motyw literacki
Fałsz
87fragmentów
31lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Quo vadis 12 fragmentów
- Rok 1984 11 fragmentów
- O krasnoludkach i sierotce Marysi 6 fragmentów
- Dawid Copperfield 5 fragmentów
- Stara baśń 5 fragmentów
- Dziady, część III 4 fragmenty
- Lalka 4 fragmenty
- Chłopi, Część czwarta - Lato 3 fragmenty
- Hymny 3 fragmenty
- Klechdy sezamowe 3 fragmenty
- Ziemia obiecana 3 fragmenty
- Bajki i przypowieści 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Zgrał się szuler w chapankę, a siedząc przy stole, Zdarł pamfila z kinalem, spalił pancerolę, Uspokoiwszy zatem rozjuszone żądze, Zebrawszy w małej reszcie ostatnie pieniądze, Zaczął kartom złorzeczyć, słuchaczom probować, Jak wiele mogą w kunszcie przemierzłym szkodować; Jak gubi młodych, starych pożądliwość taka. Skończył, wziął karty w ręce i... zaczął tryszaka.
Pani ze strachu zbladła, Zemdlała i upadła; Oczy przewraca w słup, Z trwogą dokoła rzuca: «Gdzie on? gdzie mąż? gdzie trup?» Powoli się ocuca; Mdlała niby z radości I pytała u gości: «Gdzie mąż, gdzie me kochanie, Kiedy przede mną stanie?»
Wziął się Jambrożowi pomagać i ubiery ojcowe szykować; a długo myszkował w komorze pomiędzy motkami przędzy i w rupieciach, to po kątach szukał, to jaże na górę właził niby to po buty, które tam wisiały. Wzdychał, jucha, kiej miech, pacierze trzepał głośniej niźli Jagata i wypominał dobroście nieboszczyka, ale oczy mu cięgiem szukały czegoś po izbie, a same ręce lazły pod poduszki lebo we słomie łóżka chciwie……
A nie przeszedł i tydzień, dość już wszystkie miały tej sprawy i tych jazgotów lamentliwych, że już słuchać przestali. Aż tu nowa pomoc im przyszła i we wsi znowu się zakotłowało. Oto Płoszka zmówił się z młynarzem i wraz otwarcie a głośno stanęli po stronie Kozłów... Juści, szło im akuratnie o nich co o ten śnieg łoński — swoje w tym mieli zamysły i la siebie jakieś wygody rychtowali.…
Zatrzymaliśmy się w hotelu nad morzem, gdzie w osobnym pokoju zastaliśmy dwóch panów palących cygara. Każdy z nich leżał, zajmując najmniej cztery krzesła. Obaj mieli na sobie grube ubrania. W kącie, związane razem, leżały odzież i przybory wioślarskie wraz z chorągiewką. Obaj, powstając na nasze powitanie, zatoczyli się na nogach w dziwaczny sposób i zawołali: — Halloa! Murdstone! Myśleliśmy, żeś umarł.…
…Powiedz, księżuniu, czegoś do mnie się uczepił? Co ja winien, że takie mam odbierać chłosty. Czy ja jestem król diabłów, — wszak ja diabeł prosty. Zważ, czy to prawnie sługę ukarać za pana, Wszakże ja tu przyszedłem z rozkazu Szatana; Trudno mu się tłumaczyć, bo z nim nie brat za brat, Jestem jako Kreishauptmann, Gubernator, Landrat: — Każą duszę brać w areszt, biorę, sadzę w ciemność; Zdarza się przy tym duszy jaka……
…Zażądał, aby nikt nie pozostawał w komnacie, prócz Kaherdyna i nawet aby nikogo nie było w sąsiednich salach. Izolda, żona prawowita, zdumiewała się w sercu temu osobliwemu życzeniu. Odeszła przestraszona i chciała słyszeć rozmowę. Poszła na dwór przyłożyć ucho do ściany, przy której stało łóżko Tristana. Słucha, a jeden z wiernych stoi na straży, iżby jej nikt nie zaskoczył.…
Gościu, własną twarz widzisz przeważnej Dydony, Obraz pozorny, obraz pięknie wystawiony. Takam była; ale myśl różna od tej sławy, Która mię zła potkała za me chwalne sprawy. Bom Eneasza jako żywa nie widziała Anim w trojańskie burdy Afryki poznała, Ale uchodząc łoża Ijarby srogiego Puściłam się na ostrość miecza śmiertelnego.…
Że ci przywtórzy, aha! tak więc tedy Ten ktoś przywtórzy ci pewnie w ten sposób: «Znam tego pana, widziałem go wczoraj», Albo: «Owego dnia, wtedy a wtedy, Z tym a z tym, i w istocie grał wysoko»; Albo: «Pokłócił się», albo: «Miał w czubku», Albo: «Widziałem, jak wchodził do domu Podejrzanego» i tak dalej. Tak to Na wędę fałszu złowisz karpia prawdy.
Pan Morrel spodziewał się, że zastanie Villeforta w przygnębieniu, ujrzał go jednak takiego, jak przed sześciu tygodniami: spokojnego, stanowczego i pełnego tej chłodnej grzeczności, która stanowi zaporę najtrudniejszą do pokonania spośród wszystkich, które dzielą ludzi wykształconych od plebsu.…
Czemu nie milkniesz, ty zorzo? Dlaczego krzykiem ognistym, wystrzelającym z tych przepastnych szczelin, pomiędzy dwiema piekielnymi ściany, tak mnie oślepiasz i tak mnie ogłuszasz, że dojść nie mogę do kresu? Dzień mój już przygasł, a zorza jego się krwawi, jakby się krwawić miała w nieskończoność!... wszystko pożera swymi płomieniami — duszę mi pali i świat cały pali!…
Aladyn spojrzał na Roeoendra i odrzekł: — Nie znasz mnie wcale ani ja nie znam ciebie, więc jakim sposobem masz mi coś ważnego do powiedzenia? Roeoender uśmiechnął się dobrotliwie, pogłaskał Aladyna po głowie i rzekł głosem łagodnym: — Mylisz się, mój roztropny chłopcze. Wszak nazywasz się Aladyn? — Tak — odparł Aladyn — rzeczywiście jest to moje imię. — A więc widzisz, że znam cię dobrze — ciągnął dalej Roeoender.…
Willa włoska — pokój cały zwierciadłami wybity — kobierce — wazony rznięte z lawy, pełne kwiatów — przez okna widać piękną okolicę. — Kordian i Wioletta, młoda i piękna Włoszka Duszo! niechaj ci włosy na czole rozgarnę! Weź mię w twoje ramiona, rozkoszą odkwitnę. Patrz na mnie! Twoje oczy jasne, skrzące, czarne, Białka oczu jak perły śnieżystobłękitne.…
— No właśnie. I trzeba się było zapytać, jak bić. — Naczelnik widział pręgi i nic nie mówił. — Bo naczelnik nie uczył się medycyny. Jego rzecz pilnować porządku, a za życie i zdrowie ja jestem odpowiedzialny przed królem i kolegami. Tak, mój kochany, uczyłem się medycyny u profesora Kapusty, u radcy sanitarnego Kapusty. Łysy był jak kolano, a wszystko z rozumu. Koledzy moi, Virchow i Dżenner — mają pomniki. A ja co?…
Fabrykant kłamał jak najęty. Bo nikt z jego robotników nie poszedł na wojnę, bo tak im mało płacił za robotę, że wszyscy z głodu byli chorzy i niezdatni do służby wojskowej. Obstalunków żadnych nie miał. A powiedział tak, bo za lalkę chciał wziąć dużo pieniędzy. Aż oczy mu się zaśmiały, kiedy się dowiedział, że tą lalką ma być Maciuś. — Uważa pan: król musi się często pokazywać.…
Zbyszko też nie obawiał się zbójów ni zbrojnych rycerzy, a nawet i nie myślał o nich, gdyż opadł go srogi niepokój — i duszą całą był na mazowieckim dworze. Zastanie-li jeszcze swoją Danuśkę dwórką księżny, czyli też żoną jakiego mazowieckiego rycerza — sam nie wiedział i od rana do nocy bił się z myślami nad tym pytaniem.…
Nie, czytelniku... Całkiem płonne Są twe obawy, że rozpocznę Na temat imion snuć przestronne Poetyczności zaobłoczne. Nie podejrzewaj, że Anielę W związku z imieniem wyanielę, Że wdam się, à la Iłła miła, Co z tego wierszy tom zrobiła, W sprawy magiczne i wróżebne; Są one tutaj niepotrzebne... Nie sądź też, chytry czytelniku, Że zaraz zrobi się «cudownie»...…
„Piękne rzeczy! — myślał. — Panna Ewelina przez litość wychodzi za barona i zapewne przez litość romansuje ze Starskim... Rozumiem kobietę, która wychodzi za mąż dla pieniędzy, choć to głupi rodzaj zarobku... Rozumiem nawet mężatkę, która po szczęśliwym pożyciu nagle zakocha się i oszukuje męża... Nieraz zmusza ją do tego obawa skandalu, dzieci, tysiące pęt...…
Tę, której przysiągłem na wierność i szczęście, sam strąciłem do rzędu potępionych już na tym świecie. — Wszystko, czegom się dotknął, zniszczyłem i siebie samego zniszczę w końcu. — Czyż na to piekło mnie wypuściło, bym trochę dłużej był jego żywym obrazem na ziemi? Na jakiejże poduszce ona dziś głowę położy? — Jakież dźwięki otoczą ją w nocy? — Skowyczenia i śpiewy obłąkanych.…
— Obrzydliwe psisko! — mawiał nieraz sam do siebie, spluwając i krzywiąc się szpetnie. — Nigdym chyba szkaradniejszego stworzenia nie widział! Co to na przykład za uszy? Szpiczaste jakieś, ostre, zupełnie dla psa niestosowne! Albo sierść? Toć on rudy, jak ten Judasz zdrajca! Co to za paskudny charakter być musi! Co za obyczaje! Jakie nawyknienia! Toć to darmozjad skończony!…
…Czy bóg mógłby kłamać obrazami, dlatego że nie zna zamierzchłej przeszłości? — To by było doprawdy śmieszne — powiada. — Zatem poety, który kłamie, w bogu nie ma. — Nie zdaje mi się. — A może kłamie dlatego, że się boi wrogów? — Daleko do tego. — A może dlatego, że jego bliscy są głupi albo obłąkani? — Ależ żaden — powiada — człowiek głupi ani obłąkany nie jest bogu miły.…
…«Prawdy powietrze Póki jest czyste, wszystko się rozwija, Weselsze kwiaty, liście w sobie letsze, Jaśniejszy lilii dzban, smuklejsza szyja, Wolniejszy człeka ruch i myśli człeka... To zbrudź, to zamąć — liść, kwiat, człowiek czeka! A chcecież widzieć tego, który mąci?…
Z drugiej strony pustego tanecznego koła wdzięcznie rozparta w złocistym fotelu, widoczna w całej swej krasie, powabie i ponęcie siedziała Laura Kościeniecka. I ona mierzyła każdy krok, skok, ruch, każde przegięcie się, zniżanie się i wzlot do góry „jej" Czarusia, Czarusieńka, Czarowniczka... Jeszcze miała w uszach huk wiatru wśród nagich konarów grabowej alei.…
Gwałt zaczął wydzierać ludziom prawa. Oszczerstwo, przez niego zakupione, udawanym głosem z Nieba ludzi od bronienia się wstrzymywało. Zwyczaj dokonał reszty. Zatłumił w człowieku czucie. Tak bezecne łakomstwo i duma na miejscu człowieczeństwa postawiły kilka osób. Nigdzie w Europie nie ma ludzi — wszędzie niewolnicy. Nigdzie nie ma Narodu — tylko narodów panowie.…
Ponieważ jednak cezar kochał ją niegdyś i porzucił bez urazy, w spokojny, a nawet poniekąd przyjazny sposób, zachowano dla niej pewne względy. Nero wyzwoliwszy ją dał jej w pałacu mieszkanie, a w nim osobne cubiculum i garść ludzi ze służby.…
Winston wybrał „stare numery" na teleekranie i zamówił odpowiednie wydania „Timesa". Wyślizgnęły się z pneumatycznej rury dosłownie po paru minutach. Otrzymane wcześniej wiadomości odnosiły się do artykułów lub informacji prasowych, w odniesieniu do których z takiego czy innego powodu postanowiono, iż wymagają zmodyfikowania czy raczej, w urzędowym żargonie, sprostowania.…
O serce żmii pod kwiecistą maską! Krył–że się kiedy smok w tak pięknym lochu? Luby tyranie, anielski szatanie! Kruku w gołębich pierzach! Wilku w runie! Nikczemny wątku w niebiańskiej postaci! We wszystkim sprzeczny z tym, czym się wydajesz. Szlachetny zbrodniu! Potępieńcze święty! O, cóżeś miała do czynienia w piekle, Naturo, kiedyś taki duch szatański W raj tak pięknego ciała wprowadziła?…
Joachimie! Już młodość porywcza uciekła I wieku dojźrzałego już pora dociekła, Ta pora, w której żądze słabieć zaczynają. Strawiłeś lata twoje między dworską zgrają. Zrazu młodzian, dojźrzalszy potem, profes teraz, Zyskający, zdradzony, oszukany nieraz, Zgoła dworak. Więc naucz, świadom znamienicie, Na czym zawisło, jakie u dworu jest życie? Milczysz? Znać, żeś jest dworak. Ja, wieśniak, opowiem.…
— Hej! — rzekł stary Mściwój, stawiąc kubek. — Dość to już tego picia, mnie już pali we wnętrzu, miód ognisty i stary, ja mam głowę słabą i wolę wodę. — Toż i ja — dodał Zabój. — Nie dosyć, że pali, alem się opił, aż, sprośna rzecz, gardłem mi się nazad dobywa. Wtem jeden z młodszych zerwał się zbladły i za piersi pochwycił. — Zdrada! — zawołał — To nie miód, to jad! To trucizna!…
Oszust nie tak się śmieje jak człowiek uczciwy, innymi łzami płacze obłudnik, a innymi człowiek dobrej wiary. Każdy fałsz jest maską i choćby najbardziej artystycznie była zrobiona, zawsze można ją odróżnić od szczerej twarzy.
— Gdzie się będę spieszył? Do tej parszywej budy? A zresztą wczoraj się z fatrem pożarłem. — Maks, ty źle skończysz przez to żarcie się ciągłe ze wszystkimi! — mruknął niechętnie i surowo Moryc, rozgrzebując pogrzebaczem ogień. — Co cię to obchodzi! — krzyknął głos z drugiego pokoju. Łóżko zatrzeszczało gwałtownie i w drzwiach ukazała się wielka figura Maksa, w bieliźnie tylko i w pantoflach.…
Lis stary, wielki oszust, sławny swym rzemiosłem, Że nie miał przyjaciela, narzekał przed osłem. «Sameś sobie w tym winien — rzekł mu osieł na to — Jakąś sobie zgotował, obchodź się zapłatą». Głupi ten, co wniść w przyjaźń z łotrem się ośmiela: Umiej być przyjacielem, znajdziesz przyjaciela.
— Kto za szkołą, niech przejdzie na prawą stronę i podniesie rękę. Sporo przeszło, ale dużo więcej narodu ostało na miejscu. Naczelnik się zmarszczył i przykazał, aby la sprawiedliwości głosowali imiennie. Strapił się tym Grzela, dobrze rozumiejąc, że skoro każden z osobna pójdzie głosować, to nie będzie śmiał się przeciwić. Ale już nie było nijakiej zarady.…
Wprost z ulicy weszliśmy do niskiego, staroświeckimi sprzęty zastawionego pokoju, w którym zastaliśmy panią Heep, żywy obraz syna, w zmniejszeniu. Przyjęła mnie z oznakami najwyższej pokory, tłumacząc się z pocałowania wchodzącego syna. „Wszak i ubodzy — mówiła — niepozbawieni są uczuć, co zresztą — dodała — nie powinno obrażać nikogo".…
przez sen Pismo! — to dla mnie — reskrypt Jego Carskiej Mości! Własnoręczny, — ha! ha! ha! — rubli sto tysięcy. Order! — gdzie — lokaj, przypnij — tu. Tytuł książęcy! A! — a! — Wielki Marszałku; a! — pękną z zazdrości: przewraca się Do Cesarza! — przedpokój — oni wszyscy stoją; Nienawidzą mnie wszyscy, kłaniają się, boją. Marszałek — Grand Contrôleur — ledwie poznasz, w masce.…
Janie, cierp', jako możesz! Przyjdzie ta godzina, Że ludziom złym będzie swa zapłacona wina, A Bóg pomści niecnoty i fałesznej zdrady, Którąś odniósł za swą chęć świeżymi przykłady. Czyś ludzi nie znał? Czyś tak rozumiał, niebożę, Że czernie inszy owoc niż tarnki dać może? Albo wilk nie miał szkodzić rogatemu stadu, Albo wąż miał za czasem przestać swego jadu?…
Czemu nie milkniesz, ty zorzo? Dlaczego krzykiem ognistym, wystrzelającym z tych przepastnych szczelin, pomiędzy dwiema piekielnymi ściany, tak mnie oślepiasz i tak mnie ogłuszasz, że dojść nie mogę do kresu? Dzień mój już przygasł, a zorza jego się krwawi, jakby się krwawić miała w nieskończoność!... wszystko pożera swymi płomieniami — duszę mi pali i świat cały pali!…
— O mój bracie, mój biedny bracie! — zawodził chytry Roeoender. — Więc nic lepszego nie miałeś do roboty na tym świecie, jak właśnie umrzeć w tym samym pokoju, gdzieś jadł, spał, pracował i rozmyślał! Czemużeś nie dożył przynajmniej tej chwili, gdy ja osobiście przybyłem do Chin, aby cię pożegnać! Spokojniej byś umierał, otrzymawszy ode mnie ostatni pocałunek i ostatnie uściśnienie dłoni.…
Sala adamaszkami wybita w Watykanie. Papież siedzi na krześle w złocistych pantoflach, koło niego na złotym trójnogu tiara, a na tiarze papuga z czerwoną szyją. Szwajcar, odmykając drzwi dla Kordiana, krzyczy głośno Graf Kordian, Polak! Witam potomka Sobieskich. wyciąga nogę — Kordian przyklęka i całuje Polska musi doznawać zawsze łask niebieskich?…
Już chciał powstać z siedzenia, kiedy wypadkiem spojrzał w przeciwległą szybę wagonu i zobaczył w niej jak w lustrze słabe odbicie panny Izabeli i Starskiego. Siedzieli bardzo blisko siebie, oboje zarumienieni, choć rozmawiali tonem tak lekkim, jakby chodziło o rzeczy obojętne. Wokulski jednakże spostrzegł, że obojętny ton nie odpowiada treści rozmowy; czuł nawet, że tym swobodnym tonem chcą kogoś w błąd wprowadzić.…
Wychylże czarę, którą trzymasz w dłoni. — Sił nie mam — podnieść do ust nie mogę — ledwo się tutaj przyczołgałem, ale dla mnie już nie zaświta dzień wolności. — Przeklęstwo kupcom, co jedwab sprzedają, i panom, co noszą jedwabie — przeklęstwo — przeklęstwo! umiera Jaki brzydki trup. — Tchórzu wolności, obywatelu Przechrzto, patrz na tę głowę bez życia, pływającą w pokrwawie zachodzącego słońca.…
— A choćby, na ten przykład, hajno, do tej tam wioski dwóch, trzech dać? Oj, dobrze by się miał taki, bo to Sytna Wólka jest, bogata wieś na całą okolicę, chłop w chłopa same gospodarze, a każdy spasiony tak, że za wołu waży! Te dzieci, te baby, to to się aż toczą jak kule, takie okrągłe, takie tłuste!…
…Kto chciał mieć spokojność, majątek i sprawiedliwość, zaciągał się pod magnatów przemoc. Rodzice już niewinne dzieci swoili z podłością. Uczyli ich nikczemności, niszczyli w nich wolę i wyniosłość, tak wolnemu człowiekowi potrzebną. Okazywali codziennie te podłe sposoby, któremi na służbach pańskich swoje niesprawiedliwe majątki zebrali.…
Petroniusza zaniepokoiła ta śmierć. Wiadomym już było w całym Rzymie, że Poppea przypisuje ją czarom. Powtarzali to za nią i lekarze, którzy w ten sposób mogli usprawiedliwić bezskuteczność swych wysiłków, i kapłani, których ofiary okazały się bezsilne, i zamawiacze, którzy drżeli o swoje życie, i lud.
Co działo się w niewidocznym labiryncie, do którego prowadziły rury pneumatyczne, tego dokładnie nie wiedział, miał jedynie ogólne pojęcie. Gdy wszystkie niezbędne poprawki do danego wydania „Timesa" zostały zebrane i sprawdzone, drukowano nową wersję owego numeru, podmieniano egzemplarz w archiwum, następnie oryginał niszczono.…
…Nie masz–że żadnej pociechy, żadnego Na to lekarstwa? Mam–ci, a to takie: Romeo na wygnaniu i o wszystko Można iść w zakład, że cię już nie przyjdzie Nagabać więcej, chybaby ukradkiem. Ponieważ tedy rzecz tak stoi, sądzę, Że nic lepszego nie masz do zrobienia Jak pójść za hrabię. Dalipan, to wcale, Co się nazywa, przystojny mężczyzna.…
Joachimie! Już młodość porywcza uciekła I wieku dojźrzałego już pora dociekła, Ta pora, w której żądze słabieć zaczynają. Strawiłeś lata twoje między dworską zgrają. Zrazu młodzian, dojźrzalszy potem, profes teraz, Zyskający, zdradzony, oszukany nieraz, Zgoła dworak. Więc naucz, świadom znamienicie, Na czym zawisło, jakie u dworu jest życie? Milczysz? Znać, żeś jest dworak. Ja, wieśniak, opowiem.…
Ludek, Wiszów syn, wysłał też z innymi i Niemca swego, Henga, którego zabrał był z sobą. Ten, że się tu już dawniej włóczył po zagrodach, znał je dobrze, u Piastuna też bywał; wyprosił u czeladzi, co go prowadziła, żeby mu przed knezia pozwoliła iść wprzódy i do niego przemówić. Strasznie mu się na wieżycę z motłochem iść nie chciało. Zręczny Niemiec ufał w to, iż językiem i układną postawą wyprosi się u niego.…
Pokazujemy 48 z 87 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.