motyw literacki
Żołnierz
265fragmentów
39lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 74 fragmenty
- Popioły 36 fragmentów
- Pan Wołodyjowski 33 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 16 fragmentów
- Trzej muszkieterowie 15 fragmentów
- Ogniem i mieczem 14 fragmentów
- Przedwiośnie 11 fragmentów
- Lalka 8 fragmentów
- Pożegnanie z Marią 7 fragmentów
- Quo vadis 6 fragmentów
- Kordian 5 fragmentów
- Nie-Boska komedia 5 fragmentów
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Był młody, który życie wstrzemięźliwie pędził; Był stary, który nigdy nie łajał, nie zrzędził; Był bogacz, który zbiorów potrzebnym udzielał; Był autor, co się z cudzej sławy rozweselał; Był celnik, który nie kradł; szewc, który nie pijał; Żołnierz, co się nie chwalił; łotr, co nie rozbijał; Był minister rzetelny, o sobie nie myślał; Był na koniec poeta, co nigdy nie zmyślał. — A cóż to jest za bajka?…
…Widać stąd było nowogródzkie mury, Litwy naówczas stolicę. Raz niespodzianie obiegł tam Mendoga Potężném wojskiem car z Rusi; Na całą Litwę wielka padła trwoga, Że Mendog poddać się musi. Nim ściągnął wojsko z odległej granicy, Do ojca mego napisze: — »Tuhanie! w tobie obrona stolicy, Śpiesz, zwołaj twe towarzysze«.…
…Jambroży był nieprzytomny, stał na środku, podśpiewywał, to opowiadał w głos: — Czarny był... jak ten sagan był czarny... — zmierzył do mnie... ale trafisz mę gdzieś... wraziłem mu bagnet w kałdun... zakręciłem, że ino chrupnęło... pierwszy!... Stoimy... stoimy... a tu naczelnik wali... Jezu Chryste! Sam naczelnik!... Chłopaki... powiada... Narodzie... powiada... Szlusuj... szlusuj...…
Jagusia zaraz na wstępie pomiarkowała, że na wsi dzieje się cosik ważnego. Psy jakoś zajadlej naszczekiwały w obejściach, dzieci kryły się po sadach, wyzierając jeno zza drzew i płotów, ludzie już ściągali z pól, chociaż słońce było jeszcze wysoko, gdzieś znów zbierały się rajcujące cicho kobiety — a na wszystkich twarzach widniał srogi niepokój i wszystkie oczy pełne były lęku i oczekiwań. — Co się to wyrabia?…
Gdy znów do murów klajstrem świeżym Przylepiać zaczną obwieszczenia, Gdy »do ludności«, »do żołnierzy« Na alarm czarny druk uderzy I byle drab, i byle szczeniak W odwieczne kłamstwo ich uwierzy, Że trzeba iść i z armat walić, Mordować, grabić, truć i palić; Gdy zaczną na tysiączną modłę Ojczyznę szarpać deklinacją I łudzić kolorowym godłem, I judzić »historyczną racją« O piędzi, chwale i rubieży, O ojcach, dziadach……
Kapral poczciwy, i sam z butelek skorzysta, Przy tym jest Polak, dawny nasz legijonista, Którego car przerobił gwałtem na Moskala. Kapral dobry katolik, i więźniom pozwala Przepędzić wieczór świętej Wigiliji razem.
Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą, haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią, malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg, wyszywali wisielcami drzew płynące morze. Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami. Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg, przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.…
Patrz!... Z zaułków w zaułki Kaukaskie się konie rwą Jak przed burzą jaskółki, Wyśmigając przed pułki Po sto — po sto — —
Nie znam się ku tym łupom: kto li to, szalony, W Marsowym domu przybił ten dar niezdarzony? Widzę całe szyszaki, tarcze nie skrwawione, Widzę drzewa i groty nic nie naruszone. Gore mi twarz przed wstydem, a pot przez mię bije. Raczej gmach i łożnicę tym niechaj obije, A mój kościół przyszlachci łupy skrwawionymi; Srogi Mars rychlej się da ubłagać takimi.
Był nie tylko oficerem, ale i artystą. Jedyne dwa obrazki, jakie wisiały w mieszkaniu panny Julii, on właśnie malował. Pokazywał rozmaite szkice ołówkiem z wojny, konie, trupy, typy jeńców bolszewickich albo żołnierzy. Były tam też rysunki wyobrażające ludzi powieszonych. Na Elżbiecie zrobiło to straszne wrażenie. Rotmistrz objaśnił, że ich nie można żałować, bo to są zdrajcy.
A ja — com zyskał za rany i znoje? Com zyskał, że od maleńkiego wieku Z pieluchów zaraz przewiniony w zbroje, Książę jak Tatar żył o końskim mleku?... Cały dzień konno, w wieczór końska grzywa Poduszką moją, przy niej noc wystoję, A rankiem znowu trąba na koń wzywa...…
Arkebuzy dymiące jeszcze widzę, jakby to wczoraj u głowic lont spłonął i kanonier jeszcze rękę trzymał, gdzie dziś wyrasta liść zielony. W błękicie powietrza jeszcze te miejsca puste, gdzie brak dłoni i rapierów śpiewu, gdzie teraz dzbany wrzące jak usta pełne, kipiące od gniewu. Ach, pułki kolorowe, kity u czaka, pożegnania wiotkie jak motyl świtu i rzęs trzepot, śpiew ptaka, pożegnalnego ptaka w ogrodzie.…
Inni wodzowie, liczne sprawujący ludy, W słodkim spoczynku dzienne utopili trudy. Sam Atryd, co powszechny trzymał rząd nad Greki, Tysiączne ważąc myśli, nie zamknął powieki... Gdy na obóz trojański rzuci oczy drżące, Trwożą go zapalonych płomieni tysiące, Przeraża głos piszczałek i mężów wołanie.…
Trudno!... Żołnierz to ryba, która kruczkom nie dowierza I ma rozsądek zdrowy
Dwanaście dni, dwanaście nocy Artyleryjski ogień walił, Rzucając miastem z rąk do rąk; To mieli Niemców, to Moskali, Kryli się w lesie, w kartoflisku, Na pamięć znali jęk pocisków Przelatujących nad głowami, Padali plackiem i modlitwę W gwiżdżące niebo wszeptywali, Aż trzynastego dnia nad ranem Głuchy zza rzeki łoskot zamilkł I rozwłóczone nad zgliszczami Dymy kurzyły się rumiane, W których to trzaśnie, to……
…Chcąc, ażebym zupełnie był gotów, gdy wybije godzina sprawiedliwości, ojciec sam pracował nad moją edukacją. Nauczył mię czytać, pisać, kleić koperty, ale nade wszystko — musztrować się. Do musztry zapędzał mnie w bardzo wczesnym dzieciństwie, kiedy mi jeszcze zza pleców wyglądała koszula.…
— Skąd jesteście? — Jestem Polak. — Coście robili dotąd? — Tułałem się. — Latarnik powinien lubić siedzieć na miejscu. — Potrzebuję odpoczynku. — Czy służyliście kiedy? Czy macie świadectwa uczciwej służby rządowej? Stary człowiek wyciągnął z zanadrza spłowiały jedwabny szmat, podobny do strzępu starej chorągwi. Rozwinął go i rzekł: — Oto są świadectwa. Ten krzyż dostałem w roku trzydziestym.…
— Tak my w zaciszku naszym siedząc, wędrownika z dalekich stron po drogach wypatrywali, aż zima naszła, taka okrutna, jakiej nigdy za ludzkiej pamięci nie bywało. Ludzi ledwie kiedy z chaty wychodzących zamrozie po rękach i nogach opadały, a podczas z wielkiego chłodu prawie tchu odwieść nie było można. Śnieg też często sypiąc płoty zasypywał i góry albo, zdaje się, kościoły na polu wystawiał.…
Zwoływali się surmą na wrzawę-zabawę, A jam gadał z mogiłą... Wszyscy na koń już siedli, by jechać po sławę, Lecz mnie z nimi nie było.
Któż jest ten dziwny żołnierz — oparty na szabli obosiecznej, z główką trupią na czapce, z drugą na felcechu, z trzecią na piersiach? — Czy to nie sławny Bianchetti, taki dziś kondotier ludów, jako dawniej bywali kondotiery książąt i rządów? — On sam, JW. Panie — dopiero od tygodnia do nas przybyły. — Nad czym tak zamyślił się Generał? — Widzicie, Obywatele, ową lukę między jaworami?…
Dziś dzień wyzwolin braci! Leć z nami, jako orzeł z orlęty! Już biegą, już biegą. Już nic ich nie wstrzyma, Już bronie mają w ręku; do niego, do wodza przykuci oczyma, śród gwaru, rumotu, śród szczęku. Kurty w granat a żółte rabaty; białe spodnie i białe kamasze. Na giwerach piętrzą bajonety przypasują do boków pałasze, tornistry przytroczą na grzbiety. na krzyż pasy przez pierśne kolety.…
O nierządne królestwo i zginienia bliskie, Gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość Ma miejsca, ale wszytko złotem kupić trzeba! Jeden to marnotrawca umiał spraktykować, Że jego wszeteczeństwa i łotrowskiej sprawy Od małych aż do wielkich wszyscy jawnie bronią, Nizacz prawdy nie mając ani końca patrząc, Do którego rzeczy przyść za ich radą muszą.…
Wszelako sam rozumiał, iż podniósłszy tak wysoko oczy, nie mógł choćby najmniejszą pokrzepiać się nadzieją, tym bardziej że i po księżniczkę zgłosili się już dziewosłębowie, pan Bodzyński i pan Lassota, w imieniu pana Przyjemskiego, wojewodzica łęczyckiego.…
Przecież nieraz nowina niby kamień z nieba Spadała w Litwę. Nieraz dziad żebrzący chleba, Bez ręki lub bez nogi, przyjąwszy jałmużnę, Stanął i oczy wkoło obracał ostróżne. Gdy nie widział we dworze rosyjskich żołnierzy Ani jarmułek, ani czerwonych kołnierzy, Wtenczas kim był, wyznawał: był legijonistą, Przynosi kości stare na ziemię ojczystą, Której już bronić nie mógł...…
Po wojnie węgierskiej, po której odbył się ślub pana Andrzeja Kmicica z panną Aleksandrą Billewiczówną, miał także wstąpić w związki małżeńskie z panną Anną Borzobohatą Krasieńską równie sławny i zasłużony w Rzeczypospolitej kawaler — pan Jerzy Michał Wołodyjowski, pułkownik chorągwi laudańskiej. Ale przyszły znaczne mitręgi, które sprawę opóźniły i przewlokły.…
„Panie cesarzu — powiada Godfryd andegaweński — nie poddawaj się bez miary swej boleści! Po wszystkich polach każ szukać naszych, których Hiszpanie porżnęli w bitwie. Nakaż, aby ich zniesiono do wspólnego dołu". Król powiada: „Zadzwoń w róg, aby dać rozkaz".
— Mój malutki przyjacielu, Grildrigu, uczyniłeś niezwyczajną pochwałę swego kraju. Dowiodłeś arcydobrze, że niewiedza, lenistwo i występek są właściwymi przymiotami do ubiegania się o miano prawodawcy, że prawa bywają objaśniane, tłumaczone i stosowane przez osoby, których interes i umiejętności skłaniają do zepsucia, zawikłania i omijania tych praw.…
— Nie ma już dobrej woli! Bóg dał, Bóg wziął. Wybij to sobie z głowy. Teraz praca na śmierć. Wszystko od samego początku zaczniesz i udźwigniesz ciężar dziesięciokrotny! Ile krwi, męki, trudu, sławy wsiąknie w obce pola — któż to odgadnie? Ale zostanie reszta. Ze wszystkich rozstajnych dróg jedna jakaś będzie prowadziła! Żyły będą pękać, krew zza pazurów tryśnie, ale to darmo. Iść trzeba wiekuistym pochodem.…
— Takich drapichrustów jeszcześ waćpanna w życiu nie widziała. Niech im kat świeci! Oficyjerowie — wszystko szlachta z naszych stron, familianci, godni ludzie, ale prawie na każdym jest kondemnatka.
Po szerokim, zalanym słońcem dziedzińcu poesesmańskich koszar, jak po dnie głębokiej studni wkopanej w kamienne ściany budynków, głucho, zacięcie wbijając w beton takt, szedł Batalion i śpiewał. Ręce jego, odziane w zielone rękawy odziedziczonych po żołnierzach z SS kurtek, podnosiły się energicznie do pasa i opadały ku ziemi w gniewnym, jednolitym zamachu, jakby to maszerował nie Batalion, a kroczył ufny w swą siłę……
Czaruś dostał był właśnie promocję z klasy czwartej do piątej i skończył czternasty rok życia, gdy Seweryna Barykę jako oficera zapasowego powołano do wojska. — Wojna wybuchła. — Szybko, w ciągu paru dni, idylla rodzinna została zdruzgotana. Cezary znalazł się sam z matką w osierociałym mieszkaniu. Gdy odprowadzał ojca na statek wojenny odchodzący do Astrachania, nie czuł żadnego zgoła żalu. Nowość!…
Aulus przeszedł do atrium, gdzie czekał nań centurion. Był to stary Kajusz Hasta, dawny jego podwładny i towarzysz z wojen brytańskich. — Witaj, wodzu — rzekł. — Przynoszę ci rozkaz i pozdrowienie cezara — a oto są tabliczki i znak, że w jego imieniu przychodzę. — Wdzięcznym jest cezarowi za pozdrowienie, a rozkaz wykonam — odrzekł Aulus. — Witaj, Hasto, i mów, z jakim zleceniem przychodzisz.…
…Patrz, tam granat w sam środek kolumny się nurza, Jak w fale bryła lawy, pułk dymem zachmurza; Pęka śród dymu granat, szyk pod niebo leci I ogromna łysina śród kolumny świeci. Tam kula, lecąc, z dala grozi, szumi, wyje, Ryczy, jak byk przed bitwą, miota się, grunt ryje; — Już dopadła; jak boa śród kolumn się zwija, Pali piersią, rwie zębem, oddechem zabija.…
Nie musiała mu tego mówić. Ale nie od razu wydostali się z tłumu; ciężarówki nadal przesuwały się ulicą, nienasyceni ludzie wciąż się gapili. Na początku rozlegały się pojedyncze buczenia i syki, wydawali je jednak tylko rozproszeni w tłumie członkowie Partii, wkrótce więc ustały. Dominującym odczuciem była ciekawość. Obcokrajowcy, czy to z Eurazji czy z Azji Wschodniej, byli jak egzotyczne zwierzęta.…
Snadź się królowa Mab widziała z tobą; Ta, co to babi wieszczkom i w postaci Kobietki mało co większej niż agat Na wskazującym palcu aldermana, Ciągniona cugiem drobniuchnych atomów, Tuż, tuż śpiącemu przeciąga pod nosem.…
Był niejakiś pan Łukasz, co chciał wiele dostać. Cóż on czynił? Najsamprzód zmyślił sobie postać; Chciał oszukać, oszukał, bo to nie są cuda, I niezgrabne szalbierstwo częstokroć się uda, A dopieroż gdy sztuczne. Patrzał Łukasz pilnie, Jak to się drudzy wznoszą — i zgadł nieomylnie. Zgadł sekret. A ten jaki? — Do możniejszych przystać, Strzec się słabych, śmiać z cnoty, a z głupstwa korzystać.…
W głuchéj puszczy, przed chatką leśnika, Rota strzelców stanęła zielona; A u wrót stoi straż Pułkownika, Tam w izdebce Pułkownik ich kona. Z wiosek zbiegły się tłumy wieśniacze: Wódz to był wiélkiej mocy i sławy, Kiedy po nim lud prosty tak płacze I o zdrowie tak pyta ciekawy.…
…Widać stąd było nowogródzkie mury, Litwy naówczas stolicę. Raz niespodzianie obiegł tam Mendoga Potężném wojskiem car z Rusi; Na całą Litwę wielka padła trwoga, Że Mendog poddać się musi. Nim ściągnął wojsko z odległej granicy, Do ojca mego napisze: — »Tuhanie! w tobie obrona stolicy, Śpiesz, zwołaj twe towarzysze«.…
Tréville pojmował należycie ducha swojej epoki, kiedy się żyło kosztem, jeżeli nie swoim, to własnych ziomków. Jego żołnierze to był legion diabłów, tylko jemu ulegli, tylko dla niego znali karność. Rozczochrani, podpici, pokiereszowani muszkieterowie króla, a raczej pana de Tréville, rozpraszali się po szynkach, spacerach, miejscach publicznych, hałasując, podkręcając wąsa, brzęcząc ostrogami, potrącając straż……
— Co to, znowu pijatyka, co? — Rekruty, te, co ich do wojska latoś wzieni, piją se la uciechy... W niedzielę ich pognają w tylachny świat, to się cieszą...
Jak to? więc płaczesz po nas — masz kogo żałować. Czy nie mnie? pytam, jaka korzyść z mego życia? Jeszcze w wojnie — mam jakiś talencik do bicia, I mógłbym kilku dońcom grzbiety naszpikować. Ale w pokoju — cóż stąd, że lat sto przeżyję I będę klął Moskalów, i umrę — i zgniję.…
Idą, idą pochody, dokąd idą, których prowadzi jak wygnańców łaski ląd krążący po niebie. A może niebo po lądzie dmące piaskiem tak kształt ich zasypuje. Jak noże giną w chleb pogrążone — tak oni z wolna spływają. Piach ich pokrywa. Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni.
Samiż tylko rycerze ujdą nam bezkarni? Słuchaj! wśród narodów wiela Jednemu się ludowi dzień ogromny zbliża. Idź tam, jego rycerze noszą krzywe szable Jako księżyc dwurożny, jako rogi diable; I rękojeść tych kordów nie ma kształtu krzyża. Pomóż im — oni mają walkę rozpoczynać Taką, jakąśmy niegdyś z panem niebios wiedli. Oni się będą modlić, zabijać, przeklinać.…
…Współcześnie na lewo od nas padł granat; zarył się w ziemię, ale nie wybuchnął. — Zaczynają nas lizać — rzekł stary podoficer. Drugi granat pękł nad naszymi głowami i jedna z jego skorup padła Kratochwiłowi pod nogi. Pobladł, ale śmiał się. — Oho!... ho!... — zawołano w szeregu.…
Zmierzch dopiero zatarł litery na białej karcie, zmierzch krótki jak mgnienie oka. Starzec oparł głowę o skałę i przymknął oczy. A wówczas „Ta, co jasnej broni Częstochowy” zabrała jego duszę i przeniosła „do tych pól malowanych zbożem rozmaitym”. Na niebie paliły się jeszcze długie szlaki czerwone i złote, a on w tych światłościach leciał ku stronom kochanym.…
Warto by, tak mi Panie Boże dopomóż, dla zachęty rozdać naszym po szklance wódki. — Jeśli potrzeba, każ otworzyć nawet piwnice naszych hrabiów i książąt. —
O patrz, jako mnie kirasjer ciął; a tu na licu, patrzaj — Rana! Krew świeża, pozwól wyssać, pić. Ty Sławą będziesz żyć!
Dowiedział się od rybaków namiestnik, że wszyscy Niżowcy, którzy również zajmowali się tu połowem, od kilku dni opuścili wyspę i udali się na Niż, wezwani przez atamana koszowego. Co noc też widywano z wyspy ognie, które palili na stepie zbiegowie na Sicz podążający. Rybacy wiedzieli, że gotuje się wyprawa na „Lachiw" i wcale nie ukrywali się z tym przed namiestnikiem.…
Pokazujemy 48 z 265 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.