motyw literacki
Flirt
73fragmenty
19lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Lalka 20 fragmentów
- Potop 11 fragmentów
- Wesele 9 fragmentów
- Nad Niemnem 5 fragmentów
- Zemsta 4 fragmenty
- Fraszki 3 fragmenty
- Hamlet 3 fragmenty
- Przygody Tomka Sawyera 3 fragmenty
- Śluby panieńskie czyli Magnetyzm serca 3 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 2 fragmenty
- Quo vadis 2 fragmenty
- Ballady i romanse 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Maryla słodkie miłości wyrazy Dzieliła skąpo w rachubie: Choć jej kto kocham mówił po sto razy Nie rzekła nawet i lubię. Za to więc w Rucie, pod północną chwilę, Kiedy się wszyscy spać kładą, Ja na dobranoc żegnając Marylę, Taką straszyłem balladą.
O jakże cieszę się, że wyjechałem! Powiesz drogi przyjacielu, że niewdzięcznym jest serce człowieka? Opuściłem ciebie, którego tak kocham, z którym nierozłączny byłem i oto — cieszę się? Ale wiem, że mi przebaczysz, bo czyż los nie uczynił wszystkiego, co mogłoby mnie udręczyć? Biedna Leonora!…
Spolowałem piosenkę! Nie będą się gniewać Myśliwi, że do domu wracam bez zwierzyny. Jak tylko wrócę, zaraz muszę im zaśpiewać. — Lecz gdzież zaszedłem? nigdzie śladu ni drożyny. Hola! jak w kniei głucho — ni trąby, ni strzału. Zbłądziłem — otóż skutek wieszczego zapału! Goniąc muzę, wyszedłem z obławy. — Mróz ciśnie.…
Odmów, jeślić nie po myśli; daj, masz li dać wolą; Słuchając słów niepotrzebnych aż mię uszy bolą.
Co się zaś tyczy Hamleta i pustych Jego zalotów, uważaj je jako Mamiący pozór, kaprys krwi gorącej; Jako fiołek młodocianej wiosny, Wczesny, lecz wątły, luby, lecz nietrwały, Woń, kilka tylko chwil upajającą, Nic więcej. Więcej nic?
Wójtowa słynęła z piękności i z pańskiej niemal ogłady. Pielęgnowała się starannie i nie szczędziła dokoła swej osoby zachodów rozmaitych. Nosiła się po miejsku i miała właśnie na świadomych swej urody nóżkach pantofle z kokardami, które wójt dwa lata temu z miasta jej przywiózł w podarunku imieninowym.…
Tymczasem pan Tomasz w dzień spacerował po Alejach, a wieczorem grywał w wista w resursie. Fizjognomia jego była zawsze tak spokojna, a postawa tak dumna, że wielbiciele jego córki zupełnie potracili głowy. Rozważniejsi czekali, ale śmielsi poczęli znowu darzyć ją powłóczystymi spojrzeniami, cichym westchnieniem lub drżącym uściskiem ręki, na co panna odpowiadała lodowatą, a niekiedy pogardliwą obojętnością.
Wiesz! Zbyszko znów poszedł na lumpkę. Nie ma go? Nie ma. Coś bym ci powiedziała, ale przysięgnij się, że nikomu nie powiesz... nachyl się... Zbyszko lata za Hanką. Po co?... E... bo ty... co z tobą gadać!... no, powiedz sama, czy można z tobą gadać? No, bo mówisz, że lata. No — lata — czy zaczepia — czy kocha się — czy jak... Och, Hesiu! Zbyszko? No co? nie byłaś na Halce? nie wiesz, jak to się dzieje?…
…Bez nagrody nie powiem! Dalibóg! Co mnie panie dadzą za to, ha? Czy panna Teresa pozwoli się pocałować? Co? No, panno Tereso, tak czy nie? Jeżeli pani mnie pocałuje, to powiem, jeżeli nie, to nie! Wykwintny, w cieniu siedzący mężczyzna uczynił ruch zdziwienie czy niesmak objawiający: pani domu oswojona znać z żartobliwym usposobieniem gościa swego i nawet przyjemną rozrywkę w nim znajdująca śmiała się z cicha……
…Leżała, dłużąc w trawie swój dreszcz jednolity. Paw z nią gruchał, a w pawiu tkwił Indra ukryty. Porzucił praistnienia zjesieniałość górną, By się nasnuć jej w oczy tak barwno i piórno! Krył się w ptaku na prędce i krył się nieściśle, W pawim wątku, jak w trwożnym mętniejąc domyśle, — I puszyściał jej w szyję i szeptał do ucha, Aż mu coś odszepnęła dziewczyna-szeptucha, I zaśmiała się nagle z całej w słońcu duszy……
Do Tadeusza siedzi Telimena bokiem, Pomięszana, zaledwie śmie nań rzucić okiem; Chciała zasępionego Hrabiego zabawić, Wyzwać w dłuższą rozmowę, w lepszy humor wprawić; Bo Hrabia dziwnie kwaśny powrócił z przechadzki A raczej, jako myślił Tadeusz, z zasadzki.…
Chciała wybiec i Drohojowska, lecz mały rycerz chwycił ją za rękę. — Słyszałaś waćpanna zakaz? Nie puszczę tej ręki, póki nie wrócą. I rzeczywiście nie puszczał. A była to ręka jakoby atłasowa, miękka; panu Michałowi wydało się, że jakiś strumień ciepły przepływa z tych cienkich palców w jego kości, sprawując w nich lubość niezwykłą, więc trzymał je coraz mocniej.…
…Wołodyjowski prosił Terkę, żeby mu też coś zaśpiewała przy lutni. — Sam waszmość zaśpiewaj! — odpowiedziała, odpychając instrument, który jej pan Wołodyjowski podawał — ja mam robota. Bywając po świecie, musiałeś się różnych pieśni wyuczyć. — Pewnie, żem się wyuczył. Ale już dziś niech tak będzie: ja zaśpiewam naprzód, a waćpanna po mnie. Robota nie przepadnie.…
…Tomek począł rzucać na dziewczynkę ukradkowe spojrzenia. Zauważyła to, skrzywiła się z niesmakiem i przez minutę pozwoliła mu oglądać tylko tył swojej głowy. Gdy się ostrożnie odwróciła, leżała przed nią brzoskwinia. Odtrąciła ją gwałtownie, Tomek łagodnie podsunął ją znowu. Odtrąciła ją ponownie, ale już z mniejszą niechęcią, Tomek cierpliwie podsunął ją znowu. Zostawiła ją tam, gdzie leżała.…
Brała go też często chęć zobaczenia Pawła z Tarsu, którego słowa rozciekawiały go i niepokoiły. Układał sobie w duszy dowody, którymi będzie zwalczał jego naukę, opierał mu się w myśli, chciał go jednakże widzieć i słyszeć. Lecz Paweł wyjechał do Arycji, gdy zaś i odwiedziny Glauka stawały się coraz rzadsze, Winicjusza otoczyła zupełna samotność.…
Joachimie! Już młodość porywcza uciekła I wieku dojźrzałego już pora dociekła, Ta pora, w której żądze słabieć zaczynają. Strawiłeś lata twoje między dworską zgrają. Zrazu młodzian, dojźrzalszy potem, profes teraz, Zyskający, zdradzony, oszukany nieraz, Zgoła dworak. Więc naucz, świadom znamienicie, Na czym zawisło, jakie u dworu jest życie? Milczysz? Znać, żeś jest dworak. Ja, wieśniak, opowiem.…
Ale co gorzej, co mnie trochę smuci, Że panna na mnie i okiem nie rzuci. Ach, mój Gustawku, wszak ty szukasz żony; Chciałżebyś takiej, co ściga oczyma, Jakby wołała: «Kto kogo przetrzyma», Lub tej, co spojrzy i westchnie przed siebie, Jakby szeptała: «Poszłabym za ciebie»? Nie — ja chcę, chociaż niby jestem trzpiotem... z westchnieniem Niby. Dobrą mieć żonę. A któż wątpi o tem?…
Pani to taki kozaczek; jak zesiądzie z konika, jest smutny. A pan zawsze bałamutny. To nie komplement, to czuję i tego bynajmniej nie tłumię. Dobrze, że przynajmniej pan umie zmiarkować, kiedy uczucie, a kiedy salonowa zabawka — ale w tym razie... To sprawka pani wdzięku, pani jest bardzo miła, pani tak główkę schyliła... Prawda?…
«Córuś moja, dziecię moje, co u ciebie szepce? Pani matko dobrodziejko, kotek mleko chłepce; Oj kot, pani matko, kot, kot, Narobił mi w pokoiku łoskot. Córuś moja, dziecię moje, co u ciebie stuka? Pani matko dobrodziejko, kotek myszki szuka; Oj kot, pani matko, kot, kot, Narobił mi w pokoiku łoskot. Córuś moja, dziecię moje, czy ma ten kot nogi?…
Teraz by ze mną zygrywać się chciała, Kiedyś, niebogo, sobie podstarzała. Daj pokój, prze Bóg! Sama baczysz snadnie, Że nic po cierniu, kiedy róża spadnie.
Mogęż, o pani, lec na twoim łonie? Nie, mości książę. To jest na twoim łonie głowę wsparłszy? Możesz, książę. kładąc się u jej nóg Sądziszli, żem miał w myśli co innego? Ja nic nie sądzę. To by był pomysł nie lada położyć się między nogami dziewczyny. Co takiego? Nic. Książę dziś jesteś wesół. Kto? ja? Nie inaczej. O, jestem tylko twoim wesołkiem. Cóż zresztą człowiek ma czynić, jeżeli nie weselić się?…
— Zresztą — dodała wzruszając ramionami — mężczyźni w tak bezceremonialny sposób zaszczycają nas swoim uwielbieniem, że nie tylko już nie dziwię się ich nadskakiwaniu albo impertynenckim spojrzeniom, ale temu, gdy jest inaczej.…
Z dala od okna, w przyciemnionym nieco rogu pokoju, prowadziła się inna, znacznie cichsza rozmowa. Kirło, ku gospodyni domu pochylony, mówił do niej o czymś półgłosem, z wyrazem ubolewania naprzód, a potem tak jowialnej żartobliwości, że na koralowe jej usta z wolna powracał uśmiech. Z wdzięcznym na sąsiada swego spojrzeniem wyrzekła: — Pan zawsze pocieszyć i rozweselić mnie musisz...…
Młody ów kawaler stał się wdzięcznym w Ketlingowym dworze gościem. Przyjeżdżał od rana albo zaraz po południu i przesiadywał do wieczora, a że lubili go wszyscy, więc i radzi widzieli, tak że bardzo prędko poczęto go uważać jako należącego do rodziny.…
— Owóż, widocznie to mówił, aby oną pannę skaptować, co my, zrozumiawszy zaraz, poczęliśmy jeden na drugiego spoglądać i mrugać, słusznie mniemając, że się potrzask na innocencję gotuje. — A ona? a ona?!... — pytał gorączkowo Kmicic.…
— Nikomu nie powiem aż do śmierci. A teraz pokaż! — Lepiej nie. I tak nie będziesz chciała na to patrzeć. — Im dłużej tak mówisz, tym bardziej chcę, Tomku — i położyła swoją rączkę na jego ręce. Nastąpiła maleńka utarczka. Tomek udawał, że naprawdę się opiera, ale pomału odsuwał rękę, odsłaniając w końcu napis: Kocham cię. — Ach, ty wstręciuchu!…
— Kocham cię!... Pójdź! Nikt nas nie ujrzy. Śpiesz się! Winicjusz obudził się jakby ze snu: — Ktoś ty? Lecz ona wsparła się na nim piersią i poczęła nalegać: — Śpiesz się! Patrz, jak tu pusto, a ja cię kocham. Pójdź! — Ktoś ty? — powtórzył Winicjusz. — Zgadnij!...…
…Na cóż więc zbijać myśli, co się zmienić muszą? Zmienić się, zmienią, pewnie, lecz kłopot dla Gucia. Zresztą lepiej za mało niż za wiele czucia. z uczuciem całując ją w rękę Ach, mościa dobrodziejko! Zawsze Radost jeszcze... jak wprzódy Zawsze. Idź, popieść Gucia. Odchodzi. Już ja go popieszczę.
Żeby mi tak rzekła która, sercem już dysponująca, tak po prostu: „no, chcę ciebie", jak jaka wiejska dziewczyna... To niby ja ta dziewczyna, ja oświadczyć się mająca? Skądże taka pewna mina? Wcale insze miałem plany jeźlim plany miał w ogóle — chciałem coś powiedzieć czule, chciałem zapukać w serduszko, coś usłyszeć, coś podsłuchać: jak się to tam musi ruchać, jak się to tam musi palić — ?!…
Ja cię zwiążę, Ja cię zamknę, drogi książę. Ach, nie powtórz tego słowa! Patrz, jak wstydem cały płonę Za studenckie przewinienia. Ni tytułu, ni imienia Wacław dalej nie zachowa. Bo te były — Cóż? Zmyślone. Wszystko? Wszystko, co do joty. I nie księciem? Ani trochę. Cóż za powód? Myśli płoche, Szał młodości — chęć pustoty — Jednym słowem, coś bez celu Jak to każde głupstwo prawie. Ależ miłość twa, Wacławie?…
Śmiesznie to rzekła jedna białagłowa Słuchając pieśni, w której są te słowa: „Rada bym śmierci, by już przyszła na mię"; — Proszę, kto śmiercią, niech go też mam znamię.
Objaśniasz, mości książę, tak dobrze jak chór starożytny. Mógłbym być pośrednikiem między panią a jej kochankiem, gdybym tylko był świadkiem waszych igraszek. Kolący masz dowcip, mości książę. Odpokutowałabyś, pani, niejednym jękiem stępienie mi kolca. Coraz to lepiej i zarazem gorzej. Tak właśnie traktujecie swych mężów.
„Cóż z tego, że trochę kokietuje?... Kokieteria u kobiet jest jak barwa i zapach u kwiatów. Taka już ich natura, że każdemu chcą się podobać, nawet Mraczewskim...
— Kuzynie! Jeżeli Justyna tak bardzo ci się podoba, ożeń się z nią... Różyc rękę z łyżeczką na stół opuścił, binokle zwykłym sobie prędkim ruchem w dół pociągnął, wpółzdumionym a wpółprzerażonym wzrokiem na krewną popatrzył i śmiechem wybuchnął. — Wyborny pomysł, kuzynko, wyborny, nieoceniony! — wołał. — Toż bym dopiero niespodziankę urządził światu i samemu sobie! A papa Orzelski?…
Była to malutka główka dziewczęca, biała jak mleko, kraśna jak różana wdzięczna jak obrazek. Drobniuchne, same przez się wijące się loczki zdobiły jej czoło, bystre oczka strzygły ku oficerom siedzącym wedle pana starosty, nie pomijając i jego samego; wreszcie zatrzymały się na panu Kmicicu i patrzyły nań z uporem tak pełnym zalotności, jakby mu chciały w głąb serca zajrzeć.…
…Tomek poszedł z grupą kolegów, a Becky z koleżankami. Po chwili spotkali się u wylotu małej uliczki i wrócili do szkoły, którą mieli teraz na swój wyłączny użytek. Usiedli obok siebie i położyli na ławce tabliczkę; Tomek podał dziewczynce rysik i trzymając jej rękę w swojej, tworzył nowy nadzwyczajny dom. Gdy zainteresowanie sztuką osłabło, zaczęli rozmawiać. Tomek był wniebowzięty. — Lubisz szczury? — zapytał.…
Ty go nie słuchaj, taka moja rada. Nie wiesz, jak miło, gdy czucia pieszczące Z godnym zapałem męska pierś wygłosi: To w uszach łechce, to coś w oczach parzy, To biegnie, biegnie, jakby dreszcz po twarzy, To z twarzy w serce, to jak krople wrzące, Z serca się w górę, w górę, w górę wznosi, pokazując na piersi I tak tu ściśnie, tak w gardle zadusi, Że koniec końców westchnąć cię przymusi.
Elektryczność z oczu bije. Zgrzałam się przy tańcowaniu. Pani marzy o kochaniu — co tam pani serce czyje. Może pańskie serce zatem — —? Umie pani strzelać batem — —? Jak to, co to — tak przez kogo? Tak w powietrze, a szeroko. Co tam panu serce czyje; — a umie pan kopnąć nogą — — ? Tak przez kogo — ? Nie tak srogo — tak w powietrze, a wysoko. Na co, po co? Dla niczego. To nic złego. I nic z tego. To zagadka? Sfinks.…
Jak w dezertej Arabiji Złotosiejny wzrok Febowy Niesie skwarem śmierć liliji, Aż nakłoni białej głowy; A zebrana na błękicie Płodorodna kropla rosy Wraca zwiędłej nowe życie I unosi pod niebiosy — Równo-władna, równo-czynna Prezencyja twoja miła, Starościanko miodopłynna, z ukłonem Dla twojego sługi była. Jużem bliski był zwiędnienia, Gdy twe oko wszystko zmienia.…
…Do stolika hrabiny zbliżył się elegancki młodzieniec i coś położył na tacy. Na jego widok panna Izabela zarumieniła się i oczy jej nabrały tego dziwnego wyrazu, który zawsze tak zastanawiał Wokulskiego. Na wezwanie hrabiny elegant siadł na tym samym fotelu, który niedawno zajmował Wokulski, i zawiązała się żywa rozmowa. Wokulski nie słyszał jej treści, tylko czuł, że w mózgu wypala mu się obraz tego towarzystwa.…
…Oznajmienie o przybyciu Kirły wywołało w tym dusznym i przyciemnionym pokoju ruch niespodziewany. Pani Emilia dość raźnie i z uśmiechem, który od razu zmęczoną twarz jej odświeżył, usiadła na łóżku i oświadczyła, że czuje się znacznie lepiej, ubierze się i do buduaru swego wyjdzie.…
…Na granicy elektorskiej gotowe wojska stoją, kapitanowie z zaciągami nadchodzą, ale w pomoc nie idziem, bo księciu od panny niesporo. — To dlatego Bogusław bratu z pomocą nie przychodził? — ozwał się Zagłoba. — Tak jest. Toż samo mówił Paterson i wszyscy osoby jego najbliżsi. Niektórzy sarkali na to, inni radzi byli, że Radziwiłłowie zginą.…
Rachel, Poeta A pan mi zostawia siebie. Pani mnie interesuje. Ja się patrzę i miarkuję. Tak od pierwszego spojrzenia? Ach, myśli pan, tak z niechcenia? Trzask gromu. Spudłować można. Otóż, panienko wielmożna: miłość, Amor, strzała złota. Amor, Amor, bóg, bożyszcze, rzuca się na pastwę oślep i woła: i zapalę, i zniszczę. Bellerofon leci oklep.…
O królowo wszechpiękności! Ornamencie człowieczeństwa! Powiedz: «W ogień skocz, Papkinie» — A twój Papkin w ogniu zginie. wstaje Nie tak srogie me żądanie: Klejnot rycerskiego stanu Pastwą ognia nie zostanie. Lecz powtarzam waszmość panu: Posłuszeństwa, wytrwałości I śmiałości żądam próby.
— Ma tu Polska nie ginąć, mój Boże, kiedy tacy jak Wokulski nie żenią się. Bo to nawet, mój Boże! nie potrzebuje człowiek posagu, więc mógłby znaleźć panienkę, która, mój Boże! i do fortepianu, i domem zarządzi, i zna języki... Takich swatów dziesiątki przewijają się przez nasz sklep. Niektóre matki, ciotki albo ojcowie po prostu przyprowadzają do nas panny na wydaniu.…
— Ona jest dla mnie bardzo dobra... tak czule pielęgnowała mnie dziś, gdy cierpiałam... Jedyna to istota, przez którą kochana jestem... — Jedyna! — z wyrzutem zaszeptał Kirło i rączka użalającej się kobiety znalazła się w jego ręku. Delikatne jej policzki opłynął blady rumieniec, powieki spuściła i cicho wymówiła słów kilka o swoim biednym sercu i smutnym, smutnym życiu.…
…— Chciałem tylko waćpanom wytłumaczyć, dlaczego w pannie Billewiczównie zakochali się niektórzy tylko, prawdziwie niezrównaną jej doskonałość ocenić zdolni (tu zarumienił się znów Hassling), a w pannie Borzobohatej niemal wszyscy. Jak mi Bóg miły, śmiech brał, bo zupełnie tak było, jakby jakowaś zaraza padła na serca. A zwad, a pojedynków namnożyło się w mgnieniu oka. I o co? Po co?…
Dobrze, dobrze — później jeszcze. Ja bo się panienką pieszczę jak jakim świętym obrazkiem, jak pisanką, malowanką. Jeszcze będę tańczyć z Jaśkiem. Kasper, Jasiek Jasiek, drużba, słuchaj, bratku, co ci powiem na ostatku, zgadnij, co — ? Nie wiem, co. Że te panny to nos chcom. Moze — jo tak myśle som. Kasper, drużba, słuchaj, bratku: co ci powiem na ostatku; zgadnij, co — ? Nie wiem, no? Że tak one ino kpiom.
Pokazujemy 48 z 73 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.