motyw literacki
Dziecko
345fragmentów
89lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Dawid Copperfield 33 fragmenty
- Lalka 18 fragmentów
- Ludzie bezdomni 15 fragmentów
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 12 fragmentów
- Cierpienia młodego Wertera 10 fragmentów
- Nasza szkapa 10 fragmentów
- Przygody Hucka Finna 10 fragmentów
- Takie sobie bajeczki 10 fragmentów
- Granica 9 fragmentów
- Nad Niemnem 9 fragmentów
- W pustyni i w puszczy 9 fragmentów
- Quo vadis 8 fragmentów
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Pewnego dnia spotkałem go na ścieżce wijącej się po wzgórzu Talford. Powiedział mi, że „kobiety są dziwne". Słyszałem już przedtem o nieporozumieniach między nimi. Ludzie opowiadali, że Amy Foster zaczyna rozumieć, za jakiego człowieka poszła. Patrzył na morze obojętnymi, niewidzącymi oczami. Żona wyrwała mu raz dziecko z rąk, gdy siedział na progu, nucąc pieśń, którą matki śpiewają dzieciom w jego górach.…
Lecz nie kuście mnie o cudy; albowiem jesteście ludem starym, a wskrzesić was cudem jest. Oto proście Boga, Aby was wskrzesił, mówię, i dobył z mogiły, i uczynił was narodem, który drugi raz kładziony jest w kołysce i spowity, by wyrósł prosty i nie skrzywiony na ciele. Tak mówił Szaman i nie śmieli mu odpowiedzieć wygnańce; lecz przyrzekli z Ludem Sybirskim chować przymierze.
W takiej wsi urodził się Antek. Położyli go w niemalowanej kołysce, co została po zmarłym bracie, i sypiał w niej przez dwa lata. Potem przyszła mu na świat siostra, Rozalia, więc musiał jej miejsca ustąpić, a sam, jako osoba dorosła, przenieść się na ławę. Przez ten rok kołysał siostrę, a przez cały następny — rozglądał się po świecie.…
Ojcze, najwyższym darem łaski bogów Jest niewątpliwie u człowieka rozum. A ja słuszności twoich słów zaprzeczyć Ani bym umiał, ani chciałbym zdołać. Ale sąd zdrowy mógłbym mieć też inny. Mam ja tę wyższość nad tobą, że mogę Poznać, co ludzie mówią, czynią, ganią, Bo na twój widok zdejmuje ich trwoga, I słowo, ciebie rażące, zamiera.…
Chwaliła owca wilka, że był dobroczynny; Lis to słysząc spytał ją: «W czymże tak uczynny?» «I bardzo — rzecze owca — niewiele on pragnie. Moderat! Mógł mnie zajeść, zjadł mi tylko jagnię».
Pani z wyroku rada, Jak wpadła, tak wypada. Bieży nocą do domu, Nic nie mówiąc nikomu. Stoją dzieci przed bramą: «Mamo — wołają — mamo! A gdzie został nasz tato?» «Nieboszczyk? co? wasz tato?» — Nie wie, co mówić na to — «Został w lesie za dworem, Powróci dziś wieczorem». Czekają wieczór dzieci; Czekają drugi, trzeci, Czekają tydzień cały; Nareszcie zapomniały.…
Młody, Przeklinaj ze mną — oni klątwy warci. Bogdaj doznali, co pomór i głody! Bogdaj piorunem na poły pożarci, Padając w ziemi paszczą rozdziawioną, Proch mieli płaszczem, a węża koroną. Bogdaj! — Klnąc zbójcę potargałem siły, Wściekłem się jako brytan uwiązany. Bo też ja kiedyś byłem pan nad pany, Stutysiącznemu narodowi miły, Żyłem w purpurze, dziś noszę łachmany; Muszę przeklinać.…
Pewnie i scyzoryka nie dostanie, bo trzeba dać buty do podzelowania i mama wspomniała o nowej czapce. To przykre, że dzieci tak drogo kosztują. Czarli jest jedynak, więc ma nawet album z markami. A Sandersiaków jest aż pięcioro. I kiedyś pani Sanders, bijąc na schodach Robina, sama mówiła: — Żeby się na śmierć zapracować, i tak na nic nie starczy, jak trzeba pięć żołądków nakarmić.…
— Kiedy dobre dziecię umiera na ziemi, zstępuje z nieba biały anioł boży, łagodnie bierze je w ramiona, rozpościera jasne skrzydła i unosi czystą duszyczkę do Boga. Na pożegnanie przelatuje cicho ponad tymi miejscami, które dziecię za życia lubiło i zrywa najpiękniejsze, najmilsze mu kwiaty, aby tam na tamtym świecie jeszcze piękniej kwitły.…
O matko Polsko, jak dawno nie grzmiało Na twoich stepach takie dzikie hasło! Jak dawno ludziom na stepie nie dniało Krwawo — i słońce na szablach nie gasło! Co dnia się mijasz z twoją dawną chwałą, Zło się na twoich obszarach rozpasło; — Zaledwo chłopek dawną wiarę chowa I serce... A ty się już rodzisz nowa, W żłobku serc naszych biednych położona Na zwiędłym kwiecie marzeń i popiołów; Matki my biedne...…
Była godzina niecierpiąca zwłoki, Bo ustąpiły kręgu południka Noc dla Skorpiona, a słońce dla Byka. Jak robi człowiek naglący swe kroki, Co bądź napotka, idzie swoją drogą, Jeśli potrzeba, bodzie go ostrogą. Jakeśmy weszli w sklepiony loch skały, Jeden za drugim, bo w chwili przechodu Nas rozdzieliła zbytnia ważkość schodu.…
— La siebie... jakby na komornym u ojca siedzą, to juści patrzą, aby ino na swoją stronę coś niecoś urwać, a ojcowego niechta pies pilnuje. — A Józka, że to jeszcze skrzat głupi, to i cóż poradzi? — Hale, albo to Boryna nie mógłby gront oddać Antkowi, co? — A sam pójdzie do nich na wycug, co?... Starzyście, Wawrzku, a do cna jeszcze głupi — zaczęła żywo Jagustynka.…
— Nie zbraknie tego nasienia, nie! Proszą się z nim i by kto wziął, dopłacają. — Musi być, co wójtowej ckni się do małego; widziałam, jak wietrzyła na płocie przyodziewę po swoich nieborakach! — Pono na jesień wójt obiecują sprawić chrzciny! — Przy takim urzędzie, a o czym potrza, nie zapominają! — A bo smutno w chałupie bez dziecińskich wrzasków! — rzekł poważnie.…
Napisali cyrograf, któren chłop krwią ze serdecznego palca podpisał. I już od tego dnia zaczęło mu się wszystko wieść, sam mało co robił, a ino doglądał i rządził, Michałek, bo tak się kazał zły przezywać, robił za niego, a drugie diabły poprzebierane za parobków, to za Miemców, pomagały, że w krótkim czasie gospodarstwo było jeszcze lepsze, większe i bogatsze niźli przódzi.…
Prostaczkowie miejscowi znają mnie już i lubią, zwłaszcza dzieci. Gdym zrazu zbliżał się do nich i rozpytywał poufale o to i owo, niektórzy mniemali, że chcę z nich drwić i odprawiali mnie w sposób co się zowie szorstki. Ale nie brałem sobie tego do serca, tylko uczuwałem nader żywo to, co już nieraz zauważyłem.
Pierwsze przedmioty, które się rysują wyraźnie na tle mego najwcześniejszego dzieciństwa, gdy się w nie cofam wspomnieniem, są: matka moja z pięknymi włosami i młodocianą postacią i Peggotty, o której kibici nie ma co mówić, a której czarne oczy zdawały się rzucać cień na całą twarz, a policzki tak były rumiane, ramiona okrągłe i jędrne, że mi się dziwnym zdawało, iż ptaszki nie dziobią ich chętniej niż jabłka na……
Prowadzone za rękę przez Janową, żonę mularza, weszło maleństwo do pięknego salonu pani Eweliny Krzyckiej, wylękłe i zachwycone, drobnymi kroczkami drepczące po śliskiej posadzce, gotowe — stosownie do okoliczności — wybuchnąć płaczem albo i śmiechem.…
Patrzcie, ach, patrzcie do góry, Cóż tam pod sklepieniem świeci? Oto złocistymi pióry Trzepioce się dwoje dzieci. Jak listek z listkiem w powiewie, Kręcą się pod cerkwi wierzchołkiem; Jak gołąbek z gołąbkiem na drzewie, Tak aniołek igra z aniołkiem. Jak listek z listkiem w powiewie, Kręcą się pod cerkwi wierzchołkiem; Jak gołąbek z gołąbkiem na drzewie, Tak aniołek igra z aniołkiem.…
Wszystkich, — do jednego Sam widziałem. — Wracając, prosiłem kaprala Zatrzymać się; pozwolił chwilkę. Stałem z dala, Skryłem się za słupami kościoła. W kościele Właśnie msza była; — ludu zebrało się wiele. Nagle lud cały runął przeze drzwi nawałem, Z kościoła ku więzieniu. Stałem pod przysionkiem, I kościół tak był pusty, że w głębi widziałem Księdza z kielichem w ręku i chłopca ze dzwonkiem.…
…Służył mu mieczem i radą nie gorzej od szczerego lennika i tak wiernie, iż Marek dał mu w nagrodę piękną Blancheflor, swą siostrę, którą król Riwalen miłował przedziwną miłością. Pojął ją za żonę w klasztorne tyntagielskim. Ale ledwie ją zaślubił, doszła go wieść, iż dawny nieprzyjaciel, diuk Morgan, spadłszy na ziemię lońską, pustoszy jego grody, pola i miasta.…
— Naoczny i wiarogodny świadek — odparł — opowiadał mi o waszych ofiarach z dzieci. Pewnego czasu burza rozbiła wam kilkanaście statków. Natychmiast kapłani tyryjscy ogłosili nabożeństwo, na które zebrał się tłum ludu... Książę mówił z widocznym wzburzeniem. — Przed świątynią Baala, na wzniesieniu, siedział ogromny spiżowy posąg z głową wołu. Jego brzuch był rozpalony do czerwoności.…
Byłem ojcem niedawno, dziś nie mam nikogo, Co by mię tak zwał, takem w dzieci zniszczał srogo. Wszytki mi śmierć pożarła; jedno śmierć połknęło, Haftkę lichą połknąwszy, tak swój koniec wzięło.
I umiłował Icchak Esawa, bo łowy na ustach jego; a Riwka miłowała Jakuba.
Zenon rozważał, kiedy dla niego było ono szczęśliwe. Przypominał sobie wieczory przed zaśnięciem w ciemnym pokoju w Witkowie, jeszcze na długo przed Boleborzą. Wiedział już, że nie ma duchów ani diabłów, że nic się nie stanie. „No tak, ale gdyby jednak przyszedł diabeł" — myślał i na tę myśl omdlewał ze zgrozy. „Naturalnie że to jest niemożliwe, ale gdyby przyszedł"...…
Dobre nowiny, panowie, wesołe nowiny! Słuchaj go, Gildensternie, i ty także. Słuchajcie z całą uwagą. Ten wielki dzieciuch nie wyszedł jeszcze z pieluch. Chyba wszedł w nie powtórnie, bo mówią, że starzy ludzie na nowo stają się dziećmi.
— Niestety, pan hrabia ma rację, bo to dziecko zesłał mi Bóg, aby mnie pokarać. Nigdy jeszcze wcześniej nie objawiła się tak przewrotna natura, a przecież nie można rzec, by dziecko nie było dobrze chowane — bratowa obchodziła się z nim jak z książątkiem; chłopczyk miał prześliczną twarzyczkę: oczy miał jasnobłękitne jak kolor ornamentów na chińskiej porcelanie, który tak pięknie zgadza się z mlecznobiałym tłem……
Smutno mi, Boże! Dla mnie na zachodzie Rozlałeś tęczę blasków promienistą; Przede mną gasisz w lazurowej wodzie Gwiazdę ognistą... Choć mi tak niebo Ty złocisz i morze, Smutno mi, Boże! Jak puste kłosy z podniesioną głową, Stoję rozkoszy próżen i dosytu... Dla obcych ludzi mam twarz jednakową, Ciszę błękitu. Ale przed Tobą głąb serca otworzę: Smutno mi, Boże!…
Czym jestem wobec Ciebie, ja, com z rajskich włości zabrał z sobą, wygnaniec, tę łamiącą winę i teraz ginę, od Wschodu do Zachodu tułacz nieszczęśliwy, pod nieuchronnych wyroków w początkach dnia i nocy wzniesionym obuchem?! Stopę Swoją złożyłeś na pokoleń grzbiecie i sądzisz! Kyrie elejson! Płaczów i jęków słuchasz niesłyszącym uchem i sądzisz! Kyrie elejson! Na mękę wieków patrzysz niewidzącym okiem i sądzisz!…
Tak czuwali Trojanie, gdy na Greków padła Zimnego strachu siostra, Ucieczka wybladła: Ranne bólem, najstarsze umysły się chwieją. Jak gdy nagle z Zefirem Boreasz zawieją Burząc ocean od ryb mnogich zamieszkany, Na bałwanach się czarne podnoszą bałwany Zielsko i pianę miecąc morskiego łożyska: Tak strach w Achajów piersiach drżącym sercem ciska.…
Był to chłopak nierozgarnięty bardzo i jak wiejskie dzieciaki przy rozmowie z ludźmi palec do gęby wkładający. Nie obiecywali sobie nawet ludzie, że się wychowa, a jeszcze mniej, żeby matka mogła doczekać się z niego pociechy, bo i do roboty był ladaco. Nie wiadomo, skąd się to takie ulęgło, ale na jedną rzecz był tylko łapczywy, to jest na granie.…
Mówi pani, że nie ma zaklęć ani czarów. Nieprawda. Muszą być. Są. Pani ich nie zna. Bo co innego książki szkolne, a co innego wiedza tajemna. Sam Mickiewicz pisał o Twardowskim. I królowie wierzyli. Więc musi być prawda. Pewnie astrolog tak czytał gwiazdy jak Kajtuś w książce litery. Jest. Musi być eliksir na wszystkie choroby, tylko go zwyczajni doktorzy nie znają.…
Dziewczynka zwykle siedziała przy oknie. Było to dziecko z ciemnymi włosami i ładną twarzyczką, ale blade i jakieś nieruchawe. Czasami dziewczynka za pomocą dwu drutów wiązała pasek z bawełnianych nici. Niekiedy bawiła się lalką, którą ubierała i rozbierała powoli, jakby z trudnością. Czasami nie robiła nic, tylko siedząc w oknie przysłuchiwała się czemuś.
Wójt i wójtowa chyłkiem do szczupłego wnętrza chałupy wnikli i powitali Jędrzejową, która, siedząc na okrytym chustą kufrze, kołysała na kolanach dziecko roczne i nuciła mu do snu bez słów, zadumą słowa dla siebie już, a nie dla niego zastępując.…
Skąd Litwini wracali? Z nocnej wracali wycieczki; Wieźli łupy bogate, w zamkach i cerkwiach zdobyte. Tłumy brańców niemieckich z powiązanymi rękami, Ze stryczkami na szyjach, biegą przy koniach zwycięzców; Poglądają ku Prusom i zalewają się łzami, Poglądają na Kowno — i polecają się Bogu.…
Obejrzeć trzeba koła w wiekowym zegarze, Krwią dziecięcia namaścić gwichty i sprężyny; Niech nam bije wyraźnie lata, dnie, godziny.
…Jeżeli Maciuś otrzyma królestwo, dzieci będą się buntowały. Będzie wielki niepokój w całym świecie, wielki nieporządek w szkołach. Już królewicz Hestos prowadził pochód dzieci; a co będzie dalej? Dzieci mogą wybrać Maciusia za króla albo zażądają, żeby w każdym państwie było dwóch królów; jeden dla starych, drugi dla małych. Co wtedy zrobimy? Więc naprzód musimy postanowić, czy chcemy dać dzieciom prawa i jakie.…
— No, co robiłeś w biurze? — pyta się ojciec. — A nic. Siedziałem przy biurku, potem trochę wyglądałem przez okno, bo pogrzeb szedł, potem zacząłem palić papierosa, ale był gorzki. Potem leżały tam jakieś papiery, to wszędzie podpisałem swoje nazwisko. Potem przyszło trzech panów, ale mówili po jakiemuś, pewnie po francusku albo po angielsku, to im powiedziałem, że nie rozumiem.…
— Nie daj Bóg, abym się o dziecko miał targować.
— Sądzę, że ta kobieta mówi prawdę. Gdyby moja matka znajdowała się na jej miejscu i posiadała władzę diabelską, nie wahałaby się ani chwili i natychmiast wywołałaby burzę, ba, spustoszyłaby cały kraj, gdyby mogła w ten sposób uratować moje zagrożone życie. Każda matka uczyniłaby to samo, gdyż wszystkie matki są pod tym względem jednakowe.
Bałuckie limfatyczne dzieci Z wyostrzonymi twarzyczkami (Jakbyś z bibułki sinoszarej Wyciął ich rysy nożyczkami), Upiorki znad cuchnącej Łódki, Z zapadłą piersią, starym wzrokiem, Siadając w kucki nad rynsztokiem, Puszczają papierowe łódki Na ścieki, tęczujące tłusto Mętami farbek z apretury — I płyną w ślad nędzarskich jachtów Marzenia, a za nimi — szczury.
Niekiedy podczas tych samotnych zajęć w starym subiekcie budziło się dziecko. Wydobywał wtedy i ustawiał na stole wszystkie mechaniczne cacka. Był tam niedźwiedź wdrapujący się na słup, był piejący kogut, mysz, która biegała, pociąg, który toczył się po szynach, cyrkowy pajac, który cwałował na koniu, dźwigając drugiego pajaca, i kilka par, które tańczyły walca przy dźwiękach niewyraźnej muzyki.…
O anjele Gabryjele, Gdzie jest ono twe wesele, Cożeś mi go obiecował tako barzo wiele, A rzekęcy: „Panno, pełna jeś miłości!" A ja pełna smutku i żałości. Sprochniało we mnie ciało i moje wszytki kości. Proścież Boga, wy miłe i żądne maciory, By wam nad dziatkami nie były takie to pozory, Jele ja nieboga ninie dziś zeźrzała Nad swym, nad miłym Synem krasnym, Iż on cirpi męki nie będąc w żadnej winie.…
…Jedno młode dziecię było, To jim więc wzjawiło, A rzekąc: «Aza wy nie wiecie o tym, Kto to umarł? Jać wam powiem. U Eufamijanać leży, O jimże ta fała bieży; Pod wschodem ji najdziecie, Acz go jedno szukać chcecie». Więc tu papież z kardynały, Cesarz z swymi kapłany Szli są k niemu z chorągwiami, A zwony wżdy zwoniły samy
…Co więcej: farmerowie twierdzą, że tego rodzaju na przykład zajęcie, jak obieranie porzeczek lub chmielu, wymagające drobiazgowej skrzętności, nie może być tak dobrze spełniane przez białych, a prócz tego, ponieważ praca białych dwa razy jest droższą, przy innych robotnikach jak Chińczycy nie opłaciłoby się wcale.…
Ostrożnie podniósł rękę do twarzy i wykonywał ruchy palcami, jak gdyby bronił się od pajęczyny, zasnuwającej mu twarz, następnie patrzył na swą dłoń przez parę sekund, nareszcie wyrzucił z siebie: — Skoczyłem... — tu zatrzymał się i odwrócił wzrok — zdaje się — dodał.…
Rozmowa się urwała. Judym patrzał spod oka na skrawek asfaltu zabłąkany w tym miejscu i leżący tam wśród brył kamiennych jak gdyby wskutek czyjegoś roztargnienia, na drzewko wyrastające wprost z asfaltowej skorupy. W sąsiedztwie pniaka leżała krata ścieku podtrzymująca przeróżne odpadki. Słońce dogrzewało. W cieniu wysokiego muru fabryki bawiło się stado dzieci.…
Mój rysunek nie przedstawiał kapelusza. Przedstawiał węża boa trawiącego słonia. Wobec tego narysowałem wnętrze węża boa, aby dorośli mogli to zrozumieć. Zawsze trzeba im wszystko wyjaśniać.
Około 600 dzieci, przeznaczonych do uduszenia, trzymano w zamknięciu, nie mając jeszcze kompletu potrzebnego do wypełnienia kamery. Też wiedziały, o co chodzi. Rozbiegały się po obozie i chowały, jednak SS-mani zapędzali je z powrotem do bloku. Słychać było z daleka, jak płakały i wołały o ratunek. — My nie chcemy do gazu! My chcemy żyć! Do jednego z doktorów zastukano nocą w okno jego lekarskiego pokoiku.…
Pokazujemy 48 z 345 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.