motyw literacki
Pożądanie
80fragmentów
23lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Napój cienisty 12 fragmentów
- Hymny 9 fragmentów
- Chłopi, Część druga - Zima 6 fragmentów
- Pan Wołodyjowski 6 fragmentów
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 5 fragmentów
- Dziady, część III 5 fragmentów
- Krzyżacy 5 fragmentów
- Quo vadis 5 fragmentów
- Cierpienia młodego Wertera 4 fragmenty
- Fraszki 3 fragmenty
- Hamlet 3 fragmenty
- Potop 3 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Wszedłem w krąg drugi, ciaśniejszy, gdzie krzyki I jęki boleść zaostrza w ton dziki. Tam straszny Minos z czołem nasrożonym Patrząc ponuro i zgrzytając wściekle, Bada i sądzi wchodzące grzeszniki, Wyroków swoich znak dając ogonem. Dusza, na której cięży grzechu plama, Gdy przed nim staje, spowiada się sama.…
— To dopiero ciemnica, co? — wykrzyknęła. — Boisz się, Jaguś? — szepnął przysuwając się bliżej. — Hale, bałabym się ta... Znowu zamilkli i szli tak przy sobie, że biodro w biodro, ramię w ramię... — A oczy to się wam świecą jak temu wilkowi... aże dziwno... — Będziesz w niedzielę na muzyce u Kłębów? — A bo to matka mi dadzą... — Przyjdź, Jaguś, przyjdź... — prosił cichym, przyduszonym głosem. — Chcecie to?…
Szła przed siebie, ani wiedząc, co ją niesie i dokąd. Wzdychała głęboko, czasami ręce rozwodząc, czasami przystając bezradnie i tocząc rozpalonymi oczyma, jakby zaczepki dla udręczonej duszy szukała. Ale szła dalej, przędąc myśli wiotkie i nikłe jako te świetliste nici na wodzie, że nie uchycisz, bo zmącą się i przepadną od cienia ręki. Patrzała w słońce, nie widząc niczego.…
Zalękła się srodze, struchlała w głębokim poczuciu winy. — Nie, nie wyjdę! Grzech by był śmiertelny, śmiertelny! — powtarzała krzepiąc się tym słowem i odżegnując od zła, ale dusza jej krzyczała w żalu i męce, bo rwała się do niego, rwała całą mocą, całą potęgą życia, jak to drzewo przywalone zwałami rwie się o wiośnie do słońca, jak ta ziemia prężąca się pod pierwszym tchnieniem ciepła...…
Słodkie uczucie przenika mnie całego, gdy dłoń moja przypadkiem dotknie jej dłoni lub gdy stopy nasze zetkną się pod stołem. Cofam się, jak gdybym się dotknął płomienia, ale przemożna siła pociąga mnie z powrotem i czuję zamęt we wszystkich zmysłach. A ona jest tak niewinna, tak prostą ma duszę, że nie czuje, jak bardzo mnie dręczy.…
Puch czarny, puch miękki pod głowę podłóżmy, Śpiewajmy, a cicho — nie trwóżmy, nie trwóżmy. Noc smutna w więzieniu, tam w mieście wesele, U stołów tam muzyki huczą; Przy pełnych kielichach śpiewają minstrele, Tam nocą komety się włóczą: Komety z oczkami i z jasnym warkoczem. Więzień usypia Kto po nich kieruje łódź w biegu, Ten zaśnie na fali, w marzeniu uroczem, Na naszym przebudzi się brzegu.
Proszono jednej wielkimi prośbami, Nie powiem o co, zgadniecie to sami. A iż stateczna była białagłowa, Nie wdawała się z gościem w długie słowa, Ale mu z mężem do łaźniej kazała, Aby mu swoję myśl rozumieć dała. Wnidą do łaźniej, a gospodarz miły Chodzi by w raju, nie zakrywszy żyły. A słusznie, bo miał bindasz tak dostały, Żeby był nie wlazł w żadne famurały.…
Boleborza należała do kompleksu majątków tutejszej rodziny obszarniczej Tczewskich. Był to niewielki, zapuszczony folwark, leżący na peryferiach tych włości, o ziemiach lekkich na przemian i bagnistych. Po stracie dwóch z kolei majątków, własnego i żony, Walerian Ziembiewicz dostał w Boleborzy miejsce rządcy na kilka lat przed wojną. Gospodarował tu uczciwie, ale równie nieumiejętnie i źle jak na ziemi własnej.…
Plewy Na młode wróble! Wiem ja, gdy krew kipi, Jak wtedy dusza hojną jest w kładzeniu Przysiąg na usta. Nie bierz tych wybuchów Za ogień, więcej z nich światła niż ciepła, A i to światło gaśnie w oka mgnieniu. Bądź odtąd trochę skąpsza w przystępności I więcej sobie waż rozmowę swoją Niż wyzywanie drugich do rozmowy.…
…A kto mi kazał patrzeć na te czarne głazy, rozpadające się na gruz pod mocą Twojego gniewu, przeraźliwy Boże — na głazy te, gdzie straszny owoc Twego drzewa, złocistowłosa Ewa, do piersi pierś padalca tuli obnażoną?... O Głowo, przepasana cierniową koroną!... Któż się nad dolą zlituje sierocą, nad moją dolą, której, Boże, Twe ręce z kajdan nie wyzwolą? Kyrie elejson! Patrzaj!... Kyrie elejson!…
— Chy! chy! A dziewce piętnaście roków i już ją do chłopów ciągnie!... Już jak którego choć z daleka uwidzi, to aże kolanem o kolano trze!...
Aż pomysł olśnił go szalony! Oślepiający, słodki pomysł: Że ona... że to giętkie ciało, Co tak znacząco dojrzewało... Że tam zbawienie i ratunek! Zaczął zaloty. Sprośnym cieniem Puścił na ścianę zaproszenie, Ruchami podnieconej małpy Galanteryjnie wił się, skręcał. Zerkając na jej smukłe kształty, I, zmysły jej młodziutkie trwożąc, Niezgodą oczu ją zadręczał: Żywym błagając, sztucznym grożąc.…
— Czy myślisz — spytał Wokulski — że można... kochać kobietę w sposób idealny, nie pożądając jej? — Naturalnie. Jest to jedna z masek, w którą lubi przebierać się instynkt utrwalenia gatunku. — Instynkt — gatunek — instynkt utrwalenia czegoś i — utrwalenie gatunku!... — powtórzył Wokulski. — Trzy wyrazy, a cztery głupstwa. — Zrób szóste — odpowiedział doktór nie odejmując oka od szkła — i ożeń się. — Szóste?...…
Dur go pchał wzwyż po schodach. Dur, na pewno dur! We łbie miał złote mroczki i srebrne zamiecie, Gdy, wspinając się ku niej, dawał baczny zór Na czar, co się po cichu Tak utrwalał na strychu, Jakby miejsca zabrakło gdzieindziej na świecie.
Dajcie mi ją do ust, do piersi, w objęcia, dajcie piękną moją, niepodległą, wyzwoloną, obnażoną z zasłon i przesądów, wybraną spośród córek Wolności, oblubienicę moją. — Wyrywam się do ciebie, mój kochanku. — Patrz, ramiona wyciągam do ciebie — upadłam z niemocy — tarzam się po zgliszczach, kochanku mój. — Wyprzedziłam je — przez popiół i żar, ogień i dym stąpam ku tobie, kochanku mój.…
Ledwo rumianopalca rankiem błysła Zorza, Święta moc Alkinoja porwała się z łoża. Wstał i Odysej, grodów burzyciel on gracki, I obaj z Alkinojem szli na plac feacki W niewielkiej od okrętów leżący oddali; Tam na gładkich kamieniach obaj posiadali. Atenea tymczasem i chwili nie traci. Gród przebiega w keryksa dworskiego postaci, Przemyślna, chcąc zapewnić powrót Odysowi. Kogo spotka, każdemu takie słowo powie: „Nuże!…
— A niech tam Bóg jej cnotę sekunduje! Nie masz nad mojego hajduczka, ale i to dobra dziewka! Nie ubliżam ja jej wcale, jeno to ci powiem, że gdy przy niej siedzisz, tak ci policzki płomienieją, jakoby kto wyszczypał, i wąsikami ruszasz, i czub ci się jeży, i sapiesz, i drepczesz, i wydeptujesz jak grzywacz, a to są wszystko signa żądz. Gadaj komu innemu o amicycji, bo ja za stary wróbel!
— Nie baba to, ale wiśnia — odrzekł Kmicic. — A co mi tam... Kazali wieźć, wiozłem; kazali oddać, oddaję! Stary hetman wziął na to pana Kmicica za ucho i rzekł: — A kto cię tam wie, zbereźniku, jakąś ty ją odwiózł... Broń czego Boże, jeszcze będą ludzie gadali, że ją od sapieżyńskiej opieki kolki sparły, i ja, stary, będę oczyma świecił... Cóżeście to na popasach czynili?…
Śliczna pani Kościeniecka zrzuciła z ramion płaszcz, poprawiła włosy przed lustrem i usiadła w fotelu. Gdy zaś Cezary w locie chwytał płaszcz z jej ramion, owionął go przenikliwy zapach świetnej, mocnej perfumy. Gdy usiadł naprzeciwko wdowy-narzeczonej, ten zapach, tak, zdawało się, nikły, owinął się dookoła jego zmysłów niczym arkan niewidzialny.…
— Pragnąłem jej poprzednio, a teraz pragnę jeszcze więcej. Gdym objął jej rękę, owionął mnie ogień... Muszę ją mieć. Gdybym był Zeusem, otoczyłbym ją chmurą, jak on otoczył Io, lub spadłbym na nią dżdżem, jak on spadł na Danae. Chciałbym całować jej usta aż do bólu! Chciałbym słyszeć jej krzyk w moich ramionach. Chciałbym zabić Aula i Pomponię, a ją porwać i zanieść na ręku do mego domu. Nie będę dziś spał.…
Wszystkie dawne zachwyty, niespełnione sny i pragnienia zrywają się nagle i biją w niego jak porywy wichru. Serce ściska mu ból chorobliwy i jad namiętności wsącza się nieznacznie w krew wzburzoną. Powrócił na palcach do łóżka chorej, oparł łokcie na jego poręczy i nasycał się widokiem nagich ramion, które cudownymi liniami kojarzyły się z zarysem piersi i szyi. Panienka spała.…
…Gustaw się wcale nie chce żenić ze mną. To źle, mężczyzna powinien chcieć zawsze, Ażeby poznał, jak kobiety gardzą, Zwłaszcza ten Gustaw, co to uczy rządzić.
D'Artagnan zresztą z własnych opowiadań milady wiedział, że jest zdolna do zdrady i różnych brudnych postępków, miał też dla niej bardzo mało szacunku. Nienawidził, pogardzał nią prawie, a pomimo to czuł do niej szalony pociąg... Czy opanowała go namiętność, połączona z pogardą... czy żądza tylko, nie umiał sam z tego zdać sobie sprawy, dość, że pragnął tej kobiety.
Jędrzych wszedł i ogień na trzonie rozdmuchiwał, nastawiał garnki z wodą i cięgiem się po izbie kręcił, że już mało wiele ze sobą mówili, a ino poglądali na się iskrzącymi, głodnymi oczami, jakoby się zjeść chcieli...
Antek czaił się przy przełazie, skoczył do niej jak wilk, przeniósł ją prawie i pociągnął pod bróg, stojący zaraz za drogą. Ale nie wiedło się im całkiem dnia tego, bo tyla co wleźli w bróg, co się tam zwarli w całunkach, rozległ się ostry, donośny głos Boryny. — Jaguś! Jaguś!...…
…Była to młoda istota, wzrosła pośród ciasnego kręgu zajęć domowych i pracy z góry na tydzień unormowanej. Nie znała ona innych rozrywek i uciech, jak ustrojenie się w co mogła i pospacerowanie w niedzielę po mieście; czasem potańczyła przy okazji w jedno z większych świąt, lub przegawędziła ze sąsiadką godzinkę, roztrząsając jakąś kłótnię, czy obmowę.…
…A propos balsam, Bajkow! — tobie by się zdało Trochę balsamu, bo masz takie trupie ciało, A żenisz się. Czy wiecie, on ma narzeczoną; Drzwi z lewej strony odmykają się — Lokaj wchodzi — Senator pokazując drzwi Tę panienkę, tam patrzaj, białą i czerwoną.…
Kachna się każe w łaźni przypatrować, Jeslibych ją chciał nago wymalować; A ja powiadam: gdzie nas dwoje siędzie, Tam pewna łaźnia, mówię, łaźnia będzie.
Zresztą tamtejsza wierność wobec Elżbiety też daleka była od jakiejkolwiek egzageracji. Wszędzie są kobiety. I głód erotyczny nurtuje pod wierzchem życia, nasyca je barwą i żarem, jest mięsem czerwonym dla jego skóry. Można go tłumić, wekslować na inne tory, nadawać mu różne nazwy i kwalifikacje. Przecież, przywalony kodeksem i obyczajem, bije w głębi pulsem złej rewolty, huczy ciągłą upartą gotowością wybuchu.
O, rzuć precz, pani, część jego poślednią I zacznij z drugą tym czyściejsze życie. Dobranoc... tylko nie wespół z mym stryjem, Pożycz choć cnoty, jeżeli jej nie masz. Nałóg, ten potwór, imający zmysły W szatańskie pęta, jest jednak aniołem Przez to, że prawym, szlachetnym popędom Użycza także szat, które wciągnąwszy Nietrudno nosić.…
Że te w źrenicach Bólu przymarłe skry są świętsze, niż jasny płomień żądzy, co me rozpala wnętrze?
— Bo mi pocieszno w sercu... Zadziora wyszła, a co do Zbyszka, wy się o niego nie bójcie. Wczoraj, jak Jagienka na koń siadała... wiecie... wiatr dął... Pytam ja tedy Zbyszka: „Widziałeś?", a jego zaraz ciągoty wzięły. I tom też zmiarkował, że z początku mało ze sobą gadali, a teraz, jak razem chodzą, to ciągle jedno ku drugiemu szyję obraca i tak uradzają... uradzają!... Napijcie się jeszcze.
Była to groźna noc. Nad ranem, Gdy już (jak muzealny szkielet: Z rozluźnionymi wiązadłami) Osypał się, osunął kośćmi I siedząc w kącie łóżka szarzał Garbatą stertą znikomości; Gdy ręce, dotąd rozbiegane, Ręce karciarza i kuglarza, Przestały mlaskać po jej ciele, Tylko je smutnie załamywał, Gdy klęskę swą rozpamiętywał — Diabli go wiedzą, co go naszło, Że wlepił w nią źrenicę straszną I zdradził sekret...…
— Cóż znowu z tym siodłem! — zawołała nagle. — Mój panie, popręg mi się odpiął... proszę zobaczyć... Wokulski zeskoczył z konia. — Zsiądzie pani? — zapytał. — Ani myślę. Niech pan tak obejrzy. Zaszedł z prawej strony — popręg był mocno przypasany. — Ależ nie tam... O tu... Tu coś psuje się, około strzemienia. Zawahał się, lecz odsunął jej amazonkę i włożył rękę pod siodło.…
Znój mu wargi przynaglił. Znój, na pewno znój! Szedł do niej po ciemnościach, jak wicher po łanie! Kto ma oczy — niech widzi! Był ich cały trój: On i barłóg, i ona I wyrychlił ramiona, By ją porwać na trwałe wbrew światu kochanie! Biel jej ciała przywłaszczał. Biel, na pewno biel! A chłonęła go w siebie ciszkiem jak mogiła.…
— Waćpanna mi przebacz to, com wczoraj uczynił, bo to było z tak ekstraordynaryjnej dla waćpanny życzliwości, żem jej zgoła pohamować nie umiał... Moja mościa panno, moja Krzysiu kochana! Zważ, ktom jest, żem prosty żołnierz, któremu wiek życia na wojnach zeszedł... Inny byłby naprzód z oracją się popisał, a potem do konfidencji przystąpił, ja zaś od konfidencji zacząłem...…
…Na granicy elektorskiej gotowe wojska stoją, kapitanowie z zaciągami nadchodzą, ale w pomoc nie idziem, bo księciu od panny niesporo. — To dlatego Bogusław bratu z pomocą nie przychodził? — ozwał się Zagłoba. — Tak jest. Toż samo mówił Paterson i wszyscy osoby jego najbliżsi. Niektórzy sarkali na to, inni radzi byli, że Radziwiłłowie zginą.…
I począł patrzeć na nią, jakby chciał nasycić się jej widokiem, i palił ją oczyma. Wzrok jego ześlizgiwał się z jej twarzy na szyję i obnażone ramiona, pieścił jej śliczne kształty, lubował się nią, ogarniał ją, pochłaniał, lecz obok żądzy świeciło w nim szczęście i rozmiłowanie, i zachwyt bez granic.
A stara, że to już jego nie stało, wsiadła na Jagnę i hajże jazgotać, a wypominać wszystko, co miała na wątpiach... Jaguś siedziała cicho, aż zmartwiała ze strachu, ale kiedy słowa matki dojęły ją do żywego... przecknęła, schowała głowę w pierzynę i buchnęła płaczem i wyrzekaniami... rozżalona była srodze... bo przecież nic temu niewinna... nie zwoływała go do chałupy... sam przyszedł...…
— Mogę to, kiej kochanie gorsze choroby, ogniem po kościach chodzi, wrzątkiem w sercu bełkocze, a taką tęsknością duszę przejmuje, że ni jeść, ni spać, ni robić nic, jeno by człowiek łbem tłukł o ścianę albo i zgoła życia się pozbawił! — Abo to nie wiem! Mój Jezus, abom to sam za Jagną nie latał! Ale jest tylko jedna rada na kochanie: ożenić się, a jakby ręką odjął.…
…Wyznał, a w opowiadaniu jego brzmiała radość i upojenie wspomnieniem, wyznał mi, że z biegiem czasu wzrosła namiętność jego dla gospodyni, u której służył, do tego stopnia, że nie wiedział co czyni, nie wiedział... jak się wyraził..., gdzie ma głowę.…
tańcząc, do Gubernatorowej Chcę zrobić znajomość Starosty, On piękną żonę, córkę ma; Ale zazdrosny — biegąc za Senatorem To człek prosty; Niech Pan to na nas zda. podchodzi do Starosty A żona Pańska? W domu siedzi. A córki? Jedną tylko mam. I córka balu nie odwiedzi? Nie! Pan tu sam? Ja sam. I żona nie zna Senatora? Dla siebie tylko żonę mam. Chciałam wziąć córkę Pańską wczora. Usłużność Pani znam.…
Nie uciekaj przede mną, dziewko urodziwa, Z twoją rumianą twarzą moja broda siwa Zgodzi się znamienicie; patrz, gdy wieniec wiją, Że pospolicie sadzą przy różej leliją. Nie uciekaj przede mną, dziewko urodziwa, Serceć jeszcze niestare, chocia broda siwa; Choć u mnie broda siwa, jeszczem niezganiony, Czosnek ma głowę białą, a ogon zielony.…
Ówdzie nad potokiem stoi Pochyła wierzba, której siwe liście W lustrze się czystej przeglądają wody. Tam ona wiła fantastyczne wieńce Z pokrzyw, stokrotek, jaskrów i podłużnych, Karmazynowych kwiatów, którym nasi Sprośni pasterze szpetną dają nazwę, A zaś dziewice w skromności je zowią Palcami zmarłych.
Straszna skorupa trądu mniej jest obrzydła i wstrętna, nizili sromota mej duszy. niż te mej chuci tętna.
Stary Maćko nie mylił się, mówiąc, że Zbyszko i Jagienka radzi z sobą przestają, a nawet że tęsknią do siebie. Jagienka pod pozorem odwiedzin chorego Maćka przyjeżdżała częstokroć do Bogdańca, z ojcem lub sama, Zbyszko przez samą wdzięczność wpadał co czas jakiś do Zgorzelic, więc wraz z upływem dni wyrodziła się między nimi bliska zażyłość i przyjaźń.…
— «Raczej ciało niepieszczone wilkom rzucić w bór za borem, Niż nie zaznać pieszczoty choćby nawet z potworem!» —
Tu przyszedł jej na pamięć ów pocałunek przyjęty i oddany, więc ogarnął ją wstyd i pogarda dla samej siebie. Zali kochała już wówczas Wołodyjowskiego? Nie! W sercu jej nie było miłości, tylko prócz współczucia ciekawość i bałamuctwo, pozorami siostrzeńskiego afektu pokryte. Teraz dopiero poznała, że między pocałowaniem z wielkiej miłości a pocałowaniem z popędu krwi jest taka różnica, jak między aniołem i diabłem.
Pokazujemy 48 z 80 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.