motyw literacki
Zaświaty
76fragmentów
26lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Napój cienisty 16 fragmentów
- Antygona 8 fragmentów
- Quo vadis 7 fragmentów
- Boska Komedia 6 fragmentów
- Dziady, część II 4 fragmenty
- Dziady, część III 4 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 4 fragmenty
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 3 fragmenty
- Cierpienia młodego Wertera 3 fragmenty
- Nie-Boska komedia 3 fragmenty
- Kordian 2 fragmenty
- Lalka 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Ja ci nie każę niczego, ni, choćbyś Pomóc mi chciała, wdzięczne by mi było, Lecz stój przy twojej myśli, a ja tego Pogrzebię sama, potem zginę z chlubą. Niechaj się zbratam z mym kochanym w śmierci Po świętej zbrodni; a dłużej mi zmarłym Miłą być trzeba, niż ziemi mieszkańcom, Bo tam zostanę na wieki; tymczasem Ty tu znieważaj święte prawa bogów.
Gliny surowe Pierś już wyjadły, a po białej twarzy Robactwo łazi... O nie! ona w ziemi Jako rzek nimfa, na glinianym dzbanku Dłonią oparta, dzban malinowemi Leje gwiazdami i w różowym wianku Trzyma zaklętą na malin ruczajek Białą jej postać... zbudzić się nie może; Oczki, aż listkiem niezapominajek Z grobu wyrosną, w rubinowe zorze Mogiły patrzą gwiazdami błękitu. W grobie się błyszczy.…
W tej samej chwili zgrzytnął w zamku klucz niebieski, szeroko otworzyły się wrota złociste, a święty Piotr i aniołowie wprowadzili staruszkę do raju. Gdy próg przestępowała, z ubogiej odzieży spadła na ziemię jedna mała słomka... słomka z pościeli, którą podpaliła, aby bliźnim życie ocalić.…
«Przeze mnie droga w gród łez niezliczonych. Przeze mnie droga w boleść wiekuistą, Przeze mnie droga w naród zatraconych. Mój budowniczy był wzniosłym artystą, Sprawiedliwości dna grunt mój dosięga. Mnie zbudowała wszechmocna potęga, Mądrość najwyższa, miłość samodzielna. Przede mną rzeczy nie było stworzonych Prócz nieśmiertelnych — i jam nieśmiertelna!…
— Pożyw się, duszo krześcijańska, co cię wypominam w wieczornym czasie, pożyw się, pokutnico człowiecza, pożyw się! — szeptał z przejęciem. — Wezną to? — pytał cicho Witek zatrwożonym głosem. — Przeciech! Ksiądz żywić nie da!... w beczki drugie kładą, ale tym biedotom nic z tego... Księdzowe albo i dziadoskie świnie mają wyżerkę... a dusze pokutujące głód cierpią... — Przyjdą to?... — Nie bój się...…
— Czy umarli nasi wiedzą o nas? — ciągnęła dalej. — Czy odczuwają, co się z nami dzieje i czy uświadamiają sobie, że ich wspominamy z miłością. Jawi mi się zawsze postać matki mojej, gdy cichym wieczorem znajdę się w kole jej dzieci, to jest moich dzieci, skupionych wkoło mnie, tak, jak gromadziły się wokoło niej samej.…
Czyscowe duszeczki! W jakiejkolwiek świata stronie: Czyli która w smole płonie, Czyli marznie na dnie rzeczki, Czyli dla dotkliwszej kary W surowym wszczepiona drewnie, Gdy ją w piecu gryzą żary, I piszczy, i płacze rzewnie; Każda spieszcie do gromady! Gromada niech się tu zbierze! Oto obchodzimy Dziady! Zstępujcie w święty przybytek; Jest jałmużna, są pacierze, I jedzenie, i napitek.
Gdy cię noc ukołysała, Ja nad marzeniem namiętnym Stałem jak lilija biała, Schylona nad źródłem mętnym. Nieraz dusza mnie twa zbrzydła, Alem w złych myśli nacisku Szukał dobrej, jak w mrowisku Szukają ziarnek kadzidła.…
Lecz cienie zmarłych — Boże mój! — nie wypuściły młotów z dłoni! I tylko inny płynie czas — i tylko młot inaczej dzwoni...
Tylko cię tu na ziemię szczęście ukazało, Dalej cię mieć, Krysztofie, na świecie nie chciało. Czy to gorzej, czy lepiej? — Wy sami widzicie, Którzy tego i tego świata smak pomnicie.
Być albo nie być to wielkie pytanie. Jestli w istocie szlachetniejszą rzeczą Znosić pociski zawistnego losu Czy też stawiwszy czoło morzu nędzy, Przez opór wybrnąć z niego? — Umrzeć — zasnąć — I na tym koniec. — Gdybyśmy wiedzieli, Że raz zasnąwszy, zakończym na zawsze Boleści serca i owe tysiączne Właściwe naszej naturze wstrząśnienia, Kres taki byłby celem na tej ziemi Najpożądańszym. Umrzeć — zasnąć. — Zasnąć!…
Jęk się rozlega w mieście i żałobne krzyki. Tymczasem u naw stają greckie wojowniki I wszyscy się rozchodzą pod swoje namioty. Achilles, zatrzymując mirmidońskie roty, Mówi: — «Wy, dzielni mojej towarzysze broni, Nie wykładajcie jeszcze z jarzma bystrych koni! Tak się zbliżmy, niech z oczu płyną łzy rzęsiste, Oddajmy cześć zmarłemu: godzien jej zaiste.…
Ale po śmierci... Niemcy, wy to wiecie, Sami spytajcie niecnych zdrajców kraju, Co oni poczną, gdy na tamtym świecie Wskazani wiecznym ogniom na pożarcie, Zechcą swych przodków wywoływać z raju? Jakim językiem poproszą o wsparcie? Czy w ich niemieckiej, barbarzyńskiej mowie Głos dzieci swoich uznają przodkowie?...
Nabity — niechaj krzemień na żelazo pada... Ból, chwila jedna, ciemno — potem jasność błyśnie. Lecz jeśli nie zaświeci nic?... i ból przeminie? Jeśli się wszystko z chwilą boleści rozpryśnie? A potem ciemność... potem nawet ciemność ginie, Nic — nic — i sobie nawet nie powiem samemu, Że nic nie ma — i Boga nie zapytam, czemu Nic nie ma?... Ha! więc będę zwyciężony niczem?...…
Na ścianach u ciotki wisieli sami święci; ale jakkolwiek było ich sporo, nie dorównali jednak liczbą Napoleonom, którymi ojciec przyozdabiał swój pokój. Był tam jeden Napoleon w Egipcie, drugi pod Wagram, trzeci pod Austerlitz, czwarty pod Moskwą, piąty w dniu koronacji, szósty w apoteozie.…
Zasłona się potargała, Ziemia drży, łamie się skała... Pieśń ta unosi człowieka, bierze go od obecnych, przeszłych i przyszłych męczarni żywota, wydziera z kleszczów wszelkiej niedoli, usuwa bez bólu od męża, od pamięci rodziców, od miłowania i nienawidzenia, nawet od Franka i od Karoli. Wszystko obce, zimne, cudze. Tam gdzieś daleko, daleko ciągnie ze sobą na święte pole jasną murawą zasłane.…
Na swój sposób i niezupełnie prawowiernie matka Zygmunta religijna jednak była głęboko i żarliwie. Zewnętrzne praktyki dopełniała rzadko, drobiażdżki noszące imię świętości: obrazki, posążki, poświęcane paciorki itp. wydawały się jej oznakami czci błahymi, nieestetycznymi, niegodnymi idei bóstwa.…
…Tedy szkielet poskoczył i zacisnął swe pięści! — «Powiedz, czerwiu, gdzie jest tysiąc obiecanych w niebo ścieżek»? A on tylko popatrzył — i nic nie rzekł, nic nie rzekł... — «Powiedz, czerwiu, czy Bóg widział moje męki, moje żale? I czy jest On w niebiosach, czy też nie ma go wcale?» — A on zadarł pysk ku niebu i mackami wzruszył dwiema I pokazał na migi, że go nie ma, bo — nie ma!…
Cmentarz — Mąż i Orcio przy grobie w gotyckie filary i wieżyczki. Zdejm kapelusik i módl się za duszę matki. — Zdrowaś Panno Maryjo, łaskiś Bożej pełna, Królowa niebios, Pani wszystkiego, co kwitnie na ziemi, po polach, nad strumieniami... Czego odmieniasz słowa modlitwy — módl się, jak cię nauczono, za matkę, która temu dziesięć lat właśnie o tej samej godzinie skonała.…
Powietrze było zapełnione milionami widm, błądzącymi we wszystkich kierunkach z gorączkowym pośpiechem i jęczącymi żałośnie. Wszystkie dźwigały takie same łańcuchy, jak duch Marleya; niektóre (mogły to być występne rządy) były skute razem; ani jedno nie było bez okowów. Wielu Scrooge znał dobrze za ich życia.…
Spojrzawszy teraz w twarz męża i widząc w niej głębokie strapienie rzekła zaraz: — Co to za wieści waszmość przywiózł? Nie oddalajcieże mnie. Będę was ile się godzi pocieszać albo zapłaczę z wami, albo radą jakowąś posłużę... — Już i w twojej głowie rady się na to nie znajdzie — odrzekł pan Andrzej. — Ale boję się, żebyś z żalu na zdrowiu szwanku nie poniosła. A ona na to: — Siła ja wytrzymać umiem.…
I tu Winicjusz, jakkolwiek uprzedzony przed chwilą niechętnie, nie mógł nie zauważyć, że jednak jest różnica między nauką starca a tym, co mówili cynicy, stoicy lub inni filozofowie, ci bowiem dobro i cnotę zalecali jako rzecz rozumną i jedynie w życiu praktyczną, on zaś obiecywał za nią nieśmiertelność, i to nie jakąś lichą nieśmiertelność pod ziemią, w nudzie, czczości, pustkowiu, ale wspaniałą, równą niemal……
Cela Ojca Laurentego. Ojciec Laurenty i Parys. W ten czwartek zatem? To bardzo pośpiesznie. Mój teść, Kapulet, życzy sobie tego; A ja powodu nie mam, by odwlekać. Nie znasz pan, mówisz, uczuć swojej przyszłej; Krzywa to droga, ja takich nie lubię. Bez miary płacze nad śmiercią Tybalta, Małom jej przeto mówił o miłości, Bo Wenus w domu łez się nie uśmiecha.…
Gdy po śmierci w niebiosów przybyłam pustkowie, Bóg długo patrzał na mnie i głaskał po głowie. — „Zbliż się do mnie, Urszulo! Poglądasz, jak żywa... Zrobię dla cię, co zechcesz, byś była szczęśliwa”. — „Zrób tak, Boże — szepnęłam — by w nieb Twoich krasie Wszystko było tak samo, jak tam — w Czarnolasie!” — I umilkłam zlękniona i oczy unoszę, By zbadać, czy się gniewa, że Go o to proszę?…
To rzekłszy wskazał ręką na rozpromienione niebo — i dwie łzy spłynęły mu z wolna po policzkach. Staś płakał jak bóbr.
Piekielna mnie dziś gospoda: diabły moją piją krew; szarpają mi pierś, plecyska, psy zjawiska, łby ogniska; szarpają, sięgają trzew!
Cóż to? Ty jakieś ciężkie ważysz słowa. O tak! Czyż nie wiesz, że z poległych braci Kreon jednemu wręcz odmówił grobu? Że Eteokla, jak czynić przystoi, Pogrzebał w ziemi wśród umarłych rzeszy, A zaś obwieścił, aby Polinika Nieszczęsne zwłoki bez czci pozostały, By nikt ich płakać, nikt grześć się nie ważył; Mają więc leżeć bez łez i bez grobu, Na pastwę ptakom żarłocznym i strawę.…
Między cmentarzem, przez ścieżki bezdrożne, A miejskim murem, idziemy powoli: «Wysoka cnoto! Co według swej woli Wodzisz mnie», rzekłem, «przez kręgi bezbożne, Powiedz: (któż lepiej chęć mą zaspokoi?) Można li widzieć tych, co w grobach leżą? Grobowe wieka snadź podjęte świeżo, A nikt wkoło nich na straży nie stoi».…
Wieś była cicha mimo święta, drogi były puste, karczma zamknięta, a gdzieniegdzie tylko przez małe zapocone szybki błyskały światełka i płynęły ciche śpiewy pobożnych i głośne modlitwy odmawiane za zmarłych... Z trwogą wysuwano się przed domy, z trwogą nasłuchiwano szumów drzew, z trwogą patrzano w okna, czy nie stoją, nie jawią się ci, co w dniu tym błądzą, przygnani tęsknotą i wolą Bożą...…
Wszystko to przemija, ale wieczność cała nie ugasi żaru życia, którego nabrałem wczoraj z ust twoich i którym jestem przepojony! Kochasz mnie! Ramię moje cię objęło, usta me spoczęły na twych wargach, szepcących słowa upojne. Jesteś moja!... Tak, moja jesteś, Loto, na wieki! I cóż stąd, że Albert jest mężem twoim? Mężem? A więc w oczach... tego...…
Patrzcie, ach, patrzcie do góry, Cóż tam pod sklepieniem świeci? Oto złocistymi pióry Trzepioce się dwoje dzieci. Jak listek z listkiem w powiewie, Kręcą się pod cerkwi wierzchołkiem; Jak gołąbek z gołąbkiem na drzewie, Tak aniołek igra z aniołkiem. Jak listek z listkiem w powiewie, Kręcą się pod cerkwi wierzchołkiem; Jak gołąbek z gołąbkiem na drzewie, Tak aniołek igra z aniołkiem.…
Oszaleć? — Ej, Panowie, strzeżcie się, Panowie! U was usta wymowne, wiele nauk w głowie, A patrzcie, głowa mądra w prochu się taczała, I z tych ust, tak wymownych, patrzaj — piana biała. Słyszałem, co on śpiewał, ja słów nie pojąłem, Lecz było coś u niego w oczach i nad czołem.…
Tu szczyt... lękam się spojrzeć w przepaść świata ciemną. Spojrzę... Ach! pod stopami niebo i nad głową Niebo... Zamknięty jestem w kulę kryształową; Gdyby ta igła lodu popłynęła ze mną Wyżej — aż w niebo... nie czułbym, że płynę. Stąd czarne skrzydła myśli nad światem rozwinę. Ciszej! słuchajmy... o te lody się ociera Modlitwa ludzka, po tych lodach droga Myślom płynącym do Boga.…
— Bo widzi pan, ta wiara chroni człowieka od rozpaczy. Ja na przykład rozumiem, że ani sam nie będę już tak szczęśliwy, jakbym mógł być kiedyś, ani jej nie dam zupełnego szczęścia. Jedyną zaś pociechę mam w tej myśli, że spotkamy się na innym, lepszym świecie, gdzie oboje będziemy młodzi.…
Między niebem a piekłem, wśród słynnych bezdroży, Które lotem starannie pomija duch boży, Stoi karczma, gdzie widma umarłych opojów Święcą tryumf swych szałów pijackich i znojów. Skąpiec, co, mrąc, ostatnie połknął ametysty, Znajdzie tu za dwa grosze nocleg wiekuisty, — I zbrodniarz, co w błysk noża zachował swą wiarę, Zdoła tutaj niejedną nadybać ofiarę, — I nierządnica, sennym wabiąca pachnidłem, Brwi nabytym w……
Zapewne słyszałeś wystrzały, odgłosy naszej wycieczki — ale bądź dobrej myśli, dziecię moje, nie przepadniemy jeszcze ni dzisiaj, ni jutro. — Słyszałem, ale to nie tknęło mi serca — huk przeleciał i nie ma go więcej — co innego w dreszcz mnie wprawia, Ojcze. Lękałeś się o mnie. — Nie — bo wiem, że twoja godzina nie nadeszła jeszcze.…
Basia przypatrywała się z ciekawością wielką modlitwie Lipków, ale serce ściskało się jej na myśl, że tylu oto dobrych pachołków po życiu pełnym mozołów dostanie się wraz ze śmiercią w ogień piekielny, a to tym bardziej, że stykając się codziennie z ludźmi prawdziwą wiarę wyznającymi trwają jednak dobrowolnie w zatwardziałości.…
„Oni tam może myślą, że w tej chwili drżą mi kolana i strach podnosi mi włosy na głowie, a ja wróciwszy do domu wezmę kąpiel w fiołkowej wodzie, po czym moja Złotowłosa sama mnie namaści i po posiłku każemy sobie śpiewać na głosy ten hymn do Apollina, który ułożył Antemios. Sam kiedyś powiedziałem: „O śmierci nie warto myśleć, bo ona bez naszej pomocy o nas myśli".…
Przecież nie Jowisz obwieścił to prawo, Ni wola Diki podziemnych bóstw siostry, Taka ród ludzki związała ustawą. A nie mniemałam, by ukaz twój ostry Tyle miał wagi i siły w człowieku, Aby mógł łamać święte prawa boże, Które są wieczne i trwają od wieku, Że ich początku nikt zbadać nie może. Ja więc nie chciałam ulęknąć się człeka I za złamanie praw tych kiedyś bogom Zdawać tam sprawę.…
Gdy uciekając w rozsypce przez pole, Znowu ku górze zwracały się cienie, Tam gdzie pociąga rozum naszą wolę; Ja się zbliżyłem do wodza wiernego, Czyżbym tę podróż mógł odbyć bez niego? On zda się czegoś żałował jak grzechu; O czysta duszo! jak lada zboczenie Goryczą bodzie twe czułe sumienie!…
Ale już dusza wychodziła z niego powoli i niesła się we światy, jako ten ptaszek Jezusowy, kołowała jeszcze błędnie, oderwać się nie mogła jeszcze, że przywierała czasami do ziemie świętej, by odpocząć z utrudzenia, utulić swój płacz sierocy we wrzawie ludzkiej; między kochane zachodziła, wśród żywe szła, do bratów wołała żałośnie i u serc prosiła pomocy, aż mocą Jezusową skrzepiona i miłosierdziem, niesła się na……
Nie są to rojenia, nie jestem w obłędzie, tylko rozjaśniły się myśli moje tu, nad grobem. Nie przeminiemy! Zobaczymy się! Zobaczę twoją matkę..., zobaczę... odnajdę... i wypłaczę cały ból serca na jej łonie... twoją matkę... twój pierwowzór
Dalej wy z najcięższym duchem, Coście do tego padołu Przykuci zbrodni łańcuchem Z ciałem i duszą pospołu. Choć zgon lepiankę rozkruszy, Choć was anioł śmierci woła, Żywot z cielesnej katuszy Dotąd wydrzeć się nie zdoła. Jeżeli karę tak srogą Ludzie nieco zwolnić mogą I zbawić piekielnej jamy, Której jesteście tak blisko: Was wzywamy, zaklinamy Przez żywioł wasz, przez ognisko!
schodzą widomie Usnął — Wyjmijmy z ciała duszę, jak dziecinę Senną z kolebki złotej, i zmysłów sukienkę Lekko zwleczmy; ubierzmy w światło jak jutrzenkę I lećmy. Jasną duszę nieśmy w niebo trzecie, Ojcu naszemu złożyć na kolanach dziecię; Niech uświęci sennego ojcowską pieszczotą, A przed ranną modlitwą duszę wrócim życiu, I znowu w czystych zmysłów otulim powiciu, I znowu złożym w ciało, jak w kolebkę złotą.
Niezbyt pewny swej jawy i ufny snom niezbyt, — Spogląda oczodołów próżnicą wierutną W obłoków napuszyście wybujały Bezbyt, Poza którym nic nie ma, prócz tego, że smutno...
Chodź, synu — połóż tu rękę swoją na dłoni mojej — czołem ust moich się dotknij — czoło matki twojej niegdyś było takiej samej bieli i miękkości. — Słyszałem głos jej dzisiaj, nim zerwali się męże twoi do broni — słowa jej płynęły tak lekko jak wonie, i mówiła: „Dziś wieczorem zasiądziesz przy mnie". — Czy wspomniała choćby imię moje? — Mówiła: „Dziś wieczorem czekam na syna mego".…
— Gdy chrześcijańskie nacje ze sobą wojują — mówił — i Pan Jezus smutny, i wszyscy święci się w głowę skrobią, bo tak zwykle bywa, że gdy frasobliwy pan, frasobliwa i czeladź; ale kto Turka bije, nie może milszej rzeczy niebu uczynić.…
— Czemu się skarżycie?... Bóg sam poddał się męce i śmierci, a wy chcecie, by was przed nią osłonił? Ludzie małej wiary! Zaliście pojęli Jego naukę, zali On wam to jedno życie obiecał? Oto przychodzi do was i mówi wam: „Pójdźcie drogą moją", oto podnosi was ku sobie, a wy czepiacie się ziemi rękoma, wołając: „Panie, ratuj!" Ja, proch przed Bogiem, lecz wobec was Apostoł Boży i namiestnik, mówię wam w imię Chrystusa……
Pokazujemy 48 z 76 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.