motyw literacki
Sprawiedliwość
118fragmentów
42lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 12 fragmentów
- Balladyna 11 fragmentów
- Lalka 9 fragmentów
- Potop 6 fragmentów
- Antygona 5 fragmentów
- Bajki i przypowieści 5 fragmentów
- Chłopi, Część druga - Zima 5 fragmentów
- Dziady, część III 5 fragmentów
- Przygody Tomka Sawyera 5 fragmentów
- Odprawa posłów greckich 4 fragmenty
- Ogniem i mieczem 4 fragmenty
- Chłopi, Część czwarta - Lato 3 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Przecież nie Jowisz obwieścił to prawo, Ni wola Diki podziemnych bóstw siostry, Taka ród ludzki związała ustawą. A nie mniemałam, by ukaz twój ostry Tyle miał wagi i siły w człowieku, Aby mógł łamać święte prawa boże, Które są wieczne i trwają od wieku, Że ich początku nikt zbadać nie może. Ja więc nie chciałam ulęknąć się człeka I za złamanie praw tych kiedyś bogom Zdawać tam sprawę.…
Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie. Dwóch wilków jedno w lesie nadybali jagnię; Już go mieli rozerwać; rzekło: «Jakim prawem?» «Smacznyś, słaby i w lesie!» — Zjedli niezabawem.
«Za taką srogość, długie, długie lata, Dręcz się w czyścowej zagubie; Póki mąż jaki z tamecznego świata, Nie powie na cię choć: lubię
Bezprawie gorzej od Mojżesza plagi Kala tę ziemię i prędzej się szerzy; Popiel, skalany dzieci krwią niewinną, Niegodny rządzić tłumowi rycerzy. Niech więc się stanie, co się stać powinno, Pod okiem Boga, na tej biednej ziemi.
I cóż pani? Nazwała go sknerą i złym kolegą. Mówiła, że bogaci powinni pomagać biedniejszym. A właśnie Wilson był bogatszy od ojca Dżeka. Potem jeszcze coś pani mówiła, ale Dżek nie słyszał, bo jak się na kogoś bardzo gniewają, to nigdy nie wie, co mówią. Wreszcie pani powiedziała, że jak Dżek urośnie, nikt go lubić nie będzie. Po tej awanturze Dżek zauważył, że pani go nie lubi.…
Nowa męczarnia wierszem wyśpiewana Da treść dwudziestej z mojej pierwszej pieśni, Która opiewa kary potępionych. Skłoniony zajrzeć do rozwartej cieśni, Co się czerniła wśród skał rozszczepionych, A cała we łzach bolesnych skąpana: Widziałem duchy; krągłą jej doliną, Cicho płaczące, wciąż idą i płyną, Jako na ziemi lud za procesyją.…
Boryna poczuł niezmierną ulgę, bo chociaż nie był winien, ale zawżdy bojał się ludzkiego obmówiska, no i tego, że przysądzić mogą, by płacił — bo prawo juści jest ci takie, że nikiej nie wiada, kogo za łeb chyci, winowatego czy sprawiedliwego. Bywało już tak nie raz, nie dwa, nie dziesięć... bywało.
— A to poczekajcie! Dobrodziej chce wam cosik powiedzieć. Nie wyszło i „Zdrowaś", kiej przyleciał zadyszany z brewiarzem pod pachą i obcierając łysinę, przywitał dobrym słowem i rzekł: — Moiście, a to wam chciałem powiedzieć, że zrobiliście po chrześcijańsku, zamawiając mszę świętą za nieboszczyka. Ulży to jego duszy i do wiecznego zbawienia pomoże. No, mówię wam, pomoże!…
— Ludzie kochane, kiej nie miarkuję, z czym przychodzicie? — A wedle naszego lasu, mają go rąbać po Trzech Królach! — Przeciech już na tartaku rzną jakieś drzewo. — Rzną żydowskie z Rudki, nie wiecie to? — Nie wiedziałem, czasu nie ma chodzić pomiędzy ludźmi i przepytywać... — A samiście najpierwsi pomstowali na dziedzica... — Bom myślał, że nasze poręby sprzedał... — A czyjeż to sprzedał, czyje? — zakrzyczał Caban.…
…Mów, czego trzeba dla duszy, Aby się dostać do nieba? Do nieba?... bluźnisz daremnie... O nie! ja nie chcę do nieba; Ja tylko chcę, żeby ze mnie Prędzej się dusza wywlekła. Stokroć wolę pójść do piekła, Wszystkie męki zniosę snadnie; Wolę jęczeć w piekle na dnie, Niż z duchami nieczystemi Błąkać się wiecznie po ziemi, Widzieć dawnych uciech ślady, Pamiątki dawnej szkarady; Od wschodu aż do zachodu, Od zachodu aż do……
Wiesz, księże: dalibógże, drwię ja z twojej wiary: Cóż stąd, choćbym był gorszym niż Turki, Tatary, Choćbym został złodziejem, szpiegiem, rozbójnikiem, Austryjakiem, Prusakiem, carskim urzędnikiem; Jeszcze tak prędko bożej nie lękam się kary; — Wasilewski zabity, my tu — a są cary.
W tej chwili błysnęło w duszy Ramzesa dosyć dziwne pojęcie, że — między chłopstwem i kapłanami istnieje jakiś głęboki antagonizm. „Przez Herhora — myślał — powiesił się tamten chłop na granicy pustyni... Na utrzymanie kapłanów i świątyń ciężko pracuje ze dwa miliony ludu egipskiego...…
Jóst Glac tu leży, szafarz wierny panu swemu, Królowi na północy niezwyciężonemu. Teraz ma liczbę czynić przed panem groźniejszym, Gdzie każdy winien, by też był naniewinniejszym: Pokryj swym miłosierdziem, Panie, nasze złości, Bośmy zginęli według Twej sprawiedliwości.
Mości książę, obejdę się z nimi stosownie do ich zasługi. Do paralusza! znacznie lepiej. Gdybyśmy się obchodzili z każdym wedle jego zasług, któż by uniknął chłosty! Obchodź się z nimi waćpan odpowiednio do własnej twej zacności i godności. Im mniej kto zasługuje na względy, tym więcej ma zasługi nasza względem niego uprzejmość. Odprowadź ich.
— Nie będę ci dokuczał, jeśli i ty mnie dokuczać nie będziesz — rzekł z nagłym wybuchem szczerości. — Jakże ci to dokuczam? — spytał Gryz. — Dokuczasz mi tylekroć, ilekroć w obecności mojej twierdzisz, że niby nie wiadomo, co za stworzenie na świat pod ludzką powłoką przychodzi. Mąci mi się w głowie od tych wyrazów, a ten zamęt dręczy mnie więcej, niźli ja kozła twego udręczyć zdążyłem.…
Cicho! módlcie się raczej! miejsce nie do gwarów, Zeszliśmy się w grobowce składać sąd na carów, Patrzcie więc w serca wasze! patrzcie w serca wasze! Aby je wiecznej ludów nie przedać ohydzie. Niech nas Bóg wieńcem prawdy gwiaździstej opasze, Niech anioł cichy zejdzie pośród nas... Kto idzie? Winkelried! Tu słychać ciągle głos szyldwacha i odpowiadanie spiskowych.…
Prosisz, a prosząc mógłbyś znaleźć ulgę, Siłę i z kaźni srogich wyzwolenie, Jeśli słów moich posłuchasz powolnie, Które ja, obcy zupełnie tej wieści I obcy — sprawie, wypowiem. Toć sam bym Nie wiele zbadał bez wszelkiej wskazówki.…
— Przecież jestem królem, więc mam prawo rozkazywać. A tymczasem muszę się wszystkich słuchać. Uczę się czytać i pisać tak samo, jak wszystkie dzieci. Muszę myć uszy, szyję i zęby tak samo, jak wszystkie dzieci. Tabliczka mnożenia jest taka sama dla królów, jak dla wszystkich. Więc po co mi jest być królem.…
— Jakiejże to sprawiedliwości się domagacie? Gdyby Jurand pierwszy na was nastąpił, wsie popalił, stada zagarnął i ludzi pobił, pewnie bym go na sąd wezwał i karę mu odmierzył. Ale wasi to sami go naszli. Wasz starosta knechtów na wyprawę pozwolił, a cóże Jurand? Jeszcze wyzwanie przyjął, a tego jeno żądał, by ludzie odeszli. Jakoże mam go za to karać alibo na sąd pozywać?…
My, ludzie skromni, ludzie prości, Żadni nadludzie ni olbrzymy, Boga o inną moc prosimy, O inną drogę do wielkości: Chmury nad nami rozpal w łunę, Uderz nam w serca złotym dzwonem, Otwórz nam Polskę, jak piorunem Otwierasz niebo zachmurzone.…
…Sam Napoleon nie doczekałby się sprawiedliwości! A na to odpowiedział ojciec: — Będzie sprawiedliwość, choćby i Napoleona nie stało. Ale i Napoleon się znajdzie.
— Nie mam tu już nic do roboty — powiedział królowi. — Odjeżdżam! — Nie odjeżdżaj — odparł król, tak dumny z posiadania poddanego. — Nie odjeżdżaj, mianuję cię ministrem! — Ministrem czego? — Ministrem... sprawiedliwości! — Ale tu nie ma nikogo do sądzenia! — Nie wiadomo — powiedział król. — Jeszcze nie obszedłem całego królestwa. Jestem bardzo stary, nie mam miejsca, żeby trzymać karetę, a chodzenie mnie męczy.…
Do tego czasu robili to we trzech. Ale akurat tego dnia jednego Ukraińca przy ładowaniu wepchnęli razem z Żydami do gazowego auta. Krzyczał, ale inni także krzyczeli, tak że się Niemcy nie połapali. I tak udusił się z tymi Żydami, co ich miał rewidować. Jak auto przyszło do lasu, to tego Ukraińca rozpoznali i bardzo go chcieli odratować. Robili mu sztuczne oddychanie, ale już nie pomogło.
A ino... płaćcie! płaćcie!... A nie — to chodź matka chrzestna, i tak zapłacą. Są sądy i alimenta, a ja przysięgnę... Jezus, Maria! tego tylko brakuje. Dziewczyno! i ty miałabyś sumienie? O! a ze mną to mieli sumienie zrobić to, co zrobili? Jak nie mieli sumienia, to niech teraz płacą! Hanka... ta nie krzycz. Daj ta matka chrzestna spokój! Ja się sama za moją krzywdę upomnę.…
…Był to na poczcie w miasteczku otrzymany list od prawnika, któremu prowadzenie procesu z Bohatyrowiczami powierzył i który uwiadamiał go, że strona przeciwna w podaniu skargi do instancji wyższej terminu uchybiła, że zatem wygrana pozostaje przy nim wraz z przyznaną mu przez pierwszą instancję sumą, koszta procesu wynagrodzić mu mającą.…
do dziewczyny Cieszy mnie, żeś tak rumiana i wesoła. A dyć tośmy długo na taki dzień czekały. — Juści, ja myłam talerze, widelce szurowała ścierką, dobrego słowa nie słyszała nigdy — a dyć czas, czas, bym jadła sama — tańcowała sama — Hura! —
Patrzę jeszcze w świat ten, jak zanika i wraz tracę z myśli, co się stało; coraz giną moje czyny i błędy, jeno spokojność dziwna wszędy. Jakież były moje przewiny? Za broń wzięły ojce i syny i na się wzajem godziły w zapamiętaniu, w obłędzie. — O jakożem stawał za sędzię tym, co sprawiedliwie walczyli? Zali sprawiedliwość i sąd śmiertelnym nie największy błąd?
A wtem nagle zabłyszczą mu w ręku owe dobyte z kaptura prochy jak słońce. Spojrzy Półpanek, a nędzarz trzyma garść ważnego złota; chwyci się za kieszenie, gdzie trzos z dukatami chował, a tam garstka śmieci. Krzyknął Półpanek, jakby nigdy nie był stracił głosu i podniósł na nędzarza laskę, ale drobny, stary człowieczyna tak mu z oczu zniknął, jakby się zapadł w ziemię.…
Jako mi niemal wszyscy obiecali, Cny Antenorze, proszę, i ty sprawie Mej bądź przychylnym przeciw posłom greckim. A ja z chęcią rad, zacny królewicze, Cokolwiek będzie sprawiedliwość niosła I dobre rzeczypospolitej naszej. Wymówki nie masz, gdy przyjaciel prosi. Przyzwalam, kiedy o słuszną rzecz prosi. Obcemu więcej życzyć niżli swemu Coś niedaleko zda się od zazdrości.…
— Od innego nie ścierpiałbym takiej mowy, ale i ty bacz, aby twa śmiałość mej cierpliwości nie pożarła. Piekłem mnie straszysz, o prywatę i zdradę mnie pomawiasz, a skądże wiesz, jeśli własne tylko krzywdy mścić idę? Gdzież to bym znalazł pomocników, gdzie owe tysiące, które się już za mną opowiedziały i opowiedzą, gdybym jeno własnych ucisków chciał dochodzić? Spójrz, co się dzieje na Ukrainie? Hej!…
Aczkolwiek kary i nagrody mamy za największe podpory rządu, mogę atoli mówić, że ustawy karania i nagradzania nie są tak w żadnym narodzie mądrze zachowane, jak w państwie Lilliputu. Ktokolwiek może dostateczne okazać dowody, że przez siedemdziesiąt i trzy księżyce narodowe ustawy dokładnie zachowywał, ma prawo upomnienia się o niektóre przywileje, podług swego urodzenia i stanu, i o pewną sumę pieniężną z dóbr……
— Minę ma jak byk przeznaczony na arenę w Burgos. Takiego kwiatka jużem dawno między naszymi nie widział. Siedzi sam wśród moich piechurów, ssie dym z cybucha, kiedy niekiedy pociągając tęgie łyki z kubka, a właściwie z półkwarcia. Gdy zaczyna mówić, dym cedzi mu się przez wiechy wąsów i okrąża czerwony nochal. A zakwitł mu różnobarwnie na drogich winach — ani słowa. — Życie mi uratował. — Gdzie? — Pod Burviedro.…
…A gdy wojenne humory uspokajały się w miarę, jak czas płynął, coraz większa przychodziła owej ubogiej szlachcie ochota prawem nieobecnego nękać i w trybunałach swoich krzywd dochodzić. Bo choć samego Kmicica nie mogły wyroki dosięgnąć, pozostał przecie Lubicz, wielka i piękna majętność, gotowa za poniesione szkody nagroda i zapłata.…
— A właśnie, Tadeusz, że źle zrobiłeś — rzekł, wysuwając się zza innych, stary, gruby Żyd. Oparł łopatę o ziemię i, stanąwszy nade mną, ciągnął: — Przecież i ty byłeś głodny, więc umiesz nas zrozumieć. Nic by ciebie nie kosztowało, żeby tak przyniosła z kubeł kartofli. Słowo kubeł przeciągnął długo i marząco. — Ty się, Beker, odczep ode mnie ze swoją filozofią i zajmij się lepiej ziemią i łopatą, compris?…
Ani podsądny, ani członkowie karzącego ciała niewiele przywiązywali wagi do wyroku. Obity zwierzchnik zaskarżył wychowańca do sądu. Lecz nim nadszedł termin powołania napastnika przed kratki, jakieś tajemnicze siły tłukły co noc szyby w mieszkaniu dyrektora gimnazjum nie pozostawiając ani jednej — mazały dziegciem i innymi źle woniejącymi merkaptanami drzwi, schody i ściany jego willi — wrzucały mu do gabinetu przez……
— Za co mnie bijesz, ciociu? To Sid stłukł cukierniczkę! Ciotka Polly zamarła. Jakby piorun w nią strzelił. Tomek z satysfakcją oczekiwał teraz gorącego współczucia. Tymczasem ciotka, odzyskawszy mowę, powiedziała tylko: — No, na darmo i tak nie dostałeś. Jestem pewna, że masz na sumieniu jakąś inną psotę ukrytą przede mną.…
— Niech Hades pochłonie twoich chrześcijan! Napełnili cię niepokojem i zniszczyli zmysł życia. Niech ich Hades pochłonie! Mylisz się mniemając, że to jest nauka dobroczynna, bo dobroczynnym jest to, co ludziom daje szczęście, to jest piękność, miłość i moc, oni zaś nazywają to marnością. Mylisz się, że są sprawiedliwi, bo jeśli za złe będziemy płacili dobrem, to czymże będziemy płacili za dobro?…
I za ten to błąd Banitujemy go na zawsze stąd. Z bliska mię wasze dotknęły niesnaski, Skoro mój własny dom cierpi z ich łaski; Ale ja takie znajdę środki na nie, Że wam spór każdy obmierzłym się stanie, Wszelkie wykręty na nic się nie zdadzą: Ni łzy, ni prośby winnym nie poradzą, Uprzedzam! Niechaj Romeo ucieka, Bo gdy schwytany będzie, śmierć go czeka.…
Otoć każdy lekarz faści, Nie pomogą jego maści; Pożywają mistrzostwa swego, Poki nietu czasu mego, A poki jest wola Boża, Poty człowiek praw niezboża. Nie pomogą apoteki, Przeciw mnie żadne leki, A wżdy umrzeć każdy musi, Kto jich lekarstwa zakusi; Na mały czas mogą pomoc, Iż niemocny weźmie swą moc.…
Na co pisać satyry? Choć się złe zbyt wzniosło, Przestańmy. Świat poprawiać — zuchwałe rzemiosło. Na złe szczerość wychodzi, prawda w oczy kole; Więc już łajać przestanę, a podchlebiać wolę. Których więc grzbiet niekiedy, mnie rozum nawrócił, Przystępujcież, filuty, nie będę was smucił.…
— La Vieuville, siadaj na moim miejscu, a ja muszę pomówić z panem de Tréville w bardzo ważnej sprawie. A!... Było tam osiemdziesiąt luidorów przede mną; połóż odpowiednią sumę, aby krzywdy nie mieli przegrani. Sprawiedliwość przede wszystkim.
Puszczyku! Zgrałeś się przy zielonym stoliku czy z kobietami w gorączce opętałeś duszę mdłością i w tej momentu palączce oślep gnasz we własne próchno. A gdy na nie wichry dmuchną, rozleci się zgasłe próchno, zamurują się otchłanie i krzyk i jęk, i wołanie zda ci się błazeństwem duszy, które nikogo nie skruszy, które zeżre siebie samo, a trzewia mu gniciem cuchną.…
Czcić swe rodzeństwo nie przynosi wstydu. Nie był ci bratem ten, co poległ drugi? Z jednego ojca i matki zrodzonym. Czemuż więc niesiesz cześć, co jemu wstrętna? Zmarły nie rzuci mi skargi tej w oczy. Jeśli na równi z nim uczcisz złoczyńcę? Nie jak niewolnik, lecz jak brat on zginął. On, co pustoszył kraj, gdy tamten bronił? A jednak Hades pożąda praw równych. Dzielnemu równość ze złym nie przystoi.…
Lis stary, wielki oszust, sławny swym rzemiosłem, Że nie miał przyjaciela, narzekał przed osłem. «Sameś sobie w tym winien — rzekł mu osieł na to — Jakąś sobie zgotował, obchodź się zapłatą». Głupi ten, co wniść w przyjaźń z łotrem się ośmiela: Umiej być przyjacielem, znajdziesz przyjaciela.
Piekło! Mieszam się — bladnę... Ja się kiedyś zdradzę Przed matką, mężem... Wszystko się urzekło Na moją zgubę. Ludzie jako szpaki Uczone mowy, przez okropną władzę Sprawiedliwości, nie myśląc o mowie, Tak mówią, jakoby tajnymi szlaki Dążyli ciągle w głąb serca. Surowie Kładą sędziego pytanie: czyś winna?
— Antek, pójdę ino do pisarza i w to oczymgnienie przyjdę do cie... — Co? Na dwór skargę podajecie? — A bez kogo to padła moja graniasta? — Dużo ta wskóracie! — Swojego darować nie daruję. — I... borowego przyprzeć gdzie w boru do chojaka, sprać czym twardym, żeby mu aż żebra zapiszczały — zaraz byłaby sprawiedliwość.
— Psu na budę taka sprawiedliwość! Hale, pójdzie se taki ciołek na całe roki we świat, kobietę ostawi samą, a potem, jak się niebodze co przygodzi, to gotów ją choćby zakatrupić! A wszystkie też „bij zabij" na nią! Kajże ta sprawiedliwość! Chłop to se może używać jak na psim weselu i nikto mu za to nie rzeknie nawet marnego słowa! Do cna głupie urządzenie na świecie!…
— Skarga tyle sprawi, że nim urząd zjedzie i zabroni, to już i pniaków nie ostanie po naszym lesie, a jak to było w Dębicy, baczycie? — Z dworem to jak z wilkiem, niech ino jedną owcę spróbuje, wnet całe stado wybierze. — Nie trza dać, by się znarowił!
Pokazujemy 48 z 118 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.