motyw literacki
Honor
98fragmentów
23lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 28 fragmentów
- Krzyżacy 10 fragmentów
- Ogniem i mieczem 9 fragmentów
- Trzej muszkieterowie 8 fragmentów
- Lalka 5 fragmentów
- Nie-Boska komedia 5 fragmentów
- Romeo i Julia 5 fragmentów
- Lord Jim 4 fragmenty
- Moralność pani Dulskiej 4 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 4 fragmenty
- Klechdy sezamowe 3 fragmenty
- Nad Niemnem 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Niech zważa, z kim ma sprawę, kto chce być junakiem. Jastrząb, że się z niejednym dobrze spotkał ptakiem, Chciał sokoły wojować; śmiał się sokół lotny. Na koniec z zuchwałości takowej markotny, Porwał go; a gdy ostre szpony wskroś przebodły, Rzekł: «Daruję cię życiem, boś dla mnie zbyt podły». Szpecą sławę zwycięstwa mdłe nieprzyjacioły; Jastrzębie na przepiórki, orły na sokoły.
— O co się pobili? — spytała później Jagna. — O ciebie! — warknęła ze złością stara. — Juści, mówcie prawdę. — Rzekłam! Mateusz się chwalił we młynie przed chłopami, że często bywał u ciebie w komorze, Antek to posłyszał i pobił go! Jak te psy o sukę, tak się o ciebie zagryzają. — Nie powiedajcie do śmiechu, bo mnie słuchać nieletko.…
Jakże mnie wszystko oskarża i wszystko Leniwej zemście mej bodźca dodaje! Czymże jest człowiek, jeżeli najwyższym Jego zadaniem i dobrem na ziemi Jest tylko spanie i jadło? Bydlęciem, Szczerym bydlęciem. Ten, co nas obdarzył Tak dzielną władzą myślenia, że może I wstecz, i naprzód poglądać, nie na to Dał nam tę zdolność, ten udział boskości Rozumem zwany, aby w nas jałowo Leżał i butwiał.…
Inni spali bogowie i ziemscy rycerze, Oczu tylko Zeusa sen słodki nie bierze, Ale noc nad tym całą przemyśla troskliwy, Jak by Achilla uczcić, a zgnębić Achiwy. Mniema, iż tak dokaże, czego sobie życzy, Gdy na Agamemnona ześle Sen zwodniczy; Więc się do niego w prędkich słowach tak odzywa: — «Idź, gdzie achajska flota brzeg cały okrywa.…
Słowa kapitana sprawiły wielkie wrażenie na zbójcach. Sumienie ich było obarczone taką niezliczoną ilością zbrodni i kradzieży, że żaden z nich nie śmiałby wejść do miasta, gdzie zewsząd czyhało niebezpieczeństwo. W mieście mogli wykryć obecność zbójcy, oddać go pod sąd i ukarać. Dlatego też zbójcy zamyślili się głęboko i milczeli, poruszając z lekka wąsami i gładząc ręką olbrzymie brody.…
…Ale Maciuś nie spał i ile razy przy układaniu noty mówiono: „Prosimy nieprzyjacielskiego króla" — drgały zawsze Maciusine wargi. Kiedy trzymał pióro, żeby podpisać, zapytał tylko: — Czy zamiast: „prosimy" nie można inaczej napisać? Przepisano raz jeszcze, i wyraz: „prosimy" zamieniono na „pragnęlibyśmy". „Pragnęlibyśmy przerwać wojnę". „Pragnęlibyśmy pokojowo zakończyć spór".…
— Tak, że chociażbym miał dwie głowy i choćby mi kat obydwie miał uciąć, jedną mam cześć, której mi pohańbić nie wolno.
Tłumem zwyczajnych śmiertelników książę nie tylko nie gardził, ale owszem: miał dla nich życzliwość, a nawet stykał się z nimi i interesował ich potrzebami. Wyobrażał sobie, że jest jednym z Prometeuszów, którzy mają poniekąd honorowy obowiązek sprowadzić tym biednym ludziom ogień z nieba na ziemię.…
Za chwilę więc ujrzałem monstrualny brzuch schodzący pośpiesznie z góry i zatrzymujący się o parę kroków przede mną. Potwór zatrzymał się widocznie dla namysłu; jego wielkie purpurowe policzki drżały. Gryzł swój kciuk, a po chwili, ujrzawszy mnie, rzucił długie spojrzenie z ukosa. Trzej jego towarzysze stworzyli małą grupę i zatrzymali się w pewnym oddaleniu.…
Aha! klnij. Dużo ci pomoże. Matka Hankę teraz wypędza. Ciekawa jestem, co twój honor uwodziciela każe ci teraz zrobić dla twej... ofiary. Śmieje się ironicznie. chwyta za kapelusz Żmija! Byłam pewna. Kapelusz w rękę i fiut! Najlepszy punkt wyjścia.
— Ale na koniec — zawołał mąż — czegóż chcesz? Co mi masz do wyrzucenia? Dlaczego jesteś nieszczęśliwa? Czyżbyś naprawdę wymagała ode mnie, abym nieodstępnie przy tobie siedząc zaniedbywał obowiązki, jakie mam dla dzieci i dla ciebie samej? Abym jak bałwan jaki czytał z tobą romanse, słuchał rzępolenia Orzelskiego i nie dbał o ten nasz kawał ziemi, a na koniec i o swój honor?…
Obywatele, schyleni nad prawidłem w pocie i poniżeniu, glancując buty, strzyżąc włosy, poczuliśmy prawa nasze — zdrowie klubu całego! — Zdrowie Prezesa — on nas powiedzie drogą honoru. —
To rzekłszy, wyciągnął ku namiestnikowi rękę. Ale butny młodzieńczyk nie ruszył się z miejsca i nie spieszył z podaniem swojej; natomiast rzekł: — Chciałbym naprzód wiedzieć, jeżeli ze szlachcicem mam sprawę, bo chociaż o tym nie wątpię, jednakże bezimiennych podzięków przyjmować mi się nie godzi. — Widzę w waszmości prawdziwie kawalerską fantazję, i słusznie mówisz.…
Ruszyli szczwacze z wolna, jeden tuż za drugim; Ale za bramą rzędem rozbiegli się długim. W środku jechali obok Asesor z Rejentem; A choć na siebie czasem patrzyli ze wstrętem, Rozmawiali przyjaźnie, jak ludzie honoru Idąc na rozstrzygnienie śmiertelnego sporu: Nikt ze słów zawziętości ich poznać nie zdoła
W młodości odziedziczyłem na Ukrainie, koło Taraszczy, substancję znaczną. Miałem i dwie wioski po matce w spokojnym kraju, wedle Jasła, alem w ojcowiźnie rezydować wolał, że to od ordy bliżej i o przygodę łatwiej. Fantazja kawalerska ciągnęła mnie na Sicz, ale nic tam już było po nas; jednakże w Dzikie Pola w kompanii niespokojnych duchów chodziłem i rozkoszy zaznałem.…
Kiedy Karol ujrzał, że wszyscy mu chybili, spuszcza głowę z boleścią. „Ja nieszczęśliwy!" — powiada. Aż staje przed nim rycerz niejaki, Tiery, brat Żofra, diuk andegaweński. Ciało ma chude, wątłe, smukłe, włosy czarne, twarz dosyć ciemną. Nie jest zbyt wielki, ale i niezbyt mały. Powiada grzecznie do króla: „Miły królu, panie, nie rozpaczaj tak. Długo ci służyłem, wiesz o tym.…
…Piątego dnia pobytu swego pod Tortosą, z rana, kiedy spał w kwaterze polnej przyjaciela Rybałtowskiego na La Roqueta, zbudzono go nagle wieścią, że Wyganowski przybył. Cedro porwał się z pościeli i co prędzej począł wdziewać odzienie. Ale ten, co mu wiadomość przyniósł, dorzucił: — Przybył kapitan Wyganowski, ale go ktoś pod obozem drugiego pułku zamordował. Krzysztof skoczył jak pchnięty nożem. Oniemiał.…
— Jeśli waćpan nikogo się nie boisz, to wiedz o tym, że ja się boję gniewu bożego... i łez ludzkich się boję, i krzywd! A hańbą z nikim dzielić się nie chcę; chociażem niewiasta słaba, przecie mi miła cześć imienia może więcej niż niejednemu, który się kawalerem powiada.
Znowu zamilkli. Znowu zaczęło się wzajemne okrążanie i mierzenie oczami. Wreszcie stanęli w pozycji bojowej. — Wynoś się stąd! — krzyknął Tomek. — Sam się wynoś! — Nie chce mi się! — Mnie też! Stali tak naprzeciw siebie, wysunąwszy po jednej nodze dla lepszej równowagi, i dysząc nienawiścią, z całej siły napierali na siebie. Żaden jednak nie mógł uzyskać przewagi.…
…Wreszcie niemałą pociechą była mu myśl, że Ligia, jeśli nie zostanie uratowaną, to będzie pomszczoną i zasłoniętą przez śmierć od hańby. Wierzył, że Winicjusz dokona wszystkiego, co przyrzekł. Widział jego wściekłość i znał zapalczywość wrodzoną całemu temu rodowi.…
…Jak się waży Ten łotr tu wchodzić i kłamaną larwą Szyderczo naszej urągać zabawie? Na krew szlachetną, co mi wzdyma serce, Nie będzie grzechu, jeśli go uśmiercę. Tybalcie, co ci to? Czego się zżymasz? Ujmy tej, stryju, pewno nie wytrzymasz: Jeden z Montekich, twych śmiertelnych wrogów, Śmie tu znieważać gościnność twych progów. Czyż to Romeo? Tak, ten to nikczemnik.…
…Tym razem nie zachodziła już żadna wątpliwość, d'Artagnan był istotnie znieważany. Przeświadczony o tym najzupełniej, beret na oczy nacisnął i usiłując naśladować ruchy wielkopańskie, podpatrzone w Gaskonii u przejeżdżających dostojników, zbliżył się z ręką na rękojeści szpady, a drugą wspartą na biodrze.…
Oto życie Idrysa jest w jego ręku. Jedno pociągnięcie za cyngiel i ów zdrajca, który porwał Nel, padnie trupem. Ale Staś, który miał w żyłach polską i francuską krew, uczuł nagle, że za nic w świecie nie zdoła strzelić do człowieka odwróconego plecami. Niech się przynajmniej zawróci — i niech spojrzy śmierci w oczy.
— Przyrzekliśmy sobie nawzajem, że ten, komu wyprawa na wroga się nie uda, zginie od miecza! Czy pamiętasz, Alofie, to przyrzeczenie? — Pamiętam — odrzekł Alof spokojnie — i chcę zginąć od miecza! Wówczas zbójcy zaczęli chórem szeptać do kapitana: — Zlituj się nad Alofem! Przebacz Alofowi. Alof dumnie się wyprostował i zawołał: — Nie znoszę litości! Nie przyjmuję przebaczenia!…
— Że też to swojej czci potrafisz bronić, a tego nie rozumiesz, że na cały nasz naród hańbę byś ściągnął! — odparł niecierpliwie Powała.
Wstał o siódmej rano tak rześki i wesoły, że zwróciło to uwagę służącego, który zaczął kręcić się po pokoju. — Czegóż to chcesz? — zapytał Wokulski. — Ja nicz. Ino, proszę pana, stróż chce, ale nie śmi prosić, żeby pan pofatygował się i potrzymał mu dzieczko do krztu. — A a a!... A pytał się, czy ja chcę, żeby on miał dziecko? — Nie pytał się, bo pan był wtedy na wojnie. — No dobrze. Będę jego kumem.…
— A więc ten biedny młodzieniec uciekł z tamtymi — rzekł z poważnym spokojem. Nie wiem dlaczego, uśmiechnąłem się; był to jedyny uśmiech, o ile pamiętam, łączący się ze sprawą Jima. Ale bo też to proste określenie sprawy śmiesznie brzmiało po francusku. „S'est enfui avec les autres", jak powiedział porucznik. Raptem zacząłem podziwiać zdolności spostrzegawcze tego człowieka.…
To insza inszość. On się z nią zaręczył. Ale co do tamtego — to o!... tylko że nie było pieniędzy, niby na gospodarstwo, więc bez to się to ślimaczy. Ale to całkiem uczciwie i honorowo — to sam ksiądz proboszcz może poświadczyć.
— Ależ, kochany szwagrze, zawsze byłem zdania, że to powiększanie domu, te oranżerie i te wojaże były dla was wcale niepotrzebne!... O jedną czwartą tonu głos podnosząc i z widoczniejszym niż kiedy wyrazem własnej wyższości na twarzy, Darzecki odpowiedział: — To względne, kochany panie Benedykcie, tak, bardzo względne.…
Wszak zaręczyłeś mi słowem, JW. Panie, bezpieczeństwo tego, który dziś o północy... Stary szlachcic dwa razy nie powtarza słowa — Jezus i szabla moja! — Maryja i szabla nasza — niech pan nasz żyje! — Wiara! do mnie — bądź zdrów, obywatelu! — Wiara! do mnie — Jezus i Maryja! — Noc — krzaki — drzewa.…
— Wypada mi ze dwa dni Czaplińskiemu poczekać, któren pewnie będzie chciał konfuzji, jaka go spotkała, dochodzić. — Nie uczyni tego. Prędzej by na waści sług swoich nasłał, gdybyś barwy książęcej nie nosił. Ale z księciem zadrzeć straszna rzecz nawet dla sługi Koniecpolskich. — Oznajmię mu, że czekam, a w dwa lub w trzy dni ruszę. Zasadzki też nie obawiam się, mając przy boku szablę i garść ludzi.
«O! — krzyknął Hrabia, ręce podnosząc do góry — Dobre miałem przeczucie, żem lubił te mury! Choć nie wiedziałem, że w nich taki skarb się mieści, Tyle scen dramatycznych i tyle powieści! Skoro zamek mych przodków Soplicom zagrabię, Ciebie osadzę w murach jak mego burgrabię. Twoja powieść, Gerwazy, zajęła mię mocno.…
Poznał jednak, że skoro nie było czasu na zaloty, trzeba było prędko działać i wszystko od razu na hazard wystawić: pojechać, oświadczyć się z miejsca i albo po przyspieszonych zapowiedziach ślub wziąść, albo zjeść arbuza. — Jadłem nieraz, zjem i teraz! — mruczał pan Wołodyjowski ruszając żółtymi wąsikami. — Co mi szkodzi! Była jednak pewna strona w tym nagłym postanowieniu, która mu się nie podobała.…
Jeżeli on na mnie co powiedział, dam ja mu, chociażby był zuchwalszy, niż jest, i miał ze sobą dwudziestu sobie podobnych drabów; a jeżeli mi ujdzie, to znajdę takich, co to potrafią. A hultaj! czy to ja jestem jego kochanką, jego poniewieradłem! (do Piotra) I ty tu stałeś także i mogłeś ścierpieć, żeby mnie lada gbur używał wedle upodobania za przedmiot swych bezwstydnych żartów?…
— Panie — odezwał się d'Artagnan — wyjeżdżając z Tarbes i przybywszy tutaj, miałem zamiar prosić cię, w imię tej przyjaźni, której w swej pamięci nie zatraciłeś, o kaftan muszkieterski; lecz po wszystkim, na co tu od dwóch godzin patrzę, pojmuję, że taka łaska byłaby nadmierna i lękam się, iż na nią nie zasługuję.…
— Panowie zbójcy! Wróg nasz dotąd żyje i każdej chwili może się przedostać do naszej zaklętej jaskini! Jest on przebiegły i trudno dać sobie z nim rady. Z jego to przyczyny Alof zginął od miecza w waszych oczach. Tak zginie każdy, kto nie potrafi spełnić wziętego na siebie obowiązku. Któż z was, panowie zbójcy, odważy się teraz pójść na poszukiwanie wroga? Wszyscy milczeli, patrząc na ściętą głowę Alofa.…
Wtem jakiś młody, smutny głos ozwał się niedaleko za plecami Krzyżaka: — Nie daj Bóg, abych ja hańbę od śmierci wolał. Jam to uczynił: Zbyszko z Bogdańca.
W oczach zaczęły mi ognie latać. Uderzyłem kuflem w stół i krzyknąłem: — Kłamiesz pan, wszystko pan kłamiesz, panie Szprot!... A oto mój adres... — dodałem rzucając mu bilet na stół. — Co mi pan dajesz adresy? — odparł Szprot. — Mam panu przysłać partię kortu czy co?... — Satysfakcji żądam od pana — krzyknąłem, wciąż bijąc w stół. — Tere–fere! — mówi Szprot i kręci palcem w powietrzu.…
…Miecz krajowej sprawiedliwości wisiał nad głową Jima. Jutro — a może dzisiaj (północ dawno minęła) — sędzia o marmurowej twarzy, po wydaniu wyroku uwięzienia za napad i bójkę, miał podnieść straszną broń i wymierzyć cios w nachyloną szyję Jima. Nasza rozmowa prowadzona tej nocy dziwnie przypominała ostatnie godziny, jakie spędza się ze skazanym człowiekiem. On także był winien.…
W imię Ojca i Syna... chyba wielmożny młody gospodarz jest pomylony, albo bardzo na honorze delikatny.
Honor święty, honor rycerski wystąpił na scenę — zwiędły to łachman w sztandarze ludzkości. — O! Znam ciebie, przenikam ciebie — pełnyś życia, a łączysz się z umierającymi, bo chcesz się oszukać, bo chcesz wierzyć jeszcze w kasty, w kości prababek, w słowo „ojczyzna" i tam dalej — ale w głębi ducha sam wiesz, że braci twojej należy się kara, a po karze niepamięć. —
— Nie stracicie na nowej służbie! — zawołał z radością Krzeczowski. — Ale pod warunkiem... — Zgadzam się z góry. — Jeśli tak, to i dobrze. Nasza służba u Rzeczypospolitej kończy się w czerwcu. Od czerwca pójdziemy do was. Przekleństwo wyrwało się z ust Krzeczowskiego, powstrzymał jednak wybuch. — Czy kpisz, mości lejtnancie? — spytał. — Nie! — odparł z flegmą Werner.…
«Co mi? — odmruknął Hrabia — dość już tej gawędy; Nudźcie drugich waszymi względy i urzędy! Dość już głupstwa zrobiłem, wdając się z waćpaństwem W pijatyki, które się kończą grubijaństwem; Zdacie mi sprawę z mego honoru obrazy. Do widzenia po trzeźwu; pójdź za mną, Gerwazy!» Nigdy się odpowiedzi takiej nie spodziewał Podkomorzy.…
…Wszyscy zacni ludzie go potępili, i aż nadto, bo powiadają, że się z nieprzyjacielem związał, aby od niego posiłki otrzymać, co jest nieprawda, gdyż ci ludzie, z którymi waćpannę napadł, wcale nie od nieprzyjaciela pochodzą, jeno z gościńca nazbierani. — Skąd to waćpan wiesz? — spytała żywo panna podnosząc na pana Wołodyjowskiego swoje niebieskie oczy. — Od samych tych ludzi.…
Ten dzielny człowiek, bliski krewny księcia I mój najlepszy przyjaciel, śmiertelny Poniósł cios za mnie; moją dobrą sławę Tybalt znieważył; Tybalt, który nie ma Godziny jeszcze, jak został mym krewnym. O Julio! wdzięki twe mię zniewieściły I z hartu zwykłej wyzuły mię siły.
— Piekielnie gorąco — rzekł Atos, dobywając szpady — nie chciałbym jednak zdejmować kaftana, gdyż czuję w tej chwili, iż rana mi się krwawi, a pragnę nie sprawić panu przykrości widokiem krwi dobytej nie twoim żelazem. — To prawda — odrzekł d'Artagnan. — A czy dobyta byłaby przeze mnie, czy przez kogo innego, zawsze z prawdziwym żalem będę patrzeć na krew tak dzielnego szlachcica, więc i ja będę się bić w kaftanie.
— I nie byłoby w tym sprawiedliwości — dodał kasztelan. — Prawo winnego przyciśnie, ale nie smok ci to żaden, który nie patrzy, czyją krew chłepce. A wy uważcie, że właśnie hańba by na wasz ród spadła, bo jeśliby bratanek wasz przystał na to, co mówicie, tedyby i samego, i jego potomstwo za bezecnych wszyscy mieli...
— Ci kupcy to jednak honorowi ludzie. — Mają gotówkę, jaśnie panie, mają kredyt — odparł Leon. — Głupcze jakiś!... więc my już nie mamy honoru dlatego, że nie mamy kredytu?... — Mamy, jaśnie panie, ale na inszy sposób. — Spodziewam się, że nie na kupiecki sposób!... — odparł dumnie baron.
Pokazujemy 48 z 98 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.