motyw literacki
Droga
17fragmentów
12lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Napój cienisty 4 fragmenty
- Kajtuś Czarodziej 2 fragmenty
- Stara baśń 2 fragmenty
- Chłopi, Część druga - Zima 1 fragment
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 1 fragment
- Klechdy sezamowe 1 fragment
- Kordian 1 fragment
- Księga Wyjścia 1 fragment
- Mazurek Dąbrowskiego 1 fragment
- Mały Książę 1 fragment
- Syzyfowe prace 1 fragment
- Żywot człowieka poczciwego 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Dziad to był ślepy i wszystkim znany. Pies, któren go wiódł na sznurku, zaszczekał zajadle i jął się ku nim rwać; ślepiec zaś nasłuchiwał pilnie, kij gotując ku obronie, ale dosłyszawszy rozmowy, przyciszył pieska i pochwaliwszy Boga, rzekł wesoło: — Miarkuję, co to lipeckie ludzie... Hę? I coś sporo narodu... Dziewczyny go obstąpiły i nuże rozpowiadać jedna przez drugą. — Sroki me opadły i wszystkie naraz skrzeczą!…
Droga była kopna, zawalona zaspami i otwarta na przestrzał la wiatrów, że topole z obu stron ledwie były widne w kurzawie, stały chwiejnym, nieskończonym szeregiem, szumiały rozpacznie targając się kiej te ptaki poplątane we wnykach, bijące na oślep skrzydłami, rozkrzyczane.…
Czasem długa droga wydaje się krótka, a krótka droga wydaje się nieskończenie długą.
— Płakać nie mogę, płakać nie umiem! — odrzekła Parysada. — Powiedz mi lepiej, gdzie się znajdują te trzy dziwy, abym je mogła posiąść? — O biedna, nieszczęśliwa Parysado! — zawołał karzełek. — Dziwy te znajdują się w oddali, ale droga ku nim leży w pobliżu. Jest to ta sama droga, która, wijąc się pod płotem twego ogrodu, prowadzi nie wiadomo skąd i nie wiadomo dokąd.…
Boże! jak ten stary Rósł zapałem w olbrzyma; lecz ja nie mam wiary, Gdzie ludzie oddychają, ja oddech utracam. Z wyniosłych myśli ludzkich niedowiarka okiem Wsteczną drogą do źródła mętnego powracam. Dróg zawartych przesądem nie przestąpię krokiem. Teraz czas świat młodzieńca zapałem przemierzyć I rozwiązać pytanie: żyć? alboli nie żyć? Jam bezsilny!…
mijamy się tylko na tych samych ścieżkach, mijamy się tylko na drodze z powrotem
Po długiej wędrówce przez piaski, skały i śniegi Mały Książę znalazł w końcu drogę. A drogi zawsze prowadzą do ludzi.
Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę, Będziem Polakami. Dał nam przykład Bonaparte, Jak zwyciężać mamy.
Szedł Dżananda tym lasem, gdzie bywać snem mogę, A miał drogę — na oślep. Wiadomo: miał drogę!
Jak dzień tedy pozrywali się; konie od wczora były zapowiedziane, ludzie, choć im się chciało bardzo jechać razem z panami, musieli zostać w zagrodzie. Do dworu Leszka Miłosza drogi przez lasy było na dzień cały. W torbach na plecach mieli jadło, w drewnianych, smołą wylanych flaszkach po trosze miodu. Konie, nawykłe do trzęsawisk i lasów, nie lękały się podróży. Doman jechał przodem.…
W tamtej stronie pagórki znikały już prawie całkowicie. Przypiaskowy, a miejscami szczerze piaszczysty grunt rozkładał się jak okiem sięgnąć na płaszczyźnie ogromnej, zimnej i nudnej. Daleko szarzały mizerne skrawki lasu, bliżej, gdzieniegdzie między polami widać było mały, plugawy pagórek, wydmę piachu jałową i martwą jak mogiła, a na niej parę jakichś rosochatych, suchych i zgarbionych od urodzenia sosenek i……
Abowiem patrzaj każdy, iż czas żywota naszego wszytek jest jako droga, która nas wiedzie do celu a do kresu naszego, bochmy tu są równie jako krawczycy, co wędrują od miasta, aż potym ku starości szukają warsztatów swoich, gdzieby już też usieść a gdzieby już też żywota swego dokonać mieli.…
Ukochani, drodzy! Smutno Wam. Choć bardzo pragnę, nie wiem, czy powrócę. Bądźcie cierpliwi. Wiele wycierpiałem. Nie to szczęście przynosi, co łatwo przychodzi. Nie każdy równą i bezpieczną drogą dąży do swego celu.
Te ścieżyny, których stopą dziecięcą Dotykałem... Co z nimi? Gdzie one? Tak się kręcą, jak łzy się kręcą, Z oczu w nicość strącone!
Lasami, polami, ostępy posuwały się gromady zbrojne ku jezioru w takim milczeniu, jakby zwierza spłoszyć się obawiały. A stało się, zrządzeniem dziwnym, że choć wojewodowie mało o sobie wiedzieli w pochodzie, z różnych stron ciągnąc — o jednym dniu i godzinie wyszli z okalających puszcz na równinę. Mogło się to nazwać wróżbą szczęśliwą i gdyby nie nakazane milczenie, radość by była z piersi wyrwała im okrzyk wielki.
I poszli. — A szli w poprzek — i wprzód — i ukosem, Już zawczasu się srożąc pod gołym niebiosem, Jak mówią w tym powiecie, gdzie mimo zwyczaju Niebo jest — Bóg wie czemu — męskiego rodzaju. Po obłokach — po pniakach — po jarach — szli, skacząc I Czmurowi zaocznie i trafnie sobacząc!
Wiem, że muszę wypatrzeć w nicość śniącą się drogę. Odchodzimy gdzieś co chwila i co chwila brak nam lic... I nie mogę cię pieścić, i nie pieścić nie mogę, — Tylko patrzę w zmierzch za tobą i nie pragnę widzieć nic. Usta twoje — daleko! Usta twoje — tak blisko! Serce w żalu zatwardziałe do rąk białych weź i złam! Czy pamiętasz ów ogród — płot wysoki — mgłę niską?…
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.