motyw literacki
Rycerz
142fragmenty
26lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Pieśń o Rolandzie 28 fragmentów
- Potop 24 fragmenty
- Krzyżacy 19 fragmentów
- Ogniem i mieczem 10 fragmentów
- Balladyna 8 fragmentów
- Zemsta 6 fragmentów
- Nie-Boska komedia 5 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 5 fragmentów
- Trzej muszkieterowie 5 fragmentów
- Wesele 4 fragmenty
- Fraszki 3 fragmenty
- Lalka 3 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
I rzekł do nich ów doradzca: oto postawmy trzy krzyże na naśladownictwo męki Pana naszego, i na tych trzech drzewach przybijmy po jednemu z najmocniejszych w każdéj gromadzie rycerzy; a kto najdłużéj żyć będzie, przy tym zwycięztwo. A że umysły tych ludzi były jakoby w stanie pijanym, znaleźli się trzej rycerze, którzy za swoje przekonanie śmierć ponieść chcieli i być ukrzyżowanymi, jako Chrystus Pan przed wiekami.…
Chcąc być widzem dzikich bojów, Już u zwierzyńca podwojów Król zasiada. Przy nim książęta i panowie Rada; A gdzie wzniosły krążył ganek, Rycerze obok kochanek. Król skinął palcem, zaczęto igrzysko,
Ktoś ty, rycerzu?... Dowodźca Warty zamkowej. — Nagrodzę ci hojnie Czujność i wierność... Nie potrzeba bodźca Temu, kto służy rycersko i zbrojnie Tobie, grafini... Otośmy dostali Zamkowi temu obronę tajemną; Ach! my oboje będziemy czuwali, Ja nad aniołem — ty, anioł, nade mną.
— Czemu, cieniu, odjeżdżasz, ręce złamawszy na pancerz, Przy pochodniach, co skrami grają około twych kolan? — Miecz wawrzynem zielony, gromnic płakaniem dziś polan, Rwie się sokół i koń twój podrywa stopę jak tancerz. — Wieją, wieją proporce i zawiewają na siebie, Jak namioty ruchome wojsk, koczujących po niebie.…
Ciężko mi na te teraźniejsze pany: Siebie nie baczą, a ganią dworzany. „W on czas — pry — czystych zapaśników było, Szermierzów, gońców, aż i wspomnieć miło. A dziś co młodzi pachołcy umieją? Jedno w się wino jako w beczkę leją." Prawda, że wielka w sługach dziś odmiana, Ale też trudno o takiego pana, O jakich nam więc starszy powiadali; Oni się w męstwie, w dzielności kochali, Dziś leda Żyda z workiem pieprzu wolą……
Na tętent koni zbiegli się strażnicy, Chcąc bliżej poznać i męże, i stroje. Pierwszy mąż jechał w zupełnej zbroicy, Jaką zwykł Niemiec przywdziewać na boje; I krzyż miał czarny na białej kapicy, I krzyż na piersiach u złotej petlicy, Trąbkę na plecach, kopiją u toku, Różaniec w pasie i szablę u boku.
Przez dwie już noce po sobie idące, Wśród głuchej ciszy północnej, ciż sami Oficerowie, Marcel i Bernardo, Straż odbywając przy zamku, miewają Następujące widzenie: Postać podobna do świętej pamięci Ojca twojego, panie, uzbrojona Jak najkompletniej od stóp aż do głowy, Staje przed nimi, uroczystym krokiem Przechodzi mimo, z wolna i poważnie; Trzykroć przeciąga przed ich zdumiałymi I struchlałymi oczyma tak blisko……
Już w ucieczce trojańskie wojsko tam się tłoczy, Gdzie Ksant, z Zeusa zrodzon, piękne nurty toczy. Żadna się przed zwycięzcą siła nie ostoi, Rozbija ich na części: tych pędzi ku Troi I rozprasza na tejże równinie, gdzie wczora Uciekali Achaje przed bronią Hektora. Rozpierzchli się przelękli. By spóźnić ich kroki, Hera przed nimi gęste rozciąga obłoki.…
On cudzoziemiec, w Prusach nieznajomy, Sławą napełnił zagraniczne domy: Czy Maurów ścigał na kastylskich górach, Czy Ottomana przez morskie odmęty, W bitwach na czele, pierwszy był na murach, Pierwszy zahaczał pohańców okręty; I na turniejach, skoro wstąpił w szranki, Jeżeli raczył przyłbicę odsłonić, Nikt się nie ważył na ostre z nim gonić, Pierwsze mu zgodnie ustępując wianki.…
Nie — myśli wielkiej trzeba z ziemi lub z błękitu. Spojrzałem ze skały szczytu, Duch rycerza powstał z lodów... Winkelried dzidy wrogów zebrał i w pierś włożył, Ludy! Winkelried ożył! Polska Winkelriedem narodów! Poświęci się, choć padnie jak dawniej! jak nieraz!
Jeszcze ciekawiej jednak słuchali mieszczanie. W owych czasach nienawiść, jaka dzieliła za czasów Łokietkowych miasto od rycerskiego ziemiaństwa, znacznie już była przygasła, mieszczaństwo zaś nosiło głowy górniej niż w wiekach późniejszych. Jeszcze ceniono ich gotowość ad concessionem pecuniarum; dlatego też nieraz zdarzało się widzieć w gospodach kupców pijących za pan brat ze szlachtą.…
…Fatalna historia — ciągnął dalej. — Między naszymi wspólnikami popłoch, bo Krzeszowski strzela doskonałe... Gdyby zaś ten człowiek zginął, wszystkie moje rachuby na nic. Straciłbym w nim prawą rękę... jedynego możliwego wykonawcę moich planów... Jemu jednemu powierzyłbym kapitały i jestem pewny, że miałbym co najmniej osiem tysięcy rubli rocznie... Los prześladuje mnie nie na żarty!...…
…Tak się wysoko wzbiły twe zasługi, Że ich doścignąć nigdy nie wydoła Najszybsze skrzydło monarszej nagrody. Jakżebym pragnął, abyś mniej zadłużył! Aby zapłata moja i ma wdzięczność Mogły dorównać wszystkiemu, com dłużny! Teraz mi tylko wyznanie zostało, Że na me długi skarbów mych za mało. Wierność ma, królu, i me posłuszeństwo Same się płacą, gdy ci mogą służyć.…
Do pieśni — do pieśni. Kto ją zacznie, kto jej dokończy? — Dajcie mi przeszłość, zbrojną w stal, powiewną rycerskimi pióry. — Gotyckie wieże wywołam przed oczy wasze — rzucę cień katedr świętych na głowy wam. — Ale to nie to — tego już nigdy nie będzie. —
Tyżeś to koło mnie stanęła, we wieńcu błyskawic niewiasta: łuną palisz się jasną... Oto jestem przy tobie siostrzyca; błyskawice w mym ręku się palą i gwiazdy w mym ręku gasną. Patrzajcie, gorą mu lica. Hej, naszym krzywdom granica! Opętańcze mieczowy, do dzieła!!…
— Powiedzże mi waszmość, proszę, bom ciekaw, czemu też taki katowski miecz pod pachą nosisz? — Nie katowski to, mości namiestniku, ale krzyżacki, a noszę, bo zdobyczny i dawno w rodzie. Już pod Chojnicami służył w litewskim ręku, tak i noszę. — Ale to sroga machina i ciężka być musi okrutnie. Chyba do obu rąk? — Można do obu, można do jednej. — Pokażże wasze!…
«O ty — rzekł — jakimkolwiek uczczę cię imieniem, Bóstwem jesteś czy nimfą, duchem czy widzeniem! Mów: własna li cię wola na ziemię sprowadza, Obca li więzi ciebie na padole władza? Ach, domyślam się, — pewnie wzgardzony miłośnik, Jaki pan możny, albo opiekun zazdrośnik, W tym cię parku zamkowym jak zaklętą strzeże! Godna, by o cię bronią walczyli rycerze, Byś została romansów heroiną smutnych!…
Po wojnie węgierskiej, po której odbył się ślub pana Andrzeja Kmicica z panną Aleksandrą Billewiczówną, miał także wstąpić w związki małżeńskie z panną Anną Borzobohatą Krasieńską równie sławny i zasłużony w Rzeczypospolitej kawaler — pan Jerzy Michał Wołodyjowski, pułkownik chorągwi laudańskiej. Ale przyszły znaczne mitręgi, które sprawę opóźniły i przewlokły.…
Bitwa jest wspaniała; wszystko zaczyna się kłębić. Hrabia Roland nie oszczędza się. Uderza włócznią póki drzewce całe; po piętnastu ciosach złamał ją i zniszczył. Dobywa Durendal, swój dobry miecz, cały nagi. Spina konia i rusza na Szernubla. Kruszy mu hełm, w którym błyszczą karbunkuły, przecina mu czapkę wraz ze skórą na głowie, przecina mu twarz między oczami, cienką koszulkę stalową i całe ciało aż do kroku.…
Przybycie tych nowych posiłków strwożyło widocznie oblężonych, bo wnet jakiś głos począł wołać gromko za drzwiami: — Stój tam! Nie rąb! Słuchaj... Stój, do stu diabłów!... rozmówmy się. Wołodyjowski kazał przerwać robotę i spytał: — Kto mówi? — Chorąży orszański, Kmicic! — brzmiała odpowiedź. — A z kim mówi? — Pułkownik Michał Jerzy Wołodyjowski. — Czołem! — ozwał się głos zza drzwi. — Nie czas na powitania...…
„Chcesz się żenić, winszuję, ale nie zazdroszczę, To więc, co potem poznasz, a co cię dziś troszczę, Ja opowiem: Ów Adam, ów najpierwszy człowiek, Zasnął; gdy się obudził, za otwarciem powiek Postrzegł”. „Co?” „Oto Ewę, dobro nieskończone, Bóg wyjął mu kość z boku i zrobił z niej żonę. Gdybyć to tak i teraz. Próżne korowodów Byłyby nasze stadła, a stąd mniej rozwodów. Ale się świat zestarzał.…
W głuchéj puszczy, przed chatką leśnika, Rota strzelców stanęła zielona; A u wrót stoi straż Pułkownika, Tam w izdebce Pułkownik ich kona. Z wiosek zbiegły się tłumy wieśniacze: Wódz to był wiélkiej mocy i sławy, Kiedy po nim lud prosty tak płacze I o zdrowie tak pyta ciekawy.…
— Synu mój — prawił szlachcic gaskoński tym narzeczem czysto bearneńskim, którego nawet Henryk IV nigdy nie zdołał się pozbyć — synu mój, koń ten zrodzony jest w domu ojca twojego, będzie temu trzynaście lat, i dotąd w nim przebywał, więc kochać powinieneś to zwierzę.…
— A co to jest błędny rycerz? — zapytała Nel zwracając ku niemu swą śliczną główkę. — Dawno, dawno temu, w średnich wiekach, byli tacy rycerze, którzy jeździli po świecie i szukali przygód. Walczyli z olbrzymami i smokami i wiesz? Każdy miał swoją damę, którą opiekował się i której bronił. — To ja jestem taka dama? Staś zastanowił się przez chwilę, po czym odrzekł: — Nie — tyś na to za mała.…
Poznasz, ktom jest, gdy zaciążę — ty więzień mój, mnie służ; biorę przemocą, Ja Moc: za mną, przede mną ognia kurz; po drogach, po których lecę, drzewa się palą jak świece, ciskają się błyskawice, jak lecę, Duch: wytężaj, wytężaj słuch!
Brałem jeńców tysiącami, Co zawiśli od mej woli; Bom lat dziesięć toczył boje, Gdzie się lały krwawe zdroje, Tak, że wkoło na mil cztery Jak czerwone było morze. — Tam zyskałem i ordery, I tytuły, i honory
Wtem leci rękawiczka z krużganków pałacu, Z rączek nadobnej Marty, Pada między tygrysa i między lamparty Na środek placu. Marta z uśmiechem rzecze do Emroda: «Kto mię tak kocha, jak po tysiąc razy Czułemi przysiągł wyrazy, Niechaj mi teraz rękawiczkę poda». Emrod przeskoczył zapory, Idzie pomiędzy potwory, Śmiało rękawiczkę bierze.…
…Ach ty mi szczęścia pokazałeś drogę, Czynami tylko zawdzięczyć ci mogę. Żegnaj mi, starcze... Królem cię powitam. Na twoim czole już zwycięstwo czytam. Na koń, rycerze! Odchodzi Kirkor. — Słychać tętent oddalających się koni. Czemu się ten rycerz Dwudziestą laty pierwej nie urodził?...…
Nie znam się ku tym łupom: kto li to, szalony, W Marsowym domu przybił ten dar niezdarzony? Widzę całe szyszaki, tarcze nie skrwawione, Widzę drzewa i groty nic nie naruszone. Gore mi twarz przed wstydem, a pot przez mię bije. Raczej gmach i łożnicę tym niechaj obije, A mój kościół przyszlachci łupy skrwawionymi; Srogi Mars rychlej się da ubłagać takimi.
A ja — com zyskał za rany i znoje? Com zyskał, że od maleńkiego wieku Z pieluchów zaraz przewiniony w zbroje, Książę jak Tatar żył o końskim mleku?... Cały dzień konno, w wieczór końska grzywa Poduszką moją, przy niej noc wystoję, A rankiem znowu trąba na koń wzywa...…
Skąd Litwini wracali? Z nocnej wracali wycieczki; Wieźli łupy bogate, w zamkach i cerkwiach zdobyte. Tłumy brańców niemieckich z powiązanymi rękami, Ze stryczkami na szyjach, biegą przy koniach zwycięzców; Poglądają ku Prusom i zalewają się łzami, Poglądają na Kowno — i polecają się Bogu.…
— Murem oni chłop przy chłopie w żelaznych zbrojach stają tak okryci, że ledwie psubratu oczy przez kratę widać. I ławą idą. Uderzy, bywało, Litwa i rozsypie się jako piasek, a nie rozsypie się, to ją mostem położą i roztratują. Nie sami też między nimi Niemcy, bo co jest narodów na świecie, to u Krzyżaków służy. A chrobre są!…
— To, o co proszę — mówił dalej Wokulski — nie przechodzi granicy najzwyklejszych stosunków ludzkich. Panie zawsze rozkazujecie — my zawsze spełniamy, oto wszystko. Ludzie należący do tej co i pani sfery towarzyskiej wcale nie potrzebowaliby prosić o podobną łaskę; dla nich jest ona codziennym obowiązkiem, nawet prawem.…
Każda godzina jest dla mnie straconą, Której nie mogę służbie twej poświęcić.
Orle, dotrzymaj obietnicy, a ja tu na ich karkach nowy kościół Chrystusowi postawię. —
— Dajże, Boże miłosierny, daj takową świętą wojnę na chwałę chrześcijaństwu i naszemu narodowi, a mnie grzesznemu pozwól w niej wota moje spełnić, abym in luctu mógł być pocieszony albo też śmierć chwalebną znaleźć! — To waść ślub wedle wojny uczynił?…
Jak on nad Dobrzyńskimi, dom jego nad siołem Panował, stojąc między karczmą i kościołem. Widać rzadko zwiedzany, mieszka w nim hołota: Bo brama sterczy bez wrót, ogrody bez płota, Niezasiane, na grzędach już porosły brzozki; Przecież ten folwark zdał się być stolicą wioski, Iż kształtniejszy od innych chat, bardziej rozległy, I prawą stronę, gdzie jest świetlica, miał z cegły.…
Niemniej jednak po wyjeździe Wołodyjowskiego panna Krzysia była zdumiona tym, co zaszło, i że już klamka zapadła. Jadąc do Warszawy, w której nigdy przedtem nie była, wyobrażała sobie, że będzie wcale inaczej. Oto na konwokację i elekcję zjadą dwory biskupie i dygnitarskie, świetne rycerstwo podąży ze wszystkich stron Rzeczypospolitej.…
Hrabia Roland jedzie przez pole. Trzyma Durendal, miecz swój, który dobrze tnie i dobrze siecze. Wśród Saracenów czyni srogą rzeź. Gdybyście mogli widzieć, jak on wali trupa na trupa i jak czerwona krew rozlewa się strugą! Całą zbroję ma zakrwawioną i krwawe są oba ramiona i jego dobry koń od karku aż po łopatki.
— Pewnie, że o konie będzie trudno — odpowiedział pan Wołodyjowski. — Tutejszej małej szlachty siła stanie na pierwszy odgłos, ale oni jeno mierzyny żmudzkie mają, nie bardzo do służby zdatne. Na dobrą sprawę, trzeba by im wszystkim dać inne. — To dobre konie, znam ja je z dawna, okrutnie wytrwałe i zwrotne. — Ba! — rzekł pan Wołodyjowski — ale urody małej, a lud tutejszy rosły.…
Był niejakiś pan Łukasz, co chciał wiele dostać. Cóż on czynił? Najsamprzód zmyślił sobie postać; Chciał oszukać, oszukał, bo to nie są cuda, I niezgrabne szalbierstwo częstokroć się uda, A dopieroż gdy sztuczne. Patrzał Łukasz pilnie, Jak to się drudzy wznoszą — i zgadł nieomylnie. Zgadł sekret. A ten jaki? — Do możniejszych przystać, Strzec się słabych, śmiać z cnoty, a z głupstwa korzystać.…
Wielu bowiem mogło szczycić się godłem silny, lecz mało szlachty mogło zasłużenie nosić dewizę wierny. Do ostatnich jednak należał de Tréville. Był to człowiek rzadki, z posłuszeństwem psa, odwagą ślepą, okiem bystrym i potężną dłonią, któremu wzrok dany był jakby tylko po to, aby dojrzeć niezadowolenie królewskie z jakiejś osoby, a ręka, aby winowajcę uderzyć, chociażby nim był Besme, Maurevers, Poltrot, de Méré……
Głos jak marzeń moich piastun; Rycerz, Widmo, urojenie przyoblekło szatę żywą.
W dawnych czasach rycerz prawy, Lubo zdobion wieńcem sławy, Lubo staczał krwawe boje, Nim oświadczył miłość swoję — Ku czci drogiej swej kochanki W turniejowe wjeżdżał szranki, Tam na kopią dzielnie gonił, Po dziesięciu zsadzał z koni, I dopiero gdy się skłonił Wziąć nagrodę z lubej dłoni, Błagał, aby sercu miła Kochać mu się pozwoliła — By mu wolno pod jej barwą Kruszyć kopie, miecze ścierać, Dla niej tylko żyć……
Ach to mi pokaż, gdzie leży mogiła Serca mojego?... Niechaj widzę, jakie Kwiaty wyrosły z posianej nadziei. Blade być muszą... O! wieczna płacznico! Czemu bezczynny błądzisz w leśnej kniei? Biegnij z Kirkorem, twoje złote włosy Odziej żelazną rycerza przyłbicą; I na tę szalę, która ludzkie losy Waży na ziemi, rzuć ziarko makowe Twojego życia... może los przeważy.
Nie nowina to Strusom na wszelaką trwogę Ciały swymi zawalać złym pohańcom drogę; Tak dziad zginął, tak ociec, tak moi stryjowie; Tenże upad i mojej naznaczon był głowie, Bom legł we krwi pogańskiej, a kto mię żałuje, Znać, że nie wie, jako śmierć ućciwa smakuje. Stanisław Struś tu leżę; nie wchodź, poganinie! Sprawiedliwa waśń i po śmierci nie ominie.
— Ślubuję jej, iże stanąwszy w Krakowie, powieszę pawęż na gospodzie, a na niej kartę, którą mi uczony w piśmie kleryk foremnie napisze: jako panna Danuta Jurandówna najurodziwsza jest i najcnotliwsza między pannami, które we wszystkich królestwach bydlą. A kto by temu się przeciwił, z tym będę się potykał póty, póki sam nie zginę albo on nie zginie, chybaby w niewolę radziej poszedł. — Dobrze!…
„Kupiec?... Zatem przyjechał na wieś albo starać się o posażną pannę, albo wydobyć od prezesowej pieniądze na jakieś przedsiębiorstwa." W każdym razie sądziłam, że pan jest człowiek zimny, rachunkowy, który chodząc po lesie taksuje drzewo, a na niebo nie patrzy, bo to nie daje procentu. Tymczasem cóż widzę?...…
Pokazujemy 48 z 142 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.