motyw literacki
Grób
81fragmentów
40lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Nad Niemnem 8 fragmentów
- Kordian 6 fragmentów
- Napój cienisty 6 fragmentów
- Wesele 5 fragmentów
- Anhelli 4 fragmenty
- Romeo i Julia 4 fragmenty
- Antygona 3 fragmenty
- Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie 3 fragmenty
- Lalka 3 fragmenty
- Przedwiośnie 3 fragmenty
- Faraon 2 fragmenty
- Fraszki 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Ale miejcie nadzieję; bo nadzieja przyjdzie z was do przyszłych pokoleń i ożywi je; ale jeśli w was umrze, to przyszłe pokolenia będą z ludzi martwych. A to, o czém pomyślicie, wypełni się i wielka radość będzie na ziemi w on dzień zmartwychwstania.…
Grobie, ty mojej łożnico miłości, Mieszkanie wieczne, ciemnico sklepiona! Idę do moich, których tylu gości W pozgonnych domach boska Persefona. Za wami idę ja, co w życia wiośnie Zginęłam, prawie nie zaznawszy świata.…
Gliny surowe Pierś już wyjadły, a po białej twarzy Robactwo łazi... O nie! ona w ziemi Jako rzek nimfa, na glinianym dzbanku Dłonią oparta, dzban malinowemi Leje gwiazdami i w różowym wianku Trzyma zaklętą na malin ruczajek Białą jej postać... zbudzić się nie może; Oczki, aż listkiem niezapominajek Z grobu wyrosną, w rubinowe zorze Mogiły patrzą gwiazdami błękitu. W grobie się błyszczy.…
Niedawno zbudował sobie właśnie nowy korytarz od swojego domu do mieszkania myszy i pozwolił obu damom spacerować po nim do woli. Ostrzegał tylko, żeby się nie przestraszyły martwego ptaka, który tam leży na środku. Musiał niedawno umrzeć, bo jest jeszcze cały, z dziobem, z piórkami — i pochowano go w tym samym miejscu, gdzie kret przekopał swój korytarz.
Między cmentarzem, przez ścieżki bezdrożne, A miejskim murem, idziemy powoli: «Wysoka cnoto! Co według swej woli Wodzisz mnie», rzekłem, «przez kręgi bezbożne, Powiedz: (któż lepiej chęć mą zaspokoi?) Można li widzieć tych, co w grobach leżą? Grobowe wieka snadź podjęte świeżo, A nikt wkoło nich na straży nie stoi».…
…zestrachanymi oczami wypatrywał Kubowego krzyża; odnalazł go wreszcie, stał pod samym parkanem, w podle tych rozwianych mogiłek pobitych na wojnie, przy których modlił się w Zaduszki. — A dyć tutaj, na krzyzie stoi wypisane: Jakub Socha! — przesylabizował wodząc palcem po białych, wielkich literach. — To Rocho wypisali, a krzyż sporządził Jambroży!
…Że ci dwa groby stawi lud nieszczery, Wygnawszy pierwej? Coś ty, Kolumbie, zrobił Europie, Że ci trzy groby we trzech miejscach kopie, Okuwszy pierwej? Coś ty uczynił swoim, Camoensie, Że po raz drugi grób twój grabarz trzęsie, Zgłodziwszy pierwej? Coś ty, Kościuszko, zawinił na świecie, Że dwa cię głazy we dwu stronach gniecie, Bez miejsca pierwej?…
Pójdę sam; kto w dzień błądzi i żywych nie słyszy, Widzi w nocy, zna język grobowej zaciszy. Nie zabłądzę, wszak co rok chodziłem tą drogą: Zrazu jak ty, mój synu, z niemowlęcą trwogą, Potem jak chłopiec pełen ciekawej ochoty, Potem z tęsknotą, teraz nawet bez tęsknoty, Bez żalu; cóż mię wiedzie? jakiś zapęd nowy, Ciemne przeczucie, może to instynkt grobowy.…
Otóż, co dla waszej dostojności nie jest chyba tajemnicą, ów cień, Ka, jest zupełnie podobny do człowieka, tylko wygląda, jakby był utkany z bardzo delikatnej mgły. Cień ma głowę, ręce i tułów, może chodzić, mówić, rzucać lub podnosić przedmioty, ubiera się jak człowiek, a nawet, osobliwie przez kilkaset pierwszych lat po śmierci, musi od czasu do czasu nieco posilać się.…
By wedla cnót i godności Grzebiono umarłych kości, Przyszłoby dziś leżeć tobie W złotym, Podlodowski, grobie. Teraz cię licha mogiła Znacznego męża przykryła, Ale sława sięga nieba; Nie z grobu cię sądzić trzeba.
I odpowiedzieli synowie Cheta Abrahamowi, mówiąc mu: „Słuchaj nas, panie nasz; księciem Bożym ty wpośród nas; w najprzedniejszym z grobów naszych pochowaj zmarłą twoją; nikt z nas grobu swojego nie wzbroni tobie, abyś nie pochował zmarłej twojej". I wstał Abraham, i pokłonił się ludowi kraju, synom Cheta.…
…Gołąbska trochę pogrzebała w trawie na grobie, odrzuciła na ścieżkę parę suchych patyków i popatrzyła na to miejsce. — Szczęśliwa jestem, że mi te dzieci umierają — odezwała się nagle zamyślona. — Pan Bóg wie, co robi. Jak ja bym sobie dzisiaj z czworgiem radę dała.
Płacz, matko, kochanko, przebacz, bo nie anioł, nie anioł prowadzi. Wy te same drżące u nieba, wy te same róże sadzić jak głos na grobach przyjdziecie i dłonią odgarniecie wspomnienia i liście jak włos siwiejący na płytach płaskich.
A ci się wloką, blasków słonecznych odziani powłoką. A dzwon się rozlega w blasków słonecznych pozłocistym pyle, opadającym na zielska przydroży, na melancholią okryte przecznice, na grób samotny zapomnianego człowieka... Kopcie samotny grób! Niechaj w nim kości położy ten, który z matki żywota wyniósł nieszczęsny los!…
…Chcę cię prosić, abyś rozkazał wybudować w ogrodzie małą świątynię z marmurowym sarkofagiem we wnętrzu. W tym sarkofagu ułożę zwłoki mego ojca i będę tam co dzień spędzała kilka godzin na smutnych rozmyślaniach. Lecz nikomu, prócz mnie jednej, nie wolno będzie wchodzić do tej świątyni, bo smutek mój jest tak wielki, że wymaga zupełnej samotności. — Czy i mnie wstęp do tej świątyni będzie wzbroniony?…
Gdzie przeszły stopy takiego widziadła, Niczym jest klęska wiosek albo grodów: Cała kraina w mogiłę zapadła! Ach, kto litewską duszę mógł ochronić, Pójdź do mnie, siądziem na grobie narodów, Będziemy dumać, śpiewać i łzy ronić...
Więc będę śpiewał i dążył do kresu; Ożywię ogień, jeśli jest w iskierce. Tak Egipcjanin w liście z aloesu Obwija zwiędłe umarłego serce; Na liściu pisze zmartwychwstania słowa; Chociaż w tym liściu serce nie ożyje, Lecz od zepsucia wiecznie się zachowa, W proch nie rozsypie... Godzina wybije, Kiedy myśl słowa tajemną odgadnie, Wtenczas odpowiedź będzie w sercu — na dnie.
Ale Zbyszko krótko zabawił przy Jurandzie, który nikogo nie poznawał — i poszedł następnie do Danusinej trumny, do podziemia. Tam zabawił dopóty, dopóki stary Tolima nie przyszedł szukać go na posiłek. Wychodząc, zauważył przy blasku pochodni, że na trumnie pełno było wianuszków z chabru i z nagietków, a naokół wymieciona czysto polepa przytrząśnięta była tatarakiem, kaczeńcem i kwiatem lipowym, który roznosił woń……
...Najgorszym z nieszczęść: bezimiennym... Wrośnięte w ziemię i kamienne, Nagrobki takie są... A tutaj Wrósł w duszę ów nadgrobny kamień. Już nieczytelny — nawet dla niej.
…Pozwól, ażebym ja mu postawiła nagrobek. Ale że sama jechać tam nie mogę, więc ty mnie wyręczysz. Weź stąd kamieniarza, niechaj rozłupie ten kamień, wiesz, ten, na którym siadywaliśmy na górze, pod zamkiem, i niech jedną połowę ustawią na jego grobie. Cokolwiek będzie kosztować, zapłacisz, a zwrócę ci razem z dozgonną wdzięcznością. Zrobiszże to? — Zrobię. — To dobrze, dziękuję ci...…
To mnie sprowadza do historii jego miłości. Myślicie zapewne, że jest ona podobna tym, przez jakie wy przechodziliście. O uszy nasze obija się tyle podobnych rzeczy i większość nie uważa ich nawet za miłosne epizody. Są to jakieś wybryki młodości, skutki temperamentu i pokus, z góry skazane na zapomnienie. Zapatrywanie to może i tu dałoby się zastosować... Zresztą — nie wiem.…
— Tutaj groby są lepsze — mówiła wtedy. — Tutaj groby są lepsze, bo tu jest sucho. Ciało leży i nie psuje się, tylko się wysusza. Tam na dołku, gdzie jest mokro, miejsca są tańsze. Tam tylko dwie trumny jedna na drugiej mogą leżeć.
Wszystko to po upływie pewnego czasu wydawać się mogło snem napełnionym widzeniami prawie nadprzyrodzonymi: tak niezmiernie inne było to, co nastąpiło po nim... Kiedy Benedykt obudził się z tego snu swojej pierwszej młodości, spostrzegł przede wszystkim, że zabrakło mu obu braci.…
Biel jej ciała przywłaszczał. Biel, na pewno biel! A chłonęła go w siebie ciszkiem jak mogiła.
Że trumny nie miał kto nieść, puszczono nas z wozem za bramę. Ale tu czekać trzeba, gdyż grabarz dołka nie skończył kopać i dopiero teraz pośpiesznie wyrzucać zaczął z niego żółty piasek. Natychmiast zaczęliśmy rwać dla szkapy szczaw zajęczy i soczystą babkę, której pełno było na drożynie. Tymczasem ojciec z panem Łukaszem zdjęli z wozu trumnę i postawili ją nad brzegiem dołka.…
Za mną, za mną, Ojcze — tam straszny sąd co noc się powtarza. — idzie ku drzwiom skrytym w murze i otwiera je Gdzie idziesz? — Kto ci pokazał to przejście? — Tam lochy wiecznie ciemne, tam gniją dawnych ofiar kości. — Gdzie oko twoje, zwyczajne słońcu, nie dowidzi — tam duch mój stąpać umie. — Ciemności, idźcie do ciemności!…
…Lecz cyt... — cicho — — tam groby, tam pod ziemią śpichlerze, tam idę. zwraca się do orszaku Podajcie złote klucze. przyjmuje klucze Zamykam nimi serca, zamykam nimi dusze. Oto wieki ożywię idące. Wieki i lata, co przyjdą, żyć będą ziaren tych treścią. Ziemia rodzić będzie, kędy siew padnie zdrowy. Ludzi zbudzę, roześlę orędzie na żywot — żywot nowy!…
Płacze Maryś całe dzionki, Płacze Maryś całe noce... Przyleciały już skowronki I jaskółka już szczebioce. Przyleciały już skowronki Na kwietniową, na niedzielę, Na mogile matusinej Rozkwitnęło bujne ziele. Na mogile matusinej Sieroteńka cicho kwili.
„Przybywszy nad brzeg morza łódź tam zostawioną Spychamy najpierw z brzegu w boską otchłań słoną. Maszt dźwignion już białymi odął się żaglami, Więc owce na łódź bierzem, a nareszcie sami Wsiadamy; zasmuceni lejem łzy żałoby. Wtem od lądu na okręt nasz błękitnodzioby Kirka wiatr nam nasłała; żagle już nadyma Ten przewodnik żeglugi, jak lepszego nie ma.…
Duch, stojąc wśród mogił, wskazywał na jedną z nich. Scrooge, drżąc cały, zbliżył się do niej. Duch pozornie wcale się nie zmienił, lecz Scrooge'owi zdawało się, iż w jego ponurej, majestatycznej postaci spostrzega coś nowego, co go do głębi poruszało... — Zanim zbliżę się do grobowca, który mi wskazujesz — rzekł — odpowiedz mi na jedno, jedyne pytanie.…
O Matko Polsko! Ty tak świeżo w grobie Złożona... Nie masz sił mówić o tobie!
— Czy was, panie Hamer, opętało, czy co?... Mnie na smutek się zbiera, że z waszej łaski musiałem sprzedać bydlę, a wy jeszcze chceta, żebym wam sprzedał wszystko, całe mienie! Dy ja bym chyba trupem padł u progu, żeby mi się przyszło wyprowadzać z chałupy, a już kiedy bym wyszedł za wrota, to byście mnie musieli odwieźć prosto na cmentarz.…
Cezary schwytany został przez arkan samotności. Za życia matki nie znał tego stanu. Tak duży kawaler, wyprawiając rozmaite fochy czysto osobiste, szedł przecież prowadzony za rękę. Teraz dopiero zdrętwiał, nie znajdując już w próżni ręki małej, chudej, słabej. Stawiał się hardo samemu sobie, tłumacząc swym uczuciom, że przecież to jest najnaturalniejsze zjawisko, iż stara, schorowana, zdenerwowana kobiecina zmarła.…
Tam wyzwoleńcy nie ukrywali mu już dłużej, że czas umrzeć, więc kazał kopać dla siebie dół i legł na ziemi, by mogli wziąć miarę dokładną. Lecz na widok wyrzucanej ziemi ogarnął go strach.
Tu blask, — dym, — chwila cicho — i huk jak stu gromów! Zaćmiło się powietrze od ziemi wyłomów: Harmaty podskoczyły i jak wystrzelone Toczyły się na kołach; lonty zapalone Nie trafiły do swoich panew. I dym wionął Prosto ku nam; i w gęstéj chmurze nas ochłonął. I nie było nic widać, prócz granatów blasku, I powoli dym rzedniał, opadał deszcz piasku. Spojrzałem na redutę.…
Szary poranek spędza mrok ponury, Pasami światła znacząc wschodnie mury I noc się na bok chyli jak pijana Z dróg dnia ubitych kołami Tytana. Nim oko słońca pełnym blaskiem strzeli, Rosę wypije i świat rozweseli, Muszę uzbierać w ten koszyk z sitowia Roślin tak zbawczych, jak zgubnych dla zdrowia, Ziemia jest matką natury i grobem, Grzebie i życia obdziela zasobem.…
Tam na północ, ku Polsce, świécą gwiazd gromady, Dlaczegoż na téj drodze błyszczy się ich tyle? Czy wzrok twój, ognia pełen, nim zgasnął w mogile, Tam wiecznie lecąc, jasne powypalał ślady? Polko! — i ja dni skończę w samotnéj żałobie: Tu niech mi garstkę ziemi dłoń przyjazna rzuci.…
W zwiewnych nurtach kostrzewy, na leśnej polanie, Gdzie się las upodobnia łące niespodzianie, Leżą zwłoki wędrowca, zbędne sobie zwłoki. Przewędrował świat cały z obłoków w obłoki, Aż nagle w niecierpliwej zapragnął żałobie Zwiedzić duchem na przełaj zieleń samą w sobie.…
— Masz tobie! Musiałem go zgubić — rzekł żartobliwie młodzieniec, udając, że szuka. — To całe szczęście, że świat jest grobem, ludzie, a rozumie się i kobiety, tylko cieniem, a miłość uczuciem, które budzi tylko wstręt.
Jestem sobie pan, żurawiec; zlatam, jak się ma na lato; buduję se gniazdo z róż, ciułam słomę z waszych strzech, przysiadam na kalenice, rozpatruję okolice: daleko czy blisko burz? — Rośnie wtedy wszystko u mnie, jak na próchnie, jak na trumnie; pełno wszelakiego ziela, które słońca żar aż spopiela — przy tym ta ogromna skala: jak w cmentarzu Ruisdala.
Wszak rodzić się nie jest to, co zmartwychwstać; trumna nas odda, lecz nie spojrzy na nas jak matka.
Ziemi tebańskiej ojczysty ty grodzie, I wy, bogowie rodowi, Oto mnie wiodą w bezzwłocznym pochodzie Ku samotnemu grobowi. Patrzcie na księżnę ostatnią z Teb królów, W ręce siepaczy ujętą, Ile mąk ona, ile zniosła bólów Za wierną służbę i świętą.
Więc mniejsza o to, w jakiej spoczniesz urnie, Gdzie, kiedy, w jakim sensie i obliczu, Bo grób twój jeszcze odemkną powtórnie, Inaczej będą głosić twe zasługi I łez wylanych dziś będą się wstydzić, A lać ci będą łzy potęgi drugiéj Ci, co człowiekiem nie mogli cię widziéć.
…Swój wielki grób budował faraon przez lat trzydzieści, w ciągu których sto tysięcy ludzi pracowało co roku po trzy miesiące. I jaki z tej pracy pożytek?... Kogo ona wykarmiła, uleczyła, odziała?... Ale za to co rok przy tej robocie marniało dziesięć do dwudziestu tysięcy ludzi... Czyli — na grób Cheopsa złożyło się z pół miliona trupów, a ile krwi, łez, bólów, kto rachuje?…
To miejsce, w którym ciało twoje pochowano, Godna rzecz, Grzepski, aby łzami obmywano. Nauka, cnota, rozum i postępki święte Tam z tobą w ten grób za raz z pośrodka nas wzięte. Świat, jesliże dobrze znał te przymioty w tobie, Mógłby nie rok ani dwa czernić się w żałobie Po twym zejściu. Lecz poty, póki sam stać będzie, Niech się twe imię sławi i zawsze, i wszędzie.
Ziemia — to plama Na nieskończoności błękicie; Ciemna gwiazda w słonecznych gwiazd świcie, Grób odwieczny potomków Adama.
— Obiecaliśmy ci wziąć Danusiną truchłeczkę — odrzekł Maćko — możemy i Juranda ciało zabrać. — Ba, on tu z ojcami, a bez ojców będzie mu się cniło w Krześni. Weźmiecie Danuśkę, to on tu ostanie z dala od dziecka, weźmiecie i jego, to tu ojce sami ostaną.
Wybiegł z hotelu na ulicę, wpadł do kawiarni i kazał podać koniak. Tym razem wypił półtorej karafki, a pijąc myślał, że ten Paryż, w którym znalazł najwięcej mądrości, największe złudzenia i ostateczne rozczarowania, stanie się chyba jego grobem. „Na co mam już czekać?... czego dowiem się?...…
Pokazujemy 48 z 81 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.