje? — Zły duchu, co się natrząsasz ze mnie, gardzę tobą. — U wiszaru góry twoja wielka dusza, nieśmiertelna, co jednym rzutem niebo przelecieć miała, ot kona! — i nieboga twoich stóp się prosi, by nie szły dalej — wielka dusza — serce wielkie.…
Wchodzi Filon — fantastycznie ubrany. O! starcze! Gdzie jest kochanka moja? Nie ożyła. Ach to mi pokaż, gdzie leży mogiła Serca mojego?... Niechaj widzę, jakie Kwiaty wyrosły z posianej nadziei. Blade być muszą... O! wieczna płacznico! Czemu bezczynny błądzisz w leśnej kniei?…
Nieraz postanawiałem już nie widywać jej tak często. Ale jakże trudno dotrzymać? Codziennie ulegam pokusie i codziennie przyrzekam święcie, że jutro się nie pokażę. Kiedy zaś nadejdzie owo jutro, jawi się nagle nieodzowna konieczność i nim się spostrzegę, jestem znów u niej. Zdarza się, że ona powiada wieczorem: — Wszakże się zobaczymy jutro! — I jakże mogę nie iść?…
Oto malinowy Dzbanek, a oto nóż. A te maliny Były pod głową zabitej dziewczyny, Nóż był w jej piersiach. Niechaj z tego dzbanka Wypłynie nowy Eurotas płaczu, Niech zaprowadzi smutnego kochanka Falą przejrzystą do kochanki grobu, A ja mu powiem: «Strumyku tułaczu, Dzięki ci wieczne, w grobie dla nas obu Będzie spoczynek i cichości morze. Przebacz, Apollo! promienisty Boże!…
Albert przyjechał, ja tedy muszę ustąpić. Gdyby nawet był najlepszym, najszlachetniejszym człowiekiem, tak, że pod każdym względem gotów bym był uznać jego wyższość nad sobą, to i tak nie byłbym w stanie patrzeć na przyozdobionego tylu doskonałościami człowieka. Dość tego Wilhelmie! Przyjechał narzeczony! Jest to miły, zacny człowiek, któremu nic zarzucić nie można. Szczęściem, nie byłem świadkiem powitania!…
Zapewniam cię Wilhelmie, że nie myślałem o tobie, gromiąc nieznośnych ludzi, nakłaniających mnie do pogodzenia się z nieuchronnym losem. Nie sądziłem, zaprawdę, byś mógł żywić takie zapatrywanie. Masz w gruncie słuszność.…
Pokazujemy 32 z 58 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.