motyw literacki
Wino
48fragmentów
23lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Fraszki 10 fragmentów
- Quo vadis 7 fragmentów
- Satyry 4 fragmenty
- Dziady, część III 2 fragmenty
- Lalka 2 fragmenty
- Lord Jim 2 fragmenty
- Odyseja 2 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 2 fragmenty
- Potop 2 fragmenty
- Trzej muszkieterowie 2 fragmenty
- Bajki i przypowieści 1 fragment
- Balladyna 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Przymawiało jednego czasu wino wodzie: «Ja panom, a ty chłopom jesteś ku wygodzie». «Nie piłoby cię państwo — rzecze woda skromnie — Gdyby nie chłop dał na cię, co chodzi pić do mnie».
Proszę, pijcie! — widzę, Że lepiej zrobię usiadłszy za krosno Niż przy pucharach.
Z jakąż słodyczą wypominała mi wybryki moje! Polegają one na tym, że czasem szklanka wina kusi mnie do wypicia całej butelki.
Tymczasem zajeżdżały inne rzędem długim Kibitki; — ich wsadzano jednego po drugim. Rzuciłem wzrok po ludu ściśnionego kupie, Po wojsku, — wszystkie twarze pobladły jak trupie; A w takim tłumie taka była cichość głucha, Żem słyszał każdy krok ich, każdy dźwięk łańcucha. Dziwna rzecz! wszyscy czuli, jak nieludzka kara: Lud, wojsko czuje, — milczy, — tak boją się cara.…
Nie bądź mi hardym, chociaś wielkim panem, Jam nie starostą ani kastellanem, Ale gdy namniej podweselę sobie, Siła mam w głowie panów równych tobie.
począł Noach, mąż roli, i zasadził winnicę I napił się wina, i odurzył się, i obnażył się we wnętrzu namiotu swojego. ojciec Kanaana nagość ojca swojego wziął Szem i Jefet I obudził się Noach po winie swoim, i dowiedział się, co uczynił mu syn jego młodszy. przeklęty Kanaan sługą im rozprzestrzeni יַפְתְּ jaft פָּתָה pata zamieszka שָׁכַן szachan sługą im
Postawcie kubki z winem tu na stole. Gdy Hamlet zada pierwszy cios lub drugi, Lub gdy zwycięsko odparuje trzeci, Niech wtedy działa zagrzmią z wszystkich wałów; Król spełni toast za zdrowie Hamleta I w puchar jego wrzuci perłę droższą Niż te, co czterech z rzędu duńskich królów Diadem zdobiły. Przynieście puchary.…
Gdy z pola do Olimpu bogowie wrócili, Wątpliwy na przemianę los wojny się chyli I między Symoentu a Ksantu koryty Z obydwu stron spiżowe latają dziryty. Mur Greków, Telamona syn, postrachy sieje, Łamie zastęp trojański, odżywia nadzieje. Eusora syn, Akamas, rycerz między Traki I najdzielniejszy bronią, i jak olbrzym jaki Wzrostem ciała ogromny, legł z jego prawicy.…
Tam były pieśni!... Między waszym gminem Czyż nie ma barda albo menestrela? Serce człowieka wino rozwesela, Ale piosenka jest dla myśli winem
Pijcie wino! pijcie wino! Nie wierzycie, że to cud, Gdy strumienie wina płyną, Choć nie sadzi winnic lud. Pij, drużyno! pij, drużyno! Chrystus wodę mienił w wino, Gdy weselny słyszał śpiew, Gdy wesele było w Kanie... głośniej A gdy przyszło zmartwychwstanie, Chrystus wino mienił w krew... Jutro błyśnie jutrznia wiary, Pijcie wino! idźcie spać! My weźmiemy win puchary, By je w śklanny sztylet zlać.…
Poezjo! jakie twoje imię? Tworząca? Cóż ty tworzysz? Siebie. Krzesiwem jesteś — ogniem — dymem — Żniwem się złocisz w samym siewie. Sypiesz się w ciemność gwiazdospadem, Więc biegnę w noc na gwiazdobranie. Nie ma ich. Tylko mi zostanie Świetlisty w oczach ślad — spadanie: Ty gwiazdą jesteś i jej śladem.…
— Może co wypijesz? Mam butelkę niezłego węgrzyna, ale tylko jeden cały kieliszek. — Będę pił szklanką — odparł gość.
Wino otworzyło serce Jima i stał się rozmowniejszy. Zauważyłem też, że ma dobry apetyt.
Gdy świt różanopalcą urodził Jutrzenkę, Syn Odysa się z łoża porwał, wdział sukienkę Chędogą, a przez ramię zawiesił miecz srogi, Pięknymi postołami białe opiął nogi I wyszedłszy z komnaty, jak niebianin śliczny, Wydał rozkaz keryksom, aby okoliczny Lud kędziornych Achiwów na wiecę zwołali; Więc na głos ich Achaje zewsząd się ściągali.…
Nigdy się odpowiedzi takiej nie spodziewał Podkomorzy. Właśnie swój kieliszek nalewał; Gdy zuchwalstwem Hrabiego rażony jak gromem, Oparłszy się o kielich butlem nieruchomym, Głowę wyciągnął na bok i ucha przyłożył, Oczy rozwarł szeroko, usta wpół otworzył; Milczał, lecz kielich w ręku tak potężnie cisnął, Że szkło dźwięknąwszy pękło, płyn w oczy mu prysnął.…
Nieopodal klasztoru, niżej, czekał wasąg pana Zagłoby, a przy nim dwóch czeladzi: jeden siedział na koźle trzymając lejce dobrze sprzężonej czwórki, na którą pan Wołodyjowski zaraz okiem znawcy rzucił; drugi stał przy wasągu z opleśniałym gąsiorkiem w jednej, z dwoma kielichami w drugiej dłoni. — Do Mokotowa kawał drogi — rzekł Zagłoba — a przy łożu Ketlinga sroga czeka nas żałość.…
Nie dlatego podejmujemy trud sprowadzania win z cudzych krajów, abyśmy w kraju nie mieli wody i innych bardzo dobrych napojów, ale dlatego, iż wino sprawuje wesołość, odbierając nam rozsądek, wypędza z umysłu naszego myśli poważne, napełnia nam głowę tysiącznymi głupstwami, wzbudza w nas nadzieje, rozprasza bojaźń, uwalnia nas na niejaki czas od tyranii rozumu, odejmuje nam możność używania naszych członków i wpędza……
„...Win, jeśli nie można wywieźć (bo tu już u nas nigdzie ich nie dostanie), tedy w skok za gotowe posprzedawać..." Tu pan Harasimowicz sam przerwał i chwycił się za głowę. — Dla Boga! Wina idą o pół dnia drogi za nami i pewno wpadły w ręce tej chorągwi zbuntowanej, która koło nas przechodziła. Będzie szkody na jakie tysiąc czerwonych złotych.…
Lecz bliskość jej poczęła działać i na niego. Twarz mu zbladła. Nozdrza rozdęły mu się jak u wschodniego konia. Widać i jego serce biło pod szkarłatną tuniką niezwykłym tętnem, bo oddech jego stał się krótki, a wyrazy rwały mu się w ustach. I on po raz pierwszy był tak tuż przy niej. Myśli poczęły mu się mącić; w żyłach czuł płomień, który próżno chciał ugasić winem.…
…O'Brien ujął karafkę za szyjkę i napełnił kieliszki ciemnoczerwonym płynem. Wzbudziło to w umyśle Winstona mgliste wspomnienie czegoś, co dawno temu widział na murze lub słupie — ogromnej butli, uformowanej z migoczących światełek, które wyglądały, jakby wlewały się do kielicha. Oglądane z góry, wino zdawało się prawie całkiem czarne, ale w karafce lśniło jak rubin. Wydzielało słodko-kwaśny zapach.…
„Znałeś dawniej Wojciecha?” „Któż nie znał! Co teraz Bez sług, ledwo w opończy brnie po błocie nieraz, Niegdyś w karecie, z której dął się i umizgał, Takich, jakim jest dzisiaj, roztrącał i bryzgał. Ustępowali z drogi wielmożnemu panu Lepsi i urodzeniem, i powagą stanu; Nieraz ten, który przedtem od filuta stronił, Westchnął skrycie natenczas, gdy mu się ukłonił. Musiał czcić; czegóż złoto nie potrafi dzielne?…
— O, nie! — rzekł Atos. — Nie pijmy wina z nieznanego źródła...
Wieczność — czy tak rozumiecie — ? Nieskończoność — hej, gdzieś, hej — ty mi, panno, wina lej; spłyniem, inni po nas przyjdą.
Jak ratować grzesznika? Bodajeś zdechł, klecho, Nie powiem. Exorciso — Ratować pociechą. Dobrze, gadaj wyraźnie — czego mu potrzeba? Mam chrypkę, nie wymówię. Mów! Mój panie! królu! Daj odpocząć Mów, czego potrzeba — Księżulu, Ja tego nie wymówię. Mów! He — Wina — Chleba — Rozumiem, Chleba Twego i Krwi Twojej, Panie — Pójdę, i daj mi spełnić Twoje rozkazanie.
Anakreon, zdrajca stary, Nie masz w swym łotrostwie miary! Wszytko pijesz, a miłujesz I mnie przy sobie zepsujesz. Już cię moje strony znają I na biesiadach śpiewają; Dobra myśl nigdy bez ciebie. A tak, słyszysz li co w niebie, Śmiej się: bo twe imię dawne I dziś miedzy ludźmi sławne.
Jednego tedy wieczora piję u siebie herbatę (Ir jest wciąż osowiały), aż otwierają się drzwi i ktoś wchodzi. Patrzę, figura otyła, twarz nalana, nos czerwony, łeb siwy. Wącham, czuć w pokoju jakby wino i stęchliznę. „Ten szlachcic — myślę — jest albo nieboszczykiem, alko kiprem?... Bo żaden inny człowiek nie będzie pachniał stęchlizną..." — Cóż, u diabła!... — dziwi się gość.…
…Przygotowano dla mnie posiłek. Ale co do wina... rób co chcesz, ani kropli!... Dziwnym sposobem, nie zmieniając wyrazu twarzy, nie ruszając się, wyraził całą głębię swego niezadowolenia. — Ja... rozumiesz pan, bez szklanki wina przy jedzeniu jestem do niczego!…
Sowiooka bogini tchnęła w pierś królowej, Rozumnej Penelopy, pomysł tej osnowy: Żeby gładkie żelaza, kołczan, łuk Odysów Poznosić w wielką izbę, gachom do popisów — I do rzezi, co zaraz potem się rozpocznie. Więc na wschody, ku szczytom zamku szła niezwłocznie, Gdzie klucz miedny z słoniową rączką wziąwszy w dłonie, Do najdalszej komory w swych służebnic gronie Zeszła, kędy pokłady królewskie schowane: Złoto, spiż i……
— A waćpan — spytał — Chrystusa wyznajesz czyli też, bez urazy mówiąc, w sprośności żyjesz? — Przyjąłem chrześcijańską wiarę, dla którego powodu musiałem ojca opuścić. — Jeśliś go dlatego opuścił, to za to cię Pan Bóg nie opuści, a pierwszy dowód łaski jego, że wino pić możesz, którego, w błędach trwając, byłbyś nie zaznał.
„...jeżeli się zaś kupiec nie znajdzie (czytał żałosnym głosem Harasimowicz), tedy w ziemię pozakopywać, byle nieznacznie, żeby nad dwóch o tym nie wiedziało. Beczkę jednak jaką i drugą w Orlu i w Zabłudowie zostawić, a to z lepszych i słodszych, co by się ułakomili na nią, a podprawić mocno trucizną, żeby starszyzna przynajmniej powyzdychała, to się drużyna rozbieży.…
— Wczoraj byłeś pijany — mówił mu. — Widziałem cię: postępowałeś z nią jak kamieniarz z Gór Albańskich. Nie bądź zbyt natarczywy i pamiętaj, że dobre wino należy pić powoli.
„Skąd idziesz?” „Ledwo chodzę”. „Słabyś?” „I jak jeszcze. Wszak wiesz, że się ja nigdy zbytecznie nie pieszczę, Ale mi zbyt dokucza ból głowy okrutny”. „Pewnieś wczoraj był wesół, dlategoś dziś smutny. Przejdzie ból, powiedzże mi, proszę, jak to było? Po smacznym, mówią, kąsku i wodę pić miło”. „Oj, nie miło, mój bracie! bogdaj z tym przysłowiem Przepadł, co go wymyślił; jak było, opowiem.…
Gdy tylko weszli do sali jadalnej, ich oczy uderzył widok Brisemonta rozciągniętego na ziemi i wijącego się w strasznych konwulsjach. Planchet i Fourreau, biali jak płótno, próbowali wszelkich środków ratunku. Widoczne jednak było, że pomoc na nic się nie przyda; skurczone bólem rysy nieszczęśliwego zwiastowały ostatnie chwile konania. — A!... — zawołał, ujrzawszy d'Artagnana. — A! To straszne!... To niegodziwe!…
Nie woła dziś przewoźnik: „Wsiadaj, kto ma wsiadać! Niebezpieczno się wozić, gdy mrok pocznie padać." Słysz, mam ja zegar w mieszku, który póki bije, Póty też i gospodarz, co go nosi, pije. A ty spi, przewoźniku, nie dbając na goście; Byś i darmo chciał przewieźć, ja wolę po moście.
Złotowłosa Eunice i Iras podsunęły im pod nogi brązowe stołeczki, a następnie przystawiwszy do ławki stolik poczęły im lać wino do czasz z cudnych wąskoszyjastych dzbanków, które sprowadzono z Volaterrae i Ceryny
„Skąd idziesz?” „Ledwo chodzę”. „Słabyś?” „I jak jeszcze. Wszak wiesz, że się ja nigdy zbytecznie nie pieszczę, Ale mi zbyt dokucza ból głowy okrutny”. „Pewnieś wczoraj był wesół, dlategoś dziś smutny. Przejdzie ból, powiedzże mi, proszę, jak to było? Po smacznym, mówią, kąsku i wodę pić miło”. „Oj, nie miło, mój bracie! bogdaj z tym przysłowiem Przepadł, co go wymyślił; jak było, opowiem.…
O starosta na Muszynie, Ty się znasz dobrze na winie; Znasz i masz, bo tylko z góry Spuściwszy wóz, aliż Uhry Okaż swój smak staradawny, Starosto muszyński sławny, A niech go ja też skosztuję, Boć i ja smak w beczce czuję!…
— W każdym razie dziękuję ci — mówił Petroniusz. — Poślę jej parę trzewików naszywanych perłami; w moim języku miłosnym znaczy to: „Odejdź". Winienem ci podwójną wdzięczność: raz za to, że nie przyjąłeś Eunice, drugi raz, żeś mnie uwolnił od Chryzotemis.…
„Skąd idziesz?” „Ledwo chodzę”. „Słabyś?” „I jak jeszcze. Wszak wiesz, że się ja nigdy zbytecznie nie pieszczę, Ale mi zbyt dokucza ból głowy okrutny”. „Pewnieś wczoraj był wesół, dlategoś dziś smutny. Przejdzie ból, powiedzże mi, proszę, jak to było? Po smacznym, mówią, kąsku i wodę pić miło”. „Oj, nie miło, mój bracie! bogdaj z tym przysłowiem Przepadł, co go wymyślił; jak było, opowiem.…
Próżno przeć: upiłem się; winem czy-li rymy? Jeśli winem, subtelne tego wina dymy. Wiesz, co mi się teraz zda, Wacławie cnotliwy? Zda mi się, że maluję swój obraz właściwy, Który między biskupy zawieszę zacnymi, Nie wsiami światu znaczny, ale rymy swymi. Wszyscy pijani, widzę, a pijan-em i ja. Kto szczęściem, a ja winem. Odpuść, Adrastyja!
— Dzięki ci, szlachetny panie. Krater wina wypiję chętnie za twoje zdrowie, ale spocząć nie mogę, gdyż jestem na służbie.
Tu syta wieku leży Rózyna; Lecz tylko wieku, ale nie wina, Nie stoi o mszą ani o dzwony, Wolałaby dzban piwa zielony.
Mrok jeszcze nie zapadł, gdy już pierwsze fale ludu poczęły napływać do ogrodów cezara. Tłumy, przybrane świątecznie, uwieńczone, ochocze i śpiewające, a w części pijane, szły patrzeć na nowe, wspaniałe widowisko. Okrzyki: „Semaxii! Sarmenticii!", rozlegały się na Via Tecta, na moście Emiliusza i z drugiej strony Tybru, na drodze Tryumfalnej, koło cyrku Nerona i aż hen po wzgórze Watykańskie.…
Pokazujemy 43 z 48 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.