motyw literacki
Wolność
65fragmentów
30lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Lalka 6 fragmentów
- Nie-Boska komedia 6 fragmentów
- Kwiaty polskie 4 fragmenty
- Ogniem i mieczem 4 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 4 fragmenty
- Przedwiośnie 4 fragmenty
- Quo vadis 4 fragmenty
- Bajki i przypowieści 3 fragmenty
- Dziady, część III 3 fragmenty
- Potop 3 fragmenty
- Klechdy sezamowe 2 fragmenty
- Pożegnanie z Marią 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Niech się nikt z powierzchownej ozdoby nie sroży. Brytan z srebrno-złocistej pysznił się obroży. Zazdrościli koledzy w wieczór; patrzą rano, Aż brytana za srebrną obroż uwiązano. «Pyszńże się teraz, bracie!» — do brytana rzekli; Gryzł łańcuch nadaremnie, a oni uciekli.
…Gerda pocałowała Kaja w twarz — a sina twarz jego stała się rumianą — pocałowała go w oczy i stały się znowu jasne i błyszczące — całowała mu ręce i stały się silne — całowała mu nogi i utraciły sztywność i stały się zdrowe, i Kaj powstał z lodowego krzesła, raźny, zdrów, silny i dobry jak niegdyś. Teraz mogła powrócić i królowa śniegu; był zupełnie wolny!…
…Jakże, wdowa po trzech chłopach, to i nauczna. — Juści, jeden ją uczył rano biczyskiem... drugi w połednie rzemieniem, a trzeci na odwieczerz często gęsto kłonicą poganiał... — wołał Rafałów. — Poszłabym i za czwartego, ale nie za ciebie, boś za głupi i chodzisz usmarkany kiej Żydziak. — Jak temu psu Jezusowemu było przez Pana, tak kobieta obyć się nie obędzie przez bicia... to i Jagustynce markotno...…
…Antek, siedzący w kącie samotnie, bo że się nie mogli z nim dogadać, gdyż nic nie odpowiadał, opuścili go wszyscy. Siedział tak martwy i niewiedzący, że darmo mu Żyd przypominał, iż karczmę zamyka, nie słyszał i nie rozumiał zgoła, przecknął dopiero na głos Hanki, której ludzie donieśli, że się pobił znów z ojcem. — Czego ci potrza? — zapytał. — Chodź do domu, późno już — prosiła powstrzymując łzy.…
Mam być wolny — tak! nie wiem, skąd przyszła nowina, Lecz ja znam, co być wolnym z łaski Moskwicina. Łotry zdejmą mi tylko z rąk i nóg kajdany, Ale wtłoczą na duszę — ja będę wygnany! Błąkać się w cudzoziemców, w nieprzyjaciół tłumie, Ja śpiewak — i nikt z mojej pieśni nie zrozumie Nic — oprócz niekształtnego i marnego dźwięku.…
Nie myśl, że ci chcę pochlebić. Czegóż bym mógł się spodziewać od ciebie, Który nic nie masz, krom rześkości ducha, Ku wyżywieniu się i ku okryciu? Któż by pochlebiał biednym! Niechaj w cukrze Smażony język liże głupią pychę, Niech się zawiasy kolan uginają Tam, gdzie łaszenie się zdobywa korzyść.…
Długom–ci czekał na przedwieczne Słowo, jakkolwiek we mnie było i poza mną, we wszystkich drzewach i we wszystkich trawach, w wszystkich jasnościach i wszystkich ciemnościach, w róży i lilii, w robaku i płazie, w głębinach wody i w górach pustynnych, w płaczu, nadziei, w uciesze i trwodze.…
— Morgano! — zawołał Ali-Baba. — Uratowałaś mi życie! Pragnę cię za to nagrodzić. Ponieważ jesteś niewolnicą, daruję ci wolność. Od tej chwili jesteś mi wolną i równą! Morgana podniosła oczy, pełne łez, i szepnęła: — Jam ci uratowała życie. Tyś mnie obdarzył wolnością. Wolność droższa mi jest niż życie. Nagroda, którą mi dałeś, jest większa stokroć niż moje zasługi.…
…Ilu w kopalniach jęczy? a ilu wyrżnięto? A ilu przedzierżgniono w zdrajców i skalano? A wszystkich nas łańcuchem z trupem powiązano, Bo ta ziemia jest trupem. Brat się wściekł carowi, Więc go rzucił na Polskę, niech pianą zaraża! Zębem wściekłym rozrywa. Mściciele! spiskowi!…
Aż przyszło raz Maciusiowi na myśl, że jeśli nauczy się pisać, napisze na kartce list do Felka — i może mu Felek odpowie — i w ten sposób będzie tak, jakby z Felkiem rozmawiał. Od tej pory król Maciuś wziął się do nauki pisania na dobre. Całe dnie pisał, przepisywał z książki powiastki i wierszyki. I gdyby mu pozwolono, nawet do królewskiego ogrodu nie chodziłby wcale, tylko od rana do wieczora pisał.…
Ogrodnikowi — nie utaję — Niewola była obojętna, Nie miał wspólnego z Polską tętna; Kraj cierpiał — on nie cierpiał z krajem, Kraj żył nadzieją — on jej nie miał, Kraj broczył krwią, a on kamieniał I w myślach mruczał swym zwyczajem: «Powstanie robią... cóż, powstanie... Śmierć przyjdzie, nic nie pozostanie. Mój ojciec w lasy chodził bić się. Ja nic nie mówię... chcecie, idźcie...…
Wokulskiemu przypomniały się lata dziecinne. Jakże mu wtedy, wygłodzonemu, smakowała bułka i serdelek! Jak wyobrażał sobie siadłszy na konia w karuzeli, że jest wielkim wojownikiem! Jak szalonego doznawał upojenia wylatując do góry na huśtawce! Co to była za rozkosz pomyśleć, że dziś nic nie robi i jutro nic nie będzie robił — za cały rok.…
— Więc myślicie, że zbrodnia jest to absolutnie to samo co cnota? — Nie. Myślę tylko, że „zbrodnia" powinna być tak samo wyzwolona jak cnota. — Ach! — Duch ludzki jest niezbadany jak ocean. Spojrzyjcie w siebie... Czy nie zobaczycie tam ciemnej otchłani, w której nikt nie był? O której nikt nic nie wie? Siłą przymusu ani żadną inną nie może być wytrzebione to, co nazywamy zbrodnią.…
I byłeś wolny, grobie pokoleń. Las się zabliźnił i piach przywalił. Pługi szły, drogi w wielkim mozole, zapominały.
Byliśmy już ustawieni na ulicy. Ale Sowieci przyszli i majstrzy uciekli. Czyśmy się ucieszyli, jak przyszli? Tak, cieszyliśmy się bardzo. Bośmy już nie byli za drutami, bośmy byli wolni. Witaliśmy ich, aleśmy ani nie krzyczeli, ani nic. Westchnęła. — Nie mieliśmy siły...
— Panienka i wiedzieć o tym nie może, że ja na panienkę czasem patrzę i różne myśli przychodzą mnie do głowy. Słonko małego ptaszka nie widzi, jednakowoż on śpiewać zaczyna, kiedy ono wzejdzie, i nikt jemu tego zabronić nie może, bo choć on w niskim krzaku mieszka, ale swoje śpiewanie i swoją wolność ma!
Na wolności bez ładu, na rzezi bez końca, na zatargach i złościach, na ich głupstwie i dumie osadzim potęgę Izraela — tylko tych panów kilku — tych kilku jeszcze zepchnąć w dół — trupy ich przysypać rozwalinami Krzyża. — Krzyż znamię święte nasze — woda chrztu połączyła nas z ludźmi — uwierzyli pogardzający miłości pogardzonych.…
— Tuhaj-beju! — rzekł. — Ile myślisz wziąć wykupna za tego jeńca? Tuhaj-bej popatrzył na Skrzetuskiego i rzekł: — Tyś mówił, że to znaczny człowiek, a ja wiem, że to poseł strasznego kniazia, a straszny kniaź kocha swoich. Bismillach! Jeden zapłaci i drugi zapłaci, razem... Tu Tuhaj-bej zamyślił się: — Dwa tysiące talerów. Chmielnicki na to: — Dam ci dwa tysiące talerów. Tatar milczał przez chwilę.…
I tak przeżyłem smutnych dni czterdzieście; Przyszli mię ludzie uwolnić nareszcie. O gorzka wolność i chwila odlotu! Jam do ciemnego już przywykł namiotu; Z uczuciem smutku, boleści i zgrozy Będę wyrywał koły i powrozy, Które... (o Boże wiekuisty, świeć mi!...) Do tego piasku zatykałem z dziećmi.
Chwała Bogu, że teraz, jeśli nasza młodzież Wyjeżdża za granicę, to już nie po odzież, Nie szukać prawodawstwa w drukarskich kramarniach Lub wymowy uczyć się w paryskich kawiarniach. Bo teraz Napoleon, człek mądry a prędki, Nie daje czasu szukać mody i gawędki. Teraz grzmi oręż, a nam starym serca rosną, Że znowu o Polakach tak na świecie głośno; Jest sława, a więc będzie i Rzeczpospolita!…
Byłem ciekawy, dlaczego monarcha, którego państwo jest niedostępne, utrzymuje wojska tak wiele i w tak doskonałej karności. Dowiedziałem się o tym i z rozmów, które w tej mierze miewałem, i z czytania książek historycznych. Przez wiele wieków naród ten cierpiał chorobę, jakiej ludzkość cała podlega, kiedy panowie i szlachta dobijają się mocy, lud wolności, a król samowładztwa.…
— Nie przeciw starodawnym wolnościom się oponuję — mówił prymas — ale przeciw onej swawoli, która własnymi rękoma własną ojczyznę zarzyna... Zaiste, zapomniano już w tym kraju różnicy między wolnością i swawolą, i oto, jak zbytnia rozkosz boleścią, tak wyuzdana wolność niewolą się zakończyła.…
— I to po tylu latach obozu nie zapragnął pan wyjść poza te mury? — Przyglądała mi się badawczo jak osobliwej odmianie psa albo kota. — Nie mówię o chlebie ani — w głosie jej przewinął się leciutki akcent ironii — o kobiecie. Ale pójść po prostu do lasu? — Bałem się — wyznałem szczerze — bo pilnują. Przeżyć tyle lat i zginąć po wojnie, nie, to zbyt groteskowe. Człowiek ceni siebie w dwójnasób. — Bał się pan!…
…Ojciec usunął się z mieszkania i ze świata, a jego nieobecność powiedziała: „Rób, co chcesz!" Swoboda uszczęśliwiła Cezarka. Przerażeniem napełniła jego matkę.
Huck chodził, gdzie chciał i kiedy chciał. Sypiał na schodach, gdy było ładnie, a w pustych beczkach, kiedy było brzydko. Nie musiał chodzić do szkoły ani do kościoła, do nikogo nie musiał mówić „proszę pana" i nikogo nie słuchał. Mógł chodzić na ryby i kąpać się, kiedy tylko miał na to ochotę; siedział nad rzeką, jak długo chciał. Nikt nie zabraniał mu się bić i nikt nie kazał mu chodzić wcześnie spać.…
— Którzy wysłużyli w domu lat dwadzieścia, mają się stawić jutro u pretora, gdzie otrzymają wolność; którzy nie wysłużyli, otrzymają po trzy sztuki złota i podwójną porcję przez tydzień. Do ergastulów wiejskich posłać rozkaz, by odpuszczono kary, zdjęto kajdany z nóg ludziom i karmiono ich dostatnio. Wiedzcie, że nastał dla mnie szczęśliwy dzień, i chcę, by radość była w domu.…
Trzymał lampę wysoko, żeby oświetlić całe pomieszczenie; w ciepłym, łagodnym blasku pokój sprawiał wrażenie bardzo przytulnego. Winstonowi przeszło przez myśl, że pewnie z łatwością mógłby wynająć go za parę dolarów tygodniowo, gdyby tylko starczyło mu odwagi.…
Wychodzisz na świat, Janie. Przy zaczęciu drogi Żądasz zdania mojego i wiernej przestrogi; Dam, na jaką się może zdobyć moja możność, W krótkich ją słowach zamknę: miej, Janie ostrożność! Wchodzisz na świat. Krok pierwszy stawić nie jest snadno, Zewsząd cię zbójcy, zdrajcy, filuty opadną; Zewsząd łowcy przebiegli, kształtną biorąc postać, Będą czuwać, jak by cię w sidła swoje dostać; Wpadniesz, jeśli się pierwej……
Tak, lecz chcąc się mścić, trzeba być wolną. Więzień chcący się wydostać na swobodę musi przebić mury, wyłamać kraty, wyrywać podłogi.
Pod koniec obiadu Staś jął wypytywać, dlaczego rząd egipski zabrał wszystkie kraje leżące na południe od Nubii, a mianowicie Kordofan, Darfur i Sudan aż do Albert-Nianza — i pozbawił tamtejszych mieszkańców wolności.…
Chart widząc kotkę, że mysz jadła na śniadanie, Wymawiał jej tak podły gust i polowanie. Rzekła kotka, wymówką wcale nie zmieszana: «Wolę ja mysz dla siebie niż sarnę dla pana» .
Człowieku! gdybyś wiedział, jaka twoja władza! Kiedy myśl w twojej głowie, jako iskra w chmurze, Zabłyśnie niewidzialna, obłoki zgromadza, I tworzy deszcz rodzajny lub gromy i burze; Gdybyś wiedział, że ledwie jedną myśl rozniecisz, Już czekają w milczeniu, jak gromu żywioły, Tak czekają twej myśli — szatan i anioły: Czy ty w piekło uderzysz, czy w niebo zaświecisz; A ty jak obłok górny, ale błędny, pałasz I sam nie……
Król klasnął w dłonie na służbę i wydał rozkaz, ażeby Indianinowi przywrócono wolność.
Po tym rozdziale — huczny wystrzał Oklasków: «Prawda to najczystsza! Mistrzu! Niech żyje demokracja! Mam zastrzeżenia, ale racja, Ja zawsze uwielbiałem mistrza, Zawsze mówiłem, że ten Tuwim — —» ...Cóż to za jeden, co tak mówił? A to siurpryza! Popatrz, popatrz! Zamordębierca, totalista, Podjudzacz, hecarz, dołków kopacz Do «zgniłej demokracji» przystał! Co się to stało?…
„No i cóż bym zrobił, gdyby podobało się jej wyjść za mąż?.... Nie, nawet gdyby podobało się jej mieć kochanków: raz mego subiekta, drugi raz jakiego oficera, trzeci raz furmana albo lokaja... No i cóż bym na to poradził?...” Poszanowanie cudzej osobistości i swobody było w nim tak wielkie, że przed nim uginał się nawet jego obłęd.
Mów ze mną jak ze znajomym, z przyjacielem nowo przybyłym. — Cóż to za taniec? — Taniec wolnych ludzi. Tańcują mężczyźni i kobiety wokoło szubienicy i śpiewają. Chleba, zarobku, drzewa na opał w zimie, odpoczynku w lecie! — Hura — Hura! Bóg nad nami nie miał litości — Hura — Hura! — Królowie nad nami nie mieli litości — Hura — Hura! — Panowie nad nami nie mieli litości — Hura!…
— Co ty mnie uczyniła, ne znaju, ale to znaju, że jeśli ja tobie nieszczęście, to i ty mnie nieszczęście. Żeby ja ciebie nie pokochał, byłby ja wolny jak wiatr w polu i na sercu swobodny, i na duszy swobodny, a sławny jak sam Konasewicz Sahajdaczny. Twoje to liczko mnie nieszczęście, twoje to oczy mnie nieszczęście; ni mnie wola miła, ni sława kozacza! Co mnie były krasawice, póki ty z dziecka na pannę nie wyrosła!…
O wiosno! kto cię widział wtenczas w naszym kraju, Pamiętna wiosno wojny, wiosno urodzaju! O wiosno, kto cię widział, jak byłaś kwitnąca Zbożami i trawami, a ludźmi błyszcząca, Obfita we zdarzenia, nadzieją brzemienna! Ja ciebie dotąd widzę, piękna maro senna! Urodzony w niewoli, okuty w powiciu, Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu.
— Z góryśmy przy tym uradzili — dodał pan Służewski — że to nie ma być sejm, jeno pluralitas ma stanowić, więc niczyje veto nie mogło sprawy popsować, jeno oponenta bylibyśmy na szablach roznieśli. Wszyscy też powiadali, że trzeba z onym liberum veto skończyć, bo to jednemu wola, a wielu niewola.
Przez las płynęła asfaltowa droga, ujęta w tamę topól. Chodziły po niej pary, rozgrzane i barwne. — Widzisz, Nino — na skraju lasu przerwałem milczenie i ująłem ją wpół — tak żyją Niemcy. I ja tak chciałbym żyć, rozumiesz? Bez obozu, bez wojska, bez patriotyzmu, bez dyscypliny, normalnie, nie na pokaz! Nie pobierać zupy z kotła, nie myśleć o Polsce.
…Uczucie tęsknoty za ojcem, nieodparte i głębokie, napotkało na swej drodze obawę wobec możliwości powrotu rodzica. Olbrzymia bania swobody stłukłaby się natychmiast. Trzeba by znowu przyczaić się, udawać świętoszka, grzeczniusia, pracowniczka, który o niczym nie myśli, tylko o szkolnej i pozaszkolnej nauce.…
W miarę jak Winicjusz zbliżał się do murów, okazywało się, że łatwiej było przyjechać do Rzymu niż dostać się do środka miasta. Przez drogę Appijską trudno było się przecisnąć z powodu natłoku ludzi. Domy, pola, cmentarze, ogrody i świątynie, leżące po obu jej stronach, zmienione były w obozowiska. W świątyni Marsa, leżącej tuż koło Porta Appia, tłum odbił drzwi, aby w jej wnętrzu znaleźć przytułek na noc.…
Któregoś dnia postanowią go zastrzelić. Nie można przewidzieć, kiedy to nastąpi, chyba jednak da się odgadnąć kilka sekund przed faktem. Zawsze strzelają z tyłu, zawsze na korytarzu. Dziesięć sekund wystarczy. W tym czasie cały jego wewnętrzny świat zdoła przewrócić się do góry nogami. Nagle, bez jednego słowa, nie zmieniając rytmu kroków, bez drgnięcia twarzy odrzuci kamuflaż i bum!…
Milady westchnęła i otworzyła oczy. — Gdzie jestem?... — wyrzekła. — Ocalona — odparł młodzieniec. — Ocalona! Ocalona!... — zawołała. — Tak jak widzę niebo, widzę morze! Powietrze, którym oddycham!... Wszystko mówi mi o wolności. A! Dzięki... dzięki ci, Feltonie!
«Czegoż płaczesz? — staremu mówił czyżyk młody — Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody». «Tyś w niej zrodzon — rzekł stary — przeto ci wybaczę; Jam był wolny, dziś w klatce — i dlatego płaczę».
Któż ten mąż? — To namiestnik na ziemskim padole. Znałem go, — był dzieckiem — znałem, Jak urósł duszą i ciałem! On ślepy, lecz go wiedzie anioł pacholę. Mąż straszny — ma trzy oblicza, On ma trzy czoła. Jak baldakim rozpięta księga tajemnicza Nad jego głową, osłania lice. Podnóżem jego są trzy stolice. Trzy końce świata drżą, gdy on woła; I słyszę z nieba głosy jak gromy: To namiestnik wolności na ziemi widomy!
Za oknem tłum, za oknem chór, Szum przemieszanej z marszem pieśni, A czasem trzask ostatnich kul Zaszczeka krótko od przedmieści. Ktoś jeszcze gdzieś — wspanialszą pieśń Dogrywa hardo swym naganem: O lepszy świat, o większy cud — I w partyturę srebrnych nut Bemole wbija ołowiane.…
— Niech mnie kaczki zdepczą — mówił ubogi eks-obywatel — że to są najpiękniejsze chwile w życiu. Jesteś młody, wesół, zdrów, nie masz na karku żony i dzieci, pijesz i śpiewasz, i co chwilę spoglądasz na jakąś ciemną ścianę, za którą ukrywa się nasze jutro... Hej! — wołasz — lejcie mi wina bo nie wiem, co jest za tą ciemną ścianą... Hej!... wina. Nawet pocałunków... panie Rzecki — szepnął nachylając się rządca.
Pokazujemy 48 z 65 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.