motyw literacki
Pozory
109fragmentów
31lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 30 fragmentów
- Quo vadis 12 fragmentów
- Satyry 7 fragmentów
- Bajki i przypowieści 6 fragmentów
- Napój cienisty 5 fragmentów
- Hamlet 4 fragmenty
- Lalka 4 fragmenty
- Klechdy sezamowe 3 fragmenty
- Nie-Boska komedia 3 fragmenty
- Ogniem i mieczem 3 fragmenty
- Przedwiośnie 3 fragmenty
- Boska Komedia 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
W zwierściadło, co powiększa, wspojźrzał człowiek mały: Ucieszył się niezmiernie, że tak okazały. Mniemał już być olbrzymem; gdy się więc nasrożył, Ktoś zwierściadło, co zmniejsza, przed niego położył. Stłukł obydwie i odtąd zwierściadłom nie wierzył. Poznał prawdę na koniec, gdy się piędzią zmierzył
Mały Kaj był siny z zimna, prawie czarny, ale nie wiedział o tym i nie czuł wcale chłodu, gdyż królowa śniegu zamroziła pocałunkami nawet dreszcze w jego ciele, a serce jego stało się kawałkiem lodu. Biały, zimny, śnieżny pałac wydawał mu się najwspanialszym królestwem na świecie, z podziwem patrzył na wysoki tron lodowy i bawił się u stóp jego, układając z kawałków lodu wszystko, co mu się tylko podobało.…
Przypomnij sobie, czytelniku miły, Jeśli cię kiedy w Alpach mgły zgęszczone Nagle wilgotnym obłokiem nakryły, Patrzałeś jak kret przez skórzaną błonę; Mgła zaś gdy rzadziej swoje kłęby zwija, Przez nią słoneczny blask słabo przebija; A wyobrazisz, jak ja mimochodem Ujrzałem słońce przed jego zachodem.…
— Wygnali me! Wypędzili me! Jak tego psa na mróz, w cały świat! A gdzie ja się sierota podzieję teraz?... Gdzie? — Nie krzycz mi tu, świnio jedna! — wrzasnął głos z sieni wywartej. — Wezmę kija, to wnet zmilkniesz! A wynoś mi się w te pędy, do Franka idź, łajdusie jeden! Jak się macie, Borynowa! Moiściewy, a to już od jesieni wiadomo było... a mówiłam, prosiłam, zaklinałam, strzegłam — a bo to łajdusa ustrzeże!…
Dalibóg nie pojmuję — nic, i oszaleję. Oszaleć? — Ej, Panowie, strzeżcie się, Panowie! U was usta wymowne, wiele nauk w głowie, A patrzcie, głowa mądra w prochu się taczała, I z tych ust, tak wymownych, patrzaj — piana biała. Słyszałem, co on śpiewał, ja słów nie pojąłem, Lecz było coś u niego w oczach i nad czołem.…
Pierwszy raz, jak Egipt Egiptem, zdarzyło się, że młody książę oszukał czujność kapłanów. Co prawda stali za nim Fenicjanie i — wykradziona przez nich tajemnica traktatu z Asyrią, czego kapłani nawet nie podejrzewali. Najlepszą wreszcie maską następcy wobec kapłańskich dostojników była ruchliwość jego charakteru.…
Gościu, własną twarz widzisz przeważnej Dydony, Obraz pozorny, obraz pięknie wystawiony. Takam była; ale myśl różna od tej sławy, Która mię zła potkała za me chwalne sprawy. Bom Eneasza jako żywa nie widziała Anim w trojańskie burdy Afryki poznała, Ale uchodząc łoża Ijarby srogiego Puściłam się na ostrość miecza śmiertelnego.…
— Łobuz, nawet nie ma mowy — mówiła teraz Jasia. — Wykolejeniec z życia, w tę bandę oszustów należący. Co oni nie wymyślą, takie kanciarze. Brali zamówienie na portrety z fotografii albo na prenumeratę, po siedem złotych od książki. A wszystko na oszustwo. To ile oni mieli pieniędzy, Boże kochany! Pił z nimi i sam się zrobił potajemny oszust.…
Zdaje się, pani! bynajmniej, jest raczej; U mnie nic żadne «zdaje się» nie znaczy, Niczym sam przez się ten oczom widzialny Czarnej żałoby strój konwencjonalny; Wietrzne z trudnością wydawane tchnienie, Obficie z oczu ciekące strumienie, Żałość na widok stawiana obliczem, Miną, gestami — to wszystko jest niczem.…
I nagle na twarzy wójta zjawił się dawny, a zaniedbany od pewnego czasu wyraz służbistego zastanowienia i statku. Zdawało się, iż sam siebie w tej chwili do wzięcia w posiadanie osoby swej własnej ośmiela i upoważnia. Uczuł, że po długim wykolejeniu wraca do zachwianego na ziemi stanowiska. Wójt znowu stał się wójtem. — Może to i lepiej — powtórzył głośniej, donioślejszą treść nadając tym samym wyrazom.…
Aladyn zdziwił się bardzo, że stryj do niego tak surowo przemawia i tak srogo spogląda. Wszakże Roeoender niecierpliwił się, bo mu śpieszno było do posiadania lampy cudownej. Chciał ją odebrać Aladynowi w chwili, gdy Aladyn z powrotem wejdzie na schody, a potem drzwi żelazne nad nim zatrzasnąć i zostawić go na zawsze w podziemiach, aby tam z głodu i strachu umarł w ciemnościach.…
W żywioł ziemi Dorzucić szpilek Kaprala Z główkami laku, któremi Kreśli plany, królów zwala, Szpilek czterdzieście tysięcy Rzućcie w kocioł... I nic więcéj? Nic... Coś z rozumu Kaprala?... Nic. Skończony. Niechaj leci! Gromy biją, duch ulatuje Stary — jakby ojciec dzieci, Nie do boju, nie do trudu; Dajmy mu na pośmiewisko Sprzeczne z naturą nazwisko, Nazwijmy od słowa ludu, Kmieciów, czyli nędznych chłopów.…
Fabrykant kłamał jak najęty. Bo nikt z jego robotników nie poszedł na wojnę, bo tak im mało płacił za robotę, że wszyscy z głodu byli chorzy i niezdatni do służby wojskowej. Obstalunków żadnych nie miał. A powiedział tak, bo za lalkę chciał wziąć dużo pieniędzy. Aż oczy mu się zaśmiały, kiedy się dowiedział, że tą lalką ma być Maciuś. — Uważa pan: król musi się często pokazywać.…
— Gdyby tylko żal. Ja boję się, że ona ma rację i że nasze srebra mogą naprawdę znaleźć się na jakim bankierskim stole. Przytuliła głowę do ramienia ojca. Pan Tomasz spojrzał niechcący w lusterko na stoliku i przyznał w duchu, że oboje w tej chwili tworzą bardzo piękną grupę. Szczególniej dobrze odbijała obawa rozlana na twarzy córki od jego spokoju. Uśmiechnął się.
…Kto sprawcą tego najkrwawszego czynu? Ci, których Makbet własną zabił ręką. Przebóg! I czegóż mogli się spodziewać? Byli kupieni. Malkolm i Donalbein, Synowie króla, uciekli obadwa, Na nich też czynu spada podejrzenie.
…Otóż spytał mnie znienacka, bez żadnych wstępów, jakby o coś, nad czym od dawna się zastanawiał: — Skoro taki baranek zjada krzewy, to zjada również kwiaty? — Baranek zjada wszystko, co mu się trafi. — Nawet kwiaty, które mają kolce? — Tak. Nawet kwiaty, które mają kolce. — W takim razie do czego służą kolce? Tego nie wiedziałem. Byłem wtedy pochłonięty próbą poluzowania zbyt mocno dokręconej śruby w silniku.…
A ja udaję, żem spoczął na rosach, O niczym nie wiem i sny mam dziecięce. Chrzabąszcz się w moich zawieruszył włosach, Twarz mi zdrętwiała i ścierpły mi ręce, Bom ich nie zdążył usunąć z pokrzywy. Wróg mój jest chytry, zły i podejrzliwy. I z nożem w dłoni w twarz mi się pochyla, Zagląda pilnie i bada, i waży... Jedna, w swym locie nieostrożna chwila, Nikły wstrząs powiek, nie ten wyraz twarzy!...…
W drogę i ty, sławo, stary orle wypchany w piekle, zdjęty z palu, kędy cię strzelec zawiesił w jesieni — leć i roztocz skrzydła, wielkie, białe od słońca, nad głową poety. — Z naszych sklepów wynidź, spróchniały obrazie Edenu, dzieło Belzebuba — dziury zalepiem i rozwiedziemy pokostem — a potem, płótno czarodziejskie, zwiń się w chmurę i leć do poety — wnet się rozwiąż naokoło niego, opasz go skałami i wodami, na……
Ale Półpanek nadął się bardziej jeszcze i już go chciał minąć, gdy wtem zobaczył sroczkę, która podrygując na płocie, przypatrywała mu się to jednym to drugim okiem. Natychmiast tedy zmienił zamiar i do kieszeni sięgnął. Wiedział dobrze, iż tego jeszcze dnia cała okolica dowie się od tej sroki, jaki to Półpanek miłosierny i wspaniałomyślny.…
…Było ich do czterdziestu ludzi rosłych i dobrze zbrojnych. Nie wyglądali wcale na Kozaków regestrowych, co niepomału zdziwiło pana Skrzetuskiego, zwłaszcza że była ich garść tak spora. Wszystko to wydało się namiestnikowi mocno podejrzane. Gdyby hetman wielki wysłał imci Abdanka do Kudaku, dałby mu przecie straże z regestrowych, a po wtóre, z jakiejże by racji kazał mu iść stepem od Czehryna, nie wodą?…
Pan Błyszczyński sprawdzał ogród, czy dość czarom jego uległ, — I czy szum i poszum dość jest rzeczywisty, — I czy liszaj na dębie — jadowity brzydulek — Dość się wgryza w złudną korę i w pień śnisty?... Badał jeszcze, czy ptak-lilia dość skowrończo w przyszłość śpiewa, I czy wąż-tulipan wiosny jest oznaką... I spojrzeniem przymuszał przeciwiące się drzewa, By do zwykłych podobniały jako tako...…
Hrabia wcisnął na oczy kapelusz i wracał Tamtędy, kędy przyszedł; ale drogę skracał, Stąpając po jarzynach, kwiatach i agreście, Aż, przeskoczywszy parkan, odetchnął nareście! Przypomniał, że dziewczynie mówił o śniadaniu; Może już wszyscy wiedzą o jego spotkaniu W ogrodzie, blisko domu? może szukać wyślą? Postrzegli, że uciekał? kto wie, co pomyślą? Więc wypadało wrócić.…
Najbardziej obmierziłem sobie historię nowoczesną; bowiem kiedy poznałem najsławniejsze osoby, które się pojawiały od stu lat na dworach monarchów, znalazłem, że świat został oszukany przez kupnych dziejopisów, którzy tchórzów przekształcili w wielkich wodzów, głupich i szalonych w mądrych mężów stanu, pochlebców w ludzi poczciwych, zdrajców ojczyzny w obywateli cnotliwych jak Rzymianie, bezbożników w osoby pełne……
Jakoż zjazd był niemały, bo wielu okolicznej szlachty wraz z żonami i córkami przypędził. Lecz wojskowych było najwięcej, a zwłaszcza oficerów cudzoziemskiego autoramentu, którzy prawie wszyscy przy księciu wytrwali.…
…Smagający wstyd wziął go w obroty na wspomnienie usług tej steranej i bezsilnej kobiety, gdy go pielęgnowała, zdrowego byczka, który się wysypiał, obżerał, wypoczywał i trawił wobec niej, goniącej ostatkiem tchu i wyczerpanymi nerwami. Nie mógł jednakże zmienić od razu postępowania — niby to dlatego, że matka spostrzegłaby się od razu — a właściwie z jakiegoś szczególnego wstydu czy z jakiejś pychy.…
— Jeśli nie rozumiesz, żem to powiedział chcąc zabezpieczyć Ligię, gotówem uwierzyć, żem powiedział prawdę. Wmówiłem w Miedzianobrodego, że taki esteta jak on nie może uważać takiej dziewczyny za piękność, i Nero, który dotąd nie śmie patrzeć inaczej, jak przez moje oczy, nie znajdzie w niej piękności, a nie znalazłszy, nie będzie jej pożądał. Trzeba się było przed małpą zabezpieczyć i wziąć ją na sznur.…
— Z czarnego rynku — odpowiedziała obojętnie. — Fakt, wyglądam na taką, za jaką mnie wziąłeś. Lubię sport. Byłam zastępową w Szpiegach. Trzy wieczory w tygodniu poświęcam na ochotnicze prace dla Młodzieżowej Ligi Antyseksualnej. Mnóstwo godzin spędziłam, oklejając cały Londyn tym ich cholernym gównem. Podczas demonstracji zawsze trzymam transparent. Wyglądam pogodnie, nigdy się od niczego nie wykręcam.…
Nazwa twa tylko jest mi nieprzyjazna, Boś ty w istocie nie Montekim dla mnie. Jestże Monteki choćby tylko ręką, Ramieniem, twarzą, zgoła jakąkolwiek Częścią człowieka? O! Weź inną nazwę! Czymże jest nazwa? To, co zowiem różą, Pod inną nazwą równie by pachniało; Tak i Romeo bez nazwy Romea Przecież by całą swą wartość zatrzymał. Romeo! Porzuć tę nazwę, a w zamian Za to, co nawet cząstką ciebie nie jest, Weź mię, ach!…
„Naucz, panie Aleksy, jak to zostać panem. Nie o takim ja mówię, co wysokim stanem I wspaniałym tytułem dumnie najeżony, Albo jaśnie wielmożny, albo oświecony, Co tydzień daje koncert, co dzień bal w zapusty, A woreczek w kieszeni maleńki i pusty; Ale o takim mówię, co w czarnym żupanie I w bekieszce wytartej, rano na śniadanie Skosztowawszy z garnuszka piwa z serem ciepło Lub wczorajszą pieczonkę przypaloną……
Trzeba wyprosić zwłokę: najlepiej udać chorobę. Zawezwą lekarzy i podstęp się wykryje. Żartujesz? Czyż oni mają o tym jakie pojęcie? Tylko śmiało, możesz sobie wybrać chorobę, jaka ci się żywnie spodoba; znajdą z pewnością uczone argumenty, aby wytłumaczyć, skąd się wzięła.
Wy a wy — co wy jesteście: wy się wynudzicie w mieście, to sie wam do wsi zachciało: tam wam mało, tu wam mało, a ot, co z nas pozostało: lalki, szopka, podłe maski, farbowany fałsz, obrazki;
Nie chcąc się Jędrzej uczyć, zmazał abecadło; Widząc się szpetnym, potłukł w kawałki zwierściadło; Słysząc się złym, chciał stłumić wieść przemysły swymi: Nie mógł się zrobić głuchym, a drugich niemymi.
W godzinie, kiedy gasnące dnia żary, Wystygłe zimnem ziemi lub Saturna, Księżycowego już nie grzeją chłodu: Gdy geomanta swoje szczęście czyta W gwieździe, co jemu wybłyska od Wschodu W chwili przedświtu, nim zorza bezchmurna Rozwidni wkrótce gościniec nieb szary; Przyśniła mi się zajękła kobieta, Z odciętą ręką, wzrok jej zezem pada, Krzywa, a twarz jej jak tynk muru blada.…
A łotry! — o, to kija! O, to stryczka, haku! Ja bym im dwór pokazał, nauczyłbym smaku. Patrzcie, cóż my tu poczniem, patrzcie, przyjaciele, Otóż to jacy stoją na narodu czele. Powiedz raczej: na wierzchu. Nasz naród jak lawa, Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi; Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.
To mówiąc, książę sięgnął za tunikę i wydobył łańcuch wysadzany rubinami i szafirami. Olbrzymi Sargon aż zapłakał, co wzruszyło księcia, lecz nie rozczuliło obojętności Istubara. Kapłan wiedział, że Sargon ma łzy, radość i gniew na każde zawołanie, jako poseł mądrego króla.
— Tego nawet nie wiesz, że od twoich drzwi nikt z „niech-pan-bóg-opatrzy" nie odejdzie. Jak ciebie nie ma albo Elżbiety, to ja zawsze jestem. I co tu różnych resztek z obiadu, co tu kawałków chleba co dzień się wydaje — tobyś nawet nie uwierzył! Sama Józiowa jest dobra kobieta. Bez szklanki herbaty gorącej w to zimno żadnego biednego nie wypuści.…
Plewy Na młode wróble! Wiem ja, gdy krew kipi, Jak wtedy dusza hojną jest w kładzeniu Przysiąg na usta. Nie bierz tych wybuchów Za ogień, więcej z nich światła niż ciepła, A i to światło gaśnie w oka mgnieniu. Bądź odtąd trochę skąpsza w przystępności I więcej sobie waż rozmowę swoją Niż wyzywanie drugich do rozmowy.…
— Król nic nie wie o tym, że ich zażywa — odpowiedziała pierwsza. — Ma on zwyczaj pić na noc szklankę wody. Chryzeida korzysta z tego zwyczaju króla i potajemnie wlewa do wody kilka kropel czarodziejskich. Król natychmiast zasypia, a Chryzeida wychodzi z pałacu do ogrodu, gdzie na nią czeka potworny Murzyn. Murzyn ten lubi, aby go czczono jak bożka.…
Sala adamaszkami wybita w Watykanie. Papież siedzi na krześle w złocistych pantoflach, koło niego na złotym trójnogu tiara, a na tiarze papuga z czerwoną szyją. Szwajcar, odmykając drzwi dla Kordiana, krzyczy głośno Graf Kordian, Polak! Witam potomka Sobieskich. wyciąga nogę — Kordian przyklęka i całuje Polska musi doznawać zawsze łask niebieskich?…
— Dlaczego wasza królewska mość gra tak smutnie?
Dzwonek w przedpokoju uderzył dwa razy. Pan Tomasz cofnął się w głąb gabinetu i usiadłszy na fotelu wziął do rąk tom przygotowanej na ten cel ekonomii Supińskiego. Mikołaj otworzył drzwi i za chwilę ukazał się Wokulski. — A... witam!... — zawołał pan Tomasz wyciągając do niego rękę. Wokulski nisko ukłonił się przed białymi włosami człowieka, którego rad by nazywać swoim ojcem. — Siadajże, panie Stanisławie...…
Wszyscy stoją, a ja jeden tylko leżę, — Żal nieszczery, a umierać trzeba szczerze.
O mój luby, przynoszę ci błogosławieństwo i rozkosz — chodź za mną. — O mój luby, odrzuć ziemskie łańcuchy, które cię pętają. — Ja ze świata świeżego, bez końca, bez nocy. — Jam twoja. — Najświętsza Panno, ratuj mnie! — to widmo blade, jak umarły — oczy zgasłe i głos jak skrzypienie woza, na którym trup leży. — Twe czoło jasne, twój włos kwieciem przetykany, o luba. — Całun w szmatach opada jej z ramion.…
Gromada otoczyła zaraz Zagłobę, który siedząc obok kniaziówny, od czasu do czasu w struny liry uderzał. — To wy, ojcze, słyszeli, że się podnoszą? — A jakże. Nieszczęśliwa bo nasza chłopska dola! — Ale mówią, że koniec będzie? — W Kijowie pismo od Chrysta na ołtarzu znaleźli, że będzie wojna straszna i okrutna i wielkie krwi przelanie na całej Ukrainie.…
Szli, aż doszli tam, gdzie w mrzonce zagęstwionej i niczyjej Cień dziewczyny jaśniał oczu w dal rozbłystką, A jej usta i piersi, i ramiona, i sny jej Były takie, żeby właśnie kochać wszystko... Rzęsy miała dosyć złote, by rozwidnić blaskiem rzęs tych Dno zmyślonych jezior, gdzie mży śmierć zmyślona, — Warkocz łatwo się płoszył, więc skrzydłami fal gęstych Wciąż uciekał i powracał na ramiona.
…książę ukazał się wreszcie, cały jaśniejący od drogich kamieni i z łaskawym uśmiechem na ponurej zwykle, a przy tym wyniszczonej teraz chorobą twarzy, pierwsi oficerowie zakrzyknęli jednogłośnie: — Niech żyje książę hetman! Niech żyje wojewoda wileński! Radziwiłł rzucił nagle oczyma po zebranym obywatelstwie, chcąc się przekonać, czy zawtórują okrzykowi żołnierzy.…
…Oto tamten wziął garść piasku, którym wszyscy pogardzali, tchnął weń myśl swoją i na wzór Boga rzekł: „uczynię z tej garści piasku świat nowych zjawisk. Rewolucją istotną i jedyną jest wynalazek. Rewolucją fałszywą jest wydzieranie przemocą rzeczy przez innych zrobionych". — Ależ posiadanych, nie zrobionych! Posiadanych bezprawnie.…
…Pozwól mi tylko zadać ci jeszcze jedno pytanie. Czemu nie kazałeś odesłać Ligii wprost do mego domu? — Bo cezar chce zachować pozory. Będą o tym ludzie mówili w Rzymie, że zaś Ligię zabieramy jako zakładniczkę, więc póki będą mówili, póty zostanie w pałacu cezara. Potem odeślą ci ją po cichu i będzie koniec. Miedzianobrody jest tchórzliwym psem.…
Pokazujemy 48 z 109 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.