motyw literacki
Syn
176fragmentów
44lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Przedwiośnie 23 fragmenty
- Nad Niemnem 22 fragmenty
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 11 fragmentów
- Hamlet 10 fragmentów
- Moralność pani Dulskiej 9 fragmentów
- Iliada 6 fragmentów
- Nie-Boska komedia 6 fragmentów
- Odyseja 6 fragmentów
- Skąpiec 6 fragmentów
- Dym 5 fragmentów
- Chłopi, Część druga - Zima 4 fragmenty
- Cierpienia młodego Wertera 4 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
A za każdym krokiem, gdy się przybliżał, słychać było uderzenie łańcucha i szczęk drugi wychodzący z chudéj piersi bitego starca. Gdy zaś już był u końca kary i zostawało mu zaledwie dziesięć kroków lub mało więcéj, usłyszał Anhelli dwa uderzenia słabsze, jakoby dane przez ludzi litośnych. Lecz starzec, odebrawszy je, upadł krzyżem na ziemi i był martwy.…
O! tak, mój synu, być zawsze powinno, Zdanie ojcowskie ponad wszystkim ważyć. Przecież dlatego błagają ojcowie, Aby powolnych synów dom im chował, Którzy by krzywdy od wrogów pomścili, A równo z ojcem uczcili przyjaciół. Kto by zaś płodził potomstwo nic warte, Cóż by on chował, jak troski dla siebie, A wobec wrogów wstyd i pośmiewisko?
— Te Paczesie to stare chłopy, że jaże im już kłaki na łbach puszczają... — Ale kawalery zawdy — rzekła insza kobieta. — A tyle dziewuch się starzeje albo i służby szukać idzie... — Przeciech, a one mają cały półwłóczek i jeszcze łączkę za młynem. — Juści, abo to im matka da się żenić... abo to im popuści... — A kto by krowy doił, kto by opierał, kto by kole gospodarstwa abo i śwyń chodził...
Organiścina chybciej zaruchała drutami, wpatrując się jakoś pilnie w pończochę. „A żeby ci ozór odjęło, pleciuchu jeden", myślała, głęboko dotknięta. „Jasio miałby z taką dziewą... Prawie już ksiądz...". Ale się jej spomniały różne księżowskie historie i ogarnął ją niepokój.…
Skoczył do skrzynki kiej ryś; jednym szarpnięciem oderwał wieko i zaczął z niej wywalać na podłogę obleczenia. Rzuciła się z wrzaskiem do obrony, próbowała go tylko zrazu odciągnąć, ale że ani na krok nie ustępował, wczepiła mu rękę w kudły, a drugą zaczęła bić po twarzy i głowie, kopać w zajdy i krzyczeć wniebogłosy.…
Że zaś całej kompanii zaczęło w głowach się mącić, to kupą poszli tańcować, bych się nieco otrzeźwić, juści, że i Antek z Jagusią tańcowali na przedzie. Wyszedł na to z alkierza Boryna, przywiedły go kobiety zgorszone, popatrzył i wnet się we wszystkim pomiarkował, złość go poderwała sroga, zakąsił ino zęby, zapiął pętle kapoty, czapę nacisnął i jął się przebierać do nich.…
Poprosiłem o zwolnienie ze służby i mam nadzieję, że uzyskam to u dworu. Wybaczcie, że nie starałem się uprzednio o waszą zgodę na to. Nie mogłem pozostać na stanowisku, a z góry wiedziałem, co usłyszę, jak mnie będziecie namawiali, przekonywali, wszystko wiem... i dlatego... Uwiadom o tym matkę w sposób oględny. Sam sobie poradzić nie umiem, przeto nic dziwnego, że dla niej żadnej rady nie mam.…
Mój drogi ojcze! Ze wszystkich moich złotych marzeń diabeł sobie fidybus skręcił i zapalił cygaro. Chełpiłem się niegdyś z moich zdolności do matematyki, oczy mi na wierzch wyłaziły z pychy, gdy koleżkowie kpinkowali, że ja już w łonie matki, w randze sześciomiesięcznego embriona, oczekując chwili wydostania się na ten padół rachunku różniczkowego, rozwiązywałem z nudów algebraiczne zadanie o gońcach.…
I krzątała się po ubogiej izdebce, zaścielając łóżko swoje i synowski tapczan, zamiatając śmieci starą brzozową miotłą i rozpalając na kominku drewka do południowego posiłku. Wtedy to na wprost wielkiego fabrycznego komina z wspaniałą kitą dymu wznosiło się w błękity cienkie, sinawe pasemko sponad dachu facjatki, gdzie mieszkała wdowa; pasemko tak wątłe i nikłe, jak tchnienie starych piersi, co je wydobywały z……
Ma płakać? owszem — chwała Bogu. Jeśli powije syna, przyszłość mu wywieszczę — Daj mi no rękę — jestem trochę chiromanta, Wywróżę tobie przyszłość twojego infanta. patrząc na rękę Jeśli będzie poczciwy, pod moskiewskim rządem Spotka się niezawodnie z kibitką i sądem; A kto wie, może wszystkich nas znajdzie tu jeszcze — Lubię synów, to nasi przyszli towarzysze.
Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą, haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią, malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg, wyszywali wisielcami drzew płynące morze. Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami. Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg, przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.…
— Teraz powiem ci najgorszą rzecz, nieszczęśliwy panie — szeptał Pentuer. — Pamiętaj jednak, aby nieprzyjaciele Egiptu nie dostrzegli smutku w tobie... Następca poruszył się. — Twoja druga kobieta, Sara Żydówka... — Czy także uciekła?... — Zmarła w więzieniu... — O bogowie!... Któż śmiał ją wtrącić?... — Sama oskarżyła się o zabójstwo syna twego... — Co?...…
Tak róść, mały Michniku, jakobyś mógł sławnych Przodków swych doróść, onych Radziwiłłów dawnych; Abyś nie tylko imię i bogate włości Brał od nich, lecz dziedziczył w męstwie i w dzielności. A to wszytko zaś podał potomkowi swemu, Co weźmiesz od rodziców, a on zaś drugiemu; Abyś u swych był wdzięcznym i miłym w pokoju, A pohańcom zaś srogi i straszliwy w boju.…
Zenon wracał z miasta do domu na święta, na wakacje, uczeń pilny i wzorowy, wiozący doskonałe stopnie i świadectwa. Wracał za każdym razem inny — coraz bardziej obcy, odjęty tutejszemu życiu, napełniony wagą rzeczy wiedzianych już i doznanych, wstrząśnięty do głębi swym młodym ujrzeniem świata. Być młodym — och, to nie jest rzecz zabawna.…
…Do ciebie się teraz Zwracam, kochany synowcze Hamlecie, Synu mój. na stronie Trochę więcej niż synowcze, A mniej niż synu.
Nie podnoś na mnie tej ręki! Boję się — — boję — — Sambyś się splamił, gdybyś mi wyciął policzek!... Wszak–ci nie siedzę przed królem Herodem i trzciny nie mam w dłoni ani purpury na barkach! Wszak–ci ja nie mam tych oczu, co spod przymkniętej powieki patrzą tak smutno i cicho w smutną i cichą głębinę tej naszej ludzkiej niedoli... Czekaj — nie jestem tchórzem — Czemu ten wicher tak wieje?…
Gniew Achilla, bogini, głoś, obfity w szkody, Który ściągnął klęsk tyle na greckie narody, Mnóstwo dusz mężnych wcześnie wtrącił do Erebu, A na pastwę dał sępom i psom bez pogrzebu Walające się trupy rycerskie wśród pola: Tak Zeusa wielkiego spełniała się wola Odtąd, gdy się zjątrzyli sporem niebezpiecznym Agamemnon, król mężów, z Achillem walecznym. Od kogóż tej niezgody pożar zapalony?…
Mustafa i Maruda mieli jedynego syna, któremu na imię było Aladyn. Gdy Aladyn doszedł do dwunastego roku życia, ojciec chciał go kształcić w rzemiośle krawieckim. Próżno jednak zachęcał syna do pracy. Aladyn był tak leniwy, że pracy unikał i dzień cały spędzał na gonitwach i zabawach z ulicznikami. Przez trzy lata Mustafa dokładał wszelkich starań, aby zbudzić w Aladynie zapał do pracy.…
Czy ty masz dzieci? Och! mam syna... Czy żonaty? Grzegorz daje znak głową, że tak Więc jeśli się synowi twemu syn narodzi, To go ochrzcij imieniem moim, Kordian... Panie, Będę płakał wołając na wnuczka: Kordianie! O nie! tak nie nazywaj... imię mu zaszkodzi... Nie nazywaj Kordianem...…
O wy, którzyście starszyzną tej ziemi, Jakież będziecie wnet słyszeć i widzieć Klęski i jakiej doznacie boleści, Jeżeli trwacie w miłości tych domów. Myślę, iż Istru, ni Fasisu wody Kałów nie zmyją, co kryją się w wnętrzu Tego domostwa i wyjrzą na światło. — Woli to dzieła. A najgorszą męką Ta, którą człowiek własną ściągnie ręką. To już, co wiemy, dość daje żałoby I dosyć jęków. Cóż nadto przynosisz?…
Śledzące z lękiem za bibułką, Czy pełna, cała na stół skoczy, Wcześnie zaczęły chmurnieć oczy, Wcześnie dziecinne gładkie czółko Przecięła bruzda zasępienia, I tak, jak wiosna za jaskółką, Za sępem jesień przyszła wczesna — Tęsknota chłopcu twarz ocienia I ta, co rzeźbi zamyślenia: Zaciętość smutna i bolesna.…
Sklep nasz był kolonialno-galanteryjno-mydlarski. Towary kolonialne wydawał gościom Franc Mincel, młodzieniec trzydziestokilkoletni, z rudą głową i zaspaną fizjognomią. Ten najczęściej dostawał dyscypliną od stryja, gdyż palił fajkę, późno wchodził za kontuar, wymykał się z domu po nocach, a nade wszystko niedbale ważył towar.…
Pożałuj mię, stary, młody, Boć mi przyszły krwawe gody: Jednegociem Syna miała I tegociem ożalała.
Nie ma to nic wspólnego z Jimem, tyle że zewnętrznie wyglądał, jakby należał do tego rodzaju ludzi dobrych, głupich, jakich chętnie widzimy obok siebie w życiu, typu osób nietarganych wybrykami inteligencji lub zboczeniami, powiedzmy, nerwów. Był to gatunek człowieka, któremu oddałbyś w opiekę cały okręt, mówiąc w przenośni i wyrażając się fachowo zarazem. Mówię, że ja bym tak zrobił, a powinienem się na tym znać.…
…Konduktor i jeszcze jakiś funkcjonariusz wagonowy wrzucili za nią do przedziału kupy węzełków, skrzynek, wózków, drewnianych koni wielkości źrebięcia, parę walizek i pudełek kartonowych. Dama zostawiła to wszystko razem i każdą rzecz z osobna losowi naturalnemu. Zepchnęła tylko niektóre meble krępujące swobodę jej ruchów na nogi sąsiadom...…
Z przodu ranny? W czoło. Więc bożym niech będzie żołnierzem! Gdybym miał synów tyle, co mam włosów, Piękniejszej śmierci nie pragnąłbym dla nich. Niech mu to będzie dzwonem pogrzebowym! Więcej wart smutku i znajdzie go u mnie. Nie więcej, panie; mężnie życie stracił, Swą długu cząstkę uczciwie zapłacił, Więc Bóg z nim!
idzie ku drzwiom sypialni małżeńskiej Felicjanie! Felicjanie! wstawaj!... spóźnisz się do biura... idzie do drzwi sypialni córek Hesia! Mela! spóźnicie się na pensję... Mamuńciu, tak zimno! troszkę ciepłej wody... Jeszcze czego? Hartujcie się... Felicjan! wstajesz? Wiesz? ten błazen, twój syn, nie wrócił jeszcze do domu! Co? nic nie mówisz? naturalnie. Ojciec toleruje. Niedaleko padło jabłko od jabłoni.…
„Trzeba się tylko o wszystkie warunki detalicznie rozpytać i żeby mi pozwalali, choć raz na trzy lata, w te strony przyjechać, bo jeżeli na zawsze... to z tęsknoty zdechnę..." Wtem z trzaskiem otworzyły się drzwi i do gabinetu wpadło małe stworzenie skaczące jak konik polny i przy każdym skoku rozwiewające dokoła głowy włosy mające barwę dojrzałej pszenicy, gdy ją ozłaca słońce.…
Cmentarz — Mąż i Orcio przy grobie w gotyckie filary i wieżyczki. Zdejm kapelusik i módl się za duszę matki. — Zdrowaś Panno Maryjo, łaskiś Bożej pełna, Królowa niebios, Pani wszystkiego, co kwitnie na ziemi, po polach, nad strumieniami... Czego odmieniasz słowa modlitwy — módl się, jak cię nauczono, za matkę, która temu dziesięć lat właśnie o tej samej godzinie skonała.…
Powiem, jeno słuchaj! Skoro w radzie zasiedli panowie, król naprzód Tę rzecz do nich uczynił: «Nie zwykłem nic nigdy Bez rady waszej czynić; a bych też zwykł kiedy (Czego w pamięci nie mam), w tej sprawie koniecznie Syna swego bych nie chciał, aby mię ojcowska Miłość przeciw synowi jako nie uwiodła. Bo aczci to podobno nie darmo rzeczono: »Krew nie woda«, lecz u mnie pospolitej rzeczy Powinowactwo więtsze.…
Muzo! Męża wyśpiewaj, co święty gród Troi Zburzywszy, długo błądził i w tułaczce swojej Siła różnych miast widział, poznał tylu ludów Zwyczaje, a co przygód doświadczył i trudów! A co strapień na morzach, gdy przyszło za siebie Lub za swe towarzysze stawić się w potrzebie, By im powrót zapewnić! Nad siły on robił, Lecz druhów nie ocalił: każdy z nich się dobił Sam, głupstwem własnym.…
…On opowiadał, jako jenerał Dąbrowski, Z ziemi włoskiej stara się przyciągnąć do Polski, Jak on rodaków zbiera na lombardzkim polu; Jak Kniaziewicz rozkazy daje z Kapitolu I zwycięzca, wydartych potomkom cezarów Rzucił w oczy Francuzów sto krwawych sztandarów, Jak Jabłonowski zabiegł, aż kędy pieprz rośnie, Gdzie się cukier wytapia i gdzie w wiecznej wiośnie Pachnące kwitną lasy; z legiją Dunaju Tam wódz Murzyny……
— Matka umierając poleciła mej opiece siostrę. Halszka jej było na imię. Nie miałem żony, dzieci, więc miłowałem oną dziewczynę jak źrenicę oka. Była dwadzieścia lat młodsza ode mnie i na rękum ją nosił. Po prostu: za dzieckom własne ją uważał. Potem poszedłem na wyprawę, a ją ogarnęła orda. Gdym wrócił, tłukłem łbem o ściany. Majętność w czasie inkursji przepadła, alem sprzedał, com miał: ostatni rząd na konia!…
Przestał jeść i wałęsał się z kąta w kąt po chacie. Ogarniał go coraz większy niepokój, że może źle zrobił, opuściwszy taką okazję, ale — dodawał sobie otuchy, mrucząc: — Nie mnie okpić! Znam ja się na rzeczy!... Nareszcie wzburzenie Ślimaka dosięgło zenitu. Siadł na ławie, potem zerwał się z niej, pochwycił się za głowę i przez chwilę już nie wiedział, co ma robić z ciężkiej niepewności.…
…Dostrzegł wreszcie dziwaczny znak... Wyniosły słup z długim poprzecznym ramieniem... Tłum dokoła tego miejsca krążył i wrzał a wrzał. Leciało stamtąd echo gwaru — chargotu. Wrzawa wznosiła się, wznosiła wciąż jako wówczas, gdy burza idzie z boru w bór. Chwila jeszcze i strzeli piorun. Straszliwy grom zwali się w miasto i zatrzęsie posadą ziemi. Wtedy gwar cichnie, przygasa, upada.…
— Niech ten zginie marnie, kto od osoby waszej książęcej mości w niebezpieczeństwie odstąpi! Książę spojrzał bystro w twarz Kmicica. — A ty... nie odstąpisz?... Młody rycerz zapłonął. — Wasza książęca mość!... — Co chcesz mówić? — Wyspowiadałem się waszej książęcej mości ze wszystkich grzechów moich, i taka ich kupa, że jeno ojcowskiemu sercu waszej książęcej mości zawdzięczam przebaczenie...…
Tak to z roku na rok marząc o powrocie do kraju, a jednocześnie porastając w złote i srebrne pióra Seweryn Baryka całą duszę wkładał w synka, w zdrowego i zażywnego Czarusia. Chłopiec ten miał od najwcześniejszych lat najdroższe nauczycielki francuskiego, angielskiego, niemieckiego i polskiego języka, najlepszych, drogo płatnych korepetytorów, gdy poszedł do gimnazjum.…
Lecz gdzież Romeo? Widziałżeś go dzisiaj? Jakże się cieszę, że nie był w tym starciu.
Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić, Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić, Godzi się kraść ojczyznę łatwą i powolną; A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno? Niech się miota złość na cię i chytrość bezczelna — Ty mów prawdę, mów śmiało, satyro rzetelna. Gdzieżeś, cnoto? gdzieś, prawdo? gdzieście się podziały? Tuście niegdyś najmilsze przytulenie miały.…
Tak, kocham. Ale nim powiem cośkolwiek dalej, wiem, że zależny jestem od ojca i że powinność syna czyni mnie podwładnym jego woli; że nie godzi się przyjmować zobowiązania bez zezwolenia tych, którym zawdzięczamy życie; że niebo uczyniło ich panami naszych uczuć i że wolno nam rozrządzać sobą jedynie za ich wskazówką; że, nie ulegając wpływom szaleńczej namiętności, mogą mieć sąd o wiele zdrowszy i lepiej widzieć……
Marcinek szybko skoczył ku kapliczce, wspiął się na płot i ułamał ogromny pęk kwitnących gałęzi. Wózek oddalił się i zbliżał już do wioski. Chłopiec rzucił się pędem po równej już tam drodze, strząsając rosę z kwiatów i zziajany cały ten pęk rozkwitły rzucił matce na kolana.
To rzekłszy, pan d'Artagnan ojciec własną ręką przypasał mu szpadę, ucałował czule w oba policzki, dodając błogosławieństwo ojcowskie. Wychodząc z pokoju, młodzieniec zastał matkę czekającą nań z ową słynną receptą zbawiennego balsamu.…
Wina ojca idzie w syna; niegodnych synowie niegodni; ten przeklina, ów przeklina — ród pamięta, brat pamięta, kto te pozakładał pęta i że ręka, co przeklęta, była swoja.
Czy tam winna, czy niewinna, Innej waści trzeba żony; I, serdeńko, będzie inna. Ach, mój ojcze, wyrok srogi... Nieodmienny, synku drogi. Moja dola, rzekłeś przecie, Jednym celem na tym świecie. Bóg to widzi i ocenia. Ja ją kocham. z uśmiechem To się zdaje. Nie przeżyję rozłączenia. Ja się tego nie przestraszę. I przysięgam. surowo Zamilcz wasze! ze słodyczą Co los spuści, przyjąć trzeba: Niech się dzieje wola nieba.…
Ojcze, najwyższym darem łaski bogów Jest niewątpliwie u człowieka rozum. A ja słuszności twoich słów zaprzeczyć Ani bym umiał, ani chciałbym zdołać. Ale sąd zdrowy mógłbym mieć też inny. Mam ja tę wyższość nad tobą, że mogę Poznać, co ludzie mówią, czynią, ganią, Bo na twój widok zdejmuje ich trwoga, I słowo, ciebie rażące, zamiera.…
— Śpią se kiej dziedzic, a ty, parobku, rób — mruknął ze złością, bo ojcowe chrapanie rozlegało się aż na ganku. Poszedł na podwórze i raz jeszcze przyjrzał się krowie. — Juścik, ojcowa krowa, ale i nasza strata — rzekł do żony
— Dlaczego ją mama wypędziła, za co? Że była dla mnie taka poczciwa! To niesprawiedliwie, ja na to nie pozwolę! Cóż ona zrobiła złego? Co? — wykrzykiwał gorączkowo, wydzierając się z twardych rąk matczynych. — Usiądź spokojnie, bo zawołam ojca... Za co?…
Długo krążył koło ojcowej chałupy, naglądał i wyczekiwał przy przełazie, nawet się nie pokazała, tak się tym rozjątrzył i uzuchwalił, że wyrwał jakiś kołek i wszedł w obejście gotowy na wszystko, zdecydowany iść choćby do chałupy — już był na ganku i nawet za klamkę brał, ale w ostatniej chwili odrzuciło go cosik od drzwi, przypomnienie ojcowej twarzy stanęło mu w oczach z taką mocą, że cofnął się strwożony……
Pokazujemy 48 z 176 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.