motyw literacki
Historia
129fragmentów
38lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Nie-Boska komedia 13 fragmentów
- Kordian 12 fragmentów
- Popioły 11 fragmentów
- Pan Wołodyjowski 10 fragmentów
- Nad Niemnem 9 fragmentów
- Przedwiośnie 8 fragmentów
- Kwiaty polskie 6 fragmentów
- Lalka 5 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 5 fragmentów
- Rok 1984 5 fragmentów
- Podróże Guliwera 4 fragmenty
- Quo vadis 4 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
W pewnej bibliotece, gdzie była, nie pomnę, Powadziły się księgi; a że niezbyt skromne, Łajały się do woli różnymi języki. Wchodzi bibliotekarz, pyta się kroniki: «Dlaczego takie wrzaski?» — «Dlatego się swarzem, Iżeś mnie śmiał położyć obok z kalendarzem». «Wszystko się tu porządnie — rzekł jej — posadziło: On zmyśla to, co będzie, ty zmyślasz, co było».
Jadą ze wsi wozy Aprowizacyjne, Jadą na wieś wozy Asenizacyjne. Przy rogatce się minęły Pod szlabanem, Jak kareta ślubna z karawanem. Przyjechała na targ zielenizna, Przyjechał nawóz na pole, I zaczęła nowy dzień ojczyzna, Żeby pełnić posłannictwo dziejowe I odegrać historyczną Rolę.
wywołując Dziejopis Wawel! Wawel, narodu dziejopis! Wawel wychodzi, kłaniając się. Prześwietna publiczności, oto mój skoropis Zaczął rzecz wydarzoną wpisywać do kronik. Przerwaliście mi pracę. Czyjże jesteś stronnik? Jestem sędzia bezstronny i naoczny świadek. Jakżeś ty piorunowy opisał przypadek? Powiedz! myśmy widzieli rzecz całą do końca.…
— A zmądrzałem, bo wiem, że wszystkiemu złemu winni panowie. — Duby smalone pleciesz, a cóż ci to złego zrobili? — A to, że za polskich czasów tyle jeno dbali o naród, żeby go batem popędzać i ciemiężyć, a sami se tak balowali, jaże i przebalowali cały naród, że tera wszystko trza zaczynać od początku, na nowo.…
…Że ci dwa groby stawi lud nieszczery, Wygnawszy pierwej? Coś ty, Kolumbie, zrobił Europie, Że ci trzy groby we trzech miejscach kopie, Okuwszy pierwej? Coś ty uczynił swoim, Camoensie, Że po raz drugi grób twój grabarz trzęsie, Zgłodziwszy pierwej? Coś ty, Kościuszko, zawinił na świecie, Że dwa cię głazy we dwu stronach gniecie, Bez miejsca pierwej?…
Tyran wstał — Herod! — Panie, cała Polska młoda Wydana w ręce Heroda. Co widzę — długie, białe, dróg krzyżowych biegi, Drogi długie — nie dojrzeć — przez puszcze, przez śniegi Wszystkie na północ! — tam, tam w kraj daleki, Płyną jak rzeki. Płyną: — ta droga prosto do żelaznej bramy, Tamta jak strumień wpadła pod skałę, w te jamy, A tamtej ujście w morzu. — Patrz!…
Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą, haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią, malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg, wyszywali wisielcami drzew płynące morze. Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami. Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg, przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.…
— Wszystko to — mówił — są rzeczy znikome. Młodzi faraonowie starzeją się, a lud... Lud miał już nieraz siódmy dzień odpoczynku i ziemię, a potem je tracił... Ach, gdybyż tylko to zmieniało się!... Ileż od trzech tysięcy lat przesunęło się nad Egiptem dynastii i kapłanów, ile miast i świątyń upadło w gruzy, ba! nawet narosły nowe warstwy ziemi...…
Lecz Ty — lecz ja? Uderzmy w sądne pienie, Nawołując: „Ciesz się, późny wnuku! Jękły — głuche kamienie: Ideał — sięgnął bruku — —".
Arkebuzy dymiące jeszcze widzę, jakby to wczoraj u głowic lont spłonął i kanonier jeszcze rękę trzymał, gdzie dziś wyrasta liść zielony. W błękicie powietrza jeszcze te miejsca puste, gdzie brak dłoni i rapierów śpiewu, gdzie teraz dzbany wrzące jak usta pełne, kipiące od gniewu. Ach, pułki kolorowe, kity u czaka, pożegnania wiotkie jak motyl świtu i rzęs trzepot, śpiew ptaka, pożegnalnego ptaka w ogrodzie.…
Inni spali bogowie i ziemscy rycerze, Oczu tylko Zeusa sen słodki nie bierze, Ale noc nad tym całą przemyśla troskliwy, Jak by Achilla uczcić, a zgnębić Achiwy. Mniema, iż tak dokaże, czego sobie życzy, Gdy na Agamemnona ześle Sen zwodniczy; Więc się do niego w prędkich słowach tak odzywa: — «Idź, gdzie achajska flota brzeg cały okrywa.…
— Sułtanie! — odparł młodzieniec. — Historia mego życia jest tak dziwna, że trudno mi ją opowiedzieć w chwili, kiedy plecy moje pełne są ran, a serce — smutku i rozpaczy! — Nie bardzo to z mojej strony pięknie, że zaciekawił mnie cudzy smutek i rozpacz — odpowiedział sułtan. — Nie mogę jednak powstrzymać się od prośby, abyś mi opowiedział historię twego życia. — — Opowiem ci ją — rzekł młodzieniec.…
O wieści gminna! Ty arko przymierza Między dawnymi i młodszymi laty: W tobie lud składa broń swego rycerza, Swych myśli przędzę i swych uczuć kwiaty! Arko! tyś żadnym niezłamana ciosem, Póki cię własny twój lud nie znieważy; O pieśni gminna, ty stoisz na straży Narodowego pamiątek kościoła, Z archanielskimi skrzydłami i głosem — Ty czasem dzierżysz i broń archanioła...…
Obejrzeć trzeba koła w wiekowym zegarze, Krwią dziecięcia namaścić gwichty i sprężyny; Niech nam bije wyraźnie lata, dnie, godziny. Przynieście go, postawcie... Co? czy nie zepsuty? Wszystkie koła, wszystkie druty Całe, rdza wieków nie trawi; Godzinnik z hostii, co dławi, Po nim żądło Lewiatana Przez wieki wieków się toczy, Na dnie wskazuje ząb smoczy, Na godziny żądło osy; I dotąd trwa nieprzerwana Włosień siwa z……
…I z tej codziennej mitologii Nagłych, z zaułka, zjawień, olśnień, To z barwy, z linii, to z melodii Chwila ojczyzną ci wyrośnie. Zjawi się taka niewątpliwa, Wyłączna, nie do podrobienia, Że poznasz z echa, zwęszysz z cienia: To ona — twoja, własna, żywa. A to silniejsze niż potęga Batorych, Chrobrych, Jagiellonów, Niż pompatyczna dziejów księga, Niż namaszczona rozbajęda Bombastów, bardów, fanfaronów!…
— Jeżeli w historii odegrały jakąś rolę małżeństwa, to bynajmniej nie te ze skłonności, ale te z rozsądku. Co wiedzielibyśmy dziś o Jadwidze albo o Marii Leszczyńskiej, gdyby panie te nie umiały zdecydować się na rozsądny wybór? Czym byłby Stefan Batory albo Napoleon I, gdyby nie pożenili się z kobietami mającymi wpływy?…
Zda mi się, stoi tu jeszcze szereg, mur granatowy. Strzały jak baty. Czwartego pułku czapy i gwery i jak obłoki — dymią armaty.
Benedykt skończył szkołę agronomiczną i do swego Korczyna wrócił w roku 1861. Matki nie miał już od dawna; ojciec mu zmarł przed paru laty; siostra była zamężna. W zamian mniej niż o dwie mile od Korczyna, na pięknym folwarku swym gospodarował od lat kilku już ożeniony, starszy brat jego, Andrzej; a młodszy, po skończeniu uniwersyteckiego kursu, tylko co wrócił do rodzinnego domu z zamiarem użycia w nim niedługiego……
Powtarzam, iż to jest nieodbitą, samowolną wiarą we mnie, że czas nadchodzi wyzwolenia kobiet i Murzynów. — Pan masz rację. I wielkiej do tego odmiany w towarzystwie ludzkim w szczególności i w ogólności — z czego wywodzę odrodzenie się rodu ludzkiego przez krew i zniszczenie form starych. — Tak się Panu wydaje? — Podobnie jako glob nasz się prostuje lub pochyla na osi swojej przez nagłe rewolucje.…
To ze mną graj. O co? O twoje czyny. Wymienię ci i wskażę tryumfu górne szlaki czyn po czynie — ty dobądź kart Wszak masz przy sobie karty. — Daj. Gdy wybierzesz jako krew czerwone karowe albo kiery, zwycięstwo masz zapewnione; zaś czarne karty wyrzucone, to bitwy i pozycje stracone. Chcesz — graj. — Usiądźmy. — Rzuć! rzuca kartę
Ten, jak zwykle, siedział nad ogromną księgą, w której opisywał wszystko, co się od najdawniejszych czasów zdarzyło w państwie Krasnoludków, skąd się wzięli i jakich mieli królów, jakie prowadzili wojny i jak im się w nich wiodło. Co widział, co słyszał, to spisywał wiernie; a czego nie widział i nie słyszał, to zmyślił tak pięknie, iż przy czytaniu tej księgi serca wszystkim rosły.…
Właśnie dwukonną bryką wjechał młody panek I obiegłszy dziedziniec zawrócił przed ganek. Wysiadł z powozu; konie porzucone same, Szczypiąc trawę ciągnęły powoli pod bramę. We dworze pusto: bo drzwi od ganku zamknięto Zaszczepkami i kołkiem zaszczepki przetknięto. Podróżny do folwarku nie biegł sług zapytać, Odemknął, wbiegł do domu, pragnął go powitać.…
Jednakże nie jechał tak szybko pan Zagłoba, jak to sobie i towarzyszom obiecywał. Im zaś był bliżej Warszawy, tym jechał wolniej. Był to czas, w którym Jan Kazimierz, król, polityk i wódz wielki, pogasiwszy pożary postronne i wywiódłszy Rzeczpospolitą jakoby z toni potopu, zrzekł się panowania.…
Zbroją się poganie w saraceńskie pancerze, wszyscy prawie w potrójne druciane koszulki, wiążą na głowie wyborne hełmy saragoskie, przypasują miecze z wiedeńskiej stali. Mają bogate tarcze, walenckie włócznie i sztandary białe, niebieskie i czerwone. Zostawili muły i koniuszych, siadają na konie i jadą w zwartym szeregu. Dzień jest jasny, słońce piękne, nie masz zbroi, która by się nie lśniła.…
— Każdy poda rękę damie... — Poloneza... — Naprzód, muzyka!... Ludzie z pochodniami rozstawili się wzdłuż drogi, muzykanci spróbowali instrumentów, pary uszykowały się. Zabrzmiała żałosna melodia poloneza Ogińskiego i z gromady stojącej na górze poczęły wysuwać się para za parą jak barwna nić wysnuta z ciemnego kłębka. Owczarz zdjął czapkę, cofnął się za swoje sanki i wydobył spod kożucha głowę znajdy.…
Dziwiła go niewypowiedzianie historia naszego ostatniego stulecia. Był to podług niego tylko okropny łańcuch sprzysiężeń, buntów, zabójstw, rzezi, rewolucji, wygnań i najszkaradniejszych skutków, które chciwość, partyjnictwo, hipokryzja, zdrada, okrucieństwo, zajadłość, szaleństwo, nienawiść, zazdrość, żądza, złość i ambicja mogły wydać.
I tak staniemy na wozach, czołgach, na samolotach, na rumowisku, gdzie po nas wąż się ciszy przeczołga, gdzie zimny potop omyje nas, nie wiedząc: stoi czy płynie czas. Jak obce miasta z głębin kopane, popielejące ludzkie pokłady na wznak leżące, stojące wzwyż, nie wiedząc, czy my karty iliady rzeźbione ogniem w błyszczącym złocie, czy nam postawią, z litości chociaż, nad grobem krzyż.
…Staliśmy oko w oko, pierś przeciw bagnetowi, na grobli, w opłotkach Chebdzia... Tyś zrobił swoje nie gorzej od Żółkiewskiego... — Milczałbyś oto waćpan! — rzekł Piotr grubiańsko i ordynarnie. — Żółkiewski nie odszedł żywy z placu honoru. Waćpan nie wiesz, czy jak? Dał głowę. Tak jakby ją kazał wbić na spisę dla wiekuistego przestrachu pokoleń. Nie wyprzysiągł się pod mieczem swego Boga.…
— Ja szukam fortuny tam, gdzie ją znaleźć mogę — rzekł Wrzeszczowicz — a że ten naród ginie, nie potrzebuję się o to więcej troszczyć od niego samego. Zresztą choćbym się troszczył, nic by to nie pomogło, bo oni zginąć muszą! — A to dlaczego? — Naprzód dlatego, że sami tego chcą; po wtóre, że na to zasługują. Ekscelencjo! jestli na świecie drugi kraj, gdzie by tyle nieładu i swawoli dopatrzyć można?...…
Panowanie tureckie w mieście Baku, po ukróceniu barbarzyńskiej rzezi i rabunków, nacechowane w ogóle rozumem i dobrą wolą, nie trwało długo. Traktat wersalski zmusił Turków do ustąpienia z Baku i okolicy, umożliwiając wybrzeżom kaspijskim osiągnięcie pewnej formy niezależności pod nazwą Azerbejdżanu. Lecz ta forma, a raczej foremka nie trwała również zbyt długo.…
— Widzicie! Męczę się i z miłości, i od mroku. Mówili mi, że w waszej nauce nie ostoi się ni życie, ni radość ludzka, ni szczęście, ni prawo, ni porządek, ni zwierzchność, ni władztwo rzymskie. Zali tak jest? Mówili mi, żeście ludzie szaleni; powiedzcie, co przynosicie? Czy grzech miłować? Czy grzech czuć radość? Czy grzech chcieć szczęścia? Czy wyście nieprzyjaciółmi życia?…
Od tamtego momentu wojna trwała w zasadzie nieprzerwanie, choć, ściśle rzecz biorąc, nie była to zawsze ta sama wojna. Przez kilka miesięcy w jego dzieciństwie trwały chaotyczne walki na ulicach samego Londynu, niektóre pamiętał bardzo wyraźnie.…
Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród. Nie damy pogrześć mowy, Polski my naród, polski lud, Królewski szczep piastowy.
Te zamki, połamane w zwaliska bez ładu, Zdobiły cię i strzegły, o niewdzięczny Krymie! Dzisiaj stérczą na górach jak czaszki olbrzymie, W nich gad mieszka, lub człowiek podléjszy od gadu. Szczeblujmy na wieżycę, szukam herbów śladu; Jest i napis, tu może bohatéra imię, Co było wojsk postrachem, w zapomnieniu drzymie, Obwinione jak robak liściem winogradu.…
Podobny skutek osiągnęły gimnazjalne lekcje historii. Na klasę szóstą przypadał kurs dziejów Rosji z epoki tzw. udziałów i wieców. Borowicz i wszyscy jego koledzy po całych nieraz nocach wyuczali się na pamięć istnych kolekcji książątek Rusi, dat ich rozmaitych przeniewierstw, morderstw, oślepień, pochwyceń władzy, bitw, śmierci, tworzyli sobie w mózgach prawdziwą barykadę z tych wiadomości; o przedstawieniu ducha i……
Miła moja, kochana. Taki to mroczny czas. Ciemna noc, tak już dawno ciemna noc, a bez gwiazd, po której drzew upiory wydarte ziemi — drżą. Smutne nieba nad nami jak krzyż złamanych rąk. Głowy dudnią po ziemi, noce schodzą do dnia, dni do nocy odchodzą, nie łodzie — trumny rodzą, w świat grobami odchodzą, odchodzi czas we snach. A serca — tak ich mało, a usta — tyle ich.…
Kapryśny i niestały, chciał, aby go nazywano: Ludwikiem Sprawiedliwym i Ludwikiem Skromnym. Potomność z trudnością zrozumie ten charakter, który historia wyjaśnia faktami, a nigdy rozumowaniem.
Poznasz, ktom jest, gdy zaciążę — ty więzień mój, mnie służ; biorę przemocą, Ja Moc: za mną, przede mną ognia kurz; po drogach, po których lecę, drzewa się palą jak świece, ciskają się błyskawice, jak lecę, Duch: wytężaj, wytężaj słuch!
Więc mniejsza o to, w jakiej spoczniesz urnie, Gdzie, kiedy, w jakim sensie i obliczu, Bo grób twój jeszcze odemkną powtórnie, Inaczej będą głosić twe zasługi I łez wylanych dziś będą się wstydzić, A lać ci będą łzy potęgi drugiéj Ci, co człowiekiem nie mogli cię widziéć.
Przeszłą niewolę lubią opiewać więźniowie; Myśliłem, że on ją nam najlepiej opowie, Wyda na jaw spod ziemi i spod straży zbirów Dzieje swe, dzieje wszystkich Polski bohatyrów: — Bo teraz Polska żyje, kwitnie w ziemi cieniach, Jej dzieje na Sybirze, w twierdzach i więzieniach.
Arkebuzy dymiące jeszcze widzę, jakby to wczoraj u głowic lont spłonął i kanonier jeszcze rękę trzymał, gdzie dziś wyrasta liść zielony. W błękicie powietrza jeszcze te miejsca puste, gdzie brak dłoni i rapierów śpiewu, gdzie teraz dzbany wrzące jak usta pełne, kipiące od gniewu. Ach, pułki kolorowe, kity u czaka, pożegnania wiotkie jak motyl świtu i rzęs trzepot, śpiew ptaka, pożegnalnego ptaka w ogrodzie.…
Słuchałem piosnek. Nieraz kmieć stuletni, Trącając kości żelazem oraczem, Stanął i zagrał na wierzbowej fletni Pacierz umarłych; lub rymownym płaczem Was głosił, wielcy ojcowie — bezdzietni... Echa mu wtórzą. Ja słuchałem z dala. Tym mocniej widok i piosnka rozżala, Żem był jedynym widzem i słuchaczem.…
Królu, wiek dziewiętnasty uderzył. Astaroth Niech liczy lata; może ten, co za obłokiem Gromy ciska, chcąc wesprzeć jaki ziemski naród, Może wiek który ludziom skrócił jednym rokiem, Może ukradł szatanom dzień jeden, godzinę; Więc się o nią upomnę u Boga Lub buntowną chorągiew rozwinę. We mnie i w przyrodzeniu zgwałconym ma wroga. Tysiąc ośmset lat wybiło. Więc się koło tortury całe obróciło?…
Po tym rozdziale — huczny wystrzał Oklasków: «Prawda to najczystsza! Mistrzu! Niech żyje demokracja! Mam zastrzeżenia, ale racja, Ja zawsze uwielbiałem mistrza, Zawsze mówiłem, że ten Tuwim — —» ...Cóż to za jeden, co tak mówił? A to siurpryza! Popatrz, popatrz! Zamordębierca, totalista, Podjudzacz, hecarz, dołków kopacz Do «zgniłej demokracji» przystał! Co się to stało?…
Mamy tedy rok 1879. Gdybym był przesądny, a nade wszystko gdybym nie rozumiał, że po najgorszych czasach nadchodzą dobre, lękałbym się tego roku 1879. Bo jeżeli jego poprzednik zakończył się źle, to już on zaczął się jeszcze gorzej. Anglia, na przykład, w końcu roku zeszłego wdeptała w wojnę z Afganistanem i w grudniu było nawet z nimi źle. Austria miała dużo kłopotów w Bośni, a w Macedonii wybuchło powstanie.…
— Łaska pańska na pstrym koniu jeździ... jednakowoż nieboszczyk pan Andrzej nie tak pewno postępowałby z nami! Słowa te ukłuły Korczyńskiego. Zmiękł, ochłonął, ale zachmurzył się jeszcze więcej. — Nieboszczyk pan Andrzej żył w innych czasach — mruknął i szybko zwrócił się ku drzwiom domu. Na progu stanął, zawahał się i przez ramię do odchodzących ludzi zawołał: — Połowę kary daruję, ale połowę zapłaćcie...…
Wąwóz pomiędzy górami. Pracowałem lat wiele na odkrycie ostatniego końca wszelkich wiadomości, rozkoszy i myśli, i odkryłem — próżnię grobową w sercu moim — znam wszystkie uczucia po imieniu, a żadnej żądzy, żadnej wiary, miłości nie ma we mnie — jedno kilka przeczuciów krąży w tej pustyni — o synu moim, że oślepnie — o towarzystwie, w którym wzrosłem, że rozprzęgnie się — i cierpię tak, jak Bóg jest szczęśliwy, sam……
…Lecz cyt... — cicho — — tam groby, tam pod ziemią śpichlerze, tam idę. zwraca się do orszaku Podajcie złote klucze. przyjmuje klucze Zamykam nimi serca, zamykam nimi dusze. Oto wieki ożywię idące. Wieki i lata, co przyjdą, żyć będą ziaren tych treścią. Ziemia rodzić będzie, kędy siew padnie zdrowy. Ludzi zbudzę, roześlę orędzie na żywot — żywot nowy!…
Pokazujemy 48 z 129 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.