motyw literacki
Chleb
20fragmentów
13lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Nad Niemnem 3 fragmenty
- Napój cienisty 3 fragmenty
- Pożegnanie z Marią 3 fragmenty
- Dziady, część III 2 fragmenty
- Anhelli 1 fragment
- Bajki i przypowieści 1 fragment
- Chłopi, Część druga - Zima 1 fragment
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 1 fragment
- Fraszki 1 fragment
- Klechdy polskie 1 fragment
- Ludzie bezdomni 1 fragment
- Moja piosnka 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Niedaleko więc zaszedłszy, ujrzeli obóz cały małych dzieciątek i pacholąt gnanych na Sybir, które odpoczywały przy ogniu. A we środku gromadki siedział pop na tatarskim koniu, mający u siodła dwa kosze z chlebem. I zaczął owe dzieciątka nauczać podług nowéj wiary ruskiéj i podług nowego katechizmu.…
Chleb przy szabli gdy leżał, oręż mu powiedział: «Szanowałbyś mnie bardziej, gdybyś o tym wiedział, Jak ja na to pracuję i w wieczór, i rano, Żeby twoich bezpiecznie darów używano». «Wiem ja — chleb odpowiedział — jakim służysz kształtem: Jeśli mnie często bronisz, częściej bierzesz gwałtem».
— Jakby naród buntował przeciw urzędom, a na szkodę wszystkim, to każdy by zrobił to samo. Młodyś, ale ja dobrze baczę, co się działo w tę wojnę panów, jak za bele co chłopów krajali batami. Nie nasza to sprawa. — Wójtem chcecie zostać, a głupiście kiej but dziurawy! — dorzucił mu Grzela.
Boryna się przeżegnał i podzielił opłatek pomiędzy wszystkich, pojedli go ze czcią, kieby ten chleb Pański. — Chrystus się w onej godzinie narodził, to niech każde stworzenie krzepi się tym chlebem świętym! — powiedział Rocho. A chociaż głodni byli, boć to dzień cały o suchym chlebie, a pojadali wolno i godnie.
Tymczasem zajeżdżały inne rzędem długim Kibitki; — ich wsadzano jednego po drugim. Rzuciłem wzrok po ludu ściśnionego kupie, Po wojsku, — wszystkie twarze pobladły jak trupie; A w takim tłumie taka była cichość głucha, Żem słyszał każdy krok ich, każdy dźwięk łańcucha. Dziwna rzecz! wszyscy czuli, jak nieludzka kara: Lud, wojsko czuje, — milczy, — tak boją się cara.…
Pawle, rzecz pewna, u twego sąsiada Możesz długiego nie czekać obiada, Bo w mej komorze szczera pajęczyna, W piwnicy także coś na schyłku wina. Ale chleb (według przypowieści) z solą Każę położyć prze cię z dobrą wolą. Muzyka Muzyka będzie, pieśni też dostanie, A k'temu płacić nie potrzeba za nie, Bo się tu ten żmij rodzi tak okwito, Lepiej daleko niż jęczmień, niż żyto.…
Na oślep i krzątliwie wynurzył z niej spory gleń chleba i przyłapanym palcami rękawem potarł go po wierzchu, jakby dla nadania niezbędnego przed spożyciem połysku. Po czym oburącz rozłupał go na dwoje i na czworo, i smakowitym pochrzęstem ruchliwych szczęk uprzedzając wprowadzenie odpowiedniego do jamy ustnej kęsa, nastawił mu gościnnie dolnej wargi jak dla przyjęcia komunii.…
W drugim końcu sali rozdawano chleb. Co pewien czas nowy górnik wchodził, klękał pobożnie na środku i odmawiał modlitwę, twarzą zwrócony do stołu, zupełnie jakby się oddawał adoracji majestatu sztygarskiego.
Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba Podnoszą z ziemi przez uszanowanie Dla darów nieba, Tęskno mi, Panie.
Benedykt podniósł głowę, z uwagą jej w twarz popatrzał, ręką potem machnął i rzekł: — Tylko, że u ciebie, Emilciu, pochodzi to z nerwów... mnie zaś — no! już tam o wszelkich rzeczach wysokich albo wesołych i marzyć przestałem... Ale chciałbym czasem odetchnąć swobodniej, pewnym być, że wam wszystkim nigdy chleba nie zabraknie... — O, chleb! chleb! chleb! — z cicha zaśmiała się Emilia.…
Ona mu podawała z wyrazem skupienia To usta do pieszczoty, to — chleb do gryzienia. I tak, śniąc, przegryzali pod majowym niebem Na przemian chleb — pieszczotą, a pieszczotę — chlebem. I dwa głody sycili pod opieką wiosny: Jeden głód — ten żebraczy, a drugi — miłosny. Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć potrzeba? Ma dwa głody, lecz brak mu — dziewczyny i chleba.
Tymczasem trwają poklaski i wrzaski. — „Chleba nam, chleba, chleba! — Śmierć panom, śmierć kupcom — chleba, chleba!" —
Zza uchylonych drzwi dochodził z korytarza brzęk kotła. Tu, na pokojach oficerskich, nawet grunwaldowy gulasz wydawano bez kolejki i bez kontroli. Każdy oficer brał dwie, trzy miski, na zapas, na wieczór. Bo z chlebem to różnie bywało, najczęściej trzysta gramów. Nawet dla żołnierzy mało, cóż dopiero dla oficerów!
Jak ratować grzesznika? Bodajeś zdechł, klecho, Nie powiem. Exorciso — Ratować pociechą. Dobrze, gadaj wyraźnie — czego mu potrzeba? Mam chrypkę, nie wymówię. Mów! Mój panie! królu! Daj odpocząć Mów, czego potrzeba — Księżulu, Ja tego nie wymówię. Mów! He — Wina — Chleba — Rozumiem, Chleba Twego i Krwi Twojej, Panie — Pójdę, i daj mi spełnić Twoje rozkazanie.
Przechodzili teraz około malutkiej chatki, bez komina, bez ganku, bez płotu, z piędzią ogrodu, na którym rosło mizerne warzywo, i z jednym tylko ogromnym dębem, który litościwie jakby zarzucał na nią szerokolistne gałęzie. Zaduch, brud, nędza tchnęły z otwartej sionki, w której ciemnawym wnętrzu pokwikiwało prosię i blada kobieta siedząc na ziemi skrobała kartofle.…
Tak się lękam, że jesteś wciąż głodna i chora, Że złą otrzymam wieść, — I że przyjdziesz zza grobu któregoś wieczora I szepniesz: «Daj mi jeść!». I cóż wtedy odpowiem? Nic mówić nie trzeba!... Niech mówi za mnie — Bóg! Siostro! Już w całym świecie nie ma tego chleba, Co by Cię karmić mógł!
— Skąd masz takie ładne buty? Buty mam istotnie ładne: na podwójnej podeszwie, ręcznie szytej, półbuty bardzo wymyślnie na modę węgierską dziurkowane. Przynieśli mi je przyjaciele z rampy. — Dostałem w obozie razem z tą koszulą — odrzekłem, wskazując mu na jedwabną koszulę, za którą dałem chyba z kilo pomidorów. — Takie buty dają u was? Patrz, w jakich ja chodzę. Pokazuje mi buty zmarszczone i popękane.…
Kiedy chleb w rękach podniósł i kroić go zaczął, na spodzie bochna ukazały się wyraźne odbicia suchych lipowych liści, którymi gospodynie wkładane do pieca pieczywo od zetknięcia się z gliną i popiołem zabezpieczają.
I właśnie, sycąc cienistą snu zmrużkę Wspomnianą nagle z lat dawnych doliną, Spożywam chleba wonnego całuszkę Razem ze słońca na niej odrobiną...
Właśnie siedzimy w kilku na buksie, beztrosko machając nogami. Rozkładamy biały, przemyślnie wypieczony chleb, kruchy, rozsypujący się, drażniący trochę w smaku, ale za to niepleśniejący tygodniami. Chleb przysłany aż z Warszawy. Jeszcze tydzień temu miała go w rękach moja matka. Miły Boże, miły Boże...
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.