motyw literacki
Wygnanie
26fragmentów
14lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Anhelli 6 fragmentów
- Hymny 4 fragmenty
- Hamlet 3 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 2 fragmenty
- Romeo i Julia 2 fragmenty
- Balladyna 1 fragment
- Chłopi, Część czwarta - Lato 1 fragment
- Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie 1 fragment
- Dziady, część III 1 fragment
- Kwiaty polskie 1 fragment
- Potop 1 fragment
- Quo vadis 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Przyszli wygnańcy na Ziemię Sybirską, i obrawszy miejsce szerokie, zbudowali dom drewniany, aby zamieszkać razem w zgodzie i w miłości braterskiéj; było zaś ich około tysiąca ludzi z różnego stanu. A rząd dostarczył im niewiast, aby się żenili, albowiem dekret mówił, że posłani są na zaludnienie.…
Polecę w okropną krainę, Gdzie sosny i śniegi sine, Gdzie słońce jak gasnący żar; Gdzie księżyc jak twarz tych mar, Co z grobu wychodzą na cmentarz. Anioł kar ze mną popłynie Krzycząc mi w duszy: «Pamiętasz o róż i malin krainie». Bądźcie zdrowi! bądźcie zdrowi! Poplątałam ludzkie czyny Tak, że Bogu mścicielowi Trzeba wziąć grom i upuścić Na ludzkie dzieła i winy... My cię nie chcemy opuścić, Goplano! Goplano!…
— Poganiaj, Pietrek, prędzej! — przynaglali, rozglądając się niespokojnie po niebie. Przycichli jakoś; szli bezładnie bokami drogi, bo środkiem był srogi piasek, że tylko niekiedy co tam któraś zawziętsza, dopadłszy wozu, ulżyła se, pokrzykując zajadle: — Ty świnio! Ty tłumoku! A do sołdatów, łajdusie zapowietrzony! — Używałaś, to nażrej się teraz wstydu, posmakuj zgryzoty! — darły się nad nią.…
Coś ty Italii zrobił, Alighieri, Że ci dwa groby stawi lud nieszczery, Wygnawszy pierwej?
Mam być wolny — tak! nie wiem, skąd przyszła nowina, Lecz ja znam, co być wolnym z łaski Moskwicina. Łotry zdejmą mi tylko z rąk i nóg kajdany, Ale wtłoczą na duszę — ja będę wygnany! Błąkać się w cudzoziemców, w nieprzyjaciół tłumie, Ja śpiewak — i nikt z mojej pieśni nie zrozumie Nic — oprócz niekształtnego i marnego dźwięku.…
Miłość! Nie takie są jej symptomata. To, co on mówił, choć trochę bez związku, Cechy szaleństwa nie nosiło wcale. Ponura jego smętność wysiaduje Coś złowrogiego, co wylęgłe z jajka Mogłoby stać się zgubne. Pragnąc przeto Zapobiec złemu, po świeżym namyśle, Postanowiłem wysłać go niezwłocznie Do Anglii celem niby zażądania Przynależnego mu haraczu.…
…A ja, wygnaniec z Raju, tułacz nieszczęśliwy, zesłany, aby konać, na te ziemskie niwy, i patrzeć, jak pod złomem niebotycznej grani usiadła matka Śmierci, Ewa jasnowłosa, pieszcząca węża Grzechu, posyłam w niebiosa, opadłe nad wieczności tajemniczym mrokiem, to moje wiekuiste, nieprzebrzmiałe: Amen! Amen! W umarłych bytów milczeniu głębokiem słychać jedynie Amen, moje straszne Amen.…
Wątleje głos bożego sługi I słabną ręce wojujące, Ksiądz jąka się, wyrazy plącze... Już Tutivillus, księżych błędów I przejęzyczeń kolekcjoner, Co na kazaniach jest z urzędu, Zagarnia słowa zniekształcone, Poprzepuszczane, przekręcone: To dar dla Biesa Jegomości, Co nimi salon w piekle mości... Krztusi się ksiądz, nabrzmiewa pąsem, Cały w jej oczach, w grzesznej gędźbie.…
Po zawarciu układów wyszedł z izby Ryków, A Robak kazał wezwać szlachtę wojowników, Do których Podkomorzy z powagą tak mówi: «Bracia! Bóg dziś naszemu szczęścił orężowi, Ale muszę Wać Państwu wyznać bez ogródki, Że z tych niewczesnych bojów złe wynikną skutki. Zbłądziliśmy i nikt tu z nas nie jest bez winy: Ksiądz Robak, że zbyt czynnie rozszerzał nowiny, Klucznik i szlachta, że je pojęła opacznie.…
— Nie ma już nikogo! Wychodź waść! Pan Kmicic wytoczył się z izby jak pijany. — Oleńka!... — zaczął. Ona wstrząsnęła rozpuszczonymi włosami, które pokrywały niby płaszczem jej plecy. — Nie chcę cię widzieć, znać! Bierz konia i uchodź stąd!... — Oleńka! — jęknął Kmicic, wyciągając ręce. — Krew na waćpana ręku jako na Kainowym! — krzyknęła, odskakując jakby na widok węża. — Precz, na wieki!...
— Bo mu powiedziano, żeby zabawił się w Odysa i nie wracał do domowych pieleszy aż do nowego rozporządzenia. Ta odyseja o tyle mu będzie lżejsza niż Odyseuszowi, że żona jego nie jest Penelopą. Nie potrzebuję ci zresztą mówić, że postąpiono głupio. Ale tu nikt inaczej rzeczy nie bierze, jak po wierzchu. To dość licha i nudna książka, którą zaczęto namiętnie czytać dopiero wówczas, gdy autor został wygnany.…
…To przeraźliwe: Romeo wygnany! O, jednocześnie z tym wykrzykiem Tybalt, Matka i ojciec, Romeo i Julia, Wszyscy nie żyją. Romeo wygnany! Z zbójczego tego wyrazu płynąca Śmierć nie ma granic ni miary, ni końca I żaden język nie odda boleści, Jaką to straszne słowo w sobie mieści. Gdzie moja matka i ojciec? Przy zwłokach Tybalta jęczą i łzy wylewają. Chcesz tam panienka iść, to zaprowadzę.…
To wygnanie książek polskich z pewnych izb w mieście, podczas gdy innym książkom wolno było w tych samych izbach leżeć nawet bezużytecznymi stosami — stanowiło zjawisko nadzwyczaj komiczne.
Dzisiaj daleko pojechałem w gości I dalej mię los nieszczęśliwy goni. Przywieź mi, Zośko, od tych gwiazd światłości, Przywieź mi, Zośko, z tamtych kwiatów woni, Bo mi zaprawdę odmłodnieć potrzeba. Wróć mi więc z kraju taką — jakby z nieba.
Rozpatrzywszy się Szaman w sercach owéj zgrai wygnańców, rzekł sam w sobie: zaprawdę, nie znalazłem tu, czegom szukał, oto serca ich słabe są i dadzą się podbić smutkowi. Dobrzy byliby z nich ludzie w szczęściu, ale je nędza przemieni w ludzi złych i szkodliwych. Co uczyniłeś, Boże! Azaż każdemu kwiatowi nie dajesz dokwitać tam, gdzie mu jest ziemia i życie właściwe? Dlaczegóż ci ludzie mają ginąć?
Nie można mu dowierzać, nie byłoby Nawet roztropnie, gdybyśmy mu dłużej Wodze szaleństwa puszczać dali. Bądźcie Więc w pogotowiu, skoro odbierzecie Zlecenia już się przygotowujące, Natychmiast jedźcie z nim do Anglii. Dobro Naszego państwa nie pozwala cierpieć Takiej bliskości hazardu, na który Jego wybryki z każdą chwilą bardziej Nas wystawiają.
Czemu mnie ścigasz? Gdzież Twoja święta, uwielbiana miłość? Ni jednej chwilki wytchnienia!... Widzę Cię w słońcu! W chmurach Cię widzę — we wszystkim, czego się dotknę, — we wszystkim, na czym źrenice me spoczną, jeśli się kiedy, idąc straszną drogą, na tę nadludzką zdobędę odwagę, by podnieść głowę do góry ach! i zmęczonej uchylić powieki, na której ciąży ten ciężar wstydu...…
Biada nam zbiegi, żeśmy w czas morowy Lękliwe nieśli za granicę głowy! Bo gdzie stąpili, szła przed nami trwoga, W każdym sąsiedzie znajdowali wroga; Aż nas objęto w ciasny krąg łańcucha, I każą oddać co najprędzej ducha.…
Jakiż by mógł być łaskawszy prócz śmierci? Z ust jego padło łagodniejsze słowo: Wygnanie ciała, nie śmierć ciała, wyrzekł. Wygnanie? Zmiłuj się, jeszcze śmierć dodaj! Wygnanie bowiem wygląda okropniej Niż śmierć. Zaklinam cię, nie mów: wygnanie. Wygnany jesteś z obrębu Werony. Zbierz męstwo, świat jest długi i szeroki. Zewnątrz Werony nie ma, nie ma świata, Tylko tortury, czyściec, piekło samo!…
A księżyc jeszcze był wysoko, gdy zaszli do chaty starego człowieka, który przywitał Szamana jak dawnego przyjaciela. Był to jeden z wygnańców barskich... Ostatni. Chata jego, ocieniona szeroką jabłonią i pełna gniazd gołębich, i śpiewająca od świerszczów, ustronna była i spokojna.…
Hamlecie, własne twoje bezpieczeństwo, Którego pragniem, tak jak opłakujem To, coś uczynił, wymaga, ażebyś Czyn ten niezwłocznym opłacił wyjazdem. Gotuj się przeto; okręt już pod żaglem, Wiatr sprzyja; orszak twój czeka i wszystko Wskazujeć drogę do Anglii.
I przyszła na mnie zaduma. Rękami objąłem kolana i skroniem schylił ku ziemi i zapatrzony w listek sennej trawy, co się położył na mej twardej nodze, słuchałem brzęku tej kosy i tego ćwierku szarańczy i tego śpiewu żniwiarki. Od niepamiętnych już czasów nie miałem chwili — może nie miałem jej nigdy —, gdzieby ma dusza tak zapomniała o swej strasznej nędzy. Czyżby zaginął ból?…
Wielką panią i księżną była, a dziś jest jako służebnica żebraka. A niegodzien jest litości ten, którego ona ukochała; albowiem, klęknąwszy przed Cesarzem, błagał o życie i dano mu je, pogardziwszy nim. Tak mówiąc, przyszli pod ścianę i przez kratę ujrzeli owych dwoje małżonków. Niewiasta klęczała przed mężem i w misie wody obmywała jego nogi; powracał bowiem z pracy jak wyrobnik.…
…Wygnał mnie w śnieżną pustynię — jakaś nieziemska szaruga! wicher mi garbi plecy, że prawie ziemi dotykam tą brodą! Ha! na czworakach jak zwierz! — I tyś jest zwierzem i ja jestem zwierzem — wszyscy my, bracie, zwierzęta! Co? może Jemu będziemy urągać za tę zwierzęcą naturę? Hej! Panie Chryste! ja i ten brat mój — Po piersi zapadam w śnieg! Coraz to większe zaspy! Ława mi sięga po szyję — dławi mnie! dusi! — ginę!…
Kiedy Kimbar wywołał Sybir i postawił go przed obliczem sejmu bladego, mówiąc: oto jest krzyż, Nie poszedłemże na wygnanie jak człowiek czysty? Któż mi co zarzuci i grobowi mojemu? Oto umarłem i zapomniano o mnie; czegóż więcéj chcecie od ludzi, co umarli? Widzicie tę białą ziemię, jam tu mieszkał; widzicie kości te, ja żyłem z nimi.
Więc będę cierpiał jak dawniéj: oto język mój rodzinny i mowa ludzka zostanie we mnie, jak harfa z porwanymi strunami... Do kogoż mówić będę?... Ciemność będzie towarzyszem moim i krajem moim. A oczy moje jak służebnice, które przestają pracować dla braku oliwy w lampie wieczornéj. A wzrok mój jak gołębie latające po nocy, które się tłuką o drzewa i skały piersią zlęknioną.…
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.