motyw literacki
Więzień
43fragmenty
16lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Dziady, część III 7 fragmentów
- Trzej muszkieterowie 7 fragmentów
- Rok 1984 6 fragmentów
- Medaliony 4 fragmenty
- Quo vadis 4 fragmenty
- Anhelli 2 fragmenty
- Cierpienia młodego Wertera 2 fragmenty
- Podróże Guliwera 2 fragmenty
- Pożegnanie z Marią 2 fragmenty
- Antygona 1 fragment
- Klechdy sezamowe 1 fragment
- Napój cienisty 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
I widzieli twarze niektórych więźni przez kraty patrzących się na niebo smutne i blade. A przy jednéj z onych turm spotkali ludzi niosących trumny, i zatrzymał je Szaman, każąc otworzyć. Więc gdy zdjęto trumien wieka, wzdrygnął się Anhelli, widząc, że umarli byli jeszcze w łańcuchach, i rzekł: Szamanie, oto się boję, żeby nie zmartwychwstali ci umęczeni.…
Lecz jakiż widok uderza me oczy? Czyż ja zdołałbym wbrew prawdzie zaprzeczyć, Że to dzieweczka idzie Antygona? O ty nieszczęsna, równie nieszczęsnego Edypa córo! Cóż-że się stało? Czy cię na przestępstwie Ukazu króla schwytano i teraz Wskutek tej zbrodni prowadzą jak brankę?
Przyznaję chętnie, wiedząc z góry, co mi na to odpowiesz, że najszczęśliwszymi są właśnie ci, którzy żyją z dnia na dzień, piastują swe ulubione lalki, ubierają je i rozbierają, z należytym respektem przemykają koło szuflady, gdzie mama chowa pierniczki, a gdy na koniec wpadnie im w ręce pożądany przysmak, pożerają go chciwie, wołając: jeszcze! Tak, są to szczęśliwe stworzenia.…
Człowieku! gdybyś wiedział, jaka twoja władza! Kiedy myśl w twojej głowie, jako iskra w chmurze, Zabłyśnie niewidzialna, obłoki zgromadza, I tworzy deszcz rodzajny lub gromy i burze; Gdybyś wiedział, że ledwie jedną myśl rozniecisz, Już czekają w milczeniu, jak gromu żywioły, Tak czekają twej myśli — szatan i anioły: Czy ty w piekło uderzysz, czy w niebo zaświecisz; A ty jak obłok górny, ale błędny, pałasz I sam nie……
Nie chciałem uklęknąć przed potężnym królem, tylko dumnie podniosłem głowę i rzekłem: — Królu, jestem Geniuszem, który przyszedł na świat po to, aby panować. Żadną groźbą, żadnym zaklęciem nie zmusisz mnie do pokory i posłuszeństwa! Wówczas król Salomon zmarszczył brwi i zawołał: — Czyż nie wiesz o tym, że przeczytałem wszystkie księgi, że poznałem wszystkie czary i że się nauczyłem na pamięć wszystkich zaklęć?…
Widziałem, jak wpuścili jednego więźnia. Kajdanki miał z tyłu, boso, czarne nogi, tylko spodnie, a tak był nagi. Była fioletowa zasłona, za nią drugi pokój i prokurator. Starszy preparator rozmawiał później z katem i opowiadał. Więc słyszeli mowę prokuratora, szum, jakieś rozciąganie, tupanie, jakby ktoś biegał. I uderzyło żelazo. Kat meldował, że wyrok wykonany.…
…A wszechświat, co już stał się czymś w rodzaju mitu, — Ożywiony pogrzebem — pomyślał, że trzeba Zmienić cel nieistnienia i miejsce — niebytu. Więc — choć ktoś go do mgławic i dróg mlecznych przykuł, — On, wstrząsając łańcuchy przeznaczeń bez treści, — Śnił, że w drogę wyrusza, jak rdzawy wehikuł, Zbłąkany w złotym wnętrzu zamierzchłej powieści.
…Soplicowie! jesteście moimi więźniami. Tak zrobiłem we Włoszech, kiedy pod opoką, Którą Sycylianie zwą Birbante-rokką, Zdobyłem tabor zbójców: zbrojnych mordowałem, Rozbrojonych zabrałem i związać kazałem; Szli za końmi i tryumf mój zdobili świetny, Potem ich powieszono u podnóża Etny».…
Niedaleko miejsca, gdzie się wóz zatrzymał, stał starożytny kościół, uznany w całym państwie za największy budynek. Ponieważ przed kilku laty popełniono w nim ohydne zabójstwo, przeto podług wiary tego narodu miano go za sprofanowany i po usunięciu wszelkich religijnych sprzętów obracano na różne cele. Uchwalono, żeby mnie w nim osadzić.…
…Sam Sakowicz wpadł do dziewczyny z furią wielką i nie zdejmując czapki z głowy, spytał: — Gdzie stryj waćpanny? — Gdzie wszyscy, prócz zdrajców, są!... W polu! — Waćpanna wiedziałaś o tym!... — krzyknął starosta. A ona, zamiast się stropić, postąpiła kilka kroków ku niemu i mierząc go oczyma z niewypowiedzianą pogardą odrzekła: — Wiedziałam — i cóż? — Waćpanna... ej! gdyby nie książę!...…
— Ładnie jest, bracia, na świecie — westchnąłem z udanym smętem — ale cóż, człowieku: siedzisz zamknięty jak za Niemca, przepustki ci na świat nie dadzą, bo nie umiesz się lizać, przez dziurę w murze nie wyjdziesz, bo ustrzelą, wiadomo — Häftling! A jak siedzieć? Jak komu syn barana przyniesie albo Niemkę przyprowadzi, to może siedzieć. A ty? Siedź, jak głodno i do domu daleko. Żeby chociaż nie kradli!…
Wśród innych pracowników miał tam legowisko i Cezary Baryka. Sypiał na pryczy obok innych leżących pokotem. Tak tedy: jedni z tego stada ludzkiego spali pokotem w ziemi — drugi szereg, żywy, spał nieco wyżej nad tamtymi, ponad poziomem — a trzeci szereg jeszcze wyżej, śpiący również nad tamtymi i również pokotem, pilnował dobrze, czy tamte dwa szeregi dobrze się sprawują.…
Gdy otworzono drzwi, prowadzące do pieczar, w półmroku korytarza ukazał się straszny widok. Indianin Joe leżał rozciągnięty na ziemi, martwy, z twarzą tuż przy szczelinie pod drzwiami, jakby do ostatniej chwili jego oczy wpatrywały się tęsknie w światło, radość i wolność życia po drugiej stronie drzwi. Tomek był wzruszony, bo z własnego doświadczenia wiedział, jakie męki przeszedł Joe przed śmiercią.…
W tej chwili pod ziemią i za grubymi murami ozwało się śpiewanie. Pieśń, zrazu głucha i stłumiona, rosła coraz bardziej. Głosy męskie, kobiece i dziecinne łączyły się w jeden zgodny chór. Całe więzienie poczęło w ciszy świtania śpiewać jak harfa. Lecz nie były to głosy żałości ni rozpaczy. Owszem, brzmiała w nich radość i tryumf.
Ulicą przesuwała się powoli długa kolumna ciężarówek; uzbrojeni w pistolety maszynowe strażnicy o drewnianych twarzach stali na baczność w rogach platform, zaś między nimi siedzieli w kucki drobni, żółci ludzie w lichych, zielonych mundurach. Ich smutne twarze o mongolskich rysach wyglądały przez boki pojazdów bez krzty zaciekawienia.…
— Powiedz, że ująłem Montaigu, że trzymam go w Bastylii, że nie znaleziono przy nim żadnego dokumentu, lecz że tortura rozwiąże mu usta i wyda on wszystko, co wie... a nawet to, o czym nigdy nie wiedział.
I rzekł Szaman: oto już nie będziemy cudów okazywać, ani mocy Bożéj, która w nas jest, ale płakać będziemy; bo zaszliśmy do ludzi, którzy nie widzą słońca. Ani nauk im dawać należy, bo ich więcéj nauczyło nieszczęście; ani nadziei im dawać będziemy, bo nie uwierzą. W dekrecie, co je potępił, napisano było: na wieki!... Oto są kopalnie Sybiru! Stąpaj tu ostrożnie, bo ta ziemia brukowana jest ludźmi śpiącymi.…
…Objęło mnie rozkoszne pożądanie, by wszystkie cierpienia i całą mękę pogrzebać tam, gdzie szaleją wzburzone fale! Ale nie mogłem oderwać nóg od ziemi, nie mogłem skończyć. Czułem, że nie wybiła jeszcze moja godzina! O drogi Wilhelmie, z jakąż radością oddałbym był życie, by jako wicher ów rozedrzeć chmury i objąć w ramiona fale! Ha... czy więźniowi dostać się ma w udziale kiedyś ta rozkosz?…
Ale pytaj Tomasza, patryjarchę biedy; Największy szczupak, on też pierwszy wpadł do matni; On nas tu wszystkich przyjął i wyjdzie ostatni, Wie o wszystkich, kto przybył, skąd przybył i kiedy. To pan Tomasz! ja poznać nie mogłem Tomasza; Daj mi rękę, znałeś mię krótko i niewiele: Wtenczas tak była droga wszystkim przyjaźń wasza Otaczali was liczni, bliżsi przyjaciele; Nie dojrzałeś mię w tłumie, lecz ja ciebie……
— Przed obozem byłyśmy dwa miesiące na Pawiaku. Co tam wyprawiali, jakie robili zbrodnie na ludziach! Zastrzyki, ściąganie krwi dla żołnierzy... I dopiero wieszali albo brali na rozstrzał. Nigdy nie wzięli zdrowego człowieka na rozstrzał, tylko z nim przedtem wszystko zrobili.
W najpierwszych słowach, których nauczyłem się, wyraziłem chęć pozyskania wolności. Co dzień, klęcząc, błagałem cesarza, żeby mnie raczył z więzienia wypuścić. Odpowiadał mi, że trzeba jeszcze przez niejaki czas czekać, że nic bez zdania Rady nie może ustanowić i że pierwej muszę lumos kelmin pesso desmar lon emposo — to jest: zaprzysiąc pokój z nim i z jego poddanymi; tymczasem zaś ze wszelką uczciwością miano się……
— A może już nie będzie transportów do komina? — rzuciłem złośliwie. — Widzisz, jak zelżało na lagrze, nieograniczona ilość paczek, bić nie wolno. Pisaliście przecież listy do domu... Rozmaicie mówią o rozporządzeniach, sam przecież gadasz. Zresztą, do cholery, ludzi zabraknie.…
Winicjusz ujrzał przed sobą obszerną, sklepioną piwnicę, z której przechodziło się do szeregu innych. Mdłe kaganki oświecały wnętrze napełnione ludźmi. Niektórzy z nich leżeli pod ścianami, pogrążeni we śnie lub może umarli.…
Zamknięto go w pozbawionej okien celi o ścianach pokrytych błyszczącą, białą glazurą. Ukryte lampy zalewały pomieszczenie zimnym światłem. Do jego uszu nieprzerwanie dobiegał cichy szum, zapewne wydawany przez urządzenia pompujące powietrze. W pomieszczeniu były dwie pary drzwi, a naprzeciwko nich pozbawiony deski klozet; wzdłuż muru biegła ławka czy też półka — tak wąska, że ledwo dało się na niej usiąść.…
Tak, lecz chcąc się mścić, trzeba być wolną. Więzień chcący się wydostać na swobodę musi przebić mury, wyłamać kraty, wyrywać podłogi.
Głodem ciebie morzono? Dodawano strawy; Ale gdybyś ją widział, — widok to ciekawy! Dość było taką strawą w pokoju zakadzić, Ażeby myszy wytruć i świerszcze wygładzić. I jakże ty jeść mogłeś! Tydzień nic nie jadłem, Potem jeść próbowałem, potem z sił opadłem; Potem jak po truciźnie czułem bole, kłucia, Potem kilka tygodni leżałem bez czucia.…
— A teraz pani opowiem, jak byłyśmy w tej fabryce amunicji. Tam miałyśmy co dzień dwanaście godzin pracy przy maszynach. Spałyśmy w lagrze. Ten nowy lagier nazywał się jakby Bunzig. Stamtąd było przeszło dwie wiorsty do fabryki. Budzili nas o trzeciej w nocy, nie było światła, po ciemku słałyśmy łóżka, piłyśmy czarną kawę bez cukru i jadłyśmy prędko ten chleb. Od czwartej do wpół do szóstej był apel na dworze.…
Winicjusz stanął przed bramą i czekał, póki nie poczną wyprowadzać skazańców. Wreszcie około północy rozwarły się szeroko bramy więzienia i ukazały się całe szeregi więźniów: mężczyzn, kobiet i dzieci, otoczone przez zbrojne oddziały pretorianów.
Winston usiadł, ponownie składając dłonie na kolanie. Zanim trafił w to miejsce, najpierw zawieziono go gdzie indziej; było to chyba zwykłe więzienie lub może areszt tymczasowy. Nie wiedział, jak długo tam przebywał — zapewne parę godzin. Ponieważ w pomieszczeniu nie było zegara i nie docierało doń światło z zewnątrz, oszacowanie upływu czasu nastręczało trudności.…
Milady śniła, że dostała na koniec d'Artagnana, że patrzy na jego śmierć i właśnie widok krwi nienawistnej, płynącej spod topora katowskiego, wywołał na te usteczka prześliczny uśmiech. Spała, jak śpi więzień kołysany pierwszą nadzieją wolności.
Ja tu siedzę podobno od ośmiu miesięcy, A tak tęsknię jak pierwej, nie mniej — I nie więcéj? Pan Tomasz tak przywyknął, że mu powiew zdrowy Zaraz piersi obciąża, robi zawrót głowy. On odwyknął oddychać, nie wychodzi z celi — Jeśli go stąd wypędzą, koza się opłaci: Bo on potem ni grosza na wino nie straci, Tylko łyknie powietrza i wnet się podchmieli
Zadaniem tych ludzi w obozie było niesienie pomocy innym wówczas, gdy sami co dnia ocierali się o śmierć, gdy na równi z innymi podlegali wszelkim odmianom udręczenia. Jako lekarze byli Niemcom potrzebni w obozie, to dawało im pewne możliwości ratowania ich ofiar.…
Mrok jeszcze nie zapadł, gdy już pierwsze fale ludu poczęły napływać do ogrodów cezara. Tłumy, przybrane świątecznie, uwieńczone, ochocze i śpiewające, a w części pijane, szły patrzeć na nowe, wspaniałe widowisko. Okrzyki: „Semaxii! Sarmenticii!", rozlegały się na Via Tecta, na moście Emiliusza i z drugiej strony Tybru, na drodze Tryumfalnej, koło cyrku Nerona i aż hen po wzgórze Watykańskie.…
Choć Winston zdołał już otworzyć oczy, powoli przyswajał szczegóły otoczenia. Wydawało mu się, że wpłynął do tego pomieszczenia z jakiegoś innego, podwodnego świata, znajdującego się gdzieś bardzo głęboko. Nie miał pojęcia, jak długo tam przebywał. Od momentu aresztowania nie zarejestrował ani mroku, ani światła dziennego. Poza tym miał luki w pamięci.…
Nazajutrz, gdy Felton wszedł do milady, zastał ją stojącą na fotelu. W ręku trzymała sznur skręcony z chusteczek batystowych, podartych na pasy i powiązanych. Na odgłos otwieranych drzwi milady zeskoczyła lekko na ziemię i starała się ukryć za sobą improwizowaną linę, którą trzymała w ręce. Młodzieniec był bledszy niż zwykle, a oczy zaczerwienione od bezsenności świadczyły o nocy spędzonej w gorączce.…
Wszystkich, — do jednego Sam widziałem. — Wracając, prosiłem kaprala Zatrzymać się; pozwolił chwilkę. Stałem z dala, Skryłem się za słupami kościoła. W kościele Właśnie msza była; — ludu zebrało się wiele. Nagle lud cały runął przeze drzwi nawałem, Z kościoła ku więzieniu. Stałem pod przysionkiem, I kościół tak był pusty, że w głębi widziałem Księdza z kielichem w ręku i chłopca ze dzwonkiem.…
Koszmar zaczął się od pierwszego uderzenia w łokieć. Dopiero później Winston zdał sobie sprawę, że wszystko, co działo się przedtem, było zaledwie wstępem, rutynowym przesłuchaniem, jakiemu poddawano prawie wszystkich więźniów. Istniało szerokie spektrum zbrodni — szpiegostwo, sabotaż i tym podobne — do których wszyscy obowiązkowo musieli się przyznać.…
— Nie, Feltonie, nie, mój bracie, to za wielkie poświęcenie z twej strony. Czuję, ile cię to kosztuje... Jestem już zgubiona, nie gub się razem ze mną... Mój zgon będzie wymowniejszy niż życie, a milczenie trupa przekona stokroć bardziej niż słowa uwięzionej.
I minęło dwa lata. Jednego wieczora Więźniów do Belwederu wiedziono z klasztora. Wieczór ciemny i dżdżysty; — nie wiem, czy przypadkiem, Czy umyślnie ktoś był tej procesyi świadkiem; Może jeden z odważnych warszawskich młodzieńców, Którzy śledzą pobytu i nazwiska jeńców: Warty stały w ulicach, głucho było w mieście — Wtem ktoś zza muru krzyknął: «Więźnie, kto jesteście?» Sto ozwało się imion; — śród nich dosłyszano……
Winston, jak zwykle, leżał płasko na plecach. Od jakiegoś czasu przytrzymujące go pasy były jednak nieco poluzowane. Nadal przytwierdzały ciało do łóżka, teraz jednak mógł lekko zgiąć kolana, pokręcić głową albo unieść przedramię. Dźwignia już go tak nie przerażała. Jeśli wykazał się wystarczającą bystrością, udawało mu się uniknąć bólu; O'Brien przesuwał przełącznik głównie wtedy, kiedy Winston mówił coś głupiego.…
Zostawszy sama, podniosła się. Łóżko, na którym leżała przez ostrożność, a także, aby myślano, że jest ciężko ranna, piekło ją jak gorący trzon. Rzuciła okiem na drzwi — baron kazał przybić deskę w miejscu, gdzie było okienko. Bał się z pewnością, aby przez otwór nie uwiodła straży jakąś szatańską sztuczką. Milady uśmiechnęła się; mogła zatem nie hamować uniesień, bo jej nie obserwowano.…
Pokazujemy 41 z 43 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.