motyw literacki
Dziewictwo
39fragmentów
15lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Quo vadis 9 fragmentów
- Potop 7 fragmentów
- Hymny 5 fragmentów
- Balladyna 3 fragmenty
- Hamlet 3 fragmenty
- Cierpienia młodego Wertera 2 fragmenty
- Moralność pani Dulskiej 2 fragmenty
- Ballady i romanse 1 fragment
- Boska Komedia 1 fragment
- Chłopi, Część druga - Zima 1 fragment
- Faraon 1 fragment
- Fraszki 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Takeśmy uszły zhańbienia i rzezi. Widzisz to ziele dokoła, To są małżonki i córki Świtezi, Które Bóg przemienił w zioła. Białawém kwieciem, jak białe motylki, Unoszą się nad topielą; List ich zielony, jak jodłowe szpilki, Kiedy je śniegi pobielą. Za życia cnoty niewinnéj obrazy, Jéj barwę mają po zgonie, W ukryciu żyją i nie cierpią skazy, Śmiertelne nie tkną ich dłonie.
Więc ocenić Ludzi nie mogę — ani wskazać, którą Weźmiesz dziewicę. Te, co rozkwitały Z dzieciństwa pączków, gdyś ty żył na świecie, Są dziś pannami... czerwony li biały Pączek na róży, taka będzie róża... Przypomnij niegdyś najpiękniejsze dziecię, Białą, jak w ręku anielskiego stróża Kwiat lilijowy — niech jej słowik śpiewny Zazdrości głosu, a synogarlica Wiernością zrówna...…
Była godzina niecierpiąca zwłoki, Bo ustąpiły kręgu południka Noc dla Skorpiona, a słońce dla Byka. Jak robi człowiek naglący swe kroki, Co bądź napotka, idzie swoją drogą, Jeśli potrzeba, bodzie go ostrogą. Jakeśmy weszli w sklepiony loch skały, Jeden za drugim, bo w chwili przechodu Nas rozdzieliła zbytnia ważkość schodu.…
— ...wszystko mu wytłumaczyła — mówił Mateusz — bez płot pono się spieszyła i bez to — Dominikowa przytwierdziła, jako się to często przytrafia dzieuchom, że i ją to samo spotkało w panieństwie... Każda teraz może zganiać na przełaz ostry... a stary baran uwierzył. Taki mądrala, a uwierzył... Śmiali się tak, aż ten rechot po młynicy się rozlegał, aż się pokładali.
…Wczoraj wieczorem udała się na przechadzkę z Marianną i małą Melką. Wiedziałem o tym, spotkaliśmy się i poszliśmy razem. Po upływie półtorej godziny znaleźliśmy się z dala od miasta, przy studni tak miłej mi, a stokroć droższej od tej pory. Lota usiadła na przymurku, myśmy stali przed nią. Rozglądnąłem się wokół i w pamięci odżyło wspomnienie owego czasu, kiedy serce me było tak samotne.…
— Tam modlą się? — zapytał książę. — Nie!... — odparł kapłan, nie ukrywając niechęci. — To zbierają się wielbiciele Kamy, naszej kapłanki, pilnującej ognia przed ołtarzem Astoreth. — Któregoż ona dziś przyjmie? — Żadnego, nigdy!... — odparł zgorszony przewodnik. — Gdyby kapłanka od ognia nie dotrzymała ślubu czystości, musiałaby umrzeć. — Okrutne prawo! — rzekł książę.…
Przyszedł chłop do biskupa chcąc się rozwieść z żoną. Pytają go: „Czemuż tak w oczu twych mierzioną?" „Atolim jej nie zastał dziewicą, ksze miły!" A biskup mu zaś powie: „O błaźnie opiły, Przychodzi to na króle i wysokie stany, A nie przynoszą takich plotek przed kapłany. I ty, chłopie, jeslić się tak dziewice chciało, Mogłeś do Kolna jechać: tam ich jest niemało."
…Uważ, jaka hańba Grozi twej sławie, jeśli łatwowiernie Poszeptom jego podasz ucho, serce Sobie uwięzisz i skarb niewinności Otworzysz jego zapędom bez wodzy. Strzeż się, Ofelio, strzeż się, luba siostro; I stój w odwodzie twej skłonności, z dala Od niebezpieczeństw i napaści pokus.…
Żyjesz li, matko moja? Jest jeszcze chata słomiana, gdzie w rannym, cichym pacierzu rośnie potęga Pana? Żyjesz li, matko moja? Pamiętasz — o niech zginę! — kiedyś za rękę wiodła w dom boży małą dziecinę? Ziół pełno rosło przy rowach, zboże szumiało na łanach, jak dziś w tym Pańskim śpiewie, jak dziś w tych świętych organach.…
Widzicie, tak się stało. Hance trafia się doskonały mąż. Cóż ty... Zaraz ciociu — doskonały mąż. Otóż, ponieważ to jest poczciwy rzemieślnik — wychowanek cioci, więc my chcemy naprzód wiedzieć, jaka też to uczciwość Hanczyna, bo to w takiej małej mieścinie, to rozmaicie, jak to pani Tadrachowa wie... No, no... tak, wielmożna pani... niby... to swoja rzecz. Właśnie... więc co do Hanki.…
…Porzuciłem tę służbę i nie zabiegałem o nią więcej, bo choć to możny pan, ale zły i przewrotny człowiek. Napatrzyłem ja mu się dosyć, gdy w Taurogach na cnotę tej nadziemskiej istoty nastawał. — Jakiej nadziemskiej? Człeku, co gadasz? Z gliny ona jest i tak jak pierwsza lepsza farfurka stłuc się może. — Wszelako mniejsza z tym!
— Ja nie statysta — odrzekł na to Charłamp — więc powtórzę waszmościom jeno to, co oficyjerowie powiadali, a mianowicie Ganchof, który wszystkie arcana książęce wiedział. Słyszałem na własne uszy, jak ktoś wykrzyknął przy nim: „Nie pożywi się Kmicic po naszym młodym księciu!" — a Ganchof powiada tak: „Więcej tam polityki w tym wywiezieniu niż afektu.…
…Cezary nie dowierzał i poprosił, żeby weszła do jego pokoju, gdyż ma jej coś ciekawego powiedzieć. Oglądając się na wszystkie strony przekroczyła na palcach jego progi. Lecz zaledwie drzwi się zamknęły, Cezary groźnym gestem wskazał na bieliznę leżącą na stole i zapytał: — kto śmiał zajmować się jego kołnierzykami? — Z trwogą, z lękiem przyznała się do winy. I tu właśnie nastąpił natychmiastowy wymiar kary.…
— Mówił mi to sam Aulus Plaucjusz. Ligowie nie przekroczyli istotnie wówczas granicy, ale barbarzyńcy przychodzą jak burza i uciekają jak burza. Tak znikli i Ligowie, razem ze swymi turzymi rogami na głowach. Zbili Wanniuszowych Swebów i Jazygów, ale król ich poległ, za czym odeszli z łupami, a zakładniczki zostały w ręku Histera.…
Takeśmy uszły zhańbienia i rzezi. Widzisz to ziele dokoła, To są małżonki i córki Świtezi, Które Bóg przemienił w zioła. Białawém kwieciem, jak białe motylki, Unoszą się nad topielą; List ich zielony, jak jodłowe szpilki, Kiedy je śniegi pobielą. Za życia cnoty niewinnéj obrazy, Jéj barwę mają po zgonie, W ukryciu żyją i nie cierpią skazy, Śmiertelne nie tkną ich dłonie.
…pocałowanie To ślub dla czystych dziewic. Na dziewiczym wianie Za każdym pocałunkiem jeden listek spada. Nieraz dziewica czysta i smutkami blada Dlatego, że spadł jeden liść u serca kwiatu, Nie śmie kochać i daje pożegnanie światu, I do mogiły idzie nigdy niekochana. Coś waćpanna jak mniszka.
Wyjeżdżam stąd jutro, ponieważ zaś me miejsce rodzinne leży w odległości zaledwo sześciu mil od drogi, którą pojadę, przeto wstąpię tam, by odświeżyć wspomnienia dawnych, szczęsnych, prześnionych czasów. Wjadę tą samą bramą, którą wywiozła mnie po śmierci ojca matka po to, by się zamknąć w obrzydliwym mieścisku. Bądź zdrów, Wilhelmie, doniosę ci o szczegółach mej podróży.…
W porę mi o tym wspominasz. Słyszałem, Że on cię często nawiedzał w tych czasach I że znajdował z twojej strony przystęp Łatwy i chętny. Jeżeli tak było (A udzielono mi o tym wiadomość Jako przestrogę), muszę ci powiedzieć, Że się nie cenisz tak, jakby przystało Dbałej o sławę córce Poloniusza. Jakież wy macie stosunki? Mów prawdę. Oświadczył mi się, ojcze, z swą skłonnością. Z skłonnością? Hm, hm!…
…odbijające świętą wolę Twórcy! W wysokiej, białej wieży zamknęłaś swe Dziewictwo, a święci aniołowie znoszą mu kwiaty hołdu. Strzeże go Czystość i Męstwo, wszystko się przed nim kłoni, i jam cię nie obraził choćby najmniejszym drgnięciem przyczajonego Grzechu.
A, broń mnie Boże! Bez błogosławieństwa mamusi my ta do ołtarza nie pójdziemy. Ale chyba wielmożna pani gospodyni nie będzie dęba stawać, żeby się uczciwa rzecz nie stała... Skoro młody pan tak chce, to już od Boga natchniony, aby sierocie krzywdy nie robić. Całe jej wiano była ta uczciwość, a dziś nikt jej nie weźmie, bo bogactwem swego pohańbienia nie przykryje
— To waćpanna nie wiesz, że pan starosta pozornie jeno na wyjazd waćpanny dozwolił, aby cię od księżnej odłączyć, a w drodze porwać, i aby w jakimś pustym zameczku na cnotę twoją nastawać! — Jezusie Nazareński! — krzyknęła Anusia. I tyle było w tym okrzyku prawdy i szczerości, iż Kmicic rzekł łagodniej: — Jakże? Toś waćpanna nie w zmowie?... Może to być!…
— Tak jest — mówiła dalej — i ja czytałam listy Pawła z Tarsu, i ja wiem, że nad ziemią jest Bóg i jest Syn Boży, który zmartwychwstał, ale na ziemi jest tylko cezar. Pamiętaj o tym, Ligio. Wiem także, że twoja nauka nie pozwala ci być tym, czym ja byłam, i że wam, jak i stoikom, o których opowiadał mi Epiktet, gdy przyjdzie wybór między sromotą a śmiercią, śmierć tylko wybrać wolno.…
śpiewając Chcą nam ciebie wydrzeć swaty; Niech cię bronią białe kwiaty Twego wianka...
Jeżeli bowiem słońce płodzi w zdechłym psie robaki, promienie bóstwa ścierwo całują. Czy masz waćpan córkę? Mam, panie. Nie pozwalaj jej chodzić po słońcu. Wprawdzie poczęcie jest błogosławieństwem, ale gdyby twoja córka poczęła, na pewno byś jej nie błogosławił.
Czemu nie milkniesz, ty zorzo? Dlaczego krzykiem ognistym, wystrzelającym z tych przepastnych szczelin, pomiędzy dwiema piekielnymi ściany, tak mnie oślepiasz i tak mnie ogłuszasz, że dojść nie mogę do kresu? Dzień mój już przygasł, a zorza jego się krwawi, jakby się krwawić miała w nieskończoność!... wszystko pożera swymi płomieniami — duszę mi pali i świat cały pali!…
— Nie baba to, ale wiśnia — odrzekł Kmicic. — A co mi tam... Kazali wieźć, wiozłem; kazali oddać, oddaję! Stary hetman wziął na to pana Kmicica za ucho i rzekł: — A kto cię tam wie, zbereźniku, jakąś ty ją odwiózł... Broń czego Boże, jeszcze będą ludzie gadali, że ją od sapieżyńskiej opieki kolki sparły, i ja, stary, będę oczyma świecił... Cóżeście to na popasach czynili?…
Kryspus, który był człowiekiem starym, surowym i pogrążonym w ciągłym uniesieniu, zgodził się na zamiar opuszczenia domu Miriam, lecz nie znalazł słów przebaczenia dla grzesznej wedle jego pojęć miłości. Serce wezbrało mu oburzeniem na samą myśl, że owa Ligia, którą opiekował się od chwili ucieczki, którą pokochał, utwierdził w wierze i na którą patrzył dotychczas jakby na białą lilię wyrosłą na gruncie nauki……
Skąpałam swą dziewiczość w przejrzystym marmurze, gdzie zdrój różanej wody z kształtnych dziobów tryska, a słońce przez zazdrosne ciśnie się kryształy, ażeby rozcałować mych biódr marmur biały, mej piersi oroszone, wpółzamknięte róże...…
— Nie tylkom tamtej nie odzyskał, ale jeszcze i drugą Bogusław mi porwał. — Czysty Turek! jak mi Bóg miły! — zakrzyknął Zagłoba. A pan Michał począł wypytywać: — Jaką drugą? — At, siła powiadać — odrzekł Kmicic. — Była jedna dziewka, okrutnie gładka, w Zamościu, która się panu staroście kałuskiemu haniebnie podobała.…
I unosił się coraz bardziej, albowiem wina Ligii napełniła go nie tylko gniewem, ale obrzydzeniem i pogardą dla natury ludzkiej w ogóle, w szczególności zaś dla kobiecej, której nawet nauka chrześcijańska nie uchroniła od słabości Ewy. Niczym dla niego było, że dziewczyna pozostała jeszcze czystą, że chciała uciekać od tej miłości i że wyznawała ją z żalem i skruchą.
Dlaczego głos mój w pustym rozbrzmiewa przestworzu? Dlaczego mu potężnym nie odpowie echem głos twój, proroku, by wieścił przemianę okręgów świata pod mocą miłości mojej niesytej? Proroku! niebios błękity złączą się z ziemią, przez ciebie wezwane, w tajemnic jeden cud i ty objąłeś istotę stworzenia, objąwszy miłość mą! O! jakie blaski w twoich oczach drżą! W jakąż muzykę głos się twój przemienia!…
…Na granicy elektorskiej gotowe wojska stoją, kapitanowie z zaciągami nadchodzą, ale w pomoc nie idziem, bo księciu od panny niesporo. — To dlatego Bogusław bratu z pomocą nie przychodził? — ozwał się Zagłoba. — Tak jest. Toż samo mówił Paterson i wszyscy osoby jego najbliżsi. Niektórzy sarkali na to, inni radzi byli, że Radziwiłłowie zginą.…
— Tak! Zauważyłem to i ja. To dziwne! Westalka! Jest coś boskiego w każdej westalce, a Rubria jest bardzo piękna.
— Obaj tedy ruszyli do panny z całą ostentacją, jaka w takich razach we zwyczaju. Cały dwór aż się trząsł. Przyszły złe wieści od księcia Janusza, Sakowicz jeden je przeczytał, zresztą nikt na nie nie zważał ani też na Sakowicza, bo był tego czasu wypadł z łaski za to, że małżeństwo perswadował.…
— Czemu się skarżycie?... Bóg sam poddał się męce i śmierci, a wy chcecie, by was przed nią osłonił? Ludzie małej wiary! Zaliście pojęli Jego naukę, zali On wam to jedno życie obiecał? Oto przychodzi do was i mówi wam: „Pójdźcie drogą moją", oto podnosi was ku sobie, a wy czepiacie się ziemi rękoma, wołając: „Panie, ratuj!" Ja, proch przed Bogiem, lecz wobec was Apostoł Boży i namiestnik, mówię wam w imię Chrystusa……
Pokazujemy 35 z 39 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.