motyw literacki
Szpieg
24fragmenty
10lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Rok 1984 7 fragmentów
- Hamlet 5 fragmentów
- Noc listopadowa 3 fragmenty
- Kordian 2 fragmenty
- Quo vadis 2 fragmenty
- Krzyżacy 1 fragment
- Lalka 1 fragment
- Pożegnanie z Marią 1 fragment
- Syzyfowe prace 1 fragment
- Trzej muszkieterowie 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
…Przede wszystkim Wypytasz mi się najdokładniej, jacy Są Duńczykowie w Paryżu; jak który I z czego żyje: gdzie bywa i jakie Z kim ma stosunki; gdy zaś skutkiem takich Krętobadawczych, manowcowych pytań Dojdziesz, że oni znają mego syna, Wtedy przystąpisz do materii o nim Bliżej niżeli w poprzednich pytaniach.…
Ha, prezesa głowa, chociaż stara, Dobre obrała miejsce... Bo kościół otwarty Na czterdziestogodzinne pacierze za cara, A przy bramie kościelnej stoją szpiegów warty I spisują pochwały dla człeka, co wchodzi Pomodlić się za cara. — Więc to nic nie szkodzi, Można jednym krzesiwem dwie hubki zapalić, Będzie nas i kraj kochać, i szpieg cara chwalić.
Więc naprzód nakazano łowy we wszystkich borach i puszczach królewskich tak ogromne, jakich najstarsi ludzie nie pamiętali. Zbierano tedy tysiącami osaczników na obławy, na których padały całe stada żubrów, turów, jeleni, dzików i różnej pomniejszej zwierzyny. Lasy dymiły przez całe tygodnie i miesiące, w dymach zaś wędzono solone mięsiwo, a następnie odsyłano je do miast wojewódzkich, a stamtąd na skład do Płocka.…
…Zwróciłem oczy ku drugiemu piętru od frontu. Masz pociechę!... W najdalszym pokoju pani baronowej Krzeszowskiej oba lufciki otwarte, a w głębi widać... ją samą, jak przypatruje się lokalowi pani Stawskiej przez teatralną lornetkę. „Że też Pan Bóg nie ukarze tej jędzy..." — rzekłem do siebie, pewny, że z tego lornetkowania wyniknie kiedy skandal. Modliłem się nie na próżno.…
Tam mówiono o księciu słowy szkaradnymi. I ty, podły, przychodzisz obrzucać mnie nimi? Ja tam stałem na zimnie, o głodzie — z rozkoszą chwytałem każde słowo; — powtarzałem duchu: stój, postój — czekaj jeszcze, zapłaci dukatem, dukatem płacą tym, co donos noszą. Co? I cóż? — Co przyniosłeś — co? Ja cały w słuchu, przy tym brudzie i wstydzie; — no ja z tego żyję, Książę płacisz. rzuca pieniądz Masz. Gadaj.
— Pewnie, że w Katyniu, ty bękarcie! Ty wiesz, co to znaczy? To twoi kochani rodacy ze Wschodu, twoja Polska, gadzino zapluta! — wybuchnął nagle chorąży i także podszedł do stołu. Wpił się kościstymi palcami w czarny blat, aż mu paznokcie nabiegły krwią. — A co, nie podoba wam się Polska, prawda, nie podoba? Pan chorąży chciałby innej. Żeby chorągiew nosił w niej, chorągiew?…
— Skromność przeszkadza mi je wynosić. Lecz pomyśl, panie, że nie ma dziś takich dobroczyńców, jakich było pełno dawniej i którym obsypać złotem zasługę było tak miło, jak połknąć ostrygę z Puteoli. Nie zasługi moje są małe, lecz wdzięczność ludzka jest mała. Czasem, gdy ucieknie cenny niewolnik, kto go wynajdzie, jeśli nie jedyny syn mego ojca? Gdy na murach zjawią się napisy na boską Poppeę, kto wskaże sprawców?…
Nie upłynęło nawet trzydzieści sekund Nienawiści, a połowa zebranych zaczęła wydawać z siebie niekontrolowane odgłosy gniewu. Zadowolona z siebie owcza twarz na ekranie, w połączeniu z przerażającą siłą eurazjatyckiej armii, to było za wiele, ale faktem jest, że sam już widok Goldsteina czy nawet tylko myśl o nim automatycznie wywoływały w ludziach strach i gniew.…
Częste rewizje, a szczególniej nagłe a niespodziewane wizyty, trwoga oczekiwania, niepokój, że ktoś podsłuchuje, źle oddziaływały na umoralnianą młodzież pod rozmaitymi względami. Pobyt w szkole był dla wszystkich mieszkających na stancjach pobytem w więzieniu.…
— Pustynia byłaby bardzo dobra — odezwał się Portos — lecz trzeba by ją znaleźć. Nie ma na świecie takiej pustyni, gdzie by ptak nie przeleciał ponad głową, ryba nie wyskoczyła ponad wodę, a królik nie wybiegł z kryjówki, a ja przypuszczam, że ptak, ryba, królik — wszystko to służy za szpiegów kardynała.
Oddal się także, kochana Gertrudo. Ułożyliśmy rzecz tak, aby Hamlet, Niby przypadkiem, zszedł się tu z Ofelią. Ja i jej ojciec (będzie to szpiegostwo Godziwe) tak się tu ulokujemy, Abyśmy widząc, niewidzialni sami, O tym spotkaniu z bliska mogli sądzić I z zachowania się jego wnioskować, Czy to miłości wpływ, czy nie miłości Tak go udręcza.
Dwie z malakitu wazy, w nich dwa drzewa rosną Zimą i wiosną. Patrz! liście z ludzkich uszu, z oczu ludzkich kwiaty, I zwykły nasionami języków się plemić, Lecz cesarz rwie nasiona, by drzewa oniemić... Więc jak nieme hajduki przy wejściu komnaty Patrzą kwiatem — liściem słyszą; A wszystko z grobową ciszą W grubiejący pień się wlewa... Widzą! i słyszą! drzewa...
Oni się modlić przychodzą na groby w dnie narodowej, tak zwanej, żałoby. Wtedy ja idę i śpiew intonuję razem wspólnie z innymi, nawet popłakuję. A w notesie kryjomie imiona spisuję osób, które tam klęczą. — I tak na trop spisku wpadam z lekka, powoli — na ich cmentarzysku, gdy na ich głowy liście spadają zżółkniałe. Oto tu mam notaty.
— Od wczoraj, panie! Od wczoraj! Uczyniła mnie nim ta ryba. Patrz, jaka jednak w niej siła! I za kilka dni będę najgorliwszym z gorliwych, aby mnie przypuścili do wszystkich swych tajemnic, a gdy mnie przypuszczą do wszystkich tajemnic, będę wiedział, gdzie się ukrywa dziewica. Wówczas może moje chrześcijaństwo lepiej mi się opłaci od mojej filozofii.…
Dorodny, dziewięcioletni łobuz wyskoczył zza stołu, grożąc Winstonowi zabawkowym pistoletem automatycznym, podczas gdy jego młodsza o jakieś dwa lata siostra wykonywała identyczny gest, trzymając w rękach kawałek drewna. Oboje mieli na sobie granatowe spodenki, szare koszulki i czerwone chusty — umundurowanie Szpiegów.…
Może to być dobre; Rozumiem jednak zawsze, że prawdziwym Jądrem i źródłem tej jego choroby Jest bezwzajemna miłość. No, Ofelio, Nie potrzebujesz nam objawiać tego, Coć mówił książę Hamlet, bośmy sami Wszystko słyszeli. Uczyń, co chcesz, panie; Jeżeli jednak uznasz to stosownym, Niech po skończonym dzisiaj widowisku Królowa matka w poufnej rozmowie Prosi go, aby jej zwierzył swój smutek.…
Szpieg! Szpieg! Powiesić, rozedrzeć, mordować! Zmiłujcie się! Zmiłujcie się!
— A czy opowiadałem ci, staruszku — mówił, ssąc koniec fajki — jak te moje małolaty podpaliły spódnicę jednej starej handlarce, bo zobaczyły, że zawija kiełbasę w plakat z Wielkim Bratem? Zakradły się od tyłu i podpaliły ją zapałkami. Nieźle się poparzyła. To dopiero urwisy, co? Ale jakie bystre! Dobrze ich trenują w tych Szpiegach, nawet lepiej niż za moich czasów. A jak myślicie, co im ostatnio rozdawali?…
Dlaczego tak tropisz wokoło mnie, jak gdybyś mię chciał w lisią jamę zapędzić? O panie! Jeśli mię żarliwość uczyniła za śmiałym, przywiązanie moje słusznie możesz nazwać nieokrzesanym. Nie rozumiem tego dobrze. Zagraj no, proszę, na tym flecie. Nie umiem, mości książę. Proszę cię. Nie umiem doprawdy. Jak mnie kochasz. Nie potrafię z niego wydobyć głosu, mości książę. To tak łatwo przecie jak kłamać.…
Nagle jednak serce Winstona zamarło, a żołądek ścisnął się ze strachu. Z naprzeciwka nadchodził ktoś w niebieskim kombinezonie. Postać znajdowała się nie dalej niż dziesięć metrów od niego. Była to dziewczyna z Departamentu Fikcji, ciemnowłosa. Rozpoznał ją bez trudu mimo słabego światła. Spojrzała mu prosto w twarz, po czym odmaszerowała, jakby go nie zauważyła.…
Ma przyjść niebawem do pokoju matki; Ja za obiciem stanę i wysłucham, Co się tam będzie działo. Pewny jestem, Że mu królowa jejmość zmyje głowę; Trzeba atoli, jak to bardzo mądrze Wasza królewska mość zauważyła, Aby krom matki, bo matki z natury Są stronne, jeszcze drugi jaki świadek Był tam obecny. Idę więc i zanim Wasza królewska mość pójdzie do łóżka, Będę z powrotem, by zdać sprawę z tego, Czego się dowiem.
— Jesteście martwi — oznajmił żelazny głos za nimi. Odskoczyli od siebie. Winston poczuł dojmujący chłód w trzewiach. Dostrzegł białka przerażonych oczu Julii. Jej twarz zrobiła się mlecznożółta. Resztki różu odcinały się od policzków, jakby kolor oddzielił się od skóry. — Jesteście martwi — powtórzył żelazny głos. — Dochodzi zza obrazu — wyszeptała Julia. — Dochodzi zza obrazu — powtórzył głos.…
Jeden z osiłków pochylił się, żeby to zrobić. Znikł charakterystyczny akcent, a Winston zdał sobie sprawę, czyj głos usłyszał parę chwil wcześniej z teleekranu. Pan Charrington nadal miał na sobie starą, aksamitną marynarkę, ale jego włosy, wcześniej całkiem siwe, były teraz czarne. Nie nosił też okularów. Rzucił Winstonowi pojedyncze spojrzenie, jakby sprawdzał jego tożsamość, potem już nie zwracał na niego uwagi.…
Pokazujemy 23 z 24 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.