motyw literacki
Duch
122fragmenty
35lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Hamlet 16 fragmentów
- Boska Komedia 10 fragmentów
- Dziady, część III 10 fragmentów
- Napój cienisty 9 fragmentów
- Hymny 6 fragmentów
- Kordian 6 fragmentów
- Opowieść wigilijna 6 fragmentów
- Klechdy sezamowe 5 fragmentów
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 4 fragmenty
- Dziady, część II 4 fragmenty
- Krzyżacy 4 fragmenty
- Potop 4 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
A wziąwszy ją, rozgniewany Anhelli rzucił o ziemię, mówiąc: Precz, kościele zhańbiony. A płomień, z ziemi wyszedłszy, stanął przed nim w kształcie jakoby ludzkim, i w ubraniu biskupim, z infułą i z krzyżem na głowie, a wszystko ogniste. I rzekł z wielką zgrozą: oto przyszliście ruszać umarłe; czyż nie dosyć trupom wichry mieć nad sobą i zapomnienie?…
Tobie szatan stróż Włożył w rękę nóż; Siostra twoja rwie maliny. A ty? a ty? Nóż twój siny Poczerwieniał krwią... O!
Już byłem w miejscu, gdzie słychać szum wody, Która spadała w drugi krąg piekielny Szumiąc podobnie jak w ulach gwar pszczelny. Trzy cienie od tej oderwane trzody, Co przechodziła pod ognistym deszczem, Podbiegły do nas, krzycząc w uniesieniu: «O stój, poznajem po twoim odzieniu, Żeś dziecko naszej występnej ojczyzny». Widziałem na ich ciałach od płomienia Świeże i stare wypalone blizny; Niestety!…
…Przeżegnałem się, a że i skóra mi ścierpła, tom ruszył lepszym krokiem — jakże, abo to wiadomo, co się po nocach tłucze?... A wszyscy w Lipcach wiedzą, co na Wilczych Dołach straszy. — Juści, że prawda, bo łoni, kiej Sikora przechodził tam nocą, to go ułapiło za grdykę i rzuciło o ziemię, i tak zbiło, że chłop chorzał dwie niedziele — objaśniała żona. — Cichoj, Magduś, cichoj!
Wieczór był cichy, tylko niekiedy wiater przegarnął i zaszumiały drzewa; czasem zatrzeszczały płoty, brzęknęły szyby lub Łapa zawarczał, jeżąc się groźnie, a potem wlekły się długie, nieskończone, zgoła grobowe cichoście.…
— Kuba podobno w tym czasie umarł! — A zmarło mu się, zmarło chudziaczkowi, krew go uszła i nawet bez świętej spowiedzi skończył. Mówią po wsi, że pokutuje, że widzieli, jak się cosik nocami po drogach tłucze, na rozstajach jęczy, to pod krzyżami wystaje i zmiłowania boskiego czeka!... Kubowa dusza to być musi, nie druga!
Czyscowe duszeczki! W jakiejkolwiek świata stronie: Czyli która w smole płonie, Czyli marznie na dnie rzeczki, Czyli dla dotkliwszej kary W surowym wszczepiona drewnie, Gdy ją w piecu gryzą żary, I piszczy, i płacze rzewnie; Każda spieszcie do gromady! Gromada niech się tu zbierze! Oto obchodzimy Dziady! Zstępujcie w święty przybytek; Jest jałmużna, są pacierze, I jedzenie, i napitek.
Pilnujmy tylko, ach, pilnujmy myśli, Między myślami bitwa już stoczona. Podwójmy napaść. My podwójmy straże. Czy zła myśl wygra, czy dobra pokona, Jutro się w mowach i w dziełach pokaże; I jedna chwila tej bitwy wyrzeka Na całe życie o losach człowieka.
Lecz cienie zmarłych — Boże mój! — nie wypuściły młotów z dłoni! I tylko inny płynie czas — i tylko młot inaczej dzwoni...
Otóż, co dla waszej dostojności nie jest chyba tajemnicą, ów cień, Ka, jest zupełnie podobny do człowieka, tylko wygląda, jakby był utkany z bardzo delikatnej mgły. Cień ma głowę, ręce i tułów, może chodzić, mówić, rzucać lub podnosić przedmioty, ubiera się jak człowiek, a nawet, osobliwie przez kilkaset pierwszych lat po śmierci, musi od czasu do czasu nieco posilać się.…
I cóż? Czy owa postać i tej nocy Dała się widzieć? Ja nic nie widziałem. Horacy mówi, że to przywidzenie. I nie chce wierzyć wieści o tym strasznym, Dwa razy przez nas widzianym zjawisku; Uprosiłem go przeto, aby z nami Przepędził część tej nocy dla sprawdzenia Świadectwa naszych oczu i zbadania Tego widziadła, jeżeli znów przyjdzie. Nic z tego; ręczę, że nie przyjdzie.
On był i myśmy byli przed początkiem — niech imię Jego będzie pochwalone! Razem z gwiazdami byliśmy i słońcem, zanim się gwiazdy i słońca jęły rozbijać w swych kołach, zanim się stało to, co cię pożera. O duszo, spragniona miłości, o duszo, spragniona spokoju!…
Jęk się rozlega w mieście i żałobne krzyki. Tymczasem u naw stają greckie wojowniki I wszyscy się rozchodzą pod swoje namioty. Achilles, zatrzymując mirmidońskie roty, Mówi: — «Wy, dzielni mojej towarzysze broni, Nie wykładajcie jeszcze z jarzma bystrych koni! Tak się zbliżmy, niech z oczu płyną łzy rzęsiste, Oddajmy cześć zmarłemu: godzien jej zaiste.…
Stało się to, co się stało: składając dłonie do modlitwy, Aladyn potarł bezwiednie pierścień zaklęty, który miał na palcu. I zdarzyło się to, co się zdarzyło: od tego bezwiednego potarcia zjawił się przed oczami Aladyna duch złoty, w pierścieniu dotąd ukryty.…
Duchu, Światło Boże! Gołąbko Syjonu! Dziś chrześcijański świat, ziemne podnoże Twojego tronu, Widomą oświeć postacią I roztocz skrzydła nad syjońską bracią. Spod twych skrzydeł niech wystrzeli Słonecznymi promień blaski, I kto najświętszej godniejszy łaski, Temu niech złotym wieńcem skronie rozweseli
Boże! zeszlij na lud twój, wyniszczony bojem, Sen cichy, sen przespany, z pociech jasnym zdrojem; Niechaj widmo rozpaczy we śnie go nie dręczy. Rozwieś nad nim kotarę z rąbka niebios tęczy, Niech się we łzach nie budzi przed dniem zmartwychwstania; A mnie daj łzy ogromne i męki niespania, Po mękach wręcz mi trąbę sądnego anioła; A kogo przed tron Boga ta trąba zawoła, Niechaj stanie przed Tobą.…
— Niech o Walgierzu prawi brat Hidulf, któremu on się pewnej nocy ukazał — rzekł jeden z zakonników, spoglądając na drugiego, człowieka sędziwych już lat, który w pochylonej nieco postawie szedł obok Mikołaja z Długolasu. — Zali widzieliście go własnymi oczyma, pobożny ojcze? — spytała księżna.…
W pokoju gęsto nakłębionym Dymem i «mgłami wyspiańskimi», Co przytaszczyły się z Łazienek Udekorować skromną scenę, W pokoju tłok. Jak śledzi w beczce. Tak tutaj masek, widm, potworów... Zaduszki dziejów, raut upiorów, Roją się, pchają, jeszcze, jeszcze! Rycerze, króle, dziady, wieszcze, Duchy wisielców, męczenników, Ludzie katorżni, ludzie leśni, Echa wystrzałów, modłów, pieśni I cienie łódzkich robotników...
Dopiero w lutym roku 1848, kiedy Ludwik Napoleon już był w Paryżu, ukazał mi się jednej nocy nieboszczyk ojciec, tak jak widziałem go w trumnie. Surdut zapięty pod szyję, kolczyk w uchu, wąs wyszwarcowany (zrobił mu to pan Domański, ażeby ojciec byle jako nie wystąpił na boskim sądzie). Stanął we drzwiach mojej izdebki we front i rzekł tylko te słowa: — Pamiętaj, wisusie, czegom cię uczył!...…
Jim mówił powoli; przypominał sobie wszystkie szczegóły szybko i z nadzwyczajną dokładnością; mógłby jak echo powtórzyć jęki maszynisty dla lepszego objaśnienia wszystkiego tym ludziom domagającym się faktów. Po pierwszych chwilach buntu zrozumiał, że tylko drobiazgowe świadectwo wydobędzie na wierzch rzeczywistą okropność całej tej sprawy.…
Mówił z widocznym roztargnieniem, o czym innym myśląc, a wzrok jego coraz przenikliwiej i głębiej zatapiał się w twarzy młodzieńca. Nagle policzek na dłoń spuszczając, cicho szeptać zaczął: — Ale jaki pan jest podobny do stryja swego, pana Andrzeja! Chryste, jakiż podobny! I czoło, i oczy, i głos, i mówienie, wszystko takie... jakby pan Andrzej z mogiły powstał...…
…Dokoła mego klombu — zgiełk i niewidzialność! Grzmią wozy, chrapią konie i dzwonią kopyta, — Lśni kurzawa, ku słońcu bezrozumnie wzbita! Wciąż dokoła, dokoła... Wciąż tą samą drogą!... Słychać wszystko i wszystkich — nie widać nikogo! Pędzą z szumem tysiąca oszalałych borów, Wykrzykując gwiazd nazwy i nazwy przestworów! Brak im miejsca! Ścisk we śnie! Aż próżnia się mroczy!…
Matka umarła w nocy tak cicho, że nikt nie słyszał nawet. Piotruś przy niej tej nocy spał, a i on nie słyszał. Wyszła z niej duszyczka, jak para; ani się tyle nie załomotała, co wróbel, kiedy odlata.
Strzegliśmy ołtarzy i pomników świętych — odgłos dzwonów na skrzydłach nosiliśmy wiernym — w dźwiękach organów były głosy nasze — w połyskach szyb katedry, w cieniach jej filarów, w blaskach pucharu świętego, w błogosławieństwie Ciała Pańskiego było życie nasze. Teraz gdzie się podziejemy? —
I zdarzało się tak nieraz, że się matuleńka przyśniła nocą Marysi. Cicho, cichuchno, biało, bieluchno, szła przez izbę niby promień miesięczny i niby promień otaczała swą jasnością główkę śpiącej sierotki swojej. Śniło się wtedy Marysi, że słońce świeci i że kwiaty pachną. Wyciągała ręce do mateńki i szeptała we śnie: — Przyszłaś, mateńko? A tuż nad nią głos słodki i cichy: — Przyszłam, dziecino!…
„Przybywszy nad brzeg morza łódź tam zostawioną Spychamy najpierw z brzegu w boską otchłań słoną. Maszt dźwignion już białymi odął się żaglami, Więc owce na łódź bierzem, a nareszcie sami Wsiadamy; zasmuceni lejem łzy żałoby. Wtem od lądu na okręt nasz błękitnodzioby Kirka wiatr nam nasłała; żagle już nadyma Ten przewodnik żeglugi, jak lepszego nie ma.…
Na wysokich, suchych stepach bujały stada koni dzikich o kudłatych głowach i krwawych oczach. Rzeki roiły się rybą i ptactwem wodnym. Dziwna to była ziemia, na wpół uśpiona, ale nosząca ślady dawniejszego życia ludzkiego. Wszędzie pełno popieliszcz po jakichś przedwiecznych grodach; same Łubnie i Chorol były z takich popieliszcz podniesione; wszędzie pełno mogił nowszych i starszych, porosłych już borem.…
— Widocznie nie wierzysz we mnie? — zagadnął duch po chwili. — Nie wierzę — odpowiedział Scrooge. — Jakiegoż pragniesz dowodu mego istnienia, oprócz dowodu twoich własnych zmysłów? — Nie wiem. — Dlaczego nie ufasz swoim zmysłom? — Ponieważ często błahostka wyprowadza je z równowagi. Lekka niedyspozycja żołądka czyni z nich oszustów.…
Wszystkim widmom chce się zginąć takim nagłym wielozgonem, Żeby brak ich we śnie — był dla jawy ulgą. A mój upiór śpi w jarze — na wybrzeżu zielonem, Gdy go znajdziesz, pusty cieniu, — zbudź i tul go!
…Być może, że przyczyniał się także do owych niepokojów nocleg w Jampolu, było to bowiem miejsce straszne i krwawe. Basia znała je z opowiadań męża i pana Zagłoby. Tu czasów chmielnicczyzny stała główna siła podolskich rezunów pod Burłajem; tu sprowadzano jeńców i sprzedawano ich na targi wschodnie lub morzono okrutną śmiercią; tu wreszcie wiosną 1651 roku podczas tłumnego jarmarku wpadł pan Stanisław Lanckoroński……
— Nie gadaj mi o rekuzie, bo się wścieknę! Ratujcież mnie, anieli! Nie zechcesz mnie po dobrej woli, to cię i tak wezmę, choćby tu wszystka hołota z zaścianków, choćby sami Radziwiłłowie, sam król i wszyscy diabli rogami przystępu bronili, choćbym miał duszę czartu zaprzedać... — Nie wzywaj złych duchów, bo cię usłyszą! — zakrzyknęła Oleńka, wyciągając przed siebie ręce.
Do krwi ostatniej kropli z żył Bronić będziemy ducha, Aż się rozpadnie w proch i pył Krzyżacka zawierucha. Twierdzą nam będzie każdy próg. Tak nam dopomóż Bóg!
Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami; Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny: Dziś was rzucam i dalej idę w cień — z duchami, A jak gdyby tu szczęście było, idę smętny. Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica Ani dla mojej lutni, ani dla imienia: Imię moje tak przeszło, jako błyskawica, I będzie, jak dźwięk pusty, trwać przez pokolenia.…
— Ty wierzysz w duchy? — zagadnął Atos Portosa. — Ja wierzę tylko w to, co widzę, a skoro nigdy nie widziałem duchów, nie wierzę w nie. — Biblia — odezwał się Aramis — każe nam wierzyć w duchy. Cień Samuela ukazał się Saulowi i jest to jeden z artykułów wiary, przykro byłoby mi, gdybyś go podawał w wątpliwość, Portosie.
Ty dzisiaj jesteś szczęśliwą, panno młoda — zaproś gości tych, którym gdzie złe wciórności dopiekają — którym źle — których bieda, Piekło dręczy, których duch się strachem męczy, a do wyzwoleństwa się rwie. I po cóż te z Piekła duchy? Niechaj przyjdą na podsłuchy, na Wesele, gdzie muzyka...
Odwagi!... nic się gorszego nie stanie. Słyszałam echa grobowych rozwalin, Ujrzę, czy więcej prócz słów co wyrzucą Wzruszone groby. — Malin! dajcie malin! Pokazuje się cień biały Aliny z dzbankiem malin na głowie. Czułam cię dawno w powietrzu — a teraz Widzę. — Jak błyszczą oczy twoje — biała! Ja się nie lękam — widzisz — ale ty się Nie zbliżaj do mnie... O czym ona gada? Mów ze mną przez stół.…
Jest miejsce w piekle zwane Złe Tłumoki, Żelaznej barwy, a całe z opoki, Okólna ściana także granitowa; Pośrodku jama wrzyna się opoką, Tworząc szeroką studnię i głęboką, O której będzie na swym miejscu mowa. Od zrębu studni aż po skał podnoże, Przestrzeń okrągła, a całe wydroże Do dna porznięte na dziesięć oddziałów.…
— Pożyw się, duszo krześcijańska, co cię wypominam w wieczornym czasie, pożyw się, pokutnico człowiecza, pożyw się! — szeptał z przejęciem. — Wezną to? — pytał cicho Witek zatrwożonym głosem. — Przeciech! Ksiądz żywić nie da!... w beczki drugie kładą, ale tym biedotom nic z tego... Księdzowe albo i dziadoskie świnie mają wyżerkę... a dusze pokutujące głód cierpią... — Przyjdą to?... — Nie bój się...…
Patrzcie, ach, patrzcie do góry, Cóż tam pod sklepieniem świeci? Oto złocistymi pióry Trzepioce się dwoje dzieci. Jak listek z listkiem w powiewie, Kręcą się pod cerkwi wierzchołkiem; Jak gołąbek z gołąbkiem na drzewie, Tak aniołek igra z aniołkiem. Jak listek z listkiem w powiewie, Kręcą się pod cerkwi wierzchołkiem; Jak gołąbek z gołąbkiem na drzewie, Tak aniołek igra z aniołkiem.…
Człowieku! gdybyś wiedział, jaka twoja władza! Kiedy myśl w twojej głowie, jako iskra w chmurze, Zabłyśnie niewidzialna, obłoki zgromadza, I tworzy deszcz rodzajny lub gromy i burze; Gdybyś wiedział, że ledwie jedną myśl rozniecisz, Już czekają w milczeniu, jak gromu żywioły, Tak czekają twej myśli — szatan i anioły: Czy ty w piekło uderzysz, czy w niebo zaświecisz; A ty jak obłok górny, ale błędny, pałasz I sam nie……
Nasze tajemne księgi pełne są najwiarogodniejszych opowiadań w tej sprawie. Niejeden prorok umiał zapadać w sen podobny do śmierci. Wówczas jego cień oddzieliwszy się od ciała w jednej chwili przenosił się do Tyru, Niniwy, Babilonu, oglądał rzeczy potrzebne, przysłuchiwał się naradom obchodzącym nas i — po przebudzeniu się proroka — zdawał jak najdokładniejsze sprawozdanie.…
Przeszłej nocy, Gdy owa jasna gwiazda na zachodzie Tę samą stronę nieba oświecała, Gdzie teraz błyszczy, i zamkowy zegar Bił pierwszą, Marcel i ja ujrzeliśmy... Przestań; spojrzyjcie tam: nadchodzi znowu. Duch się ukazuje. Zupełnie postać nieboszczyka króla. Horacy, przemów doń, uczony jesteś. Możeż być większe podobieństwo? Powiedz. Prawda; słupieję z trwogi i zdumienia.…
A dusza słucha i słucha... A dzień jej przygasa, a ona śladem tęsknicy płynie rozlewną falą księżycową, rosami płynie, lśniącymi na łąkach, i wierzchołkami ukojonych drzew i grzbietem białych gór ku onym dniom zapomnianym, gdy miłość i spokój nie były ogniem trawiącym, ani kamiennym, ślepym przerażeniem.…
— A toć najlepszy nawet kucharz nie zdążyłby w taką odrobinę czasu przygotować tyle jedzenia! Masz słuszność, że ów błękitny jegomość z zakurzonej lampy jest naszym przyjacielem. Wszakże biedne moje oczy nie znoszą widoku tak potężnych duchów, a biedne myśli moje mącą się od nagłego oglądania niepojętych cudów. Wierzę w duchy i w cuda, ale nie wierzę we własne siły. Czuję, że będę zawsze mdlała na widok ducha.…
Umilknął. Z wieży słychać tylko jęki. W milczeniu długie przeciekły godziny; Noc rozrzedniała i promyk jutrzenki Już zarumienił lica cichej wody; Pomiędzy liściem drzemiącej krzewiny Ze szmerem ranne przewiewały chłody, Ptaszęta cichym ozwały się pieniem, Umilkły znowu — i długim milczeniem Znać dają, że się zbudziły za wcześnie. Konrad powstaje, wzniósł ku wieży czoło, Długo na kratę poglądał boleśnie.…
Zabił się — młody... Zrazu jakaś trwoga Kładła mi w usta potępienie czynu, Była to dla mnie posępna przestroga, Abym wnet gasił myśli zapalone; Dziś gardzę głupią ostrożnością gminu, Gardzę przestrogą, zapalam się, płonę, Jak kwiat liściami w niebo otwartemi Chwytam powietrze, pożeram wrażenia. Myśl Boga z tworów wyczytuję ziemi I głazy pytam o iskrę płomienia.…
…Ksiądz Wyszoniek dorzucał wówczas na węgle nowe bierwiona, a gdy zapiszczało co żałośnie w szczapie, jako często bywa przy świeżym drzewie, mówił: — Duszo pokutująca, czego żądasz?
Co się tam działo, dobrze nie wiem, bo najdziksze fantazje przebiegały mi po głowie. Marzyło mi się, że pan Leon mówi, jak zwykle, o potędze wiary, o upadku duchów i o potrzebie poświęcenia, czemu głośno wtórowali obecni. Zgodny chór jednakże osłabnął, gdy pan Leon zaczął tłumaczyć, że należałoby nareszcie wypróbować owej gotowości do czynu.…
Pokazujemy 48 z 122 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.