motyw literacki
Pogrzeb
68fragmentów
36lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Antygona 5 fragmentów
- Granica 5 fragmentów
- Napój cienisty 5 fragmentów
- Faraon 4 fragmenty
- Hamlet 4 fragmenty
- Iliada 3 fragmenty
- Pieśń o Rolandzie 3 fragmenty
- Przedwiośnie 3 fragmenty
- Chłopi, Część czwarta - Lato 2 fragmenty
- Cierpienia młodego Wertera 2 fragmenty
- Kordian 2 fragmenty
- Ogniem i mieczem 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Ciemne więc owe duchy i chmura ich wzniosła się z dachu, krzycząc w ciemném powietrzu smutne przeklinania, i stała się znów cichość, jaka przystoi w miejscu, gdzie trup spoczywa. We trzy zaś godziny po północy usłyszał Anhelli stukanie do drzwi, które były z lodu, i odwaliwszy bryłę, wyszedł na księżyc.…
Na trzeci dzień włożono Rozalię w świeżo zheblowaną trumienkę z czarnym krzyżem, trumnę ustawiono w gnojownicach i powieziono dwoma wołami za wieś, tam gdzie nad zapadniętymi mogiłami czuwają spróchniałe krzyże i białokore brzozy.…
Cóż to? Ty jakieś ciężkie ważysz słowa. O tak! Czyż nie wiesz, że z poległych braci Kreon jednemu wręcz odmówił grobu? Że Eteokla, jak czynić przystoi, Pogrzebał w ziemi wśród umarłych rzeszy, A zaś obwieścił, aby Polinika Nieszczęsne zwłoki bez czci pozostały, By nikt ich płakać, nikt grześć się nie ważył; Mają więc leżeć bez łez i bez grobu, Na pastwę ptakom żarłocznym i strawę.…
Ja o sławę Nie dbam, a wyższa teraz nad sąd ludu, Będę, czym dawno byłabym, zrodzona Pod inną gwiazdą. Życie pełne trudu Na dwie połowy przecięła korona. Przeszłość odpadła jak od płytkiej stali, Którą po stronie jednej ośliniła Żmija — połowa jabłka leci zgniła I czarna jadem. Wyście mnie nie znali Taką, jak byłam — niech więc lud nie śledzi Przeszłości mojej.…
— Idą panny żałobne: jedne, podnosząc ramiona Ze snopami wonnemi, które wiatr w górze rozrywa, Drugie, w konchy zbierając łzę, co się z twarzy odrywa, Inne, drogi szukając, choć przed wiekami zrobiona... Inne, tłukąc o ziemię wielkie gliniane naczynia, Czego klekot w pękaniu jeszcze smętności przyczynia.
I śpiewali tak strasznie, tak rozpacznie i tak jękliwie, jaże łzy się cisnęły, zamierało serce, a oczy strwożone, oczy pobłąkane w niemocy niesły się we świat i u tego nieba chmurnego żebrały zmiłowania. Twarze bladły, dusze jęły się zwierać w męce i luty dygot przejmował, że wzdychali coraz ciężej, a już poniektóry łzy obcierał, to szeptał pacierz posiniałymi wargami, w piersi się bił i kajał skruszony — zaś……
— Są jeszczech dobre i miłosierne ludzie, są... — szeptała, opatrując troskliwie torbecki. Jakże, uciułała sobie tyla, że musi starczyć na pochowek. Przeciech od dawnych już lat o tym jeno deliberowała i w to całą duszę kładła, że skoro śmierci porę Pan Jezus spuści, aby się to mogło stać we wsi swojej, w chałupie, na łóżku zasłanym pierzynami, pod rzędem obrazów — tak jako umierały gospodynie wszystkie.…
Osobną kartką proszę ojca twego, by zechciał zająć się mymi zwłokami. Na cmentarzu, w samym kącie od strony pola rosną dwie lipy, tam pragnę spoczywać. Pewny jestem, że uczyni to dla przyjaciela. Dołącz swą prośbę. Nie chcę się narzucać z sąsiedztwem pobożnym chrześcijanom, bo może by nie radzi byli nieszczęśliwemu.…
— Przychodzimy błagać cię, panie, ażeby ciało naszego wodza, a twego sługi, Patroklesa, nie było wydane egipskim kapłanom, lecz spalone według greckiego obyczaju. Książę zdziwił się. — Chyba wiadomo wam — rzekł — że ze zwłok Patroklesa kapłani chcą zrobić mumię pierwszej klasy i umieścić ją przy grobach faraonów. Czy może większy zaszczyt spotkać człowieka na tym świecie?…
Tu syta wieku leży Rózyna; Lecz tylko wieku, ale nie wina, Nie stoi o mszą ani o dzwony, Wolałaby dzban piwa zielony.
— Pogrzeb musi być prędko, bo upał i ciało się psuje. Jakbyś teraz zaraz poszła po trumnę, to ciało jeszcze na noc będzie ustawione w kaplicy. Justyna poczuła zimno w środku i zaczęła płakać. Teraz dopiero zrozumiała, że to wszystko jest prawda. Obróciła się i płacząc, patrzyła na trupiarnię, nieduży budynek z drzewa i bez okien. — Jesteś taka młoda — powiedziała zakonnica. — Pan Bóg cię pocieszy.…
…Tymczasem w fosę, między gęste krzewie, Schodzą trabanci z piłami, z topory, Sieką chrust, walą topole, modrzewie, A ociosane pnie, gałęzie, wióry Toczą na barkach i wozach do miasta: Na taki widok żal i postrach wzrasta.…
Przybyłem Na pogrzeb ojca twego, mości książę. Nie żartuj ze mnie, szkolny towarzyszu; Przybyłeś raczej na ślub matki mojej. W istocie, prędko nastąpił po tamtym. Oszczędność, bracie, oszczędność! Przygrzane Resztki przysmaków z pogrzebowej stypy Dały traktament na ucztę weselną. O mój Horacy, wolałbym był ujrzeć Najzawziętszego mego wroga w niebie Niż dożyć tego dnia.
…A roztopami, polem szerokim, nad którym chaty sczerniałą lśnią się dachówką, lub mchami obrosłą strzechą, powoli toczy się wóz... Górą, na snopkach słomy, zamknięte w sosnowej skrzyni, śpi snem nieprzespanym życie biednego człowieka... Cicho, z wolna wóz się toczy, na nim w żółtej skrzyni na wiek wieków zgasłe oczy, jak światła w pustyni. Twój li ojciec? matka twoja? czy najdroższe dziecię? Gdzież jest radość?…
Jęk się rozlega w mieście i żałobne krzyki. Tymczasem u naw stają greckie wojowniki I wszyscy się rozchodzą pod swoje namioty. Achilles, zatrzymując mirmidońskie roty, Mówi: — «Wy, dzielni mojej towarzysze broni, Nie wykładajcie jeszcze z jarzma bystrych koni! Tak się zbliżmy, niech z oczu płyną łzy rzęsiste, Oddajmy cześć zmarłemu: godzien jej zaiste.…
Dajcie mi lampę... sztylet w zabitego łonie... Na piersiach jakiś papier pomięty, rozdarty... Tak... jest to zdanie sprawy ze szpiegowskiej warty. To szpieg... Więc go zakopać tam — w kącie ciemnicy. Dwóch ze spiskowych unoszą w kąt trupa, zapalają dwie latarnie — i grób kopią Rozchodźmy się ze schadzki... drugiej nie naznaczam. Starcze, umiesz korzystać z losu błyskawicy? Z marnego przerażenia?…
Tymczasem wszystkie umysły zajęły się pogrzebem królowej. Z całego kraju poczęły ściągać nowe tłumy panów, szlachty i ludu, zwłaszcza ubóstwa, które spodziewało się obfitych zysków z jałmużn przy obrzędzie pogrzebowym, mającym trwać przez cały miesiąc.…
Padł tam i mały oficerek. Śmierć mu przypięła na mundurze Zapiekłą karminową różę Barwy pułkowych furażerek. Miał piękny pogrzeb. Pop na przedzie Konstantynowską kondukt wiedzie. Za nim, z poduszką, szedł żołnierzyk, Czapka i szabla na niej leży. Potem był wieniec od kamratów, Jekaterynoburskich chwatów, Dwóch go trzymało oficerów, Miał szarfę: «Za caria, za wieru I za otieczestwo».…
…Skonał wreszcie — posłuszny temu wniebowzięciu, Które przez sen zawdzięczał — fioletom bladym. Czas się włóczył po drzewach. Noc przyszła — żałobna. Cienie wszystkich umarłych — ubożuchno szare — Pochowały Śnigrobka na wieczną niewiarę — We wszystkich grobach naraz i w każdym — z osobna.…
Rżenie to zlewało się w jedno z trynitarskim dzwonem, który w tej chwili posępnie bić zaczął. Jednocześnie rozległ się z suteryny głuchy odgłos młotka. Aniśmy się spostrzegli, kiedy na wozie ustawiono trumnę. — Wio! — zawołał pan Łukasz. Szkapa ruszyła, a my przy niej kłusem.…
„Skoro okręt nasz prądy oceanu minął I na bezkresny przestwór wód morskich wypłynął, Pędzim k'wyspie Ajai, gdzie Eos się rodzi, Gdzie mieszka z swym orszakiem i gdzie Helios wschodzi; A stanąwszy u brzegu przy piaszczystej ławie, Wysiadamy z okrętu, znużeni w przeprawie, Spać się kładziem i śpimy do jutrzenki świtu.…
Aż jednego ranka zabrzmiały dzwony we wszystkich kościołach i cerkwiach łubniańskich, zwiastujące śmierć pana Zakrzewskiego. Tegoż dnia książę z Sieńczy przyjechał, a z nim panowie Bodzyński i Lassota oraz cały dwór i dużo szlachty w kilkudziesięciu kolaskach, bo zjazd u pana Suffczyńskiego był niezmierny. Książę wyprawił wspaniały pogrzeb, chcąc uczcić zasługi zmarłego i okazać, jak się w ludziach rycerskich kocha.…
Przybyłem. Namiot rozbiłem na piasku. Wielbłądy moje cicho się pokładły; Dziecko, jak mały aniołek w obrazku, Karmiło wróble, a ptaszęta jadły, Aż do rąk prawie przychodząc dziecinie. — Widzisz tę małą rzeczułkę w dolinie? Od niej wracała najmłodsza dziewczyna, Z dzbankiem na głowie, prościutka jak trzcina. Przyszła do ognia i wodą z potoku, Śmiejąc się, lekko trysnęła na braci.…
— Zdaje mi się — ciągnął dalej jegomość z potwornym podbródkiem — że będzie miał marny pogrzeb. Jestem pewien, że przystrojenia kościoła i karety żałobne niedrogo będą kosztowały, bo nie znam nikogo, kto by chciał pójść za jego trumną. A gdybyśmy tak bez zaproszenia odprowadzili go do grobu?
— Ma on tam tylko resztę grasantów wyciąć, a później ciała pogrześć. Powinien wrócić jeszcze dziś albo jutro rano. Kazałem mu tylko naszych pogrześć, a Azbowych niekoniecznie, że to zima idzie i przed zarazą nie ma strachu. Wreszcie wilcy ich uprzątną.
„Panie cesarzu — powiada Godfryd andegaweński — nie poddawaj się bez miary swej boleści! Po wszystkich polach każ szukać naszych, których Hiszpanie porżnęli w bitwie. Nakaż, aby ich zniesiono do wspólnego dołu". Król powiada: „Zadzwoń w róg, aby dać rozkaz".
Umarłych grzebią prosto, głową na dół, ponieważ utrzymują, że po jedenastu tysiącach księżyców wszyscy umarli mają zmartwychwstać, że wówczas ziemia, którą wyobrażają sobie płaską, przewróci się na drugą stronę i tym sposobem w czasie swego zmartwychwstania wszyscy będą stać jak należy.…
To rzekłszy pan Wołodyjowski zasunął szabelkę do pochwy i wszedł przez porąbane drzwi do domu. Szlachta poczęła łowić i wiązać rapciami ludzi Kmicicowych, którzy odtąd mieli orać rolę w zaściankach. Poddawali się też bez oporu; ledwo kilkunastu wypadłszy przez tylne okna domu skoczyło ku stawom, ale tam wpadli w ręce czekających Stakjanów.…
…Skierowano ją do robót publicznych w porcie. Niedługo tam jednak pracowała. Roboty owe były doskonałą kuracją prowadzącą z tego świata na tamten. Cezary wyjednał to swymi prośbami, iż na jakiś czas umieszczono mu matkę w szpitalu powszechnym. Lecz gdy odpoczęła, trzeba było znowu iść do ciężkich robót. Słaby i zniszczony organizm nie wytrzymał: pchnięta przez dozorcę, padła na drodze i skończyła życie.…
Zwłoki pół-Indianina Joego pochowano tuż u wejścia do jaskini. Z miasteczka, z okolicznych farm i wiosek ściągnęły tłumy ludzi na jego pogrzeb. Przybyli wozami i łodziami, z dziećmi i prowiantem. Wszyscy orzekli, że pogrzeb Indianina był nie mniejszą atrakcją niż byłaby jego publiczna egzekucja. Pogrzeb Joego położył kres sprawie petycji do rządu o jego ułaskawienie.…
Jakoż nie pomogły ofiary składane w świątyniach, modły i wota, jak również sztuka lekarska i wszelkie czarodziejskie środki, jakich się w ostateczności chwytano. Po tygodniu dziecko umarło. Żałoba padła na dwór i na Rzym.…
Cośmy na gody poprzysposabiali, To musi teraz posłużyć na pogrzeb; Weselna uczta zamieni się w stypę, Dźwięk strun w jęk dzwonów, pieśni w smętne treny, Mirtowy wieniec martwą skroń otoczy, Słowem, wszystko się w opak przeistoczy.
Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami; Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny: Dziś was rzucam i dalej idę w cień — z duchami, A jak gdyby tu szczęście było, idę smętny. Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica Ani dla mojej lutni, ani dla imienia: Imię moje tak przeszło, jako błyskawica, I będzie, jak dźwięk pusty, trwać przez pokolenia.…
W godzinie oznaczonej lord de Winter i czterech muszkieterów udali się do klasztoru; wszystkie dzwony były w ruchu, kaplica otwarta, a kraty zamknięte. Pośrodku chóru wystawiono zwłoki ofiary przybrane w strój nowicjuszki. Po bokach chóru, poza kratami, zebrały się zakonnice i nie widząc nikogo, i same będąc niewidziane, łączyły swój śpiew ze śpiewem księży.
Następnego dnia wcale już Stasia nie poznał, a w trzy dni później zmarł w samo południe, nie odzyskawszy przytomności. Staś opłakał go szczerze, po czym obaj z Kalim zanieśli go do pobliskiej wąskiej jaskini, której otwór założyli cierniem i kamieniami.
To jedno! Usypiam duszę mą biedną i usypiam brata mego; wszystko jedno, wszystko jedno, tyle złego, co dobrego, okropne rzeczy się dzieją. Patrzeć na przebiegi zdarzeń — dalekie, dalekie od marzeń, tak odległe od wszystkiego, co było wielkie w kraju; że wszystko, co było, przepadło, bezpowrotnie w mroku zbladło: to bajki o Trzecim Maju!…
O Tebańczycy, nareszcie bogowie Z burzy i wstrząśnień wyrwali to miasto; A jam was zwołał tutaj przed innymi, Boście wy byli podporami tronu Za Laiosa i Edypa rządów, I po Edypa zgonie młodzieniaszkom Pewną swą radą służyliście chętnie. Kiedy zaś oni za losu wyrokiem Polegli obaj w bratobójczej walce, Krwią pokalawszy braterskie prawice, Wtedy ja władzę i tron ten objąłem, Który mi z prawa po zmarłych przypada.…
…W Borynowej izbie już było wszystko urządzone do potrzeby. Wzdłuż ścian ciągnęły się stoły, obstawione długachnymi ławami, że skoro się jeno rozsiedli, zaraz podano gorzałkę i chleby. Przepili godnie, w cichości a powadze, przegryźli coś niecoś i organista zaczął czytać z książki sposobne modlitwy.…
Na smutną wieść przyjechał stary komisarz co tchu i ucałował, płacząc rzewnie, konającego. Niebawem nadeszli pieszo starsi synowie jego i padli na kolana przy łóżku, bolejąc niewymownie. Potem całowali mu ręce i usta, a najstarszy, którego Werter najgoręcej kochał, przywarł do jego ust, całował je aż do chwili skonu, a potem musiano go przemocą odrywać od zwłok. Zmarł o dwunastej w południe.…
Otóż, co dla waszej dostojności nie jest chyba tajemnicą, ów cień, Ka, jest zupełnie podobny do człowieka, tylko wygląda, jakby był utkany z bardzo delikatnej mgły. Cień ma głowę, ręce i tułów, może chodzić, mówić, rzucać lub podnosić przedmioty, ubiera się jak człowiek, a nawet, osobliwie przez kilkaset pierwszych lat po śmierci, musi od czasu do czasu nieco posilać się.…
Weszły do domu i Justyna wypakowała najlepszą matki suknię, czarną z aksamitem na przodzie i przy rękawach. Jeszcze Jasia z nią poszła do szpitala i razem we dwie umyły i ubrały Bogutową do trumny. Ciało już zesztywniało, ręce nie chciały się dobrze zginać i Justyna poszła do zakonnicy po nożyczki, żeby rozciąć z tyłu stanik. Zdążyły akurat z tą robotą, jak przynieśli od stolarza trumnę.…
Zgoda, Ta jego nagła śmierć, ten cichy pogrzeb, Bez żadnych oznak, szpady ani herbów, Bez ceremonii, bez pompy pogrzebu. Wszystko to woła na mnie wniebogłosy O ścisłe śledztwo.
Jęk się rozlega w mieście i żałobne krzyki. Tymczasem u naw stają greckie wojowniki I wszyscy się rozchodzą pod swoje namioty. Achilles, zatrzymując mirmidońskie roty, Mówi: — «Wy, dzielni mojej towarzysze broni, Nie wykładajcie jeszcze z jarzma bystrych koni! Tak się zbliżmy, niech z oczu płyną łzy rzęsiste, Oddajmy cześć zmarłemu: godzien jej zaiste.…
Carze! carze! truciznę schowaj na ostatki. Znałem was dobrze, katów bezczestnych i dumnych, Was matka nauczyła zabijać słowami. Dwóch było mądrych, trzeci głupi; do rozumnych Ktoś rzekł: «Waszego ojca udusim szarfami», Odpowiedzieli: «Dobrze». — Poszli... udusili... Pomnisz, Beningsen przyszedł i rzekł: «Pawła cara Udusiliśmy...» — rzekli: «Amen...» — Więc zabili, Sami zabili ojca — a na szarfy kara... Ha!…
Po co tyle świec nade mną, tyle twarzy? Ciału memu nic już złego się nie zdarzy. Wszyscy stoją, a ja jeden tylko leżę, — Żal nieszczery, a umierać trzeba szczerze. Leżę właśnie, zapatrzony w wieńców liście, Uroczyście — wiekuiście — osobiście. Śmierć, co ścichła, znów zaczyna w głowie szumieć, Lecz rozumiem, że nie trzeba nic rozumieć...…
— Co to tam za stukanie słyszę po nocy w niebieskie podwoje? — pyta sędziwy klucznik Chrystusowy, ze smacznego snu się zrywając. — Otwórz, święty Pietrze, otwórz! Jam Podbipięta. — Lecz jakież to uczynki, jakaż to szarża, jakie to zasługi ośmielają cię, mości Podbipięto, tak zacnego furtiana inkomodować?…
Przy konającym czuwaliśmy bliscy Ja z wielbłądami — na kolanach wszyscy. Łamałem ręce i wołałem głośno: „Oby nie umarł! lub się był nie rodził!" — A tam nad palmy, z twarzą nielitośną, Gdy konał mój syn, blady miesiąc wschodził I patrzał: — tego z pamięci nie zatrzeć! I nie wiem, jak ten sam miesiąc mógł patrzeć?…
W kolegiacie stanisławowskiej stał na środku kościoła wysoki katafalk rzęsiście obstawiony świecami, a na nim leżał w dwóch trumnach, ołowianej i drewnianej, pan Wołodyjowski. Wieka były już zabite i właśnie odprawiano pogrzeb.…
Pokazujemy 48 z 68 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.