motyw literacki
Cierpienie
195fragmentów
56lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Hymny 15 fragmentów
- Quo vadis 14 fragmentów
- Napój cienisty 11 fragmentów
- Boska Komedia 10 fragmentów
- Dziady, część III 8 fragmentów
- Lalka 8 fragmentów
- Pan Wołodyjowski 8 fragmentów
- Potop 8 fragmentów
- Kordian 7 fragmentów
- Rok 1984 7 fragmentów
- Romeo i Julia 7 fragmentów
- Przedwiośnie 6 fragmentów
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
I podniosłszy oczy, rzekł: Boże! Boże! Prosimy Cię, aby nasza męka była odkupieniem. A nie będziemy Cię już błagać, abyś powrócił słońce oczom naszym i powietrze piersiom naszym, bo wiemy, że Twój sąd nad nami jest zapadły... Lecz nowo narodzeni niewinnymi są. Zlituj się, Boże!…
Choć przykro, trzeba cierpieć; choć boli, wybaczyć, Skoro tylko kto umie rzecz dobrze tłumaczyć. Wszedł wilk w traktat z owcami. O co? O ich skórę; Szło o rzecz. Widząc owce dobrą koniunkturę Tak go dobrze ujęły, tak go opisały, Iż się już odtąd więcej o siebie nie bały. W kilka dni ten, co owczej skóry zawżdy pragnie, Widocznie, wśród południa, zjadł na polu jagnię. Owce w krzyk! A wilk na to: «Po cóż narzekacie.…
Cierpienie myśli jest kolącym ostem, Lecz rzeczywistość... o! ta jak żelazo Rani, zabija... O tym inną razą Mówić będziemy, a przekonam ciebie, Że smutek serca... Niechaj cię pogrzebie, Mdława istoto. Nic niech nic zabije; A twój grobowiec zamknie nic. O luba! Nieznaleziony twój obraz pokazując na serce tu żyje! Nieznalezienie gorsze niźli zguba; Jam cię nie znalazł, a widzę przed sobą!…
Za smutno byłoby opisywać wam to wszystko, co nieszczęśliwe kaczę wycierpiało podczas mroźnej i długiej zimy. Głód, chłód, ani ciepłego schronienia, ani żywności, ani przyjaciela.
Jenże trudy cirpiał zawiernie, Jeszcze był nie prześpiał zaśmiernie,
«Przeze mnie droga w gród łez niezliczonych. Przeze mnie droga w boleść wiekuistą, Przeze mnie droga w naród zatraconych. Mój budowniczy był wzniosłym artystą, Sprawiedliwości dna grunt mój dosięga. Mnie zbudowała wszechmocna potęga, Mądrość najwyższa, miłość samodzielna. Przede mną rzeczy nie było stworzonych Prócz nieśmiertelnych — i jam nieśmiertelna!…
A ze stajni obok położonej wołał Kuba słabym, schorzałym głosem, wołał długo, ale Witek spał jak kamień, dopiero Łapa, poznawszy głos, jął zajadle szczekać i targać za kapotę, aż przecknął. — Czego? — mamrotał przez sen. — Wody! Tak me rozbiera gorącość... wody! Choć markotny był i śpik go morzył, zaniósł mu pełne wiadro i podstawił do picia. — Takim chory, że ledwie zipię... co to warczy? — A Łapa!…
„Padnę i zamrę!", myślała, czując w sobie jakby poczynanie się śmierci. Szła coraz wolniej i ciężej, wyzbyta ze sił skwarem, zmęczeniem i tą straszną udręką. — I cóż ja teraz pocznę, co? — pytała, zapatrzona w ten dzień dziwnie pusty i boleśnie ślepiący. Czekała z upragnieniem nocy i cichości.…
Nie za tym jednakże patrzała i nie tego. Jawiły się ano w niej przypominki bied, głody, krzywdy, Antkowe przeniewierstwa, bóle kiej góźdź raniące i tych smutków i utrapień tylachna, że aż ją dziw brał, jako to poredziła przemóc i przemogła; i doczekała się, że oto Pan Jezus przemienił wszystko na lepsze... Przeciech na gospodarce jest znowu, na ziemi. A kto mocen jest wyrwać ją stąd? Któren poredzi!…
…— Mówię wam, jak jest, cała wieś o tym wie, spytajcie się! — zawołał głośno i prędko, że to popędliwy był wielce i zawsze rad prawdę rznął prosto z mostu. — Czy to ma przyjść? — zapytała cicho. — Niech przyjdzie, choćby jutro. Co to wam, czego beczycie?... — Nie, nie, to ino z mrozu... Wolno powracała, ciężko, jakby ją przygniatało do ziemi, że ledwie nogi podnosiła.…
Nieszczęsny! Jesteś naiwny, oszukujesz samego siebie. Do czegóż doprowadzić cię może owa nieposkromiona, nieustanna namiętność? Modlę się już tylko do niej, wyobraźni mej jawi się wyłącznie tylko jej postać i dostrzegam o tyle jeno cały świat, o ile stoi w jakimś do niej stosunku. I to mi daje czasem miłe chwile, tak długo trwające, póki się znowu od niej oderwać nie jestem zmuszony.…
Dzieci! nie znacie mnie, dzieci? Przypatrzcie się tylko z bliska, Przypomnijcie tylko sobie! Ja nieboszczyk pan wasz, dzieci! Wszak to moja była wioska. Dziś ledwo rok mija trzeci, Jak mnie złożyliście w grobie. Ach, zbyt ciężka ręka boska! Jestem w złego ducha mocy, Okropne cierpię męczarnie. Kędy noc ziemię ogarnie, Tam idę szukając nocy; A uciekając od słońca Tak pędzę żywot tułaczy, A nie znajdę błędom końca.…
Głodem ciebie morzono? Dodawano strawy; Ale gdybyś ją widział, — widok to ciekawy! Dość było taką strawą w pokoju zakadzić, Ażeby myszy wytruć i świerszcze wygładzić. I jakże ty jeść mogłeś! Tydzień nic nie jadłem, Potem jeść próbowałem, potem z sił opadłem; Potem jak po truciźnie czułem bole, kłucia, Potem kilka tygodni leżałem bez czucia.…
— Teraz powiem ci najgorszą rzecz, nieszczęśliwy panie — szeptał Pentuer. — Pamiętaj jednak, aby nieprzyjaciele Egiptu nie dostrzegli smutku w tobie... Następca poruszył się. — Twoja druga kobieta, Sara Żydówka... — Czy także uciekła?... — Zmarła w więzieniu... — O bogowie!... Któż śmiał ją wtrącić?... — Sama oskarżyła się o zabójstwo syna twego... — Co?...…
Jeśli to rada widzisz, a życzysz mi tego, Abych prze cię używał frasunku wiecznego, Cóż ci rzec, dziewko sroga? Po prawdzie jam tobie Inaczej to zadziałał, a co dziś na sobie Odnoszę, dzieje mi się nad moje zasługi; Ledwe taki na świecie niefortunny drugi. Czego dalej chcesz po mnie? Czy jeszcze wątpliwa Moja chęć przeciw tobie?…
— Nie czyny nasze mówią, czym jesteśmy. Nie można człowieka sądzić z czynów. Ważnym jest niepokój towarzyszący uczynkom naszym. I cierpienie. I strach...
Być albo nie być to wielkie pytanie. Jestli w istocie szlachetniejszą rzeczą Znosić pociski zawistnego losu Czy też stawiwszy czoło morzu nędzy, Przez opór wybrnąć z niego? — Umrzeć — zasnąć — I na tym koniec. — Gdybyśmy wiedzieli, Że raz zasnąwszy, zakończym na zawsze Boleści serca i owe tysiączne Właściwe naszej naturze wstrząśnienia, Kres taki byłby celem na tej ziemi Najpożądańszym. Umrzeć — zasnąć. — Zasnąć!…
Święta miłości kochanej ojczyzny, Czują cię tylko umysły poczciwe! Dla ciebie zjadłe smakują trucizny, Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe. Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny, Gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe, Byle cię można wspomóc, byle wspierać, Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.
O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami! Twojego gniewu nadszedł wielki czas, głos już zagrzmiał hiobowy, niebios walą się posowy, z owiniętej cierniem Głowy rzeką i morzem płynie ciepła krew, w rzekę i morze krwi jej ból się zmienia...
Zauważyłem, że nie była bardzo młoda — to znaczy nie wyglądała na dziewczątko. Czuło się w niej dojrzałą zdolność do wierności, do zaufania, do cierpienia. Miałem wrażenie, iż pociemniało w pokoju, jakby całe światło chmurnego popołudnia schroniło się na jej czole. Te jasne włosy, ta blada twarz, to czyste czoło były, rzekłbyś, otoczone szarą jak popiół aureolą, z której patrzyły ku mnie ciemne oczy.…
Jędrzejowa westchnęła, jakby to westchnienie dla własnego a nie znanego nikomu użytku z piersi mimochodem dobyła. — Naumiałam ja się wszelkiej niedoli ludzkiej — rzekła znowu, kołysząc się w rytm zadumy. — Nauczyłam się smutków cudzych, tak że się ich teraz oduczyć nie mogę ani od swoich rozpoznać. Bo są one jak rodzina, z samych sióstr i braci złożona. Szkoda bratu siostrę utracić, a siostrze — brata się pozbywać.…
— Czy już uznałeś bożka w moim szlachetnym i wspaniałym Murzynie? — pyta, marszcząc brwi i błyskając oczami. — Nie uznałem i nigdy nie uznam! — odpowiadam, dumnie podnosząc głowę. Chryzeida obnaża wtedy moje plecy i chłoszcze je do krwi żelaznym biczem. Całe plecy pokryte mam ranami. Rany te nie mają czasu zabliźnić się i zagoić, gdyż Chryzeida odnawia je co dzień. Życie moje pełne jest męczarni nieludzkiej.…
«Wielkość! i znowu wielkość, mój aniele! Wielkość, dla której jęczymy w niedoli!
Trzeba wiary. Bo widzi panicz, kiedy gada sługa stary, To w słowach dziecku dawać nie będzie trucizny. Błąkałem się ja długo z dala od ojczyzny I tak mi było ciężko od tęsknego żalu, Że żołnierze ciesali kołki na wąsalu; Odcinając się szablą, nie brałem pociechy, Bo żadnych kłosów ludziom nie wysieją śmiechy, A smutek niby mądra książka w sercu żyje I mówi wiele rzeczy, i człowiek nie gnije Jak muchomor pod sosną……
…Chudy koń z wytartymi bokami stał przywiązany do młodego drzewka unosząc w górę tylną nogę. Stał cicho, patrzył wywróconym okiem na Wokulskiego i gryzł z bólu gałązkę okrytą szronem. „Dlaczego dziś dopiero przypomniał mi się ten koń?…
Synku miły i wybrany, Rozdziel z matką swoją rany; A wszakom cię, Synku miły, w swem sercu nosiła, A takież tobie wiernie służyła. Przemów k matce, bych się ucieszyła, Bo już jidziesz ode mnie, moja nadzieja miła.…
— To romantyk, romantyk — powtarzał. — A to źle, bardzo źle... Bardzo dobrze również — dodał. — Naprawdę jest romantykiem? — zawołałem. — Z pewnością — odparł stając i wznosząc świecznik, ale nie patrząc na mnie. — Najwidoczniej! Czymże innym jest to, co sprawiając ból pozwala mu poznać samego siebie? Czymże jest to coś, dzięki czemu ty i ja wiemy, że on istnieje?
Przyszłam do wniosku, że i bardzo ciężkie cierpienia moralne, troski subtelne, tkliwe i głębokie, można jeśli nie leczyć, to w każdym razie znieczulać pewnego rodzaju naciskami. Gdy się jest tak smutną, że łzy płyną z oczu za lada powodem, trzeba czytać, na przykład jakieś „Sprawozdanie z siódmego okresu czynności Banku Handlowego" albo „Jedenaste zgromadzenie ogólne, zwyczajne, akcjonariuszów Drogi Żelaznej……
Pani już zupełnie wyszła ze szpitala? Tak. Pozawczoraj mnie mama przywiozła. Widzę, że pani zdrowa. ze smutnym uśmiechem O! jeszcze daleko! Och! w domeczku swoim wróci pani szybko do sił. Dla kobiety nie ma jak dom. Ja zawsze to powtarzam. Tak, skoro ktoś ma ten dom. Wszakże pani ma męża, stanowisko. Tak... ale... milczenie. Z wysiłkiem. Proszę pani.…
— O, nie, nie! — z żywym przeczeniem zawołała cierpiąca kobieta. — Ja się tak lękam wiatru, ciągów, słońca... Od wiatru dostaję zawrotu głowy, od ciągów newralgii, od słońca migreny... Tereniu, podaj mi, proszę cię, toaletowy ocet...
Módlmy się śród drzew Za zdeptany wrzos, — Za przelaną krew, Za zburzony los! I za śmierć od kul, — I od byle rdzy! I za cudzy ból — I za własne łzy!
Jużeśmy do izby wrócili, bo zimnisko ze dworu gnało, a ojciec precz jeszcze perswadował matce: — Tera ci się za nią siaki taki grosina weźmie; a jak przychudnie, boć już i sieczki ujmuję, to kto co za nią da? Cóż, Anulka! Jak se myślisz, serce? Matka westchnęła ciężko. — I cóż ja se mam myśleć, mój Filipie?... Myślę, że nas Bóg ciężko dotknął tą chorobą.…
Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda. — Ostatniego nędzarza jęk policzon między tony harf niebieskich. — Twoje rozpacze i westchnienia opadają na dół i Szatan je zbiera, dodaje w radości do swoich kłamstw i złudzeń — a Pan je kiedyś zaprzeczy, jako one zaprzeczyły Pana. —
Usypiał boski tułacz Odys; sen już spada Twardy na złamanego trudem. Wraz Pallada Idzie w grodziec Feaków, leżący precz dalej. Przedtem oni w szerokiej Hyperii mieszkali, Gdzie wojenne Kyklopy mając za sąsiady, Wciąż nękanych od pewnej ratując zagłady, Wywiódł ich Nausitoos, on, bogom podobny, I osadził na Scherii, kędy kraj zasobny, A od ludzi daleki; miasto zamknął w tyny, Zbudował domy, chramy, grunt rozdał na……
Rysy jego, rzekłbyś: boleść z kamienia wykowała, taki bił od nich chłód i spokój. Dziwno było patrzeć na tę twarz młodą, a tak surową i poważną, jakby na niej uśmiech nigdy nie postał, i zgadłeś łatwo, że gdy ją śmierć zetnie, wiele w niej już nie zmieni. Broda wyrosła panu Janowi do pół piersi, w której to brodzie śród czarnego jak krucze pióra włosa wiły się tu i owdzie srebrne nitki.…
Trzy razy księżyc odmienił się złoty, Jak na tym piasku rozbiłem namioty. Maleńkie dziecko karmiła mi żona, Prócz tego dziecka, trzech synów, trzy córki, Cała rodzina, dzisiaj pogrzebiona, Przybyła ze mną. Dziewięć dromaderów Chodziło co dnia na piasku pagórki Karmić się chwastem nadmorskich ajerów; A wieczór — wszystkie tu się kładły wiankiem, Tu, gdzie się ogień już dawno nie pali.…
Znam niedolę wniebowstąpień! Znam wskrzeszonych ust niedolę! I płacz wśród zieleni... I zgon sierociński... I to wszystko mnie boli!... Ja — sam siebie tak bolę!» — Wołał w bezmiar i ku Bogu pan Błyszczyński.
Wyleciawszy przez bramę, biegł prosto na pole. Jak szczupak, gdy mu oścień skróś piersi przekole, Pluska się i nurtuje, myśląc że uciecze, Ale wszędzie żelazo i sznur z sobą wlecze: Tak i Tadeusz ciągnął za sobą zgryzoty, Suwając się przez rowy i skacząc przez płoty, Bez celu i bez drogi; aż niemało czasu Nabłąkawszy się, w końcu wszedł w głębinę lasu I trafił, czy umyślnie, czyli też przypadkiem, Na wzgórek, co był……
— Widziałem jej śmierć — rzekł Charłamp — nie daj Boże nikomu mniej pobożnej. Tu nastało milczenie, aż gdy im nieco żalu łzami spłynęło, ozwał się Kmicic: — Powiadaj waszmość, jako to było, miodem w najżałośniejszych miejscach przepijając. — Dziękuję — odrzekł Charłamp.…
Jasna jest noc i księżyc lśniący. Karol spoczywa, ale pełen jest żałoby o Rolanda i serce jego ciężkie jest z przyczyny Oliwiera i dwunastu parów, i Francuzów: zostawił ich w Ronsewal, pomarłych, okrwawionych. Płacze i lamentuje, nie może się ukoić; i prosi Boga, aby zbawił ich dusze. Znużony jest, bo jego męka jest bardzo wielka. Usnął: nie może już dłużej. Na całej łące Francuzi posnęli.…
Jedny za Dunaj Turkom zaprzedano, Drugie do hordy dalekiej zagnano; Córy szlacheckie (żal sie mocny Boże!) Psom bisurmańskim brzydkie ścielą łoże.
Mówił, że choć mało kto pragnąłby nieśmiertelności tak gorzko okupionej, przecież zaobserwował u Balnibarbów i Japończyków, o których już wspominał, że nawet zgrzybiali starcy chcą odłożyć śmierć na później, a rzadko zdarzyło mu się słyszeć o człowieku chętnie umierającym, chyba że był przybity nadmiarem boleści i cierpień.
Nas nauczono. Nie ma litości. Po nocach śni się brat, który zginął, któremu oczy żywcem wykłuto, któremu kości kijem złamano; i drąży ciężko bolesne dłuto, nadyma oczy jak bąble — krew.
„Został poza mną ojciec i poza mną została matka. Jestem sam i sam idę, podobnie jak same jedne odchodzą za bramy cmentarne zwłoki człowieka. Oto w mrokach nocy kołatała się głowa moja po wezgłowiu, a w niej wałęsały się myśli, niby kroki obłąkanego człowieka, idąc i powracając od ściany do ściany, bez końca, po izbie nędzy i nicości.…
Tymczasem niedobitki Butrymów pociągnęły do Wodoktów i stanęły tam jakby obozem. Dom pełen był niewiast i dzieci. Co się nie zmieściło, poszło do Mitrunów, które panna Aleksandra całe pogorzelcom oddała. Prócz tego około stu zbrojnych ludzi, którzy się zmieniali kolejno, stanęło w Wodoktach dla obrony; spodziewano się bowiem, że pan Kmicic nie da za wygraną i lada dzień o pannę zbrojno może się pokusić.…
„Rewolucja — nauczał ducha matki — jest to konieczność, wyższa ponad wszystko. Jest to prawo moralne. Poprzez dziesiątki setek lat ludzie nieszczęśliwi byli przez uprzywilejowanych deptani, ciemiężeni, wyzuwani ze wszelkiego prawa.…
Nadąsany Tomek siedział w kącie i rozczulał się nad sobą. Wiedział, że ciotka w głębi duszy błaga go na kolanach o przebaczenie i świadomość tego dawała mu mściwe zadowolenie. Ale postanowił być twardy: nie przebaczy ciotce i będzie udawał, że nie widzi jej chęci do pojednania.Z zamglonych łzami oczu ciotki co chwilę padało w jego stronę tęskne, pełne bólu spojrzenie, lecz zawziął się, aby nie rozumieć, co ono……
Była to prawda. Senece brakło tej siły duszy, jaką posiadał na przykład Kornutus lub Trazeasz, więc życie jego było szeregiem ustępstw czynionych zbrodni. Sam to czuł, sam rozumiał, że wyznawca zasad Zenona z Citium inną powinien był iść drogą, i cierpiał z tego powodu więcej niż z obawy samej śmierci.
Pokazujemy 48 z 195 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.