Czytam Lektury
motyw literacki

Jedzenie

184fragmenty 39lektur

Gdzie ten motyw mieszka

Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.

Występuje razem z

Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.

Fragmenty

Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.

Żebrak panu tłustemu gdy się przypatrował, Płakał; tegoż wieczora tłusty zachorował: Pękł z sadła. Dziedzic po nim gdy jałmużny sypie. Śmiał się żebrak nazajutrz i upił na stypie.
Bajki i przypowieści, Ignacy Krasicki · Bogacz i żebrak
Raczcie wstać od stołu, Pochodnie gasną. Napełnia ohydą Ten stół splamiony, resztki chleba, wołu. Czy chcecie rzucać ogryzione koście Wzajem na siebie, jak czynią Duńczycy?... Proszę do komnat. — Wy stoły wynoście; Wy z pochodniami poprzedzajcie króla, Gdzie dlań usłano w pobocznej wieżycy Łoże puchowe. — Jutro się rozhula Zamek i będzie wesoły jak wczora. Lecz na dziś dosyć... Panowie, spać pora.
Balladyna, Słowacki, Juliusz · SCENA I fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
A na ławie pod oknem już się dymiło jadło; od ogromnego tygla z kapustą rozchodził się zapach słoniny, jak i od jajecznicy, której niezgorsza miseczka stała obok.
Chłopi, Część pierwsza - Jesień, Reymont, Władysław Stanisław · II
W Borynowej izbie już było wszystko urządzone do potrzeby. Wzdłuż ścian ciągnęły się stoły, obstawione długachnymi ławami, że skoro się jeno rozsiedli, zaraz podano gorzałkę i chleby. Przepili godnie, w cichości a powadze, przegryźli coś niecoś i organista zaczął czytać z książki sposobne modlitwy.
Chłopi, Część czwarta - Lato, Reymont, Władysław Stanisław · I fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Hanka z Jagusią i Dominikową, choć nie mówiły prawie z sobą, ustawiły pod szczytowym oknem, w podle Borynowego łóżka, duży stół, nakryty cieniuśką, białą płachtą, której wręby oblepiła Jagusia szerokim pasem czerwonych wystrzyganek.
Chłopi, Część trzecia - Wiosna, Reymont, Władysław Stanisław · IV fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Najpierw był buraczany kwas, gotowany na grzybach z ziemniakami całymi, a potem przyszły śledzie w mące obtaczane i smażone w oleju konopnym, później zaś pszenne kluski z makiem, a potem szła kapusta z grzybami, olejem również omaszczona, a na ostatek podała Jagusia przysmak prawdziwy, bo racuszki z gryczanej mąki z miodem zatarte i w makowym oleju uprużone, a przegryzali to wszystko prostym chlebem, bo placka ni…
Chłopi, Część druga - Zima, Reymont, Władysław Stanisław · IV fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
A matka rozpościerała tymczasem na stole piękną, żółtą serwetę, w niebieskie jelenie wyrabianą, i stawiała głęboką fajansową wazkę krupniku, barszczu z rurą albo grochówki z wędzonką, albo też zacierek, jak tam wypadło. Obok wazki występował na stół chleb w dużym bochnie, główna tego posiłku podstawa. Znikał on też prawie w połowie, ledwo się chłopak przysunął do niego.
Dym, Konopnicka, Maria · Dym fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Głodem ciebie morzono? Dodawano strawy; Ale gdybyś ją widział, — widok to ciekawy! Dość było taką strawą w pokoju zakadzić, Ażeby myszy wytruć i świerszcze wygładzić. I jakże ty jeść mogłeś! Tydzień nic nie jadłem, Potem jeść próbowałem, potem z sił opadłem; Potem jak po truciźnie czułem bole, kłucia, Potem kilka tygodni leżałem bez czucia.
Dziady, część III, Mickiewicz, Adam · SCENA I fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Pawle, rzecz pewna, u twego sąsiada Możesz długiego nie czekać obiada, Bo w mej komorze szczera pajęczyna, W piwnicy także coś na schyłku wina. Ale chleb (według przypowieści) z solą Każę położyć prze cię z dobrą wolą. Muzyka Muzyka będzie, pieśni też dostanie, A k'temu płacić nie potrzeba za nie, Bo się tu ten żmij rodzi tak okwito, Lepiej daleko niż jęczmień, niż żyto.
Fraszki, Jan Kochanowski · Księgi pierwsze — Do Pawła (Pawle, rzecz pewna, u twego sąsiada...) fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Wszystko, co się rusza i co żyje, wam będzie na pokarm Ks. Rodzaju
Genesis. Księga Rodzaju. Bereszit · Rozdział IX
Oba te przeciwstawne i wzajemnie uzależnione światy rozłamane były na progu dzielącym kuchnię od pokojów i strzeżonym przez niezłomne postacie kamerdynera, gospodyni i lokaja Antoniego. Bogutowa przyrządzała potrawy wonne, kruche, gorące, układała je malowniczo na srebrnych półmiskach w elipsie garniturów, w polewie majonezów i sosów holenderskich — długie ryby, wypukłe ptaki, chropowate pieczenie, pasztety…
Granica, Nałkowska, Zofia · 5 fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Na oślep i krzątliwie wynurzył z niej spory gleń chleba i przyłapanym palcami rękawem potarł go po wierzchu, jakby dla nadania niezbędnego przed spożyciem połysku. Po czym oburącz rozłupał go na dwoje i na czworo, i smakowitym pochrzęstem ruchliwych szczęk uprzedzając wprowadzenie odpowiedniego do jamy ustnej kęsa, nastawił mu gościnnie dolnej wargi jak dla przyjęcia komunii.
Klechdy polskie, Bolesław Leśmian · Podlasiak fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Dziwi mnie to bardzo! — zawołała Morgana. — Soli nie jada się tylko w domu swego wroga, nie zaś w domu przyjaciela. Może ten gość uważa ciebie za swego wroga?
Klechdy sezamowe, Bolesław Leśmian · Ali-baba i czterdziestu zbójców
Car się ukoronował, wychodzi z kościoła, Przysiągł konstytucyją święcić jak pacierze. Wróciwszy, pewnie w zamku zasiądzie do stoła? Choć królem, to jeść musi jak i każde zwierzę. A wiecież, co jeść będzie? A proszę waszmości? Toć zapewne nie będzie ogryzał tam kości, Toż królowi na pokarm dostateczny stawa. Będzie zjadał bażanty, a na wety — prawa.
Kordian, Słowacki, Juliusz · SCENA III
Tutaj, żer dając ludzkim kpinkom, Uwaga na ten temat drobna: Landrynka lubi być landrynką, Landrynka jest to rzecz OSOBNA; Landrynki prawem jest normalna Odrębność indywidualna; Gdy się w nią ktoś ustami wessie, Chce mieć walory sama przez się; Schrupana pragnie być, schrupana! Ona nie syrop, proszę pana!
Kwiaty polskie, Tuwim, Julian · Rozdział pierwszy
Około pierwszej w południe pan Ignacy zdawszy kasę Lisieckiemu, któremu pomimo ciągłych sporów ufał najbardziej, wymykał się do swego pokoiku, ażeby zjeść obiad przyniesiony z restauracji. Współcześnie z nim wychodził Klejn i wracał do sklepu o drugiej; potem obaj z Rzeckim zostawali w sklepie, a Lisiecki i Mraczewski szli na obiad. O trzeciej znowu wszyscy byli na miejscu.
Lalka, Bolesław Prus · II. Rządy starego subiekta
W jadalnej sali, dokoła długiego stołu ciężko, lecz żwawo krzątała się Marta Korczyńska, która przed kilku zaledwie minutami wróciła ze swej dalekiej przechadzki. Wielki słomiany jej kapelusz leżał na jednym z krzeseł, a głowa, z cienkim warkoczykiem przymocowanym z tyłu wielkim grzebieniem, pilnie schylała się nad nakryciami, stwierdzając porządek ich i czystość.
Nad Niemnem, Eliza Orzeszkowa · II fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Rzekł Maciej: «Z niedaleczka... Chcemy jestku — pitku Z tego ziela, coś w lesie skrył je bez użytku. Znamy twą tajemnicę strasznie zieleniatą! Wyłaź, tchórzu, zza czarów! Wyłaź!» — A Czmur na to: — «Precz stąd, śmiecie pyskate! Znam podniebia wasze! Na baśń leśną dybiecie, jak bawół na paszę! Czym dla was nieśmiertelność? Rodzajem — jarzyny! Wara psiarni człowieczej do bytów przyczyny!»
Napój cienisty, Bolesław Leśmian · W nicość śniąca się droga (cykl) — Dwaj Macieje
Nazajutrz handel znowu przyszedł. Tego dnia mieliśmy na obiad ziemniaki z solą tylko, bo okrasy brakło; chleb też się jakoś skończył, a Piotruś do ochrony bez śniadania poszedł.
Nasza szkapa, Konopnicka, Maria · Nasza szkapa
Rozejrzawszy się, poznały Krasnoludki, że okolica, lubo zaniedbana i pusta, miała przecież także zapasy swoje i to nie byle jakie. W olszynie wyrastały żółte, wiosenne grzybki, kurki zwane, dojrzewały poziomki, czerwieniały jeżyny; w starym, zapuszczonym sadzie smółka przejrzysta sączyła się tu i ówdzie z kory drzew wiśniowych; w dojrzewających mietlicach były wcale smaczne nasionka; szczególniej koper wodny…
O krasnoludkach i sierotce Marysi, Maria Konopnicka · Dobre czasy fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Mości panowie, na koń! Ruszamy! Wojewoda nie wytrzymał. — Każże, wasza książęca mość, dać coś zjeść, bom głodny! — wykrzyknął z wybuchem złego humoru. — A, mój mości wojewodo! — rzekł książę, śmiejąc się i biorąc go w ramiona. — Wybaczcie, wybaczcie całym sercem, ale na wojnie człek o tych rzeczach zapomina.
Ogniem i mieczem, Henryk Sienkiewicz · Rozdział XXVII
— Widocznie nie wierzysz we mnie? — zagadnął duch po chwili. — Nie wierzę — odpowiedział Scrooge. — Jakiegoż pragniesz dowodu mego istnienia, oprócz dowodu twoich własnych zmysłów? — Nie wiem. — Dlaczego nie ufasz swoim zmysłom? — Ponieważ często błahostka wyprowadza je z równowagi. Lekka niedyspozycja żołądka czyni z nich oszustów.
Opowieść wigilijna, Dickens, Charles · I. Duch Marleya fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Goście weszli w porządku i stanęli kołem. Podkomorzy najwyższe brał miejsce za stołem; Z wieku mu i z urzędu ten zaszczyt należy, Idąc kłaniał się damom, starcom i młodzieży. Przy nim stał kwestarz, Sędzia tuż przy bernardynie. Bernardyn zmówił krótki pacierz po łacinie; Mężczyznom dano wódkę; wtenczas wszyscy siedli, I chołodziec litewski milcząc żwawo jedli.
Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie, Mickiewicz, Adam · Gospodarstwo
Pan Zagłoba, stolnik i jego żona poczęli bezprzestannie zamieniać ze sobą spojrzenia, jakby zachęcając się wzajemnie do poczęcia zwykłej rozmowy, ale długo żadne nie mogło się jakoś na to odważyć, dopiero pierwszy pan Zagłoba zaczął.
Pan Wołodyjowski, Sienkiewicz, Henryk · Rozdział XVIII
— A jabłka tu są w zimie? — spytał Jędrek. — Jabłek nie ma, ino pomarańcze. — Pewnie ze sto razy lepsze od jabłek?... — spytał Jędrek, a oczy mu się zaiskrzyły. Chłop pogardliwie machnął ręką. — Iii... Skosztowałem ci ja jedno takie. Małe jak kartofel, zielone, a paskudne — że by pies wypluł... — I oni takie jedzą? — Co nie mają jeść. — A to oni są głupie — rzekł Jędrek.
Placówka, Prus, Bolesław · IV fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Jakoż tak mi się jeść chciało, iż nie mogłem się wstrzymać (może to było przeciw ustawom obyczajności) od okazania niecierpliwości, wkładając często palec w usta, ażeby dać do zrozumienia, że potrzebowałem posiłku.
Podróże Guliwera, Swift, Jonathan · Rozdział pierwszy fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Obaczcie, waćpanowie, że to i ksiądz biskup Parczewski blady jak karta papieru! — rzekł Stanisław Skrzetuski. — Bo za kalwińskim stołem siedzi i snadnie coś nieczystego w potrawach połknąć może — wyjaśnił cichym głosem Zagłoba. — Do trunków, powiadają starzy ludzie, nie ma licho przystępu, i te wszędy pić możesz, ale jadła, a szczególniej zupy, trzeba się wystrzegać.
Potop, Henryk Sienkiewicz · Rozdział XIII fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Jak kto ma dyżur w kuchni, to niech pilnuje, żeby nie kradli. Patrzy chorąży, czy kucharz kraść zdąży dla Żydówki w ciąży — rzucił od drzwi Stefan, który uczył się angielskiego i szeptem powtarzał słówka. Cisnął książkę na stół i, bijąc buciorami o kamień podłogi, podszedł do okna. — Znowu sukinsyny gotują na węglu — rzekł, wysadziwszy głowę za okno.
Pożegnanie z Marią, Tadeusz Borowski · I fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Dowóz ustał i sklepy były na głucho zamknięte. Cezary nie pytał, skąd matka bierze pieniądze na ryby i kawior. Tęsknił za chlebem i owocami, ale pocieszał się pewnikiem, iż rewolucja przeżywa te braki chwilowo. Tymczasem ryby i kawior, powtarzające się trzy razy dziennie i bez odmiany, poczęły szkodzić na zdrowiu wszystkim. Cóż dopiero mówić o matce Baryki! Nie jadła, chudła z dnia na dzień, a nie sypiała wcale.
Przedwiośnie, Żeromski, Stefan · Część pierwsza — Szklane domy fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Wrócili do obozowiska cudownie odświeżeni, szczęśliwi i głodni, jak wilki. Natychmiast rozpalili ogień. Huck odkrył w pobliżu czyste, chłodne źródełko. Chłopcy sporządzili sobie kubki z szerokich liści orzechowych i uznali, że woda przyprawiona smakiem lasu śmiało może zastąpić kawę. Joe zabrał się do krojenia słoniny, ale Tomek i Huck kazali mu chwilę zaczekać.
Przygody Tomka Sawyera, Twain, Mark · Rozdział XIV fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Mówisz, żeś chrześcijaninem, a nie wiesz, że między nami jest zwyczaj po każdym posiłku wielbić Zbawiciela naszego śpiewaniem — odpowiedział Ursus.
Quo vadis, Sienkiewicz, Henryk · Rozdział dwudziesty czwarty
Podetknęli talerze pod kratę. Na każdym sprawnie wylądował przepisowy obiad — miska różowo-szarego gulaszu, kawałek chleba, kostka sera, kubek Kawy Zwycięstwa bez mleka i tabletka sacharyny. — Tam jest wolny stół — powiedział Syme — pod teleekranem. Weźmy po drodze gin.
Rok 1984, Orwell, George · 5
do Służącego Proś te osoby, co tu są spisane. Służący wychodzi. A waść dwudziestu biegłych zbierz kucharzy. Nie będzie zły ani jeden, jaśnie panie, bo się przekonam wprzód o każdym, czy umie sobie oblizywać palce. A to na co? Zły to kucharz, jaśnie panie, co nie oblizuje sobie palców, o którym się więc przekonam, że tego nie umie, tego nie sprowadzę.
Romeo i Julia, Shakespeare, William · SCENA DRUGA
„Znałeś dawniej Wojciecha?” „Któż nie znał! Co teraz Bez sług, ledwo w opończy brnie po błocie nieraz, Niegdyś w karecie, z której dął się i umizgał, Takich, jakim jest dzisiaj, roztrącał i bryzgał. Ustępowali z drogi wielmożnemu panu Lepsi i urodzeniem, i powagą stanu; Nieraz ten, który przedtem od filuta stronił, Westchnął skrycie natenczas, gdy mu się ukłonił. Musiał czcić; czegóż złoto nie potrafi dzielne?
Satyry, Ignacy Krasicki · Satyry, część pierwsza — Marnotrawstwo fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Wieczerzę ludzie jedzą... — bez żadnej potrzeby zauważył chłop, przypominając doktorowi czas wieczerzy, której spożywać dnia tego nie miał nadziei.
Siłaczka, Żeromski, Stefan · Siłaczka
Wtedy kłopot zmienił się w prawdziwą klęskę. Widziano ich zgłodniałych, uwijających się wraz z pachołkami po bulwarach i koszarach, czyhających na obiady swoich dalszych przyjaciół; bo, według Aramisa, w powodzeniu powinno się sypać ucztami na prawo i na lewo, aby choć cząstkę ich można zebrać w niedoli. Atos został zaproszony cztery razy i za każdym razem prowadził ze sobą przyjaciół z ich pachołkami.
Trzej muszkieterowie, Aleksander Dumas (ojciec) · Rozdział VIII. Intryga dworska fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Polecił tylko Nel pozdrowić ojca i obiecał napisać do niej z Mombassa. Obaj oficerowie zajęli się teraz przeważnie rozmową z Nel, tak że Staś pozostał trochę na boku. Za to na wszystkich stacjach pojawiały się całymi tuzinami mandarynki, świeże daktyle, a nawet i wyborne sorbety. Prócz Stasia i Nel — korzystała z nich także Dinah, która przy wszystkich swych przymiotach oznaczała się niepowszednim łakomstwem.
W pustyni i w puszczy, Sienkiewicz, Henryk · ROZDZIAŁ III
Wytrwałości zaś dam wiarę, Gdy o chlebie i o wodzie... Tylko, przebóg, niezbyt długo. Rok i dni sześć.
Zemsta, Fredro, Aleksander · SCENA SIÓDMA
«A ponieważ dostałeś, coś tak drogo cenił, Winszuję, panie Pietrze, żeś się już ożenił». «Bóg zapłać». «Cóż to znaczy? Ozięble dziękujesz, Alboż to szczęścia swego jeszcze nie pojmujesz? Czyliż się już sprzykrzyły małżeńskie ogniwa?» «Nie ze wszystkim, luboć to zazwyczaj tak bywa, Pierwsze czasy cukrowe». «Toś pewnie w goryczy?» «Jeszczeć!» «Bracie, trzymaj więc, coś dostał w zdobyczy!
Żona modna, Krasicki, Ignacy · Żona modna fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Pogardzał rumak szkapą, która co dzień rano Woziła mu do stajni i obrok, i siano. Rzekła mu więc: «Gdyby mną obrok nie wożono, Skromniejszy byłbyś pewnie, nie brykałbyś pono».
Bajki i przypowieści, Ignacy Krasicki · Szkapa i rumak
Ciemnawo już było we wsi, przez przywierane drzwi i okna, że to wieczór był ciepły, buchały smugi ognisk i zapach gotowanych ziemniaków i żuru ze skwarkami; gdzieniegdzie jedli w sieniach albo i zgoła przed domami, że ino skrzybot łyżek słychać było a pogadywania.
Chłopi, Część pierwsza - Jesień, Reymont, Władysław Stanisław · II
Właśnie byli zasiadali do obiadu pod drzewami. Hanka wyłożyła jadło na miski, że szeroko rozniesły się posmaki. — Kasza ze słoniną, dobra rzecz. Niech wama pójdzie na zdrowie — mruczał dziad, wietrząc zapachy i oblizując się łakomie. Pojadali z wolna, przedmuchując każdą łyżkę strawy.
Chłopi, Część czwarta - Lato, Reymont, Władysław Stanisław · II fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Że zaś ostatki były półświątkiem, więc już od samego rana niemały ruch uczynił się po chałupach, bo przyogarniano nieco izby, a z każdego prawie domu ktosik pojechał do miasteczka za różnościami, głównie zaś po mięso albo choćby po ten kawał kiełbasy lub sperki, jeno biedota musiała się kuntentować śledziem, wziętym na borg od Żyda, i ziemniakami ze solą.
Chłopi, Część druga - Zima, Reymont, Władysław Stanisław · XII fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Matka już od kilku chwil jadła coraz wolniej. Mieszała łyżką w talerzu, dmuchała w niego. Ale barszczu nie ubywało jakoś. Kiedy więc chłopak wymiótł, co miał przed sobą, i wąsiki runiejące wierzchem ręki otarł, pytała skwapliwie: — A może byś, synku, jeszcze... Mnie dziś coś nie bardzo jakoś... Chciała mu dać poznać, że jej nie smakuje, ale bała się wyraźnym kłamstwem Boga obrażać, bo barszcz był doskonały.
Dym, Konopnicka, Maria · Dym fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Posadziłeś mię wprawdzie nie nagorzej, Ale by trzeba mięsa dawać sporzej; Przed tobą widzę półmisków niemało, A mnie się ledwie polewki dostało. Diabłu się godzi takowa biesiada! Gościem czy świadkiem ja twego obiada!
Fraszki, Jan Kochanowski · Księgi pierwsze — Na gospodarza
Z tej strony był spokój i dopełnienie, a tam za drzwiami cała rzecz dopiero się zaczynała. Mgiełka lekka i gorąca nad wazą, barwa i kształt potrawy, potem zapach i stopień ciepłoty, wreszcie konsystencja i smak. Czy paradoks zimnych lodów w gorącym cieście, czy kruchość skórki na indyku, czy chłodny aromat sarniny przekładanej płatkami ananasa — to wszystko wzmacniał jeszcze bukiet win, dobranych z wiedzą protokołu…
Granica, Nałkowska, Zofia · 5 fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Ciszkiem do niej, ciszkiem, żeby nie uciekła! — ostrzegł półgłosem kulawiec, badawczo obzierając dziuplę. — Nie ucieknie! — pocieszał siebie samego jednoręki. — Do własnej torby ją złowię, jak niegdyś zająca. — Rok temu zając mu z żyta do torby wskoczył przypadkiem — objaśnił, ściszając głos, kulawiec. — Przyłapał go natychmiast i pacierz z radości odmówił.
Klechdy polskie, Bolesław Leśmian · Podlasiak fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Sułtan siedział tymczasem na balkonie, doktor zaś poił go co chwila wywarem ziółek gorzkich, które budzą apetyt. Apetyt sułtana wzrastał pod wpływem tych ziółek, tak że w końcu sułtan kazał zawołać kucharza i, gdy kucharz stanął przed jego obliczem, przymknął oczy, mlasnął kilkakroć językiem i rzekł: — Powiedz mi, mój drogi kucharzu, co będzie dzisiaj na obiad?
Klechdy sezamowe, Bolesław Leśmian · Rybak i geniusz fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość

Pokazujemy 48 z 184 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.

Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.