motyw literacki
Podróż
103fragmenty
36lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Lalka 17 fragmentów
- Krzyżacy 6 fragmentów
- W pustyni i w puszczy 6 fragmentów
- Hamlet 5 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 5 fragmentów
- Fraszki 4 fragmenty
- Ludzie bezdomni 4 fragmenty
- Mały Książę 4 fragmenty
- Potop 4 fragmenty
- Przedwiośnie 4 fragmenty
- Satyry 4 fragmenty
- Boska Komedia 3 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Królicza nora przypominała tunel, który przez dłuższy czas prowadził prosto, ale kończył się rozpadliną tak niespodziewanie, że zanim Alicja zdążyła choćby pomyśleć o tym, że mogłaby przystanąć, już leciała w głąb jak gdyby głębokiej studni. Albo ta studnia była naprawdę bardzo głęboka, albo Alicja leciała wyjątkowo powoli, miała bowiem mnóstwo czasu, żeby spojrzeć wokół i pomyśleć, co też wydarzy się dalej.…
Wtem słychać tarkot, wozy jadą drogą, I wóz znajomy na przedzie; Skoczyły dzieci, i krzyczą, jak mogą: „Tato, ach tato nasz jedzie!" Obaczył kupiec, łzy radośne leje, Z wozu na ziemię wylata: „Ha, jak się macie, co się u was dzieje? Czyście tęskniły do tata? Mama czy zdrowa? ciotunia? domowi? A ot! rozynki w koszyku..." Ten sobie mówi, a ten sobie mówi, Pełno radości i krzyku.
— Złą pan obrałeś drogę — rzekł cień z wielką powagą — patrz: ja tyję i mnie dobrze, a przecież o to chodzi. Nie umiesz żyć na świecie i dlatego jesteś chory. Trzeba się przejechać, podróż panu dobrze zrobi. Właśnie się wybieram w dalszą trochę drogę, może zechcesz mi towarzyszyć jako cień mój. Zgoda? Koszta biorę na siebie. Będzie nam bardzo przyjemnie.
Z prostego toru w naszych dni połowie Wszedłem w las ciemny; jaka gęstwa dzika, Jakie w tym lesie okropne pustkowie, Żyjący język tego nie wypowie; Wspomnienie gorzkie i zgrozą przenika, Śmierć odeń gorzką nie więcej być może. Lecz o pomocach mówiąc dobroczynnych, Jakie spotkałem, zszedłszy w to rozdroże, Powiem, com widział, wiele rzeczy innych. Jak w ten las wszedłem, przypomnieć nie mogę.…
— Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! — Na wieki wieków, moja Agato, a dokąd to wędrujecie, co? — We świat, do ludzi, dobrodzieju kochany — w tyli świat!... — zakreśliła kijaszkiem łuk od wschodu do zachodu. Ksiądz spojrzał bezwiednie w tę dal i rychło przywarł oczy, bo nad zachodem wisiało oślepiające słońce; a potem spytał ciszej, lękliwiej jakby... — Wypędzili was Kłębowie, co? A może to ino niezgoda?...…
O, jakimże dzieckiem jest człowiek? Jakże łaknie jednego bodaj spojrzenia! Jakież z nas dzieci! Udaliśmy się do Wahlheimu. Panie pojechały powozem, a podczas przechadzki wydało mi się, że czytam w ciemnych oczach Loty... Jestem głuptak... przebacz mi... ale gdybyś widział te oczy! Piszę pokrótce, gdyż powieki zapadają mi sennie na oczy.…
Szedł po świecie Bajdała, Co go wiosna zagrzała — Oprócz siebie — wiódł szkapę, oprócz szkapy — wołu, Tyleż tędy, co wszędy, szedł z nimi pospołu.
Ani Ulisses, ani Jazon młody, Choć o nich siła starzy nabajali, Tak wiele ziemie snąć nie objechali, Jako ty, który od Tybrowej wody Szedłeś, Franciszku, przez różne narody, Aż tam, gdzie nigdy lata nie uznali I ogniów palić ludzie nie przestali, Prze mróz gwałtowny i prze wieczne lody. Więc i w to nie wierz, aby w tej krainie Medea jaka i Circe nie była, Która by ludzi obracała w świnie.…
Na stacji przesiedziały parę godzin, bo pociąg szedł dopiero w nocy. W wagonie Justyna zezuła matce buty, wypakowała poduszkę i rozłożyła chustkę na ławie. Bogutowa położyła się wygodnie, wzięła jeszcze jeden proszek i popiła zimną, słodką herbatą, która miała smak rozmoczonego korka. Zrobiło jej się przyjemnie i jak wagon ruszył, myślała, że zaraz zaśnie.…
Laertes jeszcze tu? Dalej na okręt! Wiatr wzdyma żagle, czekają na ciebie, Raz jeszcze daję ci błogosławieństwo Na drogę.
— Mam na myśli bardzo dawne czasy, kiedy Rzymianie przybyli tu po raz pierwszy, tysiąc dziewięćset lat temu — wczoraj... Światło biło później z tej rzeki — wspominaliście o rycerzach? Tak, ale to wszystko jest jak blask przebiegający równiną, jak błyskawica wśród chmur. Żyjemy w tym blasku — oby trwał, póki stara ziemia toczyć się będzie! Lecz wczoraj była tu ciemność.…
Tymczasem książę Firuz-Szach, uniesiony tak szybko i tak od razu w powietrze, nie rozumiał, co się z nim dzieje. Nie stracił jednak przytomności, bo był odważny. A odwaga jest potrzebna, szczególnie wtedy, kiedy się lata po obłokach. Ziemia od dawna znikła mu z oczu. Widział tylko obłoki oświetlone słońcem. Jedne były złote, drugie — srebrne.…
Wyspę łąk porzucono na pałaców stepy, Uciekam tu opodal od wrącego gminu; Lud woli pić dym węgli i zaglądać w sklepy; A ten ogród, czarowna sielanka Londynu, Jak ustęp złoty w nudnym ginie poemacie. Ludzie! wy się tym drzewom przypatrywać macie Jak cudom Boga obok cudów waszej ręki. Drzewa nietknięte, rajskie zachowały wdzięki; Nieraz mgły nadpłynione w kłęby czarne zwiną I liściowym wachlarzem na miasto odwieją.…
— Tam jest gorąco, trzeba jechać dwa tygodnie na wielbłądach. Tam są różne choroby i Maciuś może umrzeć. Zresztą tym dzikusom nie można bardzo wierzyć, bo oni są wiarołomni. Ja ich znam, bo z nimi walczyłem; biali właśnie dlatego ich zabijają, żeby nie byli tacy dzicy i zdradzieccy. Maciuś kiwał głową, że to wszystko prawda, a mimo to szykował się do drogi. Musi być w stolicy ogród zoologiczny.…
— Bóg by mnie skarał, gdyby ja był dla was inny. Obaczcie, że już wozy ładują, a jeden kazałem sianem dla was wymościć. Amylejówna podarowała też pierzynę zacną, jeno nie wiem, czy na niej od gorąca wyleżycie. Pojedziemy wolno razem z księżną i dworem, żeby wam starunku nie zbrakło. Potem oni nawrócą na Mazowsze, a my do siebie, i pomagaj Bóg!
W pokoju pana Dziewierskiego Sufitem było szczere niebo, W wyrwie podłogi — deszcz kałużą... I burtą na bok przechylony, Przegrzmiałą obłąkany burzą, Korsarski statek krążył po niej, Jakby go ciągnął kto magnesem... Sprawdziło się przysłowie stare, Że «vivere non est necesse, Sed est necesse navigare».…
Lecz im mniej wychodził, tym częściej marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś lub za granicę. Coraz częściej spotykał we snach zielone pola i ciemne bory, po których błąkałby się, przypominając sobie młode czasy. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, więc postanowił natychmiast po powrocie Wokulskiego wyjechać gdzieś na całe lato.…
Tego popołudnia przybył jakiś żaglowiec pasażerski i wielka sala jadalna hotelu była prawie zapełniona ludźmi mającymi w kieszeniach bilety na podróż dookoła świata za sto funtów. Były tam pary małżeńskie, najwidoczniej znudzone sobą już w połowie podróży; były tam tworzące jedno towarzystwo bardziej lub mniej liczne grupy i ludzie samotni, jedzący uroczyście lub ucztujący głośno — wszyscy rozmawiali, żartowali lub……
Wreszcie trafił się pewien młody gospodarz, który od razu zgodził się jechać. Zaprzągł do wasąga parę małych bułanków i bocznymi drogami, przez dziury i wertepy pomknął jak strzała. Dobry humor wrócił, a nawet wstąpiła w eskulapa swada burszowska. Trafił się na rozstajnych, błotnistych szlakach sklep z trunkiem.…
…Rano w dniu wyjazdu porządnie wysprzątał swoją planetę. Starannie przeczyścił czynne wulkany. Miał dwa czynne wulkany. Bardzo wygodna rzecz do przyrządzania ciepłego śniadania. Miał również jeden wulkan wygasły. Jak sam mówił, „nigdy nic nie wiadomo", dlatego przeczyścił także ten wygasły. Dobrze przeczyszczone wulkany palą się równo i powoli, bez erupcji. Z erupcją wulkanu jest jak z ogniem w kominku.…
Pani Emilia, wiodąc panie ku głównym kanapom i fotelom, kończyła rozmowę z wysokim i sztywnym szwagrem swego męża, który z galanterią zwracając ku niej swą delikatną, bladą, w wąską ramę siwiejących bokobrodów ujętą twarz, płynnie i ozdobnie mówił tym razem o Szwajcarii.…
Wziął go wicher i uniósł na ognistym wozie. Leciał rozzuchwalony w powietrzu i w grozie, Płaszcz swój zrzucił na ziemię, by z wyżyn rozstania Płaszczem ziemi dosięgnąć na znak pożegnania. I odtąd już go nigdy na ziemi nie było. Wszechświat stał mu się błędną wokół bezmogiłą. Ledwo skrzyć się nadążył rozbłyskaniec boży, By światłem zmuskać stada zdziczałych bezdroży.…
Trzy dni, trzy noce wędrowała Marysia do królowej Tatry. Pierwszego dnia wiodły ją pola i łąki przez kraj szeroko oczom i sercu otwarty, cały w zbożach, w trawach, w woni kwiecia stojący. Cały ten dzień szum kłosów słychać było, szmer traw i szeptanie kwiatów: — Sierota... sierota... sierota...…
Muzo! Męża wyśpiewaj, co święty gród Troi Zburzywszy, długo błądził i w tułaczce swojej Siła różnych miast widział, poznał tylu ludów Zwyczaje, a co przygód doświadczył i trudów! A co strapień na morzach, gdy przyszło za siebie Lub za swe towarzysze stawić się w potrzebie, By im powrót zapewnić! Nad siły on robił, Lecz druhów nie ocalił: każdy z nich się dobił Sam, głupstwem własnym.…
«Jak mamę kocham — rzekła — czy to, panie bracie, Jest w tym sens jaki, czy wy Boga w sercu macie? To myślisz Tadeusza zostać dobrodziejem, Jeśli młodego chłopca zrobisz grykosiejem? Świat mu zawiążesz! wierz mi, kląć was kiedyś będzie! Zakopać taki talent w lasach i na grzędzie! Wierz mi, ile poznałam, pojętne to dziecię, Warto, żeby na wielkim przetarło się świecie.…
Po wojnie węgierskiej, po której odbył się ślub pana Andrzeja Kmicica z panną Aleksandrą Billewiczówną, miał także wstąpić w związki małżeńskie z panną Anną Borzobohatą Krasieńską równie sławny i zasłużony w Rzeczypospolitej kawaler — pan Jerzy Michał Wołodyjowski, pułkownik chorągwi laudańskiej. Ale przyszły znaczne mitręgi, które sprawę opóźniły i przewlokły.…
Zabawiłem tylko dwa miesiące z moją żoną i z dziećmi. Nienasycona chęć widzenia obcych krajów nie dozwalała dłużej siedzieć na miejscu. Zostawiłem żonie mojej tysiąc pięćset funtów szterlingów i ulokowałem ją w wygodnym domu w Redriff, a resztę fortuny, częścią w pieniądzach, częścią w towarach, wziąłem ze sobą w nadziei powiększenia mego majątku.
…Ej, mówię waściom, myślałem, że uschnę... Ni mi było do jadła, ni do napitku... Dopiero jak mnie książę nasz z Warszawy aż do Smoleńska posłał, tak i afekt wytrząsłem po drodze. Nie masz jak podróż na takowe zgryzoty. W pierwszej mili już mi się stało lżej, a nim do Wilna dojechałem, ani mi była w głowie, i do tej pory w kawalerskim stanie wytrwałem. Ot, co! Nie masz jak droga na nieszczęśliwe afekta!…
Wtem słychać tarkot, wozy jadą drogą, I wóz znajomy na przedzie; Skoczyły dzieci, i krzyczą, jak mogą: „Tato, ach tato nasz jedzie!" Obaczył kupiec, łzy radośne leje, Z wozu na ziemię wylata: „Ha, jak się macie, co się u was dzieje? Czyście tęskniły do tata? Mama czy zdrowa? ciotunia? domowi? A ot! rozynki w koszyku..." Ten sobie mówi, a ten sobie mówi, Pełno radości i krzyku.
Wyruszyli w zimie na statku zdążającym do Carycyna jako dwaj robotnicy, którzy pracowali w kopalniach nafty, a teraz wskutek przewrotów i zawieszenia robót wracają do siebie, do Moskwy. Mieli fałszywe paszporty, wydane im przez pewne czynniki sprzyjające sprawie ich powrotu.…
— Czy masz zamiar przyjąć naukę Chrystusa? — Chcę, ale moja natura jej nie znosi. — A potrafisz zapomnieć o Ligii? — Nie. — To podróżuj. Niewolnicy dali w tej chwili znać, że śniadanie gotowe, lecz Petroniusz, któremu zdawało się, że wpadł na dobrą myśl, mówił dalej w drodze do triclinium: — Zjeździłeś kawał świata, ale tylko jako żołnierz, który śpieszy na miejsce przeznaczenia i nie zatrzymuje się po drodze.…
Miał rozum, w domu siedząc kto się śmiał z podróży. Jeśli więc ten mu zaszczyt sprawiedliwie służy, Jak zwać tych, co się raz wraz ustawicznie włóczą? Oto — ale zaczekam, aczej się oduczą. Jeszczeć można wybaczyć, gdy ostatnia nędza Z domów, jeśli je mają, ubogie wypędza, Ale kiedy bogaty puszcza się w podróże, Ja o jego rozumie, iżby miał, nie wróżę.…
Nie zapomnę nigdy tej jazdy świetlistej w najjaśniejszą noc zimową. Kolorowa mapa niebios wyogromniała w kopułę niezmierną, na której spiętrzyły się fantastyczne lądy, oceany i morza, porysowane liniami wirów i prądów gwiezdnych, świetlistymi liniami geografii niebieskiej. Powietrze stało się lekkie do oddychania i świetlane jak gaza srebrna. Pachniało fiołkami.…
Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu, Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi, Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi, Omijam koralowe ostrowy burzanu. Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu; Patrzę w niebo, gwiazd szukam przewodniczek łodzi; Tam z dala błyszczy obłok? tam jutrzenka wschodzi? To błyszczy Dniestr, to weszła lampa Akermanu. Stójmy! — Jak cicho!…
— O!... Widzę, że wolisz się przejechać. Masz pani rację; stare przysłowie powiada, że podróże kształcą młodość.
Tymczasem w domu czekała ich podczas obiadu dobra nowina. Panowie Tarkowski i Rawlison byli zaproszeni przed kilku tygodniami, jako biegli inżynierowie, do obejrzenia i oceny robót prowadzonych przy całej sieci kanałów w prowincji El-Fajum, w okolicach miasta Medinet, blisko jeziora Karoun oraz wzdłuż rzeki Jussef i Nilu. Mieli tam zabawić koło miesiąca i uzyskali na to urlopy od własnej kompanii.…
Szła bosymi nóżkami po kamienistej drodze, a dokoła było smutno i ponuro. Czuła wielkie zmęczenie, ale się nie zatrzymywała. Z wierzb przydrożnych padały długie, żółte liście lub ciężkie krople chłodnej rosy. Na tarninowych krzakach były jeszcze jagody, ale tak cierpkie, że wykrzywiały usta.
Ciesz się, Florencjo! Twe skrzydła olbrzymie Przez ląd i morze szeleszczą w tej dobie, Nawet do piekła zaniosły twe imię. W kręgu złodziei, daj wiarę zaklęciu, Obywateli twych znalazłem pięciu, A co mnie wstydem rumieni i tobie, Zda się, nie robi wielkiego zaszczytu, Jeśli po ranu, w marzeniach przedświtu, Marzących sny są prawdziwsze niekiedy, Wkrótce się dowiesz, co ci życzy Prato Jeśli nieszczęście już cię……
Nie chcę cię, Pietrze, do Włoch drugi raz prowadzić. Trafisz sam; a mnie też czas o sobie poradzić, Jeśli mi w rewerendzie czy lepiej w sajanie, Jeśli mieszkać przy dworze czy na swoim łanie? Ty będziesz w czas do tego, a dokądeś młody, Użyj świata za czasu i pięknej swobody!…
Miłość! Nie takie są jej symptomata. To, co on mówił, choć trochę bez związku, Cechy szaleństwa nie nosiło wcale. Ponura jego smętność wysiaduje Coś złowrogiego, co wylęgłe z jajka Mogłoby stać się zgubne. Pragnąc przeto Zapobiec złemu, po świeżym namyśle, Postanowiłem wysłać go niezwłocznie Do Anglii celem niby zażądania Przynależnego mu haraczu.…
Otóż, kiedy byłem małym chłopczykiem, miałem namiętność do map. Wpatrywałem się godzinami w Południową Amerykę i Afrykę lub Australię, pogrążając się we wspaniałościach odkrywczych podróży. W owych czasach było jeszcze wiele miejsc pustych na ziemi, a jeśli które z nich wydawało mi się na mapie szczególnie ponętne (ale one wszystkie tak wyglądają), kładłem nań palec i mówiłem: „Pojadę tam, jak dorosnę".…
Rumak zaklęty tak szybko unosił księcia i księżniczkę, że w ciągu dwóch godzin już byli w Persji. Książę Firuz-Szach zatrzymał rumaka nie przed pałacem królewskim, lecz przed innym, letnim pałacem, za miastem. Chciał bowiem osobiście uprzedzić króla o wszystkim, co się stało, a potem dopiero uroczyście zapoznać go ze swoją narzeczoną.…
— Byłem, panie, w Ziemi Świętej, potem zaś w Konstantynopolu i w Rzymie, skąd przez Francję wróciłem do Malborga, a z Malborga jechałem na Mazowsze, obwożąc relikwie święte, które pobożni chrześcijanie radzi dla zbawienia duszy kupują.
Pomimo, a może z powodu tak brzydkiego czasu pan Ignacy siedzący w swoim zakratowanym pokoju jest bardzo wesół. Interesa sklepowe idą wybornie, wystawa w oknach na przyszły tydzień już ułożona, a nade wszystko — lada dzień ma powrócić Wokulski. Nareszcie pan Ignacy zda komuś rachunki i ciężar kierowania sklepem, najdalej zaś za dwa miesiące wyjedzie sobie na wakacje.…
„Droga zmęczyła mię i znudziła, a na dobitkę ząb mię bolał nie dając w ciągu dziewięciu dni ani chwili spokoju. Właściwie to nie tak sama droga nuży, jak noclegi w powarniach. Nie wiadomo, co wtedy robić ze swoją osobą.…
— Zastanawiam się — powiedział — czy gwiazdy są oświetlone po to, aby każdy mógł pewnego dnia odnaleźć tę swoją. Spójrz na moją planetę. Znajduje się dokładnie nad nami... Ale jest tak daleko! — Jest piękna — stwierdził wąż. — Po co tu przyjechałeś? — Niezbyt mi się układa z pewną różą — powiedział Mały Książę. — Aha! — odpowiedział wąż. I obaj zamilkli.
Justyna wypadkiem znalazła się na tej ścieżce i nie myślała wcale o tym, dokąd ją ona zawiedzie. Więcej instynktownie niż rozmyślnie uciekała od tego wszystkiego, co ją raniło, nudziło i poniżało. Od kilku lat cierpiała wiele i coraz więcej... Dlaczego czuła się tak głęboko i bez ratunku nieszczęśliwa? Jakim sposobem życie jej taki kierunek przybrało?…
Tak opowiadał Odys. Słodkie zachwycenie Oniemiło siedzące w izbie zgromadzenie; Li Alkinoj głos zabrał i rzekł tymi słowy: „Jeśliś raz nogą wstąpił w zamek mój spiżowy, Tuszę, że już nieszczęście nie dojmie ci chłostą, Bez burz groźnych i przygód do dom wrócisz prosto.…
Pokazujemy 48 z 103 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.