Czytam Lektury
motyw literacki

Koń

122fragmenty 39lektur

Gdzie ten motyw mieszka

Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.

Występuje razem z

Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.

Fragmenty

Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.

Użyję więc przeciwko temu księdzu ognia niebieskiego, aby go spalić, i stracę go w oczach dzieciątek. A skoro wyrzekł Szaman słowo przekleństwa, zapalił się ów pop na koniu i wyszły mu z piersi płomienie, które się złączyły w powietrzu nad głową. I przelękniony koń unosić go zaczął po stepie palącego się; a potem wzdrygnąwszy się, zrzucił z siebie węgiel siedzący na siodle do ostatka.
Anhelli, Słowacki, Juliusz · Rozdział III fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Koniom, co szły przy dyszlu, powtarzał woźnica: «Nie dajcie się wyprzedzić tym, co są u lica». Goniły się pod wieczór, zacząwszy od rana. Wtem jeden z przechodzących rzecze do furmana: «Cóż ci stąd, że cię słucha głupich bydląt rzesza?» A furman: «Konie głupie, ale wóz pospiesza».
Bajki i przypowieści, Ignacy Krasicki · Konie i furman
— Walek! a śmignij no prawą po portkach, bo zostaje! Uśmiechnął się, bo jakoż po bacie prawa już równo ciągnęła, a gdy konie doszły do drogi, uniósł się żywo, poklepał je przyjaźnie po karkach, aż wyciągały do niego nozdrza i przyjacielsko obwąchiwały twarz. — Heeet–aa!
Chłopi, Część pierwsza - Jesień, Reymont, Władysław Stanisław · I fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Przeszedł im drogę Jankiel, ciągnący za grzywę spętanego konia, któren bił zadem i opierał się ze wszystkich sił. — Załóżcie mu pieprzu pod ogon, to rypnie z miejsca kiej ogier. — Śmiejcie się na zdrowie! Co ja już mam z tym koniem! — Wypchajcie go słomą, przyprawcie mu nowy ogon i powiedźcie na jarmark, to może go kto kupi za krowę, bo na konia już niezdatny!
Chłopi, Część czwarta - Lato, Reymont, Władysław Stanisław · III fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
To Balcerkowa z córkami darła się wniebogłosy, że jej konia wyprowadzili złodzieje. W mig cała wieś się zleciała przed chałupę, a one, rozmamłane, opowiadały nieprzytomnie pośród płaczów i lamentów, jako Marysia poszła o świcie przysypać obroku — a tu drzwi wywarte, stajnia pusta i konia przy żłobie nie ma. — Ratuj, Jezu miłościwy! Ratujcie, ludzie, ratujcie!
Chłopi, Część trzecia - Wiosna, Reymont, Władysław Stanisław · VI fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Gospodyni! — Czego? — Wiecie, a to dziedzic w ogiery przyjechał. Cuganty kiej hamany, kare całkiem, w siatkach czerwonych, z piórami na łbach, a brzękadła na pasach to łyśnią się od złota kiej te obrazy w kościele! A jak szły, to niczym ten wiater! — Nie dziwota, dworskie przecież, nie chłopskie! — Jezus, jeszczem takich smoków nie widział! — Jeszcze by, nic nie robią i na czystym owsie stoją!
Chłopi, Część druga - Zima, Reymont, Władysław Stanisław · VI fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Patrz!... Z zaułków w zaułki Kaukaskie się konie rwą Jak przed burzą jaskółki, Wyśmigając przed pułki Po sto — po sto — —
Fortepian Chopina, Norwid, Cyprian Kamil · IX
Tym cię marmurem ućcił twój pan żałościwy Pomniąc na twoję dzielność, Glinko białogrzywy! A tyś był dobrze godzien, nie podlegwszy skazie, Świecić na wielkim niebie przy lotnym Pegazie. Ach, niebożę, toś ty mógł z wiatry w zawód biegać, A nie mogłeś nieszczęsnej śmierci się wybiegać!
Fraszki, Jan Kochanowski · Księgi trzecie — Nagrobek koniowi
W pole wyjeżdżał teraz zawsze małą bryczką, z której zdjęto siedzenie dla stangreta, sam powożąc w jednego konia. Wracał przed wieczorem, zmordowany gorącem, czerwony, świecący od potu. Przed gankiem wysiadał frasobliwie, przechylając swą wagą stękający wehikuł, lejce wiązał luźno do żelaznego pręta poręczy i ciężką ręką w wyświeconej zamszowej rękawicy uderzał płasko w obły zad konia.
Granica, Nałkowska, Zofia · 6 fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Strzeże go Czystość i Męstwo, wszystko się przed nim kłoni, i jam cię nie obraził choćby najmniejszym drgnięciem przyczajonego Grzechu. Zaś patrząc w twoje oczy, w ciche, głębokie oczy, w których się zamknął Raj, nim jeszcze zdradny wąż owinął w swoje kręgi drzewo Zła i Dobra, Miłości czuję prawdę, jeżeli jest jaki oddech, którym poranna zorza owiewa tron niebieski w dzień Wniebowstąpienia.
Hymny, Jan Kasprowicz · Hymn św. Franciszka z Asyżu fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Gdy z pola do Olimpu bogowie wrócili, Wątpliwy na przemianę los wojny się chyli I między Symoentu a Ksantu koryty Z obydwu stron spiżowe latają dziryty. Mur Greków, Telamona syn, postrachy sieje, Łamie zastęp trojański, odżywia nadzieje. Eusora syn, Akamas, rycerz między Traki I najdzielniejszy bronią, i jak olbrzym jaki Wzrostem ciała ogromny, legł z jego prawicy.
Iliada, Homer · Księga VI fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Popod ścianami — wory dukatami i talarami upchane, a u każdych drzwi, na oścież rozwartych — koń stoi coraz to innej maści. Ale koń to nieżywy, zastygły w posąg kamienny takiej barwy, jaką była maść jego na ziemi. Jeden — bułany, drugi — wrony, trzeci — kasztanowaty, czwarty — cisowy, piąty — jabłkowity, szósty — gniady, siódmy — siwy. Kto by tam zliczył owe konie!
Klechdy polskie, Bolesław Leśmian · Jan Tajemnik fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Parysada dosiadła konia i rzuciła przed siebie kulę złotą. Toczyła się kula tak długo, aż stanęła wreszcie u podnóża Góry-Cmentarnicy. Parysada zeskoczyła z konia, rzucając mu cugle swobodnie. Koń stanął jak wryty obok dwóch innych koni, które Parysada natychmiast poznała. — Stójże, mój koniku siwy, obok bułanego. A niech zaś bułany stoi obok cisawego. Może wrócę z mymi braćmi, wodą was napoję!
Klechdy sezamowe, Bolesław Leśmian · Baśń o pięknej Parysadzie i o ptaku Bulbulezarze fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Słyszę tętent... to Kordian! — więc okno otworzę — Nie, może bym za zbytnią troskliwość wydała... Co nikt drzwi nie odmyka? otwiera okno Boże! wielki Boże! Koń przeleciał bez jezdca... Co to jest? Drżę cała! dzwoni, Panna pokojowa wchodzi Gdzie Grzegorz? Nie wiem, pani, nie siadł do wieczerzy, Widać było, bo dzbankiem z nami się nie dzielił Jak Żyd płaszczem Chrystusa. Szukaj go! niech bieży! wchodząc Nieszczęście!
Kordian, Słowacki, Juliusz · SCENA III fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Było to gdzieś na przesileniu Zimy i wiosny nierychliwej, W porze zamyśleń, rozleniwień (Leniuch był ze mnie, straszny leniuch); Było to w pierwsze dni smętnienia, Za miłosnego bezkrólewia, W czas ewangelii, czas Chopina I — KONIA, co na dachu rdzewiał. Tak. Z okna widać było konia Metalowego. Stał bez jeźdźca I dawno nęcił mnie, wałkonia, By wskoczyć — i galopem z miejsca.
Kwiaty polskie, Tuwim, Julian · Rozdział pierwszy
Jest niedziela, szkaradny dzień marcowy; zbliża się południe, lecz ulice Warszawy są prawie puste. Ludzie nie wychodzą z domów albo kryją się w bramach, albo skuleni uciekają przed siekącym ich deszczem i śniegiem. Prawie nie słychać turkotu dorożek, gdyż dorożki stoją.
Lalka, Bolesław Prus · IV. Powrót fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Nie wiem, jak dusza Jima przystosowała się do nowych warunków życia — chodziło mi niezmiernie o to, by wynaleźć dla niego jakąś robotę, która by trzymała w kupie jego duszę i ciało — ale pewny jestem, że wrodzona mu żądza przygód przechodziła wszystkie męki głodu. W tym nowym zawodzie nie mogło być dla niej żadnej podniety.
Lord Jim, Conrad, Joseph · Rozdział XIII fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Wszystko to po upływie pewnego czasu wydawać się mogło snem napełnionym widzeniami prawie nadprzyrodzonymi: tak niezmiernie inne było to, co nastąpiło po nim... Kiedy Benedykt obudził się z tego snu swojej pierwszej młodości, spostrzegł przede wszystkim, że zabrakło mu obu braci.
Nad Niemnem, Eliza Orzeszkowa · III fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
A Maciej — ten z przeciwka, co to brak mu klepki, Konno dybie w niebiosy wesoły i krzepki! Cały w różach i malwach, coraz nieznajomszy Pyskiem w niebie wydziwia, jakby służył do mszy. Tuż obok, jak to bywa między błękitami, Przelatuje siedząco Pan Bóg z aniołami. A ten wrzeszczy od rzeczy i na koniu pstroku To skoczy, to zje malwę, to ginie w obłoku!
Napój cienisty, Bolesław Leśmian · Postacie (cykl) — Wiosna
Tego dnia ojciec zły czegoś z rzeki wrócił i, siadłszy na ławie, ręką głowę potarł. Pytała się matka raz i drugi, co mu, ale dopiero za trzecim razem odpowiedział, że się ta robota koło żwiru skończyła i że szkapa tylko piasek wozić będzie. Zaraz mnie Felek szturchnął w bok, a matka jęknęła z cicha.
Nasza szkapa, Konopnicka, Maria · Nasza szkapa
A zaś wojewoda, idąc po trupach czerni, stanął w obliczu Zaporożców i gnał ku nim, oni zaś ku niemu, chcąc na impet impetem odpowiedzieć. I tak właśnie uderzyli się o siebie jako dwie fale z przeciwnych stron idące, które przy zderzeniu grzebień pienisty utworzą. Tak konie wspięły się przed końmi, jeźdźcy jak wał, a szable nad wałem jak piana.
Ogniem i mieczem, Henryk Sienkiewicz · Rozdział XXVII fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Tymczasem rozpuścił konia, i jechał skokiem, bo już zatęsknił za pędem i za świstem wiatru w uszach. Dzień był pogodny, suchy, mroźny. Śnieg zmarzły pokrywał już ziemię i skrzypiał pod nogami bachmata. Zbite jego grudki wylatywały z impetem spod kopyt. Pan Wołodyjowski leciał tak, że pachołek, na gorszym koniu siedzący, daleko pozostał za nim.
Pan Wołodyjowski, Sienkiewicz, Henryk · Rozdział VIII
Jasna jest noc i księżyc lśniący. Karol spoczywa, ale pełen jest żałoby o Rolanda i serce jego ciężkie jest z przyczyny Oliwiera i dwunastu parów, i Francuzów: zostawił ich w Ronsewal, pomarłych, okrwawionych. Płacze i lamentuje, nie może się ukoić; i prosi Boga, aby zbawił ich dusze. Znużony jest, bo jego męka jest bardzo wielka. Usnął: nie może już dłużej. Na całej łące Francuzi posnęli.
Pieśń o Rolandzie, Autor nieznany · CLXXXIV fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
„Osobliwości, jak on jedzie, i kto to? Ni to dziedzic, ni furman, nawet chyba nie katolicka dusza, ale i nie Żyd!... Żyda rychtyk tak wykręca na szkapie jak onego; ale Żyd nie wypuszczałby znowu konia tak śmiało. Musi, że to jakiś nietutejszy albo wariat..."
Placówka, Prus, Bolesław · II
Natenczas, opuściwszy drzewo, szedłem dalej gościńcem, nie mogąc się nadziwić, że nagły strach tak je do ucieczki pobudził. Ale spojrzawszy w prawo, ujrzałem konia, poważnie przechadzającego się na polu. Na jego widok kupa tych zwierząt przestała na mnie nacierać i poszła w rozsypkę. Koń zbliżył się do mnie, zatrzymał, cofnął się, a potem, przypatrując mi się pilnie, pokazywał po sobie podziwienie.
Podróże Guliwera, Swift, Jonathan · Rozdział pierwszy fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
W tych to miejscach trafiono na wioskę opustoszałą. Wiara była zgłodniała, konie zmordowane, więc po rozstawieniu placówek ludzie rozbiegli się po wsi w poszukiwaniu obroku i jadła. Któryś z plądrujących znalazł w kościele, za wielkim ołtarzem, ukrytą pszenicę. Sypnięto jej obficie w puste żłoby. Kiedy ludzie zajęli się gotowaniem dla siebie posiłku, zgrzane konie chciwie chrupały hiszpańską pszenicę.
Popioły, Stefan Żeromski · Za górami fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Stajnia dobra! — wykrzyknął Zend. — Jest dwa bachmaty, dwa husarskie przednie, para żmudzinów i para kałmuków, i wszystkiego po parze jak oczu w głowie. Stadninę jutro obejrzym. Tu Zend zarżał jak koń, a oni się dziwili, że tak doskonale udaje, i śmieli się.
Potop, Henryk Sienkiewicz · Rozdział II
Koń, koń! W kręgu złotawego światła znad drzwi śnieg, oślepiająco biały i gładki, leżał jak talerz na popielatym obrusie, dalej, w cieniu, szarzał i siniał, jakby odbijał niebo, aż dopiero przy furtce mienił się w blasku lampy ulicznej. Załadowana jak wóz z sianem platforma stała w ciemności, nieruchoma jak góra.
Pożegnanie z Marią, Tadeusz Borowski · I fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
No, Cezary — do koni! Idzież ze mną? — Jeszcze by też! Wyszli hucznie, buńczucznie. Dziedziniec był brukowany, niczym plac miejski. Stajnie mieściły się na drugim jego końcu. Drzwi tam były otwarte i na progu stajni czekał wyprostowany i wypucowany Jędrek w spodniach w czarno-białe kratki i czerwonym lejbiku. Hipolit wpadł skokiem do stajni i witał się z końmi.
Przedwiośnie, Żeromski, Stefan · Część druga — Nawłoć fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Winicjusz zaledwie miał czas rozkazać kilku niewolnikom, by jechali za nim, po czym wskoczywszy na konia, popędził wśród głębokiej nocy przez puste ulice Ancjum, w kierunku Laurentum. Wpadłszy pod wpływem straszliwej wieści w stan jakby szału i umysłowego zdziczenia, chwilami nie zdawał sobie dokładnie sprawy, co się z nim dzieje, miał tylko poczucie, że na tym samym koniu siedzi za jego plecami nieszczęście i…
Quo vadis, Sienkiewicz, Henryk · Rozdział czterdziesty drugi fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Głowa jego wygniotła w błocie dołek, do którego teraz spływać poczęły maleńkie strumyki i tworzyły coraz większą kałużę. Krople, trzepiąc w nią, wzbijały duże, wysoko wzdęte bańki, rozpryskujące się w nicość tak szybko i zupełnie, jak ludzkie święte złudzenia. Zabity koń stygł szybko na zimnie, a pozostały przy życiu szarpał się w zaprzęgu tak gwałtownie, jakby go kto smagał rzemiennym batem.
Rozdzióbią nas kruki, wrony, Żeromski, Stefan · Rozdzióbią nas kruki, wrony fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
„Koń głupi”. „Nie koń”. „Osieł”. „Nie osieł, mój bracie”. „Któreż więc zwierzę od nich głupsze jeszcze znacie?” „Człowiek”. „A, już to nadto!” „Nie nadto, lecz mało, Gdyby się razem głupstwo człowiecze zebrało, Poszedłby w rodzaj muszlów albo wśród ślimaki.
Satyry, Ignacy Krasicki · Satyry, część druga — Człowiek i zwierz
Nie zapomnę nigdy tej jazdy świetlistej w najjaśniejszą noc zimową. Kolorowa mapa niebios wyogromniała w kopułę niezmierną, na której spiętrzyły się fantastyczne lądy, oceany i morza, porysowane liniami wirów i prądów gwiezdnych, świetlistymi liniami geografii niebieskiej. Powietrze stało się lekkie do oddychania i świetlane jak gaza srebrna. Pachniało fiołkami.
Sklepy cynamonowe, Schulz, Bruno · Sklepy cynamonowe fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Kazał konia Pułkownik kulbaczyć, Konia w każdéj sławnego potrzebie; Chce go jeszcze przed śmiercią obaczyć, Kazał przywieść do izby — do siebie. Kazał przynieść swój mundur strzelecki, Swój kordelas i pas i ładunki; Stary żołnierz, — on chce, jak Czarniecki, Umierając, swe żegnać rynsztunki. A gdy konia już z izby wywiedli, Potém do niéj wszedł ksiądz z Panem Bogiem;
Śmierć Pułkownika, Mickiewicz, Adam · Śmierć Pułkownika
Wypuszczam na wiatr konia i nie szczędzę razów; Lasy, doliny, głazy, w kolei, w natłoku; U nóg mych płyną, giną, jak fale potoku; Chcę odurzyć się, upić tym wirem obrazów. A gdy spieniony rumak nie słucha rozkazów, Gdy świat kolory traci pod całunem mroku, Jak w rozbitém źwierciedle, tak w mém spiekłém oku, Snują się mary lasów i dolin i głazów.
Sonety krymskie, Adam Mickiewicz · Bajdary
— Paniczek to nawet nie wie, że nam gniadą ukradli! — zawołał nagle Jędrek, służący za fornala. — Gniadą ukradli? — rzekł Marcinek jak zbudzony ze snu. — Przecie gniada idzie przed twoim nosem u dyszla... — E!... i cóż ta z tego, kiedy ją ukradli... — Czy on prawdę mówi, mamusiu? — Opowiedzże paniczowi, jak to było!... — rzekła matka Marcinka. Gniada klacz była ulubienicą całego folwarku.
Syzyfowe prace, Żeromski, Stefan · VI fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Bo młodzieniec nasz miał wierzchowca, i to tak niezwykłego, że zwracał powszechną uwagę: był to podjezdek bearneński, mający już dwanaście do czternastu lat, maści żółtej, z ogonem pozbawionym włosa, którego brak nagradzały suto zarośnięte pęciny. Ten wspaniały rumak, choć głowę nosił niżej kolan, mógł jednak przebyć z osiem mil francuskich dziennie.
Trzej muszkieterowie, Aleksander Dumas (ojciec) · Rozdział I. Czym stary d'Artagnan wyposaża syna na drogę? fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Oto głęboką ciszę nocną rozdarł nagle kwik koński, straszny, przeraźliwy, pełen bólu, trwogi i śmiertelnego przerażenia. Zakotłowało się coś w ciemności, rozległ się krótki charkot, następnie głuche jęki, chrapanie, drugi kwik koński, jeszcze przeraźliwszy, po czym wszystko umilkło. — Lwy, panie wielki! lwy zabijać konie! — szeptał Kali.
W pustyni i w puszczy, Sienkiewicz, Henryk · ROZDZIAŁ XXIV
a koń diabeł, czart, odmieniec. Koń siwy, czaprakiem kryty, czaprak tkany, rozmaity. U siodła pistolców dwoje. I lira przez siodło zwisła. Wszystko jakbyście widzieli... Gdziesi, kiedyś coś widziałem... Przy samiuśkim koniu stałem; szkapa jak ogonem świsła — skąd ta u niej tako siła — to pysk Kubie osmaliła. Kuba strzymał?
Wesele, Wyspiański, Stanisław · SCENA XXVII fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Pogardzał rumak szkapą, która co dzień rano Woziła mu do stajni i obrok, i siano. Rzekła mu więc: «Gdyby mną obrok nie wożono, Skromniejszy byłbyś pewnie, nie brykałbyś pono».
Bajki i przypowieści, Ignacy Krasicki · Szkapa i rumak
napoił konie i przyłożył im siana, aż parskać zaczęły i bić kopytami, a potem przyniósł z sąsieka nieco zgonin, dobrze okraszonych owsem, i wsypał to klaczy do żłobu, bo stała w gródce, osobno. — Żrej, stara, żrej; źróbka mieć będziesz, to ci mocy trza, żrej! — Pogładził ją po nozdrzach, aż klacz położyła mu łeb na ramieniu i pieszczotliwie chwytała wargami za kołtuny.
Chłopi, Część pierwsza - Jesień, Reymont, Władysław Stanisław · III fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Natomiast o jakieś pół stajania od Antka po miedzy spacerował proboszcz w białym obleczeniu i z gołą głową, tak pogrążony w odmawianiu pacierzy, iż jakby nie widział, co jego konie, pasące się na chudym, wytartym ugorze, przeszły miedzę i łakomie wżerały się w Kłębową koniczynę, która niby bór czerniała spaniale wyrośnięta i pokryta kwiatem.
Chłopi, Część czwarta - Lato, Reymont, Władysław Stanisław · V fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— O mój kasztan jedyny, moje konisko kochane, mój parobku najlepszy! A to mu dopiero na dziesiąty rok szło, samam go od źrebięcia wychowała jak to dzieciątko rodzone. Dyć w tym samym roku się ulągł co i mój Stacho! A cóż my, teraz, sieroty, poczniemy bez ciebie, co?
Chłopi, Część trzecia - Wiosna, Reymont, Władysław Stanisław · VI fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Rocho pilnie się przysłuchiwał i nową historię rzekł o koniu... — „Jeden biedny gospodarz piąciomorgowy miał konia, ale tak narownego i próżniaka jak mało, próżno mu dogadzał, owsem pasł, a nie dogodził, koń robić nie chciał, uprzęże rwał i kopytami bił, że ani dostąpić...
Chłopi, Część druga - Zima, Reymont, Władysław Stanisław · X fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Zwycięską bronią Greków ścigani tuż w tropy, Cofają się Trojanie za rowy, okopy; Mnóstwo ich legło trupem w ucieczce i zbladli Dopiero się wstrzymali, jak wozów dopadli. Wtedy Zeus na górnej Idzie przebudzony, Wyrwał się z towarzystwa pięknej swojej żony, Wstał, na Greków i Trojan boskim rzucił okiem: Ci pierzchają, ci mężnym następują krokiem; Posejdon tam achajskiej przywodzi młodzieży; Hektor wśród towarzyszów…
Iliada, Homer · Księga XV fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
I wielu jeszcze innych czarowników pokazywało królowi różne cuda i dziwy. A gdy już wszyscy wszystko pokazali, król dał znak dłonią, że uroczystość skończona. Muzykanci przestali grać na złotych instrumentach. Czarownicy wyruszyli z powrotem w drogę — każdy do swojej ojczyzny. Poddani zaczęli się rozchodzić do domu. Wtem — nagle — ni stąd, ni zowąd — wysunął się z tłumu jakiś Indianin.
Klechdy sezamowe, Bolesław Leśmian · Baśń o rumaku zaklętym fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Mnie zaś koń mój czeka. Jedź z diabłem!... Droga moja nie nazbyt daleka, Koń ma złote podkowy, tysiąc czątych warte; Wygrałem je był wczoraj na ostatnią kartę, Przed wierzycieli okiem w podkowach uniosę. Przez noc całą galopem popędzę przez błonia, Złotymi kopytami srebrną bijąc rosę.
Kordian, Słowacki, Juliusz · AKT DRUGI. ROK 1828. WĘDROWIEC fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
«Do Prześwietnego Magistratu Miasta Bagdadu, czyli Łodzi (Niegdyś, przejściowo, Litzmannstadtu, W pień wyrżniętego, jeśli chodzi O Niemców). Niżej podpisany Tamtejszy uczeń, pętak, mikrus, Znany obibok i drapichrust, Zawalidroga i łachmytek, Ma zaszczyt prosić, żeby oną Cudowną szkapę uskrzydloną Uznało Miasto za zabytek.
Kwiaty polskie, Tuwim, Julian · Rozdział pierwszy fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość

Pokazujemy 48 z 122 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.

Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.