motyw literacki
Cnota
133fragmenty
34lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 21 fragmentów
- Żywot człowieka poczciwego 16 fragmentów
- Satyry 15 fragmentów
- Fraszki 12 fragmentów
- Państwo 9 fragmentów
- Hamlet 7 fragmentów
- Trzej muszkieterowie 5 fragmentów
- Faust 4 fragmenty
- Quo vadis 4 fragmenty
- Ogniem i mieczem 3 fragmenty
- Powrót posła 3 fragmenty
- Przestrogi dla Polski 3 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
A sił potęgę, które w duszy tleją, Popchnie on zbrodni lub cnoty koleją; Jeżeli prawa i bogów cześć wyzna. To hołd mu odda ojczyzna; A będzie jej wrogiem ten, który nie z bogiem Na cześć i prawość się ciska. Niechajby on sromu mi nie wniósł do domu. Nie skalał mego ogniska.
Nadszedł już czas odpowiedzi. Tukaj oddala się z tłumu I do pracowni rozumu Zamknąwszy się, jeden siedzi. I tam swój traktat raz jeszcze, Nim stempel przyjęcia zyska, W surowej uwagi kleszcze Bierze i porządnie ściska. Tam myśl rozmaita ścieka W jedne podobieństwa tygle; Tam jednę myśl niedościgle Różnicy nożykiem sieka; Sieka, topi na kształt wosku, Aż wycisnął ekstrakt wniosku.…
Człowiek, co się o berło Lachów upomina, Nie chciał wystąpić w szranki; jak podła gadzina Kryje się, a zebrawszy, co mówię! ten podły Obietnicami, złotem, zakupiwszy sobie Mnogich stronników... rycerz z nieznanymi godły, Walką chce tron owładać i na moim grobie Stanąć jako na pierwszym szczeblu królowania.…
…To mi porównanie Przerwało nagle moją dziką śpiewkę, I żmudne ludzkiej gliny pozłacanie; Żupan tych ludzi musiał mieć podszewkę, Albowiem złoto było na żupanie; A jednak widząc, co jest dziś z narodem, Boję się... aby wiatr nie był pod spodem Żupanów.
Wszystkich, — do jednego Sam widziałem. — Wracając, prosiłem kaprala Zatrzymać się; pozwolił chwilkę. Stałem z dala, Skryłem się za słupami kościoła. W kościele Właśnie msza była; — ludu zebrało się wiele. Nagle lud cały runął przeze drzwi nawałem, Z kościoła ku więzieniu. Stałem pod przysionkiem, I kościół tak był pusty, że w głębi widziałem Księdza z kielichem w ręku i chłopca ze dzwonkiem.…
Jak mi Bóg miły, śliczne dziecię! tak pięknej nie spotkałem w świecie, skromna, cnotliwa, bardzo zgrabna, zalotna nieco i powabna; różowość warg, jagód pogoda urzekła mnie do cna uroda; a oczka skrywa jak najskromniej — już jej me serce nie zapomni! Zbyła mnie krótko, węzłowato. jeszcze ją więcej kocham za to!
Folgujmy paniom nie sobie, ma rada; Miłujmy wiernie nie jest w nich przysada. Godności trzeba nie za nic tu cnota, Miłości pragną nie pragną tu złota. Miłują z serca nie patrzają zdrady, Pilnują prawdy nie kłamają rady. Wiarę uprzejmą nie dar sobie ważą, W miarę nie nazbyt ciągnąć rzemień każą. Wiecznie wam służę nie służę na chwilę, Bezpiecznie wierzcie nierad ja omylę.
Treść tej nauki postawię na straży Mojego serca. Nie idź jednak, bracie, Za śladem owych fałszywych doradców, Którzy nam stromą i ciernistą ścieżkę Cnoty wskazują, a sami tymczasem Kroczą kwiecistym szlakiem błędów, własnych Rad niepamiętni.
Zjaw się przede mną, o Chryste! pokaż mi swoje męczarnie, nim za mój ropny występek wieczna mnie noc ogarnie. Szłam-ci przez piaski pustyni, przez wielkie płynęłam morze, szukając, gdzie mi się spełni Twe miłosierdzie boże. I oto jestem przy Tobie, Twe słodkie całuję rany, ciernie wyciągam Ci z Głowy, o Ty mój Jezu kochany! Wspaniały stół mi gotujesz — nie ma nad ucztę Boleści!…
Wszedł kapitan bułgarski, ujrzał mnie całą we krwi oraz żołnierza niekrępującego się bynajmniej jego obecnością. Kapitan rozgniewany tym, iż cham okazuje mu tak mało uszanowania, zabił go z miejsca na mym ciele. Następnie kazał mnie opatrzyć i zawiódł jako brankę wojenną na kwaterę. Prałam mu tych kilka koszul, które posiadał, gotowałam strawę i, trzeba przyznać, przypadłam mu wielce do gustu.…
Wrzucić do kotła dyjament, Dyjament w ogniu topnieje; Wylać sekretny atrament Z Talleyranda kałamarza, Co w niewidzialność blednieje Od okularów rozsądku... I dąć w kocioł... w kotła wrzątku Obaczemy, co się stwarza. Już gotowy! mimo czary Wyszedł jakiś człowiek godny, Złe w tym kotle były wary, Płyn za rzadki lub za chłodny. To nic — to nic!…
— Wiecie! Nie ma to ludziom być dziwno, że za mężne a zacne uczynki jest zapłata, bo jeśliby cnota miała ostać bez nagrody, tedy i nieprawości ludzkie chodziłyby po świecie bez kary. A żeś ty żywota nie szczędził i z utratą zdrowia od srogiej żałoby nas bronił, przeto pozwalamy ci pasem rycerskim się przepasać i we czci a sławie odtąd chadzać.
W stosunkach z ludźmi skwater bywa zimny, ale do wysokiego stopnia prawy, jak zwykle bywa człowiek, który nic od nikogo nie potrzebuje i który zwykł sam sobie wystarczać.
…Prezes sądu był bardzo cierpliwy. Jeden z asesorów był kapitanem żaglowca, miał rudą brodę i świętoszkowaty charakter. Drugi — był to Brierly. Wielki Brierly. Słyszeliście pewno o nim — o kapitanie najwytworniejszego okrętu linii Blue Star! Zdawał się skrajnie znudzony honorem, jakiego dostąpił.…
— Więc myślicie, że zbrodnia jest to absolutnie to samo co cnota? — Nie. Myślę tylko, że „zbrodnia" powinna być tak samo wyzwolona jak cnota. — Ach! — Duch ludzki jest niezbadany jak ocean. Spojrzyjcie w siebie... Czy nie zobaczycie tam ciemnej otchłani, w której nikt nie był? O której nikt nic nie wie? Siłą przymusu ani żadną inną nie może być wytrzebione to, co nazywamy zbrodnią.…
Za czyje zdrowie pili w takiej porze, Nie wiem — lecz, gdybym znajdował się z niemi, Piłbym za twoje, szacowny przeorze, Za twoje, który czyny chwalebnemi Jesteś i mistrzem, i ojcem w klasztorze I dajesz poznać przykłady twojemi, Jak umysł prawy zdrożności unika — Cnota, nie odzież czyni zakonnika.
Benedykt Korczyński należał do niewielkiej w jego pokoleniu liczby ludzi, którzy odbyli wyższe naukowe studia. Zawdzięczał to czasom, w których upłynęła młodość jego ojca, tym czasom, które światła swe i wzloty otrzymywały od wielkiego i szeroko promieniejącego ogniska.…
Wszelako sam rozumiał, iż podniósłszy tak wysoko oczy, nie mógł choćby najmniejszą pokrzepiać się nadzieją, tym bardziej że i po księżniczkę zgłosili się już dziewosłębowie, pan Bodzyński i pan Lassota, w imieniu pana Przyjemskiego, wojewodzica łęczyckiego.…
…Porzuciłem tę służbę i nie zabiegałem o nią więcej, bo choć to możny pan, ale zły i przewrotny człowiek. Napatrzyłem ja mu się dosyć, gdy w Taurogach na cnotę tej nadziemskiej istoty nastawał. — Jakiej nadziemskiej? Człeku, co gadasz? Z gliny ona jest i tak jak pierwsza lepsza farfurka stłuc się może. — Wszelako mniejsza z tym!
— Masz rację — powiada. — Nie zgadzają się. I mówią coś tam, choć nie to, co myślą, tylko tyle, że Temistokles dobrze raz powiedział, kiedy mu jakiś ktoś z Seryfu z przekąsem mówił, że sławę zawdzięcza nie sobie samemu, tylko miastu, ten powiada, że ani on sam by sławy nie był zyskał, gdyby był Seryfijczykiem, ani tamten, gdyby pochodził z Aten.…
Gdy się to działo, Reldresal, pierwszy sekretarz stanu, zawsze ci wierny przyjaciel, odebrał od cesarza rozkaz, aby oznajmił swoje zdanie, jakoż dał je stosownie do nakazu cesarskiego i mową swoją usprawiedliwił szacunek, który masz dla niego. Uznał on, że twoje zbrodnie są wielkie, ale i zasługują na niejakie przebaczenie, które jest najpiękniejszą cnotą u władcy i którym jego Cesarska Mość tak słusznie się wsławił.
Napotkane drzwi otworzyły się. Książę wprowadził swego sekretarza do małej salki i wyszedł. Gdy za chwilę powrócił, był we fraku zapiętym na wszystkie guziki, w czarnych pończochach i płytkich trzewikach ze stalowymi klamrami. Spod jego fraka wysuwał się biały fartuch z jedwabiu, niedosięgający kolan, a z lewego ramienia na prawy bok szła szeroka, biała szarfa. Na ręku miał rękawiczki.…
— Głupiś, Kokoszko! A co do Oleńki, będziesz i ty z nogi na nogę przestępował, jak ją zobaczysz, bo białogłowy z tak grzecznym umysłem drugiej nie znaleźć. Co dobre, to ona wraz pochwali, a co złe, tego zganić nie omieszka, bo wedle cnoty sądzi i w niej ma gotową miarę. Tak ją już nieboszczyk podkomorzy wychował.…
…Powszechniejsza jest we płci niewieściej ta wada, Wychowanie ich z zalet pozornych się składa. Więcej powabów niźli obyczajów liczą; Schowane, żeby były pożycia słodyczą, Nagrodą cnych postępków i skromności wzorem. Nie — przekładają obcych śmieszności iść torem; Wlały w nie wiele nauk ich nauczycielki, Prócz powinności żony i obywatelki.…
Ci ludzie, którzy z rzemiosła zabijają drugich ludzi podług rozkazu zwierzchności, są tam w ostatnim obrzydzeniu, kiedy nazywają się katami. Lecz poważa ich każdy, gdy wezmą nazwisko żołnierza. Uważałem często w rozmówieniu, iż zgroza przechodziła każdego na samo wspomnienie owych zbirów, których tyrani używali w Rzymie na niszczenie cnotliwych obywateli przy swoich prawach obstających.…
— Coś podobnego! No, no! Trzeba przyznać, że potrafisz pracować, jeśli ci się tylko chce — powiedziała w przypływie szczerego podziwu i natychmiast osłabiła komplement komentarzem: — Niestety, muszę stwierdzić, że bardzo rzadko ci się chce. No, idź się bawić, ale proszę cię, żebyś wrócił do domu jeszcze w tym tygodniu, bo inaczej dostaniesz lanie.…
— Bo cezar chce zachować pozory. Będą o tym ludzie mówili w Rzymie, że zaś Ligię zabieramy jako zakładniczkę, więc póki będą mówili, póty zostanie w pałacu cezara. Potem odeślą ci ją po cichu i będzie koniec. Miedzianobrody jest tchórzliwym psem. Wie, że władza jego jest bez granic, a jednak stara się upozorować każdy postępek. Czy ochłonąłeś już do tego stopnia, abyś mógł trochę pofilozofować?…
„Naucz, panie Aleksy, jak to zostać panem. Nie o takim ja mówię, co wysokim stanem I wspaniałym tytułem dumnie najeżony, Albo jaśnie wielmożny, albo oświecony, Co tydzień daje koncert, co dzień bal w zapusty, A woreczek w kieszeni maleńki i pusty; Ale o takim mówię, co w czarnym żupanie I w bekieszce wytartej, rano na śniadanie Skosztowawszy z garnuszka piwa z serem ciepło Lub wczorajszą pieczonkę przypaloną……
— Jakże inaczej ma być — odezwał się Ścibor stary. — Otośmy się jednego zła pozbyli, a drugiego napytali. Nie chcieliśmy niewoli, a nastało zamieszanie. Zrzuciliśmy z tego grodu plemię złe, które nas nękało, a innego sobie dobrać nie umiemy. Ziemie nasze niszczą wrogowie, my się im skutecznie obronić nie umiemy... — Zaprawdę — odezwał się młodszy z gości — jest to wielkie zło, że mając wojnę, wodza nie macie...…
Wprzód niźli sarmackiego Marsa krwawe dzieje Potomnym wiekom Muza na papier wyleje, Niż durnego Turczyna propozyt szkarady Pisać pocznę w pamiętne Polakom przykłady (Który z nimi zuchwale mir zrzuciwszy stary, Chciał ich przykryć haraczem z Węgry i z Bułgary), Boże!, którego nieba, ziemie, morza chwalą, Co tak mdłym piórem jako władniesz groźną stalą, Co się mścisz nad ostatnim tego domu węgłem, Gdzie kto usty……
— Przezorność, mój panie, zawsze jest cnotą przydatną muszkieterom, a nieodzowną dla sług kościoła.
— Ale, przyszła mi myśl. Znasz starego Bauma? — Jesteśmy sąsiadami, żyjemy nawet bliżej ze sobą. — Idź do niego, powiedz mu otwarcie. To jest taki dziwny fabrykant, że z pewnością ci pomoże. Dałbym głowę, że jeżeli cię tylko zna, to ci pomoże. — Istotnie, myśl szczęśliwa, a zresztą, cóż stracę, jeśli mi odmówi! — Nic rzeczywiście, a warto popróbować. To jest unikat łódzkich fabrykantów.…
O, jeśli ojców twych wzorem Chcesz władać, najprzód zapanuj Nad żądzami, cześć uszanuj, Okrucieństwa pozbądź, panie,
Abowiem ta cnota jest tak można królowa, że jej władzej ani śmierć, ani żadny strach nigdy przekazić nie może. Bo chociaj działa trzaskają, hufy się mieszają, proporce się błyskają, już jeden leży, drugi na to miejsce nastąpi, wszytko to ta można królowa rządzi a sprawuje. Abowiem szyrokie jej królestwo jest, które ona głośna sława jako trąba brzmiąca po światu roznosi.…
Złoty był to wiek: bo niewinność raju I nieświadomość u kobiet... Ewiana! Nie piły jeszcze kawy, ani czaju, Lecz proste piwo grzane jadły z rana; Rzadko się która kochała w lokaju
tańcząc, do Gubernatorowej Chcę zrobić znajomość Starosty, On piękną żonę, córkę ma; Ale zazdrosny — biegąc za Senatorem To człek prosty; Niech Pan to na nas zda. podchodzi do Starosty A żona Pańska? W domu siedzi. A córki? Jedną tylko mam. I córka balu nie odwiedzi? Nie! Pan tu sam? Ja sam. I żona nie zna Senatora? Dla siebie tylko żonę mam. Chciałam wziąć córkę Pańską wczora. Usłużność Pani znam.…
Ta? — wraca wprost od spowiednika, przewiny zmazał jej i błędy — po prawdzie żadne! sam słyszałem, ukryty za konfesjonałem; cóż to za spowiedź? sama cnota! Tu, bracie, na nic ma robota!
Janie, mój drużba, Jeslić się służba Dobrze nie płaci, Nie jużci traci Cnota swe myto; Ale sowito Bóg zwykł nagradzać Temu, kto zdradzać Nie zwykł nikogo. Przeto choć srogo Szczęście się z tobą Obchodzi, sobą Nic nie trwóż, ale Trwaj rowien skale, Której nie mogą Nawiętszą trwogą Poruszyć wały, Kiedy powstały Na morzu wielkim.…
…Uważ, jaka hańba Grozi twej sławie, jeśli łatwowiernie Poszeptom jego podasz ucho, serce Sobie uwięzisz i skarb niewinności Otworzysz jego zapędom bez wodzy. Strzeż się, Ofelio, strzeż się, luba siostro; I stój w odwodzie twej skłonności, z dala Od niebezpieczeństw i napaści pokus.…
Loch podziemny w kościele Św. Jana, wkoło trumny królów polskich, w głębi mały ołtarz. Przed ołtarzem stół okrągły — jedna lampa i krzesło. Prezes spisku sam jeden siedzi za stołem — w czarnej masce i z siwymi jak śnieg włosami... Widać schody prowadzące na górę do korytarzów kościelnych, na schodach Szyldwach widny do połowy sam Ciemna jaskinio trumien, znam ja ciebie!…
Czytaj i pozwól, niech czytają twoi, Niech się z nich każdy niewinnie rozśmieje! Żaden nagany sobie nie przyswoi, Nikt się nie zgorszy, mam pewną nadzieję. Prawdziwa cnota krytyk się nie boi, Niechaj występek jęczy i boleje!
Gospodyni domu, cała błyszcząca od dżetowych ozdób, które ją okrywały, dała znak wstania od stołu. Z najstarszego przy stole miejsca powolnym ruchem podniosła się wdowa po Andrzeju Korczyńskim, kobieta na wiek swój jeszcze zadziwiająco piękna. Matka trzydziestoletniego syna, mogłaby prawie podbijać serca ludzkie, ale jak ogólnie w okolicy tej wiedziano, wszelka zalotność była jej zawsze i zupełnie obca.…
Książę poglądał ze smutkiem przez tafle karety na owe tłumy rycerstwa, żołnierzy i szlachty, na te bogactwa i przepych ubiorów, myśląc, jaką by to siłę można z nich utworzyć — ile wojska wystawić! Czemu to ta Rzeczpospolita, taka silna, ludna i bogata, dzielnym rycerstwem przepełniona, jest zarazem tak mdła, że sobie z jednym Chmielnickim i z dziczą tatarską poradzić nie umie? Czemu?…
…Więc naprzód niesprawiedliwy niech tak postępuje, jak dzielni zawodowcy. Na przykład sternik najlepszy albo lekarz tak samo zawsze rozróżnia to, co nie jest możliwe w jego sztuce, i to, co jest możliwe. I do jednego rękę przykłada, a drugiego nie tyka. A jeszcze, gdyby mu się tam gdzieś noga przypadkiem powinęła, on potrafi to naprawić.…
Najbardziej obmierziłem sobie historię nowoczesną; bowiem kiedy poznałem najsławniejsze osoby, które się pojawiały od stu lat na dworach monarchów, znalazłem, że świat został oszukany przez kupnych dziejopisów, którzy tchórzów przekształcili w wielkich wodzów, głupich i szalonych w mądrych mężów stanu, pochlebców w ludzi poczciwych, zdrajców ojczyzny w obywateli cnotliwych jak Rzymianie, bezbożników w osoby pełne……
— Mój mości panie! — odpowiedział Wołodyjowski — prawda, że za ostro postąpiono z waćpana kompanami, ale czy to ich szlachta pobiła? Nie! Pobiła ich dawniejsza reputacja, jaką tu ze sobą gotową przywieźli, bo żeby tak grzecznym jakim żołnierzom zachciało się potańcować, pewnie by ich za to nie sieczono.
Wśród tyle roztargnienia, nie stałem się zmiennym, Czas wszystek poświęcałem pierwszej powinności, Odpoczynek wspomnieniom i czułej miłości. Ani rozumiej, żem jest tak płochy, tak słaby, Abym się przez łudzące dał uwieść powaby. Te piękności tak bardzo podobać się chciwe, Widziałem bardziej próżne aniżeli tkliwe; Wolą być przez czcicielów roje otaczane, Niż szczerze kochać i być nawzajem kochane.…
Jeden Reytan... Tak jest, jeden poczciwy Reytan znowu woła, zaklina i krzyczy na wszystkich, aby pamiętali, aby nie opuszczali nieszczęśliwej Polski. A gdy głuchy był na głos męstwa już zepsuty Polak, cnotliwy Reytan rzuca się w progu pod nogi nieczułych braci. Tam jęcząc krzyczy: „zdepczcie mnie, kaliczcie mnie, kiedy Ojczyznę gnębicie!"... Ani ten widok cnoty nie wrócił dzielności duszom Polaków.…
Pokazujemy 48 z 133 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.