motyw literacki
Pojedynek
62fragmenty
20lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Lalka 9 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 9 fragmentów
- Ogniem i mieczem 7 fragmentów
- Trzej muszkieterowie 7 fragmentów
- Iliada 4 fragmenty
- Krzyżacy 4 fragmenty
- Pieśń o Rolandzie 3 fragmenty
- Potop 3 fragmenty
- Hamlet 2 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 2 fragmenty
- Romeo i Julia 2 fragmenty
- Zemsta 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
z towarzyszeniem fletu Wznoszę się! lecę! tam, na szczyt opoki — Już nad plemieniem człowieczem, Między proroki. Stąd ja przyszłości brudne obłoki Rozcinam moją źrenicą jak mieczem; Rękami jak wichrami mgły jej rozdzieram — Już widno — jasno — z góry na ludy spozieram — Tam księga sybilińska przyszłych losów świata — Tam, na dole!…
Jam przegrał, ja, Miłości! — Tyś plac otrzymała, Tyś mię prawie do zimnej wody już dognała. Widzę swój błąd na oko i próżne nadzieje, A przed wstydem i żalem serce prawie mdleje. Ku temuś mię kresowi swym pochlebstwem wiodła, Abyś mię czasu swego tak haniebnie zbodła. Zbodłaś mię, a ten zastrzał twój nielitościwy Mnie być pamiętny musi, pókim jedno żywy.…
…Wkrótce śmiertelny pojedynek zwiodą. Litawor szablę wynosi do cięcia, Komtur dał ognia z piorunowej broni. Zadrżą Litwini, pojrzą na książęcia: Niestety, szabla wypadła mu z dłoni, Cugle z słabego wyciekły ujęcia; Już pod szyszakiem nie dotrzyma skroni, Spływając z siodła już się bokiem chyli: Kiedy mu swoi na pomoc skoczyli.
…Tak więc sześć berberyjskich koni z jednej strony, a z drugiej sześć francuskich rożnów z ich przyborami i trzy świeżego pomysłu rynsztunki. To prawdziwie francuski zakład przeciw duńskiemu. O cóż on stawiony? Król jegomość założył się, że w spotkaniu z waszą książęcą mością w dwunastu pchnięciach z obojej strony Laertes nie osiągnie przewagi trzech trafień.…
Gdy się uszykowały z wodzami orszaki, Trojanie postępują z wrzawą jako ptaki: Tak powietrze w niesfornej przebiegają wrzawie, Uciekając przed zimą i słotą, żurawie, Wzbiwszy się pierzchliwymi skrzydły pod niebiosy; Mija ocean, ciągnie z brzmiącymi odgłosy, Śmierć i strach niosąc lotna Pigmejom gromada, Którym wydaje bitwy, gdy z chmur na nie spada.…
Ktoś złośliwy, wiedząc o wstręcie mecenasa do grających machin, wymyślił niesmaczny żart — i... wysłał mu pod okna dwu kataryniarzy. Pan Tomasz zachorował z gniewu, a następnie odkrywszy sprawcę, wyzwał go na pojedynek. Aż sąd honorowy trzeba było zwoływać dla zapobieżenia rozlewowi krwi o rzecz tak małą na pozór.
…A co? drżysz, mój bracie? Wiesz, żem silny jak tygrys... wiesz, że w tej komnacie Jesteś sam na sam ze mną... A co? patrz mi w oczy!... Car spogląda w oczy brata... i patrzą długo na siebie, jeden drugiego chce wzrokiem przełamać... Konstanty pierwszy spuszcza oczy... i oddala się... chodzi po sali. Car uważa każde jego poruszenie i mówi do siebie... Dobrze! wyszedłem cało...…
Na to pan de Lorche puścił cugle i prawą ręką począł odpinać, a następnie ściągać żelazną rękawicę, po czym rzucił ją w śnieg przed Zbyszkiem, ów zaś skinął na swego Czecha, aby ją podjął ostrzem kopii. Wtem Jędrek z Kropiwnicy zwrócił się do Zbyszka z twarzą już groźną i rzekł: — Nie spotkacie się, powiadam, póki się moje stróżowanie nie skończy. Nie pozwolę ni jemu, ni wam.…
Wtem ktoś potrącił Wokulskiego. Był to baron Krzeszowski. Blady z gniewu zbliżył się do powozu i wyciągając rękę do panny Izabeli zawołał po francusku: — Cieszę się, kuzynko, że twoi wielbiciele triumfują... Przykro mi tylko, że na mój koszt... Witam panie! — dodał kłaniając się hrabinie i prezesowej. Twarz hrabiny powlokła się chmurą; pan Łęcki był zakłopotany, panna Izabela zbladła.…
I przeżegnał się Jawrzon i tak — w imię Boga Mieczem niewidzialnego chciał wyszperać wroga. Na to zaśmiał się Migoń: — «Bawmy się w chowanki! Mów, co wolisz? Cichanki, czy może — klaskanki?... A zważaj, byś na oślep potrafił się bronić!... Sam ci mieczem o miecz mój pomogę zadzwonić!...» Zadzwoniły dwa miecze. Maj zmierzchał upalny. Jeden wróg był widzialny, drugi — niewidzialny.…
Ledwo rumianopalca rankiem błysła Zorza, Święta moc Alkinoja porwała się z łoża. Wstał i Odysej, grodów burzyciel on gracki, I obaj z Alkinojem szli na plac feacki W niewielkiej od okrętów leżący oddali; Tam na gładkich kamieniach obaj posiadali. Atenea tymczasem i chwili nie traci. Gród przebiega w keryksa dworskiego postaci, Przemyślna, chcąc zapewnić powrót Odysowi. Kogo spotka, każdemu takie słowo powie: „Nuże!…
Istotnie w drugim złożeniu bluźnierca padł na ziemię jak gromem rażony — i padł głową ku swoim, na złą im wróżbę. A wtem wyskoczył drugi, ubrany w czerwony kontusz zdarty z jakiegoś szlachcica. Dopadł on pana Wołodyjowskiego trochę z boku, ale koń mu w chwili samego cięcia utknął.…
Więc kłótnia między zgrają wszczęła się zawzięta: Ci stronę Asesora, ci brali Rejenta. O Gerwazym nie wspomniał nikt, bo wszyscy biegli Z boków i, co się z przodu działo, nie postrzegli. Wojski głos zabrał: «Teraz jest przynajmniej za co; Bo to, panowie, nie jest ów szarak ladaco, To niedźwiedź; tu już nie żal poszukać odwetu, Czy szerpentyną, czyli nawet z pistoletu.…
W młodości odziedziczyłem na Ukrainie, koło Taraszczy, substancję znaczną. Miałem i dwie wioski po matce w spokojnym kraju, wedle Jasła, alem w ojcowiźnie rezydować wolał, że to od ordy bliżej i o przygodę łatwiej. Fantazja kawalerska ciągnęła mnie na Sicz, ale nic tam już było po nas; jednakże w Dzikie Pola w kompanii niespokojnych duchów chodziłem i rozkoszy zaznałem.…
Przed króla wystąpił Pinabel. Jest wielki i silny, dzielny i zwinny; kogo jego cios kiedy dosięgnął, ten zakończył życie. Rzecze do króla: „Panie, tu jest twój sąd; nakażże tedy, aby nie czyniono tyle zgiełku. Widzę tu Tiery'ego, który wydał sąd. Zadaję łgarstwo jego sądowi i będę walczył przeciw niemu". Daje królowi do ręki rękawicę z jeleniej skóry, rękawicę z prawej ręki.…
— Wszystkich tu obecnych waszmościów biorę na świadki, żem pana Kmicica, chorążego orszańskiego, wyzwał na bitwę samowtór i to mu przyrzekłem, iż jeśli mnie położy, odjedzie wolno, nie doznając w tym od waszmościów przeszkody, co mu na rękojeściach zaprzysiąc musicie na Boga Najwyższego i święty Krzyż... — Poczekajcie jeno! — zawołał Kmicic — wolno ze wszystkimi ludźmi odjadę i pannę ze sobą zabiorę.…
Coś więcej niż książę kotów; możesz mi wierzyć! Nieustraszony rębacz, bije się jak z nut, zna czas, odległość i miarę; pauzuje w sam raz jak potrzeba: raz, dwa, a trzy to już w pierś. Żaden jedwabny guzik nie wykręci mu się od śmierci. Duelista to, duelista pierwszej klasy. Owe nieśmiertelne passado! Owe punto reverso! owe hai!
…Tym razem nie zachodziła już żadna wątpliwość, d'Artagnan był istotnie znieważany. Przeświadczony o tym najzupełniej, beret na oczy nacisnął i usiłując naśladować ruchy wielkopańskie, podpatrzone w Gaskonii u przejeżdżających dostojników, zbliżył się z ręką na rękojeści szpady, a drugą wspartą na biodrze.…
Przeciwnicy i ich świadkowie, poprzedzani przez konduktora, przechodząc z wagonu do wagonu, dotarli do ostatniego. Konduktor poprosił pasażerów, aby na jakiś czas opróżnili wagon, gdyż dwie osoby chcą tu załatwić sprawę honorową. Wszyscy natychmiast się usunęli. Wagon o długości pięćdziesięciu stóp stanowił dostateczną przestrzeń dla pojedynku.…
…Bo imprezę inną biorę: Za dzisiejszą mą swawolę I że w murze gdzieś tam dziura, Gotów pieniać mnie szlachciura — Więc krzyżową skończyć wolę, Pójdziesz wyzwać, mocium panie; Circa quartam i niech mi stanie U trzech kopców w Czarnym Lesie, do siebie Jak mu utnę jedno ucho, A czej z drugim się wyniesie!
Dalej więc! Jestem w pogotowiu, panie. Składają się. To raz. Nie. Niechaj sędziowie rozstrzygną. Dotknięcie było jawne. Dobrze; dalej! Stójcie! Hej! wina! Ta perła do ciebie Należy, synu; piję za twe zdrowie. Oddajcie puchar księciu. Odgłos trąb i huk dział. Poczekajcie: Niech się załatwię pierwej z drugim pchnięciem. Dalej! Składają się. To drugi raz; cóż waćpan na to? Dotknąłeś, mości książę; nie zaprzeczam.…
Gdy się uszykowały z wodzami orszaki, Trojanie postępują z wrzawą jako ptaki: Tak powietrze w niesfornej przebiegają wrzawie, Uciekając przed zimą i słotą, żurawie, Wzbiwszy się pierzchliwymi skrzydły pod niebiosy; Mija ocean, ciągnie z brzmiącymi odgłosy, Śmierć i strach niosąc lotna Pigmejom gromada, Którym wydaje bitwy, gdy z chmur na nie spada.…
Mało kto zważał na giermków, ale ci z doświadczonych mężów i z czeladzi, którzy na nich patrzyli, zrozumieli od razu, jak okrutna przewaga jest po stronie Hlawy. Topór chodził ciężej w ręku Niemca, a również i ruchy jego tarczy były wolniejsze. Spod puklerza widać było jego nogi dłuższe, ale wątłe i mniej sprężyste od potężnych, pokrytych obcisłym ubraniem nóg Czecha.…
W gabinecie hrabiego-Anglika stał na środku stół przykryty zielonym suknem i otoczony czterema wysokimi krzesłami; na stole leżały cztery arkusze papieru, cztery ołówki, dwa pióra i kałamarz tak wielkich rozmiarów, jakby był przeznaczony do sitzbadów. Gdy wszyscy usiedli, hrabia zabrał głos: — Proszę panów — rzekł — baron Krzeszowski przyznaje, że mógł potrącić pana Wokulskiego, ponieważ jest roztargniony, tek.…
I sczepili się tak jako dwa niedźwiedzie, gdy o samicę w czasie rui walczą; owinęli się koło siebie jak dwie sosny, które z jednego pnia wyrósłszy, wzajemnie się okręcą i prawie jedno drzewo utworzą. Wszyscy dech wstrzymali i w milczeniu patrzyli na walkę tych zapaśników, z których każdy za największego siłacza między swymi uchodził.…
…«Na czym więc stanąłem? Aha! na tym, że obu za słowo ująłem, Iż będą strzelali się przez niedźwiedzią skórę... Szlachta w krzyk: »To śmierć pewna! Prawie rura w rurę!« A ja w śmiech. Bo mnie uczył mój przyjaciel Maro, Że skóra zwierza nie jest lada jaką miarą.…
…Legło natomiast dwóch dragonów z ręki potężnego Hamdi-beja, któren następnie kniazia Owsianego krzywym bułatem przez pysk chlastnął i rozciągnął na ziemi. Kniaź ziemię rodzinną krwią swoją kniaziowską polewał. Hamdi zaś zwrócił się ku panu Szelucie, któremu koń nogą w dziurę skrzeczkową zapadł. Pan Szeluta, widząc śmierć nieuchronną, zeskoczył z konia pragnąc się na piechotę ze strasznym jeźdźcem spotkać.…
Jest pod Akwizgranem pole bardzo szerokie: tam to starli się dwaj baronowie. Są mężni i dzielni wielce, a konie ich rącze są i rwące. Tęgo spinają je ostrogami, puszczają cugle. Całą siłą zetrą się z sobą. Tarcze się łamią, lecą w sztuki, kolczugi się drą, rzemienie trzaskają, łęki skręcają się, siodła spadają na ziemię. Sto tysięcy ludzi płacze, patrząc na nich.
Pierwszy szczęk ozwał się echem w sercach wszystkich patrzących; pan Wołodyjowski przyciął jakby z niechcenia, pan Kmicic odbił i przyciął z kolei, pan Wołodyjowski znów odbił. Suchy szczęk stawał się coraz szybszy. Wszyscy dech wstrzymali.…
…Młodzieńcze, nie drażń człowieka w rozpaczy; Zostaw mię, odejdź; pomyśl o tych zmarłych I zadrżyj. Błagam cię na wszystkie względy, Nie wal nowego grzechu na mą głowę, Przyprowadzając mię do pasji; odejdź! Na Boga, życzę ci lepiej niż sobie; Bom ja tu przyszedł przeciw sobie zbrojny. O! odejdź, odejdź!…
— Piekielnie gorąco — rzekł Atos, dobywając szpady — nie chciałbym jednak zdejmować kaftana, gdyż czuję w tej chwili, iż rana mi się krwawi, a pragnę nie sprawić panu przykrości widokiem krwi dobytej nie twoim żelazem. — To prawda — odrzekł d'Artagnan. — A czy dobyta byłaby przeze mnie, czy przez kogo innego, zawsze z prawdziwym żalem będę patrzeć na krew tak dzielnego szlachcica, więc i ja będę się bić w kaftanie.
Rzecz ciekawa. Cześnik wyzwał mnie na rękę: Acz nie moja to zabawa, Rzekłem jednak: wola nieba, Z nią się zawsze zgadzać trzeba. I wyszedłem, i czekałem, Tak, czekałem nadaremnie. Może wróżył zbyt zuchwale, Że mu Rejent nie dotrzyma? Ale Rejent był na dziale, Zucha tylko jeszcze nié ma.
Gdy się uszykowały z wodzami orszaki, Trojanie postępują z wrzawą jako ptaki: Tak powietrze w niesfornej przebiegają wrzawie, Uciekając przed zimą i słotą, żurawie, Wzbiwszy się pierzchliwymi skrzydły pod niebiosy; Mija ocean, ciągnie z brzmiącymi odgłosy, Śmierć i strach niosąc lotna Pigmejom gromada, Którym wydaje bitwy, gdy z chmur na nie spada.…
Rotgier, który niemało wojen odbył i niemało staczał bitew bądź kupą, bądź w pojedynkę, wiedział z doświadczenia, że bywają ludzie jako ptaki drapieżne stworzeni do walki i szczególnie obdarowani przez naturę, którzy jakby odgadują to wszystko, do czego inni dochodzą przez całe lata ćwiczeń, i wraz pomiarkował, że ma z jednym z takich do czynienia.…
„Trzeba szczęścia — wzdychał — ażeby mieć pojedynek z kupczykiem. Jeżeli ja go trafię, będę jak myśliwiec, który wyszedł na niedźwiedzie, a zabił chłopu cielną krowę. Jeżeli on mnie trafi, wyjdzie na to, jak gdyby mnie zwalił batem dorożkarz. Jeżeli z obu stron pudło... Nie, mamy przecież strzelać się do krwi.…
— Jak waćpan śmiesz mi w drogę włazić? — Ej, widzę, waszmość okazji szukasz? — Może i szukam, i to ci powiem — tu pan Charłamp pochylił się do ucha pana Michała i kończył cichszym głosem — żeć uszy obetnę, jeśli mi przy pannie Annie będziesz zastępował drogę.…
«Co mi? — odmruknął Hrabia — dość już tej gawędy; Nudźcie drugich waszymi względy i urzędy! Dość już głupstwa zrobiłem, wdając się z waćpaństwem W pijatyki, które się kończą grubijaństwem; Zdacie mi sprawę z mego honoru obrazy. Do widzenia po trzeźwu; pójdź za mną, Gerwazy!» Nigdy się odpowiedzi takiej nie spodziewał Podkomorzy.…
Tiery powiada: „Pinabelu, waleczny jesteś, jesteś wielki i silny, członki twoje są kształtne, a parowie znają twoją dzielność: wyrzeczże się tej bitwy! Uzyskam dla ciebie zgodę z Karolem Wielkim. Co zaś do Ganelona, uczynią mu sprawiedliwość i taką, że przez wieki co dzień będą o tym mówili". Pinabel rzecze: „Nie daj to Bóg! Chcę bronić mego krewieństwa. Nie poddam się nikomu żywemu.…
…— Chciałem tylko waćpanom wytłumaczyć, dlaczego w pannie Billewiczównie zakochali się niektórzy tylko, prawdziwie niezrównaną jej doskonałość ocenić zdolni (tu zarumienił się znów Hassling), a w pannie Borzobohatej niemal wszyscy. Jak mi Bóg miły, śmiech brał, bo zupełnie tak było, jakby jakowaś zaraza padła na serca. A zwad, a pojedynków namnożyło się w mgnieniu oka. I o co? Po co?…
Po czym dziewięciu walczących rzuciło się na siebie, z wściekłością nieprzekraczającą jednak zasad szermierki. Atos wybrał niejakiego Cahusaca, ulubieńca kardynalskiego, Portos miał Bicarata, Aramis znalazł się wobec dwóch przeciwników. D'Artagnan zaś padł na samego Jussaca. Serce młodego Gaskończyka biło jak młotem, zdawało się, że rozsadzi mu piersi.…
To mówiąc, Hektor z bramy natychmiast wyskoczył, I piękny za nim Parys udać się nie zwłoczył, Równie obadwa chciwi boju z miasta wyśli. Jak się cieszą majtkowie, mając wiatr po myśli, Kiedy na morzu długo wiosłami robili, A praca nieprzerwana i znój ich wysili: Tak uwesela Trojan dwu wodzów przybycie... Tych skoro Pallas Greki bijących postrzegła, Bystrym lotem z Olimpu wysokiego zbiegła Ku świętym Troi murom.…
— Było mu ze trzydzieści pięć roków i brodę miał do pasa, a było z konia. Bóg mi pomógł, że go kopią zmacałem, ale potem przyszło do mieczów. To tak, mówię ci, krew mu z gęby buchała, że cała broda była jakoby jeden sopel. — A narzekaliście nieraz, że się starzejecie? — Bo jak na koń siędę alboli się na ziemi rozkraczę, to się trzymam krzepko, ale już na siodło we zbroi całej nie skoczę.
O siódmej ledwie go zbudzili Konstanty i Maruszewicz. Baron w żaden sposób nie chciał wstawać mrucząc, że woli być zhańbionym i niehonorowym aniżeli zrywać się tak wcześnie. Dopiero widok karafki z zimną wodą upamiętał go. Baron wyskoczył z łóżka, uderzył Konstantego, zwymyślał Maruszewicza, a w duchu przysiągł, że Wokulskiego zabije.…
— Nie mówiłem mu nic o panu Podbipięcie — rzekł Wołodyjowski — bo nużby mnie zaniechał? Będę się na złość do Anusi z podwójnym ferworem zalecał: chcę też mieć swoją uciechę. A co my w tej Warszawie będziem mieli lepszego do roboty?
Chwilę czekał Tadeusz, nim w klamkę zadzwonił; Otworzono mu, cicho wszedł, nisko się skłonił: «Stryjaszku dobrodzieju — rzekł — ledwie dni kilka Przebawiłem tu, dni te minęły jak chwilka; Nie miałem czasu z twoim domem się nacieszyć I z tobą, a odjeżdżać muszę, muszę spieszyć Zaraz, dzisiaj, stryjaszku, a jutro najdaléj: Wszak pamiętacie, żeśmy Hrabiego wyzwali.…
Lecz d'Artagnan odbył szkołę w przeddzień, więc świeżo ośmielony zwycięstwem, dumny ze swego przyszłego, zdecydowany był nie ustąpić na krok. Spoiły się więc dwa ostrza aż po rękojeść, a że d'Artagnan trzymał się jak wrosły w miejscu, jego przeciwnik zatem musiał uskoczyć w tył.…
Dla panny Izabeli impertynenckie spojrzenia barona i otwarte nazwanie Wokulskiego jej wielbicielem były strasznym ciosem. Zabiłaby barona, gdyby to uchodziło dobrze wychowanym kobietom. Cierpienie jej było tym dokuczliwsze, że hrabina słuchała jego wybuchu spokojnie, prezesowa z zakłopotaniem, a ojciec nie odzywał się nawet, od dawna uważając Krzeszowskiego za wariata, którego należy nie drażnić, ale traktować……
— Stawaj do sprawy! — wrzeszczał Charłamp. — Mości panowie! Obiecałem temu młodzikowi, temu gołowąsowi, że mu uszy obetnę: i obetnę, jakem Charłamp! Oba, jakem Charłamp! Bądźcie świadkami, waszmościowie, a ty, młodziku, stawaj do sprawy! — Nie mogę, jak mnie Bóg miły, nie mogę! — mówił Wołodyjowski. — Pofolgujże mi wasze choć parę dni! — Jak to nie możesz? Tchórz cię obleciał?…
Pokazujemy 48 z 62 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.