motyw literacki
Marzenie
104fragmenty
35lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Lalka 15 fragmentów
- Balladyna 8 fragmentów
- Lord Jim 8 fragmentów
- Napój cienisty 8 fragmentów
- Wesele 8 fragmentów
- Kordian 6 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 5 fragmentów
- Kwiaty polskie 4 fragmenty
- Dziady. Widowisko, część I 3 fragmenty
- Nad Niemnem 3 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 3 fragmenty
- Przygody Tomka Sawyera 3 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Po takiej poglądowej lekcji Antek wrócił do domu tą samą drogą co pierwej. Dali mu tam przewoźnicy parę razy w łeb za swoją krwawą pracę, dała mu i matka coś na sukienną kamizelkę, ale to nic: Antek był kontent, bo zaspokoił ciekawość. Więc choć położył się spać o głodzie, marzył całą noc to o wiatraku, co mieli zboże, to o młynarzu, co bije żonę i szczury wyprowadza ze śpichrzów.
Świat cały Na próżno zbiegłem przeglądając mnóstwa Dziewic śmiertelnych. Nieraz wzrok łakomy Śledził spod złotej kapeluszów słomy Żniwiarek twarze, podobne czerwienią Makom zbożowym. Nieraz poglądam Na białe płótna, łąk jasną zielenią Słońcu podane; rojąc serca szałem, Że z bieli płócien jako z morskiej piany Alabastrowa miłości bogini Wyjdzie na słońce. Ach!…
Ale już najmilsze były la niej te krótkie, nagrzane, jasne noce, że kiej jeno matka zasnęła, wynosiła pościel do sadu i leżąc na wznak, zapatrzona w niebo migocące przez gałęzie, zapadała w jakieś przenajsłodsze niezmierzoności marzenia.…
A na końcu opowiadał o królu, którego panowie la prześmiewiska chłopskim królem przezywali, że to był pan ludzki, sprawiedliwy i dobro narodowi całemu czyniący, o jego wojnach srogich, tułactwie, przebieraniach się po chłopsku, w którym chodził po wsiach, w kumostwach się bratał, o złem się przewiadywał i krzywdy naprawiał, i złości gasił, a potem, by już być za jedno z chłopami, to się ożenił z gospodarską córką……
Jakbym obrócił kartkę, wszystko od razu zmieniło się we mnie. Czasem świta upojny błysk dawnego życia..., ale na moment jeno! Marzę i napływa myśl, której się obronić nie mogę: — A gdyby tak Albert umarł? Wówczas ja... tak... wówczas ona.... Snuję dalej urojenia, daję się im unosić, idę aż nad sam brzeg przepaści i na jej widok cofam się przerażony.
Czyż nie umiem rozróżnić marzeń od pamięci? Chyba mnie wmówią, że moje więzienie Jest tylko wspomnienie. Mówią, że senne czucie rozkoszy i kaźni Jest tylko grą wyobraźni; — Głupi! zaledwie z wieści wyobraźnią znają I nam wieszczom o niej bają! Bywałem w niej, zmierzyłem lepiej jej przestrzenie I wiem, że leży za jej granicą — marzenie.
…Waleryjo! ty przecież spomiędzy ziemianek Zazdrości godna! Ciebie ubóstwiał kochanek, O którym inna próżno całe życie marzy, Którego rysów szuka w każdej nowej twarzy, I w każdym nowym głosie nadaremnie bada Tonu, który jej duszy brzmieniem odpowiada. Bo ich twarze tchną głazem, jak Meduzy głowa, Nad słotny deszcz jesienny zimniejsze ich słowa!…
Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony, A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony. I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie, I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie... Mówili o niej: „Łka, więc jest!”
— Dawniej zawsze, zanim zasnęłam, wyobrażałam sobie jakiś mały, nie bardzo jasny pokój jadalny. Nie taki jak tutaj, właściwie żaden z tych, jakie widziałam kiedykolwiek. Mały i nawet ubogi, z jedną lampą wiszącą nisko nad stołem. I koło tego stołu siedziała moja matka, ojciec i ja z nimi razem we troje. To nie było wspomnienie, bo byłam bardzo mała, kiedy dostałam się tutaj, do ciotki. To było tylko wyobrażenie.…
— Biało tu, biało, jakby się w każdym oku łabędź inny napuszył, lewy — w lewym, a prawy — w prawym — szepnęła wiedźma. — Ot, obydwa te łabędzie oddałabym za to, aby się z tobą w czerwonym ogrodzie u samej czerwieni spotkać! — A dalekoż ów ogród czerwony? — spytał ciekawie wójt. — Nie ma go wcale — odparła wiedźma — ale chce się, aby przynajmniej na chwilę w rozmowie naszej poistniał.…
— Stryjaszku! — zawołał uradowany Aladyn. — Zawód kupiecki od dawna był moim marzeniem. Włócząc się z towarzyszami po mieście, przyglądałem się wystawom sklepowym i roiłem, że sam kiedyś będę właścicielem sklepu, gdzie pełno dywanów różnowzorych, jedwabi pozłocistych, adamaszków malowanych w kwiaty i kaszmirów, na których kwitną haftowane drzewa, stoją haftowane rumaki, a nad jedwabnym brzegiem haftowanych jezior……
«O! na miłość Boga, O nic nie pytaj!... Słuchaj, moja droga, Słuchaj i pilnie zważaj każde słowo. Oni zginęli... Widzisz te pożary? Widzisz? To Litwa w kraju Niemców broi!... Przez lat sto Zakon ran swych nie wygoi. Trafiłem w serce stugłowej poczwary; Strawione skarby, źródła ich potęgi, Zgorzały miasta, morze krwi wyciekło... Jam to uczynił; dopełnił przysięgi — Straszniejszej zemsty nie wymyśli piekło!…
Świecie! świecie! świecie! Wąż wieczności łuskami w okrąg ciebie gniecie, Zębem zatrutym boki ogryza nieznacznie; I wieki mrą nad tobą, zasypując pyłem Umarłych pamiątek. Ja widziałem twój początek. Ta garść gliny, powietrzem opasana zgniłem, Ten trup chaosu, w trumnie zamknięty błękitów, Strawiony zgnilizną czasów, Okrył się rdzami kruszców i kością granitów, Porósł mchem kwiatów i lasów; Potem wydał robaki, co mu……
— No dobrze — mówi Maciuś, a teraz proszę zapisać, co ja chcę zrobić dla dzieci. Więc teraz mam już pieniądze i mogę zająć się dziećmi. Więc każde dziecko dostaje na lato dwie piłki — a na zimę łyżwy. Każde dziecko co dzień po szkole dostaje jeden cukierek i jedno ciastko słodkie z cukrem. Dziewczynki będą co rok dostawały lalki, a chłopcy scyzoryki. Huśtawki i karuzele powinny być we wszystkich szkołach.…
Bałuckie limfatyczne dzieci Z wyostrzonymi twarzyczkami (Jakbyś z bibułki sinoszarej Wyciął ich rysy nożyczkami), Upiorki znad cuchnącej Łódki, Z zapadłą piersią, starym wzrokiem, Siadając w kucki nad rynsztokiem, Puszczają papierowe łódki Na ścieki, tęczujące tłusto Mętami farbek z apretury — I płyną w ślad nędzarskich jachtów Marzenia, a za nimi — szczury.
Pomimo, a może z powodu tak brzydkiego czasu pan Ignacy siedzący w swoim zakratowanym pokoju jest bardzo wesół. Interesa sklepowe idą wybornie, wystawa w oknach na przyszły tydzień już ułożona, a nade wszystko — lada dzień ma powrócić Wokulski. Nareszcie pan Ignacy zda komuś rachunki i ciężar kierowania sklepem, najdalej zaś za dwa miesiące wyjedzie sobie na wakacje.…
Nauczył się tam trochę trygonometrii i nabył zręczności we wdrapywaniu się na wysokie maszty. Ogólnie był lubiany. Był trzeci w sztuce pływania i wiosłował zawsze w pierwszej łodzi. Mając mocną głowę i doskonałe zdrowie, czuł się dobrze na dużych wysokościach.…
…Między drzewami co chwila migały błyszczące pudła powozów pędzących na gumowych kołach. Głuchły turkot ich przerywający milczenie był głosem, który z zimnem przyrody harmonizował. To był wyraz bogactwa, czegoś tak obojętnego jak ona sama. W umyśle budziły się skojarzenia, które milczą, chociaż istnieją, podobnie jak dźwięk w natężonych strunach.…
— To jest skrzynka. Baranek, o jakiego ci chodzi, znajduje się w środku. Mocno się zdziwiłem na widok rozjaśnionej twarzy mojego młodego krytyka: — Właśnie takiego chciałem! Czy twoim zdaniem ten baranek potrzebuje dużo trawy? — Dlaczego? — Dlatego, że u mnie jest tak mało miejsca... — Na pewno wystarczająco. Dałem ci malutkiego baranka. Przechylił głowę nad rysunkiem. — Nie jest znowu taki malutki... Popatrz!…
Wszystko to po upływie pewnego czasu wydawać się mogło snem napełnionym widzeniami prawie nadprzyrodzonymi: tak niezmiernie inne było to, co nastąpiło po nim... Kiedy Benedykt obudził się z tego snu swojej pierwszej młodości, spostrzegł przede wszystkim, że zabrakło mu obu braci.…
I jam niegdyś był inny. Dziś jeszcze się złocę, A złociłem się bardziej... Świadkami — złe noce! Pamiętam dawnych braci rozbłyskane twarze. Wówczas o czymś marzyłem... Dziś blednę, gdy marzę!
Westchnął ciężko, poleżał chwilę cicho i na bok się do pieca odwrócił; zaraz potem usłyszałem jego chrapanie. Ojciec tego wieczora późno do domu wrócił, ale przyniósł matce lekarstwo, ogień rozpalił i zrobił herbaty. Długo tej nocy usnąć nie mogłem, a w głowie ciągle mi coś grało to smutnie, to wesoło. Śniły mi się też różności do białego rana.…
Wracał jednego wieczora Skrobek do domu, a miesiąc świecił przecudnie. Spojrzy chłop, a całe owo uroczysko w srebrnym blasku stoi, właśnie jak kiedy żyto dojrzeje, a za cichym wiatrem pełne kłosy gnie... Zamigotało to Skrobkowi w oczach tak nagle i tak czarodziejsko, że cisnął uzdeczkę szkapie swej na szyję i na pólko biegł, oczom własnym niewierzący, z bijącym sercem i z taką nadzieją, jakby tam naprawdę żyto był……
Duch i Scrooge szli przez sień do drzwi umieszczonych w tyle domu. Drzwi same otworzyły się przed nimi, odsłaniając drugą, pustą i posępną izbę zastawioną ławami z gładkich desek i pulpitami. Przy jednym z pulpitów samotny chłopiec czytał coś przy słabo tlejącym ogarku. Scrooge zakrył twarz dłońmi i zapłakał: poznał w tym upuszczonym chłopcu samego siebie...…
Śród ptaszych głów sterczały główki ludzkie małe, Odkryte; włosy na nich krótkie, jak len białe; Szyje nagie do ramion; a pomiędzy nimi Dziewczyna głową wyższa, z włosami dłuższymi. Tuż za dziećmi paw siedział i piór swych obręcze Szeroko rozprzestrzenił w różnofarbną tęczę, Na której główki białe, jak na tle obrazku, Rzucone w ciemny błękit, nabierały blasku.…
Niemniej jednak po wyjeździe Wołodyjowskiego panna Krzysia była zdumiona tym, co zaszło, i że już klamka zapadła. Jadąc do Warszawy, w której nigdy przedtem nie była, wyobrażała sobie, że będzie wcale inaczej. Oto na konwokację i elekcję zjadą dwory biskupie i dygnitarskie, świetne rycerstwo podąży ze wszystkich stron Rzeczypospolitej.…
Wkrótce poszli do kościoła: Ślimak z żoną, Magda z chłopcami, a Owczarz z daleka na końcu. Idąc, marzył sobie, że jak wybudują drogę z żelaza, to Ślimak zostanie szlachcicem, a on, Owczarz, będzie u niego służył na swoim stole i ożeni się...
— Dlatego do Polski — mówił — że tam się zaczęła nowa cywilizacja. — Jakaż to? — A no posłuchaj, jaka... — Słucham. — Narodził się był w Polsce człowiek jeden, a nazywa się tak samo jak my obaj — Baryka — człowiek genialny. — Co znowu! nic mi nigdy o tym nie mówiłeś. Cóż to za jeden? Krewny? — A właśnie że tak. Tak się nazywa — Baryka.…
…Ach, gdyby tak można było umrzeć na jakiś czas! Ale żywotne młode serce nie umie się długo smucić. Tomek zaczął powoli wracać myślą do zwykłych spraw. Co by było, gdyby w tajemniczy sposób zniknął z miasteczka? Gdyby tak pojechał daleko, daleko, w nieznane kraje i już nigdy nie wrócił? Co ona by wówczas czuła? Przypomniał sobie pomysł, żeby zostać klownem, ale myśl ta napełniła go niesmakiem.…
Była też pewna, że teraz już ni Aulus, ni Pomponia Grecyna nie będą odpowiadali za jej postępki, zamyślała więc, czy nie lepiej będzie stawić opór i nie iść na ucztę. Z jednej strony strach i niepokój głośno gadały w jej duszy, z drugiej rodziła się w niej chęć okazania odwagi, wytrwałości, narażenia się na mękę i śmierć. Wszakże Boski Nauczyciel tak kazał. Wszakże sam dał przykład.…
Oboje wiedzieli — w jakimś sensie ta myśl nigdy ich nie opuszczała — że ich obecna sytuacja nie może trwać w nieskończoność. Niekiedy czuli nadchodzącą, rychłą śmierć tak samo namacalnie jak łóżko, na którym leżeli, a wtedy lgnęli do siebie z rozpaczliwą namiętnością, jak potępione dusze, rzucające się na ostatni ochłap rozkoszy tuż przed wybiciem ich godziny.…
…Prawisz o niczym. Prawię o marzeniach, Które w istocie niczym innym nie są Jak wylęgłymi w chorobliwym mózgu Dziećmi fantazji; ta zaś jest pierwiastku Tak subtelnego właśnie jak powietrze; Bardziej niestała niż wiatr, który już to Mroźną całuje północ, już to z wstrętem Rzuca ją, dążąc w objęcia południa.
Szybkim lotem pędzą marzenia na skrzydłach wyobraźni.
Ojciec nie sprzeciwiał się temu wiedząc, że wiosłowanie, konna jazda i ciągłe życie na świeżym powietrzu wzmacnia zdrowie chłopca i rozwija w nim zaradność. Jakoż Staś wyższy był i silniejszy, niż bywają chłopcy w jego wieku, a dość mu było spojrzeć w oczy, by odgadnąć, że w razie jakiego wypadku prędzej zgrzeszy zbytkiem zuchwałości niż bojaźnią.…
Dawno, dawno, tyle lat. Miałabym tylo wesele, co jak dziś, jak to dziś.
Dobre moje córki, Z wami to nawet ubożyzna miła; A kto posieje dla Boga, nie straci. Zawsze ja myślę, że wam Bóg zapłaci Bogatym mężem... a kto wie? a może Już o was słychać na królewskim dworze? A my tu żniemy, aż tu nagle z boru Jaki królewic — niech i kuchta dworu Albo koniuszy — zajeżdża karetą... I mówi do mnie: «Podściwa kobieto, Daj mi za żonę jedną z córek». — «Panie! Weź Balladynę, piękna jak dziewanna».…
…gdzie wszystko wielkie, nadludzkie, niewidziane żyło świętym życiem cudów! Tam się parli całą potęgą tęsknoty, tam snuli się oczarowani, gdzie wszystko splatało się w nierozerwalny łańcuch marzeń i życia, cudów i pragnień, w czarodziejski korowód wyśnionego istnienia, do którego wciąż, przez całą nędzę bytowania ziemskiego rwały się im strudzone, okaleczałe dusze!…
Witajże, ma jaskinio — na wieki zamknięci, Nauczmy się więźniami stać się z własnej chęci — Czyż nie znajdziem zatrudnień? Mędrce dawnych wieków Zamykali się szukać skarbów albo leków I trucizn — my niewinni młodzi czarodzieje Szukajmy ich, by otruć własne swe nadzieje. A jeżeli do grobu wstęp wiar[ą] zawarty, Pochowajmy swą duszę za życia w te karty.…
…Lecz poza murem — nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny! Niczyich oczu, ani ust! I niczyjego w kwiatach losu! Bo to był głos i tylko — głos, i nic nie było, oprócz głosu! Nic — tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata! Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata? Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów. Potężne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie trudów.
Jazda, noc, łoskot, obcy ludzie, miękkie miotanie się na wyściełanej ławie, zdrętwiały łokieć pod głową, nagłe zapadanie w przelotny sen — to wszystko było dobre. Raz, przytomniejąc, Elżbieta zastała siebie w jakimś bolesnym miejscu myśli. Ale myśl nie dotyczyła ani Zenona, ani Justyny. Szło jeszcze raz o ten pokój jadalny, którego nigdy nie było.…
— Jestem niezadowolony i jest mi smutno — rzekł Murzyn. — Czemu ci smutno? — spytała Chryzeida. — Czyż nie dość cię czczę i uwielbiam? — Cóż mi z tego, że ty jedna mnie czcisz i uwielbiasz? — odparł Murzyn. — Nikt, prócz ciebie, nie chce uznać mego piękna. Wszyscy mnie nazywają potworem. Smutno mi i nudno na tym świecie. Marzyłem o tym, że zostanę bożkiem nie tylko twoim, lecz i króla, i wszystkich jego poddanych.…
Wstyd mi! Starzec zapala we mnie iskrę ducha. Nieraz z myślą zburzoną w ciemne idę lasy, Szczęk broni rzucam w sosen rozchwianych hałasy, Widzę siebie wśród świateł czarodziejskich sławy. Wśród promienistych szyków; szyki wstają z ziemi. Ziemia wstaje jak miasto odgrzebane z lawy... Głupstwo... dzieciństwo marzeń... myślami takiemi Nie śmiałbym się wynurzyć przed starców rozsądkiem, Więc szukam — kogo?…
Po tym rozdziale — huczny wystrzał Oklasków: «Prawda to najczystsza! Mistrzu! Niech żyje demokracja! Mam zastrzeżenia, ale racja, Ja zawsze uwielbiałem mistrza, Zawsze mówiłem, że ten Tuwim — —» ...Cóż to za jeden, co tak mówił? A to siurpryza! Popatrz, popatrz! Zamordębierca, totalista, Podjudzacz, hecarz, dołków kopacz Do «zgniłej demokracji» przystał! Co się to stało?…
Po wyjściu panny Izabeli ze sklepu Wokulski wziął się znowu do rachunków i bez błędu zsumował dwie duże kolumny cyfr. W połowie trzeciej zatrzymał się i dziwił się temu spokojowi, jaki zapanował w jego duszy. Po całorocznej gorączce i tęsknocie przerywanej wybuchami szału skąd naraz ta obojętność?…
Po dwóch latach takiego oswajania się z niebezpieczeństwami morskimi znalazł się na pełnym oceanie i wchodząc w krainy tak dobrze znane jego imaginacji, ze zdziwieniem przekonywał się, że są zupełnie ogołocone z nadzwyczajnych przygód. Odbył wiele podróży.…
…Czy to była dusza inna, czy może tylko zdolna do ślepej łatwowierności? W moim dawnym świecie nie było ani jednej osoby, do której czułabym odrazę. Dzisiaj ileż jest takich! Na przykład ten jakiś kuzyn u Blumów, który zawsze drzwi mi otwiera i pomaga zdjąć okrywkę. Czekam z cierpliwością, że mię kiedyś w tym korytarzu zechce zaczepić w sposób licujący z jego wejrzeniami.…
…Oprócz tej lampy do późna zwykle paliła się tam jeszcze jedna, tuż przy łóżku pani Emilii umieszczona i czytającej Teresie przyświecająca. Codziennie do późna Teresa czytywała głośno powieści, pamiętniki, podróże w trzech językach pisane, bo ta mizerna, podstarzała panna, z twarzą przypominającą uwiędłą różę i chorobliwie erotycznym wyrazem ust i oczu, wcale dobrze znała trzy obce języki.…
Gdy Kopciuszek łachmanów rozmarzonym zgrzebłem W balu niedostępnego wdumał się przepychy,
Pokazujemy 48 z 104 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.