motyw literacki
Imię
71fragmentów
16lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 22 fragmenty
- Genesis. Księga Rodzaju. Bereszit 19 fragmentów
- Przygody Tomka Sawyera 5 fragmentów
- Klechdy polskie 4 fragmenty
- Odyseja 4 fragmenty
- Napój cienisty 3 fragmenty
- Ogniem i mieczem 3 fragmenty
- Konrad Wallenrod 2 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 2 fragmenty
- Antygona 1 fragment
- Ballady i romanse 1 fragment
- Jądro ciemności 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Ojcze, najwyższym darem łaski bogów Jest niewątpliwie u człowieka rozum. A ja słuszności twoich słów zaprzeczyć Ani bym umiał, ani chciałbym zdołać. Ale sąd zdrowy mógłbym mieć też inny. Mam ja tę wyższość nad tobą, że mogę Poznać, co ludzie mówią, czynią, ganią, Bo na twój widok zdejmuje ich trwoga, I słowo, ciebie rażące, zamiera.…
Nagrodzi starca, do domu przyjmie, Powiedz..." Wtem oko ściemniało, A w ustach Panny Najświętszej imię, Wpół wymówione zostało.
I utwierdzę przymierze Moje między Mną a tobą, i między p
— Byłem przy nim aż do ostatniej chwili — rzekłem drżącym głosem. — Słyszałem jego ostatnie słowa... — Zamilkłem, przerażony. — Niech pan mi je powtórzy — szepnęła rozdzierająco. — Potrzebuję... potrzebuję... czegoś... aby... aby... z tym żyć. O mało co jej nie krzyknąłem: czyż pani tych słów nie słyszy?…
Nakreśliwszy swe imię i nazwisko, odczytał głośno: Walery Kiepas, zdziwił się, jak to on sam na tym papierze wygląda, i wyszedł z chałupy.
— Ojciec mój nazywał się Mahmud i był królem tego państwa, które jest znane pod nazwą Ziemi Wysp Hebanowych. Nazwa ta pochodzi od czterech wzgórz, porosłych drzewami hebanowymi. Wzgórza te za bardzo dawnych czasów były wyspami. Lecz na ziemi z biegiem czasu wszystko się zmienia: rzeki wysychają i na ich miejscu zjawiają się jary lub doliny, wyspy zaś urastają we wzgórza.…
Skąd Litwini wracali? Z nocnej wracali wycieczki; Wieźli łupy bogate, w zamkach i cerkwiach zdobyte. Tłumy brańców niemieckich z powiązanymi rękami, Ze stryczkami na szyjach, biegą przy koniach zwycięzców; Poglądają ku Prusom i zalewają się łzami, Poglądają na Kowno — i polecają się Bogu.…
A na przeciąg tej nocy za sennym zrządzeniem Każdy przezwał się innym wobec gwiazd imieniem, Więc, gdy świt ozłocił dymy, Ujrzeliśmy, że klęczymy, Nie wiedząc, jak i kiedy zdjęci zapatrzeniem.
Odkrwaw mi się od stopy! Szukaj leków w niebie! Próżno szepcesz swe imię! Nie poznaję ciebie!» — A Bóg z nieba zawołał: «Wstyd dziewczyno młoda! Nie poznałaś? — Jam poznał! To — Marcin Swoboda!» I pobladła dziewczyna i odrzekła: «Boże! Już to ciało Marcinem dla mnie być nie może!»...
Na to znów chromy bożek: „A, to inna sprawa. Nie ufać słowu nie mam ni czoła, ni prawa". Rzekłszy to Hefajst pęta zdjął z nich rąk swych siłą. A oni zmiarkowawszy, że pęto zwolniło, Wyskoczyli wraz z łoża. Ares w trackie kraje Pognał, ona do Cypru, tam, w pafijskie gaje, Gdzie ma wonny żertwiennik, leci uśmiechnięta. Tam ją kąpią Charyty, tam ją maści święta Oliwa, jaką bogi maszczą się wieczyste.…
To rzekłszy, wyciągnął ku namiestnikowi rękę. Ale butny młodzieńczyk nie ruszył się z miejsca i nie spieszył z podaniem swojej; natomiast rzekł: — Chciałbym naprzód wiedzieć, jeżeli ze szlachcicem mam sprawę, bo chociaż o tym nie wątpię, jednakże bezimiennych podzięków przyjmować mi się nie godzi. — Widzę w waszmości prawdziwie kawalerską fantazję, i słusznie mówisz.…
Inne pospólstwo grzybów, pogardzone w braku Dla szkodliwości albo niedobrego smaku, Lecz nie są bez użytku: one zwierza pasą I gniazdem są owadów i gajów okrasą. Na zielonym obrusie łąk, jako szeregi Naczyń stołowych sterczą: tu z krągłymi brzegi Surojadki srebrzyste, żółte i czerwone, Niby czareczki różnym winem napełnione; Koźlak, jak przewrócone kubka dno wypukłe, Lejki, jako szampańskie kieliszki wysmukłe……
…Wszak waszmości Michał na imię? — Właściwie, to ja jestem Jerzy Michał, ale że święty Jerzy smoka tylko roztratował, a święty Michał całemu komunikowi niebieskiemu przewodzi i tyle już nad piekielnymi chorągwiami odniósł wiktoryj, przeto jego wolę mieć za patrona. — Pewnie, że Jerzemu nie równać się z Michałem.
…Sędzia położył rękę na głowie Tomka, nazwał go dzielnym chłopakiem i zapytał, jak się nazywa. Chłopiec zająknął się, nie mógł złapać oddechu, wreszcie wykrztusił: — Tomek. — Ależ nie, nie Tomek, tylko... — Tomasz. — No widzisz. Ale zdaje mi się, że jeszcze czegoś brakuje. Tomasz to bardzo ładnie, ale myślę, że masz jeszcze nazwisko, powiedz mi je.…
Nie damy miana Polski zgnieść, Nie pójdziem żywo w trumnę, W Ojczyzny imię i w jej cześć Podnosim czoła dumne. Odzyska ziemię dziadów wnuk. Tak nam dopomóż Bóg!
— A to osobliwe — powiedział w zamyśleniu. — Mówiłeś więc o mnie, i to głośno? — Tak, panie, i popełniłem bez wątpienia niedorzeczność, lecz cóż pan chcesz, imię takie jak pańskie miało mi służyć w podróży za puklerz, osądź więc panie, czy chroniłem się za nie zbyt często.
A też względem Iszmaela wysłuchałem cię: oto pobłogosławiłem go, i rozplenię go, i roz
— Tomaszu? — rzekł porozumiewawczo, z naciskiem imię Gryza sylabizując. — Czego chcesz? — zapytał kozioł, ku niewielkiemu zresztą zdziwieniu Kiepasa. — A więc ty wiesz, że ci Tomasz na imię? — zawołał z tryumfem Kiepas, jakby kozła na gorącym uczynku przyłapał. — Wiem i nie zapieram się tego — odparł wyraźnie kozioł. — Nigdy nie wiadomo, co za stworzenie pod powłoką ludzką na świat przychodzi.…
Jeden z maskowych zbliżył się do tronu I stojąc z mieczem przed księgą zakonu, Rzekł: «Straszliwi sędziowie! Już nasze podejrzenie stwierdzone dowodem: Człowiek, co się Konradem Wallenrodem zowie, Nie jest Wallenrodem. Kto on jest? — nie wiadomo. Przed dwunastu laty Nie wiedzieć skąd przyjechał w nadreńskie krainy. Kiedy hrabia Wallenrod szedł do Palestyny, Był w orszaku hrabiego, nosił giermka szaty.…
Wiem, że boją się chwili, która zewsząd kroczy, A w której dłoń wyciągnę i pierwszego z brzegu Wytrącę, jak sen jeden z reszty snów szeregu, I zapytam o imię i zajrzę mu w oczy! Ale który to będzie — nikt nie wie, nie zgadnie... Przechodzą, los nieznany tłumiąc w płaszczów bieli. A ja dłoń opóźnioną wyciągam bezradnie Do tych, co już mijają i już przeminęli...
Na to przemądry Odys rzekł mu: „O Alkinie! Potężny, najsławniejszy królu w tej krainie! Zaprawdę pieśń ta serce do głębi przeszywa, I ten pieśniarz cudownie, ni bóg jaki, śpiewa. Do wielkich też rozkoszy życia ja to liczę, Gdy u ludu tchnie szczęściem wesołe oblicze, Gdy w zamku godowników zasiada rząd długi I słucha dźwięku gęśli, a kręcą się sługi Z mięsiwami i chlebem, a leją cześniki Z krużów wino, roznosząc……
— W drogę! W drogę!... Bywaj zdrów, druhu żołnierzu! — rzekł do namiestnika. — Czasy teraz takie, że brat bratu nie ufa, przeto i nie wiesz, kogoś ocalił, bom ci nazwiska swego nie powiedział. — Więc waść nie Abdank? — To klejnot mój... — A nazwisko? — Bohdan Zenobi Chmielnicki.
Domeyki i Doweyki wszystkie sprzeciwieństwa Pochodziły, rzecz dziwna, z nazwisk podobieństwa Bardzo niewygodnego. Bo gdy w czas sejmików, Przyjaciele Doweyki skarbili stronników, Szepnął ktoś do szlachcica: »Daj kreskę Doweyce«. A ten, nie dosłyszawszy, dał kreskę Domeyce.…
— Jakiś mi tam waćpan krewny! — Bo są podwójni Kowalscy. Jedni się Wieruszową pieczętują, na której kozieł w tarczy jest wyimaginowany z podniesioną zadnią nogą, a drudzy Kowalscy mają za klejnot Korab, na którym przodek ich Kowalski z Anglii przez morze do Polski przyjechał, i ci są moi krewni, a to przez babkę, i dlatego, że ja także Korabiem się pieczętuję. — Dla Boga! Toś waść naprawdę mój krewniak!…
…Nauczyciel siedział na wyżynach swego tronu, w wielkim wyplatanym fotelu i drzemał, ukołysany sennym szmerem uczących się dzieci. Obudziło go wejście Tomka. — Tomasz Sawyer! Tomek wiedział, że nazwanie go pełnym imieniem i nazwiskiem nie oznacza nic dobrego.
A też względem Iszmaela wysłuchałem cię: oto pobłogosławiłem go, i rozplenię go, i roz
— Dębowy — potwierdził jednoręki i przez okamgnienie przyglądał się milczącemu dotąd upiorowi, jakby szperał we własnych a stosownych do chwili wspomnieniach. — Podlasiak? — zapytał wreszcie, zgadując zapewne nazwisko i kiwnięciem głowy nie tyle upiora, ile własny domysł witając. — Podlasiak — potwierdził basem upiór, z rozkoszą i ciekawością przysłuchując się pierwszemu, który wymówił na ziemi, słowu.…
Trup trzeźwieje — wyzuty z krwi i upojenia! Już złudzeń — ani krzty! A może Bóg omija twój zgręz bez imienia I nie wie, że to — Ty?
Na to przemądry Odys rzekł mu: „O Alkinie! Potężny, najsławniejszy królu w tej krainie! Zaprawdę pieśń ta serce do głębi przeszywa, I ten pieśniarz cudownie, ni bóg jaki, śpiewa. Do wielkich też rozkoszy życia ja to liczę, Gdy u ludu tchnie szczęściem wesołe oblicze, Gdy w zamku godowników zasiada rząd długi I słucha dźwięku gęśli, a kręcą się sługi Z mięsiwami i chlebem, a leją cześniki Z krużów wino, roznosząc……
— Jarema! Jarema! Napad tak był niespodziany, przerażenie tak straszne, iż chłopstwo, choć zbrojne, prawie żadnego nie dawało oporu. Już i tak opowiadano w obozach zbuntowanej czerni, że Jeremi przy pomocy złego ducha może być i bić jednocześnie w kilku miejscach, a teraz to imię spadłszy na nieoczekujących niczego i bezpiecznych — istotnie jak imię złego ducha — wytrąciło im broń z ręki.
Pan Andrzej nie chciał kłaść pod listem własnego nazwiska, sądził bowiem, że ono w każdym musi wzbudzić wstręt, a zwłaszcza nieufność. „Jeżeli rozumieją (myślał sobie), że lepiej im będzie wymykać się przed hetmanem niż kupą mu zajść drogę, tedy, obaczywszy moje nazwisko, zaraz będą podejrzewali, że umyślnie w kupę ich chcę zebrać, aby hetman jednym zamachem mógł z nimi skończyć; pomyślą, że to nowa sztuka, a od……
…Jak się nazywasz? — Becky Thatcher. A ty? Ach, prawda, wiem: Tomasz Sawyer. — Tak się nazywam, gdy dostaję lanie. Kiedy jestem grzeczny, nazywam się Tomek. Ty będziesz do mnie mówiła Tomek, prawda?
I obrzezał Abraham Icchaka, syna swego, gdy miał osiem dni, jak przykazał mu Bóg.
— A Podlasiak gdzie? — zapytał z niepokojem. — Do nieba go zaniosło! — odparł kulawiec, palcem niebo wskazując. — W pogoni za dziewczakiem odbił się zbytnio od ziemi i odleciał bezpowrotnie. Podlasiakiem go nie nazywaj, bo dla nas jeno owo nazwisko niestosowne przybrał, lecz wzbijając się ku niebu, wobec Pana Boga prawdziwe imię wyznać musiał. — Jakże mu było na imię? — spytał ciekawie jednoręki.…
Odysej od przystani piął się ścieżką w górę Przez wyżyny lesiste, aż do miejsca, które Wskazała mu Atena, gdzie ów pastuch siedzi, Dbalszy o pańskie dobro niż reszta gawiedzi. Zastał go, jak na progu siedział wśród zagrody, Która tu zbudowana dla trzodnej wygody Na wyżynie, skąd patrzy naokół widziana; Wybudował ją pastuch pod niebytność pana, Bez wiedzy Laertesa, bez pani rozkazu.…
— Dla ojczyzny byłby może ratunek tak uczynić, jak Sapieha radzi? — A dla ciebie? Dla mnie? Dla Radziwiłłów?... Janusz nic nie odpowiedział, oparł głowę na złożonych pięściach i myślał. — Niechże tak będzie! — rzekł wreszcie. — Niech się spełni... — Coś postanowił? — Jutro ruszam na Podlasie, a za tydzień uderzę na Sapiehę. — Toś Radziwiłł! — rzekł Bogusław. I podali sobie ręce.
— Kto idzie? — Tomasz Sawyer. Czarny Mściciel Hiszpańskich Wód. Wymieńcie swoje nazwiska! — Huck Finn. Krwawa Ręka. — Joe Harper. Postrach Mórz. Tomek zaczerpnął te tytuły ze swojej ulubionej lektury.
I umiłował Icchak Esawa, bo łowy na ustach jego; a Riwka miłowała Jakuba.
— Przybywam ze Żmudzi — odrzekł pan Andrzej — aby Najświętszej Pannie, utrapionej ojczyźnie i opuszczonemu panu służyć, przeciw którym dotąd grzeszyłem, co wszystko na spowiedzi świętej wyznam obszernie, i o to proszę, abym dziś jeszcze lub jutro do dnia mógł być wyspowiadany, gdyż żal za winy do tego mnie skłania.…
— No tak, ale ja nie znam żadnego króla. — Ja myślę! Za to jakbyś pojechał do Europy, to byś zobaczył, ilu ich tam gania po ulicach. — Poważnie? Ganiają po ulicach? — Zwariowałeś? Jasne, że nie ganiają! — No to czemu mówisz, że ganiają? — O rany! Chciałem tylko powiedzieć, że jest ich tam cała masa, rozumiesz? I że w ogóle mógłbyś ich zobaczyć; na przykład takiego starego garbatego Ryszarda... — Ryszarda?…
I umiłował Icchak Esawa, bo łowy na ustach jego; a Riwka miłowała Jakuba.
— Jestem Babinicz, dawny pułkownik wojsk litewskich, a teraz wolentariusz w służbie Najświętszej Panny. — A ja Kuklinowski, także pułkownik, o którym musiałeś waść słyszeć, bo czasu niejednej wojenki o tym nazwisku i o tej szabelce (tu uderzył się po boku) wspominano nie tylko tu w Rzeczypospolitce, ale i za granicą. — Czołem! — rzekł Kmicic — słyszałem. — No, proszę... toś waść z Litwy?...…
Pokazujemy 42 z 71 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.