motyw literacki
Wizja
65fragmentów
24lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Wesele 9 fragmentów
- Quo vadis 8 fragmentów
- Dziady, część III 6 fragmentów
- Nie-Boska komedia 6 fragmentów
- Lord Jim 4 fragmenty
- Przedwiośnie 4 fragmenty
- Hymny 3 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 3 fragmenty
- Boska Komedia 2 fragmenty
- Król Edyp 2 fragmenty
- Lalka 2 fragmenty
- Ludzie bezdomni 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Syn nieroztropny, co pytał rodzicy, Czy prawda, że był bez ojca poczęty, Dotąd jest jeszcze przestrogą dla matek, By mniej słabymi były dla swych dziatek. Takim się wydać mogłem Beatrycy I tej światłości promiennej i świętej, Która wpierw dla mnie swe miejsce zmieniła.…
Jezus! Aż się zatoczył, bo z nagła ujrzał tuż przed sobą jej twarz rozpłomienioną, dyszącą namiętnie, jej modre oczy i te usta pełne i tak czerwone, a tak bliskie, że ich tchnienie czuł, buchnęły na niego żarem... i ten głos cichy, urywany, nabrzmiały miłością i ogniem... — Jantoś!... Jantoś!…
do kilku wieśniaków Darmo bieżycie; to są marne cienie, Darmo rączki ściąga biedna, Wraz ją spędzi wiatru tchnienie. Lecz nie płacz, piękna dziewico! Oto przed moją źrenicą Odkryto przyszłe wyroki: Jeszcze musisz sama jedna Latać z wiatrem przez dwa roki, A potem staniesz za niebieskim progiem. Dziś modlitwa nic nie zjedna. Lećże sobie z Panem Bogiem.
z towarzyszeniem fletu Wznoszę się! lecę! tam, na szczyt opoki — Już nad plemieniem człowieczem, Między proroki. Stąd ja przyszłości brudne obłoki Rozcinam moją źrenicą jak mieczem; Rękami jak wichrami mgły jej rozdzieram — Już widno — jasno — z góry na ludy spozieram — Tam księga sybilińska przyszłych losów świata — Tam, na dole!…
…tam Szatan na barki wziął Rozpustę, zbiegłą z uścisków twych, i, skrzydła rozpostarłszy, wzniósł ją nad twój gmach i rzuca z wysokości, sięgającej niebios, na wieków wiek zamkniętych, w straszne widmo Sądu. Słyszę: anielskie huczą trąby — widzę: umarli wstają z grobów, kłąb ciał w śmiertelnych kurczach przeklina, ryczy, wzdycha westchnieniem, od którego ślepnie przerażenie...…
— Powtarzam — odrzekł Indianin — powtarzam, że sen wymaga, abym przemawiał do ciebie niejasno, niezrozumiale, dwuznacznie, mętnie, zawile, chwiejnie i niepochwytnie. — Cóż mi więc jeszcze możesz we śnie powiedzieć? — zapytałem Indianina. Na to Indianin się zaśmiał i zawołał: Głowy, którą mam na karku, Nie kupiłem na jarmarku, Lecz dostałem ją od Boga I dlatego jest mi — droga.…
Kiedy zaraza Litwę ma uderzyć, Jej przyjście wieszcza odgadnie źrenica: Bo jeśli słuszna wajdelotom wierzyć, Nieraz na pustych cmentarzach i błoniach Staje widomie morowa dziewica, W bieliźnie, z wiankiem ognistym na skroniach, Czołem przenosi białowieskie drzewa, A w ręku chustką skrwawioną powiewa. Strażnicy zamków oczy pod hełm kryją; A psy wieśniaków, zarywszy pysk w ziemi, Kopią, śmierć wietrzą i okropnie wyją.…
Sala tak nazwana koncertowa w zamku królewskim, oświecona lampą — wkoło kolumny z marmuru, ściany zamalowane arabeskami — widać przez drzwi otwarte na przestrzał ciąg długich ciemnych pokojów, w końcu błyska słabe światło sypialnej komnaty cara. Kordian oparty na bagnecie karabinu. Różne widma idąc naprzód z karabinem Puszczajcie mię! puszczajcie! jam carów morderca; Idę zabijać... ktoś mię za włos trzyma. Słuchaj!…
Chociaż ty władcą, jednak ci wyrównam W odprawie. Słowem i ja także władam. Nie twoim jestem sługą, lecz Apolla; I nie zawezwę zastępstwa Kreona, Lecz sam ci powiem, tobie, który szydzisz Z mojej ślepoty, patrzysz a nie widzisz Nędzy twej, nie wiesz z kim życie ci schodzi, Gdzie zamieszkałeś i kto ciebie rodzi.…
„Geist jeden, ja drugi, Ochocki trzeci... Ze dwu jeszcze znajdziemy i za cztery albo pięć lat wyczerpalibyśmy owe osiem tysięcy doświadczeń, potrzebnych do znalezienia metalu lżejszego niż powietrze. No, a wtedy co?...…
Jim obezwładniony ciosem spadającego nań masztu na początku tygodnia (o którym jego szkocki kapitan zwykł był później powtarzać: „Ludzie! To cud, doprawdy, że okręt przetrwał to wszystko!") spędził wiele dni wyciągnięty na grzbiecie, oszołomiony, przybity, zgnębiony, przechodząc męki jak na dnie przepaści, w której nie ma ukojenia. Nie dbał o to, jaki będzie koniec i w chwilach przytomności był na wszystko obojętny.…
…Z myślą ukrycia się przed skwarem, wszedł do Saskiego Ogrodu, usiadł w bocznej alei i niepostrzeżenie zapadł w marzenia. Od dawien dawna, od czasu kiedy w szkołach zaczął się uczyć dla samej nauki, snuły mu się po głowie pewne nieokreślone idee z dziedziny chemii, fizjologii.…
— To jest skrzynka. Baranek, o jakiego ci chodzi, znajduje się w środku. Mocno się zdziwiłem na widok rozjaśnionej twarzy mojego młodego krytyka: — Właśnie takiego chciałem! Czy twoim zdaniem ten baranek potrzebuje dużo trawy? — Dlaczego? — Dlatego, że u mnie jest tak mało miejsca... — Na pewno wystarczająco. Dałem ci malutkiego baranka. Przechylił głowę nad rysunkiem. — Nie jest znowu taki malutki... Popatrz!…
Justyna spojrzała w górę i wyobraźnia ukazała jej pod gwiazdami postać kobiety ze złocistymi włosami okrywającymi ją i jej harfę, z łaskawą sarną u boku. Płynęła górą, potężna i cicha, z ręką ku ciemnemu pasowi zagród opuszczoną. Błogosławiłaż je czy komu ukazywała?
Kto dość zaklinająco spogląda W światło, nawidocznione milczeniem, Musi w końcu zobaczyć słonecznego wielbłąda I zbójcę słonecznego ze skrzystym spojrzeniem... Przy śniadaniu patrzyłem w stół jak w pustynię, Śniąc, że na wielbłądzie jadę... Zbójcą jestem... A ojciec, jakby wiedząc, że wielbłąd go wyminie Czytał dziennik ze spokojem i szelestem...
Daruj im, Ojcze, bo nie wiedzą, co czynią. Tamten dziwne cierpi obłąkanie — nieprawdaż? Najdziwniejsze. On nie wie, co gada, ale ja ci ogłoszę, co by było, gdyby Bóg oszalał bierze go za rękę Wszystkie światy lecą to na dół, to w górę — człowiek każdy, robak każdy krzyczy — „Ja Bogiem" — i co chwila jeden po drugim konają — gasną komety i słońca.…
…A to zaś co za białagłowa Z włosy roztarganymi i twarzy tak bladej? Drżą na niej wszytki członki, piersiami pracuje, Oczy wywraca, głową kręci: to chce mówić, To zamilknie. Moja to nieszczęśliwa córa, Kasandra; widzę, że ją duch Apollinowy Zwykły nagarnął; nie lża, jeno jej posłuchać.…
— Widocznie nie wierzysz we mnie? — zagadnął duch po chwili. — Nie wierzę — odpowiedział Scrooge. — Jakiegoż pragniesz dowodu mego istnienia, oprócz dowodu twoich własnych zmysłów? — Nie wiem. — Dlaczego nie ufasz swoim zmysłom? — Ponieważ często błahostka wyprowadza je z równowagi. Lekka niedyspozycja żołądka czyni z nich oszustów.…
Nagle strach ją porwał za włosy przed zemstą groźnego męża, strach nie o siebie, ale o głowę ukochaną, na którą ta zemsta spadłaby niechybnie. W wyobraźni ujrzała Ketlinga stawającego do walki z tym złowrogim szermierzem nad szermierze i następnie padającego, jak pada kwiat podcięty kosą; ujrzała jego krew, jego wybladłą twarz, jego zamknięte na wieki oczy i cierpienia jej przeszły miarę wszelką.
— Dlatego do Polski — mówił — że tam się zaczęła nowa cywilizacja. — Jakaż to? — A no posłuchaj, jaka... — Słucham. — Narodził się był w Polsce człowiek jeden, a nazywa się tak samo jak my obaj — Baryka — człowiek genialny. — Co znowu! nic mi nigdy o tym nie mówiłeś. Cóż to za jeden? Krewny? — A właśnie że tak. Tak się nazywa — Baryka.…
Ligia odeszła, ale po chwili wróciła i stanąwszy blisko, pochyliła się nad nim, by się przekonać, czy śpi. Winicjusz odczuł jej bliskość i otworzywszy oczy uśmiechnął się, ona zaś położyła mu na nich lekko rękę, jakby chcąc go do snu nakłonić. Wówczas ogarnęła go wielka słodycz, ale zarazem czuł się mocniej chorym. I tak było w istocie. Noc już zrobiła się zupełna, a wraz z nią przyszła i silniejsza gorączka.…
Mirzo! a ja spojrzałem! Przez świata szczeliny Tam widziałem... com widział, opowiém — po śmierci, Bo w żyjących języku nie ma na to głosu.
„Sudańczycy i Beduini — myślał — gdy zbudzą się i spostrzegą, że mnie nie ma, wypadną razem z jaskini, ale wówczas dwoma strzałami powalę dwóch pierwszych, a zanim drudzy nadbiegną, strzelba znów będzie nabita. Zostanie Chamis, ale z tym łatwo dam sobie radę." Tu wyobraził sobie cztery trupy leżące we krwi i jednakże strach i zgroza chwyciły go za pierś. Zamordować czterech ludzi!…
Taki mi się snuje dramat groźny, szumny, posuwisty jak polonez; gdzieś z kazamat jęk i zgrzyt, i wichrów świsty. — Marzę przy tym wichrów graniu o jakimś wielkim kochaniu. Bohater w zbrojej, skalisty, ktoś, jakoby złom granitu, rycerz z czoła, ktoś ze szczytu w grze uczucia, chłop „qui amat", przy tym historia wesoła, a ogromnie przez to smutna.…
Syn nieroztropny, co pytał rodzicy, Czy prawda, że był bez ojca poczęty, Dotąd jest jeszcze przestrogą dla matek, By mniej słabymi były dla swych dziatek. Takim się wydać mogłem Beatrycy I tej światłości promiennej i świętej, Która wpierw dla mnie swe miejsce zmieniła.…
zrywa się Nie! — oka mi nie wydarł! mam to silne oko, Widzę stąd, i stąd nawet, choć ciemno — głęboko, Widzę ciebie, Rollison, — bracie, cóż to znaczy? I tyś w więzieniu, zbity, krwią cały zbryzgany, I ciebie Bóg nie słuchał, i tyś już w rozpaczy; Szukasz noża, próbujesz głowę tłuc o ściany: — «Ratunku!» — Bóg nie daje, ja ci dać nie mogę, Oko mam silne, spojrzę, może cię zabiję — Nie — ale ci pokażę okiem — śmierci……
Czemu nie milkniesz, ty zorzo? Dlaczego krzykiem ognistym, wystrzelającym z tych przepastnych szczelin, pomiędzy dwiema piekielnymi ściany, tak mnie oślepiasz i tak mnie ogłuszasz, że dojść nie mogę do kresu? Dzień mój już przygasł, a zorza jego się krwawi, jakby się krwawić miała w nieskończoność!... wszystko pożera swymi płomieniami — duszę mi pali i świat cały pali!…
Rzekłszy co miałem — idę, nie z obawy Przed twym obliczem, bo próżne twe groźby. A powiem jeszcze: człek, którego szukasz, Z dawna pogróżki i wici o mordzie Lajosa głosząc, jest tutaj na miejscu. Obcym go mienią, ale się okaże, Iż on zrodzony w Tebach; nie ucieszy Tym się odkryciem; z widzącego ciemny, Z bogacza żebrak — na obczyznę pójdzie, Kosturem drogi szukając po ziemi.…
W Ogrodzie Botanicznym było cicho i prawie pusto, Wokulski wyminął studnię i z wolna począł wstępować na ocieniony pagórek, na którym przeszło rok temu po raz pierwszy rozmawiał z Ochockim. Zdawało mu się, że wzgórze jest podwaliną tych ogromnych schodów, na szczycie których ukazywał mu się posąg tajemniczej bogini.…
…Musiałem być w rozpaczliwym nastroju ducha, kiedy nie tracąc czasu, po kilku obojętnych i przyjacielskich sentencjach, na które odpowiedział chętnie, jakby to zrobił każdy przyzwoity chory, rzuciłem wyraz „Patna" spowity w delikatne pytanie jak w miękki jedwab.…
Zasłona się potargała, Ziemia drży, łamie się skała... Pieśń ta unosi człowieka, bierze go od obecnych, przeszłych i przyszłych męczarni żywota, wydziera z kleszczów wszelkiej niedoli, usuwa bez bólu od męża, od pamięci rodziców, od miłowania i nienawidzenia, nawet od Franka i od Karoli. Wszystko obce, zimne, cudze. Tam gdzieś daleko, daleko ciągnie ze sobą na święte pole jasną murawą zasłane.…
Bardzo samotne i jednostajne życie prowadząc, pustelnicą zupełną pani Andrzejowa zostać nie mogła. Kiedy niekiedy odwiedzano ją, tu i ówdzie ukazywała się w domach krewnych i sąsiadów. Rzeczą więc było nie tylko naturalną, ale nieuniknioną, że raz ktoś zapragnął posiąść serce jej i rękę.…
Cmentarz — Mąż i Orcio przy grobie w gotyckie filary i wieżyczki. Zdejm kapelusik i módl się za duszę matki. — Zdrowaś Panno Maryjo, łaskiś Bożej pełna, Królowa niebios, Pani wszystkiego, co kwitnie na ziemi, po polach, nad strumieniami... Czego odmieniasz słowa modlitwy — módl się, jak cię nauczono, za matkę, która temu dziesięć lat właśnie o tej samej godzinie skonała.…
Ale zgryzota i żal poszły w trop za nią; nie opuściły ją w czasie pacierzy; siadły na jej łóżku, gdy położyła się w nie zmożona słabością, i poczęły przemawiać do niej: — Gdzie on? — pytał żal. — Patrz, nie wrócił dotąd do gospody; chodzi po nocy i ręce łamie. Chciałabyś mu nieba przychylić, oddałabyś za niego krew serdeczną, a napoiłaś go trucizną, nóż wepchnęłaś mu w serce.…
Nieustanne przemyśliwanie nad sposobami widywania się z ubóstwianą miało swój skutek: Cezary osiągał widzenie Laury. Opacznie może wyglądać to twierdzenie, a jednak wszystko zdaje się je uzasadniać, iż utęsknienie, nerwowe wyczekiwanie, niemieszczenie się w skórze, pragnienie jej widoku, przyzywanie jej wszystkimi siłami duszy i każdą kroplą krwi, marzenie o niej tak natarczywe, iż objawiało niemal w polu widzenia……
Po chwili Piotr, odjąwszy dłonie z czoła, począł opowiadać dalej, lecz Winicjusza opanował znów półsen gorączkowy. To, co teraz słyszał, pomieszało mu się z tym, co Apostoł opowiadał poprzedniej nocy w Ostrianum o owym dniu, w którym Chrystus ukazał się na brzegu Tyberiadzkiego Morza. Widział więc szeroko rozlaną toń, na niej łódź rybaczą, a w łodzi Piotra i Ligię.…
…Co to? — zawołał Staś. — Nel! Nel! patrz! Nel podniosła się i na razie zamilkła ze zdumienia, ale po chwili poczęła krzyczeć z radości: — Medinet! do tatusia! do tatusia! A Staś aż pobladł ze wzruszenia. — Doprawdy... Może to Kharge... Ale nie! to chyba Medinet... Poznaję minaret i widzę nawet wiatraki na studniach.…
Kto mnie wołał, czego chciał — zebrałem się, w com ta miał: jestem, jestem na Wesele, przyjedzie tu gości wiele, żeby ino wicher wiał. Co się w duszy komu gra, co kto w swoich widzi snach: czy to grzech, czy to śmiech, czy to kapcan, czy to pan, na Wesele przyjdzie w tan. Aj, aj, aj — aj, aj, aj, a cóz to za śmieć?! Tatusiowi powiadaj, że tu gości będzie miał, jako chciał, jako chciał.…
Deszczyk tak świeży, miły, cichy jak rosa, I skąd ten deszczyk — tak czyste niebiosa, Jasne niebiosa! — Krople zielone, kraśne — trawki, równianki, Róże, lilije, wianki Obwijają mię wkoło. — Ach, jaki sen wonny, Sen lekki, słodki, — oby był dozgonny. Różo błyszcząca, słoneczna, Lilijo przeczysta, mleczna! Ty nie z ziemi: — tam rosłaś, nad białym obłokiem.…
Przyjdź!... Pośpieszymy w miesięczną noc do gaju, gdzie cyprysów cienie rosną pod srebrnym księżyca zaklęciem w jakieś tajemne olbrzymy, że po nich stopa człowieka kroczyć się lęka... Ale ode mnie trwoga jak daleka, gdy twa powiedzie mnie ręka, gdy przy mnie Salomy wybraniec z księgą tajemnic, w której zapisano w spełnienia rano, co między cieniem cyprysu, a między krągiem księżyca zmieściło wielkie spełnienie!...…
— Zdawało mi się, że uduszę się, zanim utonę — rzekł. Twierdził, że nie myślał o własnym ocaleniu. Jedyną wyraźną myślą pojawiającą się i znikającą w jego umyśle było: osiemset ludzi i siedem szalup; osiemset ludzi i siedem szalup. — Ktoś głośno krzyczał w mojej głowie — rzekł dziko — „osiemset ludzi, siedem szalup — i czasu mało! Pomyśl o tym".…
Przepraszam Pana, żem go prosił o tak późnej godzinie, ale od kilku dni mój biedny syn budzi się zawsze około dwunastej, wstaje i przez sen mówi — proszę za mną. — Chodźmy. — Jestem bardzo ciekawy owego fenomenu. — Pokój sypialny. — Służąca — Krewni — Ojciec Chrzestny — Lekarz — Mąż. — Cicho. — Obudził się, a nas nie słyszy. Proszę Panów nic nie mówić. — To rzecz arcydziwna. — wstając O Boże — Boże.…
…Do tego już doszło, że na tej ziemi wilcy miłosierniejsi od ludzi, że tu trawy krwawą rosą się pocą, wichry nie wieją, ale wyją, rzeki łzami płyną i ludzie do śmierci ręce wyciągają mówiąc: „Ucieczko nasza!..." — Panie! — zawołałem — Zali oni lepsi od nas? Kto największe okrucieństwa czynił? Kto pogan sprowadzał?...…
— Trzeci — to Edward Abramowski. Filozof i socjolog. Nowator, prekursor we wszystkich dziedzinach. Główną dziedziną jego pracy duchowej była psychologia. Syn swego czasu, socjalista rewolucyjny, obijający się o wszelkie szkopuły nauki Marksa, błąkający się wśród nich ze swoją miarą fenomenalizmu podmiotowego, stwarza wreszcie naukę własną bojkotu państwa za pomocą złączenia ludzi w związki, stowarzyszenia……
„Czyś ty, droga, była kiedy z Aulusami w Ancjum? Jeśli nie, będę szczęśliwy, gdy ci je z czasem pokażę. Już od Laurentum ciągną się na pobrzeżu wille jedna za drugą, a samo Ancjum to nieskończony szereg pałaców i portyków, których kolumny przeglądają się czasu pogody w wodzie.…
W głowie mi sie zamrocyło, inom ku muzyce wszed, i tak mi sie uwidziło, ze łazom koło nos cienie...
Tyran wstał — Herod! — Panie, cała Polska młoda Wydana w ręce Heroda. Co widzę — długie, białe, dróg krzyżowych biegi, Drogi długie — nie dojrzeć — przez puszcze, przez śniegi Wszystkie na północ! — tam, tam w kraj daleki, Płyną jak rzeki. Płyną: — ta droga prosto do żelaznej bramy, Tamta jak strumień wpadła pod skałę, w te jamy, A tamtej ujście w morzu. — Patrz!…
…Musiał to być ciekawy widok — gorączkowa praca tych nędzników na nieruchomym parowcu zapadającym powoli w ciszę uśpionego świata: walczyli oni z upływającym czasem, by jak najprędzej uwolnić łódź, klnąc na czym świat stoi, ciągnąc, popychając, warcząc zjadliwie jeden na drugiego, gotowi do mordu, powstrzymywani jedynie bojaźnią śmierci stojącej w milczeniu za ich plecami jak niewzruszony ciemnooki poborca podatków.…
Pokazujemy 48 z 65 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.