motyw literacki
Kondycja ludzka
481fragmentów
87lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Żywot człowieka poczciwego 27 fragmentów
- Lalka 22 fragmenty
- Cierpienia młodego Wertera 19 fragmentów
- Rok 1984 19 fragmentów
- Hymny 18 fragmentów
- Lord Jim 18 fragmentów
- Napój cienisty 17 fragmentów
- Chłopi, Część druga - Zima 16 fragmentów
- Szewcy 16 fragmentów
- Przygody Hucka Finna 15 fragmentów
- Kandyd 14 fragmentów
- Fraszki 12 fragmentów
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Czuwajcie nad sobą, bo jesteście jak ludzie stojący na podniesieniu; a ci, co przyjdą, widzieć was będą. Oto powiedziałbym wam tajemnicę, że jednych dusze idą w słońce, a drugich dusze oddalają się od słońca na ciemne gwiazdy, lecz nie zrozumiecie mnie! Powiedziałbym wam, dlaczego żyjecie i dlaczego się rodzą miliony dusz nowych, i na jaki cel dane jest ciało; lecz nie pojmiecie mnie!…
Siła jest dziwów, lecz nad wszystkie sięga Dziwy człowieka potęga. Bo on prze śmiało poza sine morze, Gdy toń się wzdyma i kłębi. I z roku na rok swym lemieszem porze Matkę-ziemicę do głębi. Lotny ród ptaków i stepu zwierzęta I dzieci fali usidla on w pęta, Wszystko rozumem zwycięży. Dzikiego zwierza z gór ściągnie na błonie, Krnąbrny kark tura i grzywiaste konie Ujarzmi w swojej uprzęży.…
Bryła lodu spłodzona z kałuży bagnistéj Gniewała się na kryształ, że był przeźroczysty. Modli się więc do słońca. Słońce zajaśniało, Szklni się bryła, ale jej coraz ubywało; I tak, chcąc los polepszyć niewczesnym kłopotem, Stajała, wsiąkła w bagno i stała się błotem.
…— «Starcze! twe zjawienie wieszcze Ciemna zasłona powleka, Powiedz...» — «Powiadam ci jeszcze, Wybierz drugiego człowieka. Radź się twej głowy i serca, Idzie o ciało i duszę! Wierny albo przeniewierca, Nieśmiertelność lub katusze!... Czy mógłbyś zwierzyć się słudze?» Tukaj nic nie odpowiada, Bo któż zgadnie myśli cudze? Bo zbyt częsta w sługach zdrada.…
i tu. — Ktoż zabija Za malin dzbanek siostrę?... Jeśli z bora Kto tak zapyta? powiem — ja. — Nie mogę Skłamać i powiem: ja! — Jak to ja?... Wczora Mogłabym przysiąc, że nie... W las!... w las!... w drogę, Wczorajsze serce niechaj się za ciebie Modli. — Ach jam się wczoraj nie modliła. To źle! źle! — dzisiaj już nie czas... Na niebie Jest Bóg... zapomnę, że jest, będę żyła, Jakby nie było Boga.
Za panowania króla Stanisława Mieszkał ubogi szlachcic na Podolu, Wysoko potem go wyniosła sława; Szczęścia miał mało w życiu, więcej bolu; Albowiem była to epoka krwawa, I kraj był cały na rumaku, w polu; Łany, ogrody leżały odłogiem, Zaraza stała u domu za progiem.
Bogurodzica dziewica, Bogiem sławiena Maryja, U twego syna Gospodzina matko zwolena, Maryja! Zyszczy nam, spuści nam. Kyrieleison. Twego dziela Krzciciela, bożycze, Usłysz głosy, napełni myśli człowiecze. Słysz modlitwe, jąż nosimy, Oddać raczy, jegoż prosimy: A na świecie zbożny pobyt, Po żywocie rajski przebyt. Kyrieleison. Nas dla wstał z martwych syn boży.…
«Ojcze nasz, niebem nieobjęty twojem, Przez miłość, z jakąś ukochał głęboko Pierwsze istoty, co są tam wysoko, Święć się Twe imię przez wszelkie stworzenie, Moc, mądrość Twoja przez ich dziękczynienie: Przyjdź Twe Królestwo, gdy to z swym pokojem Nie znijdzie do nas, nasz duch mdły, o Boże! Sam doń o własnej sile dojść nie może.…
— A gospodarstwo, a dzieci, a kumy — to i cały świat la niej. Każda kobieta taka, każda... — rozmyślał gorzko i aż go ścisnęło za serce... — Ten ptak, co polatuje nad łęgami, ma lepiej niźli człowiek drugi... Co mu tam za kłopoty! Polatuje se, pośpiewuje, a Pan Jezus obsiewa la niego pola, że ino mu zbierać a pożywiać się...
— Tyla ano człowieczej szczęśliwości! — mamrotał, rozdziewając zmarłego. — Kostucha, kiej się jej spodoba, ułapi cię za grdykę, praśnie w pysk, zadrzesz giry na księżą oborę i oprzej się!
…do starego zaglądając niekiedy. Ale cóż, leżał jak zawżdy, bez ruchu i przed się zapatrzony. Domierał se tak z wolna, dochodził swojego czasu po ździebku z dnia na dzień, jako to zboże kłosne w słońcu pod ostry sierp dojrzewające... Nie rozpoznawał nikogo, bo nawet wtedy, kiej Jagny wołał i za ręce ją brał, w inszą stronę patrzał.…
— Jakże, taka zima, taka skrzytwa, taka bieda, że żyją jeno ziemniakami ze solą, grosza jednego nie ma, a on robić nie chce! Całe dnie przesiaduje w chałupie, papierosy kurzy i duma! albo znów gania po świecie, jak ten głupi, za wiatrem chyba! Mój Boże, mój Boże! — jękała boleśnie. — Już nawet Jankiel nie chce borgować, krowę przyjdzie sprzedać, cóż?... Uparł się, to i sprzeda, a do roboty się nie weźmie...…
Porobiłem rozmaite znajomości, towarzystwa jednak nie znalazłem do tej pory. Nie wiem, co mogę mieć w sobie pociągającego dla tych ludzi, wielu z nich mnie lubi, kupią się wkoło mnie, a kiedy zdarza się, że drogi nasze niewielką tylko przestrzeń razem biegną, przykro mi się robi. Gdybyś spytał, jacy tu są ludzie, odparłbym, że tacy, jak wszędzie. Rodzaj ludzki, to rzecz nad wyraz jednostajna!…
Patrzcie, ach, patrzcie do góry, Cóż tam pod sklepieniem świeci? Oto złocistymi pióry Trzepioce się dwoje dzieci. Jak listek z listkiem w powiewie, Kręcą się pod cerkwi wierzchołkiem; Jak gołąbek z gołąbkiem na drzewie, Tak aniołek igra z aniołkiem. Jak listek z listkiem w powiewie, Kręcą się pod cerkwi wierzchołkiem; Jak gołąbek z gołąbkiem na drzewie, Tak aniołek igra z aniołkiem.…
Człowieku! gdybyś wiedział, jaka twoja władza! Kiedy myśl w twojej głowie, jako iskra w chmurze, Zabłyśnie niewidzialna, obłoki zgromadza, I tworzy deszcz rodzajny lub gromy i burze; Gdybyś wiedział, że ledwie jedną myśl rozniecisz, Już czekają w milczeniu, jak gromu żywioły, Tak czekają twej myśli — szatan i anioły: Czy ty w piekło uderzysz, czy w niebo zaświecisz; A ty jak obłok górny, ale błędny, pałasz I sam nie……
W przyrodzeniu, powszechnej ciał i dusz ojczyźnie, Wszystkie stworzenia mają swe istoty bliźnie: Każdy promień, głos każdy, z podobnym spojony, Harmoniją ogłasza przez farby i tony; Pyłek [każdy] błądzący śród istot ogromu, Padnie w końcu na serce bliźniego atomu; A tylko serce czułe z dozgonną tęsknotą W rodzinie tworów jedną ma zostać sierotą?…
Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony, A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony. I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie, I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie... Mówili o niej: „Łka, więc jest!”
Gdzie jest człowiek bez niepokoju w duszy? Jestli nim myśliwiec, który goni prędką sarnę, a spotyka na swej drodze lwa śmiejącego się ze strzały? Jestli nim żołnierz, który w utrudzeniu idzie do sławy, a znajduje las ostrych włóczni i miecze ze spiżu, krwi łaknące?…
Panie, władnący dniem i mrokiem raczyłeś zejść przed nieba próg — patrzysz łaskawym na mnie okiem — przeto tu staję w gronie Twoich sług. Nie umiem splatać słów górnie i grzecznie — niechże niebiańska szydzi ze mnie brać — rozśmieszyłbym cię patosem bezsprzecznie, gdybyś się, Panie, nie oduczył śmiać. Gwiazdami, bezkresami włada myśl Twa boska; nie znam się na tym; jedno wiem: człowiek się troska!…
Dobra to, Pawle (możesz wierzyć), szkoła, Gdzie każą patrzać na poślednie koła. Człowiek, gdy mu się wedle myśli wodzi, Mnima, że prosto nie po ziemi chodzi; Ale nietrwała rozkosz na tym świecie, Upadnie jako kwiat za kosą lecie.
Uczyńmy — midrasz uczy: ponieważ człowiek jest podobny do aniołów i mogłoby to wzbudzić ich zazdrość, Bóg w Swojej skromności naradzał się tu z aniołami, i chociaż aniołowie w żaden sposób nie pomagali przy tworzeniu człowieka, została tu użyta liczba mnoga, zob. Raszi do 1:26.…
Dziwna! gdy kraj ten natura obrała Na ogród bogów, i hojnie nań zlała, Tyle bogactwa, piękności tak wiele Jakby we własnym zakochana dziele, Dziwna! że dzieła własnego się zrzeka, I dziś natura wpuszcza tu człowieka, Który, odwieczny miłośnik zniszczenia, Ogród Edeński na nowo wyplenia, I jako leśny dzik kwiecie wytłacza Niepokropione znojami oracza Ani znające ręki ogrodnika!…
— Nic nie robiłam — odpowiedziała i roześmiała się niechętnie. — Naprzód miałam posadę tutaj w starostwie. Ale to się nie dało utrzymać, odkąd ciocia jest chora. Chciałam tej jakiejś niezależności, i ja także, jak pan. Wobec tych wszystkich „starszych", którzy są winni, że świat jest zły, ponieważ się na to godzą i ciążą tą swoją zgodą nad naszym dzieciństwem. Chcemy odłamać się od nich najgłębiej jak można.…
Nie myśl inaczej. Natura ludzka, kiedy się rozwija, Nie tylko rośnie co do form zewnętrznych; Jak w budującej się świątyni — służba Duszy i ducha zwiększa się w niej także.
— Prawda jest taka — odparł Dantès — że jestem zbyt szczęśliwy, aby oddać się wesołości. Jeśli to w ten sposób rozumiesz, sąsiedzie, to masz rację; dziwnie objawia się czasem radość, potrafi przygnieść jak cierpienie. Danglars zerknął badawczo na Fernanda, na którego wyrazistej twarzy malowały się wszelkie doznawane wzruszenia. — Ejże — rzekł do Edmunda. — Czyżbyś się czegoś obawiał?…
Żałobna drogo nieochybnej kary, broczącej we łzach i przy jęków wtórze w ten pozbawiony końca Pańskiego gniewu dzień, w którym w pożarach spokojnego słońca szatańskim chichotem płoną świeże, niezwiędłe róże grzechu i winy!…
Pallada nowym ogniem Tydejdę zagrzewa, Swoje mu w piersi męstwo i swój zapał wlewa, By wszystkich bohaterów przeszedł rycerz śmiały, A przez to nieśmiertelnej zyskał wieniec chwały. Puklerz i szyszak blaskiem otacza promiennym; Jak się wydaje gwiazda, co w czasie jesiennym W oceanie skąpana światłość żywą ciska: Taki mu ogień z czoła i ramion połyska.…
Ziemia nie wydawała się ziemska. Przywykliśmy patrzeć na spętany kształt pokonanego potwora, ale tam — tam się oglądało potwornego stwora na swobodzie. Ziemia nie była ziemską, a ludzie byli... Nie, ludzie nie byli nieludzcy. Widzicie, otóż to było najgorsze ze wszystkiego — podejrzenie, że oni nie są nieludzcy. Przenikało to z wolna do świadomości.…
Kłócą się. Bo tak już jest, że ludzie zmartwieni, zamiast sobie pomagać, zaczynają ujadać.
Skoro trochę przyszli do siebie, powędrowali do Lizbony; zostało im nieco pieniędzy, przy pomocy których mieli nadzieję uratować się od głodu, ocalawszy tak szczęśliwie z burzy. Ledwie stanęli w mieście, płacząc nad śmiercią dobroczyńcy, uczuli, że ziemia drży im pod stopamiuczuli, że ziemia drży im pod stopami — Trzęsienie ziemi w Lizbonie nastąpiło dn.…
— Wiem i nie zapieram się tego — odparł wyraźnie kozioł. — Nigdy nie wiadomo, co za stworzenie pod powłoką ludzką na świat przychodzi. Każdy z niej dla siebie i po swojemu korzysta. To tylko pewna, że właściwy jej użytek jest dotąd jeszcze nieznany nikomu.…
«Daruj, mój miły, daruj mi, jam winna. Przyszedłeś późno, tęskno było czekać, I mimowolnie jakaś pieśń dziecinna... Precz mi z tą pieśnią!... Miałaż bym narzekać? Z tobą, mój luby, z tobąśmy przeżyli Znikomą chwilę: lecz tej jednej chwili Nie będę mieniać z całą ziemian zgrają Na ciche życie przepędzone w nudzie!…
Świecie! świecie! świecie! Wąż wieczności łuskami w okrąg ciebie gniecie, Zębem zatrutym boki ogryza nieznacznie; I wieki mrą nad tobą, zasypując pyłem Umarłych pamiątek. Ja widziałem twój początek. Ta garść gliny, powietrzem opasana zgniłem, Ten trup chaosu, w trumnie zamknięty błękitów, Strawiony zgnilizną czasów, Okrył się rdzami kruszców i kością granitów, Porósł mchem kwiatów i lasów; Potem wydał robaki, co mu……
Chociaż ty władcą, jednak ci wyrównam W odprawie. Słowem i ja także władam. Nie twoim jestem sługą, lecz Apolla; I nie zawezwę zastępstwa Kreona, Lecz sam ci powiem, tobie, który szydzisz Z mojej ślepoty, patrzysz a nie widzisz Nędzy twej, nie wiesz z kim życie ci schodzi, Gdzie zamieszkałeś i kto ciebie rodzi.
…Jeżeli Maciuś otrzyma królestwo, dzieci będą się buntowały. Będzie wielki niepokój w całym świecie, wielki nieporządek w szkołach. Już królewicz Hestos prowadził pochód dzieci; a co będzie dalej? Dzieci mogą wybrać Maciusia za króla albo zażądają, żeby w każdym państwie było dwóch królów; jeden dla starych, drugi dla małych. Co wtedy zrobimy? Więc naprzód musimy postanowić, czy chcemy dać dzieciom prawa i jakie.…
Czasem kapitan opowiadał, jak walczył w afrykańskich pustyniach z dzikimi plemionami. To znów doktór opowiadał, jak choroba podobna jest do wroga, który napada człowieka, jak we krwi są tacy jakby żołnierze, takie małe, białe płateczki krwi, które rzucają się na zarazę i albo zwyciężą, wtedy człowiek jest zdrów, albo są pobite, wtedy człowiek umiera. Są w człowieku i gruczoły, bardzo podobne do fortec.…
A o czym pan Dziewierski dumał? O różnych rzeczach. — Czy też kuma Z pomyślną wróci odpowiedzią? — Że na ogrodzie bardzo chętnie, A w wojsku już by nie usiedział. — Że mają ziemię dawać. Może I jemu dadzą. Część zaorze, A część pod kwiaty i pod owoc; Dużo, niedużo, zawsze pomoc. — Że mała pójdzie na pokoje, To i ogładzi się po troszku... A żeby jeszcze mogła do szkół!... Śpij sobie, śpij, biedactwo moje...…
…Psy, poległe nad potokiem, Poglądały ludzkim wzrokiem, I wzrok ludzki był w gwiazdach i w tym ślepym drzewie. A zasię w naszych oczach były gwiezdne znaki, I nie mogliśmy poznać, gdzie ludzie, gdzie maki.
Niekiedy podczas tych samotnych zajęć w starym subiekcie budziło się dziecko. Wydobywał wtedy i ustawiał na stole wszystkie mechaniczne cacka. Był tam niedźwiedź wdrapujący się na słup, był piejący kogut, mysz, która biegała, pociąg, który toczył się po szynach, cyrkowy pajac, który cwałował na koniu, dźwigając drugiego pajaca, i kilka par, które tańczyły walca przy dźwiękach niewyraźnej muzyki.…
— Budda — jak wiadomo — nie uznaje kast, w tym równa ludzi nie tylko w sprawach duchownych i w niebie, ale na ziemi. Dalej: życie uważa tak, jak z natury rzeczy musi na nie patrzyć biedny i zapracowany człowiek, za pokutę — za ciąg niedoli. Jest to swego rodzaju filozofia pesymizmu, która na tysiące lat uprzedziła Schopenhauera i Hartmanna.
Raz tylko w ciągu całego tego czasu miał przedsmak tego, czym grozi rozhukany ocean. Ta prawda nie przejawia się tak często, jak może się wydawać. W niebezpieczeństwach huraganu rozmaite są odcienie i tylko od czasu do czasu okazuje się jawnie cała ponura gwałtowność złych zamiarów — coś nieokreślonego, co każe umysłowi i sercu ludzkiemu uwierzyć, że ta komplikacja wypadków, te żywiołowe siły rzucają się na niego z……
Judym stał przy otwartym oknie. Czuł w sobie zjednoczenie z tym, na co spoglądał. Przez jego ciało zdawała się płynąć siła natury stwarzająca rozrost drzew i wykwitanie liści. Judym uczuł w sobie tę siłę i uczuł władzę spożytkowania jej w wielkiej pracy. Nadzieja trudów, które przewidywał w tym miejscu, poiła go rozkoszą. Patrzał w przestrzeń i uderzał ją silnymi oczyma. Nareszcie, nareszcie!…
Jeszcze nie, królu, lecz miałem sposobność Rozmawiać chwilę z świadkiem jego śmierci. Na rusztowaniu zdradę swoją wyznał, O twe królewskie błagał przebaczenie, Swój żal serdeczny za zbrodnię objawił. Nic piękniejszego nie miał w swoim życiu, Jak chwila, w której z życiem się tym żegnał; Umarł, jak człowiek, co umrzeć się uczył; Skarb swój najdroższy oddał obojętnie, Jak liche cacko.
Był naprawdę mocno rozgniewany. Potrząsał na wietrze swoją złotą czupryną: — Znam planetę, na której mieszka czerwony pan. Nigdy nie powąchał kwiatka. Nigdy nie spojrzał w gwiazdy. Nigdy nikogo nie pokochał. Nigdy nie zajmował się niczym poza dodawaniem. I przez cały dzień powtarza tak jak ty: „Jestem poważnym człowiekiem! Jestem poważnym człowiekiem!", aż puchnie od tego z dumy.…
— A teraz pani opowiem, jak byłyśmy w tej fabryce amunicji. Tam miałyśmy co dzień dwanaście godzin pracy przy maszynach. Spałyśmy w lagrze. Ten nowy lagier nazywał się jakby Bunzig. Stamtąd było przeszło dwie wiorsty do fabryki. Budzili nas o trzeciej w nocy, nie było światła, po ciemku słałyśmy łóżka, piłyśmy czarną kawę bez cukru i jadłyśmy prędko ten chleb. Od czwartej do wpół do szóstej był apel na dworze.…
Już to ostatnia pieśń, mili ojcowie, Miejcie cierpliwość, czekajcie do końca! Jeśli czujecie niesmak w przykrej mowie — Znalazł się krytyk, znajdzie się obrońca. Po cóż się gniewać? Wszak astronomowie Znaleźli plamy nawet wpośrzód słońca. W szyszaku, w czapce, w turbanie, w kapturze — Wszyscyśmy jednej podlegli naturze.
Cóż ja? Ciocia powiedziała, że ja mam złodziejski spryt. Tak! Bo zgodziłam się z życiem i kradnę to, co jest najmilszego. To jest szczyt mądrości. Walczyć? Don Kiszot!... Śmieszne... zresztą, sam powiedziałeś — wyciągniemy kopytka.
— Nikt prawie nie da wiary, że i tę historię fundatorów naszych w całej okolicy umie może trzech, może czterech ludzi. Umie ją stary Jakub, ale on już jest tak jak prawie nie żyjący; umiem ja, umiał kiedyś Fabian, umie może ten młody Michał, co tam stał wystrojony, z wąsami do góry. Insze o takie rzeczy nie dbają i w biedzie, w zasępie pamięci o nich mieć nie mogą...…
Pokazujemy 48 z 481 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.