motyw literacki
Sługa
296fragmentów
48lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Lalka 39 fragmentów
- Moralność pani Dulskiej 21 fragmentów
- Przedwiośnie 20 fragmentów
- Romeo i Julia 20 fragmentów
- Quo vadis 18 fragmentów
- Granica 14 fragmentów
- W pustyni i w puszczy 13 fragmentów
- Satyry 12 fragmentów
- Trzej muszkieterowie 12 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 11 fragmentów
- Krzyżacy 10 fragmentów
- Potop 10 fragmentów
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Chart widząc kotkę, że mysz jadła na śniadanie, Wymawiał jej tak podły gust i polowanie. Rzekła kotka, wymówką wcale nie zmieszana: «Wolę ja mysz dla siebie niż sarnę dla pana» .
Od dworu, spod lasa, z wioski, Smutna wybiega dziewica, Rozpuściła na wiatr włoski I łzami skropiła lica. Przybiega na koniec łączki, Gdzie w jezioro wpada rzeka; Załamuje białe rączki I tak żałośnie narzeka: „O wy, co mieszkacie w wodzie, Siostry moje, Świtezianki, Słuchajcie w ciężkiej przygodzie Głosu zdradzonej kochanki.…
Wchodzi Sługa Kirkora bogato ubrany. Naprawione Koło w powozie... Wyprząc z dyszla konie, Ja tu zostanę... Sługa odchodzi.
…O, zaprowadź mnie do pałacu! — Bah! — zakrakała wrona. — Łatwo to powiedzieć. Przecież takiej obdartej i bosej dziewczynki nie wpuszczą do królewskiego pałacu! — Powiedz tylko Kajowi, że tu jestem, a sam przyjdzie po mnie natychmiast. — Zaczekaj tu przy płocie — rzekła wrona i poleciała do pałacu. Ciemno już było, kiedy powróciła. — To wszystko na nic — rzekła.…
— To Jewka was podobno zaskarżyła — zaczął wójt, podjadłszy nieco. — A ona ci! Żem to jej zasług nie wypłacił! Zapłaciłem, jak Bóg w niebie, i jeszczem ponadto z dobrego serca księdzu za chrzciny dał worek owsa... — Ona powieda, że ten dzieciak to... — W imię Ojca i Syna! Wściekła się czy co? — Ho, ho, stary z was, a jeszcze majster! — Wójtowie poczęli się śmiać.…
— Pewnie, komu święta, to święta, a brzuch zawdy o głodzie pamięta! Byli z kogutkiem i u mnie... Sprawny ten wasz Witek i ze ślepiów mu dobrze patrzy. — Juści, co do figlów pierwszy, do roboty jeno go trza kijem napędzać! — Moiście, a dyć ze służbą wszędy jednaka bieda! Młynarzowa się przede mną uskarżała na swoje dziewki, że pół roku utrzymać nie może. — Prędko się tam dorabiają dzieciaków... Świeży chleb pomaga!…
Niedawno przyszedłszy do studni, zastałem młodą służebną. Postawiła naczynie na najniższym stopniu i rozglądała się, czy nie zjawi się jakaś towarzyszka, chętna do pomocy w dźwignięciu naczynia na głowę. Zszedłem i spojrzałem na nią. Czy pomóc panience? — spytałem. Twarz jej oblała się żywym rumieńcem. — Jakżeby też pan...? — powiedziała. — Niewielka to rzecz. Włożyła na czoło nagłówek, a ja podałem jej naczynie.…
Śpiewajmy nad sennym, my, nocy synowie, Usłużmy, aż będzie nam sługą.
Nie frasuj się na sługi, żeć się pożarli; Trzeźwi słudzy z trzeźwimi pany pomarli.
Pani Cecylia powiedziała surowo, że jej zdaniem służąca to jest taki sam człowiek jak każdy inny. Pamiętała tę prawdę z czasów pierwszego małżeństwa. Na to zgodziły się zasadniczo wszystkie panie. „Taki sam człowiek, naturalnie" — powtórzyły jedna po drugiej, ale coraz ciszej, jakby stopniowo ogarnięte zastanowieniem. Elżbieta wiedziała, że kłamią.…
…Wszak to Horacy! albo zapomniałem, Jak się sam zowię. Ten sam i jak zawsze Królewiczowskiej mości biedny sługa. Dobry przyjaciel raczej; weź to miano, A mnie daj tamto.
A o poranku, o świcie któż mnie budzi całowaniem w oczy? To on, to prorok boży! Kto pieści miedź złotawą rozwitych warkoczy i budzi całowaniem z słodkich snów omdlenia? To on, to prorok boży! Któż głowę mą podnosi i do ust przyciska i znowu ją na puchach jedwabnych położy i budzi całowaniem i sen mój przemienia w rozkoszną, słodką jawę? To on, to prorok boży! Ach! przyjdź!…
Wieczorem stary lokaj mecenasa przyszedł z codziennym raportem. Doniósł, że pani doktorowa wyjechała z dziećmi na letnie mieszkanie, że zepsuł się wodociąg, że odźwierny Kazimierz zrobił awanturę ze stójkowym i poszedł na tydzień — do kozy. Zapytał w końcu: czy pan mecenas nie zechce widzieć się z nowo przyjętym stróżem?...
„Jakiś ty mądry! — pomyślał Kiepas z radością złowieszczą w duszy. — Córkę rodzoną do miasta z chałupy wygnałeś, aby ci tylko w twych wybrykach czartowskich nie przeszkadzała! Wiem teraz przynajmniej, z kim mam do czynienia! Nie wiem tylko, kto w twej chałupie główną i odpowiedzialną jest osobą. Czy ty, czy kozioł, czy oboje razem? Kto z was gospodarzy, a kto komu usługuje?…
— Morgano! — zawołał Ali-Baba. — Uratowałaś mi życie! Pragnę cię za to nagrodzić. Ponieważ jesteś niewolnicą, daruję ci wolność. Od tej chwili jesteś mi wolną i równą! Morgana podniosła oczy, pełne łez, i szepnęła: — Jam ci uratowała życie. Tyś mnie obdarzył wolnością. Wolność droższa mi jest niż życie. Nagroda, którą mi dałeś, jest większa stokroć niż moje zasługi.…
«Ja śpiewam — zawoła. — Dawniej Prusakom i Litwie śpiewałem: Dziś jedni legli w ojczyzny obronie, Drudzy, żyć nie chcąc po ojczyzny zgonie, Dobić się wolą nad jej martwym ciałem; Jak sługi, wierne w dobrym i złym losie, Giną na swego dobroczyńcy stosie.
Grzegorzu, porzuć strzelbę czyścić... Jużem skończył. Co mi panicz rozkaże? Chodź tutaj, mój stary... Nudzę się... Nie nowina; cóż ja pocznę na to? Chcesz panicz, powiem bajkę, szlachetnie bogatą, Mam ja w szkatule mózgu dykteryjki, czary Po babce mojej starej, co w Bogu spoczywa. — Chcesz pan tej, co się gada? czy tej, co się śpiéwa?...
— Cóż to za odmieńcy? — zapytał Maćko. — Coście za jedni? — Niewolnicy wasi — odpowiedzieli polskim łamanym językiem przybysze. — A to jak? Skąd? Kto was tu przysłał? — Przysłał nas pan Zawisza w darze młodemu rycerzowi, abyśmy niewolnikami jego byli. — O dla Boga! Dwóch chłopów więcej! — zawołał z radością Maćko. — A z jakiego narodu? — My Turki. — Turki? — powtórzył Zbyszko. — Będę miał dwóch Turków w poczcie.…
wszędzie spotykam pańską służebnicę, która w domu pana, sprząta to, co z nas zostało. zamiata ze schodów ślady naszych kroków, parę naszych ust zmywa z okien.
A teraz — trafem czy nie trafem — (Traf, zresztą, to reguła ziemska Rządząca życiem bez pardonu) Na dzwonek zjawi się przed Fafem Znajoma nasza — pani Bielska. Przeszło dwa lata jest w tym domu... Dostała się tu przez protekcję Pani dziedziczki Jałowieckiej, Kiedy kucharza wyrzucono Za pijaństwo. Fafcio jest gastronom, A Bielską, prócz kupieckiej weny I szczerozłotych serca zalet, Cechował kulinarny talent.…
W tym samym czasie zeskakiwał z kanapki jego stary pudel Ir z wybitym okiem i mocno otrząsnąwszy się, zapewne z resztek snu, skrobał do drzwi, za którymi rozlegało się pracowite dmuchanie w samowar. Pan Rzecki, wciąż ubierając się z pośpiechem, wypuszczał psa, mówił dzień dobry służącemu, wydobywał z szafy imbryk, mylił się przy zapinaniu mankietów, biegł na podwórze zobaczyć stan pogody, parzył się gorącą herbatą……
Tamb' Itam pobiegł na schody. Pan jego spał! — To ja, Tamb' Itam — krzyknął, stojąc u drzwi — niosę nowiny niecierpiące zwłoki. Widząc, że Jim obudził się, zaczął mówić, nie zwlekając: — Tuanie, to dzień okropny, przeklęty! Jim wsparł się na łokciu, tak jak to uczynił Dain Waris, gdy zjawił się przed nim wysłannik przyjaciela. Wówczas Tamb' Itam opowiadał rzecz całą, usiłując zachować porządek wypadków.…
Ranek dnia przy końcu jesieni, ranek chory i jakby spłakany, gdy drżąca z zimna i (powiedzmy szczerze, co tam!) — ze strachu, trzęsłam się jednokonną dryndulą do pani W. Przybywam, trafiam na tę uliczkę Bednarską, co niby jakaś figura czy bestia wiła się w moich uczuciach — i wkrótce idziemy we dwie z panią Celiną do Predygierów.…
…Tak się wysoko wzbiły twe zasługi, Że ich doścignąć nigdy nie wydoła Najszybsze skrzydło monarszej nagrody. Jakżebym pragnął, abyś mniej zadłużył! Aby zapłata moja i ma wdzięczność Mogły dorównać wszystkiemu, com dłużny! Teraz mi tylko wyznanie zostało, Że na me długi skarbów mych za mało. Wierność ma, królu, i me posłuszeństwo Same się płacą, gdy ci mogą służyć.…
Dulska — Hanka Hanka bosa — spódnica ledwo zawiązana, koszula, kaftanik narzucony — niesie smolaki i trochę węgli. Przykuca przy piecu — rozpala — podciąga nosem — wzdycha. Wchodzi Dulska zła. Jak palisz? jak palisz? skaranie Boże z tym tłomokiem. Do krów, do krów, nie do pańskich pieców. Czego niszczysz tyle smolaków! Czekaj, ustąp się, ty do niczego — ja ci pokażę.…
Powoli, leniwie usiadł przed lusterkiem i do robienia toalety swej przybierać się zaczął. Justyna prędko i zręcznie czyściła miotełką surdut ojca. Stary zachmurzył się. — Otóż to — gderliwym tonem zaczął — jak tylko goście przyjadą albo co tam innego stanie się, Franek u mnie ani nosa nie pokaże... Jeden ten chłopiec do wszystkiego... i przy kredensie, i do stołu usługuje, i mnie, i panu Benedyktowi...…
A w sieni król, że wielbił prostotę kobiecą, Ściskając pokojówkę w miłosnym rabunku, Zdrętwiał na samym wstępie tego pocałunku, Co twarz w dziób niedorzeczny wydłużył mu nieco...
A składka szewców oddana do kasy naszej? Z najszczerszym zapałem się złożyli co do jednego i przynieśli sto tysięcy. Jutro zaproszę ich na wieczerzę. — Czy słyszałeś co nowego o hrabim Henryku? — Pogardzam zanadto panami, bym wierzył temu, co o nim mówią — upadające rasy energii nie mają — mieć nie powinny, nie mogą.…
Żeby ją lepiej obejrzeć, Pietrzyk wdrapał się na grubą wierzbę i zobaczył, że pień tej wierzby był wypróchniały. Zaraz mu przyszło na myśl, że z niewielkim zachodem królewskie pomieszkanie można tam było urządzić.…
«Owa, jako nam kolwiek Grekowie zagrają, Tak my już skakać musim? Bać się ich nam każą, A ja, owszem, się lękam. Teraz nam Helenę Wydać każą, po chwili naszych się żon będą I dzieci upominać. Nigdy w swojej mierze Chciwość władze nie stoi; zawżdy, jako powódź, Pomyka swoich granic nieznacznie, aż potym Wszytki pola zaleje.…
Odysej od przystani piął się ścieżką w górę Przez wyżyny lesiste, aż do miejsca, które Wskazała mu Atena, gdzie ów pastuch siedzi, Dbalszy o pańskie dobro niż reszta gawiedzi. Zastał go, jak na progu siedział wśród zagrody, Która tu zbudowana dla trzodnej wygody Na wyżynie, skąd patrzy naokół widziana; Wybudował ją pastuch pod niebytność pana, Bez wiedzy Laertesa, bez pani rozkazu.…
— Obszukać go! — zawołał, wskazując na Rzędziana. — Jakom żyw, gwałt mi się tu dzieje! — wrzeszczał Rzędzian. — Jam jest też szlachcic, choć sługa, a waszmość panowie w grodzie za ten postępek będziecie odpowiadali. — Bohun! Zaniechaj go! — wtrącił pan Zagłoba.
Tymczasem na folwarku nie uszło baczności, Że przed ganek zajechał któryś z nowych gości. Już konie w stajnią wzięto, już im hojnie dano, Jako w porządnym domu, i obrok, i siano: Bo Sędzia nigdy nie chciał, według nowej mody, Odsyłać koni gości Żydom do gospody.…
Dalszą rozmowę przerwał im pachołek, który ukazał się na końcu ulicy i szedł spiesznie ku letnikowi. — Czego chcesz? — spytał Kmicic puszczając żonę. — Pan Charłamp przyjechał i czeka na pokojach — odrzekł pachoł.
Emir powiada: „Karolu, wejdź w samego siebie: zgódź się okazać mi, że żałujesz! W istocie, zabiłeś mi syna i bardzo niesłusznie żądasz mego kraju. Zostań moim wasalem... Pójdź ze mną aż na wschód jako mój sługa". Karol odpowiada: „To byłaby, wierę, wielka nikczemność. Poganinowi nie lża mi użyczyć pokoju ani miłości.…
Gość przy świetle kominowego ognia siedział w pierwszej izbie na ławie i ojcowskimi słowy upominał Magdę, ażeby była uczciwa, pracowita i słuchała swoich gospodarzy. — Każą ci iść we wodę — mówił — idź we wodę; każą ci w ogień skoczyć, skacz w ogień. A jeżeli cię gospodyni potrąci albo nawet dobrze zbije, to jeszcze pocałuj ją w rękę i podziękuj, bo mówię ci: święta ręka, co bije...…
Pewnego wieczora siedziała panna Aleksandra w izbie czeladnej wraz z dziewczętami dworskimi. Dawny to był zwyczaj Billewiczów, że gdy gości nie było, to z czeladzią spędzali wieczory, śpiewając pieśni pobożne i przykładem swym prostactwo budując. Tak też czyniła i panna Aleksandra, a to tym łacniej, że między jej dziewkami dworskimi same były prawie szlachcianki, sieroty bardzo ubogie.…
Mieszkanie Seweryna Baryki zarekwirowano. Do salonu, gabinetu, sypialni, jadalni wprowadzili się nowi ludzie. Rozsiedli się na meblach i zagarnęli wszystko, co było w mieszkaniu. Cezary z matką mieścił się teraz w najmniejszym pokoiku, a sypiał w niszy, gdzie dawniej było legowisko pokojówki.
Jeden z nich, wysoki i barczysty Ligijczyk, którego w domu zwano Ursus, a który w swoim czasie razem z matką Ligii i z nią przybył z inną ich służbą do obozu Rzymian, padł teraz do jej nóg, a następnie pochylił się do kolan Pomponii, mówiąc: — O domina! Pozwólcie mi iść z moją panią, abym jej służył i czuwał nad nią w domu cezara.…
Dalipan, Grzegorzu, nie będziem darli pierza. Ma się rozumieć, bobyśmy byli zdziercami. Ale będziemy darli koty, jak z nami zadrą. Kto zechce zadrzeć z nami, będzie musiał zadrżeć. Mam zwyczaj drapać zaraz, jak mię kto rozrucha. Tak, ale nie zaraz zwykłeś się dać rozruchać. Te psy z domu Montekich rozruchać mię mogą bardzo łatwo.…
Słusznie niżnik czerwienny, a kinal z nazwiska, Uczczony matedorstwem. Jemu kart igrzyska Winniśmy; a walecznym dumne bohatyrem, Wyszły na świat szulery pod wodzem Lahirem. Tak się zwał ten, co pierwszy dla zabawnej współki Pod różnymi barwami zebrał cztery pułki I każąc się bić lalkom, głupiego gdy bawił, Wszystkim jego następcom kunszt zacny objawił.…
Jakże pan chcesz, u diabła, aby panu można było coś złasować? Jakim cudem tego dokazać, skoro wszystko zamykasz pod kluczem i stoisz na straży we dnie jak i w nocy? Będę zamykał, co mi się podoba, i stał na straży, ile tylko zechcę. Patrzcie mi wcibskich, którzy czuwają nad każdym moim krokiem! Po cichu na stronie. Drżę cały, czy on nie domyśla się czegoś o moich pieniądzach. Głośno.…
…Stary pan Borowicz już był wówczas znacznie posunął się w lata, gospodarstwo na folwarku szło gorzej, a w domu widać było z wolna idącą ruinę. Jedzenie gotowała stara kucharka, która onego czasu niańczyła Marcinka, a gotowała, jak jej się żywnie podobało. Talerze były wyszczerbione, łyżki, noże i widelce ginęły, a pozostałe były karykaturami zaginionych.…
Jeszcze tegoż dnia odbyła się uczta, a lokaj już usługiwał do stołu. Potrawy dysponował Atos, Portos nastręczył lokaja. Był nim Pikardyjczyk najęty na poczekaniu przez pełnego próżności muszkietera, który zdybał go na moście de la Tournelle, gdy zabawiał się robieniem kółek na wodzie, plując na jej powierzchnię.…
Dalszą rozmowę przerwał służący Murzyn, który oznajmił, że przyszła Fatma Smainowa i błaga o posłuchanie.
W karczmie trza podmiatać izbę, kręcicie się tu po weselu. Lepiej się im tańczy w błocie, tu wcale nie zamiatają — akurat Żyd o nich dbo. Co godocie, co godocie, córka wam robotę do, nie kręćcie się tu, tam służba.
Ha, to znowu co innego. Jaśnie panu wszystko w świecie Tak jest znane, jakby komu, Mój paniczu, w własnym domu.
«A ponieważ dostałeś, coś tak drogo cenił, Winszuję, panie Pietrze, żeś się już ożenił». «Bóg zapłać». «Cóż to znaczy? Ozięble dziękujesz, Alboż to szczęścia swego jeszcze nie pojmujesz? Czyliż się już sprzykrzyły małżeńskie ogniwa?» «Nie ze wszystkim, luboć to zazwyczaj tak bywa, Pierwsze czasy cukrowe». «Toś pewnie w goryczy?» «Jeszczeć!» «Bracie, trzymaj więc, coś dostał w zdobyczy!…
Pokazujemy 48 z 296 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.