motyw literacki
Ślub
31fragmentów
19lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Krzyżacy 5 fragmentów
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 3 fragmenty
- Romeo i Julia 3 fragmenty
- Chłopi, Część czwarta - Lato 2 fragmenty
- Nie-Boska komedia 2 fragmenty
- Noc listopadowa 2 fragmenty
- Przedwiośnie 2 fragmenty
- Antygona 1 fragment
- Ballady i romanse 1 fragment
- Genesis. Księga Rodzaju. Bereszit 1 fragment
- Hamlet 1 fragment
- Klechdy sezamowe 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
…«O, ty nieszczęsny! cóżeś ty uczynił! Czy szał cię jaki opętał złowrogi? Wychodź, o synu, błagalnie cię proszę!» Lecz syn na niego dzikim łysnął wzrokiem I twarz przekrzywił, a słowa nie rzekłszy Ima się miecza; wraz ojciec ucieczką Uszedł zamachu; natenczas nieszczęsny W gniewie na siebie nad ostrzem się schyla I miecz w bok wraża; lecz jeszcze w konaniu Drętwym ramieniem do zmarłej się tuli, A z ust dyszących……
Lecz zbliża się niedziela, Zbliża się czas wesela. Zaledwie słońce wschodzi, Wybiegają dwaj młodzi. Pani, śród dziewic grona Do ślubu prowadzona, Wystąpi śród kościoła I bierze pierwszy wianek, Obnosi go dokoła: «Oto w wieńcu lilije, Ach! czyjeż to są, czyje? Kto mój mąż, kto kochanek?»
— Nie idzie wama dzisiaj robota. — A nie idzie, psiachmać, nie idzie. — Sodoma tutaj będzie, mój Jezu! Sodoma! — myślała odchodząc. — Dobrze stary robi, że się żeni, dobrze! A to by mu dały taki wycug dzieci jak mnie! Całe dziesięć morgów pola jak złoto dałam, i co?... — splunęła ze złością. — Na wyrobki chodzę, na komornicę zeszłam!...…
— Kiedyż ślub? Nastusia przygarnęła się tkliwie, obejmując go wpół. — A za trzy niedziele, jeszcze przed żniwami — szeptała spłoniona. — I choćby w karczmie wyprawię! A matki prosił nie będę. — Masz to już kaj zawieźć kobietę? — A mam. Jakże, na drugą stronę do matki się wprowadzę. Szukał po ludziach komornego nie będę. Niech mi jeno mój gront odpiszą, to radę sobie dam! — przechwalał się sierdziście.…
I było wieczorem, wziął Leę, córkę swoją, i wprowadził ją do niego; i [Jakub] poszedł do niej. I rzekł Laban: „Nie zwykło się tak czynić w miejscu naszym, aby wydawać młodszą przed starszą.
Przybyłem Na pogrzeb ojca twego, mości książę. Nie żartuj ze mnie, szkolny towarzyszu; Przybyłeś raczej na ślub matki mojej. W istocie, prędko nastąpił po tamtym. Oszczędność, bracie, oszczędność! Przygrzane Resztki przysmaków z pogrzebowej stypy Dały traktament na ucztę weselną. O mój Horacy, wolałbym był ujrzeć Najzawziętszego mego wroga w niebie Niż dożyć tego dnia.
Jakaż była radość w Persji, gdy Firuz-Szach powrócił wraz z księżniczką! Tegoż dnia urządzono im huczne wesele i król perski natychmiast wysłał do króla bengalskiego posłów z zawiadomieniem o ślubie księżniczki z księciem Firuz-Szachem. Król bengalski uradował się bardzo i pojechał zaraz do Persji, aby poznać osobiście swego zięcia. Odtąd Firuz-Szach i jego piękna żona spędzali czas w szczęściu i weselu.…
— Miłościwa pani... Był ci mi Jurand przeciwny w Krakowie... będzie i tu, ale gdyby ojciec Wyszoniek dał mi ślub z Danuśką, to niechby potem i jechała do Spychowa, bo mi jej żadna moc ludzka nie odejmie...
Nawet z powodu wesela Jana wybuchnął skandal między braćmi: Jan bowiem zaopatrzył się na tę uroczystość w amarantowy kontusz, żółte buty i szablę, podczas gdy Franc oświadczył, że nie pozwoli na taką maskaradę przy ślubie, choćby miał podać skargę do policji. Usłyszawszy to Jan przysiągł, że zabije denuncjanta, jeżeli go zobaczy, i do weselnej kolacji ubrał się w szaty swoich przodków Miętusów.…
Zstąpiłem do ziemskich ślubów, bom znalazł tę, o której marzyłem — przeklęstwo mojej głowie, jeśli ją kiedy kochać przestanę. —
O matko, przykrać ta koszula, którą przywdzieję, ślubna jemu, przemieszkująca tam w pustoszy. O matko, przykreć to wezgłowie, które podadzą służebnice, gdy legnę w jego łożnice. Jakoż uchylę moich losów? Orkusa miłość jak oddalę? Ja Orkusowi ślubowana, czarem miłości zniewolona; oto się już tajemnie palę i oto już tajemnie płonę, bym jego uznała pana a on przytulił mnie żonę.
Ale Sędzia zatrzymał w izbie Tadeusza I rzekł do księdza: «Czas już, żebym ci powiedział To, o czymem z pewnością wczoraj się dowiedział: Że nasz Tadeusz szczerze zakochany w Zosi. Niechajże przed odjazdem o rękę jej prosi. Mówiłem z Telimeną, już nam nie przeszkadza, Zosia także się z wolą opiekunów zgadza.…
— Ha! Wprędce może być weselisko i nowa w Chreptiowie uciecha, zwłaszcza że to mięsopust! — Jutro by było, żeby ode mnie zależało — zawołał porywczo Nowowiejski — ale ot co, dobrodzieju! Mnie się permisja niedługo kończy, a służba służbą i wracać do Raszkowa muszę. No! Pan Ruszczyc da mi drugą permisję, wiem! Alem niepewien, czy ze strony niewiast zwłoki nie będzie.…
…Z nagła wszedł ksiądz Anastazy. Szlochając, gestem nie znoszącym przeczenia wsunął prawą rękę Cezarego w zimną, drgającą dłoń Karoliny, okręcił obiedwie ręce stułą i począł szepcząc łacińską modlitwę kreślić znaki krzyża nad tymi rękami związanymi. Twarz Karoliny złagodniała. Światło białe przez nią przeleciało. Wśród nadludzkich, widać, boleści przebił się uśmiech.…
— Ty sobie żyjesz w domu i w swoich rozmyślaniach to o Ligii, to o chrześcijanach, więc chyba nie wiesz, co się stało przed paru dniami. Przecie Nero zaślubił publicznie Pitagorasa. Występował jako panna młoda. Zdawałoby się, że to już miara szaleństwa przebrana, nieprawda? I cóż powiesz: przyszli wezwani flaminowie i dali mu uroczyście ślub. Byłem przy tym!…
Bo odgadła, Że w rzeczach serca nie znasz abecadła, Tylko z rutyny czytasz. Pójdź, wietrzniku; Do sankcji tego nowego wybryku Jeden i jeden tylko wzgląd mię skłania: To jest, że może z tego zawiązania Wyniknie węzeł, który wasze rody Zawistne złączy w piękny łańcuch zgody.
«A ponieważ dostałeś, coś tak drogo cenił, Winszuję, panie Pietrze, żeś się już ożenił». «Bóg zapłać». «Cóż to znaczy? Ozięble dziękujesz, Alboż to szczęścia swego jeszcze nie pojmujesz? Czyliż się już sprzykrzyły małżeńskie ogniwa?» «Nie ze wszystkim, luboć to zazwyczaj tak bywa, Pierwsze czasy cukrowe». «Toś pewnie w goryczy?» «Jeszczeć!» «Bracie, trzymaj więc, coś dostał w zdobyczy!…
Jak to! Imć Anzelm jest partią pierwszej wody; szlachcic to herbowyszlachcic to herbowy — docinek pod adresem dość rozpowszechnionej wówczas samozwańczej szlachty, rekrutującej się ze zbogaconych mieszczan, uzurpujących sobie ten tytuł., człowiek spokojny, przyzwoity, rozsądny, zamożny, niemający dzieci z pierwszego małżeństwa. Co mogłaby znaleźć lepszego? Wszystko prawda.…
«A ponieważ dostałeś, coś tak drogo cenił, Winszuję, panie Pietrze, żeś się już ożenił». «Bóg zapłać». «Cóż to znaczy? Ozięble dziękujesz, Alboż to szczęścia swego jeszcze nie pojmujesz? Czyliż się już sprzykrzyły małżeńskie ogniwa?» «Nie ze wszystkim, luboć to zazwyczaj tak bywa, Pierwsze czasy cukrowe». «Toś pewnie w goryczy?» «Jeszczeć!» «Bracie, trzymaj więc, coś dostał w zdobyczy!…
— Zdążę jeszcze, zdążę... — odpowiadała krótko i dała wnet spokój nalepianiom — brakło jej cierpliwości... Wysypała podłogę kolkami jedlinowymi, to stoły pokryła cienkim płótnem, to porządkowała w komorze abo się przemawiała z braćmi, lub wychodziła przed dom i patrzyła długo w świat. A żadnej radości w sobie nie czuła, żadnej. Myślała jeno, że się wytańcuje a muzyki nasłucha i śpiewów, na co łakoma była.…
— A spiję się, na złość się spiję! — mamrotał, biegnąc przez wieś do Mateuszowej chałupy. Rychtyk już wychodzili do kościoła, jeno że cicho, bez śpiewań, bez krzyków i bez muzyki. Ślub się też odbył całkiem biednie, przy dwóch jeno świecach, że Nastusia rozpłakała się rzewliwie, a Szymek bzdyczył się czegoś i hardo, zaczepliwie patrzył w ludzi i po pustym kościele.…
Lecz ksiądz postawił ją przy łożu Zbyszka i narzuciwszy im stułę na ręce, rozpoczął zwykły obrządek. Księżnie spływały łzy jedna za drugą po poczciwej twarzy, lecz w duszy nie czuła w tej chwili niepokoju, sądziła bowiem, że dobrze czyni, łącząc tych dwoje cudnych i niewinnych dzieci.…
Czy mnie poznajesz, Mario? — Przysięgłam ci na wierność do grobu. —
Jakoż te więzy twoje skruszę? O, nie sąć one nieznośliwe. Teć więzy ciebie mi odbiorą. O matko — letnią wrócę porą. Do lata, wiosny czekać długo. Muszę do czasu tam być sługą i muszę jemu żoną. Pierwejże z matką twą rodzoną być tobie wolną i dziewiczą, niż tam w podziemiu niewolniczą.
— Ale, ale, czy wiesz, Czaruś, że nasza piękna sąsiadka, pani Laura, jest już panią Barwicką? — Nic o tym nie wiem... — mruknął Cezary czując, jak w nim serce i krew w żyłach lodowacieje. — Jakże! Przysłali zawiadomienie o ślubie. — Gdzie? O ślubie? — Z Krakowa. Ślub za jakimś tam indultem. Zawiadomienie na brystolu, litografowane morowo, z tytułami i genealogiami. Chcesz, to ci przywiozę? — A mnie to po co?…
Powiedz jej, aby pod pozorem spowiedzi przyszła za parę godzin do celi ojca Laurentego, tam ślub weźmiemy.
W kościele już Jambroży zapalał świece na ołtarzu. Ogarnęli się ino w kruchcie, uporządkowali w pary i ruszyli przed ołtarz, bo i ksiądz już z zakrystii wychodził. Prędko się odbył ślub, bo ksiądz się do chorego spieszył. A gdy wychodzili z kościoła, organista jął na organach wycinać mazury a obertasy i kujawiaki takie, aż same nogi drygały, a niektóren tylko co nie huknął piosenką, dobrze, iż się w czas pomiarkował!
I próbował sobie wyobrazić, co też powie i pocznie Jurand, gdy się o ślubie dowie. Było w tej myśli trochę niepokoju, ale niezbyt wiele, właśnie dlatego, że już klamka zapadła. Na bitkę nie wypadało przecie Jurandowi go wyzywać, gdyby zaś zbytnio się sprzeciwiał, to mógł mu Zbyszko odpowiedzieć tak: „Przystańcie, póki proszę, bo wasze prawo do Danuśki ludzkie, a moje boskie — i nie wasza teraz ona, jeno moja".…
Pójdźcie, załatwim rzecz w krótkich wyrazach, Nie wprzód będziecie sobie zostawieni, Aż was sakrament z dwojga w jedno zmieni.
— Każdy grzech jest przeciw woli bożej. — Grzech jest, ale nie sakrament. Sakrament przecie boska rzecz. — To i dlatego nie ma rady.
— Cztan się ożenił! Wziął córkę kmiecia z Wysokiego Brzegu, sławną z urody. Hej! Nie tylko gładka dziewka, ale i zaradna, bo Cztanowi niejeden woli z drogi ustąpić, a ona go po włochatym pysku bije i za nozdrza ci go wodzi jako niedźwiedzia na łańcuchu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.