motyw literacki
Tchórzostwo
41fragmentów
18lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Quo vadis 8 fragmentów
- Lord Jim 5 fragmentów
- Potop 4 fragmenty
- Hamlet 3 fragmenty
- Nie-Boska komedia 3 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 3 fragmenty
- Dziady, część III 2 fragmenty
- Ogniem i mieczem 2 fragmenty
- Zemsta 2 fragmenty
- Chłopi, Część czwarta - Lato 1 fragment
- Fraszki 1 fragment
- Iliada 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Ale w jakiejś minucie Tereska, przejrzawszy prawdę do dna, odepchnęła go od siebie i zakrzyczała, bijąc słowami kieby biczem: — Cyganisz jak pies! Zawdyś me ocyganiał! Już me teraz nie zwiedziesz! Strach ci Jaśkowego kija, to się wijesz kiej ta przydeptana glista! A ja mu zawierzyłam jak komu najlepszemu! Mój Boże, mój Boże!…
Cesarz! — Jego Imperatorska Mość — a! Cesarz wchodzi, A! — co? — nie patrzy! zmarszczył brwi — spojrzał ukosem? Ach! — Najjaśniejszy Panie — ach! — nie mogę głosem — Głos mi zamarł — ach, dreszcz, pot, — ach! dreszcz ziębi, chłodzi. — Ach, Marszałek! — co? do mnie odwraca się tyłem. Tyłem, a! senatory, dworskie urzędniki! Ach, umieram, umarłem, pochowany, zgniłem, I toczą mię robaki, szyderstwa, żarciki.…
Idąc mimo libraryją, Kędy mądre księgi biją, Lubimir miedzy tytuły Przeczytał: Bitwa u Huły. Zlękł się i padł. Hej, panowie, Moskiewscy bohatyrowie, Dla Boga, nie zabijajcie, Raczej żywo poimajcie!
Bóg z wami! Otóż nareszcie sam jestem. O, jakiż ze mnie głąb, jaki ciemięga! Czyliż to nie jest zgrozą, że ten aktor, Niby w wzruszeniu, w parodii uczucia, Do tego stopnia mógł nagiąć swą duszę Do swoich pojęć, że za jej zrządzeniem Twarz mu pobladła, z oczu łzy pociekły, Oblicze jego, głos, ruch, cała postać Zastosowała się do jego myśli? I gwoli komuż to? gwoli Hekubie!…
Nestor jeszcze w namiocie pragnienie uśmierza, Gdy go w uszy straszliwy krzyk mężów uderza. — «Ach! Machaonie — rzecze — jakież nasze losy? Coraz większe się w polu rozlegają głosy. Ty pij tymczasem wino, póki Hekameda Na obmycie twej rany łaźni ciepłej nie da, Ja wybiegnę, bym widział i stan wojowników, I co jest za przyczyna tych strasznych okrzyków».…
Teraz z konstelacji raka Odłamać oczy i nogi, Dodać kogucie ostrogi I z trwożliwego ślimaka Oderwane przednie rogi... Cóż tam w kotle? Ktoś z rycerzy. Wódz! chodem raka przewini, Jak ślimak rogiem uderzy, Sprobuje — i do skorupy Schowa rogi, i do skrzyni Miejskiej zniesie planów trupy, Czekając, aż kur zapieje.
…Cała groza wzburzonych żywiołów zdawała się teraz Jimowi godna pogardy, zwiększając żal, że te marne pogróżki zdołały rozbudzić w nim taki strach. Teraz wiedział, co o tym myśleć. Przekonany był, że nic a nic nie boi się huraganu. Mógłby stawić czoło większym niebezpieczeństwom. Potrafiłby tego lepiej dokonać niż inni. Nie pozostała w nim ani odrobina strachu.…
Pani już zupełnie wyszła ze szpitala? Tak. Pozawczoraj mnie mama przywiozła. Widzę, że pani zdrowa. ze smutnym uśmiechem O! jeszcze daleko! Och! w domeczku swoim wróci pani szybko do sił. Dla kobiety nie ma jak dom. Ja zawsze to powtarzam. Tak, skoro ktoś ma ten dom. Wszakże pani ma męża, stanowisko. Tak... ale... milczenie. Z wysiłkiem. Proszę pani.…
Jutro jak najraniej wybierzesz się do niego i oświadczysz, że chcę się z nim widzieć osobiście, potajemnie, pojutrze w nocy. — Wiele mi dasz ludzi? Bo nieostrożnie byłoby się puszczać samemu. — Puścisz się sam, moje imię strażą twoją — szubienica, na której powiesiliście Barona zawczoraj, plecami twymi. — Aj waj! Powiesz, że przyjdę do niego o dwunastej w nocy, pojutrze. — A jak mnie każe zamknąć lub obije?…
— Wypada mi ze dwa dni Czaplińskiemu poczekać, któren pewnie będzie chciał konfuzji, jaka go spotkała, dochodzić. — Nie uczyni tego. Prędzej by na waści sług swoich nasłał, gdybyś barwy książęcej nie nosił. Ale z księciem zadrzeć straszna rzecz nawet dla sługi Koniecpolskich. — Oznajmię mu, że czekam, a w dwa lub w trzy dni ruszę. Zasadzki też nie obawiam się, mając przy boku szablę i garść ludzi.
«Śmiałbym upraszać młodzieży, Ażeby po staremu bawić u wieczerzy, Nie milczeć i żuć: czy my ojce kapucyni? Kto milczy między szlachtą, to właśnie tak czyni, Jako myśliwiec, który nabój rdzawi w strzelbie. Dlatego ja rozmowność naszych przodków wielbię: Po łowach szli do stołu, nie tylko by jadać, Ale aby nawzajem mogli się wygadać, Co każdy miał na sercu; nagany, pochwały Strzelców i obławników, ogary, wystrzały……
Francuzi widzą, że pogan jest tak mnogo: pola pełne ich są ze wszystkich stron. Często wołają Oliwiera i Rolanda, i dwunastu parów, iżby ich bronili. Aż arcybiskup powiada im swoje: „Panowie baronowie, nie umyślajcie nic złego. Proszę was, przez Boga, nie uciekajcie, iżby nikt mężny nie hańbił was w pieśni. Raczej pomrzyjmy tu, walcząc.
Z cukierni, ledwo drzwi uchylili, buchnęło na nich duszne powietrze i gwar. W ciasnych stancyjkach chmurą wisiał dym, a wszystkie miejsca były zajęte. W głębi, w ciemnej izbie, kule bilardowe szczękały, głośne rozmowy i śpiewy towarzyszyły naokół grze w domino, w warcaby i kostkę. Przybyszom zrobiło się nieswojo. Znaleźli się wśród samych oficerów.…
…Wiadomość o minach już założonych i gotowych do wybuchu rozbiegła się z szybkością błyskawicy z jednego końca wałów na drugi. Najodważniejsi nawet zlękli się. Niewiasty z płaczem poczęły oblegać mieszkanie przeora, wyciągać ku niemu dzieci, gdy ukazywał się na chwilę, i wołać: — Nie gub niewinnych!... Krew ich spadnie na ciebie!...…
„Dokąd mię odprowadzasz, woźnico? — pytały nawzajem igrające palce dziewicze. — Czy mnie nie żałujesz, bezduszny żołdaku? Czy mnie nie pomścisz, bezwstydny sługo? Nędzny tchórzu! Mężczyzno, który się boisz silniejszego od siebie mężczyzny! Serce twoje drży jak serce psa, który się przeląkł na widok gniewu pana! Przypatrz się, najemniku, nieszczęściu memu i spełniaj dalej pilnie rzemiosło swoje!"
Wierzy w Boga, który jest jeden, wszechmocny i sprawiedliwy — powtórzył Petroniusz, w chwili gdy znów znalazł się w lektyce sam na sam z Winicjuszem. — Jeśli jej Bóg jest wszechmocny, tedy rządzi życiem i śmiercią; a jeśli jest sprawiedliwy, tedy słusznie zsyła śmierć. Czemu więc Pomponia nosi żałobę po Julii? Żałując Julii przygania swemu Bogu.…
— E! Tchórz z ciebie, Planchetku. — Panie, nie trzeba mieszać przezorności z tchórzostwem; przezorność jest cnotą.
Będzie, widzę, rzecz uparta! Ta hołota, jakby głucha, Mego słowa ani słucha. — No, Śmigalski! Nie trać czasu — Ściągnij za kark! weź narzędzie! Grzecznie, ładnie, bez hałasu, Niech wszystkiemu koniec będzie. Nic się nie bój — ja za tobą.
Ja myśliłem, że leżał w mogile. do siebie O takich rzeczach słuchać nie bardzo bezpiecznie, A wyjść w środku powieści byłoby niegrzecznie.
Być albo nie być to wielkie pytanie. Jestli w istocie szlachetniejszą rzeczą Znosić pociski zawistnego losu Czy też stawiwszy czoło morzu nędzy, Przez opór wybrnąć z niego? — Umrzeć — zasnąć — I na tym koniec. — Gdybyśmy wiedzieli, Że raz zasnąwszy, zakończym na zawsze Boleści serca i owe tysiączne Właściwe naszej naturze wstrząśnienia, Kres taki byłby celem na tej ziemi Najpożądańszym. Umrzeć — zasnąć. — Zasnąć!…
— Złapali mnie do tej roboty, jak pan widzi — zaczął i narzekał na niedogodności codziennego stawiania się w sądzie. — A Bóg raczy wiedzieć, jak długo to potrwa. Trzy dni, przypuszczam! — Przysłuchiwałem się w milczeniu; był to moim zdaniem równie dobry jak każdy inny sposób trzymania jego strony. — I po co to? To najgłupsze wyjście, jakie można sobie wyobrazić — ciągnął dalej w uniesieniu.…
Parę słów na boku. — odchodzi z nim To wszystko dobre jest dla gminu, ale między nami oczywistym jest, że się oprzeć nie zdołamy. — Cóż więc pozostaje? — Obrano cię wodzem, a zatem do ciebie należy rozpocząć układy. — Ciszej — ciszej! — Dlaczego? — Boś, Mości Książę, już na śmierć zasłużył. — odwraca się do tłumu Kto wspomni o poddaniu się, ten śmiercią karanym będzie. —
Krzeczowski przedarł się ku niemu. — Poddaj się! — krzyknął. — Zdrajco! Na pohybel! — odparł Barabasz i wzniósł szablę do cięcia. Krzeczowski cofnął się szybko w tłum. — Bij! — zawołał do Kozaków. Ale zdawało się, że nikt nie chce pierwszy podnieść ręki na starca. Na nieszczęście jednak pułkownik pośliznął się we krwi i upadł.…
Ale Płut, Tadeusza widząc przed swym frontem, Naradzał się po cichu z gifrejterem Gontem, Który w rocie uchodził za pierwszego strzelca. «Gonto — rzekł Major — widzisz ty tego wisielca? Jeśli mu wsadzisz kulę, tam pod piątym żebrem, To dostaniesz ode mnie cztery ruble srebrem».…
Pan Zagłoba wziął w nim udział, mylił się bowiem dnia wczorajszego sądząc, że król wzywa go do swej osoby jedynie dla asystencji. Przeciwnie bowiem: powierzono mu, jako wsławionemu i doświadczonemu wojownikowi, komendę nad czeladzią, która na ochotnika razem z kwartą i pospolitakami z tej strony miała do szturmu ruszyć.…
— Bo cezar chce zachować pozory. Będą o tym ludzie mówili w Rzymie, że zaś Ligię zabieramy jako zakładniczkę, więc póki będą mówili, póty zostanie w pałacu cezara. Potem odeślą ci ją po cichu i będzie koniec. Miedzianobrody jest tchórzliwym psem. Wie, że władza jego jest bez granic, a jednak stara się upozorować każdy postępek. Czy ochłonąłeś już do tego stopnia, abyś mógł trochę pofilozofować?…
Mówże, waszmość, trochę ciszéj, Jego sługa dobrze słyszy. Mówię zawsze podług woli. Ależ bo mnie głowa boli. jeszcze głośniej Że tam komu w uszach strzyka Albo że tam czyj łeb chory, Przez to nigdy w pieśń słowika Nie odmienią głos stentory. słodko Ależ bo ja mam i ludzi. Każę oknem cię wyrzucić. Papkin w miarę słów Rejenta wstaje z wolna, zdejmując kapelusz. A tam dobry kawał z góry. O, nie trzeba. Jest tam który!…
Jakże mnie wszystko oskarża i wszystko Leniwej zemście mej bodźca dodaje! Czymże jest człowiek, jeżeli najwyższym Jego zadaniem i dobrem na ziemi Jest tylko spanie i jadło? Bydlęciem, Szczerym bydlęciem. Ten, co nas obdarzył Tak dzielną władzą myślenia, że może I wstecz, i naprzód poglądać, nie na to Dał nam tę zdolność, ten udział boskości Rozumem zwany, aby w nas jałowo Leżał i butwiał.…
…Pamiętał, że nic zrobić nie może teraz, gdy pozostał sam. Nic innego nie pozostawało, tylko utonąć z parowcem. Nie było potrzeby przeciwdziałania temu, bo po co? Czekał w milczeniu, zesztywniały w pojęciu jakiejś bohaterskiej dyskrecji. Wołano go po cichu. Pierwszy maszynista przebiegł ostrożnie most i pociągnął go za rękaw. „Chodź pan! Pomóż!…
Jeszcze pora — słuchaj posła — nie odsyłaj posła. — Całe życie moje obywatelskim było i nie zważam na twoje wyrzuty, Henryku. — Jeślim się podjął urzędu poselskiego, który w tej chwili sprawuję, to że znam wiek mój i cenić umiem całą wartość jego. — Pankracy jest reprezentantem obywatelem, że tak rzekę... Precz z oczu moich, stary. — na stronie do Jakuba Przyprowadź tu oddział naszych.…
Podkomorzy, słysząc to, karabelę wznasza I przez Woźnego pardon powszechny ogłasza; Każe rannych opatrzyć, z trupów czyścić pole, A jegrów rozbrojonych prowadzić w niewolę. Długo szukano Płuta. On, w krzaku pokrzywy Zarywszy się głęboko, leżał jak nieżywy; Wyszedł wreszcie ujrzawszy, że było po bitwie.
…Zdawało się przez chwilę, że rozhukana tłuszcza, bez względu na majestat, będzie chciała dostać w ręce jenerałów. Wittenberg oprzytomniał, ale strach nie opuścił go bynajmniej, więc zeskoczył z konia, jak zając napierany przez psy lub wilki chroni się aż pod wozy zaprzężone, tak on kopnął się, mimo podagry, aż pod nogi królewskie.…
— A kto ci powiedział, że z ręki Glauka prędzej cię śmierć spotka niż z mojej? Skąd wiesz, psie, czy cię zaraz nie zakopią w moim ogrodzie? Chilo, który był tchórzem, spojrzał na Winicjusza i w mgnieniu oka zrozumiał, że jeszcze jedno niebaczne słowo, a zginie bez ratunku. — Będę jej szukał, panie, i znajdę ją! — zawołał pośpiesznie.
— A więc ten biedny młodzieniec uciekł z tamtymi — rzekł z poważnym spokojem. Nie wiem dlaczego, uśmiechnąłem się; był to jedyny uśmiech, o ile pamiętam, łączący się ze sprawą Jima. Ale bo też to proste określenie sprawy śmiesznie brzmiało po francusku. „S'est enfui avec les autres", jak powiedział porucznik. Raptem zacząłem podziwiać zdolności spostrzegawcze tego człowieka.…
Lecz Anusi, mimo że szabelkę miała przy boku i kołpaczek rysi na głowie, dusza zaraz z początku uciekła na ramię. Ona, która tak dobrze umiała sobie radzić w pokoju z oficerami, nie znalazła ani szczypty energii, gdy przyszło stanąć jej oko w oko synom Bellony w polu.…
Chilonowi zaś istotnie chodziło o usunięcie Glauka, który jakkolwiek podeszły w leciech, nie był wcale niedołężnym starcem.W tym, co Chilo opowiadał Winicjuszowi, była znaczna część prawdy. Znał on w swoim czasie Glauka, zdradził go, zaprzedał rozbójnikom, pozbawił rodziny, mienia i wydał na mord.…
…Ale on był jednym z nas i mógł powiedzieć, że jest zadowolony... prawie. Pomyślcie tylko! Prawie zadowolony. Wobec tego, cóż mogły znaczyć uboczne rzeczy? Czyż mógł dbać o to, kto go podejrzewa, nie wierzy mu, kocha go lub nienawidzi — tym bardziej, jeżeli nienawidził go taki Cornelius? (...) Z takiego wroga Jim nic sobie nie robił.…
Ów upadł na ziemię i wsparty na niej rękoma, kręcił głową jak zwierz schwytany w sidła, rozglądając się naokół i czekając, skąd śmierć przyjdzie. Oczom i uszom jeszcze nie wierzył i nie śmiał spodziewać się przebaczenia.
I począł szukać dalej wyrażeń, które by najwspanialej mogły określić niebezpieczeństwo chwili, lecz widząc naokół twarze blade i niespokojne spojrzenia, zląkł się także. — Dajcie mi ciemny płaszcz z kapturem! — zawołał. — Czyby naprawdę miało przyjść do bitwy? — Panie — odpowiedział niepewnym głosem Tygellin — ja zrobiłem wszystko, co mogłem, ale niebezpieczeństwo jest groźne...…
Pokazujemy 39 z 41 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.